nie powinno mi sie powierzac nie tylko kanarka, ale nawet karalucha

po prostu jestem załamana sobą
do rzeczy- Feluś ma w klatce:wanne, poidełko, karmnik
plus osobną zastawę na przysmaki typu słonecznik, jabko, listki, takie tam
i ja codziennie daje mu swieze wszytsko, ale do karmnika tylko zaglądam, ew dosypuję trochę ziarenek
no, zeby nie przekarmiac ptaka
a Feluś miał jedzenie, miał i miał
byłam pewna, ze ktos mu po prostu dosypuje
i wczoraj chciałam umyć mu dobrze ten talerzyk
biorę w łapę, patrze, a w nim SAME ŁUPINY
Feluś wydziobuje, rozdrabnia i wysupłuje zarenka, wypluwając łupinki
i daje nieustanne złudzenie pełnego karmnika

Boże, mysłałam, ze zejde
dałam mu nowe ziarna, a ten jak sie rzucił, wlazł cały do srodka i dwie godziny nie wychodził
wiec ja w ryk, że teraz umrze z przejedzenia
nie umarł, wufrunął radosny, rozświergotany i rozanielony (w sumie tez bym była, gdyby mnie ktoś nakarmił po miesiącu

)
wziął długą, zimną kapiel i zasnął w pozycji kuli
załatwiłam ptakowi wegedietę jak ostatnia idiotka
na szczęście to twarda sztuka, niejedno w zyciu przeszedł zwycięsko
nadaje się do specnazu