kropkacom
25.08.15, 23:10
Odnajdujecie się w tym opisie? Ja zaliczyłam gofry nad morzem. Z cukrem...
"Bo plażowanie wygląda tak: 4 megapaki chipsów na czteroosobową rodzinę. Cztery, co najmniej, litry coca-coli. Przynajmniej 10 piw, które chłodzą się zakopane w 2/3 objętości w mokrym piasku przy brzegu. 10 drożdżówek z lukrem, a jakże. Wafelki. Delicje. Żelki. Orzeszki w cukrze. Biszkopty. Ciasteczka z dżemem. Jeżyki. Wracając z plaży, idąc na nią, albo w przerwie, obowiązkowo należy pocieszyć się gofrem z bitą śmietaną lub nutellą. Lody, średnio 3 kulki. Frytki, jako danie na ciepło. Jak kto głodny, zawsze można poprawić pizzą albo rybką w panierce z mąki, usmażoną w głębokim, starym tłuszczu. Pal sześć, jeśli to tylko wakacyjne menu, ale obawiam się, że aby je przeżyć, trzeba być do niego przyzwyczajonym..."
foch.pl/foch/1,132040,18618666,dlaczego-tak-strasznie-tyjemy.html#MT