ruda.anka2 Re: Męczący goście. 08.11.15, 08:42 Znajomym trzeba powiedzieć, że chcecie się spotykać poza Waszym domem i tyle. Warto się zastanowić nad Twoją niechęcią do spotykania się ze znajomymi po pracy i w weekendy - mnie się to najbardziej rzuciło w oczy. Chcesz być z rodziną i tylko z rodziną. Pytanie czy rodzina chce żyć w izolacji, bez przyjaciół i znajomych, spotykając ludzi tylko w pracy/szkole. Tak, czytałam, że macie też innych znajomych, ale nie składa mi się to z pierwszym ostem i brzmi jak próba udawania przed forum, że aż tak nietowarzyska nie jesteś. Unikanie ludzi bywa objawem depresji. Odpowiedz Link Zgłoś
pelissa81 Re: Męczący goście. 09.11.15, 09:44 Tak naprawdę po przeczytaniu wątku mam smutną refleksję. Takie zachowanie jak twoje jest nieszczere i nieuczciwe wobec tych ludzi. Spotkania towarzyskie z założenia mają być fajne. Jeśli dajesz sprzeczne sygnały "wpadajcie kochani!" a w duchu marzysz, żeby "wyp..." to sorry, ale o wszystko jest twoją zasługą. Już 2 latek uczy się stawiać granice, nie umie tego dorosla kobieta? Nie masz na coś ochoty, grzecznie (albo i niegrzecznie) odmawiasz. Ocena gościi (bezdzietni, głośni, z psem itd) nie ma żadnego znaczenia w tym wątku! Wszystko co się dzieje naokoło ciebie to plankton i tylko ty dopuszczasz lub nie do siebie, ty decydujesz. Szkoda mi twoich znajomych, ja bym nie chciała spotykać się z takim dwulicowcem. Odpowiedz Link Zgłoś
joaaa83 Re: Męczący goście. 09.11.15, 10:16 Nie rozumiem dlaczego nie odmawiasz spotkań. NA pytanie "Możemy do Ciebie wpaść?" odpowiadasz "Nie, mamy inne plany" albo "Nie. Nie mam ochoty na spotkania, jestem zmęczona po całym tygodniu". JA nie wierzę, że ludzie przyjadą do Ciebie, jeśli otrzymują taki jasny komunikat. Poza tym, nie wyobrażam sobie żeby ktoś przyjeżdżał z psem, jeśli gospodarz sobie tego nie życzy. Powiedziałaś w ogóle tym ludziom, że nie życzysz sobie obecności psa. Podobnie z dzieckiem. Powiedziałaś kiedyś tej dziewczynce "Tym nie wolno Ci się bawić", "Tam nie wolno wchodzić", "Nie wolno Ci tego wynosić z pokoju córki". A pouczasz córkę, jak powinna się zachowywać kiedy ma swojego gościa? W ogóle potrafisz się odezwać do ludzi? Ciężko mi sobie wyobrazić, aby wszyscy dookoła byli tacy niedomyślni i egoistyczni. Wydaje mi się, że największy problem jest w Tobie, bo nie potrafisz dawać jasnych komunikatów. Odpowiedz Link Zgłoś
pir_anyai Re: Męczący goście. 09.11.15, 11:14 Też mam takie wrażenie. Miałam taką znajomą, przeprowadziła się do domu z ogrodem, zachęcała "przyjeżdżajcie, miejsca jest dość, można się przespać, a tu macie swój pokój do spania" , a gdy faktycznie przyjechaliśmy kilka razy z noclegiem to zachowywała się podczas naszych odwiedzin okropnie, niemiło, opryskliwie. Po kilku jej takich akcjach przestaliśmy ją odwiedzać. Do dziś nie rozumiem dlaczego nas najpierw zachęcała do przyjeżdżania, przedstawiała w słowach wyraźnie że jesteśmy chętnie widziani i jej dom jest dla nas otwarty, i dlaczego -jeśli zmieniła zdanie i nie chciała naszych wizyt - nie powiedziała wprost "mam inne plany" albo "nie mam siły na gości, chcę pobyć w spokoju i odpocząć/chcę pomieszkać u siebie" . To jakiś brak asertywności wynikający z podstawowych braków komunikacyjnych i braku wychowania/kultury. Szanowałabym ją gdyby powiedziała wprost "nie mam ochoty na wizyty". Ale jej fałszywa zgoda i narzekania za plecami..... soooooryyyy, poniżej poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
atoness Re: Męczący goście. 09.11.15, 12:21 Kiedy jeszcze miałam telefon stacjonarny, moja mama dzwoniła do mnie tylko na ten numer. Nigdy na komórkę. Czasem się nie dodzwaniała. Dodzwaniała się kilka dni później i mówiła: tak się martwiłam, tak się bałam... Ty robisz to samo. Mnie coś takiego nie przyszłoby do głowy. Wiem oczywiście, że niektórym łatwiej tkwić w niewygodnej, ale oswojonej sytuacji. Dopóki nie postanowisz, że ma być inaczej, nic się nie zmieni. Moja mama już się tak nie boi, bo zlikwidowałam stacjonarny. Ty raczej nie czekaj, aż znajomi rozwiążą twój problem. I pamiętaj, że nikt nie umrze od tego, że usłyszy słowo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: Męczący goście. 09.11.15, 13:36 "Też mam takie wrażenie. Miałam taką znajomą, przeprowadziła się do domu z ogrodem, zachęcała "przyjeżdżajcie, miejsca jest dość, można się przespać, a tu macie swój pokój do spania" , a gdy faktycznie przyjechaliśmy kilka razy z noclegiem to zachowywała się podczas naszych odwiedzin okropnie, niemiło, opryskliwie. Po kilku jej takich akcjach przestaliśmy ją odwiedzać. Do dziś nie rozumiem dlaczego nas najpierw zachęcała do przyjeżdżania, przedstawiała w słowach wyraźnie że jesteśmy chętnie widziani i jej dom jest dla nas otwarty, i dlaczego -jeśli zmieniła zdanie i nie chciała naszych wizyt - nie powiedziała wprost "mam inne plany" albo "nie mam siły na gości, chcę pobyć w spokoju i odpocząć/chcę pomieszkać u siebie" . To jakiś brak asertywności wynikający z podstawowych braków komunikacyjnych i braku wychowania/kultury. Szanowałabym ją gdyby powiedziała wprost "nie mam ochoty na wizyty". Ale jej fałszywa zgoda i narzekania za plecami..... soooooryyyy, poniżej poziomu." Ty byłaś kilka razy u tej znajomej, a ile razy ją do siebie zaprosiłaś. Tylko nie mów, że ty masz małe mieszkanie, a ona duży dom. Jak sie chce, to i w małym można się super zorganizować i przyjąć gości. Odpowiedz Link Zgłoś
pir_anyai Re: Męczący goście. 09.11.15, 13:57 A skąd wnioski, że sama nie zapraszałam? To, że ty taka jesteś to nie znaczy, że inni też. Znajoma bywała u mnie wcześniej "przy okazji" gdy miała interes w okolicy i czegoś potrzebowała ode mnie albo potrzebowala noclegu gdy miała szkolenie. Przychodzenie do mnie czysto towarzysko na kawę,posiedzieć pogadać, przyjechanie żeby iść wspólnie do kina - nie było dla niej atrakcyjne. Więc jak jest osobą nietowarzyską, która nie lubi miec gości albo nie lubi nas mieć w gości, to po co mówi "nie ma problemu, przyjeżdżajcie, miejsce jest". Chyba tylko po to były te zaproszenia żeby się pochwalic że ma dom i żeby mieć o sobie dobre mniemanie że "ach, jaka ja jestem dobra dla innych!". To zwyczajnie fałszywy charakter. Odpowiedz Link Zgłoś
pir_anyai Re: Męczący goście. 09.11.15, 14:18 I jeszcze - jeśli masz problem, że goście do ciebie przychodzą a się nie rewanżują zaproszeniem do siebie - to zwyczajnie się mówi na pożegnanie "fajnie że wpadliście, to co? następnym razem spotykamy się u was? może przyjdziemy do was w niedzielę na obiad?" - i sytuacja się od razu prostuje. Autorka ma problem ze sobą i tym, że nie umie i nie chce zwyczajnie odmówić ludziom, których wcale nie chce widzieć - żeby "nie wyjść na taką co gości nie lubi"(czyli karmi swoje ego zgadzaniem się - a później obrabia pupę odwiedzającym by to ich przedstawić w złym świetle). Zwyczajnie autorka zamiast mowić wprost o co jej chodzi, udaje, kłamie, czeka "by się domyślili" - i nie umie niekonfliktowo rozwiązywać prostych problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: Męczący goście. 09.11.15, 14:42 Ja nie mam żadnego problemu. A zadałam Ci pytanie, bo wydałaś mi się dziwna. Nie rozumiem, jak można kogoś odwiedzać kolejny raz, skoro podczas poprzednich wizyt gospodarz nie był z nich zadowolony i wyraźnie to okazywał. Ja bym juz po pierwszej wizycie zrezygnowała z kolejnych. I co z tego, że zapraszała, trzeba było zwyczajnie powiedzieć "nie dziękuję, nie przyjadę już do ciebie" i sytuacja od razu by była jasna. Odpowiedz Link Zgłoś
pir_anyai Re: Męczący goście. 09.11.15, 15:22 Jeśli gospodarz nie daje jasnych komunikatów o co mu chodzi - to nie wiesz czy zachowuje się beznadziejnie bo chce się ciebie pozbyć i nie chce byś do niego przychodziła, czy dlatego, że ma zły okres np w pracy i ogólnie szlag go trafia na wszystko. Dzwonisz-gadacie przez telefon- fajnie fajnie nie ma problemu blabla bla. A przyjeżdżasz i gospodarz się na tobie potyka i coś gada nie do ciebie ale obok ciebie. Zwyczajny fałsz i niekomunikatywność. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Męczący goście. 09.11.15, 21:30 Wcześniej brak asertywności nazwałaś brakiem kultury i wychowania. Teraz brak umiejętności komunikowania się nazywasz fałszem. Jedno i drugie może być cechą, która utrudnia życie, ale nie jest celowym działaniem. Wiele osób na tym forum pisze, że ma problem z asertywnością. Powiem ci, że dużo zależy od drugiej strony. Czasami wystarczy dać sygnał, że nie teraz. Bez zbędnego tłumaczenia się. A czasem i pół godziny tłumaczenia i rozkminiania na drobne nie pomaga. Mówisz, że musisz odespać a druga strona kpi sobie mówiąc, że leń jesteś, bo ona to już od rana okna umyła, placek upiekła, zakupy zrobiła, bigos się gotuje... Takich osób mam serdecznie dość. Druga znajoma po prostu mówi: Jasne, rozumiem, też tak mam. Daj znać, kiedy sie na kawę spotkamy. Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: Męczący goście. 09.11.15, 16:40 Dla mnie to niepojęte. Jesteśmy towarzyscy i lubimy gości. Dzieci również. Nie rozumiem tego zafiksowania się na "ciepełku rodzinnym" i obaw, że ktoś ci je zburzy czy wręcz zabierze. Jestem zupełnie inna. Pieczenie ciasta kosztem snu? Przedkładanie porządku nad zabawę dzieci? Dla mnie to niepojęte. Odpowiedz Link Zgłoś
pelissa81 Re: Męczący goście. 09.11.15, 16:55 No a dla mnie pojęte, chociaż też lubię czasem gości. Ale autorka ma nie z tym problem, tylko na zewnątrz udaje tą towarzyską a praktyce są domatorami. Tylko nie przekazuje tego Odpowiedz Link Zgłoś
wies-baden Re: Męczący goście. 09.11.15, 19:12 ...ale, że czego nie możesz pojąć, że ludzie są różni, czy że mają niejednakowe potrzeby? Zapewniam cię, że żadna z tych grup nie jest lepsza, one są po prostu inne. Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: Męczący goście. 10.11.15, 08:55 A ja cię zapewniam, że nie tylko ludzie, ale cała ludzkość, choć są różni, to potrzeby mają takie same. Podstawowymi są : pożywienie, sen, bliskość, czułość i również obecność innych w naszym życiu. Nie tylko rodziny. Aby mieć zdrowa relacje rodzinną trzeba umieć nawiązywać i podtrzymywać również inne związki: przyjaźnie, znajomości. Bez tego wszystko kuleje. Nie można wieszać się na innych. Nawet na mężu i dzieciach. Ani wymagać od nich aby byli uwieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
pelissa81 Re: Męczący goście. 10.11.15, 11:56 Dziewczyno, błagam....nie nadinterpretuj postu założycielki. Nie żyją w dziczy, pracują, chcą odpocząć. Daj im spokój Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: Męczący goście. 10.11.15, 15:26 Czyżby? Założycielka pisze w liczbie poj. , a nie mnogiej. Dzieci tez wola się pławić w ciepełku mamusi niż bawić z rówieśnikami? Odpowiedz Link Zgłoś
wies-baden Re: Męczący goście. 10.11.15, 15:38 "Nie wieszamy się na innych, aby nic nam nie kulało" - jednakowoż daję innym prawo do spędzania wolnych dni w taki sposób, jak lubią ; ze znajomymi, bądź bez i lepiej nie wartościować, nie umniejszać, nie oceniać, tak myślę. Odpowiedz Link Zgłoś