rosapulchra-0
07.01.16, 21:08
Przerzuty na wątrobę, na miednicę, wiek i kondycja ciała nie daje żadnych nadziei. Może pół roku. Może rok. Chemia nie wchodzi w grę, bo zabije, operacja nie wchodzi w grę, bo zabije, radioterapia nieskończona, bo źle ją znosi. Pozostaje tylko opieka paliatywna, nic poza.
A przy tym jej zachowanie wobec mnie - koszmarne.
Siedzę, ryczę, mam wielkiego w..a na nią z jednej strony, z drugiej bardzo jej współczuję. Dziś powiedziała, nie pierwszy raz zresztą, że to moja wina, że ma raka. Cóż.. ktoś musi być winien.