Dodaj do ulubionych

sikajaca kotka, czesc 3

25.07.16, 22:29
Wracajac do tematu mojego kota. Zrobilismy badania. Kotka jest absolutnie fizycznie zdrowa. Mam to na pismie. Od miesiaca nosi obroze feromonowa ktora polecalyscie, ma dodatkow kuwety itp... i ... nic... Nic sie nie zmienilo. Ja z dziecmi od 2 tygodni pomieszkujemy u babci zeby sprawdzic czy cos sie zmienni i nic... Wczoraj wieczorem.maz.wrocil od nas i wszedl w siki ktore byly centralnie przy drzwiach. Nie wspominam.nawet w ilu miejscach byly kupki. Tak sie nie da zyc. Po prostu dom smierdzi. No ja juz wysiadam psychicznie. Kocham tego kota , wiem o odpowiedzialnosci itp ale juz nie wytrzymuje...Dlatego ponawiam na poważnie zapytanie. Czy pomozecie mi znaleźć spokojny dom dla mojego kota? To piekny rusek, ogólnie spokojny, za spokojny nawet dlatego na stres reaguje specyficznie...
Obserwuj wątek
    • arwena_11 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 22:32
      A byłaś u behawiorysty?
      • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:21
        Nie, nie bylam... W poprzednich watkach juz to bylo poruszane. Kaze mi odizolowac kota, znalezc mu ciche miejsce. Ale w moim mieszkaniu co moglam to zrobilam. Mam malo mebli, nie mam wysokich szaf, mieszkanie ma otwarty plan i nie ma sie gdzie ukryc...
        • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:23
          w tej chwili kotka spedza 90% czasu pod jedna z dwoch zasikanych kanap. i pod tymi kanapami tez sika.
          • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:12
            ojojoj twoje kanapy kochane.
        • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:13
          A wysokiej szafy tez sie nie da kupic? oj jaka ty biedna jestes.
        • kamunyak Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:38
          >Nie, nie bylam... W poprzednich watkach juz to bylo poruszane. Kaze mi odizolowac kota, znalezc >mu ciche miejsce.


          nie byłaś a już wiesz, co ci powie...
          powiedz od razu, że szukasz domu dla kota i spoko, nikt cie tu nie zje.
          Lepsze to niz wyrzucenie w lesie (to mój kot, zabrany przeze mnie spod lasu).
          Tyle, że bez przesady, żebyśmy ci jeszcze szukały domu...
          Sama nie masz znajmych, rodziny? na pustkowiu zyjesz? wszak w Warszawie podobno.
          Daje się ogloszenia, przeciez to kot rasowy, jakoby. Albo szuka domu na wsi, skoro kot z problemami, myslisz, że ktos weźmie do mieszkania sikającego kota? bo chyba nie wyobrażasz sobie, że kot po 8 latach przeprowadzi sie w nowe warunki bez problemu, raczej bedzie gorzej.
          No, przykro mi ale mam jak najgorsze odczucia. Narzekasz, narzekasz, sama nic nie robisz poza narzekaniem a podobno kota kochasz, tak, że będziesz sprawdzać, czy w nowym domu kuweta stoi. Nosz, ciesz się, jesli w ogóle ktos zechce zaopiekowac sie problmatycznym kotem, ktorego wystawiasz za drzwi bo "jest problematyczny".
          Rozumiem, że w ramach walki z sikakniem kupiłaś kotu obróżkę i to wszystko?
          Pomine milczeniem durny pomysł z organizacja mieszkania w taki sposób, że kot nie ma się gdzie ukryć. Kot MUSI mieć gdzie się ukryć. Właśnie w tej chwili mój kot śpi sobie obok, w garderobie, na półce specjalnie jemu oddanej, bo kot lubi tam spać, lubi się tam schować. Mimo, że kot nie sprawia żadnych problemow, sypia też w innych miejscach ale, bywa, że chce tam się "ukryć", ma więc na stałe uchylone drzwi.
          A ty swojemu kotu zlikwidowałaś wszelkie kryjówki.
          no, przykro mi ale chyba pojęcia o kotach nie masz.
          SAMA poszukaj mu dobrego domu, najlepiej z ogrodem, moze kocina się odstresuje po takich właścicielach.
        • kannama Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 09:32
          a nie możesz kupić drapaka rozporowego? Ja mam taki i kot najwyższą półkę ma na 220cm nad ziemią. A miejsca w domu zajmuje mało.
          www.google.pl/search?q=drapak+rozporowy&client=firefox-b-ab&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjjt42mzpDOAhWClCwKHYMXD1oQ_AUICCgB&biw=960&bih=616#imgrc=phtKTNgUVHJhMM%3A
        • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 02:36
          Nie, nie bylam... W poprzednich watkach juz to bylo poruszane. Kaze mi odizolowac kota, znalezc mu ciche miejsce. Ale w moim mieszkaniu co moglam to zrobilam. Mam malo mebli, nie mam wysokich szaf, mieszkanie ma otwarty plan i nie ma sie gdzie ukryc...

          Nie mozesz dokupić szafy czy wysoki drapak czy choćby półkę wysoko, zeby kot miał swoje miejsce?
          Nie masz oddzielnego jednego pokoju zeby tam umieścić kota?
          Ze smrodem to rozumiem, i wiem ze to jest wykańczające.
    • nightdream Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:28
      Wrzuć ogłoszenie na olx. Opisz sytuację, że kot z problemami - dom musi być bez dzieci i innych zwierząt. Przygotuj się na dużo telefonów.
      Na wstępie mów że zastrzegasz sobie prawo do sprawdzenia nowego domu i wymagasz podpisania umowy adopcyjnej- odstraszysz krętaczy.
      Skąd jesteś? Może jakaś kocia fundacja działa w twojej okolicy? Oni pomagają często szukać nowych domów...
      • nightdream Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:29
        I najlepiej by było gdyby kot trafił do jakiejś starszej osoby...
        • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:36
          Dzieki... czuje ze Ty mnie rozumiesz bo pamietam Twoj wpis... Tak wlasnie chce zrobic zeby trafila do starszej spokojnej osoby. I osobiscie musze sprawdzic dom do ktorego trafi...
          • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:43
            tylko olx sie boje bo tam wszyscy anonimowi a tu duzo kociar i kojarze kto jest dobrym czlowiekiem i mam nadzieje ze ktoras z Was poruszy jakies znajomosci (???)
          • kannama Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 09:34
            Myślę, że więcej osób Cię tu rozumie. Ja Cię nawet podziwiam smile
    • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:31
      To ile czasu ten kot był sam, skoro pisze, że nie wspomnisz w ilu miejscach kupki? Przecież kot nie załatwia się zbyt często dziennie.
      • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:38
        lsama byla od soboty rano do niedzieli wieczorem. kupy dokladnie 4. od malego tak zostawala...
        • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:03
          Ok, napisz do mnie na pocztę z jakich okolic kraju jesteś, najprawdopodobniej mam jedną chętną osobę ba tego kota. Kota jesteś w stanie dowieść czy ktoś by musiał do ciebie przyjechać?
          • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:08
            jestem z warszawy. osobiscie zawioze kotke bo chce poznac osobe u ktorej zamieszka
            • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:10
              Masz gdzieś w necie jakieś zdjęcia kotki, albo tu możesz wkleić?
              • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:15
                jutro podesle na Twojego maila. to rasowy rosyjski niebieski
                • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:11
                  Dobra juz wszystko jasne szkoda czasu laska ma w dupie kota chce sie zwyczajnie pozbyc i tyle,dno. Dla mnie jestes ......nawet nie napisze bo bana dostane.
                  • cosmetic.wipes Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 07:25
                    Jolka, nie dramatyzuj. Szuka mu domu, a ty robisz dym jakby go chciała oblac benzyną i podpalić.
                    • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 07:42
                      Nie chce mi sie gadac juz o tym bo i tak ani ja nie zrozumie jej ani Wy mnie.
                  • kannama Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 09:36
                    Ale gdyby dziewczyna napisała, że mąż ją wkurza, nie sprząta po sobie itp. to od razu by było wystaw mu walizki za drzwi, prawda?
                  • malamaja7 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 11:24
                    Jola kotka weź Ty się ogarnij, bo masz chyba problem z głową.
                    Ona nie chce zamordować tego kota, tylko szuka mu domu i ma racje, nie które koty tak reagują na dzieci i nic z tym nie zrobisz Ups, przepraszam, dla dobra kota pozbyć sie dzieci...masakra
    • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:41
      Z racji mojej dzialalnosci znalazlabym ci taki dom bardzo szybko,ale ci nie pomoge uwazam za szczyt bezdusznosci oddawanie przyjaciol gdy zaczynaja sie problemy choroby,gdybys miala chorego starego psa i w perspektywie jakies trz lata sprzatania w domu odchodow po nim,tez bys go oddala pomimo ze wczesniej byl super z toba 10 lat,byl bo go kochalas,czy byl bo nie sprawial problemow? O milosci do zwierzat to ty nie masz pojecia chcesz go oddac oddawaj ale samam na wlasna odpowiedzialnosc i na wlasne sumienie,nie przezucaj odpowiedzialnosci za swoja glupote na innych. oddaj i dalej cen bardziej swoje podlogi niz przyjaciela.
      • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:45
        Skoro kot jest zdrowy wezwij specjaliste (koci psycholog)moze on dojdzie czemu kot tak sie zachowuje i pomoze wam rozwiazac problem a nie oddajesz jak niepotrzebna rzecz.
        Napisz na olx i poczekaj az ogloszenie trafi na fb a potem sobie poczytasz o sobie uuu tam to ci dadza popalic.
      • spanish_fly Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:46
        Ale przecież ten kot też się męczy. Ma się męczyć dalej, żeby właścicielka miała karę? Idiotyzm.
        • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:54
          Dlatego trzeba probowac ze specjalista/
          • spanish_fly Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:10
            To nie jest żadna tajemna wiedza, jak ktoś od dłuższego czasu na problem to doskonale wie co usłyszy od behawiorysty.
            • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:14
              Dokładnie ona pisze ze nie może zapewnić koncert warunków jakich potrzebuje. Co ma zrobić... dzieci oddać?
              • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:16
                " kotce.
      • vre-sna Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:46
        Ale tu nie chodzi o zasikane podlogi ( nie mowie o perspektywie autorki watku), tylko o to, ze kot cierpi, bo nie potrafi sobie poradzic z otaczajaca go rzeczywistoscia.
        Sprobowalabym zaprosic behawioryste do domu, moze daloby sie cos zmienic w otoczeniu, zeby kot poczul sie bezpiecznie.
      • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:47
        dziekuje za Twoj wpis. Od 5-6 miesiecy spac nie moge z tego powodu. z kotem jest coraz gorzej i gdybym.miala tyle pieniedzy co Ty pewnie kupilabym mu oddzielne mieszkanie. ale nie mam. malo tefo. nie moge nikogo zaprosic do domu bo wstyd przed ludzmi. mam dwoje dzieci w tym poltoraroczne i uciekam z nimi z domu. ale rozumiem ze w Twojej ocenie jestem bezdusznym czlowiekiem. trudno. rozumem ze Ty w tym przypadku oddalabys dzoeci.komus na przexhowanie ale ja tak nie zrobie.
        • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:52
          tu nie chodzi o zasikane podlogi. kot sika do lozek.dzieci, na blat w kuchni, na wszystko co miekkie, na kanapy.... wracam.ze.spaceru z dziecmi i nie moge zrobic jedzenia bo na srodku blatu w kuchni sa swiezutkie pachnace siki... pisalam poprzednio, blat jiz nasiakl i smiedza szafki w srodku...
          • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:57
            Claara bardzo Ci współczuję dziewczyno to jakiś koszmar! Koty to jednak wredoty są, nie słyszałam żeby jakiś pies wariowal tak z powodu narodzin dzieci i stracenia z piedestalu. Pilnie trzeba mu znalezc dom. Pytanie tylko czy to sikanie ustanie?
            • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:59
              Ta ustanie kolejny ogromny stres zmiana otoczenia ludzi bardzo go uleczy.
              • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:06
                Mój pies, gdy urodził się mój starszy syn, pierwsze małe dziecko w rodzinie, pilnował go i czuł się jego opiekunem - natychmiast go zaakceptował. Teraz psisko już w lepszym świecie, ale nie zapomnę jak się z nim bawił i o niego dbał. Od razu poczuł, że to nowy członek stada i nie okazał żadnej zazdrości. Ale to psy - mają wyższość emocjonalną nad kotami.
              • spanish_fly Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:07
                Dla kota może już nie ma ratunku, ale rodzina mogłaby żyć normalnie.
              • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:56
                I tu sie z Toba Jolu zgodze. Kot ma teraz ogromny stres, jesli siedzi pod kanapami to jak nic wylaczyla sie z zycia, depresja kocia.

                A behawiorysci, no coz, pisalam w watku porzednim, zdecydowana wiekszosc idzie po utartych torach, koncza te same kursy i szkolenia i naprawde bardzo rzadko trafi sie koci! psycholog z powolania z miloscia do kotow. Sama to przerabialam z behawiorystami na dwu polkulach.

                Z psimi behawiorystami jest latwiej, bo i psy latwiejsze smile
                • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:08
                  Jak sie kocha to sie raa,tuje sy,tuacje za wszelka cene, trzeba miec nadzieje ze sie uda.
                  • spanish_fly Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:15
                    Robi się trudniej jak się ma do kochania nie tylko kota, ale też dzieci, które muszą znosić na codzień smród kocich odchodów i środków dezynfekcyjnych, i też mogą się nabawić jakiejś nerwicy skoro w domu nie można spokojnie kroku zrobić lub usiąść nie trafiając na "niespodziankę".
                  • berdebul Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 00:06
                    Zrozum, że to "za wszelką cenę" jest kosztem kota. Niech znajdzie kotu miły, cichy, spokojny dom i tyle.
            • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:03
              Koty nie sa wredne, nie znaja takiego stanu emocji, niektore maja wrazliwa psychike, szczegolnie te hodowlane

              A ja znam takie psie przypadki, wariacje na tyle powazne, ze jednego osobnika trzeba bylo uspic, stal sie bardzo agresywny.
            • wegatka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:41
              bergamotka77 napisała:

              > Koty to jednak wredoty
              > są, nie słyszałam żeby jakiś pies wariowal tak z powodu narodzin dzieci i stra
              > cenia z piedestalu.

              Oj zdziwiłabyś się. Moja przyjaciółka miała skundloną jamniczkę i przeżyła podobny dramat, jak autorka wątku. Gdy pojawił się na świecie jej syn, suka zrobiła się strasznie zazdrosna. Wciskała się dziecku do łóżeczka i sikała na pościel, załatwiała się też w różnych innych miejscach w domu, zaczęła gryźć i niszczyć różne przedmioty. Babci dziecka obgryzła płaszcz wiszący na wieszaku oraz buty. Niani też zniszczyła buty. A gdy została zamknięta w łazience, wygryzła w drzwiach wielką dziurę i wyszła.
            • niutaki Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 06:44
              Bergamotka to malo slyszalas, pies mojej przyjaciolki wlasnie po pojawieniu sie dziecka i drugiego psa sikal stresowo. Nie wypowiadaj sie wiecej o kotach, nie cierpisz tych zwierzat, masz prawo, ale nie rozprzestrzeniaj opinii typu: koty to jednak wredoty itp.
        • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 25.07.16, 23:56
          Sluchaj dziewczyno tacy ludzie co zajmuja sie psychika zwierzat widzieli nie jedno,albo milosc do kota albo wstyd zaproszenia kogos do domu. Co ty wogole bredzisz jak to nie mozesz bo co bo smierdzi> OJP
          • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:11
            bo nie maja na czym usiasc bo wszystko jest uwaga ZASIKANE. bo trudno wytrzymac w pomieszczeniu gdzie smierdzi ?
            • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:32
              nie przesadzaj dzwon po psychologa kociego,albo napisz wprost,ze masz to juz gdzies,szkoda ci kasy i kota oddajesz bo teraz to szukasz glupich wymowek typu smierdzi.
              • berdebul Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:46
                Daj spokoj, kotu będzie lepiej bez dręczących go dzieci, wkurzonej właścicielki i męża.
                • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:08
                  Nie bedzie lepiej.
      • asia_i_p Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 09:22
        Czyli nie pomożesz kotu bo nie lubisz jego właścicielki. Dojrzałe jak wszyscy diabli.
    • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:05
      Ile razy dziennie ona sika?

      Kot rasowy?
      • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 00:14
        dokladnie nie wiem bo sika pod kanapami i na ogol gdy wychodze. jak wracam to sa 2 kaluze np na blacie i w lazience + to co na miekkim ktore wsiaka... to rasowy rusek
        • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:04
          Rozwazalas antydepresanty, tak jak pisalam? Jesli somatycznie kot jest zdrowy to ma chora dusze.

          Zmiana domu w takim stanie, w jakim jest kicia nic juz moze nie zmienic, co gorsza ktos moze nie wytrzymac okresu przejsciowego (o ile taki bedzie).

          Ona cierpi. Koty to bardzo czyste zwierzeta i dla niej przebywanie wokol wlasnych odchodow/zapachow jest przykrym przezyciem, ale inaczej nie potrafi Ci powiedziec, ze jest zle.Bardzo zle.

          Mozecie mnie wyklac, obrazac i co tam jeszcze ematki potrafia, ale jesli terapia antydepresantami nie przyniesie efektu, to zapros weta do domu i przeprowadz kicie przez Teczowy Most.
          • jola-kotka [...] 26.07.16, 01:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:19
              idz sie walnij w leb a tego sie spodziewalam

              kota nie jest zdrowa, a depresja konczy sie smiercia, za chwile kota przestanie jest i sama zdecyduje o odejsciu,

              zalozymy sie?
              • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:19
                'jesc' mialo byc
            • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:21
              i jeszcze, depresje sie leczy a tego Claara nie probowala
              • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:25
                No bo jest beznadziejna to nie probowala odda kota i tyle . Ale to nadal nie oznacza ze mozna sobie tak uspic bo sie leczyc nie chce.
                • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 02:17
                  Jola, spokojnie posluchaj:

                  oddanie kota NIC nie zmieni w jego zachowaniu, smiem twierdzic, ze nawet pogorszy. Kota kompletnie straci poczucie bezpieczenstwa, miejsce, ktore zna, ludzi, ktorych kocha (po kociemiu rzecz jasna), do ktorych jest przywiazana. Nagle znajdzie sie w nowym, nieznanym miejscu, bez swoich zapachow, znanych glosow, rytualow. I to bedzie dla, moim zdaniem, zabojcze. Bedzie odchodzic powoli, zgasnie po prostu. Tak jak koty w schroniskach.

                  Pewnie, mozna przyjac, ze zmiana domu jest lekiem na cale zlo, ale znowu, nowy dom i nowy czlowiek musialby wlozyc naprawde ogrom pracy, uczucia, checi, zeby kote wyciagnac ze stuporu. Sadzisz, ze komus bedzie sie chcialo? Ze zdarzy sie cud i trafi sie taka osoba? przy ogromie kotow do wziecia, mlodych, zdrowych, bezproblemowych?

                  Skoro Claarze nerwy puszczaja, rece opadaja, to daje 100/100, ze kota skonczy z kopem na ulicy z nowego domu za jakis czas, bo 'szcza'.

                  Mam agresywna kotke, agresywana w stosunku do innych kotow. Nie toleruje i juz, agresja zastepcza konczy sie ranami na naszych udach, lydkach, rekach. Czego mysmy nie probowali: feliwaye, obrozki, krople bacha, syropki i karmy uspokajajace, zylkene, nwet hydroksyzyne. A mieszkam w takim kraju, gdzie takich cudow nie kupisz w pierwszym lepszym sklepie i musisz kupwac za granica i modlic sie, ze sluzby fitosanitarne to i owo przepuscily.

                  I co? i nic, jak szal na widok kota byl, tak byl. Behawioryscie, a jakze rowniez. Konsultacja via mail z ponoc dobra polska behawiorystka skonczyla sie stwierdzeniem 'ze ona nie potrafi pomoc' a lokalna slawa behawiorystyczna zalecila kote uspic, bo agresywna.

                  Jedyne co moglismy zrobic, zminimalizowac obce kocie towarzystwo na parceli, co w jednym przypadku oznaczalo zabranie i zorganizowanie zycia sporej kociej bandzie. Czesciowo w domu, ale ona ich nie widzi, czuje zapachy ale to jej nie przeszkadza.

                  Pomogl paradoksalnie drugi, inny kot, ktory jako pierwszy i jedyny nie zwial po ataku tylko zachowal zimna krew.

                  Uspienie koty absolutnie nie wchodzilo w gre, bo to tylko agresja, to nic, ze czasami rany nadawaly sie do szycia.

                  Ale gdyby cierpienie psychiczne kota bylo duze, podobnie jak w sytuacji fizycznie zdrowotnej, gdybym wyczerpala wszelkie mozliwosci pomocy to wzielabym taka opcje pod rozwage. Chyba wolalabym przezyc smierc kochanego kota niz oddanie na niepewnosc. Mow co chcesz, mozesz walic mnie leb ile chcesz. Ale takie jest moje zdanie.
                  • kamunyak Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 02:40
                    wiele kotów jest adoptowanych, wiele zbieranych z ulicy. Przesdzasz bardzo pisząc, że kot gdzies tam wcześniej mieszkający, przeżyje "koszmar" w nowym domu. Mocno przesadzasz.
                    Wiele zwierząt zmienia domy, z rożnych powodów, i żyją dobrze dalej.
                    Mój kot został zabrany z ulicy, po tym, jak ktos wyjeżdżający na wakcje wywiózł go pod las, pod którym jest moje osiedle. Kot miał rok, był młody ale dorosły, mnie w ogóle nie znał. kot był tak szczęśliwy, kiedy go do mieszkania zabrałam, że przez kilka dni w ogóle nie schodzil z moich kolan. tylko gdzies przysiadłam to od razu kot ładował się na kolana i na nich spał sobie. Tak był spragniony człowieka. Człowieka jakiegokolwiek bo przecież nie mnie, obcej dla niego.
                    Moja znajoma zbiera takie koty z ulicy. Jak widzi bezdomną bide to zabiera ją do siebie. Mieszka na parterze i wszystkie jej koty są wychodzace. Średnio jest ich 10, wszystkie przygarnięte. Wszystkie wracają, szczęśliwe, że mają pełną michę i fotel do pospania, kiedy zimno i niedobrze na zewnątrz.
                    Oczywiście, jakis pojedyńczy kot może być indywidualista. Jednak większośc kotów cieszy sie z własnego przyjaznego domu.
                    Jednen z moich kotow też bywa agresywny, potrafi nieźle urąbać bez powodu. Nauczylismy się go, wiemy kiedy jest niezadowolony, kiedy sie złości, kiedy nalezy zostawic go w spokoju. A kiedy mozna pogłaskać i wziąc na ręce. Ale początki były trudne, mąż nawet zastanawiał się, czy kota nie oddać gdzieś, bo chodził do pracy, jak ofiara przemocy domowej. Jakos przetrzymalismy i teraz jest ok.
                    • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 03:00
                      Ja mam kotke od cioci i tak latwo nie jest a ma wszystko czego jej trzeba garderobe moja cala dla siebie nawet nie zwracam uwagi jak ciuchy sa w klakach,porozwalane itd. i niestety psycholog przychodzi bo kot je jak by chcial a nie mogl,no latwo nie bylo ale jest coraz lepiej. I ja nie moge szczerze powiedziec ze ten kot to moja wielka milosc bo ja jestem psiara koty niespecjalnie sa moja miloscia,ale jak wzielam to automatycznie stalam sie odpowiedzialna za zycie i dobre samopoczucie kotki i moim obowiazkiem jest zrobic wszystko zeby ona byla szczesliwa no ale ja nie oddaje zwierzat nawet jakby wymagaly opieki non stop bez odchodzenia od nich przez 24 h.
                      • kannama Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 10:46
                        Ale Ty nie masz obowiązków związanych z opieką nad dziećmi. Jeśli autorka ma do wyboru znaleźć inny dom kotce lub z przemęczenia paść- wybór jest prosty.
                    • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 03:19
                      Byc moze przesadzam, ale wnioskujac z opisu, ze kota siedzi pod kanapa i wychodzi tylko zeby zalatwic potrzebe (byle gdzie wg wlascicielki) tam gdzie jest wg niej bezpiecznie, czyli niekoniecznie w kuwecie, to juz nie w dobrej kondycji psychicznej i na nowy dom bedzie mial ogrom pracy do wykonania zeby kote wyprowadzic na koty.

                      Co, pewnie moze sie i udac. I jesli bym ewentualnie rozwazala nowy dom dla tak sponiewieraniej psychicznie kotki, to tylko pod warunkiem, ze jesli cos nie tak to wraca do mnie.

                      Wiesz, nie mamy tylko tej jednej kotki. Kilka innych tez, a nawet calkiem spora bande. Wsrod ktorej jest i z powyrywanymi pazurami, ucietym uchem i taka kota, ktora mimo otoczenia miloscia i uwaga od ponad trzech lat, nadal nie wysciubia nosa poza swoje gniazdo. Byla jak nic bita, kuli sie na widok podniesionej reki, ma uszkodzone oko najpewniej tez od uderzenia. O wzieciu na rece nie ma mowy, droga do weta konczy sie zasikaniem, zas,,,m, zarzyganienie ze stresu. Nie bedzie z niej kota kanapowego, zyje swoim zyciem, na niewielu metrach i u siebie jest szczesliwa. Zgarnelismy ja spod krzaka jezyn z dwojka ledwo co urodzonych maluchow (dwojka). Zainteresowania taka skrzywiona w sumie kotka nie bylo. Zreszta lokalsi i zwierzeta to calkiem inna dluga bajka.

                      Inny kot darl ryja przez 3 dni na podworku, dzien i noc. Po wizycie u weta (okazal sie wykastrowany) jak tylko znalazl sie pod dachem i w czterech scianach, polozyl sie na poduszce i spal przez 48 godzin. Najbardziej kochany kot na swiecie smile

                      I kilka innych kocich historii w zanadrzu. Zaden z naszych kotow nie sika po katach, grzecznie wedruja do kuwet, owszem jeden (ten od lap) ma wrazliwy pecherz i czasami w emocjach zabawy gdzies tam strzykniem ale to drobiazg.

                      Jest tez ow kot Zen, pogromca Kici.Yody, ojciec rodu, dorosly kocur, pozno wykastrowany, zadnych klopotow kuwetowych.

                      Ale tez naszym kotom poswiecamy mnostwo uwagi, kazdy jest traktowany indywidualnie, bo kazdy jest inny. I uwazam, ze jakies tam kocie doswiadczenie mam


                      • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 03:22
                        jestes wielka,takich ludzi to ja uwielbiam.
                  • jola-kotka [...] 26.07.16, 02:52
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 03:29
                      Kicia.Yoda jest kochanym kotem, jedyny spiacy w lozku, jedyny, ktory robi co chce, rzadzi twarda lapa smile jej jedyna 'wada' jest owa agresja. Idealnie by bylo gdyby atakowany kot zamarl, sie nie ruszal, zeby ona mogla go spokojnie obwachac.

                      Silna psychicznie, zdrowa, wiejska dziewucha, kocie wariacje zza drzwi jej sypialni w ogole nie robia na niej wrazenia. Dwa razy dziennie wychodzimy na spacer ( w puszorach), nigdy nie bylo epizodow sikania (nie liczac pierwszych godzin w domu). Ona wyznacza swojej granice, ktorych nie przekraczany. Darzymy sie wzajemnym szacunkiem i zyjemy smile

                      Ale, znow, gdy 'cos' nigdy bysmy jej nie oddali.
                      • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 03:34
                        smile
        • yenna_m Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 01:50
          Wiesz, kot ma hodowcę
          może spróbuj się z hodowcą skontaktować?
          krople bacha próbowałaś?
          poza moczem zrobiłaś badania krwi w stronę problemów z nerkami?
    • zlotonaiwnych Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 05:53
      Jaja sobie robicie? Ludzie z małymi dziećmi mają mieszkać w smrodzie i odchodach, bo biednego koteczka szkoda? Dom przebudowywac, szafy kupować, żeby smierdziel miał komfort i raczył srac do kuwety, latać do behawiorysty, po lekarzach ?? A w zyciu!! Kobita zrobiła co mogła, nie daje rady, jej prawo.
      • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 06:41
        Dokładnie, claara się na szczęście priorytety nie pomieszaluy. mysiulek uważasz że to normalne że macie rany do szycia i że to tylko agresja? AGRESJA to jedyna rzecz nie do zaakceptowania u zwierzęcia. I nie mowcie mi o jamnikach bo to nie sa psy, nie mają psiego charakteru. Jedyny pies jakiego mialam z problemami i pokreconym charakterem to był jamnik. O Joli mie wspomnę bo ona nie ma dzieci i rekompensuje sobie to zwierzętami. Normalna kobieta wie że dzieci mają pierwszeństwo e życiu rodziców i prawo do spokojnego życia. Tak nie ma co robić tylko leczyć jeszcze psychicznie kota gdy sama ma pewnie ogrom.pracy przy dwójce małych dzieci. Jola najpierw wychowaj choć jedno dziecko to będziesz wiedziała ile wymaga to czasu, cierpliwości, oddania, siły i pieniędzy. Z dzieckiem.mizba iść do psychiatry gdy zwierzę ma zaburzenia może nie być łatwo z tym sobie poradzić. Zdrowie komfort i bezpieczeństwo dzieci dla mnie też są najważniejsze.
        • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 06:55
          Nie pierdziel glupot o jakims rekompensowaniu i nie wydawaj opinii o czyms o czym nie masz pojecia bo ja o tobie nie pisze nic czego nie wiem,a domysly zachowaj dla siebie. zadne priorytety mi sie nie pomylily i nikomu nie mowie,ze ma stawiac kota ponad dziecko,ale jak sie juz tego kota ma to nalezy zrobic wszystko co sie da aby kota wyleczyc,bo zwierze to odpowiedzialnosc a nie rzecz.Oddanie to jest ostatecznosc a autorka ani nie zglosila kota do specjalisty,ani nie stworzyla mu odpowiednich warunkow w domu i jeszcze chce zeby jej forum dom dla kota znalazlo jakas paranoja. Jamnik nie ma psiego charakteru bo tobie sie akurat taki trafil co nie umialas sobie z nim poradzic i juz wiesz wszystko o wszystkich przedstawicielach tej rasy,wez siedziewczyno czasami zastanow zanim cos napiszesz ok?
          • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 07:09
            No i właśnie dla claaru to jest ta ostatecznosc. Tak Jola mój jamnik też miał zaburzenia, źle to się dla niego skończylo bo przez swoją głupotę zaginął. Poza tym miałam duża ilość psów i każdy był inny ale cudowny kochany oddany, większość dozyla sędziwego wieku, pielęgnowane w chorobach, nie raz czuwalam przy umierajacym psiaku więc dużo przeżyłam i wiem trochę o psach. Jako kilkulatka przyprowadzalam do domu bezdomne psiaki, dbała o nie i byłam nazywana psia mama. Natomiast koty są egoistyczne, trudne, foszaste, wszystko musi być do nich dopasowane. Ja też nie mam wysokich szaf tylko zabudowane choć akurat dom duży to kot miałby zakamarki. Ale jak ktoś nie ma, to ma kupić kotu nowe mieszkanie? Dla mnie kocia psychika to kosmos, nie to że nie lubię ich - ja nie rozumiem tych zwierząt, zresztą niejeden kot odwiedzany u znajomych mnie podrapal. Pies nigdy mi nie zrobił krzywdy, moje dzieci też ufnie podchodzą do psów pytając wcześniej wlasciela o zgode i zawsze są miło witane przez czworonogi. Koty żyją dla siebie.
            • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 07:17
              Nie ma znaczenia dla kogo zyja koty,wziela pod swoj dach to ma sie nim zajmowac leczyc i dac odpowiednie warunki,jak nie byla gotowa nawet tych warunkow stworzyc to mogla nie brac. Oddanie to ostatecznosc a ona zrobila badanie moczu i juz wszystko wie nic sie nie da zrobic kota trzeba oddac. Wiesz to jak z ada i tym jak to ona kasy nie wylozy na leczenie wlasnego dziecka bo nie rokuje no ale jak widac kazdy jakis jest i nie mamy prawa tamtej jej wypowiedzi krytykowac bo zawsze mozna sie zwolnic z odpowiedzialnosci czy to za dziecko i nie walczyc o nie za wszelka cene gdy choruje ,czy za psa lub kota. Moze ja powinnam przestac walczyc o meza bo leczenie w setki tysiecy idzie i nadal nie wiemy co dalej. Nie na moja glowe takie ludzkie podejscie. Moze dlatego tak sie spinam.
            • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 07:46
              Guzik wiesz o kotach. Powielasz typowe 'prawdy' tych co kotow nie lubia. Psy i owszem sa latwiejsze w prowadzeniu, a przynajmniej wielu ludziom tak sie wydaje, bo taka maja nature, poddancza i bez przewodnika sie gubia.

              Poza tym, jesli ktos napisal o kotach smiedzielach, smiem twierdzic, ze psy smierdza bardziej tongue_out
              • arwena_11 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 11:12
                Psy po przejściach też mają problemy - moi rodzice trzy lata mają już suczkę zabraną z lasu. I do tej pory jak ktoś podniesie głos to jej nie ma. A mała nie jest bo w typie owczarka kraskiego.
                Na początku nie chciała wejść do domu. Bała się własnego cienia. Do tej pory do obcego nie podejdzie - no chyba że stwierdzi, że ktoś zagraża jej panu. Wtedy mogłaby zaatakować. Na początku, jak rodzice musieli wyjechać czy cały dzień być poza domem - wychodziła tylko z moją córką - tylko ją tolerowała.
                Ale jest cudowna - do innych zwierząt opiekuńcza ( mojemu kotu uratowała oko ).
                Ale co z nią rodzice przeszli przez te trzy lata, to ich.
            • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 10:14
              bergamotka77 napisała:

              > ja nie rozumiem tych z
              > wierząt, zresztą niejeden kot odwiedzany u znajomych mnie podrapal. Pies nigdy
              > mi nie zrobił krzywdy, moje dzieci też ufnie podchodzą do psów pytając wcześnie
              > j wlasciela o zgode i zawsze są miło witane przez czworonogi. Koty żyją dla siebie

              Ty jesteś głupia, czy ci się nudzi i pleciesz pierdoły na forum? Pytam poważnie, bo chyba nie jesteś na tyle ograniczona żeby nie słyszeć o przypadkach pogryzień lub nawet zagryzień ludzi przez psy. Poważnie nigdy nie słyszałaś o przypadkach gdzie pies zagryzł dziecko swoich właścicieli, nie mówiąc już o wielu przypadkach pogryzień osób obcych? Wierzyć się nie chce jak można pisać takie głupoty.

              www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/pies-pogryzl-smiertelnie-trzydniowe-niemowle,638247.html
              www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/pitbull-zagryzl-niemowle-zaatakowal-matke,534955.html
              www.wprost.pl/472693/Pies-zagryzl-6-miesieczne-niemowle




              • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 11:02
                Larrissa nie obrażaj. W takich przypadkach tj. pogryzien to praktycznie zawsze wina czlowieka np. jest mowa o rasach niebezpiecznych czy nie lubiących dzieci itd. Poza tym psy też chorują psychicznie i maja niebezpieczne charaktery ale to ułamek procenta niby każdy słyszał a nikt nie widział takiego przypadku. Psy wyczuwaja strach i wtedy czasem atakują jak ktoś się ich panicznie boi bo czują zagrożenie. Moje dzieci podchodzą do psow z miłością i one wyczuwaja ich zachwyt. To są zwykle psy z rodzinami więc siłą rzeczy przyzwyczajone do dzieci zresztą moje to nie maluchy i nigdy zwierząt nie męczą. Zresztą wiele ras np. boksery dzieci uwielbia. Napisałam że zawsze pytają czy mogą pogłaskać, przytulić się pobawic itd. Same marzą o psie więc sobie tak rekompensuja brak własnego. Natomiast w tym wątku dwie nawiedzone kociofilki są bezdzietne więc sorry mają full czasu i kasy by biegać z kotem po behawiorystach. Opanujcie sie, claara ma co najmniej jedno dziecko w najbardziej absorbujacym wieku i sorry zapewne ma co robić i w kogo inwestować.
            • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 02:59
              Ale jak ktoś nie ma, to ma kupić kotu nowe mieszkanie? Dla mnie kocia psychika to kosmos, nie to że nie lubię ich - ja nie rozumiem tych zwierząt, zresztą niejeden kot odwiedzany u znajomych mnie podrapal. Pies nigdy mi nie zrobił krzywdy, moje dzieci też ufnie podchodzą do psów pytając wcześniej wlasciela o zgode i zawsze są miło witane przez czworonogi. Koty żyją dla siebie.

              Jeny jakie bzdury wypisujesz!!!!
              Mam 3 koty ty w uk, kolka było włoskie i to sa przecudowne zwierzątka.
              Nie ma kupować mieszkania, wystarczy szafę półkę czy wysoki drapak z budka czy tez legowiskami.
              Koty wlasnie jagnięcina sie wspinać głupieją.
              Lubią obserwować wszystko z góry ale byc niedostępne.
              Poprawić komfort życia to poprawć tez zycie rodziny.
              A taki drapak od podłogi po sufit to zajmuje Max 60x60 centymetrów u podstawy.
              Pooglądaj kociego zaklinacza, jak facet z takich siekających pod siebie kotow zrobił wspaniałe zwierzęta domowe.
              Tylko trzeba chcieć, i to Jolkę wkurza bo mnie tez takie podejście denerwuje nic sie nie da zrobic i ja biedna jestem.
              Ale jednocześnie nie robię nic zeby było lepiejraz mnie dla dzieci meza i kota.

              Ale oczywiście lepiej wrzeszczeć i miec nas za idiotów i popadać w skrajności zeby kupic mieszkanie dla kota.
          • zlotonaiwnych Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 10:21
            Jasssne, bo specjalista to za darmo tyra. Nie przyszło ci do głowy, że być może koszty przerosły autorkę wątku, ja też się nie spodziewałam, że behawiorysta do mojego psa plus koszt dojazdu będzie kosztował w sumie ponad dwadzieścia tysięcy??? Nie każdy jest przygotowany, gdyby tak było, to zwierzę w rodzinie byłoby rzadkością.
        • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 07:40
          Tak, to tylko agresja i tylko agresja w stosunku do kotow, jesli jestem w zlym miejsu i w zlym czasie 'robie' za tego kota, co to wkur... Kicie.Yode. Poczytaj sobie o agresji zastepczej.

          Tak, nie mam dzieci, nigdy nie chcialam, nie czulam presji macicy i dzieci nie byly moim priorytetem i dobrze, ze ich nie mam. Szkoda by ich bylo.

          A co kotki Claary, napisalam co, moim zdanie, przy takim umeczeniu kota bym zrobila. Dla dobra kota.

          Ale Ty kotow nie lubisz, wiec o czym mowa.
          • chocolate_cake Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 08:33
            Koty potrzebują spokoju, swojej przestrzeni, szafy w której mają święty spokój. Mam fioła na punkcie kotów, swoje dwie biedy przygarnięte i uwielbiane. Wstaję do kotów w nocy, śpią ze mną w łóżku i w szafie na ubraniach. Ale w tym przypadku chyba temu kotu będzie lepiej w spokojnym domu bez małych dzieci.
            • zlotonaiwnych Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 10:26
              Szanuję czyjąś miłość do kotów, chociaż osobiście ich nie znoszę, ale stawianie ich dobra ponad dobro małych dzieci nie jest ok. "Śmierdzielem" nazwałam nie ogół kotów, ale tę konkretną osobniczkę, mój pies nie śmierdzi, wprost przeciwnie, pachnie lepiej niż niejeden kot, ale trzeba zadbać o kąpiel, czyszczenie uszu, jamy ustnej itp. Jak u człowieka - bez zabiegów pielęgnacyjnych też cuchnie.
    • liisa.valo Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 09:44
      Wrzuć na olx pisząc o co chodzi albo skontaktuj się z jakąś fundacją, którą masz w okolicy. Dziewczyny pomagają szukać domów tymczasowych i stałych i robią reaserch.
    • aperol.spritz Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 09:46
      Nie pomogę Ci z szukaniem domu dla kota, nie jestem z Warszawy, ale napiszę jedno: dawno nie czytałam na tym forum czegoś tak obrzydliwego jak wypowiedzi joli. Zrobiłaś co mogłaś żeby kotu pomóc. Nie dziwi mnie chęć oddania kota, jeżeli w domu śmierdzi, meble są zasikane/przesikane, a do tego masz dwójkę dzieci, które niekoniecznie muszą żyć w takim syfie.
      Jolu, kim jesteś żeby w tak paskudny sposób oceniać autorkę? Kto dał Ci do tego prawo? Może sama przygarniesz tego kota, będziesz się nim zajmować, opiekować, leczyć, stworzysz mu odpowiednie warunki do życia i nie będziesz narzekać na poniszczone meble, smród w mieszkaniu? To że Ty zrobiłabyś inaczej nie oznacza że autorka musi. Dociera do Ciebie, że autorka po długim czasie walki ma dosyć i ma do tego prawo? Nie wyrzuca kota na ulicę, stara się znaleźć jakieś inne rozwiązanie. A to co Ty piszesz w odniesieniu do autorki jest po prostu wstrętne.
      • azile.oli Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 12:21
        Wypowiedź Joli ma źródło w jej pewnym oderwaniu od rzeczywistości.
        Nie może kobieta pojąć, że priorytetem dla rodziców będą dzieci, a tu rozbija się problem o higienę, czas i pewnie finanse. Otóż, kiedy człowiek bierze zwierzę, to zakłada koszty jedzenia, szczepień, leczenia, ale już niekoniecznie długotrwałej pomocy behawiorysty. Ponadto - ludzie zazwyczaj pracują, nie każdego stać na sprzątaczkę, a dzieci wymagają czasu i zaangażowania i powinny to otrzyma w pierwszej kolejności przed kotem. No przykre, ale prawdziwe.
        Kobieta nie daje rady, ciągle sprząta po kocie, a dziećmi trzeba się zająć, dać im jeść, wyjść na spacer. Nie da się z tym pogodzić pracy nad psychiką kota, która to praca może okazać się daremna, jeśli kot nie toleruje dziecka.
      • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 03:07
        Nie pomogę Ci z szukaniem domu dla kota, nie jestem z Warszawy, ale napiszę jedno: dawno nie czytałam na tym forum czegoś tak obrzydliwego jak wypowiedzi joli. Zrobiłaś co mogłaś żeby kotu pomóc. Nie dziwi mnie chęć oddania kota, jeżeli w domu śmierdzi, meble są zasikane/przesikane, a do tego masz dwójkę dzieci, które niekoniecznie muszą żyć w takim syfie.

        Niestety nie zrobiła co mogła.
        Mogła stworzyć kotu choć cześciowo warunki do jego potrzeb. Czyli wchodzenie wysoko, kupic obroże kazdy moze.
        Nie zgłosiła sie do specjalisty.
        Mysle ze odda kota a kot albo zgłupiejemy do reszty albo zostanie wywalony z domu do u kogoś problem sam sie nie rozwiąże magicznie.
        I rozumiem Jolkę ze sie wscieka bo ona zrobiła minimum.
        • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 03:26
          Mysle ze odda kota a kot albo zgłupiejemy do reszty albo zostanie wywalony z domu do u kogoś problem sam sie nie rozwiąże magicznie.

          Kot juz zglupial, a oddanie rowniez nie zdziala cudu od razu, jesli w ogole.

          Problem po raz pierwszy Claara opisala 20 czerwca:

          forum.gazeta.pl/forum/w,567,161827658,161827658,do_kociar_prosze_o_pomoc.html#p161828077
          a i pewnie dzialo sie to juz wczesniej
          i w tym watku, sprzed ponad miesiaca pisalam o antydepresantach, gdyby wtedy zaczela podawac kotu to przez miesiac z kawalkiem byloby juz o wiele lepiej. Problem by pewnie nie znikl od razu, ale poprawa w zachowaniu kotki by byla.

          Teraz kot jest w stanie psychicznym okropnym, czlowiek kwalifikowal by sie na oddzial zamkniety w psychiatryku.

          Zaloze sie, ze w nowym domu NIC sie nie zmieni bez pomocy farmaceutycznej.

          1/4 taniej pigulki...
      • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 03:57
        Nie wstretne tylko prawdziwe i zaloze sie ze po oddaniu kota nawet nie zadzwoni ani razu zeby sie dowiedziec jak kot,czemu bo jej nie zalezy na pomocy mu i zatrzymaniu a oddaniu go i pozbyciu sie problemu. Ma jakies sumienie wiec szuka mu domu a nie wywala na ulice ale nie wiemy co bedzie jak ten dom sie nie znajdzie,co wtedy stanie sie z kotem. Ja mam brac jej kota? A niby z jakiej racji,ona go wziela do swojego domu i ina jest za niego odpowiedzialna. Ok przekonalyscie mnie kot powinien trafic do nowego domu tyle tylko,ze to powinien byc odpowiedni dom z ludzmi ktorzy beda chcieli kotu zapewnic leczenie itd. A co robi autorka? umawia sie przez forum z kims kogo nawet nie widziala na oczy i juz pisze,ze odda,zawiezie kota do wskazanej osoby,co ona wie o osobie ktorej kota odda,nic. Takiego kota oddaje sie na zasadzie kilka wizyt,zeby ocenic stosunek przyszlego potencjalnego wlasciciela do zwierzaka i odwrotnie,bo to nie jest zdrowy kot a taki ktory wymaga specjalnej troski. Takim dzialaniem powoduje,ze ten kot nawet jak ona odda go do nowego domu ma ogromna szanse w koncu wyladowac na ulicy bo ktos tez nie zniesie jego wybrykow. Takie oddawanie zwierzat jest nie odpowiedzialne.
        Co do mnie,przepraszam bardzo ale ja nie jestem Willas i nie zabieram wszystkich zwierzat od wszystkich ktorym sie znudzily anie z ulicy. Wlasnie dlatego,ze wiem iz nalezy im zapewnic wszystko czego potrzebuja a znam swoje mozliwosci czasowe itd. Przygarnianie jak leci w imie zle pojetej dobrodusznosci rowniez jest dzialaniem szkodliwym dla zwierzat,chociazby z powodu braku mozliwosci poswiecenia kazdemu z nich odpowiedniej dawki uwagi.
        • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 04:14
          Dlatego uwazam, ze czasami eutanazja kota jest, jakby to nie zabrzmialo, lepszym wyjsciem.

          Domowy, wypieszczony kot, za cholere nie poradzi sobie pod przyslowiowym smietnikiem. Nie bedzie umial upolowac/znalezc pozywienia. Zejdzie z tego swiata w meczarnich jak trafi na jakiegos superhiper niuniusia emamusi, z glodu albo chorobska. Co na jedno wychodzi.


        • aperol.spritz Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 08:34
          Ja mam brac jej kota? A niby z jakiej racji,ona go wziela do swojego domu i ina jest za niego odpowiedzialna.
          Wlasnie dlatego,ze wiem iz nalezy im zapewnic wszystko czego potrzebuja a znam swoje mozliwosci czasowe itd

          Bo to Ty najechałaś na autorkę jakim jest dnem etc. Wykaż się zatem dobrym sercem, pokaż że nie jesteś takim dnem jak autorka i przyjmij kota, zapewnij mu behawiorystę, leki, jedzenie, kąt do spania. Nikt nie każe Ci zabierać wszystkich zwierząt, chodzi tylko o jednego kota. Masz swoje zwierzęta? Nie szkodzi, będą miały nową koleżankę, a jeden kot więcej nie wymaga chyba aż tak wielkiego wysiłku. Kot zniszczy Ci mieszkanie? Nie szkodzi, to zmaltretowany kot, ale przecież Ty tak kochasz zwierzęta i na pewno zrobisz WSZYSTKO żeby był zadowolony.
          • triss_merigold6 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 08:38
            Przecież to jakiś odlot.
            Behawiorysta i inne cuda na kiju dla kota, któremu odbiło po pojawieniu się drugiego dziecka i niszczy mieszkanie? Nie zadziałały obroża, porozstawiane kuwety itd. kot jest fizycznie zdrowy i "tylko" leje wszędzie. Skoro leje wszędzie i nie rokuje na natychmiastową poprawę to nie nadaje się do mieszkania.
            Można oddać albo uśpić. Oddanie zwierzaka z takimi zaburzeniami to podłożenie komuś świni, uważam że uśpienie jest najrozsądniejszym wyjściem.
            • aperol.spritz Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 08:59
              Wg Joli behawiorysta i inne cuda na kiju są obowiązkowe, dlatego proponuję żeby wzięła kota i zapewniła mu to wszystko, na czego autorka nie chce/nie może/nie ma ochoty zapewnić. Chociaż z drugiej strony wiadomo jak Jola wywiązuje się z przyjętych zobowiązań, także ten...
              • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 22:45
                Ale ja jej nic nie obiecalam smile i kota nie wezme a swoje zdanie o tej sytuacji i autorce mam prawo wyrazic.
                • aperol.spritz Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 10:18
                  Oczywiście że nie obiecałaś, ale jeżeli równie odpowiedzialnie podchodzisz do opieki nad zwierzętami jak do swoich obietnic to może rzeczywiście lepiej że kota nie weźmiesz... A zdanie można wyrazić inaczej niż określając kogoś jako dno (Dobra juz wszystko jasne szkoda czasu laska ma w dupie kota chce sie zwyczajnie pozbyc i tyle,dno.), leniwe babsko, pusta podła baba, kures... (to jest leniwe babsko,ktore nie zrobilo nic aby kotu pomoc,mysli ze badanie moczu to full opcja wyczyscila sumienie bo az do weta poszala z kotem teraz moze juz spokojnie oddac. Pusta podla baba tyle w temacie tacy powinni miec dorzywotni zakaz posiadania zwierzat,bo dzieci podrosna wezmie np. psa,ale pies wiecznie mlody nie jest,tez w pewnym momencie zaczynaja sie problemy,zdrowotne to kosztuje itd. i co do lasu? wymiana na nowszy model? To jest kures...,ja nie mam juz nic wiecej do dodania w tym watku)
                  Pokazałaś klasę, nie ma co.
    • woman_in_love ależ ty masz zdrowie, u mnie by wyleciał za drzwi 26.07.16, 10:45
      góra po 3 dniach od takiego gwiazdorzenia. Skoro mu nie pasuje, to pod śmietnikiem będzie mu lepiej.
      Po przeczytaniu kociofilki joli, zmieniam zdanie, na złość joli wyleciał by następnego dnia gdyby się powtórzyło.
      • jola-kotka Re: ależ ty masz zdrowie, u mnie by wyleciał za d 26.07.16, 12:10
        na zlosc to wiesz przewaznie obraca sie przeciwko tobie hehe,mi nie chodzi o tego konkretnego kota on mi lata chodzi o ogolny lekki stosunek ludzi do posiadania zwierzat na zasadzie dzisiaj jest jutro nie ma i ok. Fakt po wakacyjnych akcjach ludzi ,zostawianie,przywiazywanie a nawet mialam przypadek zakopania psa zywcem moze jestem przewrazliwiona i troche mnie pewnie tu ponioslo,przepraszam.
        • azile.oli Re: ależ ty masz zdrowie, u mnie by wyleciał za d 26.07.16, 12:39
          Po prostu spróbuj sobie, Jolu, wyobrazić, że jesteś na miejscu autorki - czyli , prócz zwierzęcia masz jeszcze dzieci, które Cię potrzebują, za to nie masz pani sprzątającej, bo Cię na nią nie stać, ani też dowolnej kwoty do wydania na behawiorystę (w sensie - nie jednorazowo, ale przez jakiś czas).
          Jak jesteś sama, to możesz i ostatni grosz wydać na zwierzę, ale przy dzieciach tak się nie da.
          I choćbyś padała na nos, to posprzątać musisz, bo dzieci z kocimi odchodami nie powinny mieć kontaktu. Po prostu kobieta wysiada już psychicznie i fizycznie.
          Człowiek, biorąc zwierzę wie, że będzie go to kosztowało zaangażowanie, pewne wydatki. Ale czasem sytuacja nas przerasta. Autorka nie wyrzuca kota, nie chce go uśpić - po prostu szuka najlepszego rozwiązania, bo już nie wyrabia. Idealnego rozwiązania tu nie ma, kot już teraz cierpi, kobieta jest u kresu sił, też ją to stresuje, a dzieci na tyle małe, że potrzebują matki teraz, a nie kiedy się skończy terapia kota.
          • chocolate_cake Re: ależ ty masz zdrowie, u mnie by wyleciał za d 26.07.16, 12:52
            Zgadzam się w 100%.
            Jestem wielką miłośniczką kotów i nigdy bym moich nie oddała ale tu jest zupełnie inna sytuacja. Mam nadzieję że kot znajdzie dobry dom. Myślę że autorka wątku zrobiła już bardzo dużo i niestety nie ma siły po prostu.
      • aniani7 Re: ależ ty masz zdrowie, u mnie by wyleciał za d 26.07.16, 17:27
        Ze skrajności w skrajność. Na szczęście autorka wątku jest duuuużo doroślejsza od was dwóch.
        • woman_in_love Re: ależ ty masz zdrowie, u mnie by wyleciał za d 27.07.16, 07:42
          "Na szczęście autorka wątku jest duuuużo doroślejsza od was dwóch."
          No właśnie, właśnie. A jeśli taki był mój cel?
    • kawka74 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 17:23
      Ja się absolutnie nie dziwię, że nie wytrzymujesz.
      Sytuacja jest krytyczna, myślę, że nowy dom dla kotki to dobry pomysł, z tym, że nie będzie to łatwe - nowy właściciel będzie musiał zmierzyć się z tym samym problemem, co Ty, o czym musi wiedzieć wcześniej, a to jednak redukuje liczbę chętnych.
      Wiadomo, że zwierzę to obowiązki. Wiadomo, że rezygnacja ze zwierzaka, gdy tylko pojawi się jakiś problem na horyzoncie, to świństwo. Ale walka o psa, kota czy cholerne rybki też ma swoje granice. Nie da się ciągnąć w nieskończoność wojny o czysty dom czy leczenia z ciężkiej choroby.
      Przykro mi, że się nie udało, ale może w nowym domu kotce będzie lepiej.
    • leanne_paul_piper Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 22:42
      Współczuję i Tobie i kotu, naprawdę. Sama przeszłam perypetie z kotem sikającym do łóżka, stąd wiem, że to śmierdzi straszliwie i praktycznie niczym nie da się wywabić tego smrodu. Kto się z tym nie zetknął, nie ma pojęcia, jak człowiek jest u kresu wytrzymałości po kilku tygodniach takiego ustawicznego lania.
      A poza tym myślę, że ten kot się u was nie odnajdzie. On potrzebuje spokoju, cichego domu bez dzieci i bez wiecznego harmidru. Jakby znalazła się np. starsza osoba, nie przyjmująca zbyt wielu gości, to kotka ma szansę się odnaleźć i jeszcze być szczęśliwa.
      • triss_merigold6 Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 22:46
        Ma szansę, ma szansę... Naprawdę warto kogoś pakować na minę jaką jest lejący gdzie popadnie kot?
        Autorka ma dwoje dzieci, w tym niemowlę i absurdalne byłoby poświęcanie takiego wysiłku kotu + narażanie domowników na nieustający toksyczny syf.
        Z kotem do weterynarza, zgłosić, że atakuje dzieci i niech go uśpi. Bez przesady z tym pochylaniem się nad zwierzęciem.
        • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 02:06
          a atakuje?
    • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 26.07.16, 23:37
      No i co? Zdjęć jak nie było tak nie ma, nick też bez historii, temat nośny w sam raz na dymy na forum. Z góry wiadomo, że się ludzie podzielą na dwa obozy, bergamotkę uruchamia się na hasło "kot sika". Bawi cię robienie ludzi w balona?
      • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 09:00
        yyy? wczoraj kolo 13 wyslalam maila ze zdjeciem na adres larrisa@gazeta.pl
        • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 12:58
          Masz rację, mail dotarł, przepraszam cię za posądzenie o trollowanie, mam tyle poczty, że nie zauważyłam, a pierwszy raz spotykam się też z taką historią jak twoja. Niestety rozmawiałam przed chwilą z moją koleżanką i trzy dni temu właśnie się dokocili jakąś małą kocią biedą, więc ta osoba odpada. Ale jeśli pozwolisz podrzucę zdjęcia innej mojej znajomej, która szuka kotom domku, może coś się da zrobić. Tak się jeszcze zastanawiam, a próbowaliście coś z antydepresantami? Polecam ci też forum MIAU, tak jest dużo sensownych porad, może tam ci dziewczyny bardziej pomogą.
    • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 09:16
      Jola, no poplynelas. Kiedys czytajac ataki na Twoja osobe dziwilam sie troche dziewczynom ale teraz rozumiem. Jestes maksymalnie oderwana od rzeczywisctosci. Mam nadzieje ze cioci ktora oddala.Ci kota powiedzialas to samo co mi. Dziewczyny, dziekuje za slowa wsparcia bo chyba tylko niektore osoby maja na tyle wyobrazni zeby zrozumiec ze mimo przywiazania do kota i poczucia odpowiedzialnosci, odpowiedzialnosc wobec dzieci kest wazniejsza niz wobec kota. od kilku tygodni syn pyta mnie dlaczego placze za kotem ktory sika wszedzie. w tym tygodniu wracam do domu i az mnoe skreca na sama.mysl o tym zapachu. Gdyby kotka byla chora byloby super. Moznaby ja wyleczyc, dac lekarstw itp. a sikanie nie skonczy sie tak latwo. teraz to cien kota. po zalozenii obrozy jeszcze bardziej sie wycofala. czytalam ze sa przypadki ze w nowym kochajacym spokojnym domu koty dosc szybko do soebie dochodza i o takie rozwiazanie mi chodzi...
      • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 12:45
        Nie przejmuj sie claara te dziewczyny (Jola, mysiulek) nie mają pojęcia o życiu z dziećmi, więc nie powinny się wypowiadać. Życzę Ci aby się znalazł dobry dom dla kota a ty byś odzyskała spokój i czystość we własnym domu. Odchody kotów są toksyczne o smrodzie nie wspomnę. Miałam x psów i żaden nie robił w domu, chyba że ciężko chory fizycznie w stanie agonalnym i to w jednym miejscu. Żaden pies nie zanieczyszcza mieszkania gdzie popadnie bo mu się głośny domownik nie podoba. A podobno koty to czyste zwierzęta.
        • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 20:43
          A i owszem, nie mam pojecia o zyciu z dziecmi, ale mam pojecie o zyciu z kotem, dlatego sie wypowiadam.

          Zauwaz tez laskawie, ze nie szalalam z behawiorystami, bo wiem z wlasnego doswiadczenia, ze ida tak utartymi torami, ze kazda porada konczy sie stwierdzeniem 'odizolowac kota' albo zostawiaja problem nierozwiazany. Moze do psow maja lepsze podejscie.

          Nie wykluczalam tez eutanazji, bo 10 letni kot ze skrzywiona psyche w nowym domu tez sie nie odnajdzie.

          To tez, jesli mozesz, w delikatny sposob odpiorkuj sie ode mnie, ok?

          To, ze psy nie brudza w domu, tez sobie dospiewalas.

          Tak, koty to czyste zwierzeta i jesli kot brudzi swoje otoczenie to jest z nim zle, albo psychicznie, albo fizycznie.
      • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 13:01
        Ale ona może być chora, może mieć depresję, to jak z ludźmi, fizycznie są zdrowi, ale psychika choruje.
        • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 13:47
          larrisa wyslalam Ci maila raz jeszcze
          • larrisa Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 14:00
            Tak widziałam, odpisałam ci w wątku

            forum.gazeta.pl/forum/w,567,162066324,162066324,sikajaca_kotka_czesc_3.html?p=162076456

            Poważnie doradzam ci kontakt z forum MIAU, jesteś z W-wy więc pewnie jest stamtąd sporo dzieczyn, one mają ogromne doświadczenie z kotami, mi tam też kiedyś pomogli, a ja popytam wśrod znajomych, ale nie ma co się czarować, kot potrzebuje specyficznego domu, nie nadaje się do wszystkich. Ja bym jeszcze porozmawiała z dobrym wetem pod kątem depresji u kota i ewentualnych leków, o ile tego nie robiłaś.
      • cersei8 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 13:41
        Wiesz w tej kwestii to chyba moge Cie w jakims stopniu pocieszyc, sama mam kota ktory trafil do nas ujawnieniu sie alergii na siersc u dziecka, w poprzednim domu.
        Wczesniej kot, ragdoll, byl na wszelki wypadek izolowany od dziecka, co znaczy ze wiekszosc czasu przebywal sam. U nas zostal od razu zaakceptowany prze ludzi i dwoje kocich rezydentow, oczywiscie przez pierwszy okres widac bylo ze teskni, ze poznaje nowe otoczenie, ale z kazdym dniem bylo lepiej i teraz, po prawie dwoch latach jest wspaniale, ale ten kot lubi czlowieka, bliskosc z nim, lubi zabawy z dziecmi.
        Twoja kicia claara najlepiej jakby trafila do jakies starszej pani, ktora ma staly plan dnia, tygodnia, ograniczone grono znajomych, nie dlatego ze tak chce kot, ale dlatego ze jej samej to odpowiada.
        Sama znam taka pania, ale ona ma juz 3 koty, przygarniete, i wiecej raczej brac nie zamierza.
        Zycze powodzenia, tym bardziej ze kicia to niebieski rusek jak moj Stefan, ale on tez ma z kolei inny temperament, uwielbia zabawy z dziecmi, zwlaszcza taka jak najwyzej podskoczy wystraszony kot smile.
        • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 13:59
          Dziekuje, tak wlasnie mysle, starsza pani ktora spedza sporo czasu w domu, to bylby moj i kotki ideal... no moze uda sie. a proszeopomoc tutaj poniewaz czesto piszecie o kotach, nie jestescie dla mnie anonimowe i mialabym zaufanie do osob ktore moflybyscie polecic... nie chce jej oddac byle komu...
      • jola-kotka Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 22:48
        Nie powiedzialam dwa dni temu zmarla na raka wiec oddajac mi kota miala powod prawda? Ciekawe dlaczego majac troje dzieci i szeiscioro wnukow oddala wlasnie mi,bo wiedziala,ze ja kota bede traktowac dobrze.
        • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 02:23
          Może nikt nie chciał? wink Dziewczyny chyba dobrze ze tylko zwierzętami się tak zajmujecie i przejmujecie, bo strach pomyśleć na którym miejscu w waszym życiu byłyby dzieci. Okno życia bo dziecko stresuje kota? I nie kłamie, bo miałam X psów obu płci i żaden nie załatwiał się nigdy gdzie popadnie, zwłaszcza w domu, oczywiście z wyjątkiem wieku szczenięcego.
          • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 02:36
            mujecie i przejmujecie, bo strach pomyśleć na którym miejscu w waszym życiu byłyby dzieci. Okno życia bo dziecko stresuje kota? I nie kłamie, bo miałam X psów obu płci i żaden nie załatwiał się nigdy gdzie popadnie, zwłaszcza w domu, oczywiście z wyjątkiem wieku szczenięcego.

            Ja mam dzieci ale mysle jak one.
            Nie dlatego ze ważniejsze zwierze, a dlatego ze wzięłam zwierzaka i jestem za niego odpowiedzialna.
            A dzieczyna dostała rady ale z nich nie korzysta.
            Sytuacja mogła sie poprawić i skorzystałaby na tym i ona jej dzieci maz i kot.
            Ale myślała ze moze wystarczy dać antybiotyk i problem z głowy.
            A ze musi cos zrobic wiecej to juz chceci brak.
            Ja bym zrobiła wszytko, nawet kupiła szafę bo wole to niz ścierać suski i zyc w smrodzie.
            Lepszy stan zdrowia kota to i lepiej by im sie żyło.
            Bo dla kota z problemami mozna szukac długo domu.

            Mam koleżankę ktora oddała taka kotkę, ktora kupiła jak juz dzieci miała.
            I mysle ze dzieci tego kota męczyły i kot zaczął siedzic w szafie albo pod kanapa, zeby sie schować na szczęście sikał do kuwety. Ale jadł tylko w nocy.
            Oddała go do starszej pani do domu z ogrodem.
            Tyle ze kot miał rok, i ona dostosowała sie do rad.
            Udostępniła swoja szafę w sypialni, nie pozwalała dzieciom tam wchodzić. Stawiała w szafie wode i jedzenie.
            Kupiła uspokajacze.Próbowała.
            Tyle ze ten kot był chyba pol dziki z pseudohodowli oddany do sklepu w domu siedział w klatce, a sklepie tez.
            I nie był nauczony do tego małe dzieci i kot sie zraził kompletnie.

            Moze po prostu po urodzeniu dzieci dzieczyna posłuchała rad cioteczek i goniła kota od dziecka bo zagryzie i tak sie skończyło.
            • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 02:56
              Claara pisala, że kotka źle znosi harmider energicznej córeczki ale co ma zrobić jak mała ma taki charakter? Kaganiec jej założyć albo dziecku przestrzeń ograniczyć w mieszkaniu bo to kota pokój? Bez jaj. Majac tak małe dzieci też miałabym mało czasu siły i chęci by jeszcze nianczyc kota, któremu odwalilo bo nie akceptuje dziecka. Może to już jej czas? BTW ile żyją koty?
              • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 03:42
                Claara pisala, że kotka źle znosi harmider energicznej córeczki ale co ma zrobić jak mała ma taki charakter? Kaganiec jej założyć albo dziecku przestrzeń ograniczyć w mieszkaniu bo to kota pokój? Bez jaj. Majac tak małe dzieci też miałabym mało czasu siły i chęci by jeszcze nianczyc kota, któremu odwalilo bo nie akceptuje dziecka. Może to już jej czas? BTW ile żyją koty?

                Ojp kobieto , kto nowi o kagańcu...
                O zwykłej szafie w sypialni zeby kot miał
                Ciszę i spokoj.
                O np.-antydepresantach. O kimś kto przyjdzie do domu i powie co zrobic.
                Ona zrobiła badanie moczu i kupiła obroże. I myśli ze to wszytko?

                Moze kotce bedzie lepiej u nowej osoby, ale to stary kot i zmiana domu moze pogorszyć sprawę.
                Nie mozna kupic mebla czy drpaka czy Polki gdzie kotka miałby spokoj?
                Chyba to lepsze niz ścieranie sikow.
                Moze wartko uczyć dzieci ze mieszkają miedzy ludźmi i zwierzętami i ma nie drzeć japy bo kot sie boi.
                Uczyć dziecko empati a nie nie egoizmu i bycie centrum świata.
                Moje dzieci maja zakaz wchodzenia mi do sypialni, bo mi skaczą po łożku zwalając pościel czy wpuszczają brudnego z ogrodu psa.
                I co ograniczam je?
                Uczę ze nawet mama moze miec swoja przestrzeń , ja im po łóżkach nie skacze nie dotykam ich rzeczy nie grzebie po szafach.
                I tego samego oczekuje od dzieci.
                Moze warto dziecko uczyć szacunku do rzeczy przestrzeni człowieka czy zwierzęcia.
                Tak jak nie pozwalam kopać czy bić psa kota, tak nie pozwalam brac na rece śpiącego kota czy zaczepić śpiącego psa.
                Ba nie uru...iam odkurzacza ,gdy zwierzaki spi, jak nie musze. Po co je sterować. To samo jak spi dziecko czy maz.
                Ale tez nie pozwalam zwierzaka sobie wchodzić na głowę i budzić w środku nocy na jedzenie, wtedy tylko poduszka leci w ich stronę.

                Corka autorki wątku pozniej bedzie sie darła sąsiadom pod oknem jak dziewczynki z wątku obok?

                Mysle ze kto po prostu był męczony i stad problemy. Noszeniu tulenie na sile nie kazdy to zniesie. Bo dzieciaczki chcą.
                Ja i koleżanka mamy koty i jak wpadlay koleżanki z dziećmi to bardzo stanowicie reagowałam i one tez na męczenia zwierząt ganianie, czy darcie japki na cały regulator.
                • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 04:21
                  Ojp kobieto , kto nowi o kagańcu...
                  O zwykłej szafie w sypialni zeby kot miał
                  Ciszę i spokoj.
                  O np.-antydepresantach. O kimś kto przyjdzie do domu i powie co zrobic.
                  Ona zrobiła badanie moczu i kupiła obroże. I myśli ze to wszytko?

                  Moze kotce bedzie lepiej u nowej osoby, ale to stary kot i zmiana domu moze pogorszyć sprawę.
                  Nie mozna kupic mebla czy drpaka czy Polki gdzie kotka miałby spokoj?
                  Chyba to lepsze niz ścieranie sikow.
                  Moze wartko uczyć dzieci ze mieszkają miedzy ludźmi i zwierzętami i ma nie drzeć japy bo kot sie boi.
                  Uczyć dziecko empati a nie nie egoizmu i bycie centrum świata.
                  Moje dzieci maja zakaz wchodzenia mi do sypialni, bo mi skaczą po łożku zwalając pościel czy wpuszczają brudnego z ogrodu psa.
                  I co ograniczam je?
                  Uczę ze nawet mama moze miec swoja przestrzeń , ja im po łóżkach nie skacze nie dotykam ich rzeczy nie grzebie po szafach.
                  I tego samego oczekuje od dzieci.
                  Moze warto dziecko uczyć szacunku do rzeczy przestrzeni człowieka czy zwierzęcia.
                  Tak jak nie pozwalam kopać czy bić psa kota, tak nie pozwalam brac na rece śpiącego kota czy zaczepić śpiącego psa.
                  Ba nie uru...iam odkurzacza ,gdy zwierzaki spi, jak nie musze. Po co je sterować. To samo jak spi dziecko czy maz.
                  Ale tez nie pozwalam zwierzaka sobie wchodzić na głowę i budzić w środku nocy na jedzenie, wtedy tylko poduszka leci w ich stronę.

                  Corka autorki wątku pozniej bedzie sie darła sąsiadom pod oknem jak dziewczynki z wątku obok?

                  Mysle ze kto po prostu był męczony i stad problemy. Noszeniu tulenie na sile nie kazdy to zniesie. Bo dzieciaczki chcą.
                  Ja i koleżanka mamy koty i jak wpadlay koleżanki z dziećmi to bardzo stanowicie reagowałam i one tez na męczenia zwierząt ganianie, czy darcie japki na cały regulator.


                  Swiete slowa!

                  I twierdze, ze ta kotka miala problemy juz wczesniej, ale nikt ich nie zauwazyl, dopiero jak sie zwiekszyly to placz. Teraz naprawde dla tej kici moze byc juz za pozno na pomoc, tzn zmiane domu. I kto wezmie kota az tak zmaltretowanego psychicznie? Dom nie musi nie miec kotow, spokojne kocie towarzystwo mogloby sie okazac zbawienne, ale znowu to mnostwo pracy dla nowego opiekuna.

                  Nie ma co ukrywac, koty z nowoczesnym, otwartym wnetrzu, brakiem kryjowek i swojego miejsca nie kompatybilne. Dzieci chyba tez nie wink

                  Claara, skroc cierpienie Twojej kici, tyle jestes jej winna.
                  • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 22:23
                    Mysiulek dobrze ze pełnienie opieki zakończyłas na kotach. Szczęśliwe twoje nienarodzone dzieci. EOT.
                    • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 22:28
                      Mysiulek dobrze ze pełnienie opieki zakończyłas na kotach. Szczęśliwe twoje nienarodzone dzieci. EOT.

                      Tez tak sadze, ciesze sie, ze sie ze mna zgadzasz smile
                      • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 22:31
                        Jednak kociofilki to mają coś z głową.
                        • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 22:35
                          Z głowa to maja mamuśki, ktorym sie wydaje ze ich dzieci sa cudne ,najlepsze na świecie mogą sie drzeć, przeszkadzać i wszystko im wolno. A potem rośnie banda rozczeniowych młodych ludzi , którzy nie maja zasad i dwie lewe rączki. Nie maja empatii i zero ogarnięcia życiowego.
                          • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 23:01
                            I mówi to mamuśka która chowa przed dziećmi z mężem słodycze smile Wszystkie powinniście poprzestać na kotach smile
                            • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 23:03
                              Hahahaha ależ mie rozbawiła.
                              Myślałam ze rasowa ematka wogole nie daje dzieciom słodyczy:p
                              • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 23:15
                                I to ty chyba o 20 odsyłasz dzieci na pokoje by rodzicom n i e przeszkadzały? A może to najma bo macie podobny styl wychowywania smile
                                • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 23:55
                                  Tak , odsyłam o 21.30 bo ranie wstają do szkoły, i tak zeby mogła spokojnie z mężem pogadac.
                                  Do tego w środku nocy lub o 5 ranbudzi mnie autystyczny syn wiec kładziemy sie tez wcześniej zeby normanow funkcjonować.
                                  Tera akust jeszcze siedzą sa wakacje wiec robia co chcą.
                                • 3-mamuska Re: sikajaca kotka, czesc 3 29.07.16, 00:06
                                  Tak , odsyłam o 21.30 starsze ,młodszy wczesniej bo wstają do szkoły, i tak zeby mogła spokojnie z mężem pogadac.
                                  Do tego w środku nocy /lub o 5 rano budzi mnie autystyczny syn ,wiec kładziemy sie tez wcześniej zeby normanow funkcjonować.
                                  Teraz sa wakacje wiec starsze jeszcze siedzą, wiec robia co chcą młoda czyta syn cos ogłada. Za to maz juz spitongue_out

                                  Bardzo mało wiesz o mnie i wychowaniu moich dzieci.
                                  Poza tym po to mam tylko 3 i to z rozbieżnością 4/5 lat zeby miec dla nich czas, pobyć tylko dla nich i porozmawiać.
                                  A nie odchować do 6-8 r.z i puszczać samopas po podwórkach i cieszyć sie ze w domu spokoj.
                                  Uczę ich szacunku empati dobrych manier, rozmawiam i tłumacze.
                                  Czasem musze postawić sprawę na "bo tak "
                                  Bo ja jestem matka ... Na szczęście coraz mniej.
                                  Dzieciaki mam świetne samodzielne, ale i przytulasne i wypieszczone.

                                  Wiesz wiele razy słyszałam od ludzie ze mam anielska cierpliwość do dzieci.
                                  Szanuje dzieci meza i zwierzęta, osoby chore i starsze. I tego samego wymagam od dzieci.
                                  Jak i od ludzi w stosunku do moich dzieci czy moich zwierząt.


                                  Dzis usłyszałam ze biorąc do domu istotę, nie jest istotne czy to rybki pies kot czy rodzisz dziecko czy to partner, bierzesz odpowiedzialność za ta istotę , i dotrzymujesz słowa ze bedziesz sie opiekować najlepiej jak potrafisz.
                                  • bergamotka77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 29.07.16, 00:23
                                    Cudowna jesteś po prostu. Nastolatki też idą do łóżka o 21:30? Dobra nie tłumacz się.
                        • larrisa [...] 28.07.16, 22:39
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 04:09
                Może to już jej czas? BTW ile żyją koty?
                wolnozyjace, wywalone z domu gora 5lat
                domowe, wychuchane do 20lat
          • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 04:12
            Dziewczyny chyba dobrze ze tylko zwierzętami się tak zajmujecie i przejmujecie, bo strach pomyśleć na którym miejscu w waszym życiu byłyby dzieci.

            przeciez pisalam, ze nie mam bo szkoda by ich bylo tongue_out

            Okno życia bo dziecko stresuje kota?


            a wiesz, ze bym to rozwazala?

            Nie znam sie na dzieciach, znam sie kotach i dlatego w tym watku pisze
    • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 27.07.16, 20:53
      >Nie, nie bylam... W poprzednich watkach juz to bylo poruszane. Kaze mi odizolowac kota, znalezc >mu ciche miejsce.


      nie byłaś a już wiesz, co ci powie...
      powiedz od razu, że szukasz domu dla kota i spoko, nikt cie tu nie zje.
      Lepsze to niz wyrzucenie w lesie (to mój kot, zabrany przeze mnie spod lasu).
      Tyle, że bez przesady, żebyśmy ci jeszcze szukały domu...
      Sama nie masz znajmych, rodziny? na pustkowiu zyjesz? wszak w Warszawie podobno.
      Daje się ogloszenia, przeciez to kot rasowy, jakoby. Albo szuka domu na wsi, skoro kot z problemami, myslisz, że ktos weźmie do mieszkania sikającego kota? bo chyba nie wyobrażasz sobie, że kot po 8 latach przeprowadzi sie w nowe warunki bez problemu, raczej bedzie gorzej.
      No, przykro mi ale mam jak najgorsze odczucia. Narzekasz, narzekasz, sama nic nie robisz poza narzekaniem a podobno kota kochasz, tak, że będziesz sprawdzać, czy w nowym domu kuweta stoi. Nosz, ciesz się, jesli w ogóle ktos zechce zaopiekowac sie problmatycznym kotem, ktorego wystawiasz za drzwi bo "jest problematyczny".
      Rozumiem, że w ramach walki z sikakniem kupiłaś kotu obróżkę i to wszystko?
      Pomine milczeniem durny pomysł z organizacja mieszkania w taki sposób, że kot nie ma się gdzie ukryć. Kot MUSI mieć gdzie się ukryć. Właśnie w tej chwili mój kot śpi sobie obok, w garderobie, na półce specjalnie jemu oddanej, bo kot lubi tam spać, lubi się tam schować. Mimo, że kot nie sprawia żadnych problemow, sypia też w innych miejscach ale, bywa, że chce tam się "ukryć", ma więc na stałe uchylone drzwi.
      A ty swojemu kotu zlikwidowałaś wszelkie kryjówki.
      no, przykro mi ale chyba pojęcia o kotach nie masz.
      SAMA poszukaj mu dobrego domu, najlepiej z ogrodem, moze kocina się odstresuje po takich właścicielach.


      i tu sie zgadzam. Moge sie jedynie domyslac, ze epizody sikania byly wczesniej, tylko malo nasilone i jakos to szlo.

      Claara zignorowala rowniez sugestie o podawaniu antydepresantow, to w tej chwili jedyny wyjscie aby kota przy zyciu utrzymac. Kot gasnie, jak sama pisala.
      Minal ponad miesiac, ponad miesiac zmarnowany, ponad miesiac meczenia sie kota i domownikow, bo lepiej wyjsc i zapomniec.

      A wystarczyloby 1/4 taniej pigulki. Bede to powtarzac do znudzenia.

      I chyba lepiej bedzie dla tej kotki jesli pozegna sie z tym swiatem
      • claara77 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 06:08
        OJ gdybyz to bylo takoe proste. Dam pigulke i kot bedzie szczesliwy. Ale gdy nie zmieni sie srodowisko to nie rozwiazuje problemu. Dzieci maja to do siebie ze bawia sie w indian, w sklep, i inne zabawy z uzyciem halasliwych mimo ze wyciszonych zabawek. Kot byl w sypialni ale po tym jak zasikal lozko i pod lozkiem to sypialnie zakmnelam. Chce miec jedno czyste pomieszczenie. To samo z pokojem syna. Gdy wyrzucalam jego ulubiona posciel prosil zeby kot nie wfhodzil do noego. Mysiulek dziekuje za rady. Zastosowalam soe do wskazowek ktore byly realne. Sutuacja trwa juz ponad pol roku i nie bede tu pisac o wszustkim co zrobilam bo nie mam juz sily bo i tak zdaje sie woecie lepiej ... Dzieciom tlumaczylam ze maja kotu nie przeszkadzac. Ale jak jedna reka gotuje obiad, druga scieram siki to nie jestem w stanie zareagowac szybko jak do niego ida. ..
        • mysiulek08 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 06:54
          Ale gdybys wczesniej zaczela, jak sama piszesz pol roku temu, to tak, dalabys pigulke i kot bylby szczesliwy.

          Podawalam kotu antydepresanty, kot majacy emocje na wierzchu, kochajacy ludzi ale w swej milosci zaborczy. Tu drapnal, tam ugryzl, warknal, w zabawie, pelen kociego szczescia. Do domu z dziecmi ( a u nas trudno o inne) kompletnie sie nie nadawal, do domu z kotami tym bardziej. Sikal tam gdzie czul inne koty. I nie mogl ich widziec ani czuc.

          Podawalam na poczatku seronil, potem zmiana na amitryptyline (1/4 tabletki, koszt 20szt okolo 10zl). Po trzech tygodniach inny kot. Kot w kocie 100%, skonczyly sie sikania na innych kocich miejscach, skonczyly sie gryzienia i drapania. Inny swiat po prostu.

          Inne znajome forumki tez maja dobre doswiadczenia z antydpresantami.

          Ale u Ciebie, obawiam sie, ze jest juz za pozno. Za pozno na wszystko. Kota stracila zupelnie poczucie bezpieczenstwa, boi sie isc do kuwety, boi sie wlasnego cienia, nie ma bezpiecznego (wg niej) miejsca, ma ograniczana przestrzen i nie ma sie gdzie schowac.

          Piszesz, ze zmarniala, a jak nie miala zmarniec jak pewnie i jesc sie boi, bo a nuz za chwile pojawi sie 'agresor'. I to wszystko funduje jej osoba do ktorej miala zaufanie i ktorej teraz (znaczy sie od jakiegos czasu) mowi, ze jest jej zle.

          Ty nic dla niej zmienisz nie chcesz/nie mozesz/ nie masz warunkow.

          Zmiana srodowiska to dopiero bedzie dla niej stres, zostanie wyrwana z miejsca, ktore nie jest dla niej bezpieczne, ale nie zrozumie dlaczego Ciebie stracila. Nie zrozumie po kociemu.

          I jeszcze musi sie znalezc ktos, kto bedzie mial duzo cierpliwosci i checi zajecia sie brudzacym dom kotem. Kotem, ktory ma juz swoje lata, ktory za chwile moze zaczac chorowac ze stresu. Byc moze juz siadaja jej nerki. Nowy opiekun moze nie wytrzymac i kota znajdzie sie na ulicy, jak setki innych, ktore nie spelnily oczekiwan bycia mila maskotka. Na ulicy ona sobie nie poradzi...

          Mamy ponad trzeci rok kotke, bita, poniewierana przez czlowieka, z uszkodzonym okiem. Ona przez te ponad trzy lata nadal boi sie podniesionej dloni, nadal nie mozna jej wziac na rece, nie wychodzi ze swojego gniazda. Kota po prostu NIE MA. Poswiecilismy jej i nadal poswiecamy mnostwo uwagi, postep jest taki, ze juz mozna ja glaskac i nawet wysuwa sie ze swojej budki na stole i przychodzi na glaskanie. A mieszka wlasnie na stole, w pomieszczeniu gospodarczym, Do kuwety chodzi ukradkiem, do miski podchodzi niesmialo. Niestety czesc jej zachowania przelozyla sie na jej dzieci (zgarnelismy ja z nowonarodzonymi maluchami spod krzaka jezyn na parceli).

          Ponad trzy lata! Dla kogos, kto nie rozumie kotow, dla kogos kot jest po prostu jakims tam zwierzeciem domowym, rzecz nie do pomyslenia zeby poswiecac czas dla nierokujacej kotki. Bo ona nie rokuje, nie zmieni sie, nie skoczy na kolana, nie przytuli sie. Choc zaczyna mruczec przy glaskaniu. Ponad trzy lata pracy nad kotem i taki postep, mruczenie smile

          Nie wszystkie koty toleruja dzieci, zreszta psy rowniez. Dawno juz powinnas pomyslec o nowym domu dla niej, jak jeszcze nie bylo takiej eskalacji problemu brudzenia.

          Cholernie mi jej szkoda. Zycze kocie jak najlepiej, niech znajdzie sie ktos kochajacy madrze. Jesli nie, widze tylko jedno wyjscie i lepiej zebys zrobila to Ty a nie zycie pod smietnikiem.


          • nightdream Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 08:29
            Moja kota, po rocznej walce zmieniła dom i problemy skończyły się jak ręką odjął - fakt, była młodsza. W nowym domu odnalazła się, ma ciszę, spokój, nie sika, traktowana jest jak królewna. Więc da się, wszystko zależy od kota i nowego właściciela.
    • 18lipcowa3 Re: sikajaca kotka, czesc 3 28.07.16, 21:11
      uspij ją, to sie nie nadaje do zycia
      • emigrantkaaa Re: sikajaca kotka, czesc 3 29.07.16, 00:09
        Ależ nadaje się, tylko w innych warunkach.
        Trzymam bardzo mocno kciuki, aby Claarze udało się znaleźć nowy dom dla kotki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka