kocianna
16.06.15, 10:36
Po 10 latach czas wreszcie wziąć to na klatę: nie daję sobie rady z dzieckiem. Potrzebuję pomocy. Nie, nie wezmę się w garść i nie postawię granic, potrzebuję wsparcia i kierownictwa, żebym mogła wytrwać w postanowieniach.
Byłam na warsztatach umiejętności wychowawczych, guzik dały. Byłam w poradni zdrowia psychicznego, nie zostałam zrozumiana, bo Młoda akurat była w dobrym okresie. Jak jest w złym, to jej się wołami nie zaciągnie do psychologa. Moja własna terapia skoncentrowana jest na pokonaniu innego problemu, choć pozwoliła też dostrzec i zacząć rozwiązywać wiele innych kwestii.
Jej diagnoza od moskiewskiego psychiatry (zaburzenia zachowania i nastroju) nie została uznana przez psychiatrę w PL, bo "dzieci nie miewają depresji sezonowej", a zaburzenia zachowania = niewydolność wychowawcza rodzica (niech jej będzie, ale nie powiedziała, jak mam się uwydolnić). Jej leki neurologiczne nie są dopuszczone do obrotu w Polsce, a zmiany w obrazie eeg i dopplera naczyń mózgowych, leczone w Rosji, w PL uznano za rozwojowe.
Gdzie iść? Kasy w tej chwili nie mam, wydałam wszystko na wakacje dla dziecka. Mieszkam w Warszawie.