Dodaj do ulubionych

Leczenie zakończone :(

07.01.16, 21:08
Przerzuty na wątrobę, na miednicę, wiek i kondycja ciała nie daje żadnych nadziei. Może pół roku. Może rok. Chemia nie wchodzi w grę, bo zabije, operacja nie wchodzi w grę, bo zabije, radioterapia nieskończona, bo źle ją znosi. Pozostaje tylko opieka paliatywna, nic poza.
A przy tym jej zachowanie wobec mnie - koszmarne.

Siedzę, ryczę, mam wielkiego w..a na nią z jednej strony, z drugiej bardzo jej współczuję. Dziś powiedziała, nie pierwszy raz zresztą, że to moja wina, że ma raka. Cóż.. ktoś musi być winien.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:12
      Wspólczuję, naprawdę. Ciężko to znieść na różnych poziomach, także traktowania ze strony chorej osoby.
    • naomi19 Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:14
      Bardzo mi przykro. Życzę dużo siły.
    • fifka02 Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:17
      Bardzo mi przykro. Wysyłam dobre fluidy.
    • chocolate_cake Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:17
      Trzymaj się dzielnie rosa. Współczuję.
    • feniks_z_popiolu Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:17
      Przykre. Czeka Cię ciężki czas. Współczuję.
      • 3-mamuska Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:27
        Wiesz bardzo ci współczuje serio , sprawa ciężkasad

        Ale wiesz głupio ze dajesz sie nabrac na takie gierki, kobieta jest cieżko schorowana, pewnie sie boi bierze tonę leków, skacze jej cukier a ty bierzesz na serio jej głupie gadanie???
        Sorry myślałam ze masz wiece rozumu.

        A wiem jak leki potrafią orać psychikę, i strach przed choroba, bólem,
        Przestań sie przejmować tym co ona gada.
        Spróbuj chociaż....
        Bo ona odejdzie a w tobie zostanie zadrasad
        • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 01:24
          Tutaj,chyba nie chodzi o to,ze bierze serio.To sa emocje i zwyczjnie każdemu byłoby przykro gdyby latal wokół kogos,staral,się dbal a w zamian slyszal takie słowa. I powinna zostać zadra bo ta tesciowa dla rosy to nie tylko teraz taka jest z tego co pamiętam dala jej się we znaki dawno temu wtedy tony lekow nie brala.To nie leki to charakter,leki tylko poteguja podlosc. Uwaga o rozumie bardzo slaba. Skoro mogą wkurzyc zirytować cudze dzieci to tym bardziej chamstwo kogos komu poswiecasz się przez cala dobe,robisz przy nim wszystko często rzeczy które pewnie do przyjemności nie naleza,prawda?
          • 3-mamuska Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 16:08
            .To nie leki to charakter,leki tylko poteguja podlosc. Uwaga o rozumie bardzo
            > slaba. Skoro mogą wkurzyc zirytować cudze dzieci to tym bardziej chamstwo kogo
            > s komu poswiecasz się przez cala dobe,robisz przy nim wszystko często rzeczy kt
            > óre pewnie do przyjemności nie naleza,prawda?

            Wiesz chodziło o to zeby sobie przetłumaczyć na rozum, ze kobieta swoje lata ma , przeszła wiele ...
            I zeby nie brac wszystko do siebie.
            Co do dzieci dawno mi przeszło, musiałam sie wygadać/wypisać.
            Poza tym ja sie na dzieci nie godziłam rosa na opiekę i rezygnacje ze swojej pracy sie zgodziła.
            Wiec jest różnica.

            Tak czy i inaczej sytuacja ciężka, bo rosa niepotrzebnie bierze wszytko do siebie.
            • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 22:46
              A to akurat tez moze byc kwestia charakteru,wrazliwy czlowiek przezywa wszystko co go przykrego spotyka. Znam takie osoby i nie zazdroszcze im,ale jednoczesie wiem,ze inaczej nie potrafia. Nawet gdyby bylo tysiac osob,ktore by im tlumaczyly ze nie warto to one i tak beda sie tym gryzc.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:33
      Przykro mi. Moze jednak da się ją gdzieś umieścić?
      • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 22:49
        Gdyby chcieli sie jej pozbyc to pewnie dawno by to zrobili albo wogole nie brali do siebie. Matka to nie stara kiecka ktorej sie pozbywamy,jeszcze w takiej sytuacji. Wiesz do tej pory moglas tu byc ale teraz bedziesz umierac to dowidzenia z naszego domu. Ekstra prawda?
        • klamkas Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 23:06
          Łatwo się nie pozbywać, jak zapewniasz opiekę nie swoimi rękoma wink. A tu syn zapewnia mamusi dom, opiekę 24h, ale nie sobą, ma od tego człowieka. To dopiero jest ekstra - być w porządku wobec mamusi, mieć czyste sumienie i nie przyłożyć do tego ręki.
    • vi_san Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:33
      Nie ma jak wspomóc, tylko dobrym słowem. Bardzo nie zazdroszczę sytuacji. Ale zakładam, że NA ROZUM wiesz, że to nie twoja wina jej rak, i że to tylko gadanie osoby śmiertelnie chorej i zapewne śmiertelnie tym przerażonej. Do tego zapewne również obolałej i wykończonej po długotrwałym a bezskutecznym leczeniu. Nie, nie jest to żadne usprawiedliwienie, ale jednak. Wiem jak ci ciężko i nic tego nie zmieni. Bardzo, bardzo życzę, żebyś się trzymała i dała radę. Wierzę, że dasz.
    • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:36
      Straszne. Jak twój mąż może pozwalać na takie traktowanie ciebie?
      • aankaa Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:37
        Straszne. Jak twój mąż może pozwalać na takie traktowanie ciebie?

        tia, stanie nad (chorą) matką i kategorycznie zażąda uprzejmego traktowania
        puknij się w czoło
        • klamkas Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:50
          Nigdy nie zażądał, to i teraz tego nie zrobi, co nie znaczy, że nie powinien bronić żony - w przeszłości i teraz.
          • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:10
            klamkas napisała:

            > Nigdy nie zażądał, to i teraz tego nie zrobi, co nie znaczy, że nie powinien br
            > onić żony - w przeszłości i teraz.

            I tu się mylisz.
            • klamkas Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:27
              Gdybym się myliła, to biorąc pod uwagę waszą przeszłość z teściową, mąż nigdy w życiu nie zgodziłby się na jej pobyt u was w takiej formie, a jeśli już, to szybko by go zakończył widząc ile cię to kosztuje. Wybacz rosa - doceniam twój trud i rozumiem czym jest taka opieka (chociaż jestem zdania, że mogłaś sobie wiele ułatwić), ale w mojej ocenie (tylko, albo aż na podstawie tego co piszesz) twój mąż dał ciała na całej linii w tej (owszem, trudnej) sytuacji.
              • klamkas Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:32
                A i jeszcze - rozumiem, czemu uważasz inaczej ;p.
        • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:08
          aankaa napisała:

          > tia, stanie nad (chorą) matką i kategorycznie zażąda uprzejmego traktowania
          > puknij się w czoło

          Wcześniej nie była chora na raka (przynajmniej nikt o tym nie wiedział) a była dokładnie taka sama jak teraz. Poza tym, ja wiem że pani w szkole uczyła, że słabszym trzeba ustępować a chorymi się opiekować. Czy to znaczy jednak, że chory, nawet umierający, nabywa jakiś praw ponad całą resztą, wszystko mu wolna, należy mu pozwalać na każde, wieloletnie upokarzanie innych bo chory? Ty byś swojej matce pozwoliła pomiatać swoim mężem, albo dziećmi - bo chora. I tak codziennie przez ileś lat?
          • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:13
            larrisa napisała:

            > aankaa napisała:
            >
            > > tia, stanie nad (chorą) matką i kategorycznie zażąda uprzejmego traktowan
            > ia
            > > puknij się w czoło
            >
            > Wcześniej nie była chora na raka (przynajmniej nikt o tym nie wiedział) a była
            > dokładnie taka sama jak teraz. Poza tym, ja wiem że pani w szkole uczyła, że sł
            > abszym trzeba ustępować a chorymi się opiekować. Czy to znaczy jednak, że chor
            > y, nawet umierający, nabywa jakiś praw ponad całą resztą, wszystko mu wolna, na
            > leży mu pozwalać na każde, wieloletnie upokarzanie innych bo chory?
            Ty byś swoj
            > ej matce pozwoliła pomiatać swoim mężem, albo dziećmi - bo chora. I tak codzien
            > nie przez ileś lat?

            Właśnie w ten sposób myśli i postępuje moja teściowa. A mój mąż jej na to nie pozwala i konflikt idzie na ostro.
        • milka_milka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:28
          A czemu nie?
    • la_mujer75 Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:40
      Współczuję całej tej sytuacji. Czekaja Cię ciężkie chwile.
    • berdebul Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:46
      Rosa, bardzo mi przykro. sad
      Dbajcie o siebie, pomyślcie o psychologu bo to będzie bardzo, bardzo trudne.
      I szukajcie jak najlepszej opieki dla teściowej, zwłaszcza w temacie uśmierzania bólu.
      • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 09:21
        14 stycznia mamy obie spotkania z psychologami, ona ze swoim, ja ze swoim. Chciałabym, aby mój mąż też miał takie spotkanie. Onkolog powiedział nam wczoraj, że gdy ona wróci do domu, to będzie zorganizowany zespół pielęgniarek do pomocy.
    • miedzymorze Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:48
      Skoro jest aż tak źle to niech kochający syn znajdzie mamie odpowednie hospicujm gdzie personel profesjonalnie obsluży jej zachowanie.
      pozdr,
      mi
      • kandyzowana3x Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:53
        srednio widze umierajaca kobiete w obcym kraju w hospicjum gdzie nie bedzie nikogo rozumiala i nie bedzie wiedziala co sie z nia dzeje i nie bedzie w stanie o szklanke wody czy basen poprosic.
        • miedzymorze Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:43
          Albo może się okazać że połowa personelu mówi polsku. Profesjonalne dobranie i spłukiwanie środków przeciwbólowe jest na tym etapie ważniejsze niż szklanka wody..
          Pozdr,
          Mi
          • miedzymorze Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:48
            Aplikowanie mialo byc..
            Pozdr,
            Mi

    • capa_negra Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:52
      Rosa, a ja się wyłamię.
      Tobie współczuję, że czeka cię jeszcze trochę trudnych chwil, ale jednocześnie cieszę się , że skończy się Twoja udręka.
      Jeśli chodzi o Twoja teściową to zero empatii
      • joanekjoanek Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 21:57
        capa_negra napisała:

        > Rosa, a ja się wyłamię.
        > Tobie współczuję, że czeka cię jeszcze trochę trudnych chwil, ale jednocześnie
        > cieszę się , że skończy się Twoja udręka.

        No właśnie.
        Czniać obłudę społeczną - przecież to jest powód do radości. Owszem, to brzmi strasznie, ale to, co Rosa wypisuje o tej pani, brzmi po wielekroć straszniej, na tyle, że rzeczywiście żadna empatia nie obowiązuje.

        Przecież gdyby to była książka, to nikt by bohaterce (tj. Rosie) nie współczuł, że teściowa umiera, tylko każdy normalny czytelnik by się cieszył, że już wreszcie koniec imprezy. O ile dobrze życzy bohaterce (tj. Rosie).

        Porycz sobie, Rosa, czy co tam lubisz, ale jakbyś miała ochotę jednak się trochę ucieszyć, to wiesz co? Wolno ci. Masz do tego święte prawo.
        • marzeka1 Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:04
          Dlatego napisałam na początku Rosie, że współczuję, bo ciężko to znieść na różnych poziomach, także traktowania ze strony chorej osoby. Mamy teraz w rodzinie umieranie ojca kuzynki męża na raka- i też najbardziej jest mi przybitej, starającej się jego córki, jego, gdy wiem, jakim średniom mocno był ojcem- nie; ale widzę jak właśnie na poziomach wielu wtedy to się tak przeżywa.

          • konwalka Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:09
            Rosa, ja jak zwykle nic nie powiem
            siły ci życzę
            dużo siły
          • capa_negra Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:12
            Może ja to inaczej odbieram bo:
            a. moja teściowa była indywiduum które jednak teściowej Rosy do pięt nie dorastało
            b. spędziłam 4 miesiące na onkologii na chemio i radio terapii i rożne rzeczy widziałam, a przez pryzmat własnej choroby rożnie mogę je widzieć.
            c. są sytuacje kiedy należny zaniechać uporczywej terapii , pozwolić człowiekowi w miarę spokojnie umrze i dać odetchnąć rodzinie
        • bei Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:09
          Ojejsad
          Trudny czas przed Wami.
          Rosa, czy masz mozliwosc wyjsc raz kiedy z domu by psychicznie odpoczac? Do kolezanki, czy na dlugi spacer do parku a pozniej usiasc w kafejce z nosem przy szybie i na pedzacych ludzi popatrzec?
          Przykro mi. Wiem, ze fizycznie dasz rade, ale psychicznie jest jeszcze ciezej.
        • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:09
          joanekjoanek....
          zycie to nie literatura.....
    • mamaemmy Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:14
      WSpólczuje bardzo. I Twojej tesciowej ,ale glównie Tobie.Jestes złotą kobietą ,Rosa! Nie płacz..Albo płacz-jak CI to pomoże -baardzo przytulam !
    • arwena_11 Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:38
      Rosa bardzo mi przykrosad. A chemia paliatywna nie wchodzi w grę? Mój teść brał taką prawie rok. Potem radioterapia paliatywna na uśmierzenie bólu.
      Macie tam coś takiego jak hospicjum domowe? Tzn raz w tygodniu przychodzi lekarz, co drugi dzień pielęgniarka. Przychodzą wolontariusze, żeby odciążyć rodzinę w opiece. Twoja teściowa jest trudnym człowiekiem ( tak mi wynika z twoich wątków ), więc może taki wolontariusz na 2-3h mógłby trochę ciebie odciążyć?
    • aankaa Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:44
      nigdy nie wypowiadałam się w Twoich wątkach o teściowej

      jeśli mogę (za innymi) podpowiedzieć: spróbuj znaleźć psychologa (dla siebie), dochodzącą opiekę paliatywną (dla teściowej)
      jeśli potrafisz wyłączyć emocje przy opiece - zrób to; jakbyś miała przed sobą zupełnie obcą osobę

      nie pozostaje nic innego jak współczuć i życzyć dużo sił na najbliższy (szczerze ? oby jak najkrótszy) czas
    • livia.kalina Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 22:50
      Współczuję, dużo sił życzę.
    • latarnia_umarlych Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 23:19
      Wyrazy współczucia.Opieka nad umierającą osobą na pewno jest strasznym obciążeniem.
    • peonka Re: Leczenie zakończone :( 07.01.16, 23:56
      Współczuję. Moi dziadkowie zmarli na raka, jeszcze dobrze pamiętam te pampersy, kroplowki, morfiny i tę niemoc, kiedy nie można komuś powiedzieć "nie martw się, będzie dobrze".
      Rosa, trzymaj się. Kiedy teściowa daje ci w kość, pomysl, że to bardzo, bardzo chora osoba. Pewnie i ma paskudny charakter, ale ona umiera... Pamietaj o tym, żeby chronić siebie.
      Masz jakąś pomoc typu domiciliary care?
      Trzymaj się.
    • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:02
      Nie przejmuj sie. Badz silna dla siebie i dzieci. Jestem z toba zawsze tutaj bo czuje intuicyjnie w tobie poczciwa szczera i dobra kobiete jaka nigdy nic nie udawala ani nie uwaza sie za nikogo lepszego niz inni, a znosi w zyciu osobistym tak wiele. Pogadam dzis z "Gora" by wyslala ci sile i anioly dla "rusztowania" przez najblizszy trudny czas.
      Podobno ludzie w momencie smierci widza sprawy takimi jakimi sa. Wiem ze i ona to zobaczy i zrozumie jak ci bylo ciezko.I wiem ze ty jej wybaczysz. <usciski>
      • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:26
        princesswhitewolf napisała:

        > Nie przejmuj sie. Badz silna dla siebie i dzieci. Jestem z toba zawsze tutaj bo
        > czuje intuicyjnie w tobie poczciwa szczera i dobra kobiete

        Tak, tak, pisz tak dalej i te anioły...oczywiście, na pewno nad rosą fruwają anioły.

        Dziewczyna sama sobie krzywdę robi i sorry, ale to nie jest normalne, ani dobre, ani poczciwe. Nikt nie ma prawa tak się znęcać nad drugim człowiekiem, a teściowa się po prostu znęca, wyżywa i co z tego, że jest chora? Wszyscy umrzemy, jeden wcześniej, drugi później, ale to co spotyka teściową rosy nie jest czymś na tyle wyjątkowym aby usprawiedliwiało takie chamstwo. I może trzeba ją w końcu w dupę kopnąć, a nie pozwalać pastwić się nad sobą, wysłuchując jaką to się jest dobrą.
        • madi138 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:50
          No właśnie. Współczujemy Rosie, ale znając jej forumową historię, trudno nie dostrzec, że kobieta wciąż i wciąż ustawia się w roli ofiary. Teściowa od zawsze koszmarnie traktowała jej rodzinę i mówimy tu o sytuacjach ekstremalnych, a nie krytyce nowych firanek.... Po czymś takim, normalny człowiek zapewniłby takiej matce/teściowej profesjonalną opiekę w jakimś ośrodku. Rosa natomiast, ściągnęła teściową z drugiego końca Europy. Teściowa od początku zachowywała się dokładnie tak, jak było oczywiste, że będzie się zachowywać, a Rosa epatuje dookoła swoim poświęceniem i szlachetnością. To już kolejny wątek, w którym ze szczegółami opisuje, jak dba o teściową i jak bardzo ta kobieta ją dręczy! Wygląda to tak, jakby znoszenie tego wszystkiego, sprawiało jej jakąś chorą przyjemność...
          Rosa, nie zrozum mnie źle. Tak po ludzku, bardzo Ci współczuję, ale ta sytuacja powinna być dla ciebie bodźcem do przemyśleń, dlaczego zgodziłaś się stać się częścią tego chorego układu. Dlaczego utożsamiasz znoszenie poniżeń ze szlachetnością i dlaczego nie potrafisz bronić swoich granic?!
          • pade Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 10:41
            Rosa była tak samo traktowana w swoim domu rodzinnym. Widocznie inaczej nie potrafi.
            Przykre, ale nikt inny oprócz niej samej nie jest w stanie tego zmienić.
            Rosa, ofiarą nie jest Twoja teściowa, tylko Ty. Podświadomie wiesz o tym i jest Ci z tym dobrze. Szkoda, że nie poszłaś na psychoterapię. Jesteś jeszcze młoda. Mogłabyś żyć zupełnie inaczej.
          • prissie-morgan Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:06
            Uważam dokładnie tak samo jak madi138, tylko nie umiałam tego ubrać w ładne słowa, bo tylko brzydkie mi się cisną, gdy czytam wątki rosy o teściowej i jej poświęceniu. To musi być jakiś rodzaj masochizmu.
          • kaz_nodzieja Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:36
            Podobno ich nie stać na dom opieki dla teściowej bo tego rodzaju instytucja tam akurat sporo kosztuje. Przynajmniej tak pisała jakiś czas temu.
            • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 14:08
              Podobno ich nie stać na dom opieki dla teściowej bo tego rodzaju instytucja tam akurat sporo kosztuje. Przynajmniej tak pisała jakiś czas temu.


              dokladnie. Kosztuje bardzo duzo, ale juz niebawem beda dochodzace pielegniarki albo zapewne hospicjum. To kwestia czasu. Narazie trzeba rosie dac sile, zneutralizowac ten obciazajacy toksyczny strzal od bylej tesciowej chocby dobrym slowiem.
        • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 14:05
          larrissa, kazdy czlowiek jest pelen "pewnikow" dobrych rozwiazan wobec drugiej osoby tylko dlatego ze nie jest w butach tej drugiej osoby i patrzy ze swojej zupelnie innej perspektywy. Wielu ludzi ma w rodzinach osoby psychicznie chore. I niestety to nie jest takie latwe by sie odwrocic na piecie i myslec tylko o sobie. Po prostu nie bylas w tej sytuacji zapewne.
          Jak i rowniez jestem pewna ty tez masz w zyciu sprawy i jakies tam zyciowe ograniczenia, trudnosci dla ciebie, z jakimi wielu z nas poradziloby sobie w 5 minut. Bo: jestesmy inne, inne sa nasze silniejsze strony, inne mamy osoby wokol i mozliwosci.

          Rosa niebawem sie z sytuacji uwolni a jej tesciowa bedzie miec sztab pielegniarek do momentu odejscia. Rosa nie przychodzi tu po kosmiczne dobre rady ktorych w jej sytuacji psychicznej czy srodowiskowej nie da sie zastosowac. Ona przychodzi tu PO DOBRE SLOWO. Wsparcie. Mozemy jej to dac. To tak niewiele, ale naprawde daje sile by przetrwac.

          W zyciu przeszlam rozne trudne momenty. Wiem, jak bzdurne otrzymywalam czasem rady od kobiet jakie maja zerowe pojecie o sytuacji bo pod tym wzgledem byly w zyciu "pod kloszem". Ale tez wiem, ze trudnosci pokonalam dzieki innym kobietom jakie BYLY ZE MNA, daly mi zrozumienie czas i wsparcie slowem otuchy. Nigdy tego nie zapomne.
          • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 14:57
            princesswhitewolf napisała:

            > larrissa, kazdy czlowiek jest pelen "pewnikow" dobrych rozwiazan wobec drugiej
            > osoby tylko dlatego ze nie jest w butach tej drugiej osoby i patrzy ze swojej z
            > upelnie innej perspektywy.

            I bardzo dobrze, bo jest to perspektywa znacznie bardziej obiektywna, pozbawiona deformującej emocjonalności i rodzinnych uwikłań.

            > I niestety to nie jest takie latwe by sie odwrocic na piecie i myslec tylko o s
            > obie. Po prostu nie bylas w tej sytuacji zapewne.

            Nie ma myśleć tylko o sobie. Ma myśleć również o sobie, ale także o teściowej, mężu i dzieciach. Pielęgnując tą sytuację utrzymuje w toksycznych relacjach całą rodzinę, również teściową.

            > Ona pr
            > zychodzi tu PO DOBRE SLOWO. Wsparcie. Mozemy jej to dac. To tak niewiele, ale n
            > aprawde daje sile by przetrwac. [/b]

            To dawaj jak lubisz. Ja nie będę przykładać ręki do utrzymywanie człowieka w chorym funkcjonowaniu. Wiem, że to nie brzmi tak miło jak twój pomysł, ale moim zdaniem jest znacznie lepszy niż twój pomysł. Choć brzmi zdecydowanie gorzej, wszak dziewczynki zawsze powinny być miłe i wspierające dla innych.
            Nie widzisz na przykładzie rosy jak się to kończy? Sądzisz, że wraz ze śmiercią teściowej życie rosy się zmieni? Nie będzie teściowej, znajdzie się ktoś inny.
            Ale oczywiście wtedy dalej też możesz wspomóc rosę "dobrym słowem". Dla mnie te słowa wcale nie są dobre, one tylko tak brzmią.
            • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:10
              Larrisa, twoja opinia jest zbudowana na cząstkowych informacjach na temat zachowania mojej teściowej i na temat mojej rodziny. Podejrzewam, że zmieniłabyś zdanie, gdybyś jakiś czas spędziła z nami, ale nie godzinę dziennie, ale, powiedzmy, miesiąc np. Nie da się wszystkiego opisać, a i opis człowiek odbiera na tylko i wyłącznie swój sposób. Od jakiegoś czasu nagrywam wszystkie rozmowy z lekarzami, pielęgniarkami i pracownikami social service (przede wszystkim po to, aby mi nic nie umknęło) i z babcią i możesz mi wierzyć lub nie - ci, którzy słyszeli jak ona się do mnie odzywa są zszokowani, bo jej nastroje zmieniają się dosłownie z sekundy na sekundę. Czasem jest mi naprawdę bardzo trudno zareagować odpowiednio, bo z miłego tonu przechodzi we wrzask dosłownie. Jest nieprzewidywalna. A potem wydzwania po znajomych w Polsce i opowiada o nas jakieś niestworzone rzeczy. No taka jest, taka była i taka będzie do końca.
              • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:24
                No i co to zmienia rosa? Jak sama piszesz, taka była, jest i będzie. Nieuleczalna choroba jedynie to (najprawdopodobniej) bardziej podkręci. Twój mąż o tym wie, a mimo to zafundował ci takie życie, a ty się na to godzisz. Jakoś dziwnie nie on zrezygnował z pracy, tylko ty, choć to jego matka, nie twoja. Mało w życiu doświadczyłaś?
                • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 22:57
                  Bo pewnie jego praca jest wazniejsza dla rodziny rosy np. Ze wzgledow finansowych? Tego nie wiem ale tak przypuszczam rosa ma dzieci,moze jego rezygnacja z pracy pogorszylaby ich status materialny. Ale jasne to podly facet jest,hehe bo innego wytlumaczenia nie ma,arrrr.
            • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:31
              > I bardzo dobrze, bo jest to perspektywa znacznie bardziej obiektywna, pozbawion
              > a deformującej emocjonalności i rodzinnych uwikłań.

              Nie ma obiektywnosci bez dokladnego poznania sytuacji. Wiesz takie "logiczne" rady to kazdy moze sobie dawac. Ale to teoria.
              Pamietam jak szukalam pracy w US po studiach jakie logiczne rady dawaly mi kobiety ha ha. Z perspektywy wiem ze byly totalnie niezorientowane w realiach rynku pracy i tylko mieszaly mi w glowie.

              Sądzisz, że wraz ze śmiercią
              > teściowej życie rosy się zmieni? Nie będzie teściowej, znajdzie się ktoś inny.


              za duzo powiesci i filmow psychologicznych sie naczytala Pani. Rosa to emigrantka wiec osoba otwarta na zmiany a nie siedzaca na tylku kobita krecaca sie w kolko.
              Bedzie lepiej. Na pewno bedzie miala traume i potrzebe pomocy psychologa ale czas leczy rany i przynosi nowe watki zyciowe jakie wprowadza rose na nowe tory i nowe wyzwania. Ludzie nie kreca sie ciagle w kolko. Zycie to cykliczna spirala a nie cykliczne kolo.


              Ale oczywiście wtedy dalej też możesz wspomóc rosę "dobrym słowem". Dla mnie te
              > słowa wcale nie są dobre, one tylko tak brzmią.


              Zatem jedz do rosy i jej pomoz skoro dobre slowo to za malo. Narazie tylko spekulujesz o tym co ma robic nie znajac sytuacji.

              • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 16:00
                princesswhitewolf napisała:

                > Nie ma obiektywnosci bez dokladnego poznania sytuacji. Wiesz takie "logiczne" r
                > ady to kazdy moze sobie dawac. Ale to teoria.

                Robisz podstawowy błąd jaki robi wiele osób. Szukasz modelu idealnego. Tymczasem ja wiem, że go nie ma i szukam tego najbardziej zbliżonego do prawdy. Ludzie często działają według schematów, ponieważ w nim tkwią to go nie widzą. U rosy przez całe życie przewija się postawa męczennicy, osoby, którą można kopnąć, na forum odtwarza ten sam schemat, z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że to nie przypadek, a mechanizmy, których rosa nie widzi, a ludzie z zewnątrz już tak. Teściowa umrze, a rosa dalej będzie "szukać" takich sytuacji, bo w nich funkcjonuje od lat. Twoje "trzymaj się rosa, ale jesteś dzielna" ją w tym utwierdzi, to tzw. psi herbatnik (nagroda!), dzięki któremu utrwala się konkretne zachowanie.

                > Pamietam jak szukalam pracy w US po studiach jakie logiczne rady dawaly mi kobi
                > ety ha ha. Z perspektywy wiem ze byly totalnie niezorientowane w realiach rynku
                > pracy

                Kolejny powszechny błąd. Jednorazowe doświadczenie stosowane jako schemat na całkowicie odmienną sytuację.

                > za duzo powiesci i filmow psychologicznych sie naczytala Pani. Rosa to emigrant
                > ka wiec osoba otwarta na zmiany a nie siedzaca na tylku kobita krecaca sie w ko
                > lko.

                A pani najwyraźniej za dużo romansideł z happy endem (są jakieś inne?).

                > Zatem jedz do rosy i jej pomoz skoro dobre slowo to za malo.

                To co ty nazywasz dobrym słowem, jest dla mnie tylko etykietką. Po prostu te słowa ogólnie uznano za miłe, dobre. Jednak w odróżnieniu od ciebie ja wyrywam się z pewnych schematów i nie stosuję kalki jak leci. W przypadku rosy twoje "dobre" słowa jej szkodzą, bo utrwalają zachowanie, które dla niej samej jest szkodliwe.

                • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 16:20
                  szukam tego najbardziej zbliżonego do prawdy

                  problem w tym ze przez net nie zblizymy sie do prawdy. To wirtualna rzeczywistosc a nie realnosc. Rosy tez nie poznamy wirtualnie bo czlowiek to cos wiecej niz napisane slowa.

                  Wiesz ile razy ludzie sie zaskoczyli na korzysc i na nie korzysc poznajac osobe i jej sytuacje po dlugiej znajomosci z netu?

                  Jednorazowe doświadczenie stosowane jako schemat na ca
                  > łkowicie odmienną sytuację.


                  jednorazowy przyklad ale takich przezylam tysiace. Ludzie gadaja glupoty nie znajac sytuacji

                  > A pani najwyraźniej za dużo romansideł z happy endem (są jakieś inne?).

                  Ja nie wierze w happy end"y" bo "zycie to nie je bajka", ale wybacz czy naprawde sadzisz ze gadanie o mechanizmach i powtarzalnosci i z tym co tam rosa na pewno bedzie powtarzac, nagle spowoduje jakies wielka Eureke u niej i to ze Allelujah! rzuci tesciowa, pojedzie na Karaiby, znajdzie kochanka tamze i zostanie modelka ( zartuje oczywiscie)? Nie.

                  Wiec odpusc. Mozemy tylko starac sie dawac jej sile i otuche. Sama musi odnalezc swoja droge jesli chce i nie nam ja osadzac bo... nie znamy jej w ogole w realu i wszystko to co czytamy to tylko LITERKI.

                  P.S. nie czytam romansow w ogole fikcji nie lubie tylko literature faktu. Serio. Rzygam historiami wyssanymi z palca.
                  • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 19:09
                    princesswhitewolf napisała:


                    > problem w tym ze przez net nie zblizymy sie do prawdy. To wirtualna rzeczywisto
                    > sc a nie realnosc.

                    Wirtualna rzeczywistość tworzona przez realnych ludzi.

                    > jednorazowy przyklad ale takich przezylam tysiace. Ludzie gadaja glupoty nie zn
                    > ajac sytuacji

                    Rozumiem, że masz również autorefleksje nad sobą samą, bo dość często wypowiadasz się w różnych wątkach.

                    > Ja nie wierze w happy end"y" bo "zycie to nie je bajka", ale wybacz czy naprawd
                    > e sadzisz ze gadanie o mechanizmach i powtarzalnosci i z tym co tam rosa na pew
                    > no bedzie powtarzac, nagle spowoduje jakies wielka Eureke

                    A skąd pomysł, że oczekuję jakieś wielkie Eureki? Postępuje po prostu zgodnie ze swoimi przekonaniami, co zrobi rosa to jej sprawa. Znając życie pewnie nie zrobi nic. Ale nie będę ją klepać po ramieniu jaka jest wspaniała, bo nie widzę w tym co robi nic wspaniałego. Przeciwnie - uważam że takie klepanie utrzymuje ją tam gdzie jest.

                    > Wiec odpusc. Mozemy tylko starac sie dawac jej sile i otuche.

                    No przecież dawaj jak chcesz. Czy ja ci bronię? To ty masz jakąś potrzebę dyrygowania mną.

                    > w ogole fikcji nie lubie tylko literature faktu. Serio
                    > Rzygam historiami wyssanymi z palca.

                    I przesiadujesz na forum? Dopiero co pisałaś, że tu nie ma realności.

                  • noname2002 Re: Leczenie zakończone :( 11.01.16, 09:40
                    nie czytam romansow w ogole fikcji nie lubie tylko literature faktu. Serio
                    > . Rzygam historiami wyssanymi z palca.

                    Brak wyobraźni? Może dlatego widzisz Rosę taką jak ty jesteś a nie jako osobę totalnie pokręconą? ja się zgadzam z Larissą i przypominam, że wcześniej ściągnęła do siebie matkę i z nią próbowała się bawić w męczeństwo ale nie wyszło.
                • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 16:23
                  Jednak w odróżnieniu od ciebie ja wyrywam się z pewnych schematów i nie stosuję kalki jak leci.

                  Tyle ze dla zycia Rosy nic z tego nie wynika. Ponadto to nie o Ciebie tu chodzi i jaka jestes wspaniala ale o Rose.
                  A wsparciem a nie jakims "dzganiem rusz sie rusz sie" mozna troche pomoc. Zwlaszcza ze nie znajac czlowieka w realu i jego okolicznosci to "dzganie" moze byc na tyle sensowne co flogging dead horse
    • rosapulchra-0 Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 00:05
      Jest niełatwo. Ona jest bardzo trudną osobą.
      Robię przy niej wszystko dosłownie, włącznie z podmywaniem, sprzątaniem wymiocin, fekalió, pilnuję leków, diety, opatrunków, wizyt - wszystkiego. W zeszłym tygodniu darła się na nas, że nasza opieka to g. nie opieka, żadne luksusy, a my jesteśmy idiotami, kretynami, debilami i najgorszymi szumowinami. I nie. To nie jest starość. To charakter. A gdy jej przypomniałam jej przeszłość, zdecydowanie niechlubną, to omal mnie nie pobiła. Ale już nie wytrzymałam po prostu.
      Potem, gdy miała naświetlania, to tylko ja, nikt poza mną, nie mógł jej pomagać przy układaniu się na leżance, tylko ja mogłam jej założyć kapcie na nogi, tylko ja mogłam ją poprowadzić do wózka. Nikomu, poza mną, nie pozwoliła się dotknąć.
      A dziś było spotkanie z jej onkologiem i tłumaczką. I jak się zachowała? Była wręcz obrażona, że przyszłam. Do tłumaczki powiedziała, żeby ta zaczekała aż ja wyjdę w końcu, żeby mogła sobie z nią porozmawiać. Na sugestię lekarza w temacie ratowania życia (elektrowstrząsy) powiedziała, że podpisze wszystko, co tylko jej poda do podpisania, czyli niezgodę na ratowanie życia. Bo pan doktor jest taki kochany i ona, gdyby mogła, to przed nim by uklękła. Dla niedowiarków mam nagranie.
      Długo by opowiadać.
      Wracałam do domu i ryczałam.
      A potem dostałam gorączki - 38,5 st. I zadzwoniłam do niej, że źle się czuję i już dziś nie przyjadę. W ogóle nie musisz do mnie przyjeżdżać - usłyszałam. I tyle w temacie.
      Dostaję listy pochwalne od jej lekarzy, gdy jest w szpitalu, to ciągle jestem na telefonie i tłumaczę. Ale się jąkam (jąkam się też po polsku), więc do niczego się nie nadaję. Morduję ją, dołuję, katuję, jestem ścierwem - a to jest naprawdę delikatne określenie. O tym, jak określa nasze (moje, bo nie jej syna) dzieci nawet nie chcę wspominać..
      Chyba po prostu wysiadam.
      To jest w moim życiu pierwsza osoba, do której mam tak ambiwalentne uczucia.

      P.S. A mogłaś mi, Konwalko, tego szczeniaka sprzedać. Byłabym znacznie szczęśliwsza tongue_out (głupi dowcip, wiem).
      • la_mujer75 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 00:24
        Nie wiem, czy to wypada....
        Ciotka mojego męża też miała taką teściową, jak Ty (przynajmniej takie odnoszę wrażenie). Najpierw jakieś 7 lat "umierała" na wyimaginowane choroby , męcząc przy tym wszystkich, a najbardziej ciotkę, tak, że ta nieraz płakała, jak o tym opowiadała. Gdy naprawdę zachorowała, też "winna" temu była ta ciotka.
        Ta "najgorsza ze wszystkich" (czyt. ciotka)- też tylko ona mogła się nią zajmować i też słyszała straszne i okrutne słowa na swój temat.
        Po wszystkim zapytałam się ciotki, dlaczego nie wyszła trzaskając drzwiami ( nie wiem, czy ja tak bym nie zrobiła), a ona odpowiedziała, że oprócz potrzeby zachowania czystego sumienia, była ciekawa, czy teściowa, chociaż raz jej podziękuje. I ponoć pod koniec podziękowała...
        Nie wiem, czy takie poświęcenie jest warte takiej ceny. Ciotka to wszystko mocno odchorowała .

        Nie to, że rosa namawiam Cię, abyś porzuciła teściową, ale pamiętaj, że nie zawsze każdy zasługuje na wybaczenie i nie zawsze takie poświęcenie jest warte ceny , która można za to zapłacić. Myśl o sobie, bo jak Ty nie pomyślisz sama, to nikt inny nie pomyśli o Tobie.
      • yuka12 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 00:44
        Rosa, kiedys opiekowalam sie przez pewien czas osoba przejawiajaca podobne zachowanie. Bardzo jej wspolczulam, bo przez swoje slowa, gesty i wszystko na zewnatrz odrzucala serdecznosc innych ludzi. Zostawala sama w swoim swiecie cierpien. Szczerze powiedziawszy zawsze przed kontaktem z nia modlilam sie, bo tylko wtedy jej slowa do mnie nie docieraly. Mnie otaczal kokon i w srodku bylam bezpieczna. A kobieta potrafila przeklinac ludzi, zyczyla im np. zeby ich dzieci powaznie zachorowaly albo rodzice zmarli. Poza tym bila, gryzla i drapala przy probach utrzymania jej higieny osobistej. Bylo tego wiecej sad. Tymczasem my staralismy sie jej pomagac i nia sie opiekowac. Jej agresja bolala, ale dzieki kokonowi nie odwzajemnialam jej zlosci, zachowywalam spokoj ("Ten, ktory jest w nas jest wiekszy od Tego, ktory panuje na swiecie").
        Rosa, trzymaj sie, zwyciezysz.
      • miedzymorze Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 09:20


        >Robię przy niej wszystko dosłownie, włącznie z podmywaniem, sprzątaniem wymiocin, fekalió, pilnuję >leków, diety, opatrunków, wizyt - wszystkiego. W zeszłym tygodniu darła się na nas, że nasza opieka to g. >nie opieka, żadne luksusy, a my jesteśmy idiotami, kretynami, debilami i najgorszymi szumowinami. I >nie. To nie jest starość. To charakter. A gdy jej przypomniałam jej przeszłość, zdecydowanie niechlubną, >to omal mnie nie pobiła. Ale już nie wytrzymałam po prostu.
        I co z tego ze nie wytrzymałas, jak zaraz znowu do niej polecisz. Takie osoby mają jazdy jeśli im się na to pozwala, jakbyś konsekwetnie odmawiała usług dopóki nie zostaniesz przeproszona za wyzwiska to by spokorniała w 5 minut.

        >A dziś było spotkanie z jej onkologiem i tłumaczką. I jak się zachowała? Była wręcz obrażona, że >przyszłam. Do tłumaczki powiedziała, żeby ta zaczekała aż ja wyjdę w końcu, żeby mogła sobie z nią >porozmawiać. Na sugestię lekarza w temacie ratowania życia (elektrowstrząsy) powiedziała, że podpisze >wszystko, co tylko jej poda do podpisania, czyli niezgodę na ratowanie życia. Bo pan doktor jest taki >kochany i ona, gdyby mogła, to przed nim by uklękła. Dla niedowiarków mam nagranie.
        >Długo by opowiadać.
        Niech podpisuje co chce, nie jest ubezwłasnowolniona.

        Wracałam do domu i ryczałam.
        >A potem dostałam gorączki - 38,5 st. I zadzwoniłam do niej, że źle się czuję i już dziś nie przyjadę. W >ogóle nie musisz do mnie przyjeżdżać - usłyszałam. I tyle w temacie.

        I tego się trzymaj. Teściowa sobie nie zyczy - teściowa nie dostaje.
        Ewentualnie może przeprosić i poprosić o dalszą opiekę.
        Bez tego - figa z makiem.Pod warunkiem buzi na kłódkę i normalnego podejścia do opiekunów i rodziny.

        >Dostaję listy pochwalne od jej lekarzy, gdy jest w szpitalu, to ciągle jestem na telefonie i tłumaczę. Ale >się jąkam (jąkam się też po polsku), więc do niczego się nie nadaję. Morduję ją, dołuję, katuję, jestem >ścierwem - a to jest naprawdę delikatne określenie. O tym, jak określa nasze (moje, bo nie jej syna) >dzieci nawet nie chcę wspominać..

        Sorry, jesteś beznadziejna matką jeśli pozwalasz żeby takie coś lżyło Twoje dzieci. żadne listy pochwalne nie są antidotum na syf jaki aplikujesz swoim córkom. Naprawdę podłe i nienawistne babsko jest dla ciebie wazniejsza niż własne dzieci ? masz nie po kolei w głowie w takich razie.

        >Chyba po prostu wysiadam.
        Już dawno powinnaś. Ta opieka po prostu cię niszczy i przerasta. I o ile ty jestes dorosła i możesz robić sobie kuku na własne życzenie, to szkoda Twoich dzieci, którym wtłczasz w gardło wzorzec że kobieta to takie popychadło, kopciuch którego można wyzywać, a ona potem i tak grzecznie poda papu i sprzątnie spod tyłka. Żal.

        pozdr,
        mi
        • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 10:19
          Moje dzieci nie mają z nią kontaktu. Całkowicie się mijają z nią w domu. I nie słyszą, co mówi do mnie na ich temat. Bardzo tego pilnuję, właśnie z tego powodu, żeby moje dziewczyny oszczędzić. I nie pisz mi, że jestem beznadziejną matką, bo nie tobie to oceniać, nie znasz mnie, ani moich dzieci i ich opinii o mnie.
          • cosmetic.wipes Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 10:35
            > Moje dzieci nie mają z nią kontaktu. Całkowicie się mijają z nią w domu. I nie
            > słyszą, co mówi do mnie na ich temat. Bardzo tego pilnuję, właśnie z tego powod
            > u, żeby moje dziewczyny oszczędzić.

            Ledwo minęło 20 minut, wracam z kuchni do sypialni i słyszę na górze walenie do drzwi i krzyki babci: nie masz poczucia czasu! Ja tu czekam od ponad godziny! Ile można czekać? Nie masz siedmiu lat, tylko siedemnaście, gó...aro! Kiedy wyjdziesz?! Dlaczego na nią krzyczysz? – zapytałam spokojnie, choć już się we mnie zagotowało dosłownie. JA KRZYCZĘ?! JA?? CZEKAM OD PONAD GODZINY, BO ZASRANA DAMA SIĘ KĄPIE!!!

            To jest cytat z twojego bloga.
            • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 12:22
              Takie sytuacje się zdarzają - to fakt. Mnie chodzi o to, że moje dzieci nie mają z nią stałego kontaktu i to już od jakiegoś czasu. Ale widzę, że macie wielką przyjemność mnie kopać, wyzywać od masochistek itp. W sumie niczego innego nie powinnam się spodziewać po niektórych osobach na tym forum..
              • cosmetic.wipes Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 12:43
                Tekstów o kopaniu oczywiście się spodziewałam, chociaż w moim poście nie ma ani jednego słowa oceny czy opinii. Jest wyłacznie cytat. A ponieważ cytat zaprzecza temu, co napisałaś wczesniej, to sie wściekłaś na posłańca.

                Prawda cie wyzwoli.
                • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 12:53
                  Wściekłaś? I po co takie wielkie słowo? Absolutnie nie odczuwam żadnego wścieku z powodu twojego wpisu. Powiem więcej - zobaczywszy twój nick spodziewałam się większych nieprzyjemności. I wyjaśniłam - to jest jeden dom, jeden korytarz, jedna łazienka. Ale stałego kontaktu moje dzieci ze swoją babcią nie mają i to od dłuższego czasu. Dbam o to i pilnuję tego. Choć czasem są odstępstwa od tej reguły, chociażby w ostatni poniedziałek, kiedy najmłodsza pojechała z nią do szpitala na radioterapię. Nie oznacza to, że pozwalam babci krzywdzić moje dzieci, co mi tu już zarzucono i napisano, że jestem beznadziejną matką. Naprawdę z tego forum można się o sobie dowiedzieć więcej niż w realnym życiu..
                  • cosmetic.wipes Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 13:55
                    Powiem więcej - zobaczywszy twój nick spodziewałam się
                    > większych nieprzyjemności. I wyjaśniłam - to jest jeden dom, jeden korytarz, j
                    > edna łazienka. Ale stałego kontaktu moje dzieci ze swoją babcią nie mają i to o
                    > d dłuższego czasu. Dbam o to i pilnuję tego.

                    Rosa, ja wiem, że ciężko ci uwierzyć, że tym razem nie mam zamiaru ci dowalać, ale akurat teraz chodzi mi o twoje córki, więc jestem poważna.
                    Nie ma znaczenia czy mają z babcią kontakt fizyczny/werbalny, czy nie maja. One WIEDZĄ i WIDZĄ co sie dzieje, jaka jest atmosfera, jak jesteś (dajesz się ?) traktowana. Ja wiem, że to nie małe dzieci, ale jednak porypane układy, nieważne czy chwilowe czy długotrwałe, mają nie negatywny wpływ.
                    O ile jakoś tam moge sobie wyobrazić twoje poczucie powinności/zobowiązania czy ewentualnie mus związany z warunkami zewnetrznymi, o tyle w pale mi sie nie miesci, że dobrostan dziewczyn jednak nie jest na pierwszym miejscu. A bezwglednie być powinien, nawet jeśli mąż miałby mieć ci za złe, tesciowa by się zalała żółcią ze złości, a ty sama okupiłabyś to wyrzutami sumienia.
                    • princesswhitewolf Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 14:10
                      cosmetics, daj spokoj i nie rozliczaj kobiety z kazdej jednej wymiany slow. Stara sie jak moze, robi co moze. Z pewnoscia po twoim wpisie zwroci tez uwage by ograniczyc czas dzieci z babcia.
                      • cosmetic.wipes Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 14:13
                        Mam nadzieję, że zwróci uwagę. I wbrew temu co sama rosa sadzi, właśnie dlatego mam tę nadzieję, bo NIE uważam jej za złą matkę.
                        • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 15:18
                          Bardzo, naprawdę bardzo pilnuję tego, aby kontakt moich dzieci z babcią był maksymalnie ograniczony. Ale jak napisałam wcześniej - mieszkamy w jednym domu i czasem nie da się nie wyminąć. Moje dzieci do niej nie chodzą, nie rozmawiają z nią, nie zanoszą jej jedzenia (wcześniej je o to prosiłam, szczególnie gdy miałam problem z chodzeniem po schodach ze względu na stan moich nóg i kręgosłupa - w końcu nie darmo mam plastry morfinowe, prawda?).
                          Dziś zadzwoniła do mnie pielęgniarka (distric nurse), żeby ustalić plan pomocy przy babci. W przyszłym tygodniu mam trzy spotkania: Care & Support Adult Provider Service i w Carers Centre oraz Cadish Centre z psychologami i pielęgniarkami. Nie siedzę z założonym rękami i nie czekam na zbawienie Boże. A robię to przede wszystkim po to, aby chronić moje dzieci, siebie i męża i babcię też.
                          • miedzymorze Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 16:55
                            Ale zrozum, ze nie upilnujesz - ze względu na ograniczoną przestrzeń chociażby i na to, że stan babci będzie się tylko pogarszał, w związku z czym jazdy będą częstsze i gorsze.
                            Nie ogarniesz tego w domu, zwłaszcza że sama masz problemy zdrowotne.
                            Czy któreś z wymienionych przez ciebie spotkań obejmuje złożenie wniosku o przyznanie hospicjum dla teściowej ?
                            Swoją część opieki do której się zobowiązałaś już odrobiłaś, nie zobowiązywałaś się raczej do zniszczenia swojego zdrowia i rodziny przy okazji, prawda ?

                            pozdr,
                            mi
                            • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 18:43
                              Tak, oczywiście że będę rozmawiać na temat hospicjum dla niej.
                          • pade Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 23:15
                            Wyobrażam sobie ile gniewu, niewyrażonej wściekłości na babkę za to jak Cię traktuje, noszą w sobie Twoje córki.
                            • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 09.01.16, 07:44
                              To za dużo sobie wyobrażasz. Serio, serio.
                    • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 15:11
                      Ja tylko chcę przypomnieć, że moje córki są dorosłe, inteligentne i świadome ciężaru odpowiedzialności za babcię.
                      • cosmetic.wipes Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 15:21
                        Dobra, okłamuj sie dalej, skoro ci z tym dobrze...
                • jola-kotka Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 23:01
                  A ja sadze,ze wielkim chamstwem jest cytowanie bloga na forum,sory.
                  • rosapulchra-0 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 23:04
                    Dziękuję.
                  • cosmetic.wipes Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 09.01.16, 08:51
                    Bo?
                    Blog rosy jest ogólnie dostepny i tak jak mozna cytować różne teksty publicystyczne czy posty z zamierzchłej przeszłosci, tak mozna wykorzystać na poparcie swoich argumentów teksty rosy, które ona świadomie upublicznia. Tym bardziej, że przez długi czas miała link do bloga w sygnaturce.
                    • jola-kotka Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 09.01.16, 11:56
                      Jak Ty tego nie rozumiesz to ja ci nie bede tlumaczyc. Bo to szkoda czasu.
              • pade Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 13:28
                Rosa, nie chodzi o osoby na tym forum, nie chodzi o innych ludzi w ogóle.
                Przyjrzyj się swojemu życiu z boku. Co Cię spotyka ze strony innych? Od maleńkości?
                Czy aby nie wyzwiska, kopy i szturchańce? Począwszy od domu rodzinnego, poprzez małżeństwo i opiekę nad teściową? Dlaczego to spotyka właśnie Ciebie? Bo jesteś "wybrana"?
                Nie.
                Temu, co doświadczyłaś w swoim domu rodzinnym nie jesteś w żadnym stopniu winna, ale to, że wchodzisz w identyczne sytuacje jak w masło...to Twoja odpowiedzialność.
                Jesteś w tym wieku, ze powinnaś już dostrzec schemat.
                To nie otaczający Ciebie ludzie, w realu czy na forum mają problem. To Ty masz problem, że się takich ludzi trzymasz kurczowo. Jakbyś bała się puścić, bo wtedy znajomy grunt usunie się spod nóg i możesz spaść...w coś nowego, w coś zupełnie innego.
                I z tym możesz sobie nie poradzić.
                Czego się boisz Rosa?
                Że wreszcie może ktoś Cię szanować?
      • sanrio Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 10:17
        Rosa, ale po co ty to właściwie robisz wszystko? Na Twoim miejscu już dawno zostawiłabym tą staruchę na pastwę losu - tak, wiem, że to okrutne, ale bardziej kocham siebie i cenię swoje zdrowie psychiczne. Niezbędne minimum - ok, coś załatwić u lekarzy, podać jedzenie, ale cała reszta? Po co ci to? Od sprzątania rzygów i jej g....ien można wynająć opiekunkę.
        • saphire-2 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 13:25
          Było sto razy. Najpierw teściową opiekował sie brat męża ale w taki sposób że płacił grube tysiące za dom opieki
          Teraz czas na rosę i jej męża. Brat miał dość po kilku latach
          Nie mają pieniędzy na dom opieki
      • vikatl Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 11:12
        Nie wiem dlaczego kiedys zdecydowalas sie sciagnac tesciowa do siebie,bo nie czytalam wszystkich watkow.Ale ja osobiscie w zyciu nie pomagalbym zadnej osobie,czy to tesciowa czy ktos inny z rodziny,poswiecajac swoje zdrowie i nerwy,gdybym w ramach podziekowan slyszala wyzwiska i wieczne pretensje.I nie wazne,czy jest zdrowa czy chora.Bo w imie czego mialabym to niby robic?
        Moj ojciec przestal sie z nami kontaktowac 25 lat temu,nie widzielismy sie,nigdy nie widzial zadnego wnuka.Ozenil sie ponownie i o nas zapomnial.
        I teraz,gdy zaczal chorowac,nagle szuka kontaktu.Nie ma sie nim kto zajac.I moze jestem wredna i obojetna,ale niech sie nim jego nowa wybranka zaopiekuje.Ja nie potrafie wspolczuc wrednym ludziom bez wzgledu na ich stan zdrowia.
        • zuzi.1 Re: Dziękuję, dziewczyny za ciepłe słowa. 08.01.16, 11:39
          Zycze, aby to bylo pol roku, a nie rok gehenny. Ta kobieta od dawna powinna przebywac w zakladzie zamknietym.
    • saszanasza Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 00:24
      Współczuje rosa, naprawdę,,,,to straszne, jak umiera ktoś z rodziny, nawet taki z którym trudno się dogadaćuncertain Życzę siły
    • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 01:44
      Wiesz tak przeczytałam ten watek,sporo wspolczuje sporo krytyki twojego zachowania,bo można inaczej itd. Pewnie można,a może nie można bo cos nie pozwala. Czasami innym trudno zrozumieć cudze zachowanie,to dobre i to zle bo ktoś by zrobil inaczej. A prawdziwy powod takiego a nie innego postepowania jest gdzies w tej osobie która akurat tak postepuje. I mysle,ze Ty doskonale gdzies w glebi znasz powod swojego poswiecenia bo to jest mega poswiecenie biorac pod uwagę dla kogo to robisz.Z mojej strony wielki szacun,ja nie bylabym wstanie dla kogos kto ...sama wiesz. Przekaz mezowi,ze ma cudowna zone,jedyna w swoim rodzaju bo takiej ze swieca szukac ,w jak najlepszym tych słow znaczeniu,malo która bylaby zdolna do tego co ty dajesz teściowej czyli pośrednio swojemu mezowi,teraz chyba wiem,ze ten "dzban" smile musiało się udac posklejać,to jest wielka milosc miedzywami mimo,ze czasami bywalo czy jest teraz trudno. Trzymaj się dziewczyno.
      • vikatl Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 11:41
        jola-kotka napisał(a):

        > Wiesz tak przeczytałam ten watek,sporo wspolczuje sporo krytyki twojego zachowa
        > nia,bo można inaczej itd. Pewnie można,a może nie można bo cos nie pozwala. Cza
        > sami innym trudno zrozumieć cudze zachowanie,to dobre i to zle bo ktoś by zrobi
        > l inaczej. A prawdziwy powod takiego a nie innego postepowania jest gdzies w te
        > j osobie która akurat tak postepuje. I mysle,ze Ty doskonale gdzies w glebi zna
        > sz powod swojego poswiecenia bo to jest mega poswiecenie biorac pod uwagę dla k
        > ogo to robisz.Z mojej strony wielki szacun,ja nie bylabym wstanie dla kogos kto
        > ...sama wiesz. Przekaz mezowi,ze ma cudowna zone,jedyna w swoim rodzaju bo tak
        > iej ze swieca szukac ,w jak najlepszym tych słow znaczeniu,malo która bylaby zd
        > olna do tego co ty dajesz teściowej czyli pośrednio swojemu mezowi,teraz chyba
        > wiem,ze ten "dzban" smile musiało się udac posklejać,to jest wielka milosc miedzyw
        > ami mimo,ze czasami bywalo czy jest teraz trudno. Trzymaj się dziewczyno.
        Zalezy,jak na to patrzec.Dla ciebie to wyraz milosci zony do meza.Dla mnie to widocznie nie tak wielka milosc meza do zony,skoro pozwala,aby jego zona tak meczyla sie z tesciowa,zrobienie z niej opiekunki ,obciazajac jej zdrowie i fizyczne i psychiczne.
        • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 14:24
          A ja widze to inaczej,rosy maz ja kocha i kocha swoja matke. W takiej sytuacji jak rosa jest wiele rodzin,myslisz,ze wszyscy wywalaja podlych starych chorych ludzi z domu do jakiegos zakladu? Nie i to wcale nie znaczy ze jedno drugiego nie kocha. Rownie dobrze to moglaby byc rosy matka podla dla jej meza. I co wtedy powiemy ze rosa nie kocha meza bo nie wywalila wlasnej matki do hospicjum dla jego dobra. Ale ja wiem,ze relacje to relacje a uczucia to uczucia i czesto nie chodza w parach.
          • iskierka3 Re: Leczenie zakończone :( 09.01.16, 11:21
            To nie jest "wywalac" do hospicjum. W pewnym stanie zdrowia jest bezpieczniej i bardziej komfortowo dla chorego w hospicjum. Po drugie samotna dlugotrwala opieka nad terminalnie chora osoba jest niszczaca i wykanczajaca i dla osoby sprawujacej opieke i dla calej rodziny. Nawet jesli osoba nie robi podlych jazd. Swinstwem jest ustawianie sprawy tak jak Ty to robisz - albo kochasz mamusie i zajmujesz sie nia w domu albo "wywalasz". I tak - mieszkanie nawet z własna matka jesli ona faktycznie zneca sie nad mezem i jej obecnosc nie pozwala na normalne funkcjonowanie rodziny jest swinstwem wobec meza.
          • 3-mamuska Re: Leczenie zakończone :( 10.01.16, 20:06
            widze to inaczej,rosy maz ja kocha i kocha swoja matke. W takiej sytuacji
            > jak rosa jest wiele rodzin,myslisz,ze wszyscy wywalaja podlych starych chorych
            > ludzi z domu do jakiegos zakladu? Nie i to wcale nie znaczy ze jedno drugiego n
            > ie kocha. Rownie dobrze to moglaby byc rosy matka podla dla jej meza. I co wted
            > y powiemy ze rosa nie kocha meza bo nie wywalila wlasnej matki do hospicjum dla
            > jego dobra. Ale ja wiem,ze relacje to relacje a uczucia to uczucia i czesto ni
            > e chodza w pa

            Napewno rosy maz podcieraniu tyłek teściowej z miłości do zony.
            Mądry maz nie oczekiwałby od zony rezygnacji z pracy.
            I po pierwszym ataku na jego zone i dzieci spakowałby manatki mamusi i odesłał skad przyjechała.
            • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 10.01.16, 23:52
              Ja znam inne przypadki. Nie latwo spakowac matce manatkibo tutaj w gre wchodza uczucia. Taki facet jest pokrzywdzony,sam nie wie pewnie jak wybrnac z takiej sytuacji kocha matke i zone jest miedzy mlotem a kowadlem. Ty nie piszesz o tym co by zrobil dobry maz bo tego nie wiesz,piszesz o swoich oczekiwaniach wobec dobrego meza a to sa rozne sprawy. Dla jednej dobry maz to czuly slodki facet dla drugiej silny,twardy itd. Takze ile osob tyle opini.
    • alsk9 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 10:10
      Współczuję sytuacji, niepopularnie może powiem, ale mam nadzieję, że teściowa szybko odejdzie, bo dla niej to już tylko ból i cierpienie a dla otoczenia trauma patrzenia na to i narastajacy wq.w..

      Na waszym miejscu jednak bym poszukała ośrodka ze specjalistyczną opieką hospicyjną gdzieś w okolicy, gdzie można np codziennie dojechać.
      Opieka osobista sprawowana przez osobę której teściowa nie cierpi i nigdy jej nie szanowała(rosa),
      oraz wkodowany pokoleniowo przymus rosy do wyłącznie osobistej opieki nad teściową której nie znosi i ma do niej masą żalów - staje się koszmarem zarówno dla pacjenta jak i opiekuna. I mimo chwilowych przebłysków miłosierdzia, to jednak często relacja taka staje się wzajemnym znęcaniem się nad sobą.
      Teściową powinien opiekowac się ktoś niezwiązany emocjonalnie, obcy, wykwalifikowany, zdystansowany.
      Ale jak rozumiem Rosa do tego nie dopuści, znajdzie milion wymówek przeciw, bo czuje się wartościowa(pytanie dla siebie czy dla męża) tylko wtedy gdy się dla kogoś "poświęca" (a w praktyce - choruje na współuzależnienie, usilnie tkwi w toksycznej relacji wzajemnego znęcania się).
      Tak czy siak współczuję ogromnie.
      I polecam psychoterapię, szczególnie Rosie.
      • dziennik-niecodziennik Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 11:56
        to że Rosa pisała wprost że na opiekę tego typu ich nie za bardzo stać to pikuś. wszak chodzi wyłącznie o to żeby sie znęcac nad wszystkimi...
        • alsk9 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:03
          Jakby poszła do roboty zarabiać zamiast twierdzić, że nie może bo musi się teściową zajmować, to by pieniądze były. Jak WOLI tak jak ma to niech nie narzeka.
          • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:27
            Naprawdę do niektórych nie dociera, że teściowa nie może być sama bez opieki? I dlatego właśnie ja zrezygnowałam z pracy, żeby się nią zająć. Myślisz, że nie wolałabym pracować? Oczywiście, że wolałabym. Ale nie mogę. Zobowiązałam się i słowa dotrzymam.
            • alsk9 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:31
              tak tak, na całym świecie nie ma osoby, która by mogła się zaopiekować teściową, przewijać jej pampersy, nakarmić. nawet za sowitą opłatę taka się nie znajdzie. Jest tylko rosa. ona jedna na cały świat. Ach! czyż to nie wspaniale być taka niezastąpioną i jedyną, kochająca synową?
              • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:36
                Ale się poczułaś lepsza, co? Kopnęłaś mnie kilka razy i już nastrój level +333?
                • alsk9 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:38
                  idź od razu do teściowej, może cię znowu zwyzywa i się od razu lepiej poczujesz, wynagrodzi ci tę traumę jaką od forumowiczów doświadczasz.
                • larrisa Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 13:07
                  Powinnaś być wdzięczna forumowiczkom, bo piszą ci prawdę. To jedyne co może ci pomóc wyrwać się z tego w czym tkwisz, ale musiałbyś też sama tego chcieć. Najwyraźniej nie chcesz. Mylnie oceniasz ludzi, bo szkodzą ci tak faktycznie ci, którzy się tobą zachwycają, podziwiają. Tak, to miłe, ale jedyne co robi na dłużej, to utrwala cię w niekorzystnym dla ciebie samej postawie. Gdybyś się odważyła na zmianę mogłabyś osiągać satysfakcję w zdecydowanie bardziej zdrowy sposób, ale to wymaga sporo odwagi, której ci najwyraźniej brak. Wolisz żyć w tym co dobrze znasz, tak bezpieczniej.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 13:32
                    Babcia zejdzie niedługo to się uwolni. Ciekawe jak wtedy będzie funkcjonować Rosa.
                    • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 14:14
                      lepiej. choc wiadomo ze jak osoba ktora byla w toksycznym zwiazku
                      • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:20
                        Po prostu wrócę do pracy, co na pewno mi dobrze zrobi.
                    • elle-hivernale Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:01
                      Tak jak wcześniej. Każą jej iść do pracy, więc ciężko zachoruje, potem przejmie schedę po babci w robieniu jazd rodzinie.
              • dziennik-niecodziennik Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:50
                żeby znaleźć kogoś kto za sowita opłatą się zaopiekuje teściową - trzeba mieć pieniadze. żeby mieć, trzeba zarobić. żeby zarobic, trzeba iść do pracy. żeby pojsc do pracy, trzeba znaleźć opiekę dla tesciowej. żeby znaleźć opiekę, trzeba miec pieniądze.
                i tak sie błędne koło zamyka.
                • rosapulchra-0 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 12:55
                  To są takie oczywistości, że aż dziwię się, że chciało ci się o nich napisać smile
                  • saphire-2 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 13:28
                    Żeby zapłacić za opiekę trzeba najpierw odpowiednio dużo zarobić.
                • iskierka3 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 13:39
                  Ale z tego co rozumiem, rosa RZUCILA prace, ktora miala zeby zajac sie tesciowa. Mam podobna osobe w rodzinie - morduje sie jak potepieniec, narzeka i oczekuja wspolczucia oraz docenienia jej poswiecenia, rownoczesnie bardzo dbajac by nikt nie odebral jej choc kawalka mordegi. Na wszelkie proby pomocy czy odciazenia reaguje agresja i "niedasie". Finalnie czuje sie skrzywdzona bo nikt jej nie docenia. Oraz ludzie sa podli.
                  • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 14:15
                    aha to wg ciebie Rosaw w UK zarabiala tyle, ze pokryloby to koszt domu opieki?
                    taaa zawsze sie "da" wg niektorych osob jakie nie maja pojecia o temacie
                    • iskierka3 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:04
                      Nie dom opieki a opiekunka. Lub dwie. Niekoniecznie wykwalifikowana pielegniarka i niekoniecznie Angielka. 3 dorosle zarabiajace osoby przypuszczam bylyby w stanie pokryc koszt nawet domu opieki. Rezygnacja z pracy nie wiadomo na jak dlugo zeby opiekowac sie lezaca terminalnie chora osoba ma byc moze sens, jesli jest sie z ta osoba mega blisko zwiazanym a i to niewielki bo taka opieka zniszczy opiekuna i jest zla dla obu stron. W sytuacji gdy panie sie wzajemnie nie znosza to w ogole nie do przyjecia. Przypuszczam, ze gdyby Rosa wypiela sie i wyjechala na miesiac na wakacje, kochani syneczkowie zalatwiliby wszystko w pare dni.
                      • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:09
                        > Nie dom opieki a opiekunka. Lub dwie.

                        teraz dopiero jej sie bedzie to nalezec i beda przychodzic pielegniarki. Dotycz
                        as nie.

                        3 dorosle zarabiajace osoby przypuszczam bylyby w s
                        > tanie pokryc koszt nawet domu opieki.


                        a co zarabiaja netto £2000 na reke kazdy by zarobili lacznie £6000? wtedy to i moze starczy na ich utrzymanie, kredyt mieszkaniowy, na dzieci niepracujace i £2000 na babci opieke. Inaczej sobie nie wyobrazam. Ale niestety tyle NIE zarabiaja.

                        ypuszczam, ze gdyby Rosa wypiela sie i wyje
                        > chala na miesiac na wakacje, kochani syneczkowie zalatwiliby wszystko w pare dn
                        > i.

                        watpie. Znam dziadow wszelakiej masci.
                        • iskierka3 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:23
                          Brat dosc dlugo utrzymywal mame sam w domu opieki - czyli jakos sie dalo.
                          Jesli ich nie stac to platne opiekunki mogly przychodzic rowniez dotac, znakomicie ulatwiajac Rosie zycie. Jesli teraz jest opcja darmowego hospicjum to w ogole nie widze problemu.
                    • iskierka3 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:06
                      I zupelnie nie rozumiem wielu aluzji padajacych tu o "pojeciu o temacie". Jakby temat byl wybitnie wyrafinowany i oderwany od rzeczywistosci. O takim akurat temacie wiekszosc ludzi ma pojecie.
                      • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:10
                        O takim akurat temacie wiekszosc ludzi ma pojecie.

                        kazdy ma ciezko chora fizycznie i psychicznie niewatpliwie tez tesciowa na glowie i kazdy mieszka w kraju w ktorym dom opieki to koszt netto pensji powyzej sredniej krajowej

                        aha....
                        • iskierka3 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 15:27
                          Jestes zupelnie niepotrzebnie biernie agresywna. Rozumiem, ze to aha ma wywlec na swiatlo dzienne glupote adwersarzawink tak, starsza, terminalnie chora osoba w rodzinie i problem z opieka nad nia to bardzo powszechny problem, ktorego zdecydowana wiekszosc w jakims stopniu doswiadcza. Nie jest to kosmita, ktory zalagl sie pod progiemwink
                          • princesswhitewolf Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 16:34
                            sarkastyczna tak. Agresywna- nie.

                            tak, starsza, terminalnie chora osoba w
                            > rodzinie i problem z opieka nad nia to bardzo powszechny problem, ktorego zdec
                            > ydowana wiekszosc w jakims stopniu doswiadcza.

                            Nie znam zbyt wielu osob ktore zajmuja sie umierajacymi osobami. Jesli tak to byly to sporadyczne przypadki. Co nie oznacza, ze nie mialam wokol smierci. Pol mojej rodziny nie zyje. O co mi chodzi: Nie kazdy starszy czlowiek miesiacami wymaga opieki.

                            Nie jest to kosmita, ktory zalag
                            > l sie pod progiemwink


                            nie powiem agresywne bo to przesada. Ale sarkazm dobry!

                        • kk345 Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 20:41
                          princesswhitewolf napisała:
                          > kazdy mieszka w kraju w ktorym dom opieki to koszt netto pensji powyzej s
                          > redniej krajowej
                          Ale tak ogólnie, to zdajesz sobie sprawę, jaki jest koszt takiej opieki w Polsce?
                  • dziennik-niecodziennik Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 14:30
                    widac zarabiała mniej niż taki dom opieki kosztuje. w co jestem skłonna uwierzyc, bo t nie są tanie rzeczy.
            • oteczka Re: Leczenie zakończone :( 10.01.16, 07:40
              idź do pracy zapłać opiekunce i jeszcze Ci kasa zostanie ,trzeba być nieźle walniętym żeby poświęcać swoje zdrowie i spokój rodzinny na opiekę nad takim wrednym babskiem
              ZOBOWIĄZAŁAŚ do czego ? do bycia przy niej 24 godz ? czy do opieki ? a wyobraź sobie że wynajęcie opiekunki to też opieka
          • jola-kotka Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 23:04
            Ale Ty chamka jestes.
    • kocianna Re: Leczenie zakończone :( 08.01.16, 10:19
      Rosa, potrzebujesz pomocy.
      Hospicyjnej dla teściowej - bo leczenie bólu jest szalenie ważne. Poza tym przynajmniej w części hospicjów pomagają też rodzinie - np. biorą pacjenta na tydzień, żeby można było wyjechać na urlop czy zwyczajnie odpocząć, nie tylko profesjonalnie opatrzą, umyją, zlikwidują ból, ale też wysłuchają osoby na co dzień zajmującej się pacjentem, a to jest ważne.

      Ale potrzebujesz też wsparcia dla siebie. NIE NA forum, chociaż forum pomaga, oczywiście, trochę spuścić parę i dostać parę głasków. I nie ma co zgrywać szlachetnej bohaterki, bo zamienisz się w swoją własną teściową kiedyś, wredną, zgorzkniałą i nienawidzącą świata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka