mama_radka
25.09.04, 12:37
Dlużej nie dam rady - chodzi o usypianie synka - ja go usypiam, ale to juz
ponad moje siły - tracę cierpliwość - każde usypianie to dla mnie stes.
Niestety mój brzdąc mimo, ze jest zmęczony, mimo, że pokazuje że chce już iść
spać to gdy już do kladę to zaczyna się jazda, i ta jazd trwa w najlepszym
przypadku godzine, kręci się, wstaje, siada, ucieka z kanapy itp., a podobno
chce mu się spać, nieraz całe wieczory tracę zeby go uśpić, nieraz nic innego
nie pozostaje jak tylko wózek, ale i wózku potrafi nie spać jeszcze przez
conajmniej połgodziny - jestem wykończona, niestet zeby go samego zostawić w
pokoju aby zasnął sam, to na razie jeszcze jest niemożlwe. Już kilka razy ,
czy kilkanaście razy prosiłam męza, abyśmy na zmianę usypiali brzdąca, a on
na to, że - ja go od samego początku usypiam, to gdyby on miał teraz zacząć,
a przecież mały nieprzyzwyczajony, to lepiej abym to ja nadal robiła. tylko,
ze ja już nie mam siły - tracę szybko cierpliwość, już nieraz krzyczalam na
małego, ze ma spać - ja wiem że to nie metoda - ze tak nie można - wiem o
tym, i boję sie jednego, ze jak pewnego dnia nie wytrzymam przy usypianiu to
się zemści to na dziecku - a naprawdę nie chcialabym tego, już nie wiem co
mam zrobić. To chyba wszystko z mego przemęczenia, i nie mam pojęcia czemu
mój mąż tego nie rozumie...