Dodaj do ulubionych

Zza parawanu...

25.08.15, 23:10
Odnajdujecie się w tym opisie? Ja zaliczyłam gofry nad morzem. Z cukrem...

"Bo plażowanie wygląda tak: 4 megapaki chipsów na czteroosobową rodzinę. Cztery, co najmniej, litry coca-coli. Przynajmniej 10 piw, które chłodzą się zakopane w 2/3 objętości w mokrym piasku przy brzegu. 10 drożdżówek z lukrem, a jakże. Wafelki. Delicje. Żelki. Orzeszki w cukrze. Biszkopty. Ciasteczka z dżemem. Jeżyki. Wracając z plaży, idąc na nią, albo w przerwie, obowiązkowo należy pocieszyć się gofrem z bitą śmietaną lub nutellą. Lody, średnio 3 kulki. Frytki, jako danie na ciepło. Jak kto głodny, zawsze można poprawić pizzą albo rybką w panierce z mąki, usmażoną w głębokim, starym tłuszczu. Pal sześć, jeśli to tylko wakacyjne menu, ale obawiam się, że aby je przeżyć, trzeba być do niego przyzwyczajonym..."

foch.pl/foch/1,132040,18618666,dlaczego-tak-strasznie-tyjemy.html#MT
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:20
      nie
    • gofer73 Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:20
      Woda niegazowana, 1,5 litra. I kropka.
    • klamkas Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:27
      Z jednej strony zazdroszczę aktualnegozdrowia (w tym zestawie nie znalazłam jednego dania, no może poza nutellą o ile prawdziwa), które by mnie/dziecka nie uczulały (potencjalnie). Z drugiej - nie zazdroszczę zdrowia w przyszłości wink.

      • kropkacom Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:30
        No ale co? Pani ma złe obserwacje? Żadna się nawet do gofra nie przyzna?
        • joa66 Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:35
          Ależ oczywiście , że ludzie jedza gofry, frytki itd. Ale nie jedna rodzina w ciągu jednego dnia tak jak pani opisała. Kowalski zje frytki, dziecko malinowskich gofra, szwagier Nowaka schlodzi sobie piwo na plazy, itd. Sama dużo jem, ale nawet ja bym padła od tego co zostało opisane big_grin
        • odnawialna Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:37
          no nie przyznam się, dokładnie jak gofer73 wodę miałam jedynie. Lodów w tym roku zjadłam 1 gałkę, słownie jedną bodajże w czerwcu jak się pojawiły, frytek, ryb w panierce, ciastek itp. zero, a gruba jestem sad buuu
          • kropkacom Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:40
            No ja też mam taki odruch, że jak gdzieś idę to woda źródlana. Z przekąsek typu lody z okienka nie robię sobie reguły, ale gofer wink był.
          • landora Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:45
            Ja też na plaży miałam tylko wodę.
            Lody jadłam raz, bo mnie obecnie od słodkiego odrzuca.
        • aamarzena Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:53
          No weź przestań, przecież ematka ze słodyczy zjada kilka sztuk rodzynek na tydzień lub jedno własnoręcznie pieczone ciasteczko owsiane. Rodzina ematki do piątego pokolenia wstecz żywi się w podobny sposób, oprócz teściów jednej forumki, co to jedzą tylko słoninę czy inny boczek
          • klamkas Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:03
            Ja ani rodzynek, ani owsów, nie lubię, nie mam potrzeby. Z rzadka (raz na kilka tygodni) zjem kilka rodzynek/suszonych moreli, ale przez większość czasu w ogóle nie mam takiej potrzeby. Za to dałabym się pokroić za kabanosy, sery i inne słoności.

            Rodzina żywi się zdrowo z musu (alergie u mnie i dziecka, trzustka i wątroba u męża - efekt przeżarcia do wypęku cukrem) - pilnujemy się, bo chcemy żyć, nie ma w tym nic ematkowego.
          • katnip Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:07
            Ja się przyznaję, że słodycze jem i często za dużo. I własnoręcznie pieczonych ciasteczek owsianych nie lubię. Ale z drugiej strony nienawidzę syropu glukozowo-fruktozowego. Czekolady dostępne w przeciętnych polskich sklepach są dla mnie obrzydliwe. Za to jak nakupiłam sobie na urlopie w Niemczech czekolad (nic wykwintnego, bo za takimi też nie przepadam), zwykłych czekolad, ale w smaku o wiele mniej słodkich, to chociaż miały być prezentami dla rodziny, nigdy tam nie dotarły...
            Nie skuszą mnie lody nad morzem, bo to Grycan lub Algida lub podobne. Co innego lody z lodziarni na Rydygiera we Wrocławiu (polecam, są genialne).
            • joa66 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:15
              Opisana dieta jest karykaturą, przesada jest tu środkiem stylistycznym. Nikt tak nie jada, nawet taki obżartuch jak ja, dla którego dzień bez czekolady to dzień stracony big_grin Dobranoc big_grin
              • aamarzena Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:18
                smile
            • aamarzena Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:16
              Zazdraszczam dobrych lodów pod ręką. I tak się nie skuszę, bo raz, że za daleko, dwa, że prawdziwe lody nie dla mnie, bo śmietana mi szkodzi. Tak więc mogę jeść co najwyżej to sztuczne guano z proszku, którego niezbyt lubię
              • katnip Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:25
                Nie pod ręką sa, niestety. Ale gdzie indziej też się da dobre lody kupić. I wcale nie na śmietanie, są przecież nawet lody wegańskie. Ja akurat sama robię lody - z mascarpone i jogurtu. Są przepyszne.
              • mid.week Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:12
                Nie wiem gdzie mieszkasz ale np. we Wrocławiu są punkty gdzie można kupic lody bez laktozy, bez cukru. Pewnie w innych miastach też.
        • klamkas Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:59
          Może inne się przyznają. Ja nie, bo mam alergię na wszystko, córka podobnie, więc nie jadamy. A mąż nie jada, bo jest uzależniony od cukru (poważnie uzależniony, z konsekwencjami zdrowotnymi).

          Frytki z wszystkiego tego najbezpieczniejsze - grożą niestrawnością, ale nie wizytą na SOR.
        • triismegistos Re: Zza parawanu... 26.08.15, 07:56
          Ja w te wakacje zeżarłam sporo gofrów smile
    • anika772 Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:34
      Tylko lody, ale to raczej po plaży.
    • aamarzena Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:38
      Ja tam słodycze lubię, ale od takiej ilości niechybnie bym padła albo się porzygała. Najpewniej i jedno i drugie. Ostatni raz nad Bałtykiem byłam z pięć lat temu i z owych grzeszków popełniałam co najwyżej gofra i lody (czasem zamiennie, a czasem, olaboga, jedno i drugie w ciągu jednego dnia). Do picia woda, ewentualnie jak planowany dłuższy pobyt to owoc, sok przecierowy czy bułka z czymśtam na drugie śniadanie.

      A tak na marginesie skąd autor/ka artykułu wie co i ile ludzie jedzą na plaży skoro wszyscy tak szczelnie pozasłaniani parawanami?
      • kropkacom Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:41
        Bo ona stała na plaży smile Parawanu też nie miałam. tongue_out
        • kropkacom Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:42
          Może pani to jakaś zakamuflowana opcja emigrancka big_grin Zdaje się użyła słowa Polska, czy Polacy...
          • aamarzena Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:48
            Niewątpliwie. I pewnie skradała się w stroju szpiega z krainy deszczowców zaglądając ludziom przez szpary w parawanach do tych wielkich siat z wyżerką.
            • kropkacom Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:52
              Na fochu dostała chyba więcej zrozumienia niż tutaj smile
              • aamarzena Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:55
                Ja mam PMSa. Ode mnie zrozumienia proszę się nie spodziewać w najbliższym czasie tongue_out
              • joa66 Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:56
                ale ludzie tam przyznaja się, że tyle jedza w ciagu jednego dnia czy pisza tak o innych? Bo to drobna różnica big_grin
                • kropkacom Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:58
                  A jak myślisz?
                  • joa66 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:01
                    Myślę, że tradycyjnie - ONI jedzą itd. big_grin I od razu humor lepszy wink
                    • natalie_rushman Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:12
                      No, ale ilości podane w tym tekściku są monstrualne. Chociaż jednych takich poznałam, którzy na plażę i z piwem, chipsami, drożdżówkami, a jeszcze "dla dzieci" dokupowane lody, gofry - i to w dużych ilościach.
                      Ja jestem łakomczuch, ale tyle bym nie dała rady. U mnie to tylko 2 gałki lodów a wieczorem piwko wink.
              • lauren6 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:21
                Na fochu egzystuje komentatorskie kółko wzajemnej adoracji. Niedobrze się robi jak się czyta to co artykułami. Nie ważne co autor napisał, liczy się popis własną elokwencja.
          • echtom Re: Zza parawanu... 26.08.15, 07:57
            > Może pani to jakaś zakamuflowana opcja emigrancka big_grin

            Pewnie tak, bo takie rzeczy to tylko nad polskim morzem. Nie bywałam na plażach w cywilizowanej Europie, ale tam na pewno wszyscy jedzą kanapki z razowego pieczywa z ogórkiem, przegryzając kawałkami melona i popijając wodą wink
            • kropkacom Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:05
              Myślę, że pisała po prostu o polskim morzu. Z tą opcją to był żart.
              • echtom Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:00
                Wiem, ale nasunął się ciekawe pytanie, czym żywią się plażowicze nad innymi morzami.
                • echtom Edit 26.08.15, 10:03
                  Bez "się", oczywiście.
      • katnip Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:47
        Ja słodycze uwielbiam, ale nie w takim wydaniu. Lodów nad morzem nie jadam, chyba że z cukierni, wyrób własny. Gofra jadam co roku, ale tylko w jednym miejscu i tylko tam mam na niego ochotę. Ciastek nie lubię i nie kupuję. Uwielbiam chipsy, ale nienawidzę żreć, wolę się delektować. Raz na jakiś czas kupuję sobie paczkę chipsów i ją podżeram przez dni kilka. Gdybym na raz miała ją zjeść, to puściłabym pawia. Piwo z alkoholem w dzień to dla mnie porażka, chyba że słabe i w knajpie. Piwo z butelki na plaży odpada, nie jestem już nastolatką big_grin
        Ja kocham słodycze, niestety, ale właśnie z powodu tej miłości muszą spełniać wyśrubowane normy wink
    • dziennik-niecodziennik Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:56
      chipsy lubie ale świadomie sobie ich odmawiam. tak samo z pepsi i innymi napojami.
      piwo - rzyg. nie znosze piwa.
      drożdżówki - a owszem, chętnie, ale ile tego da sie zjesc na raz - bo mi sie zmieści jedna taka wielkości wnętrza dłoni. dziesięć?? - chyba w siedem osób...
      ciastek nie lubię, chyba ze kruche. to mogą byc, ale tez ile tego sie zje?...
      żelki, ok, lubie, dobrze mi wchodzą. jak z chipsami - świadomie ich sobie odmawiam.
      gofry - git, ale nienawidze bitej śmietany. najlepiej wchodzą te z owocami. ale w tym roku nie jadłam jeszcze sad
      lody - własnie doszłam do wniosku ze z wiekiem przestaje lubić. lubie jedne, ale u mnie w miescie jest do nich daleeeeeko, nad plazami są ale jakos mniej kuszą.
      frytki, rybka, pizza - owszem, ale jako posiłek. nie najzdrowszy, ale raz na jakis czas nie zaszkodzi przesadnie?... aczkolwiek wolalabym na świeżym tluszczu wink w te wakacje pizze jedliśmy z męzem trzy razy, frytki jadłam moze dwa razy, na rybe sie nie załapalam uncertain

      cholera jakies lipne te wakacje!... żądam gofra!
    • marychna31 Re: Zza parawanu... 25.08.15, 23:57
      w ogóle się w tym opisie nie odnajduję a do ortoreksji to daleko mi niż dalej. Jak byśmy na naszą 4-osobowa rodzinę zaliczyli 10 piw to ja bym chyba leżała i się nie podniosła a mąż po czterech by z plaży wracał. Poza tym na plaży, w słońcu?? Co to za przyjemność łączyć 40 stopniowy upał z alkoholem?

      Lody jedliśmy prawie codziennie- taki urok wakacji. I ryby. Pani przy nas przyrządzała na grillu, mówiła, że kupują je od rybaków z Dziwnowa. Dzieci do tego jadły frytki.

      Drożdżówki kupiliśmy sobie raz, jak jechaliśmy na wycieczkę do Świnoujścia. Na gofry nie było amatorów.
      • mamabarta2 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:28
        Nie. Kanapki, owoce na plażę. Obiad ryby,warzywa i mięso z grila. W tej samej od 5 lat knajpce. Po obiedzie dłuuugi spacer, po drodze lody, dzieci gofry. Schudłam 2 kg przez 12 dni.
    • nanuk24 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 00:40
      Bedac na wakacjach sobie i dzieciom nie odmawiam. Oczywsicie to opisane by nam sie nie zmiescilo, ale jak dzieci sobie zazycza szjs gazowany to im kupie - niech chociaz w wakcacje maja radoche z tego. Zdarzalo nam sie jechac do jadlodajni i zamowic hamburgera wielkosci glowy z frytkami, nie wyobrazam sobie lata bez gofrow z bita smietana - a idz, jak tak mozna?wink
      Jednym slowem: pojedli, popili i do domu wrocili odpokutowacwink
    • lisciasty_pl Re: Zza parawanu... 26.08.15, 05:09
      Gofry i browary! Naturalnie :]
      Ale gofry tylko raz dziennie, żeby się dzieci nie rozpuściły, a browary na kempingu,
      bo chlanie na plaży jest słabym pomysłem jak trzeba dzieci pilnować.
      Ale mimo ciężkich warunków, parę skrzynek browara na 4 dorosłych da radę zużyć podczas jednego wyjazdu suspicious
    • tereska.z.bombaju Re: Zza parawanu... 26.08.15, 06:25
      Autorka tekstu bardzo chciała poczuć się lepiej od innych.
      Ludzie zapewne jedzą to wszystko co opisane ale na boga nie na taką skalę i wszyscy na raz.
      Z moich plażowych tegorocznych obserwacji:
      - lody jadło sporo ludzi bo pyszne były ale jako,że gały wielkie to po 2 max
      -piwo na plaży mało kto i z tego co widać to raczej 1-2 sączone w ciągu dnia
      -przekąski sprzedawane na plaży mało kto kupował bo ani to smaczne, ani tanie
      -pizza, frytki czemu nie. od święta to i księdzu wolno a zwłaszcza na urlopie
      -słodkie buły na plaży pewnie są - trzeba mocno zaglądać za parawany, żeby dojrzeć
      -my kupowaliśmy suche kajzerki i kabanosy-idealny zestaw na plażę
      -plus mineralna-przykro mi autorko artykułu ale naprawdę całkiem sporo ludzi nie pije coli i innych słodkich ulepków
      -grubasy istnieją i owszem ale mnóstwo osób ma fajne, szczupłe, zdrowe ciała, zgrabne kobitki, przystojni panowie, aż miło popatrzeć
      -nie każdy na plaży żre i leży -ludzie spacerują, często z kijkami, grają w siatkę, budują zamki z piasku, pływają i robią mnóstwo innych fajnych rzeczy
      • tereska.z.bombaju Re: Zza parawanu... 26.08.15, 06:28
        I jeszcze co do owoców - taki jeden przykład. u mnie na bazarze pudełeczko borówek kosztuje 3,5 a nad morzem 12,5. przy takich cenach splajtowałabym przez same owoce.
        • kalina_lin Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:07
          Z owocami mam jedno wspomnienie plażowe z dzieciństwa. Uporczywie zabierane przez moich rodziców mocno dojrzałe gruszki, śliwki, nektarynki itp. Nie dało się tego zjeść, żeby się nie zalać lepkim sokiem oraz przyciągało chmary os. To ja już wolę zjeść te kruche ciasteczka na plaży, a owoce po powrocie do domu.
    • isa_bella1 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 07:36
      Nie odnajduje się, zdarzyło mi się zjeśc chyba raz gofra i 2-3 razy lody kręcone. Choć w tym roku wyjątkowo jadałam na obiad dorsza z frytkami smile
    • jagienka75 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 07:39
      chyba bym się porzygała, gdybym miała tak ŻREĆ.
      na plaży do woda i lody. nic więcej.
    • echtom Re: Zza parawanu... 26.08.15, 07:52
      Od lat nie byłam na plaży, ale kiedy jeździłam z dziećmi, zabierałam ze sobą wodę i drożdżówki (nienawidzę robić kanapek, poza tym masło jełczeje w upale), żeby nie wydawać mnóstwa kasy w przyplażowych budkach. W drodze do domu jadłyśmy jeszcze zwykle małe lody.
    • aneta-skarpeta Re: Zza parawanu... 26.08.15, 07:57
      My jesteśmy paczusie. Mąż to paczus w ciazy i tak nie zremy. Kto pije 10 piw i min. 4 l. Coli? Nie wspominając tych ton żarcia. 10 drożdżowek ? Mocno autorkę poniosło.
    • kandyzowana3x Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:01
      My jemy bagietki I sery francuskie, szynke hiszpanska I popijamy bialym winem niemieckim. Zagryzamy kruchymi ciasteczkami angielskimi a lody jadamy tylko wloskie. Moze bedzie nam wybaczone.
    • 1matka-polka Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:05
      Z tego wszystkiego tylko piwo, frytki i orzeszki ale solone, na resztę jestem uczulona, coca coli nie pijam, bo za kwaśna.
    • natalie_rushman Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:06
      Na moim piętrze w domu wczasowym mieszkali ludzie, którzy wybierali się na plażę z takim właśnie asortymentem wink. Dodatkowo pani opowiadała, że jak mężowi zabrakło piwa, to kupował na plaży takie z lodówek po 8 zł puszka. To byli rodzice z dwiema małymi dziewuszkami i dzielnie spożywali cały ten zapas, a po południu jeszcze obiadek.
      • natalie_rushman Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:09
        A ja z dziką satysfakcją codziennie lody w kawiarence lub goferek (dziecko sorbety, gofry bez śmietany itp.), od czasu do czasu piwko. Po to są wakacje wink.
        • kropkacom Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:13
          Wiadomo. Dlatego mnie to w sumie zdziwiło. Jak człowiek nie kupi głupiego loda to przecież zaraz byłoby, że skanera. Tak z drugiej strony...
          • natalie_rushman Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:38
            U nas jest jeszcze inaczej.
            Córka ma zapalenie zatok, ciągle zawalone gardło i uszy, w roku szkolnym prawie tych lodów nie je. A ja nie jem, bo nie chcę jej przykrości robić wink.
            Nade morzem samopoczucie wyśmienite, zero smarków, to i lody codziennie i zimne napoje. Raj big_grin.
            • 1matka-polka Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:44
              Jeżeli ciągle ma "zapalenie zatok, ciągle zawalone gardło i uszy" to może jest alergikiem? Robiliście dietę eliminacyjną? Najpierw mleko i przetwory na dwa tygodnie się odstawia.
              • natalie_rushman Re: Zza parawanu... 26.08.15, 09:27
                Ma alergię, ma dietę eliminacyjną, odpowiednie kosmetyki, proszki do prania, whatever.
                Wszystko to można sobie o kant du... rozbić, mieszkając w starej kamienicy i mając alergię na pleśnie budowlane.
                Mieszkania kupić nikt nie chce.
                Rozważam wynajem w nowym domu, choć wtedy będę płacić i kredyt, i czynsz najmu, jak na razie ciutkę mnie to przerasta.

                No i generalnie żyjemy w wilgotnym mikroklimacie, wilgotnym mieście, dużo deszczów, wiatry, b. niefajne to wszystko.
                • 1matka-polka Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:41
                  Współczuję, rzeczywiście w takim przypadku tylko przeprowadzka może pomóc...A tego mieszkania w kamienicy nie można wynająć?
                  • natalie_rushman Re: Zza parawanu... 26.08.15, 11:16
                    Duże, wysokie, generujące spore koszty, jeśli chodzi o ogrzewanie.
                    Każdy pryśnie po otrzymaniu pierwszego rachunku za gaz, zresztą miejsce i standard średnie, co najwyżej dla studentów (nie daj boże.
    • zazou1980 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:15
      Wlasnie wrocilismy z tak mocno tu niepopularnej krynicy wink parawanu nie bylo, ale mielismy namiot plazowy, wiec nie wiem, czy sie liczy do obciachu. Gofry z cukrem byly raz, lody ze 4, pizza 3, dorsz w panierce 1, gRYl tez byl i browar, nawet na plazy raz sie zdarzyl, bo wieczorkiem w domku to czesciej wink
      Na plaze niewiele jedzenia nosilismy, bo pszczoly byly masakryczne i sie starsza traumy nabawila, wiec na plazy glownie mineralka, do zarcia zwykla bula z mlekiem smakowym...
    • zebra12 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:19
      Nad morzem zjadłam może ze 3 gofry i dwa razy pizzę. Poza tym gotowałam sama więc zwykłe tam ziemniaczki czy ryż z kurczakiem itp. Na plażę brałam sobie kanapkę, a dzieciom drożdżówkę. Nie widziałam nikogo obżerającego się chipsami czy słodyczami, ani pijącego piwo. Ale my byłyśmy na mało ludnej plaży.
    • triismegistos Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:21
      W tym roku na wakacjach nie odmawiałam sobie niczego. Miałam chęć na gofra, jadłam gofra (ależ pyszne były w takiej knajpie z bilardem). Chiałam rybę, frytki, loda, cokolwiek? Jadłam rybę, frytki, loda, cokolwiek. A piwo? Przecież to sama przyjemność wypić zimne piwo na plaży, albo na pomoście rybackim wieczorem? Tylko kajakowanie mnie z tym piwem ograniczało, bo było wietrznie a kajak wywrotny, więc nie ryzykowałam.
      Zapraszam do racjowania się się swoją wyższością na mój temat.
    • default Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:27
      Nawet nie przychodzi mi do głowy, żeby na plażę brać jedzenie, jakiekolwiek. Woda, książka, papierosy, to mój plażowy niezbędnik. (wrogom palenia od razu wyjaśniam, że nigdy nie palę w odległości mniejszej niż kilkadziesiąt metrów od innych ludzi, a petuję w pustym pudełku po fajkach).
      Natomiast po plaży... no, wtedy można zaszaleć, po to jest urlop. Przede wszystkim smażone i wędzone rybki, czasem frytki, codziennie gofry z bitą śmietaną, lody mniej, bo nie przepadam.
      Bynajmniej nie będę nikomu wpierać, że w czasie urlopu spożywam suchy razowiec z kiełkami, a na deser mało słodkie owoce, o nie.
    • feel_good_inc To przecież foszek jest... 26.08.15, 08:32
      ...ten blożek żyje z produkowania takich tekstów. Sensu mieć nie musi, ważne żeby bulwersowało, bo to generuje odsłony.
      • iskierka3 Re: To przecież foszek jest... 26.08.15, 08:55
        Ale bzdury. Ludzie jedza na plazy, owszem ale TAK nie je nikt. Jesli ktos ma male dzieci i nie mieszka tuz przy plazy a wybiera sie na dlugo, trudno zeby czegos nie zabieral. I trudno zeby to byla salatka fasolowa i chipsy z jarmuzu. Ja akurat nie znosze jedzenia na plazy i zabieram tylko picie ale to moje prywatne dziwactwo. Jedyne czego nie znosze i nie rozumie u innych to piwo na plazy.
    • moofka Re: Zza parawanu... 26.08.15, 08:59
      to podlinkujmy do tego dyskusje o zywieniu na wakacjach - cudna ilustracja nadmorskiej gastronomii i wyjasnienie dlaczego niektorzy wybieraja jednak wlasna kuchnie smile
      my na caly dzien plazowania bralismy siate zarcia owszem, bo moje dzieci z wody nie wychodza i na plazy sa ciagle glodne
      zeby nie byc skazanym na plazowych krzykaczy i przyplazowe budki bylo to jedzenie domowe i swieze
      na gofry i lody dzieci chodzily codziennie - mielismy sprawdzone miejsce - gofr plus plus swieze owoce (bez zadnych smietan) uwazam za calkiem sensowna letnia przekaske dla ruchliwych dzieci smile
      • lola211 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:02
        Przypomnialas mi, co mnie najbardziej wkurzało na plazy-krzykacze.Kukuuurydzaaaaaaaaaaa, looooody i głupie wierszyki.Wprost nad uchem.
    • joaaa83 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 09:01
      Nigdy nie widziałam, żeby ktoś brał tyle słodyczy na plażę i wydaje mi się, że niewiele osób przychodzi bez wody za to z 4 litrami Coca Coli. Ja lubię Colę i wolałabym sobie zostawić zimną w lodówce i wypić po powrocie niż pić na słońcu nagrzaną. Pizza albo ryba to zapewne obiad, bo nie wszyscy wczasowicze mają wykupiony. Uważam, że ten opis jest podkoloryzowany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka