olinga
14.07.16, 14:48
Postaram się krótko i zwięźle. Mamy dwie córki, nastolatkę i dwulatkę. Mąż pracuje, ja wracam na rynek pracy od października. Nie klepiemy biedy ale ciągle na coś brakuje, głównie dla mnie i małej. Nie wiem ile zarabia mąż bo każdorazowo podjęcie tego tematu kończy się kłótnią, nie mam tez dostępu do jego konta. Ja dostaję jakieś swoje pieniądze, ale nie wiele i już nie dlugo, bo kończy mi się wypowiedzenie i urlop. Starsza córka jest oczkiem w głowie w rodzinie męża, mlodsza od początku nie była wyczekiwana przez nich. Starszej spełnią niemal każdą zachcianke, mlodsza poza okazjami typu urodziny czy święta nie dostaje praktycznie nic od nich, a i przy tych okazjach dysproporcje są ogromne. Doszło do tego, ze starszej kupują wszystko albo wciskają kasę za jej zakupy mężowi a on już tak do tego przywykl, że nie widzi w tym nic złego. Zresztą jego też kupują przy kazdej okazji. Żeby sprecyzować nie jestem zazdrosna, tylko uważam, że gdzieś granice zostały przekroczone. Mnie nie stać na to żeby starszej kupować ciagle nowe rzeczy, ale też uważam, że nie jest dobrze gdy bez żadnego wysiłku z jaj strony typu dołoży z kieszonkowegi a my czy dziadkowie dołożymy reszte, ciągle dostaje nowe rzeczy. Ma kilka par conversow, martensow, same markowe ciuchy, niektóre z metkami, bo przestały się podobać. Sytuacja jest kuriozalna, bo wygląda to tak, że tylko młoda coś zechce, to teściowa zaraz jej kupuje łącznie z bielizną, książkami i zeszytami,nawet jak mloda wspomni, ze wybieramy się do fryzjera, to babcia już wyskakuje z kasy. Jak już wspomniałam nie stac mnie na to, zeby od ręki wyskoczyć z kilku słówek bo ona potrzebuje, a nawet jeśli jest to faktycznie potrzebny zakup i pierwsza go zrobię, to teściowa lub siostra męża oddają jej kasę. I zeby było smieszniej, młodszą córkę najczęściej ubieram w lumpku i wtedy słyszę od starszej pretensje, ze znowu nic jej nie kupiłam. Ostatnio starsza powiedziala, ze dostaly po 50zl od siostry babci( mieszka w innym miescie, wiec przelala teściowej), a babcia nie wiedzac,ze o tym wiem, najpierw powiedziala, ze to pieniądze dla starszej, a po chwili, smiechem, zartem, ze stowka, ale mala dostanie mniej, bo mala. Dziś spokalam ja na runku, kupowalam majteczki, to rzucila sie do mnie, ze ona tez kupuje dla starszej bo i tak miala sie wybrac z nia na zakupy, bo przecież jedzie na kolonie, to musi miec wszystko nowe.