Mój mąż był z szefem na kolacji. Po kolacji poszli na dyskotekę (!!) a po
dyskotece do klubu go-go (!!!!!!!)

(((((((. Mąż wrócił o 4 nad ranem!!
Kolacja zaczęła się o 20.
Pewnie nie dowiedziała bym się o tym klubie, gdyby nie to, że jego koszula
mocno pachniała damskimi perfumami

(. Na moje pytanie, gdzie był, przyznał
się, że własnie w tym klubie.
A własnie w tym klubie podobno dziewczyny przychodzą przytulają się, obejmują
facetów, siadają na kolana. No i podobno stąd ten zapach perfum.
I wiecie co? On nie widzi w tym nic złego!!!! Twierdzi, że nie chodzi tam co
tydzień, nie zdradził mnie (??) i tam tak po prostu jest i czego ja się
czepiam.
Przyszedł z tego klubu podniecony strasznie, bo jak tylko wrócił po prostu
rzucił się na mnie.
Przykro mi jest cholernie ;-(((.
Nie wiem, co robić? Jak z nim porozmawiac, zeby nie wyjść na histeryczkę?
Jakie argumenty mu przedstawić?
On naprawde nie czuje się winny. Zdążył się już ze mną pokłócić na inny temat.
Smutno mi, jestem podłamana. Tracę do niego zaufanie. Pomóżcie.