Dodaj do ulubionych

Potrzebuję pomocy

16.06.15, 10:36
Po 10 latach czas wreszcie wziąć to na klatę: nie daję sobie rady z dzieckiem. Potrzebuję pomocy. Nie, nie wezmę się w garść i nie postawię granic, potrzebuję wsparcia i kierownictwa, żebym mogła wytrwać w postanowieniach.

Byłam na warsztatach umiejętności wychowawczych, guzik dały. Byłam w poradni zdrowia psychicznego, nie zostałam zrozumiana, bo Młoda akurat była w dobrym okresie. Jak jest w złym, to jej się wołami nie zaciągnie do psychologa. Moja własna terapia skoncentrowana jest na pokonaniu innego problemu, choć pozwoliła też dostrzec i zacząć rozwiązywać wiele innych kwestii.

Jej diagnoza od moskiewskiego psychiatry (zaburzenia zachowania i nastroju) nie została uznana przez psychiatrę w PL, bo "dzieci nie miewają depresji sezonowej", a zaburzenia zachowania = niewydolność wychowawcza rodzica (niech jej będzie, ale nie powiedziała, jak mam się uwydolnić). Jej leki neurologiczne nie są dopuszczone do obrotu w Polsce, a zmiany w obrazie eeg i dopplera naczyń mózgowych, leczone w Rosji, w PL uznano za rozwojowe.

Gdzie iść? Kasy w tej chwili nie mam, wydałam wszystko na wakacje dla dziecka. Mieszkam w Warszawie.
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 10:45
      > Jej diagnoza od moskiewskiego psychiatry (zaburzenia zachowania i nastroju) nie
      > została uznana przez psychiatrę w PL, bo "dzieci nie miewają depresji sezonowej"

      kocianna, a moze córka ma zaburzenia dwubiegunowe? jak tak przypominam sobie Twoje posty, to obawiam sie ze by pasowało. epizody manii na zmiane z epizodami depresji...
      obawiam sie że musisz córkę zaciągnąć do psychiatry w gorszym okresie tez. w sensie - do tego samego psychiatry jak jest w staie lepszym i w gorszym. najlepiej by było - szczerze i brutalnie - oddac ją na diagnostykę na oddział, ale to trudne technicznie do zrobienia.
      mi sie juz od dawna wydaje że Twoje problemy z dzieckiem maja podłoże o wiele głębsze niż tylko Twoja "niewydolnosc".
      • dziennik-niecodziennik Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 10:46
        aha, technicznie nie pomoge, bo warszawskich realiów nie znam wcale. ale trzymam kciuki za Ciebie bo bardzo Cie lubie smile i moge wesprzec duchowo jak potrzebujesz smile
        • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:41
          To jak ja - pomoc nie pomoge ale tez lubie i wspieram duchowo. (Ale osobiscie bardziej bym wierzyla w ruska diagnoze niz w polska po moich wlasnych doswiadczeniach z miejscowymi specami...)
          • quesuerte Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 09:06
            A to roznie bywa. Prawie cala ciaze przechodzilam w Moskwie i na comiesiecznych USG praktycznie za kazdym razem znajdowano jakis (wyimaginowany) problem rozwojowy. Raz specjalnie lecialam do Polski, zeby to sprawdzic, sprawa byla powazna. Oczywiscie z dziecmi wszystko ok. A znajomej zespolu Weissa nie wykryto...
            Po prostu warto skonsultowac to z kilkoma lekarzami, wiem ze to trudne.
            Pozdrawiam byla sasiadke, trzymam kciuki.
      • ewa_mama_jasia Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 10:52
        Są stacjonarne ośrodki leczenia tego typu problemów. I nie mówię tu o szpitalach, jest np. sanatorium dla dzieci i młodziezy w Zagórzu pod Warszawą. Nie wiem jak teraz, kiedyś trafiało się tam przez poradnię zdrowia psychicznego dla dzieci i młodziezy przy ul. Dzielnej. Dobre było o tyle, ze dzieciaki były pod obserwacją przez cały czas, nie tylko raz w tygodniu. Szkoła na miejscu.
      • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 11:53
        Znam osobę wykorzystaną seksualnie na oddziale psychiatrycznym w czasie epizodu CHAD, co prawda nie w Warszawie, ale... to jest ostatnia rzecz, jaką bym zrobiła dziecku.
        Nie fantazjuję.
        O takim fakcie nie dowiedziałam się od samej chorej, ale od jej zdrowych psychicznie i nie fantazjujących rodziców.
        • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:43
          I byl tez taki wypadek z chlopcem oddanym na obserwacje uncertain pacjent z doroslej czesci przeszedl sobie w nocy.
          • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:50
            W ostatnich latach było kilka takich historii nagłaśnianych w mediach, dotyczyły też oddziałów dziecięco-młodzieżowych, typu 16-letni koleś zaatakował 9-latka.
            Dzieciak musiałby się kwalifikować do natychmiastowego unieruchomienia w kaftanie, żebym z czystym sumieniem posłała na oddział psychiatryczny, w innym wypadku never.
        • ewa_mama_jasia Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 09:47
          A ja zetknęłam isę kiedyś z ludźmi pracującymi w tej poradni (na Dzielnej) i z osrodkiem dla młodziezy w Zagórzu i mam dość dobre zdanie. Spojrzałam teraz na ten kompleks - młodziez jest osobno, dzieci osobno. I nikt nie każe od razu dawać na obserwację na zamknięty oddział "z marszu". Można pójść do poradni, a jeśli będzie trzeba np. odseparować dziecko od rodziny (choćby po to, żeby dać wszystkim czas na przemyślenie, własną terapię itp), wtedy lekarz skieruje do ośrodka. Jeśli masz dzieci osobno i nastolatków osobno (i to mocno osobno, dwa różne miasta), nie powinno nastąpić to, o czym piszesz. Zrozum, nie pisze o szpitalu psychiatrycznym, o oddziale zamkniętym.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 10:50
      Mam namiar na genialnego psychiatrę dla dzieci i młodzieży - niestety w Poznaniu. Ale gdybyś chciała - służę namiarem.
      • extra_vaganza2015 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 13:20
        ja poproszę namiary na pocztę, z góry dziękuję smile
    • 1matka-polka Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 10:51
      Pamiętaj, że skłonności do chorób psychicznych są wrodzone, więc weź też siebie i ojca dziecka pod lupę.
      • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 10:56
        Ja DDD, mocno pokręcona, z deprechą (ale "zewnętrzną"), właśnie się prostuję, tatunio ZA, prostować się nie będzie, dziadek ZA, innych zaburzeń w rodzinie nie stwierdzono.
      • dziennik-niecodziennik Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 10:59
        ze rodzice mają swoje problemy to juz wiemy, kocianna pisala.
        • dzikka Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 11:06
          znalazłam coś takiego:
          www.karan.pl/index/?id=f0e52b27a7a5d6a1a87373dffa53dbe5

          Nie jestem z warszawy ale może spróbuj, piszą, że pomoc jest bezpłatna. Nie wiem w jakim wieku jest twoja córka ale jeśli nie kwalifikuje się pod młodzież to może skierują cię w odpowiednie miejsce.
      • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:45
        Skoro sa wrodzone to czego ma siebie i ojca brac pod lupe? Chyba ze masz na mysli genetyczne? Albo wrecz przeciwnie nie wrodzone a dziedziczone przez wychowanie i wtedy rodzice winni bo sami zaburzeni zaburzenia nauczyli? Bez sensu!
        • 1matka-polka Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 13:25
          I to i to.
    • kanna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 11:01
      Ile ten dzieć ma?
      • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:45
        Kolo 10?
        • kanna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 19:17
          Wnioskujesz po pierwszym poście, czy wiesz?
    • solejrolia Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 11:12
      no niestety, tak to jest, że jak dziecko nie będzie chciało iść, albo nie będzie chciało współpracować, rozmawiać z psychologiem, to niewiele można zrobić.

      >"dzieci nie miewają depresji sezonowej"
      ...trudno uwierzyć, ze to powiedział lekarz!!! a jakie depresje miewają??????

      i teraz córka jest w tym gorszym czasie, jak rozumiem?
      może gdybyś teraz/ w tym gorszym okresie/ zaciągnęła ją do lekarza psychiatry
      (tylko może nie do tego, co gada takie herezje),
      to udałoby się postawić jakąś diagnozę i nową terapię wprowadzić, i uzyskałabyś konkretne wskazówki na miarę i dostępność w PL?




      na depresję u jednego z dzieci pomogło wzięcie psa, bo pies wprowadził "nową energię" do domu, psiak zawsze cieszył się na widok dziecka i zarażał tą radością, można było się przytulić, no i psiak kocha bezwarunkowo.
      *) oczywiście wzięcie psa problemów nie rozwiązało, a jedynie pomogło, to był jeden z elementów w całym procesie wychowawczym, i procesie wychodzenia z traumy, depresji.
      **) oczywiście- radość była dziecka a opieka nad zwierzęciem przypadła na rodziców.

      trzymaj się dziewczyno.
      będzie dobrze! życzę ci dużo siły na to wszystko, z czym się zmagasz.
      • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:47
        Do tego jak rozumiem obecnie lekow nie bierze (lekow ktore pomagaly?) bo nie sa dopuszczone do obrotu?
    • solaris31 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 11:45
      zacznij od dobrego psychologa. namiar podam Ci na privie - podaj tylko maila - polecam całym sercem tę osobę, jest naprawdę fachowcem w swojej dziedzinie.

      a potem szukaj dalej. musisz znaleźć w sobie siłę, żeby pomóc i sobie, i przede wszystkim dziecku. pozdrawiam i ściskam kciuki!
      • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 11:58
        Dobra kobieto, pisz na gazetowy.
        • solaris31 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:08
          napisałam.
          • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:17
            Dzięki! To tuż obok mnie!
            • solaris31 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:22
              no, to okoliczności sprzyjają wink teraz tylko pozostaje zrobić kolejny krok. powodzenia!
      • ewi_k006 Re: Potrzebuję pomocy 27.03.16, 21:16
        Witam, czy też mogłabym dostać namiary na tego psychologa ? potrzebuję pilnie żeby ktoś przeprowadził terapię mojej córki z nagłymi wachaniami nastrojów (od euforii po depresję).
    • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 11:56
      Psychiatra na telefon do domu, kiedy córka jest w gorszym stanie?
      To jedyne, co mi przychodzi do głowy, jeśli nie chce iść do poradni.
      Do szpitala na obserwację z nocowaniem nie dawaj dzieciaka, piszę poniżej, jak to może wyglądać, zaraz mnie zakrzyczą - ale niestety, to, co się może stać, to już się potem nie odstanie.
      • 1matka-polka Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:09
        Jak może wyglądać?
        • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:34
          Znajoma w czasie epizodu lekkiej szajby przy CHAD (wówczas jeszcze niezdiagnozowanej) została hospitalizowana, bo mądry tatuś wezwał karetkę, zamiast psychiatry na telefon. Została zgwałcona przez sanitariusza na oddziale. A wiem to od rodziców, nie od niej, więc nie jest tak, że chora coś bajdurzy. Miała 19 lat. Była sprawa w prokuraturze zresztą.
          Co rusz w mediach też pojawiają się wątki o agresji seksualnej na oddziałach dziecięco-młodzieżowych, między podopiecznymi.
          W życiu bym nie wysłała 10-latki z depresją między faktycznie chorych, którzy mogą jej zagrażać.
          • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:49
            Nie bede linkowac artykulu kto chce sobie zlajdzie radom chlopiec 9 lat oddany na obserwacje 24h
            • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 12:51
              Chyba o tym samym myślimy sad.
    • paloma_blauwinder Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 13:05
      Poszłabym do dobrego, doświadczonego psychiatry dziecięcego w "złym" okresie, na NFZ. Koniecznie na NFZ, bo lekarze mają większe obowiązki ewidencyjne, lepiej prowadzą dokumentację i bardziej się ich zwierzchnictwo czepia, jak czegoś nie uwzględnią (choć są dalece mniej sympatyczni niż prywatnie). Rozumiem, że problemem jest kolejka, do której jak się ustawisz w "złym" okresie to do gabinetu wejdziesz w "dobrym". Ustawiłabym się na korytarzu i czekała, lekarze się zwykle litują, czego nie można powiedzieć o recepcjonistkach.
    • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 13:31
      Kocianna, mnie to wygląda na CHAD, ale wiesz jak to jest z diagnozą internetową. Mam namiary na dwoje dobrych psychiatrów, ale na Górnym Śląsku. Z tym, że oni się znają ogólnie, może warto by było zadzwonić i dopytać o kogoś zaufanego w Wa-wie. Odezwij się na gazetowego maila.
      • bergamotka77 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 13:46
        kocianna
        najlepszy ośrodek w Warszawie jest na Sobieskiego chyba Instytut Psychiatrii i Neurologii się nazywa ale tam sa pewnie kolejki
    • triss_merigold6 Niszczycie to dziecko 16.06.15, 14:53
      Sorry, Kocianna, miałam dla Ciebie dużo sympatii i współczucia, ale od jakiegoś czasu jak Ciebie czytam, to mam narastającą pewność, że oboje z mężem niszczycie własne dziecko.
      Nadal nie rozumiesz? Wasz układ rodzinny jest z gruntu i od początku chory, a Twoja własna terapia niczego nie poprawi, o ile nie weźmiesz w końcu odpowiedzialności jak dorosły człowiek.

      Chad, borderline, zaburzenia zachowania i nastroju etc. jest sens diagnozować po wykluczeniu czynników rodzinnych, sytuacyjnych, tym bardziej, że zachowania Twojej córki - przynajmniej te opisywane od lat - nie świadczą o zaburzeniach psychicznych, tylko o totalnym zawaleniu przez dorosłych ich ról.

      Tak, dowal jej nierejestrowane w Polsce psychotropy, dowal obserwację na oddziale dziennym w psychiatryku razem z ciężkimi świrami zamiast raz na zawsze wyprostować sytuację z niewydolnym mężem.

      Ty nie masz pieniędzy na leczenie dziecka, bo wydałaś na wakacje?! Przepraszam, wysyłasz ją na Dominikanę w szczycie sezonu czy na 2 miesiące kursu językowego do UK za 10 tysięcy? Obóz harcerski to 1300 zł, wiem, bo mój syn właśnie jedzie.
      Dwoje dorosłych pracujących i zarabiających znacznie powyżej średniej krajowej w Warszawie nie potrafi ogarnąć prywatnej wizyty u dobrego psychiatry dziecięcego?! Z kogo sobie robisz jaja?
      • kocianna Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 15:16
        Triss.
        Nie mam najmniejszej ochoty diagnozować CHAD i innych takich. Nie wiem, czy rozumiesz, ale terapia służy m.in. do wzięcia odpowiedzialności jak dorosły człowiek. A także po to, żeby nauczyć się prosić o pomoc. Nie umiem dać sobie rady sama w wychowywaniu mojego dziecka, więc potrzebuję wsparcia profesjonalisty.

        Pukam od drzwi do drzwi szukając pomocy - kogoś, kto spojrzy na całą naszą rodzinę, a nie zajmie się wyłącznie powaloną matką albo problemowym dzieckiem. Nasza sytuacja rodzinna nie zmieni się w magiczny sposób tylko dlatego, że się rozwiodę, albo że ktoś powie mojemu mężowi, że jest beznadziejnym ojcem. Rozwody i towarzyszące im podziały majątku też są świetnym przeżyciem i idealnym pomysłem dla kogoś, kto właśnie przeżył parę pomniejszych rewolucji życiowych, prawda?

        Dziecko jedzie nie tylko na obóz harcerskich i przy moich zarobkach zbierałam na to przez pół roku. Nie mam wolnej gotówki. Nie stać mnie na to, żeby płacić za to, że znowu zostanę zlana albo ktoś będzie mi pieprzyć o tym, jak słuchać, żeby dziecko mówiło. W Warszawie psychiatrów i psychologów jak mrówków, a moje dziecko odmawia z nimi współpracy, i po naszych doświadczeniach wcale jej się nie dziwię. Najczęściej słyszę "musi pani coś z tym zrobić". Z tym, czyli z czym? Coś, czyli co?

        Piszesz o dobrym psychiatrze dziecięcym. Znasz takiego? To poleć, a nie opieprzaj mnie z góry na dół. Po to jest ten wątek, żeby sobie znaleźć psychiatrę, psychologa albo ośrodek, który rzeczywiście się nami zajmie.
        • penelopa40 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 15:32
          napisałam do ciebie maila kocianno...
        • gulcia77 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 15:43
          Musisz się jednak liczyć z tym, że to może być w Polsce trudne. Do psychologów to ja w ogóle mam niewiele zaufania. Choćby z tego powodu, że znałam wiele osób studiujących psychologię głównie celem "leczenia" własnych deficytów i pokręceń. Poza tym sporo w psychologii szarlatanerii. Za to dobrze robi zestawienie dobry neurolog-dobry psychiatra. Kiedy diagnozowano moją siostrę udało nam się trafić na dwoje dobrych psychiatrów. Tylko okazało się, że za późno. Ale wiem, że kilku osobom pomogli. Kiedy okazało się, że moja babcia choruje na Alzheimera też uderzyłam do jednej z tych osób jak w dym. Lekarz, o którym piszę przytomnie wpadł na to, że osoba opiekująca się też, a właściwie przede wszystkim potrzebuje pomocy, a kiedy stan się pogorszył wyraźnie dał mojej mamie do zrozumienia, że oddanie do domu opieki nie jest wyparciem się obowiązków względem rodzica, tylko najzwyklejszą koniecznością, przy braku możliwości zapewnienia ciągłej opieki.
          • kocianna Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 15:58
            Ja mam świetną psychiatrę i super terapeutkę - ale one są dla dorosłych. Co ciekawe, do obu chodzę na NFZ. Co ciekawe, do obu mogę dojść z domu pieszo, a dla mnie to ważne, bo nie przepadam za dojazdami.

            Psychiatra, do którego kiedyś trafiłam prywatnie, był totalnie beznadziejny - na szczęście "prywatny" był w ramach ubezpieczenia dodatkowego z pracy, więc nie do końca moje pieniądze zostały wydane.

            Wierzę, że można trafić na kogoś rozsądnego.
            • bi_scotti Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 20:26
              kocianna napisała:

              > Ja mam świetną psychiatrę i super terapeutkę - ale one są dla dorosłych.

              A one nie moga zasugerowac kolezanki/kolegow po fachu specjalizujacych sie w pomocy nieletnim? Psychiatryczne srodowisko to nigdzie nie jest duze - w mojej okolicy to ludzie sie znaja na przestrzeni kontynentu a coz dopiero w jednym miescie. Pytalas?
              Poza tym to ogolne good luck! Ten sie nie myli, kto nic nie robi. Skoro zaczelas robic owo "cos" w kierunku naprawy sytuacji, nawet jesli zdarza Ci sie "missteps", nie poddawaj sie - w jakims momencie wkladany wysilek i puzzle wszystkich zebranych info da pozadany skutek. Daj sobie czas i miej cierpliowsc sama dla siebie smile Cheers.
        • sasanka4321 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 17:17
          Kocianna, Triss zadala proste i sensowne pytanie. Po jakiego grzyba wysylasz dziecko na jakies super wypasione wakacje, na ktore odkladasz kase przez pol roku przy dobrych korporacyjnych zarobkach, kiedy nie stac Cie na oplacenie dla niej kilku wizyt u dobrego psychiatry. Co to w ogole do cholery sa za priorytety? Kto decyduje? Kto tu jest doroslym a kto dzieckiem?
          • przeciwcialo Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 17:19
            W wakacje to maksymalnie należy sie skupic na spedzeniu czasu razem a nie wysyłać dziecko z obozu na obóz.
            • kocianna Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 17:46
              Owszem. Jak się ma tyle urlopu. Spedze z dzieckiem 3 tygodnie. Stac mnie na dobrego psychiatre, nie stac mnie na zlych.
              • triss_merigold6 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 18:22
                Skoro nie zamierzasz się rozwodzić, to nakłoń swego męża (bo ojcem trudno faceta nazwać), żeby sfinansował leczenie własnej córki.

                Stań przed lustrem i powiedz na głos, że tylko Tobie zalezy na tej terapii rodzinnej, bo facet ma wyrąbane i palcem nie kiwnie.

                Co do psychiatry i terapeuty, to spokojnie możesz korzystać z tych, których poleca Lolinka. Kiedyś, w bardzo pilnym wypadku też dotyczącym dziewczynki przekazywałam te namiary znajomym i korzystali skutecznie. Tylko raczej nie spodoba Ci się fakt, że pani Tania nie oszczędza rodziców i punktuje niedostatki układu w danej rodzinie. .
          • ichi51e Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 22:04
            Zdecydujcie sie ludzie - albo na kocianne jedziemy ze dziecku pieklo swoja i meza osobami robia albo mamy pretensje ze dzieciak na 3 tygodnie jedzie sobie od nich odpoczac...
        • makurokurosek Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 19:59
          Wedlug mnie twoje szukanie chorób psychicznych u córki to kolejny sposób ucieczki od odpowiedzialności za swoje decyzje, nieudany związek i piekło domowe . 10 latka to nie dwulatek którego możesz zniewolić , ona zwyczajnie odreagowuje i buntuje sie przeciwko temu piekłu które jej zgotowaliscie , przeciwko wam . Zostaw dzieciaka w spokoju i zajmij sie uporządkowaniem swojego życia . Nie chcesz rozwodu ok, tylko weź na klatę ta decyzje zaakceptuj męża i jego wady , to ze nie jest super ojcem i partnerem , przestań zrzucać na niego całej winy za wasze problemy . Z twoich wątków wychodzi istne domowe piekło , ojciec w skorupie i napastliwa nigdy niezadowolona matka . Na litość boska nie ma ani idealnych partnerów , ani dzieci , stworzyłas sobie obraz idealnej rodziny i teraz wszystkich torturujesz tym ze odbiegają od ideału . Kobieto wyluzuj bo nie zatrzymasz ucieczki dziecka nawet psychotropami
          • triss_merigold6 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 20:09
            W wypadku bioojca dziewczynki i męża Kocianny, nie chodzi o niedostawanie do ideału partnera, tylko o to, że facet nigdy nie zaakceptował faktu istnienia dziecka i nie pogodził się z rolą ojca.
            Tym szkodzi bardziej, niż gdyby go wcale nie było w okolicy.

            Brak rozwodu i pogodzenie się z sytuacją przez matkę, dla dziecka oznacza funkcjonowanie w odrzuceniu. Córka wie, że ojciec jest fatalny w tej roli, a matka mimo tego kocha go nad życie.

            Rewelacyjna wskazówka na przyszłość dla dziewczyny.
            • ashraf Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 20:23
              O to chodzi. Pozostawanie w małżeństwie z kimś, kto nie wywiązuje się z podstawowych obowiązków rodzicielskich i nie ma nawet na tyle jaj, żeby zająć się dzieckiem w szpitalu, to krzywdzenie dziecka i wysyłanie mu sygnału, że jest najmniej ważnym członkiem rodziny.
              • triss_merigold6 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 20:30
                PO rozwodzie matka spokojnie może powiedzieć, że nie odpowiada za to co robi i jak postępuje jej eks mąż. Nie bierze za to odpowiedzialności, facet sam układa relacje z dzieckiem. Jeśli są beznadziejne lub żadne, to jego problem. Matka nie musi go tłumaczyć ani usprawiedliwiać.

                Brak rozstania rodziców, uporczywe trzymanie się przez matkę tego małżeństwa oznacza sankcjonowanie postawy ojca. Od lat, od chwili narodzin dziecka jest ono odrzucone i nie może tak samo odrzucić ojca - bo przecież on jest, tylko niezainteersowany.
            • lily-evans01 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 20:30
              Coś w tym jest. Sama jako nastolatka myślałam, że jeśli ojciec jest nie fair czy odległy, zimny, zdystansowany, to lepiej by było wyp... go z życia rodziny niż nalegać na spotkania z dzieckiem i udawać, że jest ok. Lepiej jest, jeśli człowiek może mieć otwarty żal i go nawet wywrzeszczeć, niż żyć w pozorach, że wszystko cacy, bo tatuś wciąż: żyje w tym samym domu/regularnie wizytuje dziecko.
              I czasami miałam wrażenie, że to moja mama tak naprawdę nie odcięła pępowiny po swoim niezbyt dobranym małżeństwie... że nie poszła dalej. W tamtym czasie diabelnie mnie to złościło i nie potrafiłam momentami mojej matki szanować.
        • rosapulchra-0 Re: Niszczycie to dziecko 17.06.15, 06:16
          kocianna napisała:

          > Piszesz o dobrym psychiatrze dziecięcym. Znasz takiego? To poleć, a nie opieprz
          > aj mnie z góry na dół. Po to jest ten wątek, żeby sobie znaleźć psychiatrę, psy
          > chologa albo ośrodek, który rzeczywiście się nami zajmie.

          tris, jak dośka - specjalistka od wszystkiego i do niczego i musiała, no po prostu musiała, bo inaczej by się pos*ała, żeby ci dowalić.
      • lily-evans01 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 15:51
        Triss, ale to nie kocianna diagnozuje chad na odległość, to panie się rozpędziły co do chad i tej diagnostyki na oddziale.
        Ja napisałam dlaczego między innymi nie powinno się tego robić w wypadku dziecka nie mającego ciężkiego świra, ta historia nie jest urban legend i mam nadzieję, że przynajmniej jedna matka nie narazi dziecka na coś takiego.
        Pamiętaj, że czynnikiem obciążającym, oprócz układów rodzinnych, jest astma - moja mama miała co roku przydzielone nauczanie indywidualne z jakimiś astmatykami i generalnie to były dzieci w zrypanej kondycji psychicznej. Choroba przewlekła, w dodatku taka z "atrakcjami", wykańcza, a dzieciak nie umie tego tak przepracować, jak dorosły.
        Co do lekarza czy terapeuty można sobie robić rozeznanie, a i tak wszystko w praniu wychodzi, np. ileż ja się nasłuchałam o cudownych pediatrach i laryngologach na przykład, a gamonie leczą wg 1 stałego schematu, co zauważysz, jak pójdziesz na kilka wizyt. Jak nie wie, co robić, rozkłada ręce albo wpiera Ci, że dziecko jest absolutnie wyleczone, bo zapisał taki fajny antybiotyk wink.
      • edelstein Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 16:05
        100/100
      • kropkacom Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 16:09
        > Dwoje dorosłych pracujących i zarabiających znacznie powyżej średniej krajowej
        > w Warszawie nie potrafi ogarnąć prywatnej wizyty u dobrego psychiatry dziecięce
        > go?! Z kogo sobie robisz jaja?

        Jak zwykle triss, poniżej pasa. Poza tym czy zawsze w Polsce to musi być dobry psychiatra, najlepszy dentysta, profesor protetyk?
        • triss_merigold6 Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 18:23
          Kropko, gdybym chciała napisać drogiego, to bym napisała. Dobry = skuteczny, rzetelny, profesjonalny. Nie musi mieć nawet doktoratu.
          • przystanek_tramwajowy Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 18:41
            Ja bym chciała wiedzieć, co to dziecko właściwie robi, że według mamusi się kwalifikuje na psychiatrę i ogłupianie psychotropami? Zostawia brudne rzeczy po kątach, nie zmywa garów, pyskuje, nie chce się uczyć (a wyniki ma niezłe). Aha! I zamiast kwiatków, których zażyczyła sobie matka, raz kupiła coś innego w Lidlu. Czy tylko ja tu widzę zupełnie normalną 10-latkę?
            • paris-texas-warsaw Re: Niszczycie to dziecko 16.06.15, 19:14
              Jeszcze o to chciałam zapytać, bo nie znam szczegółowo problemów dziecka. Wydaje mi się, że jesli sa to tego typu problemy, to prowadzanie dziecka do psychiatry jest dla niego dodatkowym stresem. Z psychologiem zawsze można powiedzieć, że np. chce się być lepszym rodzicem i dlatego idzie się z dzieckiem, po jakieś wskazówki, etc. a nie umieszczać od razu w dziecku problem psychiatryczny. Jak bedzie psychiatra potrzebny, to psycholog skieruje.
    • edelstein Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:03
      Jestem dziwnie pewna,ze dziecko ma problemy,bo wy oboje Jestescie zdrowo ten teges.Moskiewski Psychiatra leczy objawy,a nie powody.Wpychac w dziecko leki nie dopuszczone do obrotu w UE?ciekawe czemu sa zabronione.
      To wy macie problemy,a dziecko tak reaguje na wasze odchyly dzieci na normalna terapie,a nie do czarnych.I tak,uwazam ze duzo zdrowiej dla wszystkich bedzie jak sie rozwiedziecie.Robicie dzieciakowi panie mozgu.A mze kto inny moglby przejac opieke nad dzieckiem,ktos zdrowy?
      • paul_ina Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:16
        Edel ma dużo racji. Czytałam Twoje wątki kocianna i bardzo Cię podziwiam i szanuję, ale Edel może mieć dużo racji. Dzieci świrują w zupełnie nieprzewidywalne sposoby, gdy w domu nie ten teges.
        • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:17
          To niech nas ktoś, kurna, skieruje na terapię rodzinną! Proszę o to od roku i nic!
          • przeciwcialo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:20
            Bądź mamą, córka niech będzie dzieckiem. Jak piszesz o was mam wrażenie że każde z was wystepuje w nieswojej roli.
          • edelstein Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:05
            Jaka rodzinna?juz starczy,ze na co dzien robicie sobie jakies dziwne terapie z rzucaniem talerzami i krzykami w towarzystwie dziecka.Ono ma tych terapii juz powyzej dziurek w nosie.Ilez mozna patrzec na miotajacych sie rodzicow.Dzieciak probuje zapanowac nad tym Chaosem jak to robi zdrowa jednostka i przejmuje wasze role.Nie potrafi tego udzwignac to zaczyna wariowac.Zamiast rodziców ma dwojke dzieciakow,które notorycznie sie kloca i nie potrafia artykulowac wlasnych potrzeb.Ojciec blokuje,matka szuka po podrecznikach i poradnikach nawet jak sformulowac tak proste zdanie jak"wynies plecak".Medal temu kto by w takich warunkach pozostal normalny.
            Matka normalna,przecietna,widzac,ze terapie robia tylko wszystkim kuku odstawilaby nierokujacego pana i zajela sie dzieckiem,by mialo normalny dom.Mrozek przy was wysiada.Tylko o ile tam bylo zabawnie,to tu jest tragicznie.
            • przeciwcialo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:13
              Mnie się nie chcialo az tyle pisać ale trafione w dziesiatke.
              • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:18
                Też się zgadzam z edel. Z każdego dziecko można zrobić wariata. Wystarczy odpowiednio wytrwale i często fundować mu jazdy w stylu kocianny i jej męża i nieustannie mieszać dziecku w głowie. Dziecko, żeby wyrosło zdrowe psychicznie musi mieć stabilne warunki emocjonalne, jasno określone zasady i oparcie w rodzicach.

                ---
                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:33
                  Niestety edel napisała dosadnie, ale prawdziwie, trudno żeby dziecko nie wariowało przy psychicznie chorym ojcu, który ją odrzuca i robi piekło w domu i niestabilnej matce, która kosztem dziecka na to pozwala, plus do tych awantur sama się dokłada.
          • makurokurosek Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:19
            Jeżeli wy sami nie zaczniecie ze sobą rozmawiać, jeżeli nie obniżysz swoich wymagań i nie przestaniesz gonić za ideałem to żadna terapia ci nie pomoże . To od was zależy czy będziecie chcieli sie dogadać czy nie , siedzenie na przymus razem zrzucanie na siebie na wzajem winy (choć mam wrażenie ze to tylko ty zrzucasz winę na resztę członków rodziny ) tworzy piekło z którego ojciec ucieka w swoją skorupę , a córka póki co w bunt przeciwko tobie , bo to ciebie obwinia za cała sytuacje . Ogarnij sie póki jeszcze możesz bo zacznie uciekać bardziej spektakularnie
            • triss_merigold6 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:23
              Wypisujesz szkodliwe bzdury.
              Kocianna już obniżyła wymagania do tego stopnia, że od ponad 10 lat tkwi w małżeństwie z ciężko zaburzonym mężczyzną, który nigdy nie pogodził się z faktem, że ma dziecko i że jest za to dziecko odpowiedzialny.
              Córka nie ucieka tylko wchodzi w rolę jaka jej została - skoro nie może być dzieckiem, to próbuje być jedyną dorosłą w tym układzie.
              • makurokurosek Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:36
                Znamy tylko relacje kociany , samo demonizowanie zachowania córki ( jak dla mnie idealny opis przeciętnego 10 latka) świadczy o tym ze jej ocena nie tylko nie jest obiektywna ale ze ma spore skłonności do demonizowania rzeczywistości . Kochane bardziej kojarzę z jak dla mnie wydumanych problemów z córka , nie kojarzę za to pełnego obrazu partnera
        • przeciwcialo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:18
          Dzieci to doskonałe radary nieprawidlowosci domowej.
          • antyideal Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:35
            To prawda, a uciekanie w chorobę to wołanie o pomoc...
    • kropkacom Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:06
      A nie możesz sobie i córce odpuścić? Robiliście już taki eksperyment? Nie wiem, może źle interpretuje to co piszesz, ale według mnie masz standardowe dziecko.

      Wiem, nie o to prosiłaś.
      • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:12
        Sobie nie mogę smile Ale ja już jestem prawie wyleczona.
        Zresztą, mnie "powaliło" dopiero półtora roku temu, a z dzieciakiem mam problemy od zawsze.

        Córce odpuściłam. Efekt właśnie widzę w domu. Poczytałam swoje wpisy o córce na przestrzeni lat: ona ZAWSZE taka była. Pół roku aniołka, pół roku diabła wcielonego. I jak miała 2 lata, i 4, i w Moskwie, i w PL. Tylko im jest starsza, tym ten diabeł jest trudniejszy do okiełznania.
        • przeciwcialo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:21
          Spróbuj przeanalizowac co dzieje sie przed tą "przemianą".
        • kropkacom Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:22
          Na ale co? Pyskuje, kłóci się, jest leniwa, nie ma specjalnych ambicji? Podejrzewam, że wiekszość dzieci tak ma w różnym stopniu i to nie epizodycznie. W szkole sobie radzi, bo pisałaś o średniej powyżej czwórki. To przecież jest bardzo dobrze. Wahania nastrojów... No jeśli to nie jest tak, że jej stan psychiczny nie powala jej wstać rano do szkoły a potem wpada w euforię lub ma myśli samobójcze, to... No jestem, ostatnią forumką, która zaleciałaby ci bagatelizowanie problemu, ale jednak.
          • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:49
            Kropka! Jakbyś pisała o moim dziecku, lat 11. Pyskuje tak, że włos się jeży, ambicji zero, leń patentowany (a średnia przy tym ponad 4,6) Czasami urządza akcje "testuję cierpliwość matki". Jak później analizuję to sobie na zimno, to się zastanawiam, gdzie w tamtej chwili znalazłam takie pokłady cierpliwości, że mu zdrowo nie przylałam a przynajmniej nie zaczęłam się drzeć jak opętana. Foch za fochem leci niemal każdego dnia. I co? I nic! Moim zdaniem to jest normalne dziecko. Do głowy by mi nie przyszło, żeby go włóczyć po psychiatrach i szprycować psychotropami.

            ---
            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • kropkacom Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:59
              Gdyby mi jakiś specjalista zasugerował, że warto, może by mi do głowy przyszło. Generalnie jako rodzić świeżych nastolatków czuje się o wiele pewniej niż rodzić krnąbrnego (czy jak to zwał) czterolatka. smile

              PS. Co nie oznacza, że należy sobie zawsze odpuszczać. Niestety całe masy nastolatków mają swoje problemy, które je przerastają.
            • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:15
              Byłam koszmarną 11-14-latką. Leniwą, rozpyskowaną, płaczliwą, całkowicie negującą szkołę, bo się nudziłam. Potem przeszło samo, bez psychologów wink.
              Mało znam grzecznych i słodkich nastolatków, zainteresowanych głównie szkołą, ocenami i robieniem dobrego wrażenia na mamusi wink.
              • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:22
                A w życiu dorosłym najczęściej ta druga opcja potrzebuje diagnozy, terapii i ma bałagan życiowy, że głowa mała uncertain
                Też się wyrwałam z CHADem, ale mnie to dotknęło osobiście i z niektórych wypowiedzi Kocianny można by się domyślać takiego elementu. Ale może to być też szukanie problemów na siłę. Ja w czasach nastoletnich ani nie byłam płaczliwa, ani nie miałam zlewu na szkołę, za to byłam opcją "odpier... się wszyscy ode mnie i dajcie mi robić co lubię i po swojemu".
                • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:39
                  Ja miałam zlew totalny, w momencie, kiedy 3/4 rówieśników jeszcze z rozpędu zdobywało dobre stopnie wink. Po prostu końcówka szkoły podstawowej nudziła mnie śmiertelnie, uważałam się za super mądrą i taką "inną" big_grin big_grin big_grin. Na niemal każde polecenie mojej mamy odpowiadałam "nie".
                  Co nie przeszkodziło mi w liceum spoważnieć, spotykać się ze znajomymi bez wariacji, alko czy trawy, po czym skończyć LO w 3 lata w czasach, kiedy było 4-letnie wink.
                  Każdy musi przejść przez piekło dojrzewania, niestety i rodzice, i dzieci są w to wplątani tak samo, po uszy.
              • black_halo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:15
                Wedle moich rodzicow tez taka byla ale mieli zrozumienie, ze to taki wiek i regularnie roztaczali wizje zamiatania ulic, jesli sie predko nie wezme do roboty. Taki wiek, ze sie buntowalam i mowilam, ze te ulice sprzatac bede ale w glebi duszy wiedzialam, ze trzeba sie zabrac do roboty, studia skonczylam i pracuje w zawodzie, jestem po mechanice. Wstydu wiec nie ma. Wiekszosc moich kolezanek i kolegow tez snula wizje hodowania owiec w Bieszczadach czy tez zostania gwiazda rocka, wszyscy jakos wyszlismy na ludzi. Te osoby, ktore w tamtych czasach przejawialy nadmierna chec do nauki jakos najlepiej nie skonczyly co tu juz kiedys opisywalam.
        • morekac Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:15
          >. Pół roku aniołka, pół roku diabła wcielonego. I jak miała 2 lata, i 4, i w Moskwie, i w PL.
        • zeldaf Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:44
          kocianna napisała:

          > Poczytałam swoje wpisy o córce na
          > przestrzeni lat: ona ZAWSZE taka była.
          >
          >
          A ten czytałaś? forum.gazeta.pl/forum/w,567,20085302,20085302,moje_dziecko_mi_przeszkadza_.html
          • gazeta_mi_placi Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 09:12
            Woli niańczyć męża niż zająć się własnym dzieckiem, to jej chyba podstawowy błąd, gdyby faceta odstawiła i czas poświęcony na to dała córce byłoby lepiej, To jakiś toksyczny związek, powinna dać mu odejść i zająć się sobą i córką.
          • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 10:18
            Spojrzałam na datę utworzenia postu i uświadomiłam sobie, że córka Kocianny jest DOKŁADNIE w wieku mojego młodego, czyli pierwszy tydzień stycznia 2005 roku. Od tego czasu w życiu tych dzieciaków wydarzyło się mnóstwo trudnych spraw. Młody stracił matkę, tatuś się z wychowania wymiksował, my z moim zajęliśmy się dzieckiem, zawalczyliśmy o sytuację zawodowo-majątkową i zrobiliśmy wszystko, żeby jak najszybciej zapewnić mu stabilną rodzinę, w której może się bez przeszkód rozwijać i dorastać. A Kocianna wciąż się miota, szuka winnych, poradników, które rozwiążą każdy problem i schematu na "wyprodukowanie" dziecka idealnego. Zastanawiam się, czy ta mała miała w ogóle czas na dzieciństwo, spokojne dorastanie, popełniane błędów i wypadków, których przecież nikt nie uniknie.
            Nie chcę oceniać, bo jak sama Kocianna napisała, nie wiemy wszystkiego. Ale obraz z postów jawi mi się jak świat widziany przez astygmatyka bez okularów - połamany.
          • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:20
            OJP
            • zuleyka.z.talgaru Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:31
              Ale za to triss bez jadu się wypowiedziałą w tamtym wątku.

              • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:34
                No coś Ty big_grin big_grin big_grin.
                Aż muszę całość przeczytać wink.
                Post startowy trącił takim infantylizmem, że aż mnie odrzuciło, matko, ludzie jednak się zmieniają na szczęście...
            • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:42
              Przeczytałam i mnie zmroziło. Wtedy faktycznie można to było odebrać jako takie gadanie, dołek poporodowy, "zmęczenie materiału", każdemu się wymknie, że ma ochotę np " kogoś udusić" ale teraz, po latach różnych wątków kocianny, ja to odbieram bardzo dosłownie i słabo mi się robi.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:44
                E nie przesadzaj.
                • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:49
                  To przeczytaj to:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,20822022,20822022,_zrob_cos_zeby_bylo_lepiej_.html
                  • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:52
                    A potem było już tylko gorzej i ona cały czas starała się przypodobać mężowi, kosztem dziecka (do tego jej mąż to zyeb i wierzę, że gdyby wiedział, że nie poniesie żadnych konsekwencji, to faktycznie mógłby dziecku coś zrobić), a teraz się dziwi, że dziecko ma problemy.
                  • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:52
                    Po prostu totalny zayob sad.
              • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:45
                W ogóle każdy jej wątek z osobna można jakoś tam wytłumaczyć, ale jak się zbierze do kupy wszystko, co przez lata pisała, to robi się przerażająco.
              • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 18:49
                A ja to jeszcze inaczej odebrałam - bo ja np. urodziłam wcześniaka z wzmożonym napięciem mięśniowym i dużą nadwrażliwością sensoryczną, były więc cyrki nieco podobne do tego, co opisywała niedawno stacie, po 2 miesiącach sypiania po 20 minut miałam ochotę sama sobie otworzyć okno i polecieć w dół raz na zawsze.
                Miałam wrażenie, że dziecko nie pozwala mi spać, jeść, kąpać się, robić cokolwiek - a ono po prostu było chore... I sama to odkryłam, co najzabawniejsze, z desperacji siedziałam na forum o wcześniakach, czytałam o wcześniakach i bujałam córkę na rękach...
                Teksty o wyrzucaniu czy topieniu potworów mnie nie ruszają wink - choć wierzę, że dla wielu matek przekraczają granicę dobrego smaku.
                Ale z tego postu wyłania się obraz kobiety, która wszystko podporządkowuje facetowi, która musi się dla niego specjalnie starać, niemalże opiekować się tak, jak drugim dzieckiem, a tego to już nie trawię. Czas po porodzie to taki moment, kiedy normalna kobieta oczekuje od swojego faceta zaangażowania w życie rodziny, zajmowania się wspólnym dzieckiem w ramach czasowych możliwości itp., a nie zamartwia się, że mu super obiadku nie zrobiła. Obiadek można zrobić razem, dzieckiem też się zająć razem.
                • zeldaf Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 19:11
                  Nie, to zupełnie inna od Twojej sytuacja.
                  Dziecko Kocianny w tygodniu było idealnym atrybutem idealnej matki, tylko w weekendy przeszkadzało, kiedy idealna matka chciała być idealnym wszystkim i nie nadążała.
                  Pan Kocianna natomiast został tak straumatyzowany narodzinami córki, że zregresował się do poziomu zazdrosnego jedenastolatka, na którym tkwi do dziś.

                  • menodo Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:18
                    Hehe, zeldaf
                    świetne big_grin
                  • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 04:24
                    Byłaś w tym czasie, w tej rodzinie?
              • zeldaf Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 19:15
                Na blogu nie jest tak strasznie. Normalniej. Kocianna cieplej pisze o swojej córce.
                • vre-sna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 19:28
                  Na blogu jest normalnie.
                  Na forum nie wiadomo w czym rzecz, ale na pewno nie jest normalnie.
                  • ganesza Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 20:14
                    mam wrażenie, że gubicie gdzieś sedno sprawy. kocianna chciała mieć dzieci (tak dzieci), ma tylko jedno. córkę. i jeśli się poczytało kociannę przez te lata, to nie ma wątpliwości, że kocianna córkę kocha i chce dla niej jak najlepiej.

                    problem kocianny polega na tym, że wyszła za mąż młodo, była bardzo zakochana i trafiła na ... (powstrzymam się od stosownego epitetu) i jeszcze miała matkę jaką miała.

                    nikt tego nie napisał a jest to chyba najważniejsza rzecz w tej całej historii. kocianna od 10-11 jest OFIARĄ PRZEMOCY PSYCHICZNEJ. żadna normalna kobieta (a kocianna jest normalna) nie poddana praniu mózgu nie pisałaby takich postów, jak zacytowany w tym wątku.

                    w tym pierwszym roku bycia matką jeszcze się w niej tliło 'bycie sobą', myślała o tym, że jeśli mąż i ojciec nie zaakceptuje małej to trzeba się będzie rozwieść. nie rozwiodła się mimo, że dziecko. nie zostało zaakceptowane.

                    dlaczego się nie rozwiodła dla dobra dziecka, które kochała wtedy i kocha teraz? bo miała już wyprany mózg, że chłop najważniejszy, że w trzy tygodnie po porodzie pełny obiadek z ciastem, wypucowany dom i dziecko, którego ma nie być. w weekendy jest mąz

                    nie wyczytałyście w tym przywołanym tu wątku tego strachu (tak, tak strachu) kocianny, gdy kocianna nie radziła sobie w weekendy z tym, że dziecka ma nie być, gdy pan i władca był w domu. bo tych słów nie pisała kobieta, której dziecko przeszkadza. pisała kobieta, która to dziecko kocha, ale wie, że musi poświęcić całą swoja obecność, uwagę i dziecko, które przeszkadza, panu. to wtedy była PRZEMOC w czystej postaci i ta PRZEMOC trwała i chyba trwa do dziś.
                    kocianna nie jest oprawcą, jak niektóre forumki sugerują. kocianna jest OFIARĄ, tak samo jak jej córka jest OFIARĄ.
                    • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 20:54
                      Przepraszam, ale twój wpis to dla mnie typowe "pierd... o Chopinie". Zła matka i porąbany mąż to żadne usprawiedliwienie dla tego, co kocianna robi swojej córce. Znałam osoby, które miały naprawdę przerypane w dzieciństwie i takie, które trafiły w dorosłym życiu na partnera psychola. Jakoś się potrafiły ogarnąć w dorosłym życiu. Mam w rodzinie dziewczynę, której matka była chora psychicznie. Naprawdę chora. Co jakiś czas wpadała w taki stan, że trzeba ją była zamykać w psychiatryku na kilka tygodni. I dziewczyna wyrosła na normalną kobietę. Ale trzeba chcieć. A niedojrzała emocjonalnie forumka, której tak bronisz, jest zainteresowana wyłącznie tym, żeby ktoś się nad nią użalał i prowadził za rączkę. Poziom emocjonalny pięciolatki. Jej córka czuje podświadomie, że ma niedojrzałą matkę i usiłuje przejąć jej rolę, usiłuje być dorosła. Do tego nie powinno być zmuszone żadne dziecko. A opowieści o tym, jak to kocianna kocha swoją córkę, są g...no warte, gdy się je skonfrontuje z postępowaniem kocianny wobec tej córki.

                      ---
                      Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                      • ganesza Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 21:12
                        a jakie własne deficyty zagłuszasz hejtem na kociannę?
                        hejtem właściwie na wszystkich i na wszystko i to permanentnym. może tak przydałoby się lustro?
                        • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 21:35
                          Tak - moim deficytem jest brak tolerancji na ludzką głupotę i usprawiedliwianie wszystkiego "ciężkim dzieciństwem". Ja też miałam ciężkie dzieciństwo. Szynka była na kartki i matka brała mnie do kolejki, bo jednej osobie mało dawali.
                          • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 04:42
                            Szkoda, że ten brak tolerancji na ludzką głupotę nie obejmuje również twojej osobistej..
                    • ganesza Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 21:08
                      najważniejsza na teraz jest odpowiedź na jedno bardzo proste pytanie. czy kocianna wyniosła się do kawalerki (chyba) z córka dla dobra córki i swojego, czy wygody pana męża.

                      jeśli to drugie, to cały hejt w tym wątku jest usprawiedliwiony. i naprawdę szkoda dziecka i triss ma rację.

                      jeśli to pierwsze, to kocianie należy się absolutne i pełne wsparcie, bo zaczęła dostrzegać, że coś jest nie tak. ciągle jeszcze broni bidnego misia, któremu się dziecko pęta po domu i zakłóca spokój i porządek (stąd, z tych awantur o brak porządku, wzięła się akcja z plecakiem i rzucanie szklankami.)
                      po tylu latach dziecko ma prawo być zwichrowane i mądry specjalista może pomóc, zwłaszcza, że przy którychś namiarach była mowa o wpływie domu na to, co się dzieje z dzieckiem.

                      dziecko potrzebuje pomocy. kocianna też potrzebuje pomocy.

                      macie rację pisząc, że powinna pana męża (pan mąż to taki zamiennik innego krótkiego słowa mało parlamentarnego) kopnąć w cztery litery, ale ona jest jak żona alkoholika, współuzależniona. to wymaga czasu.

                      może zamiast hejtować, powinnyśmy trzymać kciuki i za nią i za jej córkę. bo to są naczynia połączone.

                      kocianna, możesz odpowiedzieć na jedno bardzo ważne pytanie? w którym momencie w Moskwie zaczęły się problemy z córka? bo ja mam wrażenie, że na początku odnalazła się tam świetnie.
                      • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 22:10
                        Ona zawsze była ponadprzeciętnie uparta, tylko mniejsze dziecko łatwiej jest okiełznać. Zawsze też posiadała umiejętność duszenia się (z wyraźnymi szmerami w oskrzelach i obniżoną saturacją) na zawołanie. Natomiast lęk (strach przed złodziejami, zamachami terrorystycznymi, katastrofami komunikacyjnymi, a potem przed wszystkim) pojawił jej się po mojej traumie, tylko ja wtedy jeszcze jej nie przeżywałam.
                        • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 22:35
                          kocianna napisała:
                          > Ona zawsze była ponadprzeciętnie uparta, tylko mniejsze dziecko łatwiej jest ok
                          > iełznać. Zawsze też posiadała umiejętność duszenia się (z wyraźnymi szmerami w
                          > oskrzelach i obniżoną saturacją) na zawołanie. Natomiast lęk (strach przed złod
                          > ziejami, zamachami terrorystycznymi, katastrofami komunikacyjnymi, a potem prze
                          > d wszystkim) pojawił jej się po mojej traumie, tylko ja wtedy jeszcze jej nie p
                          > rzeżywałam
                          Czyli to mała, przerażona dziewczynka, bez żadnego wsparcia, w niestabilnej sytuacji i bez nikogo dorosłego w okolicy, czyż nie?
                          A ta "umiejętność" wywoływania ataku astmy to od kiedy występuje? Bo "od zawsze" to takie szerokie słowo. Jak miała trzy miesiące też to umiała? A czy lekarze potwierdzają, że to jest zachowanie "złośliwe", czy też tylko w Twojej opinii jako takie występuje? Bo po raz pierwszy napisałaś coś konkretnie, ale za to tak, że jakoś ni huhu nie widzę najmniejszej winy w Twojej córce, za to wiele w Tobie.
                          • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 22:57
                            Te ataki astmy to prawdopodobnie jest jej reakcja na stress. Znałam dziewczynę, która w takich sytuacjach po prostu zasypiała. Potrafiła w sekundę, w dowolnym miejscu odpłynąć. Tak jej organizm nauczył się reagować na wiecznie żrących się rodziców. Oni zaczynali na siebie wrzeszczeć a ona zasypiała, żeby ich nie słyszeć. Dla mnie tekst o złośliwie duszącym się dziecku, jest tej samej kategorii, co opowieści o niemowlaku, który robi na złość matce.

                            ---
                            Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                            • gulcia77 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:27
                              Mną aż zatelepało, jak przeczytałam tekst, że potrafi od zawsze wywoływać atak astmy na zawołanie. Po tym wątku coraz bardziej tracę sympatię do Kocianny, a miałam jej sporo. Tępotą to trudno nazwać, ale coś jest z dziewczyną nie tak. Bardzo mi szkoda dziecka, bardzo. U mnie stres, głupia infekcja czy jakakolwiek nerwowa sytuacja z miejsca wywołują nasilenie mojej choroby. Czas się zacząć zastanawiać, czy ja czasem tego aby złośliwie nie robię uncertain
                        • lily-evans01 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:03
                          Na zawołanie?
                          Kurde, to reakcja psychosomatyczna na stres.
                          Astmatycy, których moja matka uczyła, mieli z tego powodu nauczanie indywidualne, bo nie byli w stanie normalnie funkcjonować w szkole i takie właśnie problemy działy się w czasie lekcji w szkole, zwłaszcza w sytuacji odpowiedzi, klasówki itp.
                          Nawet najbardziej złośliwe nauczycielki nie określały tego jako duszenie się na zawołanie.
                          Powiedziałabym, że to jakaś odmiana histerii - ale idąc tym tropem to jest wyuczona podświadomie reakcja na problemy. Problemy, które dla dziecka są prawdziwe i poważne.
                          Atak astmy to wołanie o pomoc.
                          Co do lęków, większość dzieci żyjących w nerwowej, niestabilnej atmosferze ma ich mnóstwo.
                          Pozbyłam się wielu lęków dopiero ostatecznie wyprowadzając się z domu i zdrowo dystansując się od matki i jej neurotycznej osobowości. A dorosła już byłam, że ho ho.
                          Jeden będzie obgryzał paznokcie, inny będzie miał ataki paniki.
                          Wycisz siebie i swoje ewidentnie wrażliwe dziecko, zamiast szukać problemów na siłę.
                          Bo niedługo, odpukać, będziesz miała inwalidkę na nauczaniu indywidualnym cały dzień w domu, z ograniczonym kontaktem z rówieśnikami - a te dzieci nie tylko po prostu chorują na coś, one z czasem stają się wręcz niepełnosprawne społecznie.
                        • klamkas Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:15
                          Sorry, ale jak to czytam to mnie trafia. Brzmisz jak "ona robi mi na złość tą swoją astmą". Złapałaś ją na zaplanowanej hiperwentylacji prowadzącej do ataku albo wdychania jakieś syfu, który do tego prowadzi? Czy może twoja córka nie ma umiejętności duszenia się na zawołanie, tylko astmę na tle nerwowym (a że nerwy ma słabe, czemu nie można się dziwić, to zdarza jej się z "błahych" powodów).
                        • fogito Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:20
                          Wow! Umiejetnosc duszenia sie mowisz i to jeszcze z obnizona saturacja i szmerami w oskrzelach. No niezla jest. Podpowiedz jej, zeby sobie stygmaty na rekach wywolala to zostanie uznana za swieta.
                          Jesli nie zrozumialas, to moja wypowiedz byla sarkastyczna. Nie da sie sobie samemu szmerow w oskrzelach wywolac. A saturacja spada jesli organizm nie jest natleniony. Wszystko to moze byc wynikiem ataku astmy. A atak taki moze wywolac ogromny stres. Zawsze chcialam miec dziewczynke wiec oddaj mi ja do adopcji. Leki na astme mamy i damy rade. Zadziwiona jestem twoim zadziwieniem i nieznajomoscia przebiegu choroby po tylu latach. Ja bym zdziwona nie byla, ze szkola karetke wzywa przy takiej okazji. Ja bym byla zadowolona, ze nie czekali az sie udusi. Bo niektorzy astmatycy w szkolach sie dusza z powodu braku reakcji personelu i nauczycieli. Rece opadly mi do ziemi po prostu uncertain
                          • menodo Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:40
                            Zawsze chcialam miec dziewczynke wiec oddaj mi ja do adopcji. Leki na astme mamy i damy rade. Zadziwiona jestem twoim zadziwieniem i nieznajomoscia przebiegu choroby po tylu latach. Ja bym zdziwona nie byla, ze szkola karetke wzywa przy takiej okazji. Ja bym byla zadowolona, ze nie czekali az sie udusi. Bo niektorzy astmatycy w szkolach sie dusza z powodu braku reakcji personelu i nauczycieli. Rece opadly mi do ziemi po prostu uncertain"

                            Ja też spoko mogłabym adoptować tę dziewczynkę i przeraża mnie niewiedza kocianny na temat astmy sad
                        • bi_scotti Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:33
                          Kocianna, wez kilka dni wolnego od forum. Namiary na 2-3 polecanych specjalistow w W-wie dostalas, skorzystaj. Powaznie! Nie otwieraj juz tego watku i nie dopisuj wiecej samonakrecajacychnaciebiebicz postow. Forum, wpisy na forum maja swoja specyfike. Nie da sie wielu spraw przekazac tak jak by sie chcialo a czytajacy sa bezwgledni w punktowaniu niedoskonalosci przekazu i w nieposkromionym dokopywaniu piszacemu nieperfekcyjnie. Po co Ci to? Poki co, info o ktore prosilas, dostalas. Reszta to obierki. Cokolwiek napislas (badz nie napisalas!) i tak zostanie uzyte przeciwko Tobie przez oblizujace sie wlasna doskonaloscia wspolforumowiczki - w imie czego masz dawac innym, obcym ludziom tyle frajdy w plawieniu sie w ich wlasnym poczuciu wszechwiedzy i samodoskonalosci? Teraz nie Christmas - nie musisz byc Swietym Mikolajem rozdajacym wkolo tyle przyjemnosci! Wez wolne od ematki przynajmniej do poniedzialku, pokontaktuj sie z tymi recommended specjalistami, to bedzie bez porownania bardziej produktywne. Milego weekend'u smile Cheers.
                          • menodo Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 23:51
                            Dałam kociannie namiary do świetnej specjalistki, z której usług podobno skorzystała.

                            I przeraża mnie, że wyniknęły z tego tak nędzne efekty sad
                        • dziennik.odchudzania Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 00:06
                          "Zawsze też posiadała umiejętność duszenia się (z wyraźnymi szmerami w oskrzelach i obniżoną saturacją) na zawołanie."

                          Czy ty wiesz, jak to jest, kiedy brakuje powietrza? Kiedy płuca ściska stalowa obręcz, zaczynasz się dusić, pojawia się panika nie do okiełznania, walczysz o każdy cień oddechu, czujesz nadchodzącą śmierć? Człowieka wtedy ogarnia potworny strach, niezależnie od wieku, niezależnie od wiedzy, niezależnie od okoliczności. Koszmar. Jako astmatyczne, a dodatkowo wrażliwe dziecko też miałam napady astmy wg mojej mamy "na zawołanie". Aż kiedyś w Rabce ukochana pani doktor, słysząc po raz kolejny od mamy o tym, że te ataki mam na własne życzenie, powiedziała, że pokaże mamie, jak to jest. Poprosiła mamę, żeby uklękła przy rabczańskiej wannie z solanką i dała sanitariuszowi znać, kiedy może wsadzić jej głowę pod wodę. Wiedziała, że sanitariusz nie pozwoli jej się utopić, wiedziała, że sama daje znać, wiedziała co się stanie. Ponoć te kilkadziesiąt sekund, kiedy silna ręka trzymała jej głowę pod wodą, to był największy koszmar jej życia, który śni się jej do teraz. Obecnie ma ponad siedemdziesiąt lat. Wtedy miała trzydzieści.

                          Jak mogłaś napisać coś takiego, wiedząc jakim potwornym szokiem fizycznym i psychicznym są ataki astmy. Naprawdę uważasz, że ataki są "na zawołanie"? Jezu...
                        • jola-kotka Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 00:58
                          OJP mialam racje jednak,wspolczuje twojej corce.
                        • awesome810 Re: Potrzebuję pomocy 18.06.15, 11:10
                          kocianna napisała:

                          > Zawsze też posiadała umiejętność duszenia się (z wyraźnymi szmerami w
                          > oskrzelach i obniżoną saturacją) na zawołanie.

                          O Jezu... i to pisze matka dziecka chorego na astmę?
                          Ocenzuruję co mi się ciśnie na usta i pod palce.....
      • makurokurosek Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:24
        Sadzisz , ze inne dzieci to anioły . To jest właśnie twój problem wykreowaliśmy sobie w główce idealnego partnera , idealne dziecko i popadasz w furię bo rzeczywistości odbiega od twojej wizji . Kobieto nie ma idealnych , podporządkowanych i slodkopierdaacych dzieci . Zastanów sie czy ty zawsze spełniasz oczekiwania sąsiadów , męża , córki
    • przeciwcialo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:09
      Poradnia psychiatryczna przy szpitalu dzieciecym powinna pomoc.
      • kropkacom Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:10
        To nie musi być prywatny szpital i najlepsza poradnia?
        • przeciwcialo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:22
          Nie, nie musi. W Warszawie jest troche szpitali dzieciecych w ktorej sa psychiatrz, psycholodzy, pedagodzy. Prowadza szkołe dla dochodzących dzieci w czasie terapii.
          Prywatnie to zeby sobie mozna prostowac.
    • mika2 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:23
      Polecam w Warszawie centrumneuro.org
    • yennefer.00 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 16:59
      Kocianna, daj spokoj z tym.diagnozowaniem ns forum. Chociaz czesc osob pisze w miare madrze, to sporo wypowiedzi jest zwyczajnie szkodliwych, nie popartych zadna wiedza. Jesli chcesz napisze Ci pozniej namiary na osrodki, gdzie pracuka osoby, z ktorymi mialam stycznosc w ramach swojej edukacji i ktore wiedza co robia odnosnie psychiatrii dzieciecej i terapii rodzinnej.
      • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:04
        Chce. Na gazetowy.
        • jola-kotka Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:48
          Ty ani nie masz problemow sama ze soba od poltora roku ani to prawie wyleczenie twoje to tak wiesz...
          Jestes klasycznym przykladem mojej matki,ona tez zawsze miala problem z dziecmi z mezem a sama byla i jest a szkoda gadac no ty zaimujesz sie ta corka ale zamiast analizowac zachowanie corki przeanalizuj swoje ale tak od poczatku jak urodzilas dziecko
        • paris-texas-warsaw Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:56
          Ja znam z literatury, ale nigdy osobiscie nie korzystałam z usług, prof. Katarzynę Schier. Jest psychologiem dzieciecym i psychoterapeutą, psychoanalitykiem. Prowadzi terapie dzieci, młodziezy, rodziców, a także rodzinne (albo dzieciece z wielkim udziałem rodziców). Można znaleźć telefon do niej na stronie Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, ona prowadzi tez terapie przy Wydziale Psychologii UW, jest tam jakaś specjalna poradnia rodzinna przy katedrze psychologii rodziny czy czegos takiego. Ja znam jej książki, które uwielbiam i ciagle o niej pisze na Życiu Rodzinnym. Mogłaby być dodatkowo bardzo dobra, bo zajmuje się problemami psychicznymi osób z astmą i napisała m.in. "Bez tchu i bez słowa" o problemach rodziców i dzieci astmatyków (książka trudna, bo specjalistyczna). Na pewno stosuje szerokie podejscie do dziecka, wpływ rodziny na dziecko to w ogóle wg niej kluczowy czynnik. Jeśli nie skorzystac z jej pomocy, to w każdym razie polecam jej książki, m.in. "Krewni i znajomi Edypa" - studia przypadków dzieci i wpływu rodziców na ich problemy zdrowotne. Inny jej konik to psychosomatyka.
        • yennefer.00 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:48
          Kocianna, wysłałam Ci namiary. Popytaj pod wskazanymi adresami, tam są najczęściej zespoły specjalistów. powodzenie.
    • lolinka2 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 17:56
      Jako terapeuta - dr Tania Nikiel (gab. Psychoterapia Paryska)
      Jako psychiatra - dr Robert Naumiuk (nie wiem, gdzie w tym momencie przyjmuje, sprawdź)

      Jedyne osoby z psychocosiów w PL które uznały że moja córka faktycznie JEST chora. Wcześniej mi cała reszta wmawiała, że to tylko coś z nami nie tak. Terapia u dr Nikiel Natalii bardzo pomogła w funkcjonowaniu na codzień. Naumiuk zaś był tym, co nas do Nikiel skierował no i pierwszym, który się nie bał dać Natalii leków. Lepszych w PL nie znam.

      W UK młoda ma rozpoznane ADHD, zesp. Aspergera, zab. obsesyjno-kompulsywne, zesp. lęku uogólnionego, depresję i zab. opozycyjno-buntownicze - wpisuje się idealnie we wszystkie kryteria. Bierze 3 różne leki. Mam ochotę wrzeszczeć "A nie mówiłam", z tej okazji, że dało się pomóc wcześniej, ale nikt nie miał jaj... pomocy szukaliśmy odkąd skończyła 3 lata. Ostatnie dwa lata w PL miała dopiero psychiatrę i terapeutę, wyjeżdżała mając 12 lat.
      • roma_leopard Re: Potrzebuję pomocy 16.09.15, 16:30
        lolinka2, z wielkim zaciekawieniem przeczytalam to, co napisalas o swoim dziecku, ja mam corke w wieku 6 lat, z ktora od trzech lat chodze do roznych psycho i neuro i w wiekszosci kazdy z nich nie widzi problemów, a one sa bezsprzecznie, w dodatku coraz wieksze, z grubsza wiele wskazuje na ADHD lub/i zaburzenia opozycyjno-buntownicze, mam juz zryta psychike i w ogole tego nie ogarniam, czy moglabys tak z grubsza napisac jakie zachowania Twojego dziecka sklonily Cie do szukania pomocy u specjalistow? Oczywiscie na priv. Dzieki, jesli znajdziesz checi i czas.
    • awesome810 ale co robi ta dziewczynka, 16.06.15, 19:03
      że potrzebuje psychotropów, lub hospitalizacji?
      Rzuciło mi się kiedyś w oczy jak nie chciała iść do szkoły z brzydką fryzurą.
      Ale pamiętam też wątek o rzucaniu talerzami w ramach terapii rodzinnej i o wysłaniu dziecka tuż po pobycie w szpitalu do dziadków. No i to latanie matki z terapii na terapię, oraz poszukiwanie poradników na wszystko
      • przystanek_tramwajowy Re: ale co robi ta dziewczynka, 16.06.15, 19:15
        A każdy lekarz, który mówi, że córka jest zdrowa jest zły. Dobrzy są tylko ci, co potakują mamusi, wynajdują jakieś zaburzenia i przepisują ogłupiacze, po których dziecko zmienia się w małego robocika i posłusznie wykonuje polecenia.

        ---
        Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
        • myelegans Re: ale co robi ta dziewczynka, 16.06.15, 21:40
          No ale co Ciebie to obchodzi? Masz odpowiedz na pytanie czyli kontakt do dobrego terapeuty, lub lekarza. Chcesz sie bawic w forumowe wrozenie diagnozy z fusow?
          • przystanek_tramwajowy Re: ale co robi ta dziewczynka, 16.06.15, 22:15
            Obchodzi mnie, bo ta kobieta krzywdzi swoje dziecko. No, ale rozumiem, ze w ramach forumowego lizodupstwa przymykamy na to oczy? No to ty przymykaj, a ja nie będę.
      • przystanek_tramwajowy Re: ale co robi ta dziewczynka, 16.06.15, 19:27
        No właśnie... Poradniki... Kocianna to osoba, która nawet chyba pierdnąć bez poradnika nie potrafi. I jak ma być stabilne emocjonalnie dziecko, które we wtorek jest wychowywane według poradnika docenta Guły, w środę matka przerzuca się na poradnik profesora Zguły, a w piątek jednak stwierdza, że najlepszy jest dr Niezguła.
    • catroux Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 19:14
      Imo nie pomogą najlepsza diagnoza ani leki, jeśli Twoja córka nie będzie miała stabilnej sytuacji w domu i dwojga dorosłych ludzi za rodziców. Terapia może jej się przydać, ale jeśli nie chcecie zafundować jej trwałego kuku, zacznijcie zmiany od siebie. W kontekście tego co pisałaś można też wywnioskować, że wychowywanie się bez ojca albo jego zdalny udział w zyciu córki byłoby o wiele lepsze niż to, co jest teraz.
    • ola33333 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 19:17
      ja ci (wam) pewnie nie pomoge, ale moze zaaplikuj sobie i dziecku na poczatek jakis magnez (np. cytrynian magnezu) i witamine B komplex codziennie, przez np. 2 tygodnie i zobacz czy bedzie lepiej.
      Jak sie jest nerwowym i ma skonnosc do depresji to warto spobowac, moze pomoze.
      • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:45
        Jestem za. I jeszcze kwasy omega 3. Poważnych przypadłości psychicznych suplementacja nie wyleczy, ale pomaga na drobniejsze wahania. To jak aspiryna przy problemach z krążeniem czy żelatyna na wątłe stawy.
        • kryptopiryna Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:26
          Paskudne ematkowe krytykantki (piszę do tych, ktore dołują autorkę wątku), zamiast dołować kociannę i gadać głupoty, typu: jesteś złą matką bo wysyłasz dziecko na oboz, zamiast spędzić z nią wakacje, stuknijcie się najpierw w głowę. Jak ma spędzić z dzieckiem dwa miesiące wakacji??? Pracę ma rzucić? Spędzi z nią tyle czasu, ile ma urlopu.
          Poza tym kto dał wam prawo udzielać rad, typu: rozwiedz się z mężem. A skąd wy wiecie, jak wygląda jej codzienne życie? Siedzicie u niej w domu pod stołem, że takie mądre jesteście?
          Zwrociła się dziewczyna o pomoc, nie prosiła o zmieszanie jej z błotem. Okropne jesteście.
          • ichi51e Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:49
            Amen.
            Niestety podejrzewam ze jest na tym forum grupa osob ktore jak im zle zakladaja osobiste watki zeby dac sobie za kare skopac tylek. Taki masochizm. Chca zeby ktos je zauwazyl skrzyczal poplacza sobie potem sie otrzasna i powiedza sobie ludzie to swinie nie maja wszystkich faktow nie jest ze mna tak zle i dalej trwaja w swoim kieracie. Jedni jedza kompulsywnie drudzy pija trzeci daja sie obcym ludziom kopac po jajkach.
    • ashraf Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 19:55
      Przychylam się do zdania większości: twoje dziecko jest normalne i to jest dobra wiadomość. Zła jest taka, że krzywdzicie je nawzajem z mężem: wdu..emający ojciec, który nie dorósł do rodzicielstwa przez 10 lat i dziecinna matka, która analizuje na 10 stronę swoje życie, psychikę, metody wychowawcze i związek zamiast uporządkować swoje i dziecka życie i dać mu choć odrobinę spokoju, stabilizacji i poczucia normalności. Tak, wiem, jesteś przeciwniczką rozwodów i uważasz je za wszelkie zło, ale nie sądzisz, że jeżeli wpędzacie dziecko w stan bliski chorobie psychicznej to jednak czas działać? Czy może uważasz, że wieczne, g...o dające terapie, tłuczenie talerzy, wyzwiska i obojętność rodziców to to, co pozwoli jej dojść do równowagi? Może warto pogodzić się z tym, że nie z każdego małżeństwa będą diamentowe gody. Sama pisałaś, że "zmusiłaś" męża do dziecka, kłopoty we wszystkich sferach macie od lat, a teraz koncentrujecie się na nich, zamiast zająć się dzieckiem. Kto tu jest dorosły? Rozwód zawsze jest dla dziecka przykrym przeżyciem, ale dla twojego mógłby być też sygnałem, że jest ważne i że jego potrzeby nie są gdzieś z tyłu za twoją konstrukcją psychiczną i usilnym ratowaniem małżeństwa. Oczywiście zrobisz jak zechcesz, może przekonasz w końcu jakiegoś lekarza do zdiagnozowania u córki choroby psychicznej i przepisania psychotropów, ale jeśli nie rozwiążesz problemów w domu, nie licz na efekty.
    • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:38
      Jej leki neurologiczne nie są d
      > opuszczone do obrotu w Polsce, a zmiany w obrazie eeg i dopplera naczyń mózgowy
      > ch, leczone w Rosji, w PL uznano za rozwojowe.

      Czy te leki neurologiczne, które brała w Rosji pomagały? A jeśli tak, to moze są polskie odpowiedniki? Które oczywiście ktoś musi przepisać, wiem. Ale gdyby pomagały, to miałabyś już jakiś trop.
      Wiem, że czasem w człowieka "złe wstępuje" niezależnie od niezłej i stabilnej sytuacji zewnętrznej. Nie winię dorosłych za wszystkie umysłowe i życiowe nieszczęścia ich dzieci. Gdybyś miała dziecko o całkiem normalnie funkcjonującym mózgu, to nawet wasza powalona sytuacja domowa nie dawałaby aż takich efektów. Niemniej jednak poza leczeniem neurologicznym lub/i psychiatrycznym córki załatw jednoznacznie dla jej dobra kwestię dawcy spermy i pana męża. Przynajmniej warunki zewnętrzne będzie miała nieco bardziej komfortowe, kiedy "w środku" chaos i szarpanina.

      Młoda akurat była w dobrym okre
      > sie. Jak jest w złym, to jej się wołami nie zaciągnie do psychologa.

      Co to znaczy? Dziesięcioletniego dziecka się nei zaciągnie? surprised
      • claudel6 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:58
        ale jakich? az takich? nie śledziłam dokładnie wszystkich wątków kocianny, ale dziewczyny piszą, że to dziecko zachowuje się standardowo
    • b.bujak Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 20:49
      a szkolny pedagog? rozmawiałaś? jaka jest opinia?

      szkolna obserwacja kumatego pedagoga, sugestie i opinie mogą być bardzo cenne
    • triss_merigold6 Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 20:54
      Kocianna, czego Ty właściwie chcesz?
      Twoje wątki ruszają mnie bardziej niż bym chciała, bo sama mam dziecko w wieku Twojej córki i pamiętam Twoje wpisy z czasów ciążowo-niemowlęcych, byłaś tak optymistycznie nastawiona, cieszyłaś się małą.
      Od lat oboje - bo Twój mąż również za to odpowiada - zachowujecie się tak, jakbyście chcieli pozbyć się córki, wykończyć ją.
      Jak sądzisz, skąd ma tyle dolegliwości psychosomatycznych i o takim nasileniu?
      Żadne z Was nie stanowi oparcia, dziewczynka nie jest głupia i czuje to, nawet jeśli nie potrafi nazwać.
      Podawaś jej nierejestrowane, niedopuszczone w Polsce leki psychotropowe. Celowo chcesz zrobić z córki lekomankę? W połączeniu z zapędami do perfekcjonizmu i nadodpowiedzialności, wpędzanie dziecka w chorobę psychiczną to prosty przepis na próby samobójcze nastolatki.
      O to Ci chodzi?
      W co chcesz żeby uciekała jako nastolatka: - w pracoholizm z anoreksją czy w autodestrukcyjne jazdy? W sumie najzdrowsze byłoby zwykłe złe towarzystwo, bo przynajmniej nieporąbane emocjonalnie.

      Nie szukaj terapii rodzinnej, bo nie istniejecie w postaci rodziny.
      • przeciwcialo Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 21:31
        Apropos lekow. To że lek nie jest zarejestrowany w danym kraju nie znaczy że jest do d.py.
        W Stanach ra róznice pomiędzy poszczegolnymi stanami i to co w jednym dopuszczne w innym może byc zakazane.
        • myelegans Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 21:44
          W Stanach nie ma roznicy miedzy stanami, FDA jest agencja federalna i podlegaja jej CALE stany, wiec lek zarejestrowany jest w CALYM kraju. Ale sa leki, ktore w Kanadzie sa zarejestrowane, a w Stanach nie, co wcale nie znaczy, ze sa poslednie. bardziej poliyka niz jakosc terapii.
          Mnostwo lekow zarejestrowanych w UE nie jest zarejestrowanych w USA i nie jest dopuszczona do sprzedazy.

          Rosja nie jest w EU, wiec rejestracja lekow nie odbywa sie centralnie przez EMEA, co wcale nie znaczy, ze leki sa zle.
          • ichi51e Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 21:51
            Polityka i ekonomia - ile koncernow farmaceutycznych jest na swiecie? Trudno sie dziwic ze zachodnie koncerny chronia swoje rynki przed rosyjskimi czy chinskimi koncernami.
            • myelegans Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:05
              i bezpieczenstwo pacjentow, przy scentralizowanych rzadach Chin i Rosji nie byloby dostepu do pelnej dokumentacji na podstawie ktorej lek moglby byc wprowadzony na rynek. O ile EU i USA jest przeplyw i wzgledy ekonomiczne sa na gorze, to w przypadku Azji, Rosji, Ameryki Pld. bezpieczenstwo leku jest trudne do oceny.
          • kota_marcowa Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 21:55
            Ja bym kategorycznie nie twierdziła, że są złe, ale jednak mimo wszystko nie mam wielkiego zaufania do ruskich uspokajaczy nie dopuszczonych do obrotu na terenie UE.
            • aandzia43 Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 21:59
              A to chodzi o uspokajacze? Mnie się.wydawało, że Kocianna pisała o lekach neurologicznych.
              • myelegans Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:03
                Nie wszystkie leki neurologiczne sa psychotropami, to myslenie sprzed 50 lat.
                • kota_marcowa Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:08
                  ale z tego co kocianna pisała jakiejś typowej choroby neurologicznej dziecko nie ma, na zaburzenia nastroju i zachowania podaje się psychotropy. Na przepływy moga być jeszcze jakieś leki nootropowe, ale bez problemu można je dostać w Polsce, bo zakładam, że chyba nikt normalny nie podawał np leków przeciwpadaczkowych zdrowemu dziecku.
                  • myelegans Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:11
                    A ty oczywiscie wiesz jaka byla diagnoza, jaki terapie lekowa zastosowano, w jakich dawkach i jaki byl jest efekt. Jasnowidz?
                    • kota_marcowa Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:14
                      No wybacz, ale ze schorzeniem takiego kalibru nawet w zacofanej Polsce nikt by jej nie odesłał.
                      • myelegans Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:34
                        A Ty jestes psychiatra, ze czujesz sie kompetentna do oceny kalibru i sposobu leczenia?
                • triss_merigold6 Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:09
                  Cóż, rosyjskiej diagnozy w Polsce nie potwierdzono.

                  To, że w USA dwulatkom na rzekome ADHD psychiatrzy podają ritalin, nie oznacza że nadgorliwe doszukiwanie się zaburzń jest ok.
                  • myelegans Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 17.06.15, 04:51
                    Bo choroby psychiczne z natury sa trudne do diagnozy i mozna przejsc przez wielu lekarzy i kazdy postawi inna diagnoze, to nie choroba bakteryjna, gdzie mozna zrobic posiew i uznwiesz jakim antybiotykiem potraktowac.
                    Wlasciwa diagnostyka neurologiczna moze byc dluga i trudna zwlaszcza przy chorobach ktore ida po sinusoidzie . To, ze jeden czy dwoch lekarzy nie potwierdzilo, nie znaczy, ze jest wlasciwa.
                    Trzeb znalezc dobrego klinicyste dzieciecego, zrobic diagnostyke, nastepnie udac sie do drugiego i trzeciego dobrego klinicysty i powtorzyc.
                    Terapia moze byc metoda prob i bledow zanim dobierze wlasciwy zestaw
                  • asia_i_p Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 17.06.15, 09:05
                    Pytanie, dlaczego nie potwierdzono.
                    Bardzo ważną dla swojego synka diagnozę znajoma praktycznie musiała wymusić. Sama była absolwentką logopedii i zaobserwowała u syna niepokojące objawy, po n-tym razie, kiedy przedstawiła pełną listę objawów i spytała wprost, czy to to, dostała odpowiedź, że tak, to może być to. Z sytuacji wywnioskowała, że logopedka się martwiła, że diagnoza rodziców przerośnie (miała kiedyś kiepskie doświadczenia z rodzicami, którzy źle znieśli diagnozę).

                    I to nie jest odosobniony przypadek, miałam ucznia z tak ewidentnym ZA, że mógłby się z Sheldonem zaprzyjaźnić, a jego psycholog twierdziła, że to na pewno nie to.
      • ichi51e Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 21:55
        No ale w Rosji dopuszczone. To chyba znaczy ze ktos je przebadal i to normalne leki sa - lekarz je wypisywal rozumiem ze wiedzial ze to nie homeopatia.
        • myelegans Re: Kocianna, czego Ty chcesz właściwie? 16.06.15, 22:07
          na tamtym rynku owszem, nie podejmuje sie oceny jakosci terapii i lekow, ktorych po prostu nie znam. Nie mam watpliwosci, ze w Rosji jest duzo fantastycznych lekarzy i dobrych lekow.
    • kocianna Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:01
      Oj, baby, baby.
      1. Nie mieszkam z mężem.
      2. Nie radzę sobie z dzieckiem niemalże odkąd je mam.
      3. Rozwiązywanie problemów zaczęłam od własnej głowy.

      Jakieś inne propozycje i rozwiązania? Czy będziecie nadal wrzucać do jednego worka wszystko, co pisałam na ematce w ciągu 10 lat (i nie dopuszczać myśli, że coś się mogło przez ten czas zmienić), razem z tym, czego NIE pisałam na ematce (i nie dopuszczać myśli, że niektórych jazd dziecięcia nie opisałam). Zapewniam Was, że pewne drastyczne zachowania mojego dziecka nie mieszczą się w normie rozwojowej.
      • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:05
        To może zmień poradnik, w którym są opisane te normy rozwojowe? A w ogóle to rozpędź się, zrób baranka. A potem stań przed lustrem i powiedz "Mam dziecko i muszę być dorosła".
        • przeciwcialo Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:29
          I jeszcze "Kocham swoja córke najbardziej na świecie".
        • kropkacom Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:02
          Ma rację. Nie wiemy wszystkiego. Tutaj mój błąd. Czemu jednak jesteś agresywna?
          • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 06:54
            Z nią jest podobnie, jak z tris - gdzieś musi ulać swoje osobiste frustracje. Zero życzliwości, kop na rozpęd i od razu nastrój lepszy..
      • ola33333 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:06
        przy tego typu problemach psychicznych czy dziecko mialo badana tarczyce?
        A nie pisalas kiedys, ze corka troche ma nadwage? Moze pomylilam was tu z kims innym, sorry nie pamietam,
        tym nie mniej choroby tarczycy warto wykluczyc przy problemach natury psychicznej.
      • nickbezznaczenia Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:07
        Szkoda mi twojej córki. sad

        kocianna napisała: 2. Nie radzę sobie z dzieckiem niemalże odkąd je mam.


        Sama nie wiesz o co ci chodzi.
        • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:21
          Mnie też szkoda tego dziecka, bo na dwoje rodziców, żadne nie trafiło jej się normalne. Myślę, że gdyby kocianna trafiła na moje dziecko, to też by mu wmówiła chorobę psychiczną.

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
          • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:12
            Moze Twoje dziecko ma chorobe psychiczna, ale ty idziesz w zaparte i wyparlas, zeby mu latki nie przykladac, a samej dobrze sie czuc w roli Idealnej Matki Trudnego Dziecka.
            • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:16
              Może i tak jest, ale skoro autorka przeszła przez trylion psychiatrów, psychologów, neurologów, badań i wszyscy twierdzą, że dziecko jest zdrowe, tylko matka ma ewidentnie problem ze sobą i swoim podejściem, to może warto by się jednak choć chwilę nad tym zastanowić.
              • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:35
                Wszak nie wszyscy, bo lekarze w Rosji ja leczyli, w Polsce nie widza problem.

                W KAZDEJ sytuacji zdrowotnej, jezeli jest na tyle powazna, ze ja intuicyjnie nie czuje sie z tym dobrze to zasiegam, drugiej, albo i trzeciej opinii.
                • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:39
                  I rozumiem, że jak żaden się nie wypowie po twojej myśli, to z góry zakładasz, że WSZYSCY są niedouczonymi debilami i się mylą big_grin
                • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:40
                  Leczyli ją, bo miała prywatny abonament. Za kasę jakichś konował z Rosji szprycował dziecko psychotropami i miał gwarancję, że matka przyjdzie na kolejną wizytę. A w Polsce poszła pewnie na NFZ i ZONK! Dziecko zdrowe. A ona nie chce zdrowego dziecka! Chce mieć dziecko z problemami, którymi będzie wymachiwać jako usprawiedliwieniem wszystkich swoich życiowych porażek.
                  • kota_marcowa Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:47
                    Ja wierzę, że to dziecko ma problemy, z takim bagażem doświadczeń każdy by miał, tylko lepiej jest mieć dziecko oficjalnie zaburzone niż zmierzyć się z własną porażką wychowawczą albo podać różową tabletkę, która jak ręką odjął zniweluje kłopotliwe emocje i zachowania.
                    Nie zapomnę wątku, w którym kociannie przeszkadzał plecak w korytarzu i zamiast, jak każdy normalny człowiek, zakomunikować wprost - proszę zabrać plecak, ona w poradnikach wyszukała odpowiednią sentencję do wypowiedzenia, która oczywiście się nie sprawdziła. Nawet jak to dziecko faktycznie jest zaburzone, to mu żadne terapie nie pomogą, póki sytuacja w domu nie dojdzie do normy, a matka zacznie w końcu zachowywać się jak rodzic.
                  • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 06:58
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Leczyli ją, bo miała prywatny abonament. Za kasę jakichś konował z Rosji szpryc
                    > ował dziecko psychotropami i miał gwarancję, że matka przyjdzie na kolejną wizy
                    > tę. A w Polsce poszła pewnie na NFZ i ZONK! Dziecko zdrowe. A ona nie chce zdro
                    > wego dziecka! Chce mieć dziecko z problemami, którymi będzie wymachiwać jako us
                    > prawiedliwieniem wszystkich swoich życiowych porażek.
                    >

                    Kolejna, która wie lepiej, gdzie kociannę i jej dziecko swędzi.
            • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:16
              Walnij ty się w łeb i to z ostrego rozpędu.

              ---
              Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
            • nickbezznaczenia Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:18
              Prymitywna zagrywka. sad

              myelegans napisała:

              > Moze Twoje dziecko ma chorobe psychiczna
              • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:25
                Bardzo prymitywna. Ale mnie nie dotknęła. Ja wiem, że mam normalne dziecko. Z wieloma wadami i niedoskonałościami. Ale ja mu na posiadanie tych wad i niedoskonałości pozwalam i nie wymagam, żeby było idealne i przystawało do wzorców z jakichś kretyńskich poradników. Pyskuje, czasami ma zły humor albo spadek formy i napad lenistwa (nie przyszłoby mi do głowy szukać w tym objawów depresji), ma humorki, łapie fochy, łamie albo nagina zasady. No i co z tego?

                ---
                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
              • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:38
                jakie forum takie zagrywki.
                • przystanek_tramwajowy Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:41
                  Nie, nie... JAKA FORUMKA, TAKIE JEJ ZAGRYWKI.
                  • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:06
                    przystanek_tramwajowy napisał:

                    > Nie, nie... JAKA FORUMKA, TAKIE JEJ ZAGRYWKI.
                    >

                    Piszesz o sobie?
          • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 06:56
            Tia.. szkoda wam uncertain
          • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 06:56
            przystanek_tramwajowy napisał:

            > Mnie też szkoda tego dziecka, bo na dwoje rodziców, żadne nie trafiło jej się n
            > ormalne. Myślę, że gdyby kocianna trafiła na moje dziecko, to też by mu wmówiła
            > chorobę psychiczną.
            >

            OJP. Boże widzisz to i nie grzmisz?!
      • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:44
        A skąd mamy wiedzieć, co się zmieniło, skoro nie.piszesz o tym? Że lepiej ci.wyraźnie po roku półtora roku terapii to pisalas. Ja doceniam wagę tych zmian, choć do kogos, kto nie przeszedł podobnej drogi opisy mogą nie trafiać. Ale co poza tym? Dodatkowo masz.wciąż tę samą nieznośną i dziwaczną manierę niedopowiedzeń, muskania od czasu do czasu dramatycznymi zdaniami i nie wchodzenia w.dialog. Czy to jest twój sposób prowadzenia rozmów na.istotne tematy? No to sorry, ale to nie sa rozmowy. Więc nie.miej pretensji, że nie jesteś rozumiana. To mocno dezorientujący styl. Dramatyzujący pod pozorem opanowania, odpychający mimo.inicjatywy z twojej strony. Dla obcej osoby z netu rzecz do olania, ale.dla bliskich dramat.
        • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:50
          Aha, fajnie że mężu z wami nie mieszka, ale czy wie, że już na zawsze ma szlaban.na wspólne mieszkanie, bycie, życie i to, co on nazywa związkiem? Czy może nadal się buja jak mu wygodnie? Czy to może ty nie chcesz go wypuścić na dobre a on by sobie dawno poszedł chętnie w siną dal?
          • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:52
            Jeszcze raz. TE pytania pozostaw terapeucie, lekarzowi, czy innemu specjaliscie.
            • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:07
              Jeszcze raz: nie chodzi mi o ten wątek. Spoko, raczej nie opowie, a za tydzień założy kolejny wątek na temat swojej sytuacji rodzinnej.
              • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:09
                no to niech zaklada, publiczne forum jest nie zamkniete, co nie daje nikomu przepustki puszczania sobie wodzow diagnostycznej fantazji i bawienia sie w psychologa i karmiac swoj niezdrowy apetyt na sensacje, bo z realna pomoca xzlowiekowi to to nie ma NIC wspolnego.
                • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:19
                  Nie bawię się w psychologa i nie diagnozuję, czy dziecko Kocianny jest chore czy ma tylko niespokojny dom. Jako jedna z nielicznych w tym wątku smile
                  • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 22:37
                    To po jasnego grzyba zadajesz wscibskie pytania? gdyby autorka chciala to by opisala niepytana. Do czego jest Ci to potrzebne?
                • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:07
                  myelegans napisała:

                  > no to niech zaklada, publiczne forum jest nie zamkniete, co nie daje nikomu prz
                  > epustki puszczania sobie wodzow diagnostycznej fantazji i bawienia sie w psycho
                  > loga i karmiac swoj niezdrowy apetyt na sensacje, bo z realna pomoca xzlowiekow
                  > i to to nie ma NIC wspolnego.

                  100/100!
        • myelegans Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:51
          Jestescie banda sensatek, ktore czekaja na rzucenie scierwa do pozarcia i nazywaja to dialogiem. Cokolwiek kocianna by nie napisala, rzucilybyscie jak harpie ja rozdrapywac i stawiac forumowe diagnozy na odleglosc, bo kazda tu jest lekarzem, terapeuta i jej dziecko tez jest trudne, ale mu sie niczego nie wmawia.

          Kocianna prosila o kontakt z DOBRYMI lekarzami, nie o diagnose i bezczelne wypytywanie o rodzaj problemu. ONA problem widzi, prosi o kontakt, i na tym sie baby skupcie, nie na diagnostyce. Juz tarczyca i CHAD wyszedl.
          • aandzia43 Re: Potrzebuję pomocy 16.06.15, 21:53
            Nie mam na myśli tego wątku.
          • rosapulchra-0 Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:09
            Żeby to jeszcze była diagnostyka. To jest kopanie leżącego pod przykrywką udawanego zamartwiania się o dziecko kocianny.
        • pade Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 21:36
          "Dodatkowo masz.wciąż tę samą nieznośną i dziwaczną manierę niedopowiedzeń, muskania od czasu do czasu dramatycznymi zdaniami i nie wchodzenia w.dialog. Czy to jest twój sposób prowadzenia rozmów na.istotne tematy? "
          ooo, myślałam, że tylko ja tak to odbieram...
          Kocianna, trzymam kciuki, żebyś znalazła dobrego lekarza.
      • zeldaf Re: Potrzebuję pomocy 17.06.15, 07:54
        kocianna napisała:

        > 2. Nie radzę sobie z dzieckiem niemalże odkąd je mam.
        > 3. Rozwiązywanie problemów zaczęłam od własnej głowy.
        >
        > Jakieś inne propozycje i rozwiązania?

        Pozwól, że użyję dosadnej przenośni, która mnie samej czasem dobrze robi wink: wyszarpnąć głowę z własnego tyłka.
        >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka