No kurde muszę sie wyżalić. Czy naprawdę prowadząc auto tak cieżko skupić się na tym co się dzieje dookoła? Wychodząc z osiedla muszę przejść przez pasy. Kiedyś na tych pasach (a wchodzę ostrożnie, bo z dzieckiem w wózku) mało mnie jakaś babka nie przejechała. I od tej pory przy tych pasach zaczęłam obserwować kierujących. Tak z czystej ciekawości. Statystycznie zatrzymuje się 6/10 aut, zeby mnie z wózkiem, lub z dwójka dzieci przepuścić. Spośród tych sześciu kierowców az pięciu to faceci. Babki zawsze twardo jadą. No kurczę... A zwracam na to uwagę od tego prawie-potrącenia czyli od kilku miesięcy. A przypomniało mi się teraz kiedy to znów dosłownie w ostatniej chwili wyszarpnęłam wózek spod kół. Pani w aucie zaczela sie tylko smiac i mowic, ze nas nie zauwazyla. Kurczę, no przecież kto jak kto, ale matki powinny wiedzieć jak ciężko przed przejściem upilnować trzylatkę na biegówce, jednocześnie drugą ręką prowadząc wózek. Ja prowadząc auto zawsze się w takich sytuacjach zatrzymuję czekającym pieszym. A już z dzieciakami zwłaszcza. Dlaczego inne tego nie robią? Nie widzą ich, nie chce im się?
Swego czasu twardo się kłóciłam z ojcem, który uważał, że kobiety za kółkiem nie myślą. Teraz po tych moich obserwacjach wielomiesiecznych sklaniam się ku temu, ze mogl miec rację