kfugktru23 03.07.16, 08:51 Po przeczytaniu wątku o biciu cudzych dzieci tak mnie naszło - jaki największy numer wywinęłyście w dzieciństwie? Ja zrobiłem zastrzyk babci. Oczywiście z wody. Nic się jej nie stało. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
najma78 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:07 Nie wywijalam zadnych powaznych numerow, raczej srednie i male i byly wynikiem raczej nieuwagi niz zamieru. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:15 Nie pamietam juz, bo to dawno bylo. Moi rodzice wiecej pamietaja. Pamietam ze jako male jeszcze dziecko mialam taki zestaw do sprzatania (uwielbialam sprzatac i tak mi zostalo) i po zamieceniu podlogi wzielam miotle i trzhmajac ja w wyprostowanych rekach zaczelam sie szybko obracac. Trafilam w wazon i szybe w oknie. Potlukly sie. Nie dostalam lania, i tak czulam sie winna, tata wprawil szybe. Przeprosilam. Odpowiedz Link Zgłoś
mgr.nauk Re: Spowiedź 06.07.16, 20:26 to po co tu dupe zawracasz jak nic nie wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
karmelowa_bombonierka Re: Spowiedź 03.07.16, 09:11 Bawiłam się na podwórku z młodszym o cztery lata bratem który wtedy miał jakieś trzy lata, ja siedem. Nasza mama co kilka minut wyglądała przez okno. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, nigdy wcześniej tak nie zrobiłam, zawsze byłam bardzo karnym dzieckiem, takim w dodatku mocno nieśmiałym - ale wtedy mi coś odpaliło i wzięłam brata za rękę a następnie wyruszyliśmy w podróż do naszej babci. Szło się tam przez pola, jakieś 2-3 km. Zanim doszliśmy, zanim babcia nas odprowadziła (nie miała wtedy telefonu, samochodu, sama była schorowana i chodziła powoli) moja mama pewnie z cztery razy osiwiała, pół osiedla nas szukało. To był jeden jedyny raz kiedy dostałam lanie. Znacznie lepiej pamiętam w jakim stanie była moja mama gdy nas zobaczyła, niemal na granicy szaleństwa z nerwów. Nasza wspólna wyprawa była tak mało prawdopodobnym wyjaśnieniem że pewnie nie była nawet brana pod uwagę. Z dwóch powodów - mojego charakteru ówczesnego i tego że byłam na mocno wojennej ścieżce z moim bratem, on się darł gdy tylko na niego spojrzałam a ja nawet na niego patrzeć nie mogłam bo mnie odrzucało . Do dziś nie doszłam jak to się stało że mi do głowy w ogóle taki pomysł zaświtał w głowie i jakim cudem razem zgodnie do tej babci poszliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:11 Rzuciłam z balkonu olbrzymia, bardzo ciężką klodką przywiązaną do sznura na bieliznę - chcialam zobaczyć, jak daleko poleci. O włos minela sie ze skronią przechodzącej pod nim pani. Odpowiedz Link Zgłoś
bialeem Re: Spowiedź 03.07.16, 09:27 Wysłałam zdaje się 5-6 letniego brata po lody na drugą stronę ulicy (sama miałam 12) i wpadł pod samochód. Wyglądało to strasznie. Skończyło się na stłuczeniu biodra. Wyszło nam to w sumie na dobre, bo jak wcześniej go nienawidziłam, to od tego momentu mogę się za niego dać pokroić. Zrobiłam kiedyś eksperyment pt jak szybko wzrośnie temp z rtęciowym termometrze i włożyłam go do gotującej się zupy. Na szczęście się przyznałam i nie otrułam rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:36 Cóż.....sprawdzałam palność wykładziny, prawie spaliłam chałupę przy wygotowywaniu smoczków na psikawki na śmigusa dyngusa, nie wspomne nawet o wyrzucaniu różnyc rzeczy przez okno, zabrałam trzyletnie dzieci mojej siostry na wycieczke na dach wieżowca, sprawdzaliśmy jak się tluka syzby w pobliskim składzie szklarskim, namówliśmy chłopaczka żeby skoczył na beton z dachu garażu-połamał obie nogi, przechodziłysmy międyz balkonami 8 piętra, wychylałysmy się stojąc praktycznie na paraoecie tego 8 piętra coby sobie cos podać, zwieszałyśmy się głową w dół na barierce schodów na 8 piętrze, pomalowałyśmy ściany w bloku na klatce, bawiliśmy się w bazy, ktore robilismy na górce-siedzieliśmy w wykopanych dołach, inne dzieciaki lataly nam nad głowami-wiele do nieszczęścia nie trzeba było, kładliśmy na torach monety i psrawdzaliśmy jak je rozcisnąl przejeżdżajacy pociąg lub tramwaj, ścigaliśmy się-kto szybciej i bliżej przeviegnie przed nadjeżdżajacym autem, poszliśmy do prezesa spółdzielni z pytaniem czy możemy na terenie osiedla wybudować shcronisko-o dziwo prezes nas przyjąl i zapytał skąd weźmiemy materiały-bez cienia zażenowania stwioerdziliśmy, że wyniesiemy z pobliskiej budowy kościoła-tam tyle mają, ze nie zauważą-to wcześniejsze dzieciństwo-akcje w starszym wieku też były....wzorowa uczennica-więszosc akcji nigdy nie wyszla na światło dzienne w sensie nie dotarła do rodzicow czy nauczycieli.... Odpowiedz Link Zgłoś
dziaadek Re: Spowiedź 03.07.16, 09:43 o Boze, az mi sie slabo zrobilo od czytania. Wspolczuje serdecznie twoim rodzicom. Niezly byl z ciebie gagatek Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:46 no własnie zdziwiłabyś się do dzisiaj jak spotykam swoich nauczycieli czy ówczesną dozorczynię to mnie wyściskują i wspominaja najgrzeczniejszą dziewczynkę na osiedlu, rodzice ze skzoły nawet list pochwalny dostali...moi rodzice zawsze zaznaczali, ze byłam złotym dzieckiem Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:44 coś m isię kojarzyło, że gdzies sie juz wpisywałam: forum.gazeta.pl/forum/w,567,154894208,154894208,Co_robilyscie_w_tajemnicy_przed_rodzicami_.html#p154894884 Odpowiedz Link Zgłoś
fifiriffi Re: Spowiedź 03.07.16, 10:03 słonko... myślę,że byśmy w dzieciństwie sie dogadały ech... monety na torach... wyskakiwanie z jadącego pociągu... ale to z prazesem -najlepsze Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Spowiedź 03.07.16, 10:14 tego prezesa do dzisiaj pamietam-musiał miec niezły ubaw ale nie dał po sobie nic poznać, my jak należy poszliśmy wcześniej do sekretariatu umówic się na rozmowę na konkrteny dzień i godzinę-gdzieś mi świtało, że na budowę trzeba mieć pozwolenie Odpowiedz Link Zgłoś
nathasha Re: Spowiedź 03.07.16, 13:37 O Jezusie slodki. Choc bazy tez u nas byly, i skakanie z dachow garazu. Ale ja to za lękliwa bylam Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:47 rodziców nie było, był za to kuzyn a moze dwóch...ja nie pamiętam, z opowiadań znam... przez okno wyrzycaliśmy poduszki a później nie wiem co się stało, że wybiliśmy szybę balkonową.... z tymże samym kuzynem zrobiliśmy namiot w domu, z koców a że było nam ciemno to wstawiliśmy tam lampkę a, że świeciła nam po oczach to skierowaliśmy ją w stronę koca, koc zaczął się przypalać, na szczęście obudziła sie mama, bo mogłoby mnie tu dzisiaj nie być.... z tymże samym kuzynem ale było nas wtedy więcej-odpust, zjazd rodzinny-poszliśmy do stodoły poskakać na sianie, nasza ulubiona zabawa podczas pobytu u babci...niestety, kuzyn miał w kieszeni korki, czy kapiszony, zakupione na odpuscie i te korki nie wiem czy pod wpływem ciepła, czy pod wpływem tarcia wybuchły mu w tej kieszeni, siano się zapaliło....na szczęście do stodoły wszedł najstarszy kuzyn ale on mógł miec jakies 15-17 lat i złapał to co się paliło i zagasił, jak mu to się udało, że nie zjarała się stodoła z nami w środku nie wiem....cud....opatrzność.....znowu mogłoby mnie tu nie być....;/ z kuzynką, to juz mocno duże byłyśmy ale jeszcze nie pełnoletnie podkradłyśmy ojcom bimber, żeby się nie zorientowali podolewałyśmy do butelek wody......oj, troszkę się ściorałyśmy, ojcowie i matki zorientowały się.... żadnych wisky, brandy itp. nie ijam do dzisiaj kurcze,,...a myslałam, że ja to takie grzeczne dziecko byłąm.... wiecej grzechów nie pamiętam.... Odpowiedz Link Zgłoś
kfugktru23 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:54 beata985 napisała: z kuzynką, to juz mocno duże byłyśmy ale jeszcze nie pełnoletnie podkradłyśmy o > jcom bimber, żeby się nie zorientowali podolewałyśmy do butelek wody......oj, t > roszkę się ściorałyśmy, ojcowie i matki zorientowały się.... żadnych wisk > y, brandy itp. nie ijam do dzisiaj > kurcze,,...a myslałam, że ja to takie grzeczne dziecko byłąm.... > wiecej grzechów nie pamiętam.... > tylko bimber pijesz? Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: Spowiedź 03.07.16, 09:57 nic z tych rzeczy, które zajeżdżają bimbrem ew. czystą jak już....ale najczęściej drink, wino czasami piwo-nazbiera się może z 6 w całym roku.... Odpowiedz Link Zgłoś
fifiriffi Re: Spowiedź 03.07.16, 09:48 hm? od czego tu zacząć? byłam niegrzecznym dzieckiem. Zaczęło sie od mojego zaginięcia nad morzem. wszyscy mnie szukali.Znalazł mnie tata, spotkał sie z pewną panią, która mnie zapłakaną odprowadzała szukając rodziców. Ojciec mówi że od koca odszedł jakieś 5km. To było tak,że ja biegałam miedzy kocami, aż pobiegłam za daleko.I ani rodzice mnie, ani ja rodziców nie mogłam poszukać. Dalej było jeszcze gorzej Zniszczona zabytkowa szafa po babci, roztrzaskany zabytkowy zyrandol, spalona kuchnia(no prawie spalona) żeliwna wanna zalana gorącym olejem , nie wymieniam dalej, bo hohoho... byłam kawał cholery. Nigdy! nie miałam w szkole zachowania wzorowego na tamte czasy(nie wiem jakie teraz są) wyrózniający to chyba był najwyższy jaki miałam , dwa razy miałam nieodpowiedni i dwa odpowiedni Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: Spowiedź 03.07.16, 10:00 o to przypomniało mi się, żże z tymże samym kuzynem.... też mając jakieś 5 lat, wybraliśmy się nad morzem na plaże nudystów, on mieszkał na morzem i już kumał te sprawy i wiedział co i jak i gdzie....nie pamiętam jak się to skonczyło ale chyba wypatrzył nas jakis wojskowy-wujek był żołnierzem i tam jednostka była wojskowa i jakoś wrócilismy do rodziców,,, Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: Spowiedź 03.07.16, 10:06 W dzien komunii, z samego rana, gdy stoly juz porozstawiane, trzydziesci osob w drodze na impreze, gulasz dochodzi, mala ja orzeklam, ze przeciez ja do komunii nie jestem dopuszczona, bo nie zdalam egzaminu z modlitw. Wiedzialam o tym od dawna, modlitw nie zamierzalam zapamietac, z ksiedzem mialam omowione, ale rodzicom jakos zapomniala powiedziec i radosnie dobieralam wianek do bialych butow. Pamietam, ze matka wpadla w szal i niedowierzanie, tata powiedzial, ze on to zalatwi i ze mamy isc z goscmi do kosciola jakby nigdy nic. Dodam, ze moj tata w kosciele bywal raz na dwa lata, wiec na znajomosci raczej nie liczyl, do tego "zalatwianie" nie bylo jego najmocniejsza strona. Pamietam usmiech numer osiem na twarzy mamy, pamietam porozumiewawcze spojrzenia, jak juz do kosciola dotarlismy. Nie wiem, jak on to zalatwil, ale zalatwil, siary nie bylo Mamie powiedzial, ze porozmawial z ksiedzem o tym gotujacym bigosie Egzamin zdalam z tydzien pozniej, tata mi podpowiadal Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: Spowiedź 03.07.16, 10:21 kulam się pod stołem.... zapomniała powiedzieć, że do komunii nie została dopuszczona....no drobiazg przecież..... Odpowiedz Link Zgłoś
kira02 Re: Spowiedź 03.07.16, 16:09 Co nie przeszkadzało w wybieraniu wianka i butów Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: Spowiedź 03.07.16, 11:53 Historia druga. Mam od dziecinstwa wielkie szczescie trafiac w zyciu na ludzi wyluzowanych. Rok '87, pierwsza klasa, dzien drugi, zaczelam mowic do wychowawczyni po imieniu. Bo ladne miala- Jolanta. I ja tak do niej wlasnie bez skracania: Jolanto, zlamala mi sie kredka, pomoz mi. Dnia trzeciego rodzice tez mieli okazje sie z nia zapoznac, bo zostali do zapoznania wezwani Jolanta kontaktowala sie z rodzicami bardzo czesto, gdyz generalnie moich zeszytow nie widzial nikt poza mna, tak samo dzienniczka. Jak chcieli zobaczyc rodzice, mowilam, ze zabrala Jola i analogicznie w druga strone. Chyba musieli widziec we mnie ogromny potencjal, bo jakos przechodzilam z klasy do klasy, nie majac nawet za bardzo pojecia, ze dotycza mnie jakies oceny. Bylam typowym przykladem dziecka, ktore do szkoly powinno isc ze dwa lata pozniej. W czwartej klasie mnie olsnilo dopiero. W 1-3 zajmowalam sie tez uciekaniem ze swietlicy, odwiedzaniem znajomych i przygotowywaniem z nimi kogli-mogli, czasem nawet na bogato z kakao. Cud, ze sie nie posralam, nie zlapalam salmonelli, nikt mnie nie porwal. Dopiero w trzeciej klasie mama dorosla do zalozenia mi klucza na szyje i zrezygnowania ze swietlicy, na ktorej to mieli sie mna zajmowac i trzymac bezpiecznie. Bylam na tyle cwana, ze na chwile przed czasem mojego odbioru ze swietlicy, pojawialam sie pod szkola i mowilam mamie, ze pani mnie wlasnie wypuscila, bo widziala mame przez okno. Co ciekawe, cwaniakowanie tez mi minelo i troche zaluje. Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: Spowiedź 04.07.16, 23:51 Mam wiecej: jako czterolatka postanowilam zwiac z podworka i sledzic babcie w drodze do sklepu. Stracilam ja z oczu, ale wypatrzylam inna babke z koszykiem i przyjelam, ze ona tez idzie do sklepu. Na szczescie szla. Najpierw zawal miala babcia stojaca w kolejce, potem mama, ktora wrocila z misji poszukiwawczej po osiedlu. Lat 5: mama zostawila mnie na moment, zastala grzebiaca szydelkiem w kontakcie. Wiedzialam, ze nie wolno tego robic, logicznie wyjasnilam mamie, ze chcialam sprawdzic, czy mnie nie oklamala z tym kopaniem pradem Zeby nie bylo, mama nie opowiadala mi nigdy farmazonow, wiec nie mialam podstaw, zeby sprawdzac jej prawdomownosc. Lat 6: babcia poszla do sklepu, uprzedzajac, ze mam absolutnie nikogo nie wpuszczac. Wrocila, puka, a ja jej nie wpuscilam, tak jak sama kazala Czekala na klatce 3 godziny na powrot rodzicow rozmawiajac ze mna przez drzwi i probujac przekonac. To nie moja wina, ze nie wziela kluczy i mnie az za dobrze wyedukowala w kwestii nieotwierania. Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: Spowiedź 04.07.16, 23:56 I jeszcze: tak dobrze klamalam, ze przekonalam dyrektorke przedszkola, zeby poszla szukac na okolicznych placach zabaw mojej mamy z malym braciszkiem. Bolal mnie brzuch, chcialam do domu (to byla prawda). Problem w tym, ze jestem jedynaczka, a moja mama pracowala na pelen etat. Telefonow nie bylo Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Spowiedź 07.07.16, 10:20 Kochana, w dzisiejszych czasach na bank wylądowałabyś na terapii, miałabyś orzeczenie o jakiejś nieneurotypowości, zaburzeniach IS, miałabyś ograniczony gluten i prawdopodobnie wdrożone leki. Odpowiedz Link Zgłoś
ciri_77 Re: Spowiedź 03.07.16, 10:24 Zapalilam ognisko na dywanie, cudem udalo sie zgasic. Maz wraz ze szwagierka pomalowali samochod dziadka farba olejna. Reszta to w zasadzie drobiazgi Odpowiedz Link Zgłoś
fifiriffi Re: Spowiedź 03.07.16, 10:30 aaaa, no zapomniałam. Już chyba kiedyś pisałam. Święta, jak to święta, trzeba przestawić ławę i fotele,żeby choinka wlazła, no i sobie stoi ta ława u mnie w pokoju, pod oknem, z firanami, z zasłonami...Ja sobie zapaliłam świeczkę dla fajnego klimatu. Świeczka sie wypaliła, stroik sie wypalił, świecznik też... paliła sie ława i zasłona...Brat z pokoju obok sie przebudził i widział 'dziwne światło" u mnie przez szybę, która wcześniej jakieś 6mcy temu została przeze mnie jakby zbita, no i nowa została wstawiona jasna, wcześniej była taka pomarańczowa.No i przez tę szybę zobaczył te dziwne światło a ja spałam snem twardym. Dobrze,że tata strażak Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: Spowiedź 03.07.16, 10:58 Podpaliłam z koleżankami mieszkanie koleżanki, tzn. nie wiadomo czy to ja, czy ktoś inny. Nie dogasiłyśmy papierosa, zapalił się kosz i cała kuchnia. Dobrze, że butla nie wybuchła Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Spowiedź 03.07.16, 11:06 Jako młodsze dziecko łaziłam po takich drzewach, murach, płotach, budowach, że mama dostałaby zawału, gdyby zobaczyła tylko 1% tego, co wyrabiałam. Jak zapomniałam klucza, to się włamywałam do domu przez balkon na 1 piętro po balkonach sąsiadów. Skakałam z dużych wysokości i właziłam na wszystko (dziś uprawiałabym parkur wtedy tego nie było ) Jako młodsza nastolatka (13-14 lat) potrafiłam koło 2giej w nocy wyjść z domu połazić po mieście nikomu nic nie mówiąc, całkiem sama. Jak miałam 12 lat to poszłam na automaty do gier a tam pokłóciłam się i następnie pobiłam ze starszym chłopakiem. Przeżyłam chyba tylko dlatego, że w pewnym momencie zorientował się, że jestem dziewczyną bo mi czapka spadła (była zima). Odpowiedz Link Zgłoś
fifiriffi Re: Spowiedź 03.07.16, 11:17 hah,no tak..w 2klasie sz.p spadłam z drzewa , że wylądowałam ze wylądowałam w szpitalu ze wstrząsem mózgu . wjechałam rowerem pod samochód na oczach mamy pojechałam do kuzynki nikomu nic nie mówiąc, wyłaziłam po kryjomu z domu przez okno(mieszkaliśmy wtedy na parterze) Odpowiedz Link Zgłoś
nickbezznaczenia Re: Spowiedź 03.07.16, 11:58 Jeżeli o wspinaczkach mowa, to oprócz drzew właziłam na drugie piętro po piorunochronie wiele razy. Oczywiście schodziłam w ten sam sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
nickbezznaczenia Re: Spowiedź 03.07.16, 11:21 Uciekłam z przedszkola i poszłam do Babci. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Spowiedź 03.07.16, 11:28 O, też raz uciekłam Jeszcze dwóch najlepszych kumpli namówiłam, żeby ze mną uciekli. Przypadek był niesamowity, bo akurat idąc po ulicy natknęliśmy się na moją mamę (TAK!) przemieszczającą się z jednej pracy do drugiej. Dziś byłaby z tego straszna afera i pewnie z przedszkola wywalonoby pilnujące nas opiekunki a o sprawie pisałyby gazety. Wtedy moja mama uprzejmie zwróciła im uwagę i grzecznie (taki miała defekt ) poprosiła, żeby nas pilnowano. Odpowiedz Link Zgłoś
kfugktru23 Re: Spowiedź 03.07.16, 11:48 Ogólnie odnoszę wrażenie że ematki powinny uściskać swoje dziatki za to że są takie grzeczne bo dziś za połowę tych pomysłów waszych dzieci spędziłybyście w więzieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
kfugktru23 Re: Spowiedź 03.07.16, 11:49 Gdy proponowałem spowiedź nie wiedziałem że tyle macie za uszami... Odpowiedz Link Zgłoś
nickbezznaczenia Re: Spowiedź 03.07.16, 11:52 Nie, teraz już nie, ponieważ moje dziecię już bardzo dorosłe. Odpowiedz Link Zgłoś
nickbezznaczenia Re: Spowiedź 03.07.16, 11:51 Z tego co pamiętam, moja mama się nawet specjalnie nie zdenerwowała i od razu przyszła do Babci, aby sprawdzić czy tam jestem. Nie pamiętam tylko co nakłamałam Babci, że nie była zaniepokojona. Odpowiedz Link Zgłoś
kfugktru23 Re: Spowiedź 03.07.16, 12:06 I tak dobrze że jej nie dosypałaś czegoś do herbaty. Odpowiedz Link Zgłoś
nickbezznaczenia Re: Spowiedź 03.07.16, 12:12 Dobra dobra. Do Babci dałam nogę z czystą przyjemnością, a że nie zawsze wiedziała co kombinuję... Odpowiedz Link Zgłoś
fifiriffi Re: Spowiedź 04.07.16, 11:13 tez uciekłam raz ze szkoły. Tzn. chciałam uciec, ale akurat pani dyrektor mnie i koleżankę zczaiła przy drzwiach wyjściowych. A u nas na wsi w szkole było wejście dla uczniów i osobne dla nauczycieli. No i mnie tam i koleżankę poniosło(bo były bliżej) zerówka w szkole podstawowej Odpowiedz Link Zgłoś
ankanka3 Re: Spowiedź 03.07.16, 11:35 Żeby nie dostać kolejnej uwagi za gadanie powiedziałam Pani (II klasa SP) że mnie tata leje. W dzisiejszych czasach pewnie skończyło by się zawiadomieniem odpowiednich służb. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Spowiedź 03.07.16, 12:00 Wylewałam regularnie mleko za kaloryfer. Chyba by trzeba jednak moją mamę zapytać. Odpowiedz Link Zgłoś
viridiana73 Re: Spowiedź 03.07.16, 13:33 Rany, jaka ja byłam grzeczna! Przypominam sobie tylko, że oblałam atramentem pranie sąsiadki (zupełnie przypadkowo) i w tajemnicy przed rodzicami obejrzałam w tv "Oto Ameryka". Moja babcia za to wywinęła świetny numer, oczywiście jako dziewczynka. Poprosiła brata, żeby zamknął oczy i posmarowała mu je gumą arabską. Nie wiem, ile dni go rozklejali Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Spowiedź 04.07.16, 14:42 Numer niezły, ale to "nie wiem ile dni" to trochę naciągane, bo gumę arabską bez problemu zmywało się wodą Odpowiedz Link Zgłoś
kira02 Re: Spowiedź 03.07.16, 16:16 Robiłyśmy z koleżanką u niej w mieszkaniu miotacz ognia z dezodorantu. Na szczęście, nie było ofiar w ludziach, nic też nie spłonęło. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Spowiedź 03.07.16, 16:48 Powinnam dać ten wątek do przeczytania moim rodzicom. Wygląda na to, że byłam nudnym i do bólu grzecznym dzieckiem. Nie przypominam sobie niczego straszniejszego od pocięcia gumowego krokodyla nożyczkami i próby zszycia aby nadal dawał się pompować Odpowiedz Link Zgłoś
kokoryczko Re: Spowiedź 03.07.16, 17:06 Kilka zdarzeń z dzieciństwa (nie pamiętam wszystkich przewinień, a trochę ich było) Jak miałam ponad rok?: Mama na momencik zostawiła mnie na nocniku. Gdy wróciła, zastała mnie radosną wysmarowaną własnym kupskiem. Mama z niesmakiem wspomina moje mycie. Jako 3 latka - wlazłam na parapet przy otwartym/uchylonym oknie. Tata mnie dopadł przed potencjalnym upadkiem z 3 piętra. w wieku 5-6 lat: Postanowiłam przyjść po mamę z pracy na przystanek, gdzie zawsze wysiadała. Tata chyba nie zreflektował co mam zamiar zrobić. Po drodze minełam 2 skrzyżowania w tym z krajową drogą. Mama zobacyzła mnie z autobusu i prawie dostałą apopleksji. Pod nieobecność mamy obcięłam sobie włosy. W przedszkolu: - nazbierałam parę kg ślimaków w wiaderka z kolegami i wysypałam na dywanie w przedszkolu - łapałam gołą ręką pszczoły, osy, trzmiele, to nic, że czasem żądliły.. Czasem zamykałam takie w pustym pudełeczku po tik takach i dawałam do słuchania koleżankom jak fajnie bzyczą te robale - z kolegami postanowiliśmy opróżnić pojemniczki od nowiutkich plakatówek, by trzymać swoje skarby w nich - zmarnowane farby i wybrudzone zlewy. - rozlałam kawę przedszkolanki na przedszkolne pianino /niechcący/ 6-7 lat: znowu ślimaki: nazbierałam dwa litrowe słoiki ślimaków /po deszczu/ i przyniosłam do domu z zamiarem trzymania ich jako zwierzątka domowe. Mama kazała się ich pozbyć. Część z nich wysypałam z balkonu (2 piętro), część postanowiłam spuścić w toalecie. Mama doznała wielkiego zdziwienia, gdy podniosła klapę sedesu i zobaczyła na niej poprzyklejane ślimaki. Jako 9-10 latka: spodobały mi się taty narzędzia do majsterkowania. Zafascynowała mnie mala ręczna wiertarka i postanowiłam nią podziurkować drewniany taboret w kuchni. Generalnie miałam trochę niszczycielskie zapędy, wszelkie nitki, włóczki, guziki itp lubiłam wykorzystywać do własnych wątpliwych rękodzieł, więc w efekcie się marnowały :p Odpowiedz Link Zgłoś
kokoryczko Re: Spowiedź 03.07.16, 17:15 aaa! Jako dziecko nie znosiłam raczej jeść mięsa, bo często było dl a mnie gumowate, jak czułam chrząstki to zbierało mi się na płacz.. W przedszkolu takie niedobre mięsko, wyplute z buzi zakopałam w doniczce z kwiatkiem. W domu natomiast czasem wrzucałam takie wypluwki do takiego zbiornika z wodą przyczepionego do kaloryfera (nawilżacz?), rodzice dziwili się, czemu coś śmierdzi. We wczesnych czasach szkolnych często nielubiane kanapki z szynką ukrywałam w biurku, by ładnie sobie gniły. Notorycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Spowiedź 03.07.16, 18:32 Naczytałam się powieści o Tomkach Sawyerach, Huckach Finnach, Fiziach Pończoszankach i podobnych Włoczykijach zapragnęłam być jak oni i uciekłam z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Spowiedź 03.07.16, 21:40 Bylam takim spokojnym i rozsadnym dzieckiem, ktore ratowalo inne dzieci, gasilam ogien po tym jak kolezanka wlaczyla grzalke opakiwana w folie(ja mialam 8 lat, kolezanka z 6, nie bylo biezacej wody i gasilam ogien mineralna), zabronilam bratu zejsc po sznurku z balkonu(4pietro), wyperswadowalam kuzynowi podpalanie mebli. Najgorszy numer wywinelam w liceum, opuscilam 75% zajec z jezyka rosyjskiego i sporo innych lekcji. Przepuscili mnie do nastepnej klasy, bo mialam dobre oceny. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Spowiedź 03.07.16, 21:54 Przypomniały mi się pomysły mojego starszego brata. Kiedy był w podstawówce, na przerwie obiadowej wybiegali ze szkoły. Biegli przez las na pole kukurydzy, rozpalali ognisko, piekli ją, jedli i wracali Kiedyś coś pomylił w doświadczeniu chemicznym na lekcji. Substancja wybuchła wypalając w wielkim , pokrytym skórą biurku dziurę. Kiedy zaczynałam szkołę (jestem 10 lat młodsza) ta dziura nadal tam była Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: Spowiedź 03.07.16, 23:34 Mama mi opowiadała, że byłam żywym dzieckiem i wszędzie było mnie pełno. Wywinęłam kilka numerów, nie pamiętam wszystkich dokładnie, to bardziej z opowiadań mamy. I zazwyczaj robiłam to nie świadomie, bardziej zagrażając sobie niż innym, np: Jako kilku latka chciałam podłożyć do kuchni w której się paliło i sama się zapaliłam. Na szczęście nic mi się nie stało, bo mama w porę opanowała sytuację. Pamiętam jak spadłam z huśtawki i nie dosyć że z niej właśnie spadłam to jeszcze leżąc pod nią podniosłam głowę i dostałam z rozpędzonej huśtawki. Albo jak wpadłam na genialny pomysł będąc na wakacjach, żeby bujać się na sieczkarni, która potem na mnie spadła. Było trochę tych kataklizmów i cud, że żadnych "pamiątek" nie mam z tego okresu Odpowiedz Link Zgłoś