Dodaj do ulubionych

brat pasozyt

17.12.15, 15:11
no to postanowilam napisac.

Ponad rok temu moj brat ( 45 lat) postanowil rozpoczac poszukiwanie pracy w Anglii, bo
1. Mial dosc swojej starej pracy
2. Mial zatargi z szefem
3. Potrzebowal zmiany.
4.Chcial poleszyc sytuacje finansowa

Mieszkam z rodzina w Londynie, wiec przez rok przyjezdzal do nas 1-3 razy w miesiacu na rozmowy kwalifikacyjne. Zazyczaj zostawal 2 noce, ale zdarzylo sie tez tydzien.
Ostanio doszlo do tego, ze nawet juz nie pytal czy moze przyjechac, tylko rezerwowal bilet i informowal kiedy przyjezdza.
Moj maz, na poczatku jeszcze jakos akceptowal te przyjazdy, ale z czasem zaczelo go to strasznie wkurzac. On nie lubi zmian, zaburzenia codziennej rutyny. Do tego wkurza go, ze moja uwaga byla skupiona na moim bracie podczas jego pobytu.
W koncu zaczelo sie.. za kazdym razem maz znosil gorzej jego przyjazdy, ciagle sie czepial, wymawial, narzekal na brata, ale wszystko do mnie.
Brat leczy sie na depresje od 8 lat, wiec jak cos zaczelam mu mowic, na temach jego przyjazdow, to zawsze pytal dlaczego nie rozumiemy jego sytuacji, dlaczego moj maz nie rozumie, co sie dzieje u niego w pracy ect... Odczulam to jakby ta nasza pomoc nalezala mu sie, lacznie z wyzywieniem i pozyczaniem kasy, ktorej pewnie juz nie zobacze na przejazdy metrem bo on nigdy nie ma, bo w domu krucho ( jego dochod to ok 6000 na 4 osoby).

W listopadzie, byl 3 razy. Maz dostawal szalu na sama wiadomosc o jego przyjezdzie, prosilam go, zeby w Grudniu dal spokoj z poszukiwaniem i zeby nie przyjezdzal, bo ja juz nerwowo nie wyrabialam tego napiecia. Az na poczatku Grudnia dostalam info, ze dostal prace w jednej z firm. ( pracownik biurowy).
Przyjechal 6 Grudnia, obiecal ze wyprowadzi sie szybko.. mial znalezc pokoj w ciagu dwuch tygodni i gdyby nie nasze naciski to by nawet nie zaczal szukac. Zaoferowalismy mu pozyczke, na wynajecie pokoju i depozyt bo przyjechal bez niczego. Wiec znalazl od razu, ale moze zamieszkac od 4 Stycznia, czyli bedzie u nas prawie miesiac.
Ostatnio ja sama wybuchlam, bo on ciagle cos chce, zeby mu zalatwic konto bankowe, lekarza, numer ubezpieczenia, ciagle pyta mnie jak , gdzie, kiedy...i zeby znalezc mu potrzebne informacje . Do tego mocno udezyl sie w stope, ma spuchnieta i sina. Wypowiedzial mi, ze nie chcialam go zawiezc do szpitala ( moze chodzic, byl w pracy) o 20, kiedy jeszcze nie bylo meza a dzieci trzeba polozyc spac itd.. Ja juz ledwo ciagne to wszystko.
Dodam ze mam trojke dzieci 3,4, i 7 lat i do tego jestem 22 tyg w ciazy, ktora znosze zle.

Jak tylko dowiedzialam, sie o przyjezdzie i jego pobycie od razu mu powiedzialam, ze ma zalatwic bilety na swieta, bo wiem, ze moj maz bedzie niezadowolony. On nigdy tego tematu nie ciagna, jakby go to nie obchodzilo jak w tym roku chcemy spedzic swieta. (co drugi rok jestesmy sami). Zaczelam go namawiac na wyjazd do Polski, bedzie mial 5 dni wolnego, ale mu szkoda kasy ( BTW dostanie juz wyplate z nowej pracy), poza tym ciagle kloci sie z zona i chyba nie chce jej za bardzo widziec. Ale czy to jest moj problem? Dlaczego nie zwraca uwagi na nasze potrzeby, chyba juz mu sporo pomoglismy.
Ta sytuacja juz mnie tak stresuje, ze po poludniu przed przyjscie meza i brata czuje niepokoj i strach co znow bedzie, czy pojedzie na swieta czy nie, czy moj maz znow sie wscieknie czy bedzie ok..

Czy moze przesadzamy? Czy nasza pomoc i przyzwolenie na wszystko nie powinna miec ograniczen bo to rodzina? Co myslicie e mamy?


Obserwuj wątek
    • alina460 Re: brat pasozyt 17.12.15, 15:28
      Sama sobie odpowiedziałaś na pytania tytułując wątek. Chyba trzeba zacząć być asertywnym.
    • solejrolia Re: brat pasozyt 17.12.15, 15:30
      myślę, że w tym co ważne, to nalezy mu pomóc, a w tym co sam sobie może poradzić-nie pomagać.

      przykladowo- nie pożyczyłabym żadnej kasy, bo 6tys to wcale nie jest krucho na 4 osoby! i usługiwałabym mu, chce jeść- niech sobie kupi i zrobi jedzenie za swoje, no sorry.
      i skoro prosiliście, zeby do swiąt nie przyjezdzał, to absolutnie nie powienien był do was przyjeżdżać. należało mu na ten czas wskazać hostel, czy inne lokum.
      ale pomogłabym mu w takich rzeczach jak: zawieźć do szpitala, to bym zawiozła. wytłumaczyłabym jak ma sobie poszukać informacji (w interenecie, czy gdzieś tam?) jak sie załatwia konto, lekarza i inne ważne formalności,
      ale nie załatwiałabym tego za niego.
      • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 15:41
        on dzwoni i mowi np: zarejestruj mnie do lekarza !
        Powiedzialam mu, ze go odbiore ze szpitala jesli trzeba, jesli mu zagispuja ta noge
        Daje mu informacje, ale nie wszystko pamietam jak sie zalatwia ale on sam nie poszuka.
        Kase trzeba bylo mu dac, bo co chwila prosil o 5 funtow na cos. Wiec poza pieniadzmi na mieszkanie pozyczylismy mu tez na wydatki i jedzenie, bo nie chce robic mu jeszcze zakupow.
        Jeszcze mial probelm z kontem, bo nie moze podac naszego adresu ( mieszkanie firmowe wiec nikt poza nami nie moze widniec), wiec powiedzial mi, ze mam mu znalezc kogos, kto uzyczy mu adresu na zalatwienie konta i numeru ubezp. Ja nie chcialam nikogo prosic o cos takiego, ale nasza dziewczyna co pomaga w domu uslyszala rozmowe, i zaoferowala swoj adres, ktory mial zmienic do 2 tyg.. wyjdzie dluzej. Bo gdyby, znalazl mieszkanie od razu po przyjezdzie ( tak jest to mozliwe w ciagu kilku dni) , to podalby od razu swoj adres zamieszkanie a nie mieszal i angazowal w to inne osoby.
        • alsk9 Re: brat pasozyt 17.12.15, 15:49
          Jesteś nieasertywna. Dawno powinnaś się rozmówić z bratem i ustalić granice pomocy. Mąz chyba słusznie się wścieka bo się podkładasz bratu i przyzwyczajasz go do obsługi.
    • ela.pu.ko Re: brat pasozyt 17.12.15, 15:32
      Nie,nie przesadzasz.Uważam,ze pomoglas bratu wystarczajaco dużo i -moim zdaniem swym szałas wobec brata ogrom cierpliwości.
      Zdecydowanie nalezy mu szczerze powiedzieć,ze święta chcesz spędzasz wg planów swoich i męża. Poza tym z brata kiepski maz,skoro unika spotkania z własną zona i dziecmi.Bądź stanowcza.to jest dorosły człowiek i nie stoi w obliczu tragedii,wiec nie masz obowiązku prowadzić go za rączkę.
    • beverly1985 Re: brat pasozyt 17.12.15, 16:12
      Czasami mówię własnemu mężowi, ze np. nie mam dziś siły szukać w necie jak załatwić jakąś formalność, niech poszuka sam. A co dopiero bratu. Mogę cos podpowiedzieć, wskazać miejsce w necie albo numer telefonu, ale dziewczyną na posyłki nie jestem...

      Takie loty 3 razy w miesiącu to trochę kosztują. Najwyraźniej brata było stać do tej pory...
      • solejrolia Re: brat pasozyt 17.12.15, 17:13
        Przepraszam bardzo, ale lot do londynu jest taniusi, w stosunku do pobytu tam i zycia tam. i jak się tam pracuje i tam zarabia, to ok. ale jak sie tam nie ma dochodu....to sorry bardzo, ale chyba lepiej wrócić do kraju, i polecieć wówczas, gdy ma się tam zaklepana już pracę. a nie siedzieć siostrze an karku przez miesiąc bez mała.
        • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 17:51
          on juz ma prace, wynajal pokoj ale od 4 stycznia, wiec bedzie u nas miesiac ( mogl znalezc cos, zeby wyprowadzic sie szybciej, w londynie jest full pokoi..) . przyjezdzal co chwile na rozmowy, ktorych nie przechodzil, dlatego to trwa ponad rok.
        • minor.revisions Re: brat pasozyt 18.12.15, 22:02
          no właśnie, parę tygodni temu było głośno o jakimś studencie, który na zajęcia do Anglii dolatywał z Polski, bo tak dla niego było taniej niż wynajmować coś na miejscu.
    • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 16:30
      Probowalam z nim rozmawac, ale kiedy cos mu nie pasowalo, to mowil, zebym chociaz ja go z tym nie zostawiala ( bo zona go nie rozumie i sie kloca od x lat o wszystko).
      Z zona mam spor, bo ona twierdzi, ze namawialam ( nie namawialam, sam chcial) go do wyjazdu i pomagalam, ale co mialam zrobic jak brat kupowal bilety i przyjezdzal... czy mialam mu zamknac dzwi przed nosem ???
      Problemem jest jego depresja, zawsze jest wymowka, ze on biedny, ze mu nic innego nie pozostaje tylko skonczyc ze soba.. tak! to tez slyszalam, jak oblal kolejna rozmowe, ze szef go dobija i ze im nie starcza do 1 i musza sie zapozyczac...
      ja nie lubie konfliktow, nie lubie ranic innych, wiec tlumaczylam zawsze jego problemy, ale on to wykorzystal...
      Kiedys mama mu powiedziala, zeby nie przesadzal z przyjazdami, bo mezowi to sie znudzi.. a on na to: bogaty biednego nie zrozumie'', to tak jakby my, ze mamy lepsza sytuacje finansowa mamy zagwarantowac pomoc bez ograniczen bo biednemu sie nalezy, tak po porstu.. pewnie, bo nam z nieba spada.
      • solejrolia Re: brat pasozyt 17.12.15, 17:16
        O matko. Co za buc. On was kompletnie nie szanuje.
        Swoją roszczeniowa postawą zniechęci wszystkich dokoła siebie.
        Moja rada: w momencie, gdy zacznie zarabiać od razu odciąć mu całą pomoc- My ci już pomogliśmy, teraz pracujesz, zarabiasz, stać cię. Musisz sobie teraz sam radzić.
        W krótkich żołnierskich słowach.
        • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 17:39
          Wlasnie o to chodzi.. ze zniecheca mnie i meza.. ja nigdy w zyciu nie mialam probelmow z nim, zawsze sie dogadywalismy itd.. ale tym razem to przesada, bo on 'biedny'' wiec pomagac bez slowa.
    • broceliande Re: brat pasozyt 17.12.15, 17:35
      Ja myślę, że przesadzasz. Nie każdemu wiedzie się w życiu, od razu myślę o moim bracie, że gdyby trzeba było mu pomóc, wyprowadzić na prostą, ugościć dłuższy czas, bez wahania bym to zrobiła. Nie bardzo podoba mi się Twój mąż. Bo mu się rutyna zaburza? Bo się skupiasz na bracie? Niemiła postać.
      Nie wiem, co doradzić, może to przejdzie? Brat się ustawi w tej Anglii tak, ja Wy i wszystko przejdzie?
      Trzymaj się.
      • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 17:49
        moj maz nie jest latwym czlowiekiem. sami ' docieralismy' sie dlugo. Wiem, ze czasem przesadza, dlatego ciagle tlumaczylam brata. wydaje mi sie, ze zabraklo rownowagi i teraz ciezko to jest odkrecic.
        Poza tym jak na mojego meza to i tak duzo zniosl a w tej chwili te granice sa juz przekroczone.
        Poza tym on pochodzi z zupelnie innej rodziny niz ja, zawsze mielismy duzo gosci, moja mama taka byla, bardzo goscinna i otwarta . U niego odwrotnie, dlatego on tego nie rozumie, ze mozna siedziec u kogos na glowie tak dlugo i jak wspomnialam ma pozyczona kase od nas na usamodzielnienie.

        • broceliande Re: brat pasozyt 17.12.15, 18:02
          No to się pewnie usamodzielni. Napisałam, bo mnie to ruszyło (a dawno nie pisałam na emamie). Takie rzeczy, jak opisujesz, robili dla mnie za granicą obcy ludzie, nie rodzina, nie przyjaciele, zwykli znajomi. Mam na myśli pomoc przy szukaniu pracy, ubezpieczenia, gościnę przez jakiś czas, niewymaganie robienia zakupów.
          A to jest Twój brat! Po czterdziestce, z depresją, starający się zmienić swoje życie.
          Nigdy nie pomyślałaś, że z Twoim mężem jest trudno, a powinno być łatwo? Przecież Twój brat się usamodzielni, zejdzie Wam z głowy, to przejściowa sytuacja, po prostu ktoś jest w potrzebie. I nie byle kto, brat żony w końcu.
          • kita.szek Re: brat pasozyt 17.12.15, 18:20
            100% racji !
            w sprawach urzędniczych, ubezpieczenia, zakwaterowania -
            • broceliande Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:29
              Chyba jesteśmy pasożytami w takim razie. Na szczęście odwdzięczamy się i pozwalamy pasożytować innym. I to jest dobre.
            • koronka2012 Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:50
              Pytanie tylko czy wykazywałaś ochotę na usamodzielnienie się, czy ochoczo uwiesiłaś się na znajomych oczekując, że pozałatwiają to i siamto za ciebie? bo przecież nie o pomoc chodzi a o jej nadużywanie.
              Nie jestem wcale pewna czy sytuacja faktycznie jest przejściowa, bo brat wydaje się być niezbyt dostosowanym społecznie osobnikiem, który manipuluje otoczeniem pod hasłem "ja i moja depresja". Szef palant, żona zołza, no cały świat przeciwko niemu...
              • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 20:55
                mialam swiadomosc, ze nie powinnam naduzywac pomocy. Bylam wtedy duzo mlodsza od brata, 23 -24 lata chyba. wiedzialam, ze ludzie maja rodzine, male dziecko, wiec nie chcialam siedziec im na glowie.Podstawowe informacje podpowiedzieli, ale zalatwialam sama, prace i mieszkania tez. mialam cisnienie, ze musze byc samodzielna i tyle.
                i tez wydaje mi sie, ze troszke sie moj brat uzala nas soba. jego depresja jest leczona, wiec funkcjonuje ok, tylko jak przyjdzie co do czego, wtedy sa wymowki i nieporadnosc.
          • lauren6 Re: brat pasozyt 17.12.15, 18:51
            broceliande też nie chciałam tego pisać, ale skoro już to padło to tylko podpiszę się pod tym co napisałaś. Zaznaczmy jeszcze, że koleś robi takie jazdy kobiecie w ciąży, matce swojej 4 dzieci.

            Ktoś tu zdecydowanie jest toksyczny, ale nie (albo nie tylko) brat.
            • broceliande Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:30
              Z mężem powinno być łatwiej. Powinien popierać to, czego chce żona. W całym poście chodzi tylko o to, że mąż jest niezadowolony.
              • koronka2012 Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:53
                Z ciekawości - dlaczego "powinien"? i skąd wniosek że żona tego chce (niczego takiego nie wyczytałam). Mąż jest niezadowolony, bo większość osób byłoby niezadowolonych z dezorganizacji życia codziennego na tak długo. W rodzinie zaciska się zęby, ale współmałżonkowie mają inny stosunek emocjonalny do sprawy, nie mają powodu czuć się odpowiedzialni za cudze życie i to jest normalne.

                I drobiazg - oboje zostali postawieni przed faktem dokonanym, nie była to ich decyzja, nie byli proszeni o zgodę.
                • broceliande Re: brat pasozyt 17.12.15, 20:21
                  Powinien - sama sobie odpowiedziałaś, "W rodzinie zaciska się zęby", bo czasem jesteś przed faktem dokonanym, czasem nie decydujesz.
                • kall_inka Re: brat pasozyt 17.12.15, 21:06
                  Ale na jak długo? przeciez on nie mieszkał u nich od roku, tylko w ciągu roku przylatywał na kilkanascie rozmów kwalifikacyjnych. "Zamieszkał" u nich niedawno, jak dostał pracę i na początku stycznia się wyprowadza. Czy naprawdę przyjęcia brata na miesiąc pod swój dach to taka dezorganizacja życia?
                  • zuzi.1 Re: brat pasozyt 18.12.15, 20:40
                    Mysle, ze autorka nie lubi zbytnio brata i nie ma z nim bliskiej wiezi i stad takie podejscie, a dodatkowo jest pod wyraznym butem trudnego meza. Przy normalnych relacjach miedzy rodzenstwem nikt nikomu nie wylicza poswiecen.Ten brat to troche moze taki nieudacznik, no ale mimo wszystko to jednak brat. Nie wyliczalabym i staralabym sie pomoc do konca, a co mozna wymagalabym, zeby zrobil samodzielnie, bez nianczenia doroslego chlopa.
                    • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 21:08
                      akurat zawsze z nim mialam dobry kontakt.
                      • zuzi.1 Re: brat pasozyt 18.12.15, 21:45
                        Twoj brat ma jakies grubsze problemy ze soba, stad takie zachowania, problemy z zona i generalnie takie ogolne nieogarniecie. W dziecinstwie nie zauwazylas zeby odstawal jakos od rowiesnikow, moze on ma jakies dysfunkcje i jego obecne zachowanie jest tego konsekwencja.Mysle ze Twoj brat powinien zaczac chodzic na spotkania z psychologiem, zeby sie ogarnac zyciowo. Wyznacz mu w domu konkretna liste obowiazkow do zrobienia typu masz wstawiac i wyjmowac zmywarke, wrzucac pranie, wyjmowac, rozwieszac, itd. punkt po punkcie co ma do zrobienia w domu, pomoc przy dzieciach itd. gdy jest po pracy lub gdy ma wolne w weekend. I doholuj go do tej jego wyprowadzki.Meza masz BARDZO zaborczego, jesli nawet o dluzsza rozmowe z matka mial pretensje. Mezowi powiedz, ze to Twoj brat i musisz mu pomoc, niech jeszcze troche wytrzyma. Meza powinnas oduczac tej zaborczosci przesuwajac coraz bardziej granice, z niego jest taki typ, ktory ma tendencje do zamykania Cie w klatce i odcinania od innych. To sa bardzo niezdrowe tendencje z ktorymi powinnas walczyc a nie sie na nie godzic. Generalnie WYJSC SPOD BUTA MEZA, to ze on zarabia i utrzymuje cala rodzine, nie oznacza, ze ma prawo Ci zycie osobiste ograniczac. Jak nie zrozumie prosb, to zacznij zachowywac sie w stosunku do niego tak jak on do Ciebie, wowczas szybciej zrozumie. Ten typ czlowieka moze byc dla Ciebie w dluzszej perspektywie niebezpieczny, moze miec tendencje do przemocowych zachowan. Dlatego powinnas miec wylacznie swoje konto ze swoimi srodkami fin. do uzytkowania wylacznie przez siebie. Nie masz z mezem problemow z dogadaniem sie w sprawach codziennych?
          • rosapulchra-0 Re: brat pasozyt 18.12.15, 14:47
            Brocieliande, absolutnie popieram każde twoje słowo w tym wątku!

            Dodam, że sama również korzystałam z pomocy znajomych na początku mojej emigracji. A potem pomogłam wielu znajomym na starcie, włącznie z wiktem i opierunkiem, bieganiem po agencjach pracy, umawianiem terminów na NNI czy pozwolenie o pracę (jeszcze wtedy było wymagane), rejestracją w przychodni itp.jakoś korona mi z głowy nie spadła i nikomu niczego nie wyrzygiwałam, jak to robi autorka wątku swojemu BRATU. I jak znam życie autorka wątku i jej mąż zapewne mieli na początku ich emigracji zapewnioną wszelką pomoc. I nagle zapomniał wół.. Obrzydliwa egoistyczna postawa tego małżeństwa aż mierzi. Oby wasze dzieci nie wyrosły na takich samych jak wy egoistów, bo będziecie mieć bardzo ciężko na starość.
            • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 17:00
              Nikt mu nic nie mowil i ja nie mowilam przez rok do tej pory. Wiedzial ze moze na nas liczyc, ale chyba jego postawa nie jest wlasciwa. Wiem ze ma depresje ktora leczy, zawsze rozmawiam z nim spokojnie tylko zeby nie urazic( poza jednym razem). Czyli nasza pomoc to dawac, dawac, dawac i siedziec cicho...z tego wynika
              • turzyca Re: brat pasozyt 18.12.15, 17:41
                Czyli nasza pomoc to dawac, dawac, dawac i siedziec cicho...z tego wyni
                > ka

                No wiesz, z definicji pomoc to dawanie - pomyslow, czasu, energii, jedzenia. To dzialanie dla dobra innej osoby.
                I jesli brat jest normalny, to te pomoc Wam jakos zwroci. Nie teraz, zaraz, ale w perspektywie sa calkiem spore mozliwosci: bedzie mieszkal w tym samym miescie, bedzie u Was bywal, bedzie sie zajmowal siostrzencami, moze zabierze na jakas wycieczke, moze popilnuje, gdy bedziesz potrzebowac. A godzinke we dwoje, jak sie ma czworo dzieci, to fajnie jest miec. wink Oczywiscie nie bedziesz miec tych profitow, jesli teraz zerwiesz stosunki. No i oczywiscie jesli ogolnie macie normalne uklady w rodzinie, a nie jakies patriarchalne przezytki.


                I prosze, nie lekcewaz depresji. To nie wymowka, ale smiertelna choroba, ktora potwornie utrudnia codzienne dzialanie. Gdyby brat mial astme, to bys sie dziwila, ze nie jest w stanie normalnie oddychac?
                • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 18:12
                  Czyli mam rozumiec ze jego nieporadnosc jest spowodowana depresja i potezebuje ciaglej asysty...
                  jeszcze raz pisze ze to o postawe chodzi.. bo czasem jest jak w hotelu.
                  Nigdy nie odmowilismy pomocy, tylko czy mu nie za wygodnie..obiad ma, kase dostal, swoj pokoj z lazienka u nas..
                  nie domysli sie zeby cokolwiek pomoc, a ja nie lubie prosic, wole zrobic sama.
                  Czyli zwalam na chorobe. Tylko czy w tym wypadku on jest zdolny do samodzielnego zycia, z dala od swojej rodziny? Czy depresja sie nie poglebi jak bedzie mieszkal sam ?
                  • minor.revisions Re: brat pasozyt 18.12.15, 22:06
                    > nie domysli sie zeby cokolwiek pomoc, a ja nie lubie prosic, wole zrobic sama.

                    no to jak nie lubisz i jest tak, jak wolisz, to o co pretensje?
                  • memphis90 Re: brat pasozyt 27.12.15, 10:23
                    > nie domysli sie zeby cokolwiek pomoc, a ja nie lubie prosic, wole zrobic sama.
                    Tak sobie wychowałaś, tak masz... No co on ma robić, jak wiecznie wyszystko ogarnięte albo poprawiasz po swojemu? Dwa, że od gościa mieszkającego 1-2 dni nie wymagałabym szorowania podłogi czy porządków.
              • rosapulchra-0 Re: brat pasozyt 18.12.15, 20:39
                Zdecydowanie jesteś z nim nieszczera, a potem masz pretensje do całego świata, że brat nie zachowuje się tak, jak ty tego chcesz.
                • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 20:58
                  przeicez jestem z nim szczera, bo mu mowie co i jak, on sobie nic z tego nie robi.
                  wniosek z tego, ze mam akceptowac wszystko, bo rodzina. a meza miec w d...
                  • minor.revisions Re: brat pasozyt 18.12.15, 22:08
                    zoslo82 napisała:

                    > przeicez jestem z nim szczera, bo mu mowie co i jak, on sobie nic z tego nie ro
                    > bi.

                    no to jesteś szczera i mówisz, czy nie, bo to jest sprzeczne z tym, co piszesz wcześniej?: "nie domysli sie zeby cokolwiek pomoc, a ja nie lubie prosic"

                    > wniosek z tego, ze mam akceptowac wszystko, bo rodzina.

                    nie, wniosek z tego, że sama się sytuujesz w tej dupie ciemnej, nie wiem, może masz to po bracie.
                    • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 22:35
                      Jak juz musze to powiem. Lubie inicjatywe, chec wspolpracy a nie biernosc.
                      • minor.revisions Re: brat pasozyt 18.12.15, 22:54
                        > Lubie inicjatywe, chec wspolpracy a nie biernosc.

                        ludzie z depresją są, jak wiadomo, mistrzami inicjatywy i brzydszą się biernością. Wprost tryskają chęcią, żeby coś na własną rękę robić, żeby ruszyć dupę i ogarnąć coś wokół siebie, na ogół trzeba ich powstrzymywać, bo inaczej wszystko dookoła by wysprzątali i jeszcze nadprogramowo nanieśliby tonę węgla z piwnicy, gdyby ich nie pilnować.
            • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 17:23
              Opisywalam jak wygladal moj pocztek. Ktos minpomogl, dal nocleg na tydzien. Moim celem bylo jak najszybciej usamodzielnic sie. Niektorzy maja inne podejscie widocznie..
    • kita.szek Re: brat pasozyt 17.12.15, 17:53
      po pierwsze, nie wydaje mi się, że twój brat, to prawdziwy pasożyt - jest w ciężkiej sytuacji, ma depresję, próbuje ogarnąć swoje życie.
      po drugie i wam się należy spokój, domowa rutyna, macie trójkę dzieci i 4 w drodze - a brat wam coś pomaga? porządki, drobne naprawy, usługi? bo jeśli ty mu usługujesz, to nie jest dobre rozwiązanie. Jak jest na 2-3 dni, to wiadomo, że ogarnia swoje około pracownice sprawy, ale jak jest tydzień, to już powinien się jakoś włączyć w domowe obowiązki. jest dobrym wujkiem da dzieci? możesz go wysłać na spacer/ plac zabaw?
      twój mąż raczej nie ma z nim dobrego kontaktu .. dlaczego? nie dogadują się? brat imprezuje? czy co? bo raczej faceci w rodzinie znajdują wspólny język.
      wierzę, że jest ci ciężko i trudno pogodzić to wszystko!
      spróbuj zaangażować brata podczas przyjazdów, żebyś nie czuła się pokrzywdzona, ani twój mąż tymi wizytami.
      rozumiem, że brat nie chce ze względów ekonomicznych jechać na święta do Polski (wielu moich znajomych z zagranicy nie przyjeżdża w tym czasie, bo bilety są koszmarnie drogie!), a relacje między bratem i bratową to inna bajka...
      i zgadzam się, praca i dobre zarobki= samodzielność! ale szpital, pomoc w rejestracji, sprawy urzędowe = to bym pomogła, a co może sam załatwić, niech ma wolną rękę.
      Mieszkałam rok w UK i pierwsze 2 miesiące bardzo dużo korzystałam z dobroci innych osób - mieszkanie, praca, pomoc w urzędach.
      Co dasz bratu dobrego, to i zyskasz - chyba że to kompletny buc nieliczący się z innymi.
      • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 18:26
        Meza brat po porstu juz drazni swoja obecnoscia. Nie wiem jak mam to tlumaczyc mezowi, ze to przejsciowe. Ja jestem miedzy mlotem a kowadlem. Jeden mi mowi, ze mam go nie zostawiac w trudnej sytuacji a drugi, ze mam stac po jego stronie, bo jest mezem...tylko ze ja juz nerwowo nie wyrabiam tego.
        Prac domowych za bardzo wykonywac nie musi, bo wraca pozno, wiec obiad jest, Sprzatanie nalezy do kogos innego, wiec to go tez omija. Poza tym ja w domu w ciagu dnia ogarniam, bo nie bede czekac az wroci z pracy, zeby posprzatc kuchnie. Wydaje mi sie ze ma dobrze, za dobrze.. informacje, ktore moglam, mu podalam, ale sam jakby nie interesowal sie jak cos znalezc, tylko rzucal haslo : ZALATW!
        Brat wiedzial, ze nie powinien zostac na swieta, tak bilety sa drogie, ale dostaje juz pierwsza wyplate, do tego ma u nas pozyczke na czas nieokreslony, dodatkowo przed wyjazdem z Polski dostal wyplate za Listopad i zalegly urlop ( tyle co pensji wyszlo), wiec w sumie 3 wyplaty w ciagu miesiaca.
        Wyglada na to, ze to za malo, bo przyjechal bez niczego praktycznie.
        Targaja mna rozne uczucia, wiem, ze powinnam pomoc, ale jestem zmeczona ta sytuacja, narzekaniem meza i staniem po srodku.
        • nevada_r Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:36
          >Jeden mi mowi, ze mam go nie zostawiac w trudnej sytuacji a drugi, ze mam stac po jego stronie, bo jest >mezem...

          Żona brata jest mądrzejsza, bo potrafiła go ustawić do pionu, ucz się od niej. I w takiej sytuacji jak najbardziej powinnaś posłuchać męża - twój brat jest dorosły, poradzi sobie, a ty masz obowiązek dbania o spokój swojego ogniska domowego. Jeżeli się boisz coś powiedzieć bratu - naślij na niego męża. Nie wyobrażam sobie, żeby nie brać pod uwagę zdania drugiej połówki - tym bardziej, że jest całkowicie uzasadnione.
    • trzy_szczurki Re: brat pasozyt 17.12.15, 18:42
      Nie czytałam wszyskich wpowiedzi ale mnie się wydaje, że problemem jest mąż, a nie brat. Boisz się go, jego reakcji, niezadowolenia.
      Jeżeli komuś można pomóc to trzeba i koniec, szkoda, że twój mąż tego nie rozumie. Swojej rodzinie by nie pomógł? Nie rozumiem po co robi fochy, zmaiast cię wesprzeć i nastawia przeciwko bratu. Wiadomo, że jak ktoś przyjeżdża do obcego kraju to trzeba mu trochę pomoc. Zwłaszcza, ze zaraz już brat się wyprowadzi. Jeszcze nie raz mu może trzeba będzie pomoc, niestety nie wszyscy są tak mega zaradni jak wy.A Ty jesteś pewna, że nigdy nic od niego nie będziesz potrzebować? Masz troje dzieci, zaraz urodzisz czwarte, może taka pierdoła - ale czasem ci dzieci przypilnujje? skoro sam będzie w tym kraju, to chyba nie będzie miał zbyt dużo zajeć.
      • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 18:56
        ja to wiem, ze trzeba pomoc. mi ktos pomogl, tylko, ze przyjechalam do Angliii w ciagu tygodnia znalazlam prace i mieszkanie, bo wiedzialam, ze nie moge zostac z tymi ludzmi wiecej niz tydzien. moj maz ( jeszcze wtedy nie maz) przyjechal do Anglii, ale mial mnie.. bylo mieszkanie, nawet mu prace znalatwilam taka dorywcza, bo studiowal, wszystko powiedzialam, poinformowalam. Chyba o tym zapomnial.
        Meza nie zmienie, probowalam. i tak , nastawia mnie zle i w pewnym sensie ma racje, bo to sie ciagnie ponad rok a brat nie ma poczucia, zeby sie szybko usamodzielnic, chociaz to obiecywal wczesniej. Nawet nie rozmawial z nami o tych swietach, tylko sama musze wypytac, co zamierza zrobic. Nie rozmawial z nami czy to OK dla nas jesli zostanie, tylko ze mu szkoda kasy i nie ma ochoty ogolnie na ten wyjazd. to samo z mieszkaniem.. milczal, nic nie szukal, az sami zaczelismy dopytywac czy sie tym interesuje.. wtedy zaczal.
        • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:04
          mi chyba chodzi o jakas inicjatywe, chec zainteresowania sie swoimi sprawami itd, nie zrzucanie wszytskiego na nas.
          ja osobiscie zle czulabym sie u kogos w domu, . chcialabym sie wyprowadzic , bo wiem , ze moze byc to meczace. Rozumiem, ze trzeba pomoc i pomagam, ale drazni mnie ta postawa roszczeniowa, ze nalezy sie. Nie spodziewalam sie, ze tak to wszystko sie ulozy, ale pewnie, gdyby maz zachowywal sie w inny sposob i nie narzekal ciagle, byloby latwiej.
          • wadatka MNie zastanawia 17.12.15, 19:21
            ile wy macie kasy, ze masz 4 dziecko!!!!!!!!!
            Jezu, angia to raj dla takich jak wy, emigrantow... Matko jedyna... Skat tyle pieniedzy
            • wadatka Skąd 17.12.15, 19:22
              SKĄD

              wadatka napisała:

              > ile wy macie kasy, ze masz 4 dziecko!!!!!!!!!
              > Jezu, angia to raj dla takich jak wy, emigrantow... Matko jedyna... Skat tyle p
              > ieniedzy
              • triss_merigold6 Re: Skąd 17.12.15, 19:23
                S kątowni.
              • zoslo82 Re: Skąd 17.12.15, 19:28
                maz ma dobre wyksztalcenie i dobra prace...jestesmy tzw, ex-pats. na specjalnej umowie, ale nikt nie wie ile jeszcze tu bedziemy i gdzie bedziemy pozniej...
                • zoslo82 Re: Skąd 17.12.15, 19:30
                  i zapewniam, ze z 'benefotow 'zadnych nie korzystamy, jesli to masz na mysli.
                  • zoslo82 Re: Skąd 17.12.15, 19:31
                    * benefitow*
                • sanrio Re: Skąd 17.12.15, 19:32
                  aaaaa to o to chodzi! Tylko mąż utrzymuje waszą dużą rodzinę i ma problem, że musi utrzymywać jeszcze brata. No cóż, tak jak wyżej - problem jest w mężu, ale trochę też w tobie skoro się godzisz na taki układ. Nie wyobrażam sobie wygadywać bratu, że prosi o pomoc w załatwieniu spraw urzędowych w obcym państwie. Skoro się wyprowadza 4 stycznia to w czym tak naprawdę problem? Te 3 tygodnie i wspólne święta tak was przerażają?
                  • zoslo82 Re: Skąd 17.12.15, 19:41
                    ale ja mu nic nie wygaduje, tylko tez prosze, zeby sam sie interesowal, bo na prawde wszystko mozna znalezc w google. Ja wszystkiego nie pamietam co i jak sie zalatwia bo robilam to dawno temu , poza tym niektore rzeczy sie zmieniaja. Ale wymaganie ode mnie, zeby 'zalatwic' mu kogos, zeby uzyczyl adresu to chyba troche przesada, Ja musialam dosc dlugo za swoim kontem sie nachodzic... niestety, nic nie jest od razu a on chce tak o! zalatwic.
                    Poza tym zna angielski, jest w miare obyty, wiec troche zgrywa ofiare moim zdaniem...
                    i tak, problem jest ze bedzie u nas miesiac... i ten problem zalatwil maz, bo jak juz mowilam, gdyby on podchodzil do tego normalnie, byloby latwiej.
                    • zabka141 Re: Skąd 17.12.15, 20:10
                      Kobieta ma 4 dzieci, jest w ciazy, ona nie musi nic. Brat znalazl prace to wiec jest i w stanie poradzic sobie z formalnosciami. Do tego widze ze brat meczy nie tylko meza, ale i zoslo.

                      Proponuje mu powiedziec - potrzebujemy w te swieta byc sami. Albo jedziesz do polski, albo ja ci znajduje mieszkanie/hostel na 2 tygodnie i dopisuje do dlugu. I tyle.
                      • ewcia1980 Re: Skąd 18.12.15, 11:48
                        zabka141 napisał(a):
                        > Kobieta ma 4 dzieci, jest w ciazy, ona nie musi nic. Brat znalazl prace to wiec
                        > jest i w stanie poradzic sobie z formalnosciami. Do tego widze ze brat meczy n
                        > ie tylko meza, ale i zoslo.

                        dokładnie.
                        kobieta jest w ciąży, "obrabia" trójkę dzieci i dom .
                        i ma niańczyć dorosłego, roszczeniowego brata?
                        no litości!
                        przez rok byli hotelem dla brata.
                        pomagali
                        pozyczali kasę
                        ileż mozna?
                        kazdy ma swoją cierpliwośc.
                        a mąż autorki postu ...... pracuje na utrzymanie licznej rodziny
                        od roku ma "na głowie" niezbyt mile widzianego gościa
                        musi pożyczać kasę i utrzymywać właściwie obcą mu osob e
                        facet ma anielską cierpliwość .
                        i to takie dziwne, że ma dosyć?

                        > Proponuje mu powiedziec - potrzebujemy w te swieta byc sami. Albo jedziesz do p
                        > olski, albo ja ci znajduje mieszkanie/hostel na 2 tygodnie i dopisuje do dlugu.

                        ale dlaczego płacić mu za mieszkanie / hostel przez te 2 tygodnie ?
                        facet wypłatę dostał - trzeba zacząc utrzymywać się samemu.
                        od stycznia przeciez też za mieszkanie bedzie musiał płacić.
                        • zabka141 Re: Skąd 18.12.15, 12:23
                          I jeszcze jedno - prezciez ten brat ma rodzine w Polsce - zone i dzieci. Na miejscu tej zony winilabym pewnie siostre za to ze pozwala mezowi u nich byc, ze nie namawia na przyjazd do domu.
                        • memphis90 Re: Skąd 27.12.15, 10:29
                          > no litości!
                          > przez rok byli hotelem dla brata.
                          Aha, przenocowanie brata kilka razy przez 1-2 noce to bohaterski wyczyn, do którego trzeba mieć anielską cierpliwość uncertain
                  • mlodyniedowziecia Re: Skąd 18.12.15, 08:24
                    >Tylko mąż utrzymuje waszą dużą rodzinę i ma problem, że m
                    > usi utrzymywać jeszcze brata. No cóż, tak jak wyżej - problem jest w mężu, ale
                    > trochę też w tobie skoro się godzisz na taki układ.

                    To, że facet pracujący ciężko na swoją rodzinę (3 dzieci i żona w czwartej ciąży) nie chce pracować na 45-latka swojego szwagra, który zawsze ma "pod górę" to raczej normalne.
                    Moim zdaniem zachowanie Twojego brata jest, cytując klasyka, "co najmniej w najwyższym stopniu niejasne" i mąż słusznie się wkurza. Stary chłop stale mieszka u Was w domu, utrzymuje mizerny kontakt z własnymi dziećmi (bo że z żoną to można pojąć), ciągle chce czegoś, co zwala na Ciebie z trójką dzieci i w zaawansowanej ciąży. Litości.

                    Sama wiesz najlepiej czy brat rzeczywiście ma depresję, czy po prostu nic mu się nie chce. Nie znam jednak nikogo, kto w depresji pojechał szukać pracy w Anglii, ma siłę użerać się z szefem i żoną. Depresja to raczej apatia, a nie chęć do rewolucyjnej zmiany własnego życia.

                    Co do innych wątków. Ktoś napisał, że faceci w rodzinie zazwyczaj się dogadują. To prawda, ale dotyczy to raczej osób dosyć podobnych. Brat "wszystko źle" i mąż skoncentrowany na rodzinie, mają marną szansę porozumienia. Im dalej od siebie, tym bezpieczniej.
                    • sanrio Re: Skąd 18.12.15, 09:23
                      nie chciałabym być rodzeństwem waszej trójki, tu się rozchodzi o miesiąc czasu a nie dożywotnie utrzymywanie. Szok.
                      • f.lamer Re: Skąd 18.12.15, 09:40
                        sanrio napisała:
                        > tu się rozchodzi o miesiąc czasu
                        nie. nie. nie.
                        chodzi o permanentne wykorzystywanie i budowanie poczucia winy

                        zoslo82 napisała:
                        > przez rok przyjezdzal do nas 1-3 razy w miesiacu na rozmowy kwalifikacyjne. Zazyczaj zostawal 2 noce, ale zdarzylo sie tez tydzien.
                        > Odczulam to jakby ta nasza pomoc nalezala mu sie, lacznie z wyzywieniem i pozyczaniem kasy, ktorej pewnie juz nie zobacze
                        > W listopadzie, byl 3 razy.
                        > Ostatnio ja sama wybuchlam, bo on ciagle cos chce, zeby mu zalatwic konto bankowe,
                        > lekarza, numer ubezpieczenia, ciagle pyta mnie jak , gdzie, kiedy...i zeby znalezc mu
                        > potrzebne informacje . Do tego mocno udezyl sie w stope, ma spuchnieta i sina.
                        > Wypowiedzial mi, ze nie chcialam go zawiezc do szpitala ( moze chodzic, byl w pracy)
                        • zabka141 Re: Skąd 18.12.15, 10:04
                          To tez prawda. Ale nawet jesli chodziloby tylko o miesiac - dla jednych to jest nic, a dla innych to juz za dlugo. Dla mnie byloby za dlugo, zwlaszcza jesli bylabym w ciazy. I przeciez nie ma zadnego problemu z tym by brat wyprowadzil sie juz. Jakby chcial to by znalazl mieszkanie. Albo pojechal do rodziny na swieta.
                          • zoslo82 Re: Skąd 18.12.15, 10:10
                            Dokladnie. Poza tym to jest miesiac terax, ale przez rok byly to przyjazdy co miesiac.
                            W listopadzie 2014 byl 2 tygodnie, niby mial znalezc prace. Nie zalatwil nic, nawet rozmowy. Pozniej dojezdzal na 2, 3 noce. Czasem wiecej, bo tak mu loty tanie pasowaly. Wiec maz mial temat, bo powiedzmy rozmowa na drugi dzien po przyjezdzie a siedzial jeszcze 3 dni bo wtedy bilet 100zl tanszy.
                            • sanrio Re: Skąd 18.12.15, 13:43
                              to wywal go z domu jak wam tak przeszkadza i permanentnie was wykorzystuje. Szukasz tu potwierdzenia dla swoich czynów, niektóre siostrunie bez serca ci przyklaskują, ale uwierz mi - nie zachowujesz się dobrze, twój brat ma depresję chyba nie masz zielonego pojęcia co to znaczy. Poczytaj trochę o tej chorobie, może się ockniesz. Wywal go jeszcze przed świętami, niech wam nie zawadza w tym ważnym czasie, wy chorzy, podli ludzie.
                              • panterarei Re: Skąd 18.12.15, 14:53
                                Sanrio..Przeginasz z lekka.. Masz troche racji ale kurczę ona sie nie odwróciła od brata.Miał chatę za darmo, pożyczki, pomoc w załatwieniu spraw, tak? Jednocześnie własną rodzinę ma chlop gdzies i dzieci na święta. Pewnie zacisną zęby na te dwa tygodnie, za to ona bedzie wysłuchiwać od męża i szwagierki..zaloze sie że mąż stracił cierpliwość w momencie jak sie zorientował ze szwagier w ogóle nie zamierza się wyprowadzać..żona nie chciała niańczyć chlopa z depresją to powinna siostra w ciąży i z trójką dziatwy?
                                • memphis90 Re: Skąd 27.12.15, 10:32
                                  Ja rozumiem, że można postawić granice, jak brat mówi "załatw mi/zrób" itd. Ale pojąć nie mogę tego wymawiania, że zatrzymał się na 1-2-3 noce. No zgroza. I ten mąż, który ledwie toleruje gościa w swoim domu, a w zasadzie nie toleruje, ale będzie ciosał kołki na głowie żonie, a gościowi nie powie ani słowa. Okropne.
                              • zoslo82 Re: Skąd 18.12.15, 17:31
                                 >Wywal go jeszcze przed świętami, niech wam nie zawadza w tym waż
                                > nym czasie, wy chorzy, podli ludzie

                                Ojojoj....chyba watku nie czytalas dobrze..

                              • wioskowy_glupek Re: Skąd 19.12.15, 09:02
                                "niech wam nie zawadza w tym ważnym czasie, wy chorzy, podli ludzie" Dobrze się czujesz ?
                      • rosapulchra-0 Re: Skąd 18.12.15, 14:56
                        sanrio napisała:

                        > nie chciałabym być rodzeństwem waszej trójki, tu się rozchodzi o miesiąc czasu
                        > a nie dożywotnie utrzymywanie. Szok.

                        100/100!
          • broceliande Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:27
            Postawa roszczeniowa - bardzo modne określenie, które stosujesz nawet do brata. Ja rozumiem, że problemem jest mąż, nie podoba mu się sytuacja i też ma prawo do własnej opinii. Ale wygląda na to, że Ty nie rządzisz, rządzi mąż. Nie podoba mu się zmiana, bo zaburza normalny rytm życia. Ale tak bywa w życiu. A jeśli to jego siostra potrzebowałaby pomocy? Też by mu się spodobało?
          • trzy_szczurki Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:32
            1. Mężowi powiedzieć jasno żeby się uspokoił i wytrzymał bo brat zaraz się wyprowadza, a narzekanie na twojego brata źle na Ciebie wpływa ale ze go rozumiesz i też masz dość.
            2. Bratu powiedzieć jasno że ma się wyprowadzić i że mu pomożesz ale masz też 3 dzieci a zaraz 4 i masz pełne ręce pomocy, więc niech tego nie.nadużywa. Na świeta niech jedzie do domu bo rodzina musi być razem. I że wy też musicie być sami .
            Powodzenia! I spokoju smile
            • trzy_szczurki Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:37
              No tak, już doczytałam. Mąż się zachowuje jak buc, sam przyjechał z niczym, teraz ma dobrą pracę i darmowe mieszkanie i cwaniakuje wink sprowadz go na ziemię i niech się zachowa po męsku i wytrzyma bez komentarzy te 3 tygodnie
              • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:42
                hehe, jak mu to powiem, to mi zaraz wygarnie, ze musial sam na to wszystko pracowac i jesli bylby wtedy sam, to tez poradzilby sobie...
                • trzy_szczurki Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:49
                  To.hipoteza. A hipotetycznie to i twój brat pewnie jakoś by sobie poradził jakby musiał.
                  Nie ma sensu dyskutować tylko jasno przedstawić rządania - cóż, wykorzystaj swój stan, nie mogą Ci teraz odmówić wink
                • mary_lu Re: brat pasozyt 17.12.15, 19:51
                  Nie daj po sobie jeździć. Dwóch starych durniów z muchami w nosie. Niech się ogarną i dogadają ze sobą.
    • kall_inka Re: brat pasozyt 17.12.15, 20:33
      Przesadza twój mąż. Ja zmieniałam kraj zamieszkania dotychczas dwukrotnie. Za pierwszym razem pomogli mi obcy ludzie, ktorzy sami wyemigrowali 30 lat wcześniej. Za drugim mój przyjaciel, który przygarnął mnie pod swój dach i sam pożyczył kasę (niestety życie mocno mi sie sypnęło w ciągu kilku ostatnich miesięcy, niespodziewanie) - bo byłam jak warzywo. Nie wiem, dlaczego nie chcesz spędzić swiąt z bratem, ale rozumiem, że główna zasługa twojego męża... złośliwie trochę zapytam, czy zostawicie na stole puste nakrycie... i jak się zapatrujesz na sytuację w przyszłości, jako matka, jeśli jedno z twoich dzieci będzie widziało problem z goszczeniem u siebie przez miesiąc brata i lub siostry.
      • zoslo82 Re: brat pasozyt 17.12.15, 21:06
        tak, zostawimy.
        Jakos w zeszlym tygodniu powiedzial mi, ze jak sie wyprowadzi przed swietami ( nie mial jeszcze wtedy tego pokou od 4 stycznia), to nie bedzie nam wiecej przeszkadzac i spedzi ten czas sam.
        no wiec, ja na to, ze przeciez nie bedzie siedziec sam i przyjdzie do nas, bo na pewno nie zgodze sie na cos takiego.
        troche mnie to zabolalo, takie troche granie na uczuciach.
        Tez uwazam, ze powinien spedzic te swieta ze swoja rodzina, z dziecmi. Jego syn (16 lat) bardzo przezyl ten wyjazd. Moze sprobowalby dogadac sie z zona.
        Bilet az taki strasznie drogi nie jest (ok 700zl), tym bardziej ze wiedzial o tym 2 tygodnie temu i nie interesowal sie kupnem wczesniej a wiadomo teraz ceny pewnie za wyzsze.

        musze podac przyklad o goszczeniu sie rodzenstwa kiedys w przyszlosci mezowi.. ciekawe co on na to.
        • f.lamer Re: brat pasozyt 18.12.15, 09:14
          > Jakos w zeszlym tygodniu powiedzial mi, ze jak sie wyprowadzi przed swietami
          > (nie mial jeszcze wtedy tego pokou od 4 stycznia), to nie bedzie nam wiecej
          > przeszkadzac i spedzi ten czas sam.
          > no wiec, ja na to, ze przeciez nie bedzie siedziec sam i przyjdzie do nas, bo
          > na pewno nie zgodze sie na cos takiego.
          a mąż miał coś do gadania w związku z taką twoją ofertą?

          > troche mnie to zabolalo, takie troche granie na uczuciach.
          a mimo to się bratu podłożyłaś?

          > musze podac przyklad o goszczeniu sie rodzenstwa kiedys w przyszlosci mezowi..
          mąż nie brał ślubu z twoim bratem, czy inną twoją rodziną. tylko z tobą

          jest znamienne że na forum na którym standardowo objeżdża się maminsynkowatych mężów za to że pozwalają swoim mamom na rozpierdzielanie związku, tak mało wyrozumiałości dla męża któremu związek rozpierdziela roszczeniowy brat żony
          • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 09:52
            Moj maz az takim potworem nie jest i chociaz niezadowolony, nie zostawilby brata samego w swieta. Tak, rozmawialismy o takiej mozliwosci.

            Dzis ma kupic bilety, bo dostanie wyplate. Zobaczymy wieczorem...
            • f.lamer Re: brat pasozyt 18.12.15, 10:28
              czyli odesłanie dorosłego, niezależnego człowieka do siebie jest potworne, natomiast ładowanie się na święta tam gdzie się nie jest oczekiwanym i gdzie powoduje się konflikty potwornym nie jest?
              ja naprawdę nie kumam tej logiki
            • ichi51e Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:48
              Imho twój maź akurat jest normalny tylko brata masz dziwnego. Jakże znamienne jest ze w tym wątku większość która nie widzi problemu w mieszkaniu miesiącami u ciężarnej z 3 dzieci i niechętnego im szwagra ma za sobą "wykorzystanie cudzej pomocy kiedy byli na zakręcie"
          • broceliande Re: brat pasozyt 18.12.15, 10:11
            Ja lubię maminsynkowatych facetów. Nie mogłabym być z kimś, kto olewa swoją mamę.
            Związkowi autorki wątku raczej nie grozi rozpierdzielenie związku.Skąd taki pomysł? Teściowa Ci życie złamała?
            • f.lamer Re: brat pasozyt 18.12.15, 10:23
              > Ja lubię maminsynkowatych facetów.
              to świetnie. oni też powinni mieć żony

              > Związkowi autorki wątku raczej nie grozi rozpierdzielenie związku.
              serio? żona poddenerwowana, mąż podku...ony, za kilka mcy pojawi się nowy członek rodziny - co samo w sobie jest niezłym stresem, gorączka przedświąteczna.
              ale spoko, wszyscy zagryzamy zęby i jedziemy dalej, nie?
              to brzmi jak niezły przepis na katastrofę
              • broceliande Re: brat pasozyt 18.12.15, 10:29
                Beznadzieja ta nagonka na faceta, który dla mamy robi zakupy, a żoncia ma inne plany akurat. Mało dojrzałe.
                Jeśli czytałaś cały wątek, to wiesz, że mąż ma problem. Jego problem, a nie brat rzutuje na jakość życia autorki wątku.
                • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 10:53
                  ja mam problem z obojgiem.
                  z bratem, ktory nie wykazuje dobrej woli i wykorzystuje sytuacje ( mogl sie wyprowadzic szybciej, zarezerwowac bilet wczesniej, wiedzial jakie sa plany na swieta od dawna)
                  On nawet nie ma poczucia, zeby np. rozladowac zmywarke czy ogarnac po sobie jak zje obiad, ktory dla niego przygotowalam.. no sorry. to nie jest wykorzystywanie? granica jest cienka.
                  a z mezem, bo gdyby nie przypieprzal sie do niego o wszystko byloby mi latwiej, a tak to on nakrecony, nakreca mnie.
                  nie ma dobrej rady w tym wypadku, trzeba czekac az sie rozwiaze.
                  • broceliande Re: brat pasozyt 18.12.15, 10:56
                    Mam nadzieję, że jakoś rozwiążecie. Trzymaj się i myśl także o sobie!
                  • f.lamer Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:05
                    > nie ma dobrej rady w tym wypadku, trzeba czekac az sie rozwiaze.

                    samo się nie rozwiąże, przykro mi.
                    nawet po 4 stycznia samo się nic nie rozwiąże
                    no, chyba że twoja ciąża
                    • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:10
                      maz, juz sie boi i to samo mowi, ze nawet jak sie wyprowadzi bedzie mi zawracal d...
                      Chcial nawet mieszkac niedaleko nas, ale przekonalam go, ze lepiej jak znajdzie cos kolo pracy bo dojazd w jedna strone to godzina a okolica gdzie pracuje tez jest ok.
                  • minor.revisions Re: brat pasozyt 18.12.15, 22:23
                    > On nawet nie ma poczucia, zeby np. rozladowac zmywarke czy ogarnac po sobie jak zje obiad, ktory dla niego przygotowalam.. no sorry. to nie jest wykorzystywanie? granica jest cienka.

                    jest, ale chyba nie myślisz, że on się sam obudzi i to zrobi, skoro widzi, że może tego nie robić i włos mu z głowy nie spada? Sama otwartym tekstem napiswałaś, ŻE CI TO PASUJE, WOLISZ SIĘ DAĆ WYKORZYSTYWAĆ NIŻ MU WPROST POWIEDZIEĆ żeby zrobił gary. Masz co chcesz a szukasz problemu w innych ludziach.
                • deedee0 Re: brat pasozyt 18.12.15, 10:56
                  A dla mnie mąż wcale nie ma problemu, jest po prostu takim typem człowieka. I nie rozumiem, dlaczego on we własnym domu ma się nie czuć komfortowo? I , wygląd na to, że nie jest tak, że przyjechał ukochany brat a mąż nie wiadomo dlaczego ma pretensje. Autorka też ma brata dość i myślę, że każda w Was miała by dość takiego gościa. Osoba, która uważa, że się jej należy, że jest biedniejsza i można innych wykorzystywać, siostrę, która mu pomaga mieć na gwizdek (załatw mi!! - która z Was by takie teksty przełykała bez problemu?) A autorka ma 3 małych dzieci i jest w ciąży!!! Jedyne co mąż powinien zrobić to sam pogadać z bratem i ustawić go do pionu a nie wrabiać w to żony, bo ona jako przyzwoita siostra sobie z tym nie radzi.
                • f.lamer Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:08
                  > Jeśli czytałaś cały wątek, to wiesz, że mąż ma problem.
                  ano ma problem.
                  utrzymuje obcego faceta, gości go, otwiera mu linię kredytową i w dodatku pozwala by jego ciężarna żona temu facetowi usługiwała manipulowana poczuciem winy
              • memphis90 Re: brat pasozyt 27.12.15, 10:38
                > serio? żona poddenerwowana, mąż podku...ony, za kilka mcy pojawi się nowy czł
                > onek rodziny - co samo w sobie jest niezłym stresem,
                No bez jaj- to ich czwarte... Już od drugiego zaczyna się rutyna.
        • memphis90 Re: brat pasozyt 27.12.15, 10:35
          > Bilet az taki strasznie drogi nie jest (ok 700zl),
          ... powiedziała beztrosko ematka będąca na utrzymaniu męża zarabiającego w funtach uncertain
      • minor.revisions Re: brat pasozyt 18.12.15, 22:17
        > Nie wiem, dlaczego nie chcesz spędzić swiąt z bratem

        aaaa może z tego samego powodu, dla którego brat nie chce spędzić świąt z żoną? suspicious
    • asia06 Re: brat pasozyt 17.12.15, 21:36
      Wiecie, ja naprawdę nie widzę w czym problem. Niechaj sobie brat przyjeżdża, sam się obsługuje, a pomóc mu można w tym, czego sam sobie na pozątku nie potrafi załatwić. W czym Wam przeszkadza pobyt brata? Przecież to nie dziecko, obsługiwać nie trzeba, a jesli tego chce, to od razu powiedzieć, że ma dach nad głową, a reszta należy do niego. A najbardziej problematyczny to jest tutaj mąż.
      • czar_bajry Re: brat pasozyt 18.12.15, 01:05
        Odnoszę wrażenie że większy problem masz z mężem niż z bratem.
        • mirmunn Re: brat pasozyt 18.12.15, 06:13
          Powiedz mężowi, żeby sam sprawę załatwił , skoro mu się nie podoba. Bratu powiedz, że google nie gryzie. A sama zamknij się w pokoju z herbatką i książka czy czym tam lubisz. Schodź z pola rażenia. Na każda uwagę łap się za brzuch i mów, ze kopie/boli/musisz się położyć/słabo ci.
          Skoro dwa samce tobą manipulują, nie pozostań im dłużna- tym bardziej, że stres może ci naprawdę zaszkodzić.
          Z ciężarna jeszcze żaden chłop nie wygrał.
    • aknaszilak Re: brat pasozyt 18.12.15, 09:10
      W dzień mojego ślubu ojciec powiedział mi: od teraz twoja najbliższą rodziną jest twój mąż i dzieci. To w stosunku do nich masz przede wszystkim być lojalna. I wg mnie zbytnie nianczenie brata po pierwsze robi mu krzywdę a po drugie zaburza ład w twoim domu.
      Teraz to już pewnie musicie spędzić ten czas razem, ale na moje brat powinien na święta jechać do domu do dzieci i żony.
    • woman_in_love rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 10:06
      nie tolerujący brata swojej żony.
      Nie wydaje mi się, żeby przyjeżdżanie "1-3 razy w miesiacu na rozmowy kwalifikacyjne. Zazyczaj zostawal 2 noce" było tak uciążliwe, żeby wkurzać. Tym bardziej że widać że ten twój brat chyba naprawdę się stara żeby coś zmienić.

      Wkurzać może co najwyżej pożyczanie kasy na metro czy przejazdy czy żerowanie tyle czasu.

      Do tego "wkurza go, ze moja uwaga byla skupiona na moim bracie podczas jego pobytu" brzmi już co najmniej groźnie i dziwnie. Może to jakiś ukryty przemocowiec i zazdrośnik chorobliwy? Żeby takiego czegoś dostawać na brata żony? Uuuuu....

      Do pacyfikacji są tam wszyscy, ale od męża zaczynając. Rodzinie się pomaga, a mąż to nie rodzina, więc jak mu nie pasi to niech wyp... do hotelu. Brat 2 w kolejności do hotelu, jeśli będzie chciał nadal mieszkać po 4 stycznia.
      • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 10:18
        Ahahah...tak , jest zazdosny. On potrzebuje mojej uwagi, ciaglej..ostatnio jak bylismy w Polsce to za duzo z moja mama rozmawialam...heheh
        Dlatego ten ciagly pobyt brata tak.mu przeszkadza.
        Chociaz wiedzial, ze trzeba mu pomoc i powiedzial, ze pomoze, ale brak inicjatywy z drugiej strony tak podzialala,ze teraz ma go dosc.
        • kobieta_z_polnocy Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 11:25
          Naprawde jestes miedzy mlotem i kowadlem i powinnas ktoregos dnia po prostu powiedziec obu panom, zeby ci wreszcie dali spokoj, tylko dosadniej smile

          Maz - widze, ze nielatwy charakter i na dodatek nie lubi twojego brata, co mnie wcale nie dziwi.
          Brat - rzeczywiscie zerujacy na was i umiejetnie przesuwajacy granice miedzy nalezna mu pomoca na obczyznie a wykorzystywaniem.

          Widac na pierwszy rzut oka, ze brat chce byc jak najdalej od swojej rodziny i ze wygodnie mu u was, mimo dasow twojego meza. Taki typ chyba, przyzwyczajony do tego by ignorowac poirytowanie otoczenia. Wydaje mi sie, ze zbytnio go nianczysz. Pomoz w tym, w czym naprawde trzeba, a reszte niech zalatwia sobie sam.

          Z drugiej strony, maz moglby sam wziac sprawy w swoje rece i ustawic twojego brata do pionu, a nie wyzywac sie na tobie, zwlaszcza w twoim stanie.
          No masz pecha, bo takie dwa pozbawione empatii samoluby ci sie trafily. Odpusc sobie ich potrzeby i - w miare mozliwosci - zajmij sie soba.
        • lokitty Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 21:19
          Z wszystkich Twoich postów wynika, że masz strasznie antypatycznego i despotycznego męża.
          Za chwilę będziesz mieć z tym człowiekiem 4 dzieci, całkowitą zależność finansową, zero kontroli nad swoim życiem i zero relacji z TWOJĄ rodziną. Taki obraz wyłania się mimochodem z Twoich postów.
          • bergamotka77 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 21:46
            tez tak to widze - meza wybielasz bo jest jak jest , brat tez jest jaki jest, znasz go chyba najdluzej, masz z nim jakoby dobry kontakt to powinnas wiedziec jak do niego trafic. Ja moglabym sie wkarzac gdyby znajomy meza siedzial nam na glowie czy moja kolezanka ale bta moj albo siostra meza? Nigdy, bliskim jestem w stanie wiele wybaczyc, we wszystkim pomoc. Inna sprawa ze moj brat nie pasozytowalby na innych, jestem odpowiedzialny z klasa i na pewno nie byloby takich kwasow. A twoj maz daje mu odczuc ze jest niepozadanym gosciem? Przewraca oczami gdy go widzi, ignoruje, zlosliwie komentuje? Bo ze masz buca za meza to inna historia. Czuje sie pewnie lepszy bo on nie jest emigrantem, jest expatem bo pracuje na kontrakcie. Niektorym Polakom sie nieco przewraca w glowie i traktuja ludzi z gory gdy sie troche ustawia za granica...
            • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 21:57
              Moj maz nie jest polakiem, hiszpan wiec inna kultura, inna natura...nie komentuje nic do niego. Na prawde staramy sie byc uprzejmi, no poza moim poniedzialkowym wybuchem, ale w ciazy zdarza sie przeciez 
              • bergamotka77 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 22:04
                Wierz co, akurat Hiszpanie sa bardzo rodzinni i otwraci wiec chyba nie o narodowosc meza chodzi. A moze uwaza, ze jego rodzina wazniejsza niz twoja a tu jacys ubodzy krewni z Polski ciagle przyjezdzaja ,ktorych trzeba utrzymywac? Wspolczuje Ci bos am w ciazy nie masz latwo... a btw serio chcieliscie miec tyle dzieci? Sama je ogarniasz?
                • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 22:42
                  Mysle ze to troche stereotyp, z tym ze oni sa tacy rodzinni. Jak jego matka ostatnio wypowiedziala sie na temat pomocy swoim 90 letnim rodzicom, to bylam w szoku...nie bede w to wchodzic, bo szkoda.

                  Tak, na serio chcielismy miec czwarte dziecko. Ogarniam sama ogolnie, poza sprzataniem takim wiekszym raz w tyg, prasowaniem koszul i skladaniem prania. Mamy pomoc z tym.
                  • bergamotka77 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 22:54
                    Moze to taka specyficzna rodzina i w takich nierodzinnych klimatach sie wychowal. Znam Wlochow i Hiszpanow, ale widac raczej ich bardziej rodzinnych przedstawicieli smile Moj maz jest tez malo rodzinny i gromadny ale mojemu bratu by pozwolil u nas mieszkac ile potrzebuje. Zreszta moj maz tez w Londynie, jutro przyjezdza do PL - tez bilet w ostatniej chwili kupowal wink Przy okazji mozesz polecic fajna okolice do zamieszkania w Londynie z dziecmi - slyszalam ze Richmond jest fajne, Kentish Town i jeszcze pare dzielnic mi zachwalano... Byc moze bede sie tam przenosic za kilka miesiecy. Swoja droga podziwiam cie bardzo - mam dwojke i juz mi wystarczy, a dwa razy wiecej potomstwa sobie nie wyobrazam wink
                    • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:08
                      Mieszkam w Richmond. Bardzo spokojnie, bezpiecznie. Dzieci chodza do szkoly w Twickenham. Tez super.polecam .
                    • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:15
                      Mieszkam w Richmond. Bardzo spokojnie, bezpiecznie, fajny klimat. Dzieci chodza do szkoly w Twickenham. Tez super.polecam .

                      A z dziecmi radzimy sobie. Miala byc trojka, ale zapragnelismy dopelnienia i jest smile
                      • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:39
                        W Richmond tez sa jedne z lepszych szkol podstawowych. To jest bardzo wazne, bo czasem mozna trafic nie zbyt dobrze. Znam ludzi,ktorzy przeprowadzili sie wlasnie do Richmond, ze dzieci dostaly sie do tutejszych szkol. Hitem jest jedna katolicka, ale zeby sie tam dostac to trzeba przez rok na mszy w niedziele podpisywac liste, do tego mieszkac bardzo blisko szkoly..niektore rodziny tak sie "poswiecaja".
                        pracowalam w roznych szkolach ( jestem nauczycielem wizytujacym) i wiem ze w anglii porzadna podstawowka to priorytet.

                        • bergamotka77 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:50
                          O ta katolicka by mnie interesowala, moj synek jest teraz w zerowce bardzo dobrego katolickiego przedszkola ale w okolicach Wa-wy wink Ja juz mieszkalam chwile w UK, ale w innej czesci niz Londyn i mielismy tam bardzo dobra podstawowke dla starszego z tym, ze byla to szkola anglikanska.
                          • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:58
                            No bo jednak szkoly wyznaniowe sa lepsze. Inne jest podejscie do ucznia, inna atmosfera i dyscyplina.
                            Ta szkola nazywa sie St.Elisabeth Roman Catholic primary school, Richmond.
                            mysle,ze jesli mialabys zaswiadczenie od proboszcza ze swojej parafii to by Ci uznali.
                            moje tam nie chodza, bo u nas byla inna sytuacja jak wrocilismy do Anglii 2 lata temu, dlatego nawet nie probowalam ich tam zapisywac.
                      • bergamotka77 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:43
                        Ooo czyli Richmond rządzi. Moja przyjaciółka tam mieszkała kilka lat z rodziną - dziećmi i mężem tez hiszpanskojęzycznym, ale z Ameryki Płd. i bardzo mi chwaliła tę okolicę. Ja stoję przed decyzją czy się tam przeniesc z dziecmi do meza, jak dotad wszystko przemawia za smile Przeraza mnie ze to jest takie drogie miasto a my musimy cos wynajac. Dzieki za rekomendacje, moze juz w wiadomosci prywatnej zapytam konkretnie jakie szkoly sa godne polecenia - mam 5,5-latka i 13-latka. o dzizas teraz ja cie wykorzystuje z prosba o info wink Trzymaj sie i pomyslnego rozwiazania smile
                        • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:51
                          Spoko! Jasne, ze podpowiem 
                          Tanio w Richmond nie jest, ale mysle da sie cos znalezc w rozsadnej cenie. No i pewnie, ze sie przeniesc, rodzina powinna byc razem.
                          Ostatnio znajoma przeprowadzila sie do meza,kolo oxfordu i jest bardzo zadowolna 
                          • bergamotka77 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 19.12.15, 00:57
                            Ok, dzięki! To napisze jutro do Ciebie wiadomosc na skrzynke gazetowa, bo dzis juz padam smile
          • zoslo82 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 21:52
            Az tak zle to chyba nie jest...
            Mam dosc duzy kontakt z mama. Jestem w polsce 4 razy w roku, ona tez czasem przyjezdza. I wierz mi, ze mam kontrole nad swoim zyciem, tylko jego marudzenie mnie stresuje i tu jest problem...
            Nie pracuje od 3 tyg, wiec ta calkowita zaleznosc finansowa to tez nie tak do konca.
            Teraz jak dzieci sa male na prawde nie ma potrzeby zebym tyrala na caly etat, bo to nie ma sensu. Jak trzeba bedzie to wroce do pracy bo tez mam dobre wyksztalcenie i nie jestem jakas niedojda, zerujaca na kasie meza.

            A maz?owszem...ma swoje. Pracuje nad nim. I tak jest lepiej niz jakis czas temu
      • ewcia1980 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 18.12.15, 21:42
        > Do tego "wkurza go, ze moja uwaga byla skupiona na moim bracie podczas jego po
        > bytu" brzmi już co najmniej groźnie i dziwnie. Może to jakiś ukryty przemocowie
        > c i zazdrośnik chorobliwy? Żeby takiego czegoś dostawać na brata żony? Uuuuu...

        No faktycznie małżeństwo mające TROJE małych dzieci ma tyle wolnego czasu dla siebie , że zapewne nie wiedzą co z nim robić.
        Facet cały dzień zasuwa
        Po powrocie do domu, zaopiekowaniu i położeniu spać dzieci chce spędzić trochę czasu tylko z żoną.
        No szokujące .... groźne i niebezpieczne.
        • memphis90 Re: rozśmieszył mnie mąż z zaburzoną rutyną 27.12.15, 10:47
          Tak, to jest dziwne. Brat czy mamusia nie mieszkają z nimi na codzień, więc strzelanie focha, że córka widząca się z matką 4 razy w roku za długo z nią rozmawia i nie dopieszcza w tym czasie pana-męża- jest niepokojące. Szczególnie, że wizytowanie czy goszczenie własnej mamusi jakoś mężowi nie przeszkadza.
    • asia_i_p Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:20
      Mary Lu ma rację, obaj panowie są mocno pełnoletni.

      Kupujesz sobie i dzieciom bilety na dobry film (trudno, jakoś wytrzymacie z trzylatkiem wink ), potem idziecie do baru/ sali zabaw, a panom zostawiasz jasne wytyczne, że zanim wrócisz, mają być dogadani i mieć ustalony plan zapewniający tobie i dzieciom spokojne święta. Aż do Nowego Roku sobie nie życzysz fochów z żadnej strony i na pewno nie będziesz mediować.

      Nie masz obowiązku rozstrzygać tej sytuacji sama, skoro jej sama nie stworzyłaś.
    • dydaki Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:22
      1. Zabezpiecz się przed kolejnymi ciążami i staraj szybko po odchowaniu dzieci uniezależnić się finansowo od kasy męża
      2. bratu powiedz, że powinien pojechać na święta do domu bo dla jego dzieci to na pewno będzie bardzo ważne że przyjedzie. a nie wiadomo kiedy znowu będzie okazja. różnie się na świecie dzieje, wśrod znajomych były dwa takie przypadki, że małżonkowie się pożarli a później jedno zginęło w wypadku, nie zdążyli się pogodzić. niech rozpocznie nowe życie w anglii od zadbania o zgodę u siebie w domu. więc niech brat nie tapla się w pozie ofiary tylko wyprostuje plecy i zadba o to, żeby dzieci kiedyś chciały go za granica odwiedzać.
      3. mężowi powiedz, żeby przestał pyszczyć do ciebie a jak ma coś do twojego brata to niech sam z nim gada a nie zatruwa ci życia, bo się robi równie nieznośny jak ten brat.

      Uważaj komu dajesz sobie włazić na głowę.
      Bo chyba jakiś problem rodzinny za wami się ciagnie, nieprzerobionych emocji i ustawiania się w roli ofiary która nad sobą musi mieć cerbera, jeśli mąż tobie zatruwa życie, ty się rwiesz do "ratowania" brata, brat z żoną wiecznie pokłóceni, itd.
      Odetnij się od tych obu toksycznych panów. Brata nie obsługuj, nie utrzymuj, nie podstawiaj mu obiadków, jest dorosły, niech razem ze swoją żoną ustalają jak ma ich życie wyglądać. Bo cos mi się wydaje, że brat zamiast się rozwieść to postanowił uciec za granicę od rodziny. Oczywiście chwalebne że pomagasz, ale wszelkie jego szantaże że mu się należy, powinnas ucinać w zarodku i na bieżąco od razu mowić, że za dużo wymaga jeśli tak uważasz. A nie milczeć i wybuchac po czasie. Mężowi też nie pozwól zatruwać sobie życia. Zastanów się czego sama chcesz. Bo chyba i mąż i brat mają ten sam problem, brak ciepłych kontaktów, a fochy i włażenie ci na głowę, bys zapierniczala i robiła to co oni chcą. Nie daj się manipulować nikomu.

    • ichi51e Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:29
      Myślimy ze twój brat jest walnięty i należy mu spakować walizki i wysłać na święta do domu. Kłoci sie z żona? Jego problem. Ty sie z mężem przez niego tez klocisz
    • hermenegilda_zenia Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:38
      Kolejny wątek, przy którym zastanawiam się, czy są jeszcze rodziny, gdzie matka, brat, siostra, teściowa nie traktowani są jak intruzi w waszych domach. Czytając e-matkę mam wrażenie, że mam dziwną rodzinę, bo nikt nikomu nie wyrzyguje odwiedzin, noclegów, przyjazdów nawet na kilka tygodni, co więcej uważam to za naturalne, jeżeli mogę pomóc to pomagam, mogąc liczyć na to samo ze strony rodziny swojej i męża. Masakra. Zrozumiałabym może, gdybyś wątkodajko cierpiała głód i biedę, wtedy ewentualnie jestem w stanie zrozumieć, ale twierdzisz, że nie macie problemów lokalowo-bytowych, więc dla mnie to, o czym piszesz to jakiś kosmos. Oczywiście mąż jako jedyny zarabiający czuje się uprawniony do decydowania o wszystkim i o ile jest w stanie przełknąć ciebie jako żonę na swoim utrzymaniu, ale już twojego brata pod swoim dachem nie. Kiepsko
      • dydaki Re: brat pasozyt 18.12.15, 11:50
        Jeśli brat jest niekomunikatywny- nie rozmawia, nie mówi co robi, jakie ma plany, co zamierza
        przyjeżdżał, oczekiwał obsługi i utrzymania od siostry i bycia na gwizdnięcie nie pytając czy jego obecność komuś przeszkadza
        nie szukał sam mieszkania dopiero ona musiała go mobilizować itd, na wszelkie uwagi reagował obrazą że przecież jak mogą mu nie pomagać jesli to on ma przecież trudno,
        to trudno się dziwić, że po roku takich zachowań stworzył niechęć do siebie.
        Osoby o depresyjnym charakterze są potwornie męczące dla otoczenia. Nie mówiące o co im chodzi, niezaangażowane w nic, nie interesujące się innymi ale skupione ciągle na sobie i obnoszące się, że to im jest źle... W momencie, jak się robi dla nich dużo, chodzi na paluszkach żeby się nie zdenerwowały aby, a tu coraz więcej wymagań i pretensji - to w końcu ma się dość takiego towarzystwa w domu.
        • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:16
          a teraz nagle, jak juz znalazl prace, nie ma na glowie swojego szefa, marudzacej zony i swoich 'polskich problemow' to nagle nie ma o czym rozmawiac, nie ma tematu..teraz sama pytam jak w nowej pracy itd...
      • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:07
        przeciez mial/ma zapewniona pomoc lokalno/finansowo/informacyjno/ wyzywieniowa, czy to jest za malo?
        Czy to, ze jemu powodzi sie gorzej mam pomagac bez ograniczen? Chociaz samej mi nie latwo, bo ciaze znosze zle a tu jeszcze mam myslec jak mu 'zalatwic' co wymaga?
        Nikt mu nigdy nie odmowil niczego, tylko tym zachowaniem, olewniem, wymaganiem wkurza meza, ktory wylewa to wszystko na mnie. ot.. taka sytuacja.
        Zona na jego utrzymaniu? na nasze dzieci decydowalismy sie swiadomie a jestem w takiej sytuacji, ze pracowac nie musze, ewentualnie robie to bo chce, zeby sie czyms zajac, zmienic otoczenie... wiec o czym Ty mowisz.
        Czyli jesli maz pracuje od rana do nocy, zona tez ma to robic, zeby nie byc na jego utrzymaniu? a dzieci najlepiej do nianki...
        • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:07
          to mialo byc do hermenegilda_zenia
          • hermenegilda_zenia Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:25
            Czyżby uderzyło we wrażliwą strunę? Skoro decydujecie się na to, że mąż tylko pracuje, to przyjmij na klatę, że będzie ci wyrzygiwał wszystko na to będzie miał ochotę i pretensje kieruj do niego a nie do forum, bo to on jest rzeczywistym adresatem tych gorzkich żali. Smutne, ale prawdziwe. Jedna rzecz to kwestia pobytu brata i tu dziwi mnie oburzanie się, że masz mu pomagać - tak jest w rodzinie. Natomiast inna rzecz to, to co określasz mianem "załatwiania". Po wpisach widzę, że z charakterem i asertywnością u ciebie krucho - popychadło ze strony tak męża i brata. Rozumiem, że można mieć problemy z komunikacją z obcymi osobami, ale, żeby trudno było bratu oznajmić, że nie jest dzieckiem i poza dachem nad głową resztę spraw załatwia sam, to sorki, ale jakiś cyrk. Popracuj nad swoją asertywnością, to nie będziesz taka sfrustrowana.
            • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:27
              skad wiesz ze nie pracuje/ nie pracowalam ? nie musze odwalac calego etatu, ale jestes pewna, ze z mojej storny nie bylo dochodu ?
              • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:32
                dodam, ze macierzynski z kazdym dzieckiem mialam wypracowany.. z tym takze. wiec nie krzycz tak, jak nie znasz sytuacji.
            • ichi51e Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:34
              To chyba ciebie cos zabolało bo na watkodajce wsiadałas big_grin nie wiem tylko co cię bardziej boli - 4 dzieci maz z dobra praca expactwo czy to ze nie pracuje... Nie ma obowiązku gościć u siebie brata z depresja gotować mu pożyczać kasy załatwiać konto w banku fałszywy adres i jeszcze może zonie ściemniać jak zadzwoni ze wlasnie wyszedł... big_grin
              • hermenegilda_zenia Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:56
                Ty coś brałaś, albo sobie jaja robisz. Jeszcze nie upadłam na głowę, żeby w jakimkolwiek stopniu ruszały mnie fikcyjne byty forumowe i życie na forum - mogę sobie wejść na dowolny wątek i napisać bez ogródek, co myślę. To, co dla ciebie jest może normą, dla mnie jest popieprzonym układem rodzinnym i to na własne życzenie. Co do dywagacji na temat mojego stanu rodzinnego, finansowego i zawodowego to radzę zająć się czymś, co ci może lepiej wychodzi, bo co jedno słowo, to niestety kulą w płot.
                • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 13:12
                  sama piszesz o czyms, o czym nie masz pojecia.
        • dydaki Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:35
          1. bratu mów od razu co do niego masz a nie duś w sobie
          2. mężowi nie pozwalaj wywalać na ciebie pretensji, niech się sam z bratem dogaduje

          - zachowujesz się, jakbyś sama z własnej woli bardzo nieasertywnie brała odpowiedzialność i za humory brata i za humory męża

          Godzisz się na za wiele a później wybuchasz. To też nie jest dobra komunikacja.
          Mąż udaje tego dobrego a szczuje cię na brata? Co takiego jest między wami, że musi cię na niego szczuć. Czy świadomie stoisz między mężem a bratem? Dlaczego nie usiądziecie razem z mężem i nie porozmawiacie jak OBOJE chcecie by to wyglądało i na co się godzicie? Wiecie, że za 2 tygodnie brat będzie na swoim, więc sytuacja że nie wiecie na czym stoicie już się skończyła.
          Utemperować musisz OBU panow. Bo coś tu jest nie tak.
          • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 12:45
            staram sie mowic o co chodzi... juz dzis zauwazylam postep bo do tej pory wstawal o 6 i budzil wszystkch swoim chodzeniem z gory na dol i odwrotnie. dzis byl bardziej uwazny i nie robil sobie wycieczek, bo czegos zapomnial.
            no i niestety, mam problem z asterywnoscia, tzn inaczej.. nie lubie konfliktow, dlatego nie chcialam 'dobijac' osoby z depresja. no ale to wyszlo z pod kontroli i trzeba to uciac.
            Dzis bedzie rozmowa na temat sprzatania po sobie, bo jak pisalam wczesniej brat wstaje po jedzeniu i idzei do siebie a zmywarke oprozniamy z mezem o 23.00, chociaz wiedzial, ze jest to do zrobienia, bo wyjmowal z niej czysta szklanke dla siebie.
            Z mezem tez wiele razy rozmawialm, ze juz nie znosze tego napiecia, wiec on probuje sie kontrolowac, ale wychodzi mu to nie zbyt dobrze.
            • mozambique Re: brat pasozyt 18.12.15, 13:39
              wiesz co zośka, a wty jestes pewna ze tój brat to tak po prace do UK jezdzi?
              bo popatrz - z zozną jest niebardzo , zdziecmi chyab tez, do domu na swieta nie jedzie i i nie zamierza
              regurlane przyjazde do Londynu ( dobrze zrozumialam) kilka razy w miesiacu na pare dni, z tego wiekszosc kompleteni bez efektów zawowodych

              moze on jakąs babę regulranie odwiedzał a nie pracy szukał a ty bylas przykrywką i metą jednocześnie ?
            • koronka2012 Re: brat pasozyt 18.12.15, 19:14
              zoslo82 napisała:

              > staram sie mowic o co chodzi... juz dzis zauwazylam postep bo do tej pory wstaw
              > al o 6 i budzil wszystkch swoim chodzeniem z gory na dol i odwrotnie.

              Mnie szlag nagły by trafił już pierwszego dnia i zrobiłabym wygawor.

              > no i niestety, mam problem z asterywnoscia, tzn inaczej.. nie lubie konfliktow,
              > dlatego nie chcialam 'dobijac' osoby z depresja. no ale to wyszlo z pod kontro
              > li i trzeba to uciac.

              A skąd w zasadzie ta wiedza o depresji? leczył się, był zdiagnozowany, czy to tylko jego słowa?

              Za bardzo epatuje tą niby depresją wg mnie to wygodna wymówka

              • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 19:30
                tak, jest zdiagnozowany i leczony od ok 7 lat. Za kazdym razem jak mial przerwe to mu wszystko wracalo, wiec nie moze przerwac leczenia.
                Jego depresja zaczela sie od momentu, kiedy zaczeli budowac dom i cos nie do konca szlo jak powinno. Wtedy tez zaczely sie zatargi z zona.
                Ostatnio psychiatra mu powiedzial, ze jesli nie zmieni otoczenia i pracy to nigdy nie wyjdzie z depresji, to go umocnilo w przekonaniu, ze musi wyjechac.
                Zona jest nigdy tego nie pochwala. Bardzo wyjazd przezyl jego syn. Uwazam, ze dla wszystkich bedzie lepiej jesli spedzi swieta z rodzina, ale on chyba nie bardzo chce.. raczej musi.
                BTW.. maz jest w domu i zaczelo sie...ufff
      • bergamotka77 Re: brat pasozyt 18.12.15, 19:02
        hermenegilda podpisuje sie pod kazdym slowew w tym watku
        wszystko zalezy od ukladow i relacji rodzinnych. zoslo jest uzalezniona od meza i przezen manipulowana, bo jemu obcy, intruz w postaci brata zony zaburza spokoj w rodzinie. Co za egoizm! Sama mam brata, starszego i ukochanego - w podobnej sytuacji cieszylabym sie ze zatrzyma sie u mnie, to sie nagadamy, posmiejemy, bo moj brat potrafi mnie rozbawic do lez. Zwlaszcza gdybym miala jak zoslo godziwe warunki lokalowe i finansowe. Ale ja jestem blisko z bratem i mi by nie przeszkadzala jego obecnosc, zwlaszcza w okresie swiatecznym.
        • bergamotka77 Re: brat pasozyt 18.12.15, 19:06
          Inna sprawa, ze nie wyobrazam sobie zeby moj brat porzucil rodzine, zwlaszcza dzieci na swieta - jest wzorowym tata.
        • koronka2012 Re: brat pasozyt 18.12.15, 19:10
          No wybacz, ale jak się mieszka razem, to się bierze pod uwagę opinie współmałżonka. I ja bardzo lubiłam rodzeństwo eksa, ale mieszkanie przez miesiąc mocno by mi doskwierało mimo dużej przestrzeni. A gdyby jeszcze były to roszczeniowe osoby z syndromem wyuczonej bezradności, to też szlag by mnie trafił. Nie mam cierpliwości do wiecznych ofiar.
        • zoslo82 Re: brat pasozyt 18.12.15, 20:07
          ale jaki egoizm? Nikt mu nieczego nie odmowil, nigdy. Kase zaproponowal mu moj maz, bo wiedzial w jakiej jest sytacji. Wczesniej ja mu dawalam, jak trzeba bylo i nawet sie nie bede o to upominac.

          Od poczatku mowilismy mu, ze pomozemy, ale on prostu zaczyna za duzo wymagac. (np:.zalatwienie flaszywego adresu), bo gdyby zybciej sie zabral za swoje mieszkanie, to adres mialby od razu.
          Podalam mu strony gdzie szukac mieszkania, inne pomysly jak znalezc i wlasciwie wszystko mu wyjasnialam co pamietalam, ale nie zalatwie za niego a on jakby chcial tego.
          Nawet zalatwlam mu spotkanie ze jednym rekruterem, ktory poprawil mu CV i przygotowal do rozmow ( ojciec jedej dziewczynki z klasy corki, ktorego ledwo znam).Przykladow moge mnozyc, ale i tak widze ze jestemy wyrachowanymi, zlymi ludzmi.
          Gdybym mu nie powiedziala, ze ma zainteresowac sie swoim jedzeniem, bo nie jestem w stanie przewidziec co bedzie bral do pracy to by nie kupil nawet chleba. Raz zabraklo chleba dla dzieci do szkoly, bo ja zapomnialam kupic, a on sobie narobil kanapek do pracy, taki o, przyklad.
          Powinien jechac na swieta, spedzic je z rodzina, z dziecmi, kurde dostaje 3 wyplate w miesiacu, pisalam wczesniej o tym,a bilet kosztuje ok 700zl , wplywu w tym miesiacu ma moze z 12.000? nie liczac pensji zony. no sorry. do konca o kase nie chodzi, tylko o zone raczej.

          a maz, jest jaki jest. mam z nim sie rozwiesc, bo troche mu sie przejadl moj brat? Jakby mna manipulowal, to pewnie brat nie moglby tyle u nas mieszkac, ale ja ciagle go przekonuje, tlumacze itd...
          zlej woli nie mam i nie mialam, teraz dopiero narzekam. powinnam to pewnie zwalic na depresje..
      • koronka2012 Re: brat pasozyt 18.12.15, 19:54
        Czy takie rodziny, gdzie często zaciska się zęby w imię relacji są jakoś lepsze jakościowo, bo nie rozumiem?
        Naprawdę mało kto lubi mieć dodatkową osobę do obsługi, mając gromadkę dzieci, o ciązy nie wspominając.
        Nie mówimy przecież o życiowej konieczności, nagłej sytuacji, która wymagałaby pomocy. Nie, tu jest beztroskie zwalenie się komuś na głowę BEZ PYTANIA czy im to pasuje. To jest masakra, a nie to, ze matka dzieciom jest zmęczona usługiwaniem wygodnickiemu bratu, który nie zrobił jak dotąd niemal nic, żeby nie być dla nich ciężarem. Wręcz przeciwnie - jest roszczeniowy, wykorzystuje ich, nie oglądając się ani na ich potrzeby ani możliwości. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mając możliwości wynajmu siedział mi na głowie, żeby przyjeżdżał nie pytając mnie czy mi to pasuje itd. Tupet i bezczelność, i współczuję ludziom, których rodziny uważają to za normalne.
        • memphis90 Re: brat pasozyt 27.12.15, 10:54
          No właśnie nie rodziny, gdzie się zaciska zęby, ale rodziny, w których się rozmawia. Brat nie sprzątnął po sobie- to się od razu mówi "zabieraj swój talerz do zmywarki, u nas każdy sprząta po sobie". A nie sztuczny uśmiech, znoszenie tego talerza z cierpiętniczą miną, a potem wybuchy na jakimś forum.
    • tatrofanka Re: brat pasozyt 18.12.15, 23:45
      Właśnie dlatego nie rozumiem współczucia dla jedynakow.

      Jakby mi sie trafił taki bracholek, to dzięki postoje.

      Masz ciężką syt.
      Chlop ma depresję.
      Jak go mocno pogonisz i cos nawywija, beda sie czepiać.

      Z drugiej strony-to rzeczywiście pasożyt.
      Niech twoj mąż powie mu do sluchu, czemu ty masz wysluchiwac
    • 71tosia Re: brat pasozyt 19.12.15, 00:04
      bardzo nie podoba mi sie postawa meza. To nie jest normalne, ze maz w takiej sytuacji gdy jestes w ciazy stresuje cie, wymaga tlumaczenia sie z pomagania bratu, etc. Naprawde nic zlego nie robisz. Oczekiwalabym wsparcia i pocieszenia ze 'jakos damy razem rade'. Z twojego listu wynika jednak ze Ty nawet bardziej sie stresujesz i przejmujesz nie samym bratem tylko wiecznie niezadowlonym mezem, ktoremu musisz sie tlumaczyc dlaczego pomagasz bratu. Troche to chore. Facet w innych sprawach tez robi takie jazdy? Brat sie za kilkanscie dni wyprowadzi, ale z mezem i tak bym jednak porozmawiala na temat jego malo akceptowalnego zachowania. To ze jest trudny nie jest wytlumacznie, Ty masz trudna sytuacje i on powinien to zrozumiec.
    • trzy_szczurki Re: brat pasozyt 26.12.15, 22:51
      Zoslo - jak w końcu spędziliscie święta? Brat pojechał do rodziny ??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka