niktmadry
01.09.16, 09:43
Wtorek. Dwie godziny lekcji, następnie cała klasa idzie pieszo 1,5 km na basen. Są na to przeznaczone dwie godziny lekcyjne a następnie wraca - również pieszo na kolejne lekcje. Z doświadczenia lat wcześniejszych wiem, że przy tak ułożonym planie często dzieci spóźniają się na lekcje i nauczyciel mający tę pierwszą po basenie lekcję krzyczy na dzieciaki, które i tak siedzą niedosuszone.
Problemem są tu dzieci niepływające - np przeziębione bo i tak muszą z klasą na ten basen iśc i wrócić. Tylko do wody nie wchodzą. Nie ma mowy o pozostaniu w szkole.
Mowa o klasie VI "sześciolatka". Moja w listopadzie skończy 11 lat. Zostawić to tak czy iść prosić dyrekcję o zmianę planu?