Potrzebuje pomyslu na sniadanie, ktore da sie zjesc z dwulatkiej w autobusie miedzymiastowym (czyli czysto i w miare nie smierdzaco), ktore da sie zrobic dzien wczesniej wieczorem i ktore jednoczesnie nie bedzie kanapkami

Ostatnio kupilam salatke i byl dramat, bo mi wyciekla o.O Wszelkie pomysly mile widziane