yenna_m
08.04.16, 21:44
Normalnie wstyd mi pisać pod stałym nickiem, bo pomyślicie, że trolluję.
Ale zastanawiam się, jak z klasą wybrnąć z durnowatej sytuacji towarzysko- pracowej.
Opowiem od poczatku.
Od dłuższego czasu w pracy zaczepia mnie facet. Niby w żartach. Niby przy wszystkich. Z racji, że jestem nowa, idę na pierwszy ogień ze specyficznymi żartami gościa.
Zaczął od wylewnego powitania, pierwszego dnia pracy, że to "nowa koleżanka obrączki nie nosi więc wolna, to może jakaś kawka".
Tak więc pan usłyszał, że nie bardzo, bo koleżanka zaobrączkowana, ino biżuterii nie nosi, więc sorry...
No i kuźwa zaczęło się.
Ilekroć gościu wparuje mi do pokoju, to mam zaczepki ze strony pana, ku ogólnej uciesze gawiedzi siedzacej przy biurkach obok.
Jak bym w żartach nie odmówiła, tak zero efektu. Pan jest mistrz dowcipu, w didatku jeb...tnie namolny.
Ostatnio walnął pod moim adresem tekst, że jestem atrakcyjna (wtf?!).
No i pytanie. Jak z klasą, raz na zawsze, rozwiązać problem pana? Pan mnie wqr...ia totalnie, zupelnie mnie nie interesuje, więc prędzej niż później mi się uleje i walnę gościowi mowę na temat niestosownosci jego zachowania (i nie będę miła).
Jednak mam wrażenie, że jednak może lepiej sprobować jakoś z klasą, a nie tak bezpośrednio, z kopa, z krótkim żołnierskim "spier...alaj". Tylko jak?
Ematka kobieta z klasą. Wąska specjalistka. Pomoże, prawda?