Taka sytuacja - od 3 miesiecy córka przyjmuje hormon wzrostu, a co sie z tym wiaze, ograniczenie cukru o 95%. I zaczelo sie, juz nie chodzi o to, ze ona teskni za slodyczami, tylko o to, ze ten cukier jest doslownie WSZEDZIE! mowi sie, ze to biala smierc (sol tez

- ale cholera czytam etykietki niemal wszystkiego, a tam cukier cukier i cukier ! ostatnio nawet w slonych (no trudno!) paluszkach, ktore kupila sobie na basenie, bo wie, ze niby tam nie ma. wizyty w sklepach spozywczych ciagna sie w nieskonczonosc przez czytanie etykiet i tropieniu cukru. ostatnio mialam pomysl, ze moze bede jej kupowac deserki i jogurty dla niemowlat, w koncu te produkty musza spelniac restrykcyjne normy dietetyczne. pierwsze co mnie zaniepokoilo, to jogurciki na zwyklych polkach, bez lodowki. konserwanty pewnie, mysle. pewnie tez, ale czytam sklad i co ? CUKIER ! kaszki owocowe - cukier ! po 6 miesiacu....
czy sa moze emamy, ktore maja to samo, jak sobie radzicie ? co kupujecie ? ja nie gonie za slodkim, choc pieke juz z ksylitolem (biszkopt, gofry, pierniczki na swieta).
moze polecicie jakis sklep internetowy (szukalam, ale oferta kiepska) - gdzie mozna kupic np. musli bez cukru, kisiel, galaretki owocowe. wiem, ze sa gorsze problemy, ale by bylo milej i latwiej zyc z wieksza wiedza. tylko nie hejtujcie