Mam na godzinę 7:00, wstaje o 6;00 bo pracuje blisko. Praca do 14. O godzinie 7 zasypiam na siedzaco, naprawde nie wiem juz co robic wczoraj spalam 12h i idzisiaj rano to samo, wszyscy zywi, usmiechnieci a ja ledwo oczy otwieralam i kontrolowalam sie zeby nie zasnac. Hormony, badania krwi mam w normie. Nie bylo tego problemu jak zaczynalam prace o 9:00. Niestety przez pół roku muszę przychodizc na 7 po pol roku byc moze wroce na tryb pozniejszy. No ale teraz nie potrafie sie przestawic, pracuje tak od poniedzialku i cos strasznego, jak mowie oczy same mi sie zamykaja, ledwo patrze na ludzi i dziwie sie, ze oni sa w formie. Nastepny "atak" spania bierze mnie przed 9, a p[ozniej jest juz wszystko okej. Kawa nie dziala, jestem przez nia tylko nerwowa. poza tym mam wrazenie, ze jestem jakas ciapa tam cos rozleje, tam wywroce, 100razy sie pomyle. Od niedawna pracuje wiec to moze byc efektem, bo jestem stosunkowo mloda po dluzszej przerwie w pracy. I dzisiaj, i dzisiaj kolejna wtopa. Mam bardzo silne miesiaczki. Zrezygnowalam z antykoncepcji hormonalnej zeby je zmniejszyc kontroluje sie zmieniam regularnie podpaski dobrej jakosci i i tak dzisiaj sie splamilam, ze mila pani klientka, zwrocila mi uwage. Nie wiem czy ktos to jeszcze widział

ale obciach. Nie po prostu mam wrazenie, ze sie do pracy nie nadaję. I chyba to wszystko rzuce zostając gospodynią domową.