Dodaj do ulubionych

Jolene, Jolene...

06.02.16, 12:43
...tak sobie właśnie "podsłuchuję" Dolly Parton i rzeczoną "Jolene" i tak sobie myślę, że sytuacja opisana w piosence, nie mieści mi się w głowie. Czy spotkałyście się/słyszałyście o tym, by w prawdziwym życiu żona prosiła kochankę męża, by ta zostawiła go w spokoju, nie używając gróźb, tylko łechcąc jej ego? Komplementując obcą babę?! smile Może z tymi komplementami to przesada, ale czy znacie kobietę na tyle zdesperowaną by błagać kochankę o odejście?
Obserwuj wątek
    • shell.erka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 12:52
      Nie. Do mnie raz jedyny zadzwoniła żona mojego już wtedy nawet byłego kochanka. Zadzwoniła, przedstawiła się i spytała czy spotykam się z jej mężem. Odpowiedziałam, że nie. Ze właśnie się zaręczylam i że to pomyłka.
      Czułam się idiotyczne.
      • milka_milka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 12:54
        Ale idiotyczne, bo sypiałaś z żonatym facetem? I przyczyniałaś się do rozwalania małżeństwa? Bo jes5tak, to nawet słusznie.
        • black_halo Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 13:00
          Mogla nie wiedziec. Ja kiedys tez sie spotykalam z zonatym, facet byl przedstawicielem handlowym, podawal sie za sierote co to tylko babcie ma gdzies w 300km od mojego miasta i co weekend do niej jezdzi. Wyszlo na wierzch po paru miesiacach i cale szczescie, ze jakos powazniej sie nie zakochalam.
        • shell.erka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 14:22
          Niczego nie rozwalilam. Ot koleś miał wypadek samochodowy, leżał w szpitalu po operacji i żona dowala jego komórkę oraz foty które trzymał w aucie.
          Rozstalismy się cztery mce wcześniej.
          On nadal pisał i dzwonił.
          Nigdy nie zamierzał żony zostawać a i ja nie wiązałam z nim planów.

          Poprostu w momencie, kiedy ta kobieta zadzwoniła zrobiło mi się wstyd. Ze zrobiłam coś takiego innej kobiecie.
          • milka_milka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 15:46
            Rozwalić nie rozwaliłaś, ale rękę przyłożyłaś. Szczególnie, że wiedziałaś, że jest żonaty.
            • kulawa.stonka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 16:09
              milka_milka napisała:

              > Rozwalić nie rozwaliłaś, ale rękę przyłożyłaś. Szczególnie, że wiedziałaś, że j
              > est żonaty.
              >
              A chłop oczywiście niewinny? Tylko tradycyjnie kobieta?
              To nie ona była mężatką z kochankiem na boku. To facet zapomniał, że ma żonę...
              On jest winny rozpadu swojego małżeństwa. kropka.
              • milka_milka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 16:10
                O chłopie się nie wypowiadam, bo to oczywiste, że winny. Ale kochanka na równi z nim.
              • shell.erka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 17:31
                Nic mu się nie rozpadło. Są że sobą nadal.
                On nadal się puszcza.
    • black_halo Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 12:54
      Im jestem starsza tym wiecej "nie mieszczacych sie w glowie" sytuacji widuje albo slysze o takich. Wiec i to by mnie nie zdziwilo. Istnieja tysiace kobiet, ktore upodlilyby sie w kazdy mozliwy sposob, zeby tylko utrzymac meskie portki w chalupie wiec proszenie kochanki o zostawienie meza zaliczam do sytuacji jak najbardziej mozliwych i realnych.
      • konwalka Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 13:04
        tak, nie raz i nie dwa spotkalam sie z taka sytuacją
        dla mnie niepojęte zachowanie
        ja w takiej chwili odchodzę z podniesioną głową, w srodku zwijając sie z bólu i wscieklosci
        ale jakos nie umiem inaczej
        nie umiem prosić o to, by ktoś ze mna chcial byc i mnie łąskawie posuwać
        cos sie wtedy dzieje, pęka we mnie jakoś
    • cosmetic.wipes Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 13:11
      Wpływanie na kochankę w jakikolwiek sposób (czy prośbą czy groźbą) jest kompletnie nieracjonalne. Przecież problemem jest to, że facet już żony nie chce, a czy inna baba jest na horyzoncie, to tylko skutek uboczny tego niechcenia. Jeśli kochanka sie ulotni, to miłość małzeńska na nowo zakwitnie?

      No ale jak sie nie mysli tylko jedzie na emocjach, to sie podejmuje głupie i nieskuteczne działania.
      • black_halo Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 13:30
        Niekoniecznie. Czasem facet do zony jest jak najbardziej przyzwiazany emocjonalnie, maja dzieci, dom, wspolna przeszlosc. A kochanke posuwa dla sportu. Bo zona nie ma checi, bo jest zmeczona, bo zwyczajnie wydaje sie mu juz malo atracyjna fizycznie itd.
        • cosmetic.wipes Re: Jolene, Jolene... 06.02.16, 13:35
          Jeśli kochanke posuwa dla sportu lub z frustracji, bo mu małżonka nie daje, to po uj taki wentyl bezpieczeństwa odstraszać. Tym bardziej jest to nieracjonalne, o ile w ogóle racjonalnym mozna nazwać tkwienie w takim "małżeństwie" jaki opisałaś.
    • ola_dom OT 06.02.16, 13:53
      mebloscianka_dziadka_franka napisała:

      > ...tak sobie właśnie "podsłuchuję" Dolly Parton i rzeczoną "Jolene"

      To posłuchaj wersji Jacka White'a.
      Rozdziera milion razy mocniej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka