Dodaj do ulubionych

A ja mam dołka.. :(

    • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 03.05.16, 21:27
      Ty masz zryta banię - lepsza gruba i brzydka niż ze zrytą banią i parciem na portfel.
    • jola-kotka Re: A ja mam dołka.. :( 03.05.16, 21:39
      Zazdrosc wali na kilometr. Wiesz,ze oprocz wygladau to jeszcze trzeba miec to cos w sobie,ktore laczy ludzi. Ale ktos kto moze tak oceniac,inne kobiety raczej fajna osoba nie jest i juz masz odpowiedz dlaczego nikt cie nie chce. Tym tekstem pokazalas ze jakby sie dalo wyrwalabys tych facetow tym laska natychmiast. Zamiast im zazdroscic zacznij od siebie widocznie jednak maja cos czego ty nie masz pomimo braku dwoch podbrutkow.
    • tatrofanka Re: A ja mam dołka.. :( 03.05.16, 22:07
      Js jestem szczupła, atrakcyjna i wykształcona. Mąż tez.

      Widocznie masz paskudny charakter.
      Albo tylko ci się wydaje ze jesteś atrakcyjna.
      Moze oddech madz nieświeży?


      OJP ale trzeba byc durnym zeby myśleć jak ty.
      • jola-kotka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 01:28
        10/10
    • kj-78 Re: A ja mam dołka.. :( 03.05.16, 22:18
      Ale Ty wcale nie szukasz FACETA. Szukasz czegos, co by wypelnilo jakas pustke, glownie finansowo-odpowiedzialnosciowa, i zeby bylo sie czym pochwalic. Wymyslilas sobie, ze posiadanie "faceta" zapewni Ci te rzeczy, wiec masz zadanie do zrealizowania: znalezc faceta!

      Czy jakbys wygrala spora sume w totka, tak, ze moglabys sobie bez problemu pozwolic na prace wylacznie dla przyjemnosci, a wszystkie wieksze i mniejsze prace okolodomowe moglabys komus zlecac - czy wtedy tez tak desperacko szukalabys faceta? Jesli tak - to potrzebujesz go naprawde, jesli nie - to znaczy, ze to nie faceta Ci brak. Przemysl to...

      Z mojego doswiadczenia wynika, ze w zwiazki wchodzi sie, bo jest nam z kims po prostu dobrze, bo mozemy porozmawiac, dzielimy jakies zainteresowania, bo lubimy z ta osoba przebywac i chcielibysmy to robic jak najczesciej. Nikt chyba nie wchodzi w zwiazek z powodu, ze bedzie mogl mniej pracowac i nie bedzie musial sam obslugiwac wiertarki, a do tego inni sa z kims, wiec ja tez chce!

      Tez mam watpliwosci, czy jestes prawdziwa...
      • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 08:23
        Kj78- ale ja nie SZUKAM faceta. Tak właściwie to nigdzie nie chodzę, nie rejestruję się na żadnych portalach, uważam że poznanie kogoś powinno być spontaniczne, przypadkowe, zawsze mi się udawało nawiązywać jakieś fajne znajomości. Finansowo nie narzekam- ALE - cały czas trzymam rękę na pulsie - etat i działalność gospodarcza, dodatkowe zlecenia, tłumaczenia, siedzenie po godzinach. Tak, zazdroszczę takim co mają odrobinę wolnego, leniuchowania z dzieckiem, u mnie kilka dni przerwy w dorabianiu to zaraz strata, wolałabym myśleć że nie pracuję sama, tylko że w razie W jest jeszcze jedna pensja, że jak się coś stanie to trudno, nie umrzemy. I w ogóle przykro mi patrzeć jak inni mają poukładane życie, uzupełniają się wzajemnie, RAZEM dbają o mieszkanie czy dom, a ja mam poczucie że ZNÓW nie wyszło...... Dziwne co piszesz.... tak, inni są z kimś, więc ja też chcę....to nie jest jakieś dziwne i nienaturalne, nie wiem co w tym złego. Tak, fajnie jest wiedzieć, że nie muszę się martwić o wszystko sama. I nie chodzi o zlecanie czegoś obcym ludziom, tylko o takie codzienne, zwykłe wsparcie.
        • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 08:47
          O Twoim charakterze i o tym, że potrzebujesz robota wielozadaniowego a nie mężczyzny to już Ci dziewczyny napisały - nie będę się powtarzać.

          Odniosę się tylko do Twojej wizji idealnego związku. W rzeczywistości to naprawdę nie jest tak, że "razem, przy lampce wina, uzgadniają, że najpierw wyremontują łazienkę a potem pokój". To tylko z zewnątrz tak wygląda. W rzeczywistości we wszystkich znanych mi małżeństwach są ciągłe tarcia. Najczęściej faceci mają pretensje do żon o to, że te "ciągle czegoś chcą". A to mieszkanie pomalować (a przecież zaledwie 8 lat minęło od ostatniego malowania), a to pralkę wymienić, a to podjazd zrobić. Z kolei kobiety mają pretensje do mężów, że skarpetki po domu rozrzucają i nawet jak umyją naczynia, to patelnię zawsze zostawią. Przykładowo.
          To są normalne rzeczy w małżeństwie, ale dla Ciebie - mam wrażenie - nie do zaakceptowania. Bo wszystko musi być tak jak Ty chcesz.

          A jeszcze tak na marginesie: ja też jestem zaradna i samodzielna i wiesz co? Dla mojego męża jest to wada. Bo on chciałby się mną poopiekować, a tu nie ma jakbig_grin. I to, że potrafię szafę odnowić i ogródek przekopać to też dla niego żadna zaleta. On by wolał, żebym mu obiad ugotowałabig_grin
          • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:31
            Nie mówiąc o tym, że związek to wieczny KOMPROMIS. A z wpisów ad. wynika, że sztuka kompromisu jest jej całkowicie obca. Jest ja, odmieniane przez przypadki oraz mnie, mi, itd.
            • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:33
              Bo piszę o sobie i MOICH problemach. Jak pisałam o córce było o NIEJ. Niemniej jednak masz rację. Kompromis zawsze przychodził mi z trudem. Wobec męża czułam się jak służąca. Nie wiem dlaczego.
              • echtom Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:49
                > Kompromis zawsze przychodził mi z trudem. Wobec męża czułam się jak służąca. Nie wiem dlaczego.

                Patrz pierwsze zdanie.
              • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:52
                Dlatego, że masz spaczone spojrzenie na role w związku. Wychowałaś się w rodzinie, która jest dla Ciebie wzorcem i robisz to samo co Twoja matka. Nie umiesz dać drugiemu człowiekowi przestrzeni w związku, tylko wszystko chcesz kontrolować. Wszyscy mają się podporządkować Twojej chorej wizji, jak powinien wyglądać związek. Każdy kto ma minimum poczucia własnej wartości, każdy kto chce dawać, ale też brać w związku, kto nie chce być tylko wpasowany tam, gdzie go ustawisz, się z takiego układu wycofa.
                Facet w średnim wieku, który wpasuje się w układ jaki Ty proponujesz, musi mieć poważne zaburzenia.
    • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 01:22
      dziennik-niecodziennik napisała:

      > No bo wredna picza jestes. A wredne picze nie maja powodzenia.
      > Sorry, ale mnie zdenerwowalas.
      >
      100/100!
      I nie denerwuj się już. Szkoda zdrowia smile
    • srubokretka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 01:46
      > grube, brzydkie, bezguścia, beztalencia, o niczym z nimi nie można pogadać oprócz pieluszek i kupek
      >nie spojrzałabym nawet na grubą całą piegowatą kobietę z dwoma podbródkami (fuj!)

      Faceci tak mysla o tobie, jak sie odezwiesz. Poprostu masz takie wnetrze.
      Oj jak bardzo mi ciebie nie zal.
    • conena Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 09:05
      przede wszystkim, nie wiesz czy ci faceci są tacy wspaniali i fajni. być może na imprezach rodzinnych są czarujący, a w domu leniwe mruki popierdujące na kanapie. i dlatego ich żony wcoorwione siedzą na tej samej imprezie i zamiast pluć jadem wolą milczeć, podczas gdy panowie brylują.

      > gdybym poznała kogoś równie ambitnego i dobrze zarabiającego, razem daleko byśmy zaszli....
      bu-ha-ha-ha! tak, moja Mama bardzo daleko zaszła w takim związku, baaaardzo. zdominowana, z syndromem ofiary, pełna pretensji i zgorzkniała rozpoczyna nowe życie w wieku 65+. a mój "ambitny, dobrze zarabiający" ojciec to wcielenie wszystkich męskich wad wypisanych w niniejszym wątku. no faktycznie, można umrzeć z zazdrości.
      zawsze, ale to zawsze pamiętaj: be carefull what you wish for.
      • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 09:51
        No nie wiem jacy są, rzeczywiście. Znam żonę jednego z tych wspaniałych facetów. Ma luz blues. On na tirach za granicą, ona na zakupach lub u fryzjera/kosmetyczki przedpołudniami jak dziecko w szkole. Teraz jeszcze 500 na dziecko dostali i nawet się chwaliła że szef mu specjalnie najniższą na umowie wpisał bo resztę ma "pod stołem". Fajnie, co?
        • kitek_maly Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:09
          I co w tym fajnego?
          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:13
            Chciałabym móc pracować dla przyjemności, a nie musieć brać wszystkiego co się nawinie, padać o 21 ze zmęczenia. Mieć chwilę luzu. Takiego czystego luzu. I nie musieć się martwić w pojedynkę, i mieć pewność że jak coś się stanie, nie wypali to ta druga osoba będzie wsparciem, przytuli i coś razem poradzimy. I nie musieć co miesiąc zaglądać na konto na ile czasu starczy mi poducha finansowa w razie braku możliwości pracy, braku korepetycji, mojej choroby, itp.
            • echtom Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:54
              Ok, jesteś po prostu przemęczona. Wyluzujesz za kilka lat, jak młoda podrośnie. W sumie to niewiele kobiet pracuje dla przyjemności, większość na cały etat, a część z nich jeszcze dorabia.
              • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:07
                Tak, jestem przemęczona i to mocno. Do tego mam wrażenie że moje życie się skończyło.
                • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:13
                  Życie się nie skończyło tylko musisz zrewolucjonizować swoją postawę idź na terapię czy coś ??? A pyskata córeczka tez nie pomaga znaleźć partnera bo jak chłop raz czy drugi usłyszy bezczelny tekst to nawet święty zrezygnuje z prób poznania cie bliżej.
        • peonka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:12
          No to fajnie czy nie? Krytykujesz czy też byś tak chciała? Czy nie chciałabyś, ale boli Cie, że tak nie masz, bo nikt Cię nie chce?
          Idź dziewczyno pogadaj z kimś w realu, jeśli tam masz znajomych.
        • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:16
          Nie mogę uwierzyć że to cie kręci ? Oszukiwanie państwa i podatników? Bieganie po kosmetyczkach? Praca tirowca, który może bzykac przydrożne panienki? Z każdym postem się pogrążasz i pokazujesz ze pomimo wykształcenia jesteś strasznie prosta. Jak budowa cepa normalnie...
          • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:20
            Naprawdę musisz pracować na dwa etaty czy macie takie wybujale wymagania? Lokitty pracuje z domu i na nią i córkę starcza a nawet prywatną szkołę...
            • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:25
              Przyszło Ci do głowy że Lokitty i ja to dwie inne osoby?
              • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:06
                Przeca podała ci Lokitty jako przykład!
          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:24
            Nie, to mnie nie kręci. Wolną godzinę lub dwie dziennie przeznaczyłabym na coś zupełnie innego, dla siebie lub córki. Aczkolwiek niewątpliwie jest mi ona potrzebna. jedni lubią kosmetyczkę i tipsy inni poczytaliby sobie coś dobrego, zapisaliby się na studia podyplomowe itp. Gdzie ja napisałam że mnie kręci latanie po kosmetyczkach? Ona lata bo lubi, a ja poszłabym na studia podyplomowe....potrzeba mi trochę odpoczynku, luzu i "niemania" wszystkiego na głowie. Rozumiesz, czy jesteś zbyt prosta?
            • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:31
              Ja nawet studiów podyplomowych nie mogę podjąć, bo po pierwsze miałabym wyrzuty sumienia, po drugie młoda miałaby pretensje (i słuszne) że nawet soboty i niedziele poświęcam czemuś innemu niż jej....Chodzi mi o takie normalne, rodzinne życie. Tak mam dosyć tego, że wszystko jest na mojej głowie.
            • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:34
              Ty sama nie wiesz czego chcesz.
            • 7dosia Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:35
              Czyli, szukasz faceta, który cię przygarnie z 13-letnim dzieckiem, będzie oddawał całą kasę na twoje konto, dbał o twoje szczęście i w ogóle tańczył, jak mu zagrasz. Zatem wnioski są dwa: albo jesteś poyebana, albo masz niesamowicie optymistyczne zdanie na temat mężczyzn, (chociaż być może, to drugie wynika z pierwszego). Ale ogólnie śmieszny wąteksmile
              • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:41
                Nikt mnie nie musi z dzieckiem przygarniać. Mam gdzie mieszkać. Może moje optymistyczne zdanie wyrobiło się na podstawie moich rodziców?
                • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:51
                  Ada ale masz dostatecznie dużo lat by wiedzieć, że nie ma na świecie zbyt wielu fajnych wolnych mężczyzn, którzy marzą tylko aby być twoim podnóżkiem, oddawać ci kasę, dopieszczac i dać się ustawiać big_grin Co się tak obruszylas porównaniem z Lokitty? Obie jesteście nauczycielami czy tez tłumaczkami macie córki z odpadami atomowymi i samotnie je wychowujecie.
                • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:55
                  To Tylko dowodzi, że sama nie widzisz, jak bardzo zaburzone były relacje w domu Twoich rodziców.
                  • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:58
                    Wiesz, ja tam zaburzeń nie widziałam. Każde robiło co do niego należy. Wydawałoby się, że się rozumieją bez słów. Był spokój. Wielki spokój. Nikt się nie kłócił, nikt nie krzyczał.
                    • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:02
                      Sorry, to, że nikt nie krzyczał i że był spokój, wcale nie znaczy, że relacje nie były zaburzone.
                      • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:05
                        Wiesz, myślę że dziecko w wieku paru lat nie roztrząsa kto w domu ile zarabia, ile oddaje żonie, mężowi, kto płaci rachunki....dla dziecka ważne jest że ma spokój, że jest chciane, kochane, zaopiekowane, ma fajne dzieciństwo i troskliwych rodziców. U nas tak właśnie było.
                        • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:11
                          Dziecko - owszem, ale nastoletnia dziewczyna, a tym bardziej - dorosła kobieta powinna takie niuanse już wyłapywać.
                        • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:12
                          A Ty w domu byłaś tylko do wieku paru lat? Zwykle dzieci jak dorastają widzą podział ról w domu i widzą jakie są relacje. Jeśli ktoś całe życie wychował w się domu, w którym ojciec traktował matkę jak sprzątaczkę i kucharkę, to uznaje, że jest to rola kobiety sprzątać i gotować. Jeśli ktoś widzi, że decydujący głos ma matka, to sam też będzie uważał, że tak powinno być.
                          Owszem relacje w domu dzieci obserwują i stają się dla nich wzorcem.
                          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:32
                            Tata zmarł gdy miałam 16 lat. Poza tym on zawsze był tą bardziej uczuciową stroną. Mama była chłodniejsza, mniej emocjonalna, licząca wszystko na zimno i czy się opłaca. pamiętam mój pierwszy związek - taka wielka, wielka miłość. Chodziliśmy 3 lata. I wiecznie było "to nie będzie żaden twój mąż, ma 3 braci, taka wielka rodzina, bieda aż piszczy, wszystko ci wyżrą, to będzie studnia bez dna".....
                            • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:39
                              No, wdałaś się w Mamę. Podchodzisz tak samo. Teraz zastanów się, czy faktycznie to zdrowe podejście do innych.
                              Kurcze, Ty chyba jesteś trollem.
                              • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:13
                                Coraz bardziej się przekonuję, że to nie może być prawdziwa osoba..
                            • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:54
                              "pamiętam mój pierwszy związek - taka wielka, wielka miłość. Chodziliśmy 3 lata. I wiecznie było "to nie będzie żaden twój mąż, ma 3 braci, taka wielka rodzina, bieda aż piszczy, wszystko ci wyżrą, to będzie studnia bez dna"..... "

                              Masakra. Wredna, wyrachowana osoba. Nie wiem, jakim cudem uznałaś, że to jest dobry wzór do naśladowania. Ale skoro ją naśladujesz- naprawdę mnie nie dziwi, że jesteś sama.
                    • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:02
                      Bo twój ojciec przyjął rolę faceta bez jajek ktory urodził się by wam dogadzac. Wychowano cie na księżniczkę a takie kobiety mają przerabane w życiu bo są stworzone by je podziwiać i im ustępować oraz spełniać ich oczekiwania.
                      • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:07
                        Sama nie dajesz nic od siebie w związku bo gdzie miłość, 'bliskość, wsparcie, seks, zrozumienie, ciepło? Tylko "daj i daj, zrob przelew, wyremontuj" big_grin
                • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:01
                  Kiedyś pisałaś już o swoich rodzicach. Z wypowiedzi wynikało, że ich małżeństwo funkcjonowało, bo Twojemu ojcu pasowała rola podnóżka. Teraz Ty próbujesz powielać ten model i jesteś zdziwiona że jakoś mało chętnych się zgłosiło. A forum, przez kolejny, długaśny wątek próbuje Ci uświadomić (jak dotąd - bez skutku) że taki model związku jest nie tylko baardzo rzadko spotykany, ale wręcz niezdrowy.
                • allatatevi1 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:10
                  No tak, ale Twój ojciec chyba nie poznał Twojej matki jako prawie czterdziestoletniej rozwódki z cudzym dzieckiem?
                  Na takiego faceta jak Twój ojciec to mogłabyś liczyć jako dwudziestoletnia, bezdzietna panna.
                  Teraz musisz już trochę obniżyć wymagania.
                  • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:29
                    Taaaa, bo moja córka to odpad atomowy, więc muszę potencjalnemu partnerowi usuwać pyłki spod nóg za to, że mnie łaskawie wziął? Pogięło Cię?
                    • 7dosia Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:49
                      Ale to twoja córka szuka faceta czy ty? Córka nie jest odpadem, ale to chyba ciebie pogięło, jeśli myślisz, że łatwo znajdziesz frajera, który nie ma w życiu nic lepszego do roboty, niż usuwać pyłki spod nóg starzejącej się babie, w dodatku z dzieckiem
                    • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:17
                      1. To ty szukasz faceta, czy córka?
                      2. Wychowujesz córkę właśnie na odpad atomowy.
                      3. Swoim zachowaniem i podejściem do życia tworzysz kopię siebie - sorry, ale twoja córka ma już prze..ne, o czym sama pisałaś. W ogóle nie wyciągnęłaś wniosków z poprzedniej dyskusji i tego, co dziewczyny ci życzliwie radziły.
                      4. Robisz dokładnie to samo, co patrz punkt 3.
                    • arwena_11 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:27
                      Pamiętaj jedno. Jak facet będzie miał do wyboru kobietę z dzieckiem czy samotną, wybierze samotną. Zwłaszcza że ma mozliwość szukać w wolnych dekadę lub więcej młodszych
                      • rhysmeyers22 Re: A ja mam dołka.. :( arwena 05.05.16, 08:13
                        No pacz pani.glupia jestes az zeby bolą.plujesz sie zawzięcie w tym watku ,krytykujesz autorkę a sama produkujesz bzdety i krzywdzące stereotypy.gdzies to wyczytała ze facet zawsze wybierze samotna?a moze wybierze fajniejsza po prostu?ladniejsza?madrzejsza?ruszylo mnie takie zaściankowe dupowate myślenie bo jestem świeżo po lekturze blogu pewnej mamy,której corka cierpi na bardzo rzadka genetyczna chorobę ,tatuś oczywiscie wymiksowal sie z układu .a dzis pani jest po ślubie z bardzo fajnym panem i wlasnie maja kilkumiesięczna córkę.wspolna.bo uwaga,pani jest bardzo ładna i szalenie sympatyczna.jesli ona mogła znaleźć tatę dla swojej chorej corki to nie watpię ze inne mamy ze zdrowymi dziećmi ,spokojnie stoją przed taka szansa.o ile oczywiscie maja ku temu potencjał w postaci fajnego charakteru ect.wiec abstrahując od przypadku autorki watku,przestań bredzić kobieto bo takie myślenie jest conajmniej dziwne w twoim wieku.dojrzalym dość XD
                      • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 05.05.16, 09:11
                        Nie zgodzę się. Mój mąż miał wianuszek adoratorek, a jak się pojawiłam (o zgrozo) to rach ciach i już było pozamiatane smile a miałam wówczas 4-letnie dziecko. I ślub był, i dziecko mamy i jesteśmy szczęśliwi. Mąż przystojny, dobrze zarabia, poukładany, ma wady jak każdy, ale ja je nawet lubię i pewnie to co w moich oczach jest wadą to dla innych będzie zaletą. Można? Można.
                        • allatatevi1 [...] 16.06.17, 12:52
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 13:07
                            Co ty wypijesz?! Ani nie znasz zuleyki, ani tym bardziej jej męża, a twoje domysły są po prostu obrzydliwe i chamskie. I mają niewiele wspólnego z prawdą. Zgłaszam twój post do kosza.
                            • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 13:08
                              *wypisujesz
                            • tt-tka Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 13:09
                              Tez zglosilam. Choinka, jakbym wiedziala, ze takie demony wyzwole, to bym sie bawila inaczej...
                            • zlababa35 Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 18:25
                              Rosa, to jest akurat forumka, która pisze rzadko, ale jak już coś napisze, to kompletnie od czapy i nie wiadomo, o co kaman. Kosz koszem, ale najlepiej zignorować głupotę wink.
                              • zlababa35 Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 18:27
                                Ale zgłosiłam, bo brzmi toto jak psychopatka.
                          • sumire Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 13:13
                            Trzeba być nieźle porąbanym, żeby takie rzeczy innym ludziom pisać. Że nie napiszę brzydziej.
                            Druga opcja jest taka, że masz 13 lat i jeszcze myślisz że w internecie można chlustać na ludzi swoimi mentalnymi wymiocinami anonimowo.
          • arista80 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:35
            Ad.6 Ale co cie to obchodzi, że żona biega po kosmetyczkach? To sprawa między nimi jak sobie życie układają. Twoim problemem jest, że rozliczasz innych z tego co robią. To nie twój interes, nie twoja broszka, skoro tak funkcjonują i trwają ze sobą, widicznie tak im się podoba i tobie nic do tego. W moim związk ja prawie nie gotuję i rzadko chodzę na zakupy. Aha, to zazwyczaj mąż zawozi i przywozi dziecko z przedszkola. Ale okropna jestem, co?
            Zamiast wytykać innym i rozliczać z tego jak żyją, bo ty oczywiście inaczej i lepiej, to pomyśl w drugą stronę: co te kobiety mają w sobie, że mają facetów, którzy chcą je pomimo drugich podbródków i kasy na kosmetyczki: może są po prostu miłe i uczynne, fajnie się z nimi rozmawia, są ciekawe, pomyśl i może warto zacząć wdrażać te cechy, zamiast oskarżać cały świat, że ty taka biedna i niezrozumiana. W moim otoczeniu jest pełno, wydawałoby się niezbyt łądnych kobiet, ale które po poznaniu okazują się być tak fajnie, że sama bym się mogła z nimi ożenić. Przemyśl to.
            Tymczasem to już twój któryś post z kolei, z którego właśnie wylewa się niechęć do ludzi. A co gorsza utrwalasz tą postawe w twojej córce. Potem będziecie takie obie samotne i zgorzkniałe, narzekające na cały świat.
            • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:43
              mam gdzieś to, że lata po kosmetyczkach. Zazdroszczę jej po prostu luzu, i że może beztrosko wydać te parędziesiąt-paręset złotych na siebie - bo przelew męża i tak przyjdzie.....
              • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 10:57
                Kasa przysłania Ci wszystko i zdrowy rozsądek pojechał na wakacje.
                Tobie potrzebna jest pomoc specjalisty. Robisz krzywdę sobie, ale też utrwalasz w córce swoje chore wizje i kiedyś ona będzie miała podobne problemy.
              • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 05.05.16, 09:12
                Mamona Cię opętała. Żałosna jesteś jak cholera.
        • conena Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 11:59
          ad.a6 napisał(a):

          > No nie wiem jacy są, rzeczywiście. Znam żonę jednego z tych wspaniałych facetów
          > . Ma luz blues. On na tirach za granicą, ona na zakupach lub u fryzjera/kosmety
          > czki przedpołudniami jak dziecko w szkole. Teraz jeszcze 500 na dziecko dostali
          > i nawet się chwaliła że szef mu specjalnie najniższą na umowie wpisał bo reszt
          > ę ma "pod stołem". Fajnie, co?

          ostatnie zdanie odbieram jako mocno ironiczne, bo inaczej mi się w mojej małej głowie nie mieści.
          albo mamy całkowicie odmienną definicję "fajnego faceta" po prostu.
          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:09
            Tak, to sarkazm. Niemniej jednak to facet kombinuje żeby im było dobrze. Obojętnie jak to robi. Zarabia, dorabia, stara się. Nie przepali, nie przepije. Ale on się martwi, nie ona. Ona podchodzi do spraw finansowych raczej beztrosko. Znam ich od kilku lat. I to nie jest dla mnie definicja fajnego faceta. Mi się po prostu ulało. Chcę mieć trochę świętego spokoju, mam czasem wrażenie że wszystkiego jest za dużo jak na jeden łeb sad
    • itka-julitka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:12
      Wylało się na Ciebie trochę pomyj (chociaż nie czytalam calości, to widze jednak wiele negatywnych komentarzy).

      Ale prawda jest taka, ze widząc fajnego, bardzo przystojnego, zadbanego, zaradnego i ogarnietego życiowo faceta koło naprawdę nieatrakcyjnej, niezadbanej i nieciekawej charakterologicznie/ osobowościowo żony bez pasji i własnego zdania zdecydowana większość z nas pomysli "CO ON W NIEJ WIDZI?".

      Sama moge stwierdzić, ze widując kolege z podstawówki, ktróy był (i jest) prawdziwym ciachem (takim "wow!") na dodatek interesujący, zaradny, sympatyczny, skromny, typ sportowca, zadbany itp, z żoną (też znana mi koleżanka ze szkoły) która jest, delikatnie mowiąc, urodowo poniżej przeciętenej (chociaż nie jest gruba smile ), starsza od niego (co niestety widać, bo jakas taka mało zadbana) a do tego typ totalnej mimozy i osoby na wszystko narzekającej, wiecznie niezadowolonej to też sie zastanawiam co on w niej widzi / widzial ? smile

      Róznica jest taka, że ja nie zazdroszczę smile też mam fajnego meza smile Ale ciekawią mnie motywy tych przystojniaków, którzy biorą sobie za żony naprawdę osoby o obiektywnie nieciekawej osobowości / charakterze i urodzie
      • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:27
        Bo widzę że tu cokolwiek nie napisać to jest źle. Jak któraś napisze że samodzielna i zaradna- źle, bo faceci podobno się jej boją i uciekają. Jak napisze że nie pracuje i zajmuje się dziećmi - to pasożyt i kura domowa, wisi na mężu, pasożytuje. Ja nie chcę ani jednego ani drugiego - chciałabym tylko trochę pomocy i "odciążenia" ze strony partnera. Nie chcę na nikim wisieć, pasożytować, wydawać na bzdury (ktoś tu napisał że kosmetyczka beeee). Chciałabym trochę luzu i wolności, nawet wizyta u fryzjera to u mnie tłumaczenie się - bo zwykle w tygodniu korepetycje, mało tego, jak odwołam to ludzie mają do mnie pretensje, ale ja też jestem człowiekiem, nie maszyną. Co mam mówić, odwołuję lekcje z powodu pójścia do fryzjera? sad nawet godzina spaceru z córką na lody to odwołanie jakiejś lekcji. Też by mogło być tak, że ja się zajmuję córką a partner dorabia... no tak, ale ja za dużo chcę.
        • echtom Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:48
          > chciałabym tylko trochę pomocy i "odciążenia" ze strony partnera.

          Ale my piszemy głównie o tym - że facet ma zaspokajać Twoje oczekiwania, a w zamian być szczęśliwy, że ma komu usługiwać. Mówiąc brutalnie, jesteś mało atrakcyjnym "towarem" na tym rynku, więc dlaczego właśnie Tobie miałby się trafić taki święty? Tzn. może, ale to bardziej jak trafienie szóstki w totka niż coś, co się należy od życia. Mogę to napisać, bo mam podobnie, ale w przeciwieństwie do Ciebie jestem dość rozsądna, by nie mieć pretensji do świata, że jest urządzony tak, a nie inaczej i to, co cenimy w sobie i co mogą cenić np. koledzy w pracy, niekoniecznie jest atutem przy tworzeniu związku. Pokaż mi faceta, który przy romantycznej lampce wina będzie chciał rozmawiać o szkolnych kłopotach czyjegoś dziecka.
        • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:49
          Ja nie chcę ani jednego ani drugiego - chciałabym tylko trochę pomocy i "odciążenia" ze strony partnera. Nie chcę na nikim wisieć, pasożytować, wydawać na bzdury (ktoś tu napisał że kosmetyczka beeee). "

          No właśnie - nie jest to prawda. Jeszcze z poprzednich Twoich wątków wynikało, że nie tylko chcesz "odciążenia". Chcesz decydować o tym, na co on będzie wydawał pieniądze, co jest "bzdurą" a co "uzasadnionym wydatkiem", chcesz żeby ogarniał wszystkie remontowe prace, a jednocześnie jak musisz mu ugotować obiad, to "czujesz się jak służąca". Jednym słowem - wszystko dla Ciebie, nic od siebie.
        • black_halo Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:50
          ad.a6 napisał(a):

          > Bo widzę że tu cokolwiek nie napisać to jest źle. Jak któraś napisze że samodzi
          > elna i zaradna- źle, bo faceci podobno się jej boją i uciekają. Jak napisze że
          > nie pracuje i zajmuje się dziećmi - to pasożyt i kura domowa, wisi na mężu, pas
          > ożytuje.

          Bo to jest ematka i wiadomo, ze tu wszystkie maja rozmiar 3 po urodzeniu trojki dzieci, prace z pensja trzy srednie krajowe, waskie spejalistki co po tej pracy maja jeszcze czas na fitnessy wiec sie w ciazy nie spasly albo sa szczuple genetycznie (grube geny jednak nie istnieja), po fitnessie maja czas na quality time z dziecmi i szalony seks z mezem oraz z rana wygladaja rzesko i mlodo. To jest internet.

          Ty jednak jestes albo trollem albo nie wiem ... dlaczego wszystko u Ciebie sie kreci wokol kasy? Nie umiesz inaczej?
          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:58
            Black_halo: po czym wnosisz, że wokół kasy? Czuję pewnego rodzaju przeciążenie tym wszystkim. Mam wielką ochotę po prostu odpocząć. W każdy możliwy sposób. Podładować akumulatory. Ale jak zrezygnuję z klientów pod sam koniec roku to w przyszłym już ich nie odzyskam. A żyć trzeba. Tak, kasa jest dla mnie ważna. Po rozwodzie bardzo długo byłam sama i było różnie, dlatego boję się biedy.
            • black_halo Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:05
              No bo w kazdej wypowiedzi podkreslasz, ze facet jest Ci potrzebny do finansowego bezpieczenstwa. Gdzies napisalas, ze nie rozumiesz jak mozna pracowac od pon do piatku, bez weekendow, od 8 do 16 i nic nie dorabiac. Normalnie. Ja tez tak pracuje, moj maz tez tak pracuje i nawet moja samotna kolezanka z nastolatka na stanie tez pracuje tylko na etat.
            • pade Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:09
              To może inaczej. Co masz do zaoferowania ewentualnemu partnerowi?
              • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:28
                A w kategoriach związku się na to patrzy? Zawsze myślałam że chodzi o uczucie. To ma być jakiś targ? Jeśli jedno i drugie w miarę zarabia i ma stabilną pracę, pasują sobie fizycznie, mają wspólne zainteresowania - nic nie stoi na przeszkodzie.
                • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:32
                  Targ to Ty uprawiasz. Chcesz to i to - ale ile i jak chcesz zapłacić? Ty chcesz brac ale nie dawac. Z takim podejsciem to nikt Cię nie zechce.
                • echtom Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:46
                  Uczucia w tym, co piszesz, to jest akurat najmniej, jeśli w ogóle.
                  • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:47
                    Wybacz nigdy nie miałam zdolności do opisywania uczuć sad, może byłoby inaczej gdybym była zakochana, kto wie smile
                    • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:20
                      Ależ skąd! Swoje uczucia do psa opisałaś bardzo plastycznie!
                      Tylko o uczuciach do mężczyzny nigdy się nie zająknęłaś.
                      • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:41
                        Dokładnie to przerażające za za psem tak łkalas a za facetem z którym dzieliłas życie kilka lat nie uronilas łzy. To wiele o tobie mówi.
                        • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:42
                          Trudno, pies mi nie zrobił ani jednej przykrości.
                          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:43
                            Pisałam wcześniej dlaczego za partnerem nie tęsknię. Zrobił zbyt wiele złego.
                            • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:41
                              Ile złego ci zrobił? Bo nie dorastał do twoich wymagań?
                • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:56
                  W związku chodzi o bycie razem, także wtedy gdy jedno zarabia mniej niż drugie, także wtedy gdy jedno nie ma pracy, także wtedy gdy mają inne zainteresowania, ale wzajemnie się szanują, wspierają, są razem.
                  Ty chcesz być z kimś kto spełni Twoje wymagania, tylko nie piszesz nic, o tym, z czego dla tej drugiej osoby jesteś gotowa zrezygnować, na jakie iść ustępstwa, co możesz tej drugiej osobie dać od siebie...
                • pade Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:21
                  Najważniejszy w związku jest charakter. Nie wykształcenie, uroda, zawód, tylko charakter!
                  Piękna, szczupła, wykształcona dziewczyna z wrednym, roszczeniowym charakterem nie stworzy dobrego, stałego związku.
                  Możesz odpowiedzieć czego od Ciebie może oczekiwać ewentualny partner?
                  • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:25
                    Tego co oczywiste: spełniania razem ze mną swoich pasji, wsparcia i pomocy w razie CHOROBY nie lenistwa.
                    • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:29
                      A co jeśli on nie będzie podzielał Twoich pasji? Co jeśli on będzie wolał remont salonu, a nie łazienki? Co, jeśli zachoruje i będzie potrzebował Twojej pomocy i usługiwania?
                      • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:30
                        To chyba oczywiste że w czasie choroby się pomaga, usługuje, dba....
                        • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:40
                          Nie odpowiedziałaś na resztę pytań.
                          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:41
                            Bo nie wiem co odpowiedzieć. Serio. U nas mama była pomysłodawcą, tata - wykonawcą.
                            • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:48
                              I Ty uważasz, że tak było ok?
                              • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:52
                                Tak, nikt nie wnosił sprzeciwów, aczkolwiek tata sam powiedział że mama jest najlepszą księgową i pomysłodawcą pod słońcem.
                                • milka_milka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:56
                                  "Aczkolwiek" tu nie pasuje.

                                  aczkolwiek ?spójnik łączący zdania lub wyrażenia o treści przeciwstawnej, nieoczekiwanej w danym zestawieniu, np. Uczył się dobrze, aczkolwiek orłem nie był.? Słownik j. polskiego PWN

                                  sjp.pwn.pl/sjp/aczkolwiek;2438565.html
                            • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 05.05.16, 06:22
                              Stara baba a zaslania sie mamusia jal nastolatka. Paradne.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:30
                      To niewiele.
                    • pade Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:33
                      Tylko tyle???
                      • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:34
                        Nie rozumiem...
                        • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 17:18
                          I dlatego umrzesz w samotności.
                • arwena_11 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:47
                  Wiesz co, uczucia to jedno, ale motyle w brzuchu kiedyś opadają, albo przygasają po prostu. Zostaje proza życia.
                  I skoro oczekujesz, że facet będzie zarabiał i pomagał w utrzymaniu twojego dziecka ( a nie musi ), to musisz coś z siebie dać.

                  Ja na co dzień nie pracuję, więc ogarniam dzieciaki i dom. Ale czasami mam maratony, jak pojawi się coś nagłego i pracuje na zlecenie po 10h na dobę ( bo terminy gonią ). Wtedy mąż w weekend i posprząta i da dzieciom jeść - nawet jakby to miała być zamówiona pizza.

                  Ale ja nie traktuje ugotowania mężowi obiadu czy uprasowania koszuli jako uciemiężenie mnie. Mam czas i na to i na wyjście do koleżanki czy połażenie po sklepach.

                  Naprawdę zrobienie obiadu to takie uwłaczające godności? Zwłaszcza jak się ma czas, bo jest się wcześniej w domu? Wstawienie pralki i powieszenie też?
                  Za samo to, że nie musisz dorabiać na korkach wypadałoby. Bo facet nie musi utrzymywać twojego dziecka
        • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 12:57
          Czas z córką przeliczasz też na kasę. Ok, rozumiem, że jesteś sama i odpowiadasz za finanse, poziom życia itd. Ale Ty sama sobie życie uprzykrzasz przeliczając wszystko w ten sposób. Tak się nie da żyć. Gdyby mój mąż mi ciągle smędził, że wypad ze mną i dzieckiem do kina, albo rower, to strata kasy z jakiejś pracy, to by miał przerąbane. Kobieto kasa jest ważna, ale nie jest wartością samą w sobie. Nie można tak wszystkiego przeliczać.
        • milka_milka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:01
          Czytam i czytam i dochodzę do wniosku, że Ty traktujesz potencjalnego towarzysza życia przedmiotowo zamiast podmiotowo. To on ma się Tobie podporządkować, spełniać Twoje wymagania, dostosować się do Ciebie. A Ty łaskawie BĘDZIESZ. I tyle. Nie masz zamiaru dawać nic, chcesz tylko brać, decydować, rządzić. A on ma się dopasować i być szczęśliwy, że w ogóle z nim jesteś.
          A Twoje rozkminy, dlaczego jakiś tam mężczyzna jest z daną kobietą, mimo że gruba, pusta i nieciekawa (w Twoim mniemaniu) są obrzydliwe. Spójrz w lustro i zastanów się, co masz drugiemu człowiekowi do zaoferowania, bo obawiam się, że poza wymaganiami i świetnym zdaniem o sobie samej - nic.
          A opinie Twojej mamy o rodzinie dawnych Twoich partnerów są nie do skomentowania. Czy teraz jest zadowolona, gdy jesteś sama?
          • arista80 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:49
            Jeżeli chcesz odciążenia to zatrudnij panią do pomocy i może ona pomoże ci i odciąży. Od tego są wszelkie pomoce. Związek opiera się na nieco innych zasadach.
            • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:51
              Na jakich? Bo u moich rodziców to była pomoc jedno drugiemu smile Uzupełniali się....
              • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:17
                A Ty znowu o rodzicach. Zrozum wreszcie, że związek Twoich rodziców to naprawdę żaden wzór do naśladowania. Z całym szacunkiem do nich - Twoja mama to była apodyktyczna i wyrachowana osoba, a tata - podnóżek bez jaj. To, że się nie kłócili, to jeszcze nie wszystko.

                Druga rzecz, która mi się rzuciła w oczy: kolejny raz piszesz o "pomaganiu sobie" i "wspieraniu się", ale jak przychodzi co do czego, to piszesz jedynie o tym, co facet ma Ci zapewnić. Jak Cię zapytano co Ty chcesz zaoferować jemu - to wykręciłaś kota ogonem, "związek to nie targi".

                A potem się dziwisz, że wszystkie Cię oceniamy jednoznacznie - jako antypatyczną księżniczkę, która ma jedynie wymagania.
                • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:22
                  Mama na codzień jest bardzo fajną, radosną, energiczną osobą. Aha, uważam, że kasą powinna rządzić jedna osoba w domu, ta, która ma mniejszy pociąg do wydawania, żeby potem nie było takich żali jak w tym wątku forum.gazeta.pl/forum/w,898,161491300,161491300,co_zrobic_w_takiej_sytuacji_.html
                  pan zapomniał, że jak jest kredyt to trzeba zacisnąć pasa. Nawet dzieci to zrozumiały- jest nowy dom, musimy oszczędzić - tylko misio chce żeby wszystko zostało tak samo. No cóż, wypłaty się nie rozciągnie.
                  • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:26
                    A Ty nów o kasie i o tym kto ma nią rządzić.
                    No rządzisz swoją i raczej z takim podejściem, rządzić kasą jakiegoś faceta nie będziesz.
                  • 7dosia Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:33
                    ad.a6 napisał(a):

                    > Mama na codzień jest bardzo fajną, radosną, energiczną osobą. Aha, uważam, że kasą powinna rządzić jedna osoba w domu, ta, która ma mniejszy pociąg do wydawania,

                    Hehe, ale jak to? Przecież trochę wyżej żalisz się, że twój były partner czy tam mąż, tyranizował cię, bo chciał narzucić tańsze rozwiązania w kwestii mydła i farby do włosów. No więc wychodzi na to, że to on miał mniejszy pociąg do wydawania, a ty byłaś bardziej rozrzutna. Dlaczego zatem przeszkadza ci, żeby to facet decydował o finansach, jeśli jest bardziej oszczędny od Ciebie? smile Wcale nie chodzi ci o oszczędność, tylko o kontrolowanie jakiegoś biednego fajtłapy, na zasadzie ty jego wydatki możesz ograniczać do woli, ale on twoich - w życiu.

                    • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:36
                      Jestem wychowana tak, że pieniądze należą do kobiety. Z tego co pamiętam to mama mówiła do taty "wiesz co, musimy ci kupić kurtkę, koszulę i buty", mojemu ojcu ciuchy były absolutnie obojętne. Mój expartner zaś wydałby całą wypłatę na ciuchy.
                      • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:45
                        Rany boskie! "Tak zostałaś wychowana"?! I co? To ma być wszechobowiązujący model do stosowania? taki wzorzec z Severes? A wiesz, że w niektórych rodzinach jest zupełnie inaczej? I że to nie oznacza - gorzej?

                        Jesteś już w takim wieku, że tłumaczenie swoich chorych wymagań wychowaniem zakrawa na śmieszność. To że Twoja matka tak się zachowywała, a Twój ojciec potulnie się na to godził, to nie znaczy, że Ty musisz koniecznie tak samo!
                        • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:49
                          Gorzej. Odebranie kobiecie prawa do zarządzania domowym budżetem odbieram jak traktowanie jej jak bezmózga i niewolnika.
                          • iskierka3 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:52
                            Ale dotrze kiedys do Ciebie, ze to nie jest powszechne? I ze to TWOJ ( dosc dziwny) oglad swiata? I nikt nie bedzie sie do niego naginal?
                            • bialeem Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:14
                              Heeej. Znam JEDNO takie małżeństwo, ale ten system wynika z tendencji męża do impulsywnych, drogich zakupów. Wydatki ustalane są wspólnie, żona raczej nie ogranicza i żyje się im zgodnie. Jeżdżę z nimi na wakacje i nie mają sporów o kasę, a przynajmniej nie za duże. Ja bym tak nie mogła (oddać mężowi wypłaty), ale jak u kogoś to działa, to nie mi oceniać.
                          • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:59
                            O rany.
                            Wezmę sobie ten tekst na sygnaturkę, bo nawet komentować go trudno!

                            (ps. ciekawa sprawa - jakoś w drugą stronę to nie działa. tzn.: odebranie facetowi prawa do zarządzania jego własną kasą już nie jest traktowaniem go jak bezmózga i niewolnika)
                            • iskierka3 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:08
                              Z tego co ona pisze ten facet z definicji ma byc bezmozgiem i niewolnikiem i jeszcze wyrazac radosc, ze tak dobra zarzadzajaca mu sie trafilawink buty mu kupi. A mogla zabicwink
                              • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:20
                                Ale tylko w domu! Bo w pracy ma być operatywny i zaradny! i zapewne nadmiernie apodyktycznemu szefowi powinien też umieć się postawić!

                                No naprawdę - aż dziw bierze, że jeszcze żaden chętny się nie trafiłbig_grin
                              • bialeem Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:21
                                Wbrew pozorom tacy też istniejąbig_grin
                            • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 17:11
                              Tekst o seksie tylko dla patologii jest lepszy big_grin
                          • arwena_11 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 17:26
                            ale ty nie widzisz różnicy - zarządzanie domowym budżetem - a zabranianie wydawania swoich pieniędzy na cos co uważasz zbędne.

                            Ja też zarządzam budżetem domowym, kupuję ciuchy mężowi, bo on nie lubi chodzić po sklepach, więc te, przy których zakupie nie musi być - kupuję sama.
                            Ale to nie znaczy, że on sobie nie może kupić kolejnej książki, czy czegokolwiek co chce.
                            Różnica jest taka, że musi to robić z kasy pozabudżetowej - czyli ja mam stałą kasę na dom, a reszta jest na zachcianki i to zarówno moje, jak i jego.
                          • kj-78 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 22:38
                            >Odebranie kobiecie prawa do zarządzania domowym budżetem odbieram jak traktowanie jej jak bezmózga i niewolnika.

                            Ale co Ty ciagle z ty "zarzadzaniem!" U nas kazde ma swoje konto, jakies wspolne oszczednosci iwspolne konto do placenia rachunkow (na ktore przelewamy pieniadze zaleznie od potrzeb i mozliwosci). Mamy stary stol w kuchni. Dzis widzialam fajny niedrogi w ikei, wiec mowie "moze kupimy". Maz popatrzyl: "moze byc". I juz. Wrocilismy do domu. Maz mowi "skocze na dol do sklepu po cos na jutro na obiad" Ja : "to kup jeszcze jablka i mleko". Dla mnie zarzadanie budzetem to jakas abstrakcja. Dzis zaplacil on, jutro ja. On zaplacil za nowe letnie opony, to ja kupie nowy stol. Jak chce nowa sukienke, to kupuje, jak maz potrzebuje butow, to kupuje. Przeciez nie bedziemy pytac sie nawzajem czy mozemy kupic ubranie (jesli na zycie starcza bez problemow). Nikt nic nie wylicza, poki dwoje normalnych odpowiedzialnych pracujacych ludzi prowadzi gospodarstwo domowe, to naprawde nie trzeba niczym "zarzadzac". Chyba, ze tak sie umowia. A Ty uwazasz, ze to jedyna opcja. Troche elatycznosci!
                      • iskierka3 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:49
                        Wybacz, ale to jest tylko Twoj problem jak zostalas wychowana. I zaden chlop nie bedzie sie pochylal nad tym jak Cie mamusia z tatusiem wychowali ani nie bedzie sie bawil w ogrywanie Twojej rodziny z dziecinstwa 2.0.
                      • 7dosia Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:52
                        ad.a6 napisał(a):

                        > Jestem wychowana tak, że pieniądze należą do kobiety. Z tego co pamiętam to mam
                        > a mówiła do taty "wiesz co, musimy ci kupić kurtkę, koszulę i buty", mojemu ojc
                        > u ciuchy były absolutnie obojętne. Mój expartner zaś wydałby całą wypłatę na ci
                        > uchy.

                        No to masz problem, bo wychowano cię w sposób trochę nie przystający do dzisiejszych realiów, zresztą w sumie do żadnych realiów, bo chyba w niewielu kulturach pieniądze należały wyłącznie do kobiet. Twoi rodzice byli w jakiejś sekcie? smile
                        • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:57
                          Nie byli w żadnej sekcie. Mało tego, większość naszej rodziny tak miała, mojej mamy siostra z mężem, brat z żoną, itp. Nawet kiedyś na jakimś weselu był żartobliwie poruszany temat "no teraz to będziesz musiał żonie wypłatę oddawać". smile
                          • iskierka3 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:00
                            Ty jakis artykul piszesz? Bo nie wierze, ze jestes prawdziwa. Nie dosc, ze beton to jeszcze zaczynasz jechac po bandzie - ta mamusia, co to przestrzegala, ze Ci wszystko zezra, jako wzor. Nie kupuje tego.
                            • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:16
                              Pieniądze należą do kobiety pod warunkiem, że je zarobiła, podobnie u mężczyzny smile Śmiech na sali to serio brzmi jak sekta. Facet jest za głupi żeby zarządzać swoją kasą czy budżetem rodziny bo żona ma lepszy pomysł jak ja wydać. Dla mnie facet który się na to godzi nie ma jaj...typowy pantoflarz był z twojego ojca. U mnie było w rodzinnym domu odwrotnie to tata zarządzał kasą i ja pomnażal a paczcpani ja mam w swoim małżeństwie jeszcze inny model - robimy to razem, każdemu wg potrzeb i upodobania. Ja lubię wydawać na ciuchy, on na lotnictwo i szanujemy te potrzeby. Wakacje za granicą, bo lubimy ciepły klimat i nieważne ze można te kwotę np. na auto nowsze przeznaczyć. Wole starsze auto i fajne wakacje co roku i zabiłabym taka ade w męskim wydaniu która by powiedziała "koniec od teraz nie jeździmy do ciepłych krajów bo remontujemy łazienkę i mam plan jak wydamy te pieniądze" ;D
                          • 7dosia Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:15
                            To może poszukaj chętnego wśród jakichś kuzynów, czy tam dalszych pociotków. Jak zostali podobnie wychowani, to może w końcu trafisz na swojego.
                          • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:03
                            Może Ada to jakiś lokalny folklor w twojej okolicy to oddawanie po ślubie wypłaty żonie ? Może panowie dużo piją i tak się utarło bo inaczej niż z patologią tego powiązać nie mogę smile
                            • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:55
                              A wiesz, że mi też to przyszło do głowy?big_grin
                              Tylko z innego powodu - nie znam innego środowiska, w którym kierowca tira byłby podawany jako przykład zaradności i "ogarnięcia się" big_grin
                        • chocolate_cake Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:18
                          Masz pewnie około 35-38 lat a ciągle mówisz że tak cię wychowano. To było dawno temu.
                          U moich rodziców też jest dziwnie, mama kupuje tacie ubrania a on nie ma nic do gadania wink i słucha mamy akurat bardzo w tym względzie. Im to odpowiada i nic mi do tego chociaż jest to co najmniej dziwne. Też bym mogła powiedzieć że jestem tak wychowana wink
                          Żyję zupełnie inaczej niż moi rodzice. Jestem dorosła i sama wybieram. Rodziców szanuję ale od prawie 25 lat to mój mąż jest moją najbliższą rodziną i z nim się powinnam dogadać smile
                      • peonka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:41
                        Hehe, czyli pieniędzmi może rządzic dowolna osoba, pod warunkiem, że będzie to kobieta wink
          • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:50
            Ale jak łaskawie będę? Po prostu jest się razem, żyje się razem... gdzie ja napisałam, że chcę rządzić? W ogóle ten cały wątek to jeden wielki napad na mnie poza małymi wyjątkami. Nawet pisać nie umiem w innym stylu, tylko taki, który wydaje się być negatywny sad
            • oqoq74 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 13:58
              A to nie Ty pisałaś, że oczekujesz, że facet będzie kasę na Twoje konto przelewał?
            • milka_milka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:02
              A nie chcesz całych pieniędzy na swoje konto? Nie chcesz decydować o finansach? Nie chcesz, aby pan się do Ciebie w 100 % dostosowywał?
              • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:32
                Ada nie ma twojej wypowiedzi bez wątku kasa, zarobić, stabilna praca itd. Mamusia wyjątkowa wredota, nie dała szans facetowi który może dobrze rokowal i zrobiłby wszystko żebyś biedy nie zaznała. Zezra ci? Dawno nie spotkałam takiego chamstwa i wyrachowania a ty Ania jesteś jej wierną następczynią, obawiam się, ze córka tez... Mając dwóch synów zamieram z przerażenia na myśl, ze mogliby trafić kiedyś na takie kobiety sad A tekst, ze ktoś pracuje tylko na etat żenujący. To mało? Dla kobiety 8h plus dojazd to mało? Ani ja ani mąż nigdy nie dorabialismy bo w życiu ważne jest też samo życie a nie tylko dorabianie w wolnym czasie. Jesteś dla mnie kosmitka Ada. Tacy faceci o jakich marzysz nie istnieją. Jeszcze zainteresowania musi mieć takie same, mój mąż ma ze mną cześć wspólnych cześć oddzielnych i bardzo mi imponuje jego hobby -sporty lotnicze choć sama nie podzielam i się boję, nie mam nic przeciwko temu, że wydaje kasę na ten drogi sport ; ) Ja też mam swobodny stosunek do wydawania pieniędzy nie ciulam jak szalona bo chce coś mieć od życia a nie tylko zbierać, okladac i przeliczac.Do trumny nie zabiorę, jak mawiała moja babcia wink
                • ad.a6 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:39
                  Ale może nie musieliście dorabiać bo z etatu dostawaliście wystarczająco dużo i starczało na wszystkie Wasze potrzeby? Rozumiesz sytuację, gdy mężczyzna zarabia najniższą ale aspiracje ma znacznie przekraczające tę kwotę?
                  • nihiru Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 14:54
                    Znowu mieszasz problemy.
                    Że Twój były to był odpad atomowy to jedno.
                    Ale Ty oczekujesz od KAZDEGO swojego potencjalnego faceta( niezależnie od tego, czy zaradny, czy oszczędny), że będzie pozwalał Ci zarządzać swoją kasą. "Bo tak zostałaś wychowana". I to jest problem, którego nie chcesz zrozumieć.
                    • konwalka Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:29
                      czytalam tu juz post rąbnietego butoyebcy, który zamieszcał zdjęcia swoich konczyn w damskich, znoszonych klapkach
                      czytałam nerwowe wyznania świra, którego jara myśl o tym, że jakaś laska chciałaby go DOKŁADNIE pielęgnować, gdyby miał założoną stomię

                      ale ten wątek wzudził we nie sto razy wieksze obrzydzenie
                      jest po prostu obleśny
                      tekst o rzyganiu podczas wyobrazenia sobie jakiejs żony nago, pretensje, ze chłop "wybrał" rudego, paskudnego grubasa a nie boską ade czy coś...
                      zaraz moj post pewnie poleci, ale zanim to sie stanie, to chce powiedziec glosno- jestes okropnym stworzeniem wątkodajko
                      • bergamotka77 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:38
                        No nie aż tak nie szalej konwalia dziewczynie się ulało bo czeka na księcia na białym koniu a tu d***a. Tak ja wychowano ze taki ideał jej przeznaczony i jak tu takiej wytłumaczyć ze bajki to domena dzieciństwa a dorośli ludzie patrzą realniej na świat? Jako młodziutka bezdzietna piękność miałabyś szanse ze taki się trafi ale w tym wieku i w twojej sytuacji życiowej szanse oceniam na zerowe.
                        • kai_30 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:45
                          Naprawdę, przychodzi taki wiek, że zwalanie własnych niepowodzeń na rodziców ("tak mnie wychowano") jest co najmniej niestosowne. Rozpieszczona księżniczka może ewentualnie być słodka jako dziecko, począwszy od nastolatki już zachwytu nie budzi, a po 30-tce to już żenada.
                      • rosapulchra-0 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 19:35
                        konwalka napisała:

                        > czytalam tu juz post rąbnietego butoyebcy, który zamieszcał zdjęcia swoich konc
                        > zyn w damskich, znoszonych klapkach
                        > czytałam nerwowe wyznania świra, którego jara myśl o tym, że jakaś laska chciał
                        > aby go DOKŁADNIE pielęgnować, gdyby miał założoną stomię
                        >
                        > ale ten wątek wzudził we nie sto razy wieksze obrzydzenie
                        > jest po prostu obleśny
                        > tekst o rzyganiu podczas wyobrazenia sobie jakiejs żony nago, pretensje, ze chł
                        > op "wybrał" rudego, paskudnego grubasa a nie boską ade czy coś...
                        > zaraz moj post pewnie poleci, ale zanim to sie stanie, to chce powiedziec glosn
                        > o- jestes okropnym stworzeniem wątkodajko
                        100/100!
                  • mlodyniedowziecia Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 15:26
                    Wypowiem się z męskiego punktu widzenia, chociaż jak sądzę Ameryki nie odkryję. Trafienie na faceta, który jednocześnie: jest wyznawcą metalu i bywalcem koncertów, zarabia sporo, posiada wszystkie cechy charakteru, których wymagasz, czegoś się dorobił, ale pozwala jednocześnie decydować o kasie wyłącznie żonie, jest przystojny, wolny i będzie dobrym ojcem dla nastolatki wydaje się, delikatnie mówiąc trudno wykonalne. Każdy znany mi mężczyzna posiada co najwyżej dwie z wymienionych tutaj cech.
                    Zauważ, że szukasz rówieśnika, czyli człowieka już ukształtowanego. Jego nie da się ulepić na swój wzór. Jeśli zarabia pieniądze, chce o nich przynajmniej współdecydować. Ma też pewnie różne wady. Zaprzysięgłego metala w tym wieku znam może jednego. W dodatku jest zajęty.
                    Samotny czterdziestolatek to:
                    a) odpad atomowy,
                    b) facet po przejściach.
                    Facet po przejściach jest szczególnie czuły na obecność cech, które prezentujesz (interesowność, oczekiwania, brak koncepcji "co możesz dać). Wyczuwa je z ledwo dostrzegalnych symptomów. Powiem więcej, mam kilka atrakcyjnych wizualnie koleżanek w podobnym wieku (okolice 40), które są same. Jedna przeżyła zawód miłosny. Druga woli dziewczyny. Wszystkie pozostałe są właśnie takimi Królowymi Śniegu - zimnymi, wymagającymi, patrzącymi do portfela.


    • pitahaya1 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 16:25
      ad.a6 napisał(a):


      Otoczenie zawsze uważało mnie za at
      > rakcyjną, jako nastolatka miałam powodzenie, więc co teraz?

      Może po prostu otoczenie mówiło Ci to, co chciałaś usłyszeć wink
      Poza tym panowie widocznie potrzebują czegoś więcej niż atrakcyjnej babki.
      Może być i tak, że z wiekiem charakterek Ci się zmienił wink Zalatuje mi takim poczuciem bycia lepszą od tych grubych, brzydkich, zaniedbanych...
    • lena.113 Re: A ja mam dołka.. :( 04.05.16, 23:56
      Albo troll albo dziwna kobieta,a w tym wieku,okolica 40 ,plus minus ,to b mało prawdopodobne
      Niestety jak chcesz znaleźć partnera w tym wieku nie wystarczy ze jesteś...
      Nigdzie nie chodzisz ,gdzie masz go poznać?
      Jakieś biuro matrymonialne,portale,masz nietypowe oczekiwania będzie trudno...
      Myślisz ze facet w okolicy 40-50 lat,na stanowisku,dobrze zarabiający odda ci pensje w zarządzanie?
      Może i to było możliwe 30 lat temu,gdy żona zajmowała się domem,a mąż wychodził do pracy,ale teraz to naprawdę niespotykane...
      Poza tym mężczyzna w takim wieku i o jakimś statusie najzwyczajniej w świecie żle by się czuł gdyby tak było,ma swoje przyzwyczajenia utrwalone,niezależność,skoro coś w życiu osiągnął,odnosi w pracy sukcesy lub zwyczajnie daje radę,to nie potrzebuje zarządzania swoją wypłatą.
      Odpowiedzialny facet ,a takiego zdaje się szukasz ,wie ,że płaci się rachunki a potem kupuje ciuchy...
      No nie wyobrażam sobie ...
      Zarządzać byś mogła ewentualnie pieniędzmi z konta z funduszami na życie,na które obydwoje wpłacalibyście jakomś kwotę.
      Tym bardziej ,ze facet w tym wieku ma juz zazwyczaj zobowiązania ,ty tez masz córkę,on tez być może miałby była żonę,alimenty,pomagałby matce itp
      A ty byłabyś nowo poznaną kobieta...a nie żona od 20 lat...a to różnica
      Znam małżeństwa gdzie żona zarządza wypłatą męża,starej daty,a te wypłaty tak marne,ze faktycznie oscylują wokół minimalnej,i pan mąż nie ogarnąłby sam za takie pieniądze nic więc niech żona się gimnastykuje...to miałaś ,też ci ńie odpowiadało...a jeden oddaje,bo niechybnie by przepił w kilka dni...
      Chyba nie jesteś jednak taka zamożna i zaradna skoro z pracy z etatu nie dajesz rady wyżyć i to z jednym dzieckim( jakieś alimenty masz zapewne) ,musisz pracować dodatkowo niemalże w każdej chwili ,nie masz czasu nawet na spacer z dzieckiem i lody,a kilka dni przerwy w dorabianiu i juz dziura w budżecie...
      Obniż odrobinę poprzeczkę,nie musi od razu aż takiego statusu posiadać...
      Poza tym ci zarabiający zapewniający stabilizacje faceci chcą żony,która ma czas na spacer z dzieckiem,a nie harującego 12 h dziennie.
      Status społeczny i zaradność to równowaga między pracą a hobby czasem dla siebie a tego nie masz...
      Nie dziwię ci się ze chcesz ambitnego faceta,ale zastanów się co jemu oferujesz poza wymaganiami...
      Zresztą niestety ale nieraz tak jest że ten super przystojny facet ,co do którego zastanawiasz się ,dlaczego wybrał tę grubszą zonę z podbródkiem,niestety ale ma wady,które ujawniają sie po zamknięciu drzwi ich domu,i nieraz to on nie zasługuje na tę żonę ...
      • zuleyka.z.talgaru Re: A ja mam dołka.. :( 05.05.16, 06:19
        Nie przetlumaczysz. Ona wie swoje i już.
    • tt-tka Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 11:43
      ad.a6 napisał(a):

      Dla tych co chcą zacząć opluwać:

      A, zly dzien mam dzisiaj, to sobie popluje, a co. Zwlaszcza ze mnie ten watek zbrzydzil mocno, a wiem, ze watkodajka zaglada na forum.

      > nie jestem starą,

      Jednakowoz jestes starsza od matki dziecka w wieku komunijnym, nie mowiac juz o matce niemowlaka. A twoja (juz) 14-latka uroku ci nie dodaje, wrecz przeciwnie.

      >grubą,

      Chudniesz z nerwow, wlosy ci wypadaja i miewasz biegunki. Szalenie pociagajace, tak ?

      > brzydką,

      No, to czysto subiektywne. Apodyktyczna, wiecznie sfrustrowana, narzekajaca, kontrolerka, poganiaczka niewolnikow - to uroku nie dodaje. Potrafi przytlumic nawet wybitna urode, znacznie wybitniejsza niz twoja.

      > zrzędliwą....

      ty uwazasz, ze nie jestes zrzedliwa ? Buahahahahahahaha smile smile smile
      Zapytaj o to swego ekspartnera. I eksmeza. I ekswspolpracownikow.

      Nie, nie chcę na si
      > łę mieć faceta, nic na szybko i na siłę, ale mam jakieś takie poczucie niespraw
      > iedliwości, że takie jak ta.... a gdzie tu do mnie, a jednak nie mogę poznać ko
      > goś sensownego żeby założyć rodzinę

      Sama sprawiedliwosc. Dobrze sobie zapracowalas i na swoj wyglad, i na samotnosc.

      > gdybym poznała kogoś równie ambitnego i dobrze zarabiającego, razem daleko byśmy zaszli....

      No, dokad ? On do zawalu, ty do zawalu ? Nie martw sie, nie grozi ci - ambitny i dobrze zarabiajacy nie bedzie z toba. Nie mowiac o tym, ze przy twoim trybie zycia dom-praca-dom-druga praca plus nieustajaca obsluga corki marne masz szanse na poznanie kogokolwiek.
    • bywalec.hoteli Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 12:39
      Nie wiesz, ze kazda potwora ma swojego amatora? smile
    • rosapulchra-0 Kto wyciąga te stare wątki?! I po co?! n/t 16.06.17, 12:42



      • tt-tka Re: Kto wyciąga te stare wątki?! I po co?! n/t 16.06.17, 12:49
        Ja. Dla przyjemnosci.
    • rysiowa85 Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 16:25
      "razem daleko byśmy zaszli...." czyli gdzie?

      serio wyobrażasz sobie jak wyglądają inni ludzie podczas seksu? Jak widze jakiegoś Janusza z wąsami, w klapkach, podciagnietych skarpetach do kolan, krótkich spodenkach i w kamizelce z kieszeniami to za żadne skarby świata nie zamierzam sobie wyobrażać jak wygląda podczas seksu.

      Jak ci się nie podobaja piegowate, z dwoma podbródkami to zrób sobie uprzejmość i o nich nie myśl

      I na dodatek trollujesz a piegowata pewnie teraz uprawia dziki seks z przystojnym facetem i jest im trochę lżej i ambitniej niż tobie.

      • leokadia35 Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 18:38
        Wiedziałam że skądś znam ten wątek , stary sprzed roku😃
        • tt-tka Re: A ja mam dołka.. :( 16.06.17, 18:44
          Wiem, ze stary, ale co ja sie go naszukalam... a i tak nie znalazlam, Iwonia znalazla smile
          przeczytalam niedawno, to i komentuje na biezaco
          zwlaszcza ze ad.a6 na forum bywa
    • fornita111 Re: A ja mam dołka.. :( 08.12.18, 13:51
      Tu macie fajny krwisty watek a nie jakies mdle trololo, pt "nie pojde do lekarza". Spozniony prezent mikolajkowy wink
      • chatgris01 Re: A ja mam dołka.. :( 08.12.18, 13:55
        big_grin big_grin big_grin
    • lati7 Re: A ja mam dołka.. :( 08.12.18, 14:12
      Obrzydliwy , stary , trollowski wątek . Chociaż dodam, że znałam kiedyś dwie takie mendy jak ty, co chciały rwać KAŻDEGO żonatego miśka. Dla nich każdy był przystojny a żony to grube lub chude , wstrętne raszple . Same wylądowały z brzuchatymi staruchami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka