roksanka_3
09.11.15, 09:23
Wyobraźcie sobie, że wynajmujecie z rodziną małe mieszkanko. Niestety od paru lat macie dość (wszystkich hałaśliwych sąsiadów naokoło-tragiczne nowe budownictwo) + jeszcze kilka rzeczy, które was irytują, a dodatkowo mały metraż-dziecko coraz większe więc zaczynacie się trochę "dusić". Szukacie czegoś, ale z powodu ograniczeń finansowych nie znajdujecie do tej pory nic godnego wynajmu (żeby utrzymanie wyniosło mniej więcej tyle samo, metraż nieco większy, nie musi być aż tak nowoczesne jak to małe teraz). No ale szukacie szukacie i do tej pory nic. Natrafia się pewna okazja. Znajomi dostają mieszkanie w spadku i nie chcą utrzymywać 2 mieszkań. Rozpytują i szukają zaufanych ludzi coby im się zajęli na parę lat tym mieszkaniem opłacając tylko czynsz i opłaty. Wy się zastanawiacie, liczycie, oglądacie. W zasadzie wszystko wam pasuje. Znajdujecie w tym mieszkaniu wszystko co to chcieliście- niższe koszty, lepsza lokalizacja, spokojni sąsiedzi. większy metraż. Zaklepujecie sobie mieszkanko. Uzgadniacie słownie w trakcie oglądania mieszkania jakie są koszty, jakie reguły "najmu". Za 2 dni dajecie odpowiedź, że chętnie się przeprowadzicie. Wstępnie narazie słownie oznajmiacie obecnemu właścicielowi, że wynajem się raczej skończy i macie zamiar się przeprowadzić. Na następny dzień znajomi dają znać, że za tamtych warunkach owszem można zamieszkać na rok, ale po roku jednak życzą sobie dodatkową kasę za wynajem. Czyli już nie tylko opłata czynszu i opłat (tak jak było ustalone) ale jeszcze kilkaset zł "najmu". Co robicie w takiej sytuacji? Dodam, że czujecie się mocno rozczarowane, bo zmiana mieszkania miała być głównie ze względów finansowych. Jak byście postąpiły??