Dodaj do ulubionych

Moja była teściowa umarła i....

28.09.16, 07:47
Mam w związku z tym problem. Tzn. raczej moja córka ma, ale tym samym – ja. Bo się o nią martwię. W skrócie problem polega na tym, że ojciec mojej córki (z którym rozwiodłam się 28 lat temu) jest osobnikiem kompletnie niezaradnym życiowo, uzależnionym finansowo i "opiekuńczo" od swojej matki (z którą mieszkał praktycznie całe życie), z problemami psychicznymi (depresja), do tego od ładnych kilku lat - alkoholikiem. Już parę lat temu, kiedy jego matka podupadła na zdrowiu, zastanawiałam się co to będzie jak ona umrze.
No i umarła sad
Sytuacja jest okropna, gdyż facet prawdopodobnie nie ma już pracy (jest na przymusowym urlopie, gdyż firma szykuje się do likwidacji), ma jedynie ok. 400 zł renty inwalidzkiej, w związku z czym nie ma z czego się utrzymać, nawet na czynsz i rachunki mu nie wystarczy.
Pogrzeb ogarniała moja córka z pomocą moją i kuzynki ojca, ojciec był w tym czasie w stanie całkowitego upojenia alkoholowego i odmawiał wszelkiej współpracy i w ogóle jakiegokolwiek działania. Teraz chwilowo jest w szpitalu, gdzie zabrano go z powodu lekkiego urazu kręgosłupa (podobno nabytego w czasie prób podnoszenia zasłabłej matki z podłogi, a możliwe, że po prostu wywalił się gdzieś po pijaku) – przy okazji został gruntownie odtruty, bo trafił na SOR kompletnie pijany.
Oczywiście gdyby nie córka, to miałabym to wszystko w nosie, ale córka – mimo wszystko i niejako wbrew sobie – poczuwa się do jakiejś tam odpowiedzialności. Jednak ojciec i w końcu nic złego bezpośrednio nigdy jej nie zrobił, a dawniej, gdy była dzieckiem/nastolatką byli bardzo zaprzyjaźnieni.
I ze względu na nią tak się martwię. Że ją będzie dręczył i domagał się opieki, że się do niej przyssie jak pijawka. Mam świadomość, że może jej także wytoczyć sprawę o alimenty – jedyna nadzieja, że jest na to za mało operatywny….
Wczoraj był pogrzeb i dodatkowo się wkurzyłam, bo jedna z przyjaciółek zmarłej zaczęła mnie prosić i namawiać, abym „zaopiekowała się i wsparła” biednego sierotę, bo sam sobie nie da rady. Odpowiedziałam, że kompletnie mnie to nie obchodzi, a jeśli ona uważa, że on takiej opieki wymaga – to proszę, niech się nim opiekuje, niech sobie nawet z nim zamieszka i przejmie „obowiązki opiekuńcze” po jego matce.
Co radzi ematka w takiej posssranej sytuacji ?
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 07:54
      > jedna z przyjaciółek zmarłej zaczęła mnie prosić i namawiać, abym „zaopiekowała się i wsparła” biednego sierotę

      Ludzie to jednak są bezczelni.

      Ex może jest i mało operatywny, ale jak trafi pod skrzydła MOPSu to praktycznie sami napiszą za niego pozew. Takie mają wytyczne, by za opiekę nad rodzicami w pierwszej kolejności placily dzieci, a nie podatnicy. Do tego, jak pamiętam, córka jest sama, nie ma własnych dzieci, więc jest mocną kandydatka do placenia alimentów na ojca.

      Współczuję sytuacji.
      • nigolla Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:06
        Dokładnie tak, były mąż mojej ciotki właśnie od mopsu dowiedział się o takiej możliwości, urzędnicy napierali na taki pozew, złożył, wygrał.
        • znowu.to.samo Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:17
          A nie da sie jakoś uciec od tego????
          • lauren6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:41
            Tak samo jak się da uciec od płacenia alimentów na własne dziecko. Ucieczka w szarą strefę, za granicę itd.
    • saszanasza Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 07:55
      Jedyne ci przychodzi mi do głowy, to sprawdzić, czy twojemu eks nie przysługują jeszcze jakieś pieniądze (z opieki społecznej, na przykład) i czy istnieje szansa, by uniknąć alimentów w przyszłości i zabezpieczyć się na wypadek potencjalnych długów (ale to chyba już u prawnika).
    • mid.week Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 07:57
      Mieszkanie własnościowe? Wchodzi w grę hipoteka odwrócona?
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:47
        O widzisz. To mi nie przyszło do głowy - może warto się tym zainteresować, mieszkanie jest własnościowe i nie jest - póki co... sad - zadłużone, babcia skrupulatnie płaciła rachunki.
        • kouda Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:10
          szkoda mieszkania - bedzie pewnie stanowic spadek dla corki
          a hipoteka odwrocona, to rozboj w bialy dzien, za ulamek wartosci pozbawicie dziewczyne mieszkania
          • mid.week Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:20
            Czasem spokój więcej wart. Syn znajomej został wmanewrowany przez rodzinę w podobna sytuację. Musi mieszkać z wiecznie nietrzeźwym ojcem, bo na utrzymanie dwóch lokali go nie stać. Wynająć pokoju u ojca nikomu się nie da, nawet studenci zwiewali. Rozwalił się chłopakowi związek, bo dziewczyna nie wytrzymała towarzystwa tatusia, a perspektyw na zmianę i życie we dwoje nie ma na horyzoncie.
            • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:26
              Dokładnie tak. Też uważam, że nie warto starać się utrzymać to mieszkanie dla córki.
              Natomiast myślałam o tym, że wynajęcie pokoju/pokojów mogło by stanowić jakieś tam źródło utrzymania dla niego, ale są dwie podstawowe przeszkody : jego alkoholizm i stan mieszkania (kompletna ruina).
              • mid.week Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:30
                Musiałybyście mu zapewnić inny lokal. Nikt nie będzie mieszkał z alkoholikiem w pokoju obok.
              • beataj1 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:31
                Obawiam się że nie znajdziecie chętnych na wynajem. No chyba ze to będą znajomi b mężą - ale wtedy kasy nie będzie a będą kompani do chlania.
                Istnieje jeszcze jedna opcja - znajoma tak zrobiła - mieszkanie jest zapisane jakiemuś znajomemu pijaka (w sensie jest zapis że gość dostanie mieszkanie za opiekę - tu szczegółów prawnych nie podam). I jakimś cudem to się sprawdza - pijak opiekę ma raz lepszą raz gorszą, mieszkanie nie będzie problemem potem dla spadkobierców, a osoba która ma je przyobiecane jakoś tam temat ogarnia i kręci się wokół pijącego, i też jest zadowolona bo przecież mieszkanie dostanie.
                Ale to oznacza że trzeba się pożegnać z myślą o odziedziczeniu mieszkania i ryzyko że trafi się na kogoś pokroju opiekunki Wioletty Willas.
              • e-kasia27 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:01
                Jeśli to duże mieszanie, to może zamienić na mniejsze z dopłatą zanim go zadłuży, a kasy mu do ręki nie dawać, tylko wypłacać co miesiąc? Ale to możliwe będzie tylko wtedy, gdy on się na to zgodzi.
                Mógłby się też w sądzie zrzec spadku na rzec córki, jesli to jego jedyne dziecko i jeśli nie ma innych do podziału spadku po babci. Wtedy córka by sprzedała, kupiła mniejsze, w którym ojciec by mieszkał, a resztę kasy na opłaty.

                Szkoda mieszkanie zaprzepaścić, skoro i tak będzie musiała na niego płacić.
                On mieszkanie zadłuży, wyrzucą go i co wtedy?
                Weźmie go do siebie? Czy za dom opieki będzie 3 tys. płacić?
                • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:53
                  e-kasia27 napisała:

                  > Jeśli to duże mieszanie, to może zamienić na mniejsze z dopłatą zanim go zadłuż
                  > y, a kasy mu do ręki nie dawać, tylko wypłacać co miesiąc?

                  Myślałam o tym, ale to mieszkanie jest w strasznym stanie, poza tym nie jest duże, jakieś 45 m2. W takim stanie jak teraz - jeśli w ogóle znalazłby się na nie chętny - to nie dostałoby się za nie więcej jak 120-130 tys. Zadbane mieszkania tej wielkości w tej okolicy są wystawiane w cenie ok. 300 tys. (choć nie wiem jak to się ma do ostatecznej kwoty transakcji).
            • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:29
              A ten syn to upośledzony, że dał sie tak wmanewrować? Oddać tatusia do domu opieki ( wcześniej ubezwłasnowolnić ), mieszkanie sprzedać i z odsetek płacić za dom opieki.
              • princesswhitewolf Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:32
                >Oddać tatusia do domu opieki ( wcześniej ubezwłasnowolnić )

                To sie nie da tak latwo. To jest dlugotrwaly , wieloletni proces pelen odwykow i badan lekarskich i w koncu orzeczenia sadowego. Mam kolezanke ktorej brat od lat pije. I niestety 8 lat pozniej nadal pije na umor, a jak przychodzi do wizyty lekarskiej to trzezwieje, czesze sie, idzie z gitara i udaje niezrozumianego artyste.
                • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:53
                  zainstalować w domu kamery i nagrać jak wygląda "na co dzień" życie brata.
                  Wiem, że trzeba determinacji do ubezwłasnowolnienia, ale lepiej powalczyć kilka lat niż użerać sie kolejnych 30.
                  • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 19:24
                    A to jest zgodne z prawem?
          • daszutka Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 16:57
            Jaki spadek? Nie dziel skóry na niedźwiedziu. Pan zadłuży mieszkanie to i tak będzie zmuszona spadek odrzucić, bo pewnie długi tatusia przekroczą wartość spadku.
    • beataj1 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 07:59
      Wzmocnić córkę by nie dała się wmanewrować w pomoc.
      Przejść się do MOPSU i sprawdzić jakie ja możliwości działania i jak może się wykręcić z pomocy - bądź na ile może tą pomoc przerzucić na inne organizacje.

      Masz jak w banku że ojciec się zwróci o pomoc - nawet jak sam na to nie wpadnie, na pewno znajdzie się jakaś dobra duszyczka która mu to podpowie.
      I najważniejsze w tej sytuacji na co musicie być gotowi - alkoholicy i osoby które całe, życie żerowały na innych mają niesamowitą wręcz umiejętność wywoływania poczucia winy w innych i to drobnymi kroczkami - tak że ciężko się zorientować. Będzie płakał, dzwonił, prosił i namawiał. Tak długo aż osiągnie cel. I nigdy nie będzie dosyć pomocy. Zadręczy ją i zrobi wszystko by wywołać w niej takie poczucie winy by nawet przez myśl jej nie przeszło by mu nie pomóc. Od tego zależy jego przetrwanie.

      Dlatego już teraz musicie mieć tego świadomość i plan na co ewentualnie się zgodzicie i co nie przejdzie.
    • jagienka75 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:09
      jesteś pewna, że to taka "sierota"? najwidoczniej dobrze mu było pod spódnicą mamusi, skoro przez lata nie zrobił nic, by się spod niej wyrwać.
      jego matka umarła i teraz Ty przez resztę życia masz go niańczyć?
      no bez przesady.
      upośledzony jest?
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:13
        Nie ona, tylko jej córka i to wcale nie z własnej woli, tylko może dostać sądowy nakaz płacenia alimentów, i o to się matka martwi.
    • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:19
      ty wybrałaś takiego "ojca" dla swojej córki, więc teraz to ty powinnaś płacić te alimenty nie ona.
      jeśli stary jest zaburzonym psychicznie alkoholikiem to można spróbować go ubezwłasnowolnić, w przeciwnym razie zapewne przepije spadek, wyląduje pod mostem a twoja córka będzie musiała opłacać mu miejsce w domu opieki.
      • mid.week Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:30
        taniej i szybciej będzie dostarczać mu co tydzień skrzynkę wódki i poczekać aż wątroba powie "pas"
        • lauren6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:52
          Brutalne, ale prawdziwe.
        • beata985 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:23
          zdziwiła byś się,
          znam 70 latka, który całe swoje życie przepił, pił na umór, degenerat, nadal pije....ma się swietnie. ijego wątroba jak widać również...uncertain
          • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:30
            Tak bywa. Znam sytuację gdzie ojciec chlał całe życie i zmarł dopiero koło 70tki. W tym samym roku zmarł jego 30letni syn, niepijący.. Nie nacieszył się spokojem w domu bez pijaka...
          • mid.week Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:37
            Ale jestes pewna jego wieku? Wychowałem się w kamienicy komunalnej i wkoło było pełno alkoholizujacych się staruszków. Potem się dowiadywalam, że jeden zmarł tuż po 43 roku, kolejna, rekordzistka po 50tce, a dwóch niespełna 50latków spłonęło w pożarze podczas libacji... Z tym że oni to i za denaturat chwytali.
            • beata985 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 08:57
              mid.week napisała:

              > Ale jestes pewna jego wieku?
              jak najbardziej, ja mam blisko 50 a on jest sporo ode mnie starszy...
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:39
        lot.ti napisała:

        > ty wybrałaś takiego "ojca" dla swojej córki, więc teraz to ty powinnaś płacić t
        > e alimenty nie ona.

        Taa, jasne, bo jak się człowiek zakochuje w wieku 20 lat to widzi jak na dłoni całe przyszłe życie swoje i swojego wybranka. Jak się pobieraliśmy nie był ani alkoholikiem, ani zaburzonym psychicznie. Nie był nim zresztą także 5 lat później, kiedy się rozwodziliśmy. Doprowadził się do ruiny wiele lat po naszym rozstaniu.
        • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:53
          nie przewidziałaś jak się sprawy potoczą czyli, twoja córka ma ponosić koszty użerania się z twoim exem. fajna z ciebie mamuśka.
          • princesswhitewolf Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:08
            >nie przewidziałaś jak się sprawy potoczą czyli, twoja córka ma ponosić koszty użerania się z twoim exem. fajna z ciebie mamuśka.

            Lot.ti. A ty sie urodzilas jasnowidzka i dokonujesz od dziecinstwa tylko idealnych wyborow?
            Otaczasz sie tylko wspanialymi mezczyznami i masz tylko cudownych czlonkow rodziny?

            Zejdz na ziemie, bo pleciesz jak niedojrzala nastolatka.

          • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:10
            I po co te ataki? Taka przewidująca jesteś w każdej sytuacji?
          • ginger.ale Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:22
            Nie przewidziała, że po x latach od rozstania koleś zacznie pić. Zaprawdę, jaka z niej ematka, ematka by to przewidziała po pierwszej randce w latach 80-tych!
            uncertain
            Dzisiaj to chyba Ty coś pilaś lo.ti.
            • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:49
              jakoś nie mogę sobie wyobrazić, ze w podobnej sytuacji jako matka dziewczyny zostawiam ją z odpowiedzialnością materialną za chorego psychicznie alkoholika, MOJEGO EXA. taka postawa matki to zwykła podłość i brak odpowiedzialności. gdyby default nie żyła to jej córka sama musiałaby się borykać z dziadem, ale póki żyje ma moralny obowiązek odkleić goowno, które sama wyprodukowała od dziewczyny.
              • miedzymorze Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:54
                No przeciez odkleiła. 28 lat temu.
                A gó... wyprodukowała i hodowała nieboszczka, ma go wysłać do mamusi, czy jak ? suspicious

                pozdr,
                mi
                • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:18
                  czyścisz mi ekran tongue_out Zwizualizowałam sobie odsyłanie exa do mamusi wink
                  • cosmetic.wipes Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:00
                    Akurat teraz odesłanie exa do mamusi rozwiązałoby za jednym zamachem wszystkie problemy...
              • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:55
                Sama tego męża rozpiła? Zwłaszcza kilka lat po rozwodzie? Co Ty bredzisz? Naczytałaś się za dużo Małego Księcia, czy jak?
                Nie, człowiek nie jest odpowiedzialny za dalszy los każdego jednego człowieka, z którym się związał, zwłaszcza kilkadziesiąt lat po rozpadzie związku.
              • fragile_f Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:56
                Exa sprzed kilkudziesieciu lat na litość boską!

                Nie pij przed 12, nie służy ci.
                • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:59
                  exa z którym ma dziecko, na litość boską.
                  • cosmetic.wipes Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:16
                    Jestes przekonana, że WIESZ co odwali ojciec twojego dziecka za 28 lat?
                  • fragile_f Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:40
                    ...którego na oczy od dwóch dekad nie widziała..?

                    nie wiem co bedzie sie ze mna działo za poł roku (a moze mnie samochod potrąci?), a ty wymagasz od niej zeby przewidziala przyszlosc na ponad 20 lat do przodu big_grin
                    • kira02 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:21
                      LOL big_grin Może Loti zarabia na życie jako wróżka, dla niej to bułka z masłem, takie długoterminowe prognozy big_grin
              • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:04
                Jakbym miała do wyboru: być odpowiedzialną za moje dziecko i za exa, z którym się rozwiodłam 30 lat temu, to chyba normalne jest to, że wybrałabym własne dziecko. I autorka wie, że jak to zostawi samo sobie, to wszystko spadnie na jej córkę, dlatego stara się i myśli co zrobić, jak uchronić WŁASNE dziecko przed pasożytowaniem na niej, nawet jeśli tym pasożytem miałby być rodzony ojciec tejże córki. Default wobec byłego małżonka nie ma ŻADNYCH obowiązków, moralnych, prawnych, żadnych.
                • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:08
                  Dokładnie.
                  Tym bardziej, że córka od dawna dorosła.
                  • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:13
                    Co nie zmienia tego, że w momencie, kiedy jej ojciec puka do dna albo tam zmierza, może być zagubiona i zechcieć go ratować, pomimo tego, że on najpewniej ma na to zupełnie wywalone. Default powinna się skupić nie na pomaganiu byłemu mężowi - to może zrobić przy okazji, bo głównym kierunkiem jej działań w tym temacie powinno być uchronienie córki przed nadmiernym poświeceniem się ojcu. Jeśli ten ojciec przy okazji zostanie zaopiekowany / pójdzie na terapię / whatever - nie szkodzi wink, ale priorytetem powinna być córka i nie ubabranie jej w psychiczne i finansowe uzależnienie exa od niej.
                    • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:32
                      Wuika - dokładnie o to mi chodzi, o ochronę córki. Cokolwiek zdecyduję zrobić, będzie obliczone na to, by ją wyplątać, dobrostan jej ojca może być tu najwyżej efektem ubocznym.
                      • kira02 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:23
                        Dokładnie. Wystarczy, że współuzależniona była babcia dziewczyny, córka nie musi tego ciągnąć.
          • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:47
            Oszalałaś? Jak człowiek ma przewidzieć DOKŁADNIE co się stanie z drugim człowiekiem za KILKADZIESIĄT lat?
      • saszanasza Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:49
        lot.ti napisała:

        > ty wybrałaś takiego "ojca" dla swojej córki, więc teraz to ty powinnaś płacić t
        > e alimenty nie ona.
        > jeśli stary jest zaburzonym psychicznie alkoholikiem to można spróbować go ubez
        > własnowolnić, w przeciwnym razie zapewne przepije spadek, wyląduje pod mostem a
        > twoja córka będzie musiała opłacać mu miejsce w domu opieki.

        Acha, czyli ten "tatuś" z chorobą psychiczną który zamordował kilkuletnią córkę nie powinien podlegać karze, powinna zostać ukarana matka dziecka, wszak to ona zafundowała córce taki los, bo wyszła za mąż za niepoczytalnego zabójcęuncertain Ciekawe....
        www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3832289,dlaczego-ojciec-zabil-swoja-corke-matka-milenki-on-ja-kochal-i-ona-go-kochala-wideo,id,t.html
        • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 08:54
          >Acha, czyli ten "tatuś" z chorobą psychiczną który zamordował kilkuletnią córkę nie powinien podlegać karze

          napij się kawy, albo coś ...
          • lilly_about Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:04
            Dlaczego ma się kawy napić? Przecież to twoja logika!
            • princesswhitewolf Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:10
              dokladnie, lot.ti przestan sie osmieszac bo wypisujesz odrealnione rzeczy jakbys byla z ksiezyca, chowana pod kloszem albo byla nieopierzona 19 latka
      • 3-mamuska Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:20
        lot.ti napisała:

        > ty wybrałaś takiego "ojca" dla swojej córki, więc teraz to ty powinnaś płacić t
        > e alimenty nie ona.
        > jeśli stary jest zaburzonym psychicznie alkoholikiem to można spróbować go ubez
        > własnowolnić, w przeciwnym razie zapewne przepije spadek, wyląduje pod mostem a
        > twoja córka będzie musiała opłacać mu miejsce w domu opieki.


        No pojechałaś.
        Ale racja jest taka ze ubezwłasnowolnienie i zamknięcie w zakładzie to dobry pomysł.
        Mieszkanie sprzedac (lub nie) i z tego miec kase na opłaty.

        Z drugiej strony skrzynka wódki co tydzien to tez jakies wyjście.
        Szkoda ze lata temu nie starała sie o zabranie praw rodzicielskich ojcu.

        Nie martw sie w sumie. Moje kuzynki miały matkę ktora je porzuciła , trafiła do więzienia, pozniej płaciła 30zl na dziecko maz tak sie o nia martwił ze nie podnosił alimentów. I tez pila, tez sie wszyscy martwili ze bedzie ciągła od dziewczyn kase. Jakos sie udało nie, i szybko zmarła zanim pozakładały rodziny wiec kto wie.
        A tez miała matkę z ktora mieszkał najmłodszy synek, jak babcia zmarła to on został bez opieki.
        Ciekawe jak on skończył, moze jak siostra.
        • e-kasia27 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:52
          Zabranie praw rodzicielskich ojcu niczego by nie zmieniło, dziecko i tak ma obowiązek płacić na rodzica, chyba że zostało by adoptowane przez innego mężczyznę, wtedy nie musiało by płacić.
      • jagienka75 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:55
        lot.ti napisała:

        > ty wybrałaś takiego "ojca" dla swojej córki, więc teraz to ty powinnaś płacić t
        > e alimenty nie ona.


        co za bzdety...
        życia przewidzieć się nie da.
    • kozica111 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:01
      A co córka na to?
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:12
        Na razie była zaprzątnięta sprawami pogrzebowymi, więc chyba jeszcze nie miała czasu tak dogłębnie zastanowić się. U ojca w szpitalu była, zaniosła mu jakieś picie i dres, oraz próbowała z nim poważnie porozmawiać na temat tego, jak sobie wyobraża swoje życie dalej. Zaznaczyła przy tym, że ma sobie radzić sam - ona co prawda nie zamierza się od niego odciąć całkowicie, ale żeby nie liczył na jej ciągłą pomoc. Potulnie przyznał jej rację i obiecał się "ogarnąć", ale teraz jest trzeźwy, odtruty i bez dostępu do alkoholu, więc wiadomo, że nie można na tym polegać.
    • kkalipso Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:07
      Po pierwsze jakby nie było to ojciec twojej córki. Po drugie jeśli da radę porozmawiać z ojcem na spokojnie i konkretnie zaproponowałabym (ty, córka nie wiem) żeby przepisał mieszkanie na młodą. Młoda niech płaci rachunki a ojciec za te swoje + może jakieś zapomogi niech żyje. Obawiałabym się że zaraz jakaś samotna pani/pan koleżka w typie ojca się nim zainteresuje a z domu zrobią melinę ....tak jakoś chyba na pierwszy ogień, bo że trzeba będzie jakoś pomóc to nie do uniknięcia.
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:17
        Mojej córki nie stać na utrzymywanie dwóch mieszkań - to raz, a dwa - dla niego to by było super: mieszka, a nie płaci za nic. Mieszkanie już w tej chwili jest kompletną ruiną (babcia nigdy nie była fanem sprzątania...), a on je zdegraduje do reszty, w dodatku jeśli rzeczywiście zrobi z niego melinę i np. będą skargi, to spółdzielnia będzie szarpać właściciela - czyli córkę... To nie jest dobry pomysł.
        • e-kasia27 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:46
          Jeśli rzeczywiście ma zaburzenia psychiczne i jest alkoholikiem, to spróbowałabym ubezwłasnowolnienia, przynajmniej częściowego. Najpierw teraz od razu, jak jet trzeźwy spróbować namówić go na dobrowolne dłuższe leczenie psychiatryczne w zakładzie zamkniętym, może się uda i się ogarnie?
          A jak nie, to wystąpić o ubezwłasnowolnienie i przejąć kontrolę nad mieszkaniem, samemu płacić rachunki. Może i zrujnuje mieszkanie w środku, ale mieszkanie zostanie. Płacić i tak będzie musiała na ojca wcześniej, czy później. Tak to przynajmniej mieszkanie potem będzie miała. Albo umieścić w domu opieki, a mieszkanie wynająć, aby było z czego płacić.
          Pomysł z przepisaniem na córkę mieszkania uważam za dobry, gdyby się ojciec na to zgodził.
          Szarpać córkę, to i tak, czy siak będą, bo według prawa ma obowiązek ojcem się zająć i na niego płacić.
          Uprzedzić sąsiadów, żeby wzywali policję, przy każdej libacji, będzie lepszy pretekst, żeby w domu opieki lub szpitalu psychiatrycznym go umieścić na stałe,wtedy mieszkanie wyremontować i wynająć będzie dodatkowa kasa na płacenie na tatusia.
          Idźcie obie do prawnika, żeby doradził, jak to po kolei ugryźć.
    • kochamruskieileniwe Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:20
      To, że sie facet ogarnie po śmierci matki - wstrzs, dno alkohlowe - to jakiś 1 procent ze stu sad

      Bardziej sie szykujcie sie na inny scenariusz typu alimenty, zadłużenie mieszkania, odpały psychiczne (alkohol plus skłonności depresyjne)

      Mieszkanie duże? Może zamienić na mniejsze? Plus wspomniana odwócona hipoteka (tyle, ze w Pl to kiepsko dziala, ale trzeba posprawdzać).
      Jeżeli eks płacił alimenty na córkę i utrzymywał kontakty (tzn nie zaniedbywał)- jezeli trafi do mopsu - no, córka ma duże szanse płacic.Tymbardziej, że już jest to rencista.

      Moze mniejsze mieszkanie, przepisane na córkę? Z reszty - córka (!, nie dawać pieniędzy do rąk!, tylko, czy taki numer przejdzie?) Wtedy można uznać, że corka pomaga finansowo ojcu.

      Tak, okrutnie i bezwzględnie to brzmi, ale inaczej byłoby, gdyby nie alkoholizm . Generalnie, tu wszelka pomoc pojdzie na wódę sad

      Tylko, obawiam sie, że facet może sie nie zgodzić....


    • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:30
      Ojciec ma rentę na co? Może dom opieki opłacany z wynajmu mieszkania lub odsetek od kapitału po jego sprzedaży?
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:05
        Ja tak dokładnie to nie wiem jakie jest orzeczenie, w każdym razie ma to związek z przebytą jakieś 10 lat temu operacją wycięcia guza mózgu i (być może) depresją, która chyba była częściowo efektem tego guza. Orzeczenie trzeba odnawiać - co rok, czy co dwa lata.
        Tak czy owak nie jest to przeciwwskazanie do pracy, do tej pory pracował, co prawda praca gó...ana (coś w rodzaju ciecia/strażnika), ale pensja jakaś tam była.
        Więc teoretycznie on może pracować, nie ma podstaw by starać się o dom opieki dla niego. W końcu ma dopiero 52 lata !
        • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:13
          Jest jakaś szansa na szybkiego Alzheimera czy coś w tym guście?

          Tak, serio, współczuję Twojej córce, Kawka dobrze napisała.
          • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:54
            >>>>
            triss_merigold6 28.09.16, 10:13
            Jest jakaś szansa na szybkiego Alzheimera czy coś w tym guście?

            Ty masz wszystko w porządku z glowa?
          • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:57
            Nie wiem, ale co to zmienia ? Ja już mam matkę z alzheimerem na utrzymaniu prawie całkowitym, biorąc pod uwagę śmieszną wysokość jej emerytury.....
    • jesienna.nuta Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:36
      Twój były wcale nie będzie musiał osobiście wystąpić do swojej córki o alimenty i opiekę.
      Zrobią to za niego pracownicy MOPS.
      Tak więc Twoja córka i będzie zobowiązana do pomocy ojcu.
      To dobrze, że się dziewczyna poczuwa. Będzie jej łatwiej.
    • kawka74 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:38
      Unikać jak morowej zarazy. Dowiedzieć się, jakie są możliwości uniknięcia jakiekolwiek wspomagania finansowego czy opieki, a jeśli się nie da, jeśli alimenty zostaną zasądzone, płacić, ale nic poza tym.
      Córka jest na bardzo dobrej drodze do wzięcia sobie na kark potężnego obciążenia, a wbrew pozorom alimenty to najmniejszy kłopot, jaki może na nią spaść. Depresyjny alkoholik, który nie potrafi żyć sam, zrujnuje jej życie.
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:09
        Masz rację, kawka - wolę płacić te alimenty niż użerać się z typem bezpośrednio. Tzn. córka by się użerała, bo on do mnie - póki co uncertain - nie ma śmiałości zwracać się wprost. Teraz staram się tak ukierunkować córkę, by i ona tak postępowała, żeby i do niej krępował się zwracać o pomoc.
      • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:37
        Popieram Kawkę. To najrozsądniejsze wyjście. Facet jeśli wyczuje że jest w okolicy jakaś litująca się nad nim frajerka to się do niej przyssie, wyssie wszelkie zasoby życiowe i pociągnie na dno.
        Jedyna szansa dla niego (i córki), żeby ona wyjechała daleko za granicę i udawała, że jej nie ma. Jeśli się pokaże facetowi jako ta zainteresowana nim opiekunka - to za chwilę będzie współuzależniona a facet i tak będzie chlał.
    • kropkacom Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 09:46
      Problemów nie unikniesz. Nie oszukuj się, że to tylko córki problem. To raz. Dwa, ja bym się jednak zastanowiła jak zrobić aby był w miarę samowystarczalny. Nawet jeśli by to oznaczało chlanie i tak dalej. Pies gryzł mieszkanie w ewentualnym spadku. Jak nie ma kasy to zadłuży i zniszczy i jeszcze Bóg wie co. Dlatego odwrócona hipoteka (plus twoja córka lub ty kładziecie rękę na kasie) byłaby ok, ale jak znam życie to nie jest takie proste. Jest jeszcze wersja, źe się facet ogarnie. I tego wam życzę.
    • zona_mi Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:06
      W takiej sytuacji starałabym się odwieść córkę od litościwych gestów, bo rzeczywiście gotowa wkręcić się we współuzależnienie/zostać finansującą nieustannie.
      Ew. mogłaby - jeśli stać ją na to pod każdym względem - wspierać go albo z daleka (finansowo), albo pod pewnymi warunkami (np. jeśli zacznie się leczy, a złamanie abstynencji spowoduje zakręcenie kurka).
      Ale ogólnie słabo to widzę - masz rację z pijawką.
    • miedzymorze Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:35
      Ciężka sprawa....
      Alkoholik obieca wszystko i zawsze, i nigdy nic nie dotrzyma. Chlanie wygra.
      Córka potrzebuje potężnego wzmocnienia żeby nie dać się wmanewrować w obsługę pasożyta, bo nie dość że od będzie cisnął, jak mu główny żywiciel zmarł, to jeszcze się zleci stado 'przyjaciółek' oburzonych że 'no przecież to ojciec'. Nie da się uratowac alkoholika, który nie chce przestać chlać, nie ma takiej opcji.
      Czy córka ma rodzinę ? Obowiązki (również finansowe) wobec własnej rodziny mają chyba pierwszeństwo przed alimentami na rodziców.
      Chyba szukałabym dobrego prawnika, żeby w razie pozwu alimenty zminimalizować.


      pozdr,
      mi
    • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:44
      No nie wiem. Twój eks ma wyciętego guza mózgu a ty uważasz ze sam sobie taki los zgotowal? Ze choroba to fanaberia, jakas tam depresja to jego wina i caly dalszy ciag? A teraz inwalida z depresja, zaloba po śmierci matki i choroba alkoholowa, mieszkający w nieremontowanej norze ma sie jakos ogarnac 😃 No powodzenia! Szanse są dokladnie ZEROWE i chyba zdajesz sobie z tego sprawę, prawda?
      Mowie Ci TANIEJ Ci wyjdzie wyremontować mu to mieszkanie, żeby nie wracal do nory i z pomoca córki próbować go z tego wyciągnąć. Zorganizować grupę AA. Itp. Piszesz ze jest teraz w szpitalu odtruty i rozumnie gadający. To jest praktycznie jedyny moment zanim wróci do swojej beznadziejnej rzeczywistości i nieremontowanego mieszkania, żeby do niego dotrzeć i mu pomoc. Twarda milosc ok, ale brak pomocy to praktycznie skazanie go na takie życie. Akcji pt. "wyślij mu skrzynkę wódki" nawet nie skomentuje bo rzyg mi podchodzi pod gardło. Mam tylko nadzieje ze forumka ktora na to wpadla, jak jej kiedys wytną guz mózgu, tez cos takiego otrzyma w prezencie od swojej rodzinki.
      • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:52
        Bez przesady. Nie po to się z nim rozwodziła prawie 30 lat temu, żeby go teraz niańczyć.
        • kropkacom Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:09
          No ale sorry on nadal jest ojcem jej córki. I to niestety nie jest tylko problem jej córki. Co innego rozwód jak nie ma dzieci. Można byłego na ulicy nie poznawać, a tak to jednak inna bajka.
          • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:37
            No to co, że jest ojcem jej córki? Córka jest dorosła, rodzice już nie są wobec siebie zobowiązani do niczego.
            Oczywiście, powinna córkę wesprzeć i pomóc od strony prawno-logistycznej, żeby ta nie ugrzęzła w bezsensownej i niekończącej się pomocy.
            • kropkacom Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:45
              No oczywiście, że powinna pomóc córce i dlatego to nie jest i nigdy nie był problem, zobowiązanie tylko córki.
      • lilly_about Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 10:58
        Sorry, ale pani nie jest odpowiedzialna za dziada, z ktorym sie rozwiodła wieki temu.
        • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:00
          owszem jest moralnie odpowiedzialna, bo ma z nim dziecko które wg prawa (przyznaję chorego) jest odpowiedzialne.
          • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:04
            No i co z tego? Rozstała się z nim kilkadziesiąt lat temu. Nie da się być odpowiedzialnym za wszystko i za wszystkich. Zwłaszcza, kiedy sprowadzają się do emocjonalnych i finansowych pijawek.
            • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:07
              alimenty od ex małżonka

              www.infor.pl/prawo/alimenty/alimenty-miedzy-malzonkami/77295,Czy-mozna-domagac-sie-alimentow-od-bylego-malzonka.html
              • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:12
                Tylko że jak bez orzekania o winie był rozwód lub z obopólną winą - to na wystąpienie o alimenty jest 5 lat od rozwodu - potem już nie. Jedynie przy winie jednego z małżonków - drugi może wystąpić o alimenty w każdej chwili ( pod warunkiem, że nie wziął ślubu )
              • mid.week Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:13
                "W przypadku, gdy do płacenia alimentów zobowiązany jest były małżonek, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek płacenia wygasa z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu. Sąd w wyjątkowych sytuacjach może ten okres przedłużyć. Do wyjątkowych sytuacji orzecznictwo zalicza się:

                kalectwo uprawnionego,
                chorobę wywołującą silny rozstrój zdrowia,
                niemożność uzyskania świadczeń emerytalno-rentowych z uwagi na konieczność rezygnacji z zarobkowania ze względu na wychowanie małoletnich dzieci."

                Jeśli minęło 5 lat to raczej sąd nie zasądzi takich alimentów. Tym bardziej, że pan ma świadczenia rentowe.
                • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:26
                  >>> Jeśli minęło 5 lat to raczej sąd nie zasądzi takich alimentów. Tym bardziej, że pan ma świadczenia rentowe.

                  Alez oczywiscie, ze zasadzi. Pan ma swiadczenie rentowe po przebytym guzie mozgu.
          • zla.m Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:42
            Jeżeli ma się z kimś dziecko, to nie jest się odpowiedzialnym za życie tego kogos, jego wybory oraz miejsce pracy. Owszem, dziecko łączy do końca życia, ale w zakresie tego dziecka, czyli rodzice mają (moralny, a czasem prawny) obowiązek informować się o tym dziecku, gdzie jest, czy wyjeżdża za granicę, czy choruje, że zmienia szkołę itp. Razem dbać o jego dobro. Ale już nie o siebie nawzajem - dlatego właśnie się rozwiedli, że jego nie obchodzą jej PMS-y, a jej - jego problemy z szefem (mówię ogólnie, nie o tym konkretnie rozwodzie wink )
        • anusia_magda Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:10
          A to fakt.
        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:27
          >>> Sorry, ale pani nie jest odpowiedzialna za dziada, z ktorym sie rozwiodła wieki temu.


          Ale corka jest odpowiedzialna za ojca. Zwlaszcza chorego ojca.
          • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 20:06
            d.o.s.i.a napisała:

            > Ale corka jest odpowiedzialna za ojca. Zwlaszcza chorego ojca.
            >

            Na jakiej podstawie?
          • barbibarbi Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 23:50
            Moim zdaniem nie jest odpowiedzialna. Alkoholizm tatusia to jego wybór, niesamodzielność i żerowanie na starej matce także. Z takim myśleniem jak twoje, nic dziwnego, że tylu jest rozpitych pasożytów nad którymi jakaś "odpowiedzialna" się zlituje i będzie mu dokładać do wódki. Dziewczyna powinna sama sobie układać życie, a nie wlec za sobą garb na starcie życia.
      • afro.ninja Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:11
        A nie mozna go wyslac na odwyk?! Jesli teraz jest przytomny, to szukac miejsca gdzie moglby taki odwyk zaczac.
      • kena1 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:58
        Dając takie rady, zdajesz sobie sprawę z tego, że jak alkoholik nie chce sam z siebie przestać pić, to żadne wsparcie i żadna terapia czy grupa AA nie pomoże? Najlepszą motywacją do terapii dla pijaka jest najpierw osiągnięcie dna i brak pomocy w trakcie picia ze strony bliskich. Wspierać to można kogoś kto sam zdecydował o abstynencji i w niej trwa. A niańczenie pijącego alkoholika, "organizowanie" mu czegokolwiek jest drogą donikąd. Odtruty został przymusowo, a nie z własnej woli, więc tak naprawdę nie wiadomo, czy w ogóle chce przestać pić.
        • zla.m Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:45
          Amen. To samo chciałam napisać do dziewczyn, które radzą "wysłać na odwyk" i "znaleźć mu grupę AA". To nie zadziała, jeśli on sam nie będzie chciał, i to nie na zasadzie: "dobrze by było nie pić, ale nie chce mi się męczyć z walką". On musi mieć motywację, na tyle chociaż silną, że sam sobie to AA znajdzie. Albo chociaż poprosi o znalezienie. A tu się dziecku alkoholika proponuje wzięcie odpowiedzialności za nałóg i prostą drogę do współuzależnienia
        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:52
          >>> Najlepszą motywacją do terapii dla pijaka jest najpierw osiągnięcie dna i brak pomocy w trakcie picia ze strony bliskich. Wspierać to można kogoś kto sam zdecydował o abstynencji i w niej trwa. A

          A ty oczywiście dobrze wiesz jaki jest ten konkretny pana alkoholizm, ile pomocy już otrzymał i czy w ogole i czy chce czy nie chce pic.
          Nie przychodzi w ogóle do główki, ze to może chory człowiek który po wycięciu guza mózgu został pozostawiony sam sobie i sie stoczyl. Trzeba mu dowalić, dodeptac - a niech pijak zdycha po śmierci matki,,dziad jeden. Jeszcze o nic nie poprosił autorki, ale juz najlepiej wyslac mu skrzynkę wódki, żeby się zapil na śmierć. A może i nadzieja na jakiegoś Alzheimera jest, pyta inna emamusia.
          Wiecie co? To jest OBRZYDLIWE to co tu wypisujecie. Ja rozumiem, ze autorka nie ma obowiązku moralnego itp. itd. Ale po pierwsze jej córka ma. Po drugie miedzy brakiem pomocy a nazywaniem chorego człowieka dziadem i życzenie mu smierci jest różnica.
          Naprawde chcialybyscie żeby wasza rodzina was tak potraktowala po ciężkiej chorobie? W glowie sie nie mieści.
          • kena1 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:17

            >
            > A ty oczywiście dobrze wiesz jaki jest ten konkretny pana alkoholizm, ile pomoc
            > y już otrzymał i czy w ogole i czy chce czy nie chce pic.
            > Nie przychodzi w ogóle do główki, ze to może chory człowiek który po wycięciu g
            > uza mózgu został pozostawiony sam sobie i sie stoczyl.

            Ja tylko przedstawiłam, jak nie wpaść we współuzależnienie i jak należy postępować z nałogowcami. Każdy terapeuta powie Ci to samo. I odniosłam się do informacji, które otrzymałam w poście startowym. Reszty rzeczy, o których piszesz, łącznie z deptaniem i innymi bzdurami, nie powiedziałam. Tylko tyle, ze to sam zainteresowany musi osiągnąć stan/moment w którym zdecyduje się na terapię. Organizowanie mu czegokolwiek przez osoby trzecie z ich własnej inicjatywy mija się z celem.
            I nie, ten człowiek nie został pozostawiony samemu sobie, tylko mama się nim zajmowała, tolerując jego alkoholizm. I efekty są, jakie są... Jak znajdzie kolejnego opiekuna, który go będzie się nim zajmował, przy jego jednoczesnym piciu, no to cóż... Użalanie się nad pijącymi alkoholikami, bo tyle przeszli w życiu etc. naprawdę nie pomaga w terapii odwykowej.
            I nie obrażaj mnie, nie mam "główki" tylko "głowę".
          • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:27
            d.o.s.i.a napisała:
            > Nie przychodzi w ogóle do główki, ze to może chory człowiek który po wycięciu g
            > uza mózgu został pozostawiony sam sobie i sie stoczyl

            Nie został pozostawiony sam sobie, bo nieustannie opiekowała się nim matka, poza tym - gdyby tylko zechciał - byłaby przy nim jego kobieta, którą był uprzejmy pogonić nieco wcześniej (po kilku latach związku), a która mimo to była gotowa wrócić do niego na jedno skinienie i życie mu poświęcić. Nie chciał - trudno, jego wybór. Ale była mamusia, był jego przyjaciel, bardzo bliski, jak brat, była córka, byli inni przyjaciele. Na brak wsparcia nie mógł narzekać. Kurcze, nawet ja go wtedy raz odwiedziłam w szpitalu.
          • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:35
            Latami żył na rachunek matki. Taki dobry, spokojny, zagubiony w sobie człowiek, nad którym należy się pochylić, przedkładając dobro wszystkich dookoła.
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:04
        d.o.s.i.a napisała:

        > Twój eks ma wyciętego guza mózgu a ty uważasz ze sam sobie taki lo
        > s zgotowal? Ze choroba to fanaberia, jakas tam depresja to jego wina i caly dal
        > szy ciag?

        Dosia, ja go nie za to winię, że miał guza mózgu.... I nie było tak, że był idealnym, poukładanym facetem i nagle - bach! guz mózgu i życie mu się zawaliło. Zawsze był leserem, chcącym się tylko lekko, łatwo i przyjemnie prześlizgnąć przez życie, uważasz, że fakt, że w międzyczasie zrobił mu się guz w mózgu cokolwiek zmienia ? On nie ma medycznych przeciwwskazań do pracy, ludzie po gorszych schorzeniach pracują i radzą sobie.
        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:58
          >>> Dosia, ja go nie za to winię, że miał guza mózgu.... I nie było tak, że był idealnym, poukładanym facetem i nagle - bach! guz mózgu i życie mu się zawaliło

          Nie, no oczywiście. Człowiek ma guza, se go wycina, otrzepuje sie i wio dalej!
          • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:02
            nie demonizuj, mało to ludzi co przeszli różne rodzaje raka, "se go wycięli/wytruli chemią", otrzepali się i wio idą dalej? rozejrzyj się po świecie, rak staje się popularną chorobą i po leczeniu -jeśli rak nie zabił wcześniej -tak właśnie jest: ludzie żyją i pracują dalej a dalsze otoczenie nawet nie wie że ktoś coś miał.
            • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:05
              >>> nie demonizuj, mało to ludzi co przeszli różne rodzaje raka

              Wiesz co to znaczy miec guza w mózgu czy nie bardzo jak widzę...
              • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:22
                tak tak, guz mózgu, szczególnie ten dawno z powodzeniem wycięty to taka trauma, że usprawiedliwia brak jakiejkolwiek chęci do pracy nawet te 30 lat temu, olanie dziecka, no i na pewno usprawiedliwia alkoholizm
                ciekawe, że mój kuzyn przez kilka lat przy takiej diagnozie z powodzeniem wykładał na uczelni i zdążył założyć rodzinę-był w pełni aktywny aż do kilku miesięcy przed śmiercią
                ciekawe, że ksiądz Kaczkowski, z glejakiem i dodatkowo innym rakiem zdołał utworzyć hospicjum i do końca aktywnie pomagać innym
                jedynie alkoholikom znajduje się wymówki, że oni to inaczej nie mogą bo guza mieli! i chętnie zaprzęga się otoczenie do obsługi ich nałogu.

                • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:14
                  >>> tak tak, guz mózgu, szczególnie ten dawno z powodzeniem wycięty to taka trauma

                  Nie o traumie pisze tylko o tym jak guz MOZGU oddzialywuje na MOZG. A może oddzialywac w bardzo różny sposób, od depresji do pełnej zmiany osobowości.


                  >>> że mój kuzyn przez kilka lat przy takiej diagnozie z powodzeniem wykładał na uczelni

                  Bo oczywiście każdy ma takiego samego guza, zlokalizowanego dokladnie w tym samym miejscu.

                  Ja wiem, ze ematki są głupie, ale ze aż tak??
                  • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:02
                    Tak tak, ty już wiesz na pewno, że ten pan ma właśnie TEGO guza mózgu który mu alkoholizm wywołał big_grin I niechęć do pracy 30 lat temu też big_grin Na pewno to wszystko przez guza mózgu i zła autorka się nie poznała przed laty i pogoniła chorego biednego którego winna była do swojej śmierci utrzymywać.big_grinbig_grin
                    Dosia, ty może nie pij już więcej. Bo ty tyez w alkoholową psychozę wpadniesztongue_out
                    • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:05
                      Kurczak jej zaszkodził! Miała rację, że była uprzedzona big_grin
                    • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 17:08
                      >>> Tak tak, ty już wiesz na pewno, że ten pan ma właśnie TEGO guza mózgu który mu alkoholizm wywołał big_grin

                      A gdzie napisałam.ze wiem to na pewno? Napisałam, ze jest to możliwe, nic więcej, bo guz mózgu jak najbardziej może powodować problemy psychiczne, a te brak możliwości pracy i alkoholizm. I ze byc może facet nie zasługuje na życzenie mu śmierci, tak jak to robią niektóre forumki tutaj.
              • yuka12 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 22:10
                Mamy w rodzinie osobe ze zlosliwym rakiem mozgowo-rdzeniowym. Do niedawna pracowala na pelen etat, skonczyla wyzsze studia, dopiero teraz po kolejnej operacji przeszla na rente. I pomimo depresji i roznych problemow wynikajacych z przebytych KILKUNASTU zabiegow jakos nie popadla w uzaleznienia i stara sie zyc dalej. Tak jak wiele innych osob, ktore znam z przewleklymi czy ciezkimi chorobami.
                • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 23:45
                  >>> jakos nie popadla w uzaleznienia i stara sie zyc dalej.

                  I myślisz, ze to tylko i wyłącznie jej zasługa...? Czyli bardzo niewiele wiesz o uzależnieniach.
              • barbibarbi Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 23:59
                d.o.s.i.a napisała:
                >
                > Wiesz co to znaczy miec guza w mózgu czy nie bardzo jak widzę...
                >

                No ja też nie bardzo widzę osobnika po operacji guza mózgu, który spokojnie sobie chla wódkę, nawet wtedy jak trzeba zorganizować pogrzeb matki. Taki chory a na picie sobie pozwala? No zgroza. Pić może, to pracować też da radę, to znaczy że ten guz większych szkód nie narobił. Różne są guzy, nie każdy jest rakiem i czasami łatwe umiejscowienie i wycięcie nie pozostawia żadnych śladów na przyszłość.
      • daszutka Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 17:07
        Byłaś w podobnej sytuacji? Jeśli nie, to nie próbuj nawet oceniać.
    • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:06
      niech wątkodajka nie będzie taka cwana, ex wciąż może starać się o alimenty od niej

      www.infor.pl/prawo/alimenty/alimenty-miedzy-malzonkami/77295,Czy-mozna-domagac-sie-alimentow-od-bylego-malzonka.html
      • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:30
        Nie może. Minęło 28 lat, a po 5 już nie może.
        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:37
          >>> Nie może. Minęło 28 lat, a po 5 już nie może.

          Jak pan bedzie mial dobrego prawnika to udowodni, ze guz mozgu, a zatem I choroba rozwijala sie od 30 lat...
          • lilly_about Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:43
            Padłam. A skąd i za co pan wezmie dobrego prawnika?
            • budyniowatowe Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:14
              lilly_about napisała:

              > Padłam. A skąd i za co pan wezmie dobrego prawnika?
              >
              No jak to skad? Butelki sprzeda smile
              • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:19
                >>> > Padłam. A skąd i za co pan wezmie dobrego prawnika?

                Sad mu przydzieli...?
                • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:21
                  Naprawdę przedawkowałaś filmy.
                  • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:38
                    >>> Naprawdę przedawkowałaś filmy

                    Nigdy nie slyszalas o prawnikach z urzadu?
                    • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:41
                      Z urzędu to się dostaje z rozdzielnika, a nie "najlepszego". Adwokaci bronią się jak mogą przed takimi sprawami z urzędu, bo na nich nie zarabiają.
                      • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:47
                        >>>> Adwokaci bronią się jak mogą przed takimi sprawami z urzędu, bo na nich nie zarabiają.

                        W praktyce widziałam cale mnóstwo wybitnych prawników broniących alkoholików i inne niziny społeczne, w ramach urzędówek właśnie. Adwokat NIE MOZE zrzeknac sie urzędowek. To nie radca prawny.
                        • daszutka Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 17:10
                          Nie może się ZRZEC, ale może się nie przykładać - byle sprawę szybko zamknąć i nie tracić czasu.
                        • culebre Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 21:00
                          "ZRZEKNĄĆ", powiadasz. I to by było na tyle w temacie twoich zerowych kompetencji intelektualnych, bo o jakości twojej "ekspertyzy prawnej" już sie wielokrotnie wypowiadano. Powiem wprost: jesteś prymitywną idiotką usiłującą zaistnieć na forum, gdzie jednak pewien odsetek potrafi zarówno myśleć, czytać, jak i pisać. Ty do niego nie należysz.
                    • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:51
                      a ty nie wiesz jak wygląda prawnik z urzędu? Każdy adwokat i radca prawny ma obowiązek określić się ile razy w ciągu roku mogą wziąć sprawy "z urzędu" i jaką mają specjalizację. Ci najlepsi, wpisują jedną. Szansa, że się na takiego trafi jest niewielka.
                      Poza tym nie masz powiedziane, że sprawę ma poprowadzić ten konkretny rp/a. On może dać pełnomocnictwo aplikantowi, który jest ok 6 miesięcy na aplikacji ( wtedy mogą już w imieniu patrona bywac w sądzie ). A taki aplikant to umie tyle, że sprawę wygrywa w cuglach tongue_out.
                      Do tego stawka godzinowa dobrych prawników to od 250 zł netto w zwyż. Pytanie za 100 pkt ile taki prawnik poświęci czasu na sprawę z urzędu, kiedy ma 10 klientów płacących normalną stawkę?
                      • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:00
                        >>> ty nie wiesz jak wygląda prawnik z urzędu? Każdy adwokat i radca prawny ma obowiązek określić się ile razy w ciągu roku mogą wziąć sprawy "z urzędu" i jaką mają specjalizację. Ci najlepsi, wpisują jedną.

                        Gdzie o tym slyszalas? Adwokat to adwokat. Nie ma specjalizacji jako takiej, nie dla urzędowek. Jak najbardziej może zajmować sie kodeksem cywilnym, czy prawem rodzinnym. I osobiście znam doskonałych prawników prowadzących merdzery firm i tlukacych urzedowkinz dziedziny prawa drogowego czy innego.

                        >>> On może dać pełnomocnictwo aplikantowi, który jest ok 6 miesięcy na aplikacji

                        Nie masz pojecia o czym mówisz. Aplikant nie ma prawa reprezentować klienta. Pod wszystkim musi sie odpisać adwokat. Żaden adwokat nienpodpisze sie pod bzdura wyprodukowana przez przypadkowego aplikanta zanim jej nie przeczyta i nie poprawi.


                        >>> Do tego stawka godzinowa dobrych prawników to od 250 zł netto w zwyż.

                        Osobiście znalam prawników których stawka zaczyna sie od 800,funtów, a ktorzy robili urzedowki.
                        • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:04
                          I naprawdę podejrzewasz, że adwokat z urzędu będzie udowadniał sądowi, że tak niedorzeczny pomysł z alimentami, ma ręce i nogi? Naprawdę życia nie znasz.
                          • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 17:11
                            >>> I naprawdę podejrzewasz, że adwokat z urzędu będzie udowadniał sądowi, że tak niedorzeczny pomysł z alimentami, ma ręce i nogi?

                            Jezeli facet nie ma środków do zycia to sorry Gregory, corka ma obowiązek alimentacyjny. Doloz do tego operacje na mózgu i nawet kiepski adwokat mu wystarczy, naprawde.
                            Na miejscu Default myslalabym o tym jak gościa wyciągnąć z dna, bo to wyjdzie taniej w ostatecznym rozrachunku. To po prostu praktyczniejsze rozwiązanie. Poza tym jakby mi matka nie pomogla w kwestii ojca, a wręcz zgnoila go tak żeby się nie podniósł to bym wolała nie miec z taka matka NIC wspólnego.
                            • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 17:17
                              facet ma mieszkanie i rentę. Nie jest bez środków do życia. Niech wynajmie jeden pokój studentom i kasę będzie miał.
                              • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:01
                                >>> facet ma mieszkanie i rentę. Nie jest bez środków do życia

                                Wiec autorka nie ma problemu.
                        • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:06
                          Oczywiście, że znam prawników z wyższymi stawkami. Nie znam za to żadnego, który nie zwala urzędówek na aplikantów.
                          • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 17:58
                            >>> Nie znam za to żadnego, który nie zwala urzędówek na aplikantów.

                            I potem przybija wlasna pieczątkę pod ich wypocinami bez sprawdzenia co wykomancypowali? Ciekawe...
                            • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:12
                              Nie no sprawdzają, ale jest różnica pomiędzy walką o klienta, a stwierdzeniem oczywistości i odwaleniem obowiązku.
                              Nikomu w sprawach z urzędu nie zależy na przedłużaniu sprawy.
                              • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:22
                                >>> Nikomu w sprawach z urzędu nie zależy na przedłużaniu sprawy.

                                I dlatego adwokaci nie piszą bzdur w pismach i nie kalają swoich nazwisk tylko normalnie reprezentują takiego klienta. Zwłaszcza ze klient może adwokata zaskarżyć, a sad może tez donieść do izby.
                                • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:27
                                  Taa, alkoholik oskarży adwokata. Już to widzę. Zapewniam cię, że nikt się by nie przyczepił.

                                  Jeśli chodzi o alimenty od córki - szanse są. Ale od żony nie ma.
                                  • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:40
                                    >>> Taa, alkoholik oskarży adwokata. Już to widzę.

                                    Nie mowie,,ze w tym konkretnym przypadku alkoholik oskarzy adwokata. Mowie, ze jest duże prawdopodobieństwo ze prawnik którego dostanie z urzędu wcale nie będzie zly, a może być nawet calkiem dobry. To nieprawda ze prawnicy nie przykladaja sie do urzędówek. Może są tacy, ale większość sie do swojej pracy przyklada, bo musi, bo skladala przysięgę, bo można ich zaskarżyć w izbie adwokackiej i z różnych innych powodów. Nie spotkałam w zyciu poważnego prawnika który olewa urzedowki. Odnoszę sie tylko i wyłącznie do śmiechów chichow emateczek ze jak to "przeciez alkoholik nie dostanie dobrego prawnika". Owszem, może dostac. Bardzo dobrego.
                                    • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 20:09
                                      Dawno byłaś w polskim sądzie? Bo mam wrażenie że bardzo dawno. Nikt nie mówi o olewaniu, ale o poświęceniu minimum czasu.
                • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:00
                  Dobrego z przydziału? Który udowodni, że już milion lat temu był chory i opieka od byłej żony należy mu się, jak psu miska? Wiem, że żyjesz w alternatywnej rzeczywistości, ale bez przesady suspicious
                  • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 17:05
                    >>> Dobrego z przydziału? Który udowodni, że już milion lat temu był chory i opieka od byłej żony należy mu się, jak psu miska?

                    Wszystko może się zdarzyć. Szanse ze dostanie dobrego prawnika z przydzialu są i to spore. I może nie od bylej zony, ale od córki alimenty może dostac.
                    • culebre Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 21:10
                      Dosiu, naoglądałaś się jakichś durnych amerykańskich seriali z lat 80/90 i wydaje ci się teraz, że jesteś scenarzystką CSI: Kacze Doły albo Law and Order: Zadupie Czarne. No, niestety, odpadasz w przedbiegach, nawet to nie są twoje progi.
          • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:44
            Chyba sobie żartujesz. Żaden lekarz się pod taką diagnozą nie podpisze. A pana na dobrego prawnika nie będzie stać tongue_out, poza tym dobry prawnik takiej sprawy nie weźmie, bo ma wielu płacących klientów. A tu sprawa na lata w sądzie.
          • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:46
            alkoholik bez kasy i "dobry prawnik" big_grin dosia, bajki to dzieciom opowiadaj
          • ginger.ale Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:46
            Tak, na bank ogarnie opłaci dobrego prawnika...

            Alimentów sąd nie przyzna po 30latach od rozwodu na potrzeby alkoholowe pana, sorry gregory.
          • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:49
            Przedawkowałaś amerykańskie kino familijne.
        • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:47
          Rozwód był bez orzekania o winie, zgodnie przed sądem oświadczyliśmy że obydwoje chcemy się rozwodu, więc tym bardziej nie dostanie ode mnie alimentów. Poza tym - on MOŻE pracować, tak naprawdę to w tej chwili formalnie nadal jest zatrudniony, nie dostał jeszcze wypowiedzenia. Choć pewnie dostanie, bo o likwidacji instytucji, w której jest zatrudniony słyszy się od jakiegoś czasu.
          • lilly_about Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:53
            Ale niektórym forumkom sprawiłoby radość, jakby pan nagle sens życia widział w dokopaniu tobie i córce. Nie wiesz tego?
            • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:00
              No tak smile Tyle lat na forum to nie powinnam się dziwić....
      • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:35
        Po 30 latach od rozwodu? Stuknij się w łepetynę suspicious
      • cosmetic.wipes Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 11:45
        Czytasz czasem co linkujesz?

        Pozostawanie w niedostatku przez jednego z małżonków i równoczesne posiadanie przez niego znaczących składników majątkowych, które wprawdzie same nie przynoszą dochodu, lecz spieniężone pozwoliłyby pozbyć się niedostatku, powoduje nie przyznanie alimentów.

        Pan bedzie miał mieszkanie po mamusi.
        • lot.ti Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:32
          nonsens, jeśli to jest JEDYNE MIESZKANIE exa to żaden sąd nie nakaże spieniężenia go.

          zapoznaj się moze z orzeczeniami sądów rodzinnych - bez mrugnięcia okiem zasądzają (czasem całkiem wysokie) alimenty na rodziców mieszkających w dużych domach, które są ich własnością, od dzieci cisnących się z rodzinami w kawalerkach na kredyt. odnośnie alimentów od exa działą to tak samo, default pisała że szczęśliwie nie została uznana za jedyną winną rozpadu małżeństwa, zatem ufffff całe to g*wno spada na jej córkę.
          • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:32
            Jakieś dowody?
          • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:33
            Gadasz bez sensu. Tak, nawet jak to będzie jedyne mieszkanie exa, to nadal - mienie o sporej wartości. Nie da się wzywać wszystkich o alimenty, kiedy się dysponuje własnym i znacznym majątkiem.
          • margotka28 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:42
            moja matka jest alkoholiczką. Ojciec rozwiódł się z nią z orzekaniem o winie (sama mu pozew pisałam, bo nie mogłam patrzeć jak się z nią męczy). Dopóki żyła moja babcia, która miałą emeryturę około 3 tyś pln było ok, bo piła za jej kasę. Ale babcia zmarła. I moja matka wystąpiła o alimenty ode mnie i siostry. I co? I przegrała, bo udowodniliśmy, że w tym konkretnym przypadku orzeczenie alimentów na alkoholika jest sprzeczne z normami współżycia społecznego. I tyle. Rozprawy były dwie.
          • cosmetic.wipes Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:32
            Jednak nie rozumiesz co czytaszbig_grin
    • sonniva Default 28.09.16, 11:51
      Pytanie brzmi: jakim był Twój ex ojcem dla córki? Płacił alimenty? Uczestniczył w wychowaniu itd itp.
      Bo widzisz jeżeli on sie migał od obowiązków alimentacyjnych i wychowawczych to córka może podnieść ten zarzut na wypadek sprawy sądowej i sprawę wygrać.
      Jeżeli się nie migał, płacił, wychowywał, to wybacz ale córka teraz ma obowiązek.
      • szalona-matematyczka Re: Default 28.09.16, 12:23
        Nie czytalam odpowiedzi emam, wiec moge sie powtarzac. Mam doswiadczenie z toksycznymi alkoholikami-maminsynkami i z tego powodu radze ci, zebys pod zadnym pozorem nie weszla w role jego zmarlej matki i zebys pod zadnym pozorem nie zaczela nim sie opiekowac, bo on taki biedniutki, bo mu mamusia zmarla i pewnie sobie rady nie da. Jak takiej osobie podasz palec to zje ci cala reke... Moje rady:
        1. Ty jako ex nie kontaktuj sie z nim; po prostu go nie ma (w koncu po to rozwiodlas sie z nim te prawie 30 lat temu)
        2. Corce nie mozesz zabronic kotaktu, ale podsun jej lekture na temat alkoholikow, na temat DDA, wielokrotnie powtarzaj, zeby nic nie podpisywala i ze ona nie jest winna temu, ze ojciec zostal niesamodzielnym alkoholikiem. Tu staraj sie trzymac reke na pulsie, by corka nie weszla w g..
        3. Ja bym w ogole nie interesowala sie co sie stanie z mieszkaniem tesciowej, ktore odziedziczyl twoj syn. To jego sprawa, jego wlasnosc. Gdyby jednak z MOPS-u (ktorym cie tu strasza) przyszlo do twojej corki zadanie by finansowala ojca-pijaka, to zawsze mozesz wskazac, ze ex odziedziczyl mienie znacznej wartosci (mieszkanie), ktore przepil, ze jest alkoholikiem (zbieraj dowody, swiadkow!) i ze na wlasne zyczenie nie pracowal. Poza tym czy ex w ogole interesowal sie dzieckiem i placil na nie alimenty ? To tez jest argument w przypadku MOPS .
        • szalona-matematyczka Re: Default 28.09.16, 12:24
          * nie czytalam
      • lot.ti Re: Default 28.09.16, 12:24
        problem jest taki, że córka może i ma obowiązek prawny, ale moralny obowiązek to ma default, jeśli nawet prawnego by nie miała.
        • wuika Re: Default 28.09.16, 12:27
          Tylko Ty tak uważasz suspicious
        • triss_merigold6 Re: Default 28.09.16, 12:27
          A z jakiego tytułu ma ów obowiązek moralny, skoro rozwiodła się z panem prawie trzy dekady temu?

          Bo wiesz, fakt, że kiedyś z nim sypiała jeszcze nie oznacza konieczności poczuwania się do dożywotniej troski o byłego partnera.
          • lot.ti Re: Default 28.09.16, 12:34
            z tytułu odpowiedzialności za dziecko, które z nim ma i zwykłej rodzicielskiej troski o przszłość tegoż dziecka. nie wypbrazam sobie, ze jako matka wymiksowuję się układu i zostawiam dziecko z chorym psychicznie pijakiem na karku, którego kiedyś sama wybrałam mu na ojca. nie wyobrażam sobie takiej postawy i już.
            • fragile_f Re: Default 28.09.16, 12:36
              Poczytaj swoje wypowiedzi w wątku o pomocy rodzicom. Zgoła inne stanowisko tam prezentujesz.
              • lot.ti Re: Default 28.09.16, 12:53
                co ma piernik do wiatraka?

                tu nie chodzi o pomoc rodzicom, na litość boską. tylko o uchronienie swojego własnego dziecka przed zasraniem życia alimentami na pijaka już na stracie, a że skutkiem ubocznym tegoż może być udzielenie pomocy dziadowi przez default tego forum nie może przeboleć.
                • kawka74 Re: Default 28.09.16, 13:00
                  Bo lepiej dla wszystkich zainteresowanych, oprócz byłego, będzie płacić alimenty, jeśli już zajdzie taka konieczność (a nie musi zajść, pan jest zdolny do pracy i ma mieszkanie, co dla sądu może być dość istotne), niż wziąć sobie na kark alkoholika, teraz rozumiesz? Lepiej dać mu kasę, z którą zrobi, co chce, niż brać za niego odpowiedzialność, za to, czy zje, czy nie zje, czy nie leży nieprzytomny we własnych wymiocinach, czy nie, czy właśnie się nie nawala w jakimś rowie, czy wziął leki, czy coś tam innego. Jeśli musi być obecny w życiu córki, niech widnieje jako pozycja na wyciągu z konta.
                  • stoijedna Re: Default 28.09.16, 13:13
                    no nie, alkoholikowi kasy nie ma co dawać bo to tak jakby się mu flaszkę dało.
                    jeśli ma to być rodzaj pomocy to materialny: np opłacenie czynszu za mieszkanie, albo raz na miesiąc przysłanie sporej paczki żywnościowej z którą zrobi co chce.

                    pomijając fakt, że pomoc społeczna dla alkoholików jest całkiem dobrze rozwinięta: dopłaty do mieszkań i energii/węgla, zasiłki, bony na obiady, paczki żywnościowe... zależy w jakim mieście.




                    • kawka74 Re: Default 28.09.16, 14:44
                      >no nie, alkoholikowi kasy nie ma co dawać bo to tak jakby się mu flaszkę dało.

                      A to jego problem, nie dziecka, ale niech będzie.

                      >jeśli ma to być rodzaj pomocy to materialny: np opłacenie czynszu za mieszkanie, albo raz na miesiąc przysłanie sporej paczki żywnościowej z którą zrobi co chce.

                      Tylko to musiałoby być ustalone sądownie, żeby nie było awantur - alimenty w formie opłacania czynszu bezpośrednio na konto spółdzielni. Może się jednak okazać, że żadnych alimentów nie będzie, facet jest zdolny do pracy, ma gdzie mieszkać, na córkę alimentów nie płacił, nie uczestniczył w wychowaniu.
                      • stoijedna Re: Default 28.09.16, 14:48
                        Dokładnie. Nie ma co robić teraz histerii i traktować go jak dzidziusia który na_pewno_sobie_nie_poradzi. Może faceta zmobilizuje właśnie brak podsuwania mu wszystkiego pod nos.
                      • d.o.s.i.a Re: Default 28.09.16, 15:17
                        >>> na córkę alimentów nie płacił, nie uczestniczył w wychowaniu.

                        Alimentów mamusia nie chciała. A w wychowaniu uczestniczył z tego co pisze.
                        • kawka74 Re: Default 28.09.16, 15:23
                          'Nigdy nie zapłacił grosza alimentów, a ja się nie upominałam. Nie uczestniczył w wychowaniu córki w sensie podejmowania jakichś decyzji co do córki, wspierania mnie w momentach trudnych wychowawczo czy bycia wsparciem, doradcą, autorytetem dla córki. W takim sensie ojcem był dla niej dziadek (mój ojciec) oraz mój mąż.'

                          To chyba tyle.
                          • triss_merigold6 Re: Default 28.09.16, 15:26
                            I tyle, zgodne zeznania świadków, w razie czego.
                            Pan rentę ma, mieszkanie ma, pracować może.
                            Zasądzenie alimentów od córki byłoby sprzeczne z zasadami życia społecznego.
                          • d.o.s.i.a Re: Default 28.09.16, 15:30
                            >>> To chyba tyle.

                            Najwidoczniej mamusi nie zależało na lepszych kontaktach córki z ojcem. Na wakacje zabieral, czas spedzal - wg niej wystarczyło najwyraźniej. Do kogo teraz pretensje?

                            A najśmieszniejsze w tym ze facet jeszcze O NIC autorki nie poprosił, a tu juz odwrócone hipoteki, kamery w mieszkaniu, podsylanie skrzynek wódy, coby sie szybciej zapil, organizowanie prawników, adoptowanie córki, ubezwłasnowolnianie. Oto cala ematka i jej pomysły!!! Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać na ta forumowa glupote.
                            • triss_merigold6 Re: Default 28.09.16, 15:37
                              Autorki to raczej prosił nie będzie, jeśli już to przyssie się do córki.
                            • miedzymorze Re: Default 28.09.16, 15:37
                              >Najwidoczniej mamusi nie zależało na lepszych kontaktach córki z ojcem. Na wakacje zabieral, czas >spedzal - wg niej wystarczyło najwyraźniej. Do kogo teraz pretensje?

                              na lepszych kontaktach córki z ojcem powinno zależeć _ojcu_, matka ma nie utrudniać,

                              pozdr,
                              mi
                              • d.o.s.i.a Re: Default 28.09.16, 15:53
                                >>> na lepszych kontaktach córki z ojcem powinno zależeć _ojcu_, matka ma nie utrudniać,

                                O czym ta dyskusja? Autorka wyraźnie pisze ze się zajmował, odwiedzal na wakacje brał. Pewnie częściej niz przeciętny ojcec po rozwodzie, a często nawet i w małżeństwie. Potem sie rozpil. Dla sadu nie ma przesłanek wyrzeczenia sie dziecka, olania dziecka. Jak facet będzie chcial to jak najbardziej alimenty od córki wygra. Przedstawi zaświadczenie o guzu mózgu, depresji,,wytłumaczy sie z alkoholizmu itp. I wygra.
                                • kawka74 Re: Default 28.09.16, 16:09
                                  No to niech próbuje, do spółki z adwokatem z urzędu, o ile go dostanie.
                                  Fakt, że jest w tej chwili zatrudniony, może nieco osłabić moc historii o ciężkiej chorobie, która nie pozwala mu się zatroszczyć o siebie i każe uwiesić się na córce.
                                  A 'wytłumaczy się z alkoholizmu' brzmi wprost cudownie, pstryk! i luz, i po sprawie.
                            • kawka74 Re: Default 28.09.16, 16:00
                              Na kontaktach ojca z córką powinno zależeć ojcu, nie matce.
                              Pretensji nikt nie zgłasza, o ile dobrze widzę.
                    • arwena_11 Re: Default 28.09.16, 14:50
                      zawsze jest szansa, że szybciej się zapije i zejdzie z tego świata.
            • wuika Re: Default 28.09.16, 12:37
              Nikt nie każe zostawiać tego ojca na pastwę losu. Ale pierwszeństwo ma dbanie o własne dziecko - żeby się nie uwikłało w szkodliwe DLA NIEJ układy. I w tym autorka powinna córkę wspomóc. Jeśli przy okaże pomoże to byłemu mężowi, to niejako przez przypadek, ale jego dobro nie powinno być rozważane jako ważniejsze niż dobro jej dziecka. Nie można poświęcać i nakłaniać do poświęcania się dziecka, bo to o nią Default powinna dbać w pierwszej kolejności, nie o dobrostan byłego od 30 lat męża.
        • kawka74 Re: Default 28.09.16, 12:30
          Zlituj się i nie bredź, Default nie ma żadnego moralnego obowiązku wobec faceta, z którym się rozstała prawie trzy dekady temu i który jest dla niej kompletnie obcy. Fakt posiadania wspólnego potomstwa nie jest przesłanką do utrzymywania, wycierania gościowi nosa i wyciągania go z bagna, w którym siedzi po części na własne życzenie, a już na pewno nie na skutek rozwodu czy późniejszych działań byłej żony.
        • fragile_f Re: Default 28.09.16, 12:35
          Nie, default nie ma ŻADNEGO obowiązku moralnego. Rozstała się z tym panem ćwierć wieku temu. Nie ona odpowiada za jego życie i wybory - w tym wypadku było to niepodjęcie jakiekolwiek sensownej pracy, zycie na garnuszku matki, alkoholizm.

          Ciekawe, że w wątku o granicy pomocy rodzicom piszesz o tym, że gdyby mąż sprowadził teściow na starość do waszego domu, to byś się z nim rozwiodła wink
          • lot.ti Re: Default 28.09.16, 12:56
            Ciekawe, że w wątku o granicy pomocy rodzicom piszesz o tym, że gdyby mąż sprowadził teściow na starość do waszego domu, to byś się z nim rozwiodła

            no i......... i co???
            przecież nie idzie tu o ojca-pijaka - ty najlotniejsza z lotnych istoto, tylko o interesy młodej.

            coponiektórym idzie chyba głownie o to żeby stary przypadkiem nie otrzymał czegoś od default, lepiej niech już młoda całe życie na niego płaci.
            • wuika Re: Default 28.09.16, 13:04
              Nie, to Ty się czepiasz, że autorka ma moralny obowiązek względem exa. Obowiązki to ona ma względem córki - żeby sobie nie zabagniła życie.
            • fragile_f Re: Default 28.09.16, 13:06
              Cóż, skoro żadna z forumek najwyraźniej nie zrozumiała co chciałaś przekazać w swoich wypowiedziach, to może problem nie leży w mojej inteligencji, tylko twojej nieumiejętności wyrażania swoich mysli?

              >coponiektórym idzie chyba głownie o to żeby stary przypadkiem nie otrzymał czegoś od default, lepiej niech już młoda całe życie na niego płaci.

              Plus, kłania się umiejętność czytania ze zrozumieniem - większości forumek (jak i default) chodzi o dobro DZIECKA. Szkoda, że wyczytałaś z ich wypowiedzi coś absolutnie odwrotnego.
      • default Re: Default 28.09.16, 12:50
        sonniva napisała:

        > Pytanie brzmi: jakim był Twój ex ojcem dla córki?

        Tak najogólniej to można powiedzieć, że "żadnym". Tzn. niewątpliwie córkę kochał, lubił się z nią bawić (jeśli miał do tego nastrój akurat), po naszym rozwodzie nie wzbraniał się od spotkań z nią, kilka razy (ok. 5) zabrał ją na wakacje. Póki się nie rozpił córka lubiła jego towarzystwo, bo jako kompan był naprawdę uroczy, inteligentny, dowcipny, zabawny. I tak naprawdę to był dla córki właśnie kimś takim - kolegą, fajnym towarzyszem, ale nie OJCEM.
        Nigdy nie zapłacił grosza alimentów, a ja się nie upominałam. Nie uczestniczył w wychowaniu córki w sensie podejmowania jakichś decyzji co do córki, wspierania mnie w momentach trudnych wychowawczo czy bycia wsparciem, doradcą, autorytetem dla córki. W takim sensie ojcem był dla niej dziadek (mój ojciec) oraz mój mąż.
        • zla.m Re: Default 28.09.16, 12:58
          default napisała:

          > Nigdy nie zapłacił grosza alimentów, a ja się nie upominałam. Nie uczestniczył
          > w wychowaniu córki w sensie podejmowania jakichś decyzji co do córki,

          No to powinna być dobra podstawa do niepłacenia przez córkę teraz. Oczywiście, te okazjonalne spotkania przedstawione rzewnie jako coś wielkiego mogą trochę zmieniać nastawienie sądu, ale fakty są takie: ty kontaktów nie utrudniałaś, a ojciec poza spotkaniami towarzyskimi dzieckiem się nie zajmował i odpowiedzialności (finansowej, decyzyjnej) nie chciał.
          • sonniva Re: Default 28.09.16, 13:05
            Na pewno sąd zapyta o to dlaczego się nie upomniałaś o alimenty. Musisz mieć tu dobrą wymówkę. To że nie płacił nic, bo Ty od niego nie chciałaś pieniędzy to trochę naciągane. Zresztą on może powiedzieć ze chciał dać a Ty nie chciałaś. Dziwne to. Dlaczego to drążę. Bo to ważne jeżeli dojdzie do sporu sądowego o alimenty dla niego od Twojej córki. Musicie sie jakoś bronić.
            • default Re: Default 28.09.16, 13:33
              O ile sobie dobrze przypominam treść wyroku rozwodowego, to były w nim zasądzone alimenty w jakiejś śmiesznej wysokości, na dzisiejsze realia była to kwota rzędu 100 czy 200 zł. Nie upominałam się o nie, bo chciałam mieć już ten rozwód za sobą, sformalizować po prostu stan faktyczny, który był taki, że od niemal 2 lat nie mieszkaliśmy już razem i tak czy owak samodzielnie ponosiłam koszty utrzymania dziecka, ponadto już wtedy miałam lepsze zarobki od niego. Poniekąd uniosłam się "honorem", za młodu w ogóle prezentowałam postawę p.t. "co, ja nie dam rady ???" - i to w odniesieniu do każdego życiowego wyzwania smile Z czasem różnice finansowe między nami się pogłębiały (on ciągle tkwił na marnej posadce za grosze, ja awansowałam, ponadto związałam się z moim przyszłym mężem, który też nieźle zarabiał), więc tym bardziej nie widziałam sensu w dopominaniu od niego pieniędzy. Kiedy córka była nastolatką próbowałam wydębić od niego chociaż kieszonkowe dla niej, przez jakiś czas (może 2 lata ?) wypłacał jej po 100 zł/mies., aczkolwiek nie w każdym miesiącu, a często nie on, tylko jego matka. Tak to mniej więcej wyglądało.
              • e-kasia27 Re: Default 28.09.16, 14:12
                Popełniłaś błąd, że mając nowego męża nie zadbałaś o to, żeby nowy mąż adoptował twoją córkę, teraz miałabyś spokojną głowę, bo nic by nie musiała wobec tamtego.
                No, ale skoro jest, jak jest, to coś musisz z tym zrobić.
                Idź do jakiegoś rozsądnego prawnika, może coś mądrego doradzi.
                • d.o.s.i.a Re: Default 28.09.16, 14:14
                  >>> Popełniłaś błąd, że mając nowego męża nie zadbałaś o to, żeby nowy mąż adoptował twoją córkę,

                  Zaraz, zaraz. Żeby nowy mąż adoptowal córkę to stary musi mieć odebrane prawa rodzicielskie chyba? Jak sobie to wyobrażasz?
                  • e-kasia27 Re: Default 28.09.16, 19:08
                    No właśnie tak, tak trzeba było to załatwić zanim dziecko zostało pełnoletnie, ale teraz to już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, a trzeba coś zadziałać, żeby koszty, teraz i na przyszłość, zminimalizować. I to trzeba działać szybko, dopóki tatuś jest w szpitalu i jest trzeźwy.
        • kratka.1 Re: Default 28.09.16, 13:03
          Poradziłabym się prawnika jak ochronić córkę przed możliwymi kłopotami. Natomiast tak poza tematem, to takich bzdur jakie wypisuje niejaka lot.ti dawno nie czytałam.
          • kropkacom Re: Default 28.09.16, 13:46
            lot.ti to troll.
            • rosapulchra-0 Re: Default 28.09.16, 20:40
              Dokładnie.
          • lauren6 Re: Default 28.09.16, 14:10
            Pójście do prawnika to najlepsza rada.
    • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 12:58
      A tak w ogóle, to ex nie jest ubezwłasnowolniony, ma mieszkanie i jakiś tam dochód, jak mu zabraknie to sobie moze dorobić na czarno

      Więc wielkie plany i chęci wtrącania się do jego życia i dyrygowanie jak ma się zachowywać, łącznie z "troską" o zachowanie jego mieszkania, są nie ma miejscu. Córka powinna się odsunąć i nie wyrywać się do przejmowania odpowiedzialności za niego. Reagować tylko gdy on poprosi, albo gdy sąsiedzi będą sygnalizować, że wróciła depresja -wtedy wezwać pogotowie psychiatryczne czy zgłosić do Komisji rozwiązywania problemów alko i wnosić o przymusowe leczenie- które i tak nic nie da bez jego wewnętrznej potrezby (lepszy chyba jeśli już byłby zamknięty psychiatryk).
      Niedaleko nas mieszkało małżeństwo gdzie kobieta piła. Mąż odganiał wszystkich doradzaczy którzy chcieli zabezpieczyć jego i majątek przed stratami, kazał im się wynosić, opiekował się żoną. Mąż zmarł. Cała chmara rodziny chciała wywrzeć presję na tej kobiecie alkoholiczce, na leczenie, na przepisanie majątku, na nic to nie dało. Wybrała picie, nikogo nie wpuszczała, sama robiła sobie zakupy, w tym wódę, aż znaleziono ją martwą przed domem - zapiła się. Nie każdy uzależniony jest w stanie żyć na trzeźwo. W zaawansowanych stadiach trzeźwienie boli bardziej niż zapicie..
      • joanna_poz Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:20
        > A tak w ogóle, to ex nie jest ubezwłasnowolniony, ma mieszkanie i jakiś tam doc
        > hód, jak mu zabraknie to sobie moze dorobić na czarno

        dokładnie - pan ma majątek, możliwości zarobkowe, a dodatkowo jest alkoholikiem wiec z własnej woli pozbawia się majątku

        i dlatego sąd nie przyzna mu alimentów od córki.

        moj partner sądził się z taka mamusią, która wymyśliła sobie, ze pracowac nie bedzie i weżmie kase od syna. i okazało się najpierw w I instancji, a potem w następnej że to tylko jej rojenia.

        takze z tymi alimentami od dzieci nie jest wcale tak łatwo.
    • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 13:42
      A swoją drogą jak tak patrzę na podobne sytuacje, to wokoło alkoholika z miejsca się tworzy spory krąg, głównie kobiet, które biorą na siebie odpowiedzialność za niego, albo wzajemnie próbują sobie to "zgniłe jajo" podrzucić.. (nie mówię akurat o autorce tematu, bo rozwiodła się zanim nałóg wykrystalizował)
      Matka z ulgą podrzuca syna pijaka jakiejś synowej i wymaga by ona się nim zajmowała, synowa jak się zorientuje w co wdepnęła to się rozwodzi i "odsyła do matki" , matka w swoim mniemaniu nie mając wyjścia "niesie swój krzyż" a jak umiera to troskliwe sąsiadki i dalsza rodzina szukają kogo? no jakiejś córki frajerki którą chcą wmanewrować za przejęcie odpowiedzialności za życie i dobrostan pijaka. Czy nasz naród to w 90% jest społeczeństwem współuzależnionych od nałogowców kobiet?
      • wuika Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 14:28
        Jak ktoś chce sobie sam na ramiona brać krzyż, to się można upewnić, czy u niego z makówką wszystko w porządku. Gorzej, że właśnie próbuje się innych wmanewrować w opiekę nad degeneratem: ojca w potrzebie zostawisz? Byłego męża na pastwę choroby? Plepleple.
        • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:55
          Ja miałam ciotkę, która mieszkała w sporym domu z mężem i dwoma pełnosprawnymi synami 30+. I Ta ciotka, gdy zachorowała i do szpitala na tydzień poszła, to wydzwaniała za córką, żeby ta pojechała facetom obiad ugotować i posprzątać... Bo jak oni sobie bez kobiety poradzą. Nieważne, że córka musiała sama się utrzymać i w przeciwieństwie do braci- zarobić na kredyt by dach nad głową mieć. Dla ciotki najważniejsze było, że faceci muszą być w domu obsłużeni przez kobietę.
    • default Re: Kot 28.09.16, 14:34
      A, i jeszcze dodatkowo jest kot babci. Wiem, że to szczegół przy tej całej sytuacji, ale jednak kot jest, obecnie sam w mieszkaniu, zagląda do niego moja córka na zmianę z sąsiadką. Nie ma pewności co do tego, czy ojciec się zajmie nim, więc lepiej go chyba ewakuować stamtąd ? Choć do córki to ryzykowne (dla kota), a do mnie - jeszcze bardziej.
      • stoijedna Re: Kot 28.09.16, 14:44
        może poszukajcie mu innego domu? w historii o której wyżej wspomniałam małżeństwo miało wypieszczonego dużego rasowego psa, gdy zabrakło męża to alkoholiczka prawie zagłodziła psisko, sąsiedzi mu kupowali i przynosili jedzenie i podawali przez ogrodzenie, w końcu zawiadomili policję czy inny TOZ którzy znaleźli rodzinę męża i albo rodzina psa zabrała albo oddała do schronu.
        Sąsiedzi zmarłej nie byliby chętni? może miała tam na miejscu jakąś zaprzyjaźnioną znającą kota inną staruszkę która byłaby skłonna kota "dochować"? albo ex ma tam na miejscu rodzeństwo które się w mieszkaniu matki przewijało?
        • stoijedna Re: Kot 28.09.16, 14:47
          Ale na początek nie wyrywaj się przed szereg, twój ex nie jest ubezwłasnowolniony a to jego scheda a nie twoja, zaś jak otoczenie zobaczy, że jest frajerka do przejęcia odpowiedzialności to cię nią obarczą z nawiązką.
      • fragile_f Re: Kot 28.09.16, 16:08
        Kota wziełabym do domu z litości i skłamałabym, że uciekł (a żeby pan nie myślał, że mam miękkie serce). Może uda mu się znaleźć nowy dom. Zwierzątko nie jest niczemu winne, a on może go nie karmić albo pójść w tango na tydzień i o nim zapomnieć.
    • mamusia1999 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 15:10
      córkę umacniać w przeświadczeniu, że ojciec żyje na własny rachunek i tak jak chce.
      i wysłać ją do prawnika, są specjaliści od alimentów. MOPS nie będzie zainteresowany udzieleniem jej informacji, co musi zrobić żeby nie płacić.
      na zdrowy rozum (u mnie tak stanowi prawo socjalne) w pierwszej kolejności osoba w potrzebie musi na swoje utrzymanie wykorzystać swój majątek. w sumie może w takim razie lepiej, że facet taki niewydolny: dopóki nie wynajmie lub zamieni z dopłatą na mniejsze mieszkania, dopóty córka nie musi go utrzymywać.
      albo zanim ojciec zgłosi roszczenia wziąć kredyt na własną egzystencjonalną nieruchomość. procenty dla banku może wypadną korzystniej niż alimenty. u mnie sąd uznaje taka ratę za życiową konieczność pozwanego, tym samym zmniejsza się kwotą do dyspozycji. prawnik będzie wiedział.
    • lady-z-gaga Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:28
      Default - jesteś wystarczająco mądrą babką i dostatecznie długo na tym forum, że - mam nadzieję - olejesz wypociny jakiegoś głupola (czyli lot.ti) i weźmiesz sobie do serca pozostałe, sensowne wypowiedzi smile poza tym - nie zamartwiaj się na zapas, i córkę rownież powstrzymuj przed okazywaniem nadmiernej troski. Jak gość zobaczy, że jest sam i nikt mu nie matkuje, to może się trochę ogarnie. Nie wszyscy alkoholicy umierają z głodu i zimna, naprawdę. Czasem radzą sobie zaskakująco dobrze smile
      • kochamruskieileniwe Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 16:53
        dodałabym tylko jedno - córka jest jedyną (zdaje się) spadkobierczynią, więc niech ma na uwadze możliwość odziedziczenia długów.

        (tak, brzmi to okropnie, ale piszę z perspektywy osoby, która takie długi musiała spłacać. Odziedziczone, bez możliwości odrzucenia spadku)
        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:00
          >>> Odziedziczone, bez możliwości odrzucenia spadku)

          A kto ci zabronił odrzucić spadek?
          • ichi51e Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:16
            Zagapili sie pewnie
            • arwena_11 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:22
              albo dowiedziała się, że dziedziczy po krewnym, jak komornik zapukał do drzwi. Bliższa rodzina odrzuciła spadek, a jej nikt nie powiedział, ze jest następna w kolejce
              • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:25
                >>> Bliższa rodzina odrzuciła spadek, a jej nikt nie powiedział, ze jest następna w kolejce

                Chyba kompletnie nie znasz się na prawie spadkowym prawda?
                • kochamruskieileniwe Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 19:17
                  bo gdybyśmy odrzucili spadek - przeszłoby to na nasze dziecko - a sąd rodzinny się nie zgodził na odrzucenie?

                  bo byliśmy współwłaścicielami nieruchomości, a wartość długu nie przekraczała nie przekraczała wartości cżęści podlegającej dziedziczeniu?

                  Bo o długu wcześniej nie wiedzieliśmy, a sprawa wyszła po śmierci osoby będącej w pętli kredytowej? Bardzo trudnej osoby, zresztą więc i tak ona za Chiny by sie nie przyznała że ma klopoty?


                  suspicious

                  Wcale nie tak łatwo zrzec sie spadku, gdy przechodzi on na dziecko...
                  • kochamruskieileniwe Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 19:20
                    a swoją drogą - znam ciekawsze sposoby spłaty kilkudziesięciu tysięcy, niż zapłata bankom i firmom pożyczkowym...

                    Tak, wiem.... dla niektórych emam, to jak splunąć suspicious
                  • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 19:29
                    >>> bo byliśmy współwłaścicielami nieruchomości, a wartość długu nie przekraczała nie przekraczała wartości cżęści podlegającej dziedziczeniu?

                    Czyli nie odziedziczyliscie wcale dlugu tylko część nieruchomości minus dlug.
          • triss_merigold6 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:18
            Jej córka ma, bo osierocony tatuś może zacząć szukać następnej życzliwej duszy, na której będzie żerować.
            • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 18:24
              >>> Jej córka ma, bo osierocony tatuś może zacząć szukać następnej życzliwej duszy, na której będzie żerować.

              No to jak zacznie szukac to wtedy mu wyśle skrzynkę wódy. Albo od razu może jakiś arszenik do herbatki, proponujesz? Jak szaleć to szaleć.
      • bazia8 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 17:09
        zgadzam się z Lady, ale mimo wszystko dowody na to, że ex jest alkoholikiem pozbierałabym na miejscu córki. Jest spore ryzyko, że będzie próbował na niej żerować, jeśli jednak się nie ogarnie.
        Poza tym współczuję sytuacji.
      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 20:04
        Oczywiście że olewam lot.ti y, nie biore też na poważnie prób Dosi by mnie wpedzic w poczucie winy i odpowiedzialności wobec eksa ☺masa osób pisze bardzo sensowne rzeczy i to mi daje na pewno do myślenia
        On wrócił że szpitala, ma miesiąc zwolnienia. Dzwonił do córki żeby zaraz do niego przyszła, ale powiedziała że dopiero za dwa-trzy dni znajdzie czas. Rozmawiała też z przyjacielem ojca - jest gotów mu pomoc we wszystkim, także w walce z alkoholizmem (ma doswiadczenie, sam jest niepijacym od lat alkoholikem). Jest to bardzo pocieszające, świadomość że jest ktoś taki.
        Wszystko ma szansę się poukładać tylko pod jednym warunkiem - że nie zapije..

        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 21:18
          >>> Jest to bardzo pocieszające, świadomość że jest ktoś taki.

          No tak, pocieszające,,ze chociaż obcy człowiek sie zajmie. Skoro wlasna rodzina sie wypiela chociaż nawet jeszcze palcem nie zdarzyla kiwnąć a już jest DDA...
          • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 08:13
            Dosia, domyślam się, że znajdujesz jakąś chorą przyjemność w publikowaniu tych swoich absurdalnych stwierdzeń, a pewnie im bardziej sięgasz absurdu, tym przyjemność większa smile, więc w zasadzie odpowiadanie Ci nie ma sensu, ale napiszę jednak:
            Tak, akurat ten człowiek ma duże szanse na dotarcie do niego i podtrzymanie go w postanowieniu niepicia (jeśli takie podejmie). Wiesz jak powstała Wspólnota AA ? Jeden alkoholik odkrył jak fajnie jest nie pić i podzielił się tym z przyjacielem alkoholikiem, potem tamten też przestał pić i zaczął do tego namawiać innych.
            • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 11:30
              >>> osia, domyślam się, że znajdujesz jakąś chorą przyjemność w publikowaniu tych swoich absurdalnych stwierdzeń, a pewnie im bardziej sięgasz absurdu, tym przyjemność większa smile, więc w zasadzie odpowiadanie Ci nie ma sensu, ale napiszę jednak:

              No to wyluszcz mi jak krowie na rowie coz absurdalnego jest w stwierdzeniu, ze nawet alkoholik zasluguje na pomoc rodziny? Rozumiem, ze wg Twojej moralnosci, alkoholik z definicji powinien zostac zbanowany przez najblizsza rodzine, wyrzucony za drzwi, juz nie wspomne o wysylaniu mu skrzynki wodki i liczeniu na Alzheimera, a zajac nim powinni sie zupelnie obcy ludzie. Tak? Prosze bardzo wytlumacz co jest absurdalnego w tym, ze ktos uwaza inaczej.
              • barbibarbi Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 11:46
                No pewnie, że zasługuje na pomoc rodziny. Ale są granice pomocy, a on zdaje się był wiele lat na utrzymaniu matki i może nie rozumieć, że jednak trzeba coś dać od siebie, a nie liczyć w życiu wyłącznie na wyciągnięte z pomocą ręce i prowadzić bezstresowe życie pijaka. I o tym jest ten wątek.

                Moim zdaniem nie byłoby na świecie tylu alkoholików, przemocowców, niebieskich ptaków i leni, gdyby ich rodziny (najczęściej kobiety, żony) nie dały się wykorzystywać i manipulować.
                • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 11:59
                  >>>> No pewnie, że zasługuje na pomoc rodziny. Ale są granice pomocy, a on zdaje się był wiele lat na utrzymaniu matki i może nie rozumieć, że jednak trzeba coś dać od siebie,

                  Oczywiscie, ze sa granice pomocy, ale na tym forum nie pisze sie o granicach pomocy tylko o tym, zeby corka absolutnie nie pomagala, tylko zeby sie zapisala na kurs DDA i odciela sie od dziada, zeby nawet nie myslala, ze wlasnemu ojcu powinna jakos pomoc. I chor forumek przytakuje i wymysla coraz to lepsze scenariusze, jakby tu dziada ubezwlasnowolnic, bo jeszcze przepije mieszkanie corusi (jeszcze nie corusi tylko jego!). Jeszcze gosciu o nic nie poprosil, jeszcze rodzina nic a nic nie pomogla, do zadnych granic pomocy nie dotarla, a tu juz ematki dobrze wiedza, ze sie pijak uczepi i jakby tu sprawic, zeby sie jak najszybciej przeniosl na tamten swiat (zanim mieszkanie przepije, of course, bo corci sie przeciez nalezy, ona ma prawo do bezstresowego zycia i wyciagania reki po czyjes, dziad-pijus nie). No i autorka sie cieszy, ze znalazl sie naiwny przyjaciel, ktory przejmie wszystkie obowiazki rodzinki, pomoze pijakowi, wyciagnie go z dna (bo tak robia w Ameryce przeciez), no i najwiazniejsze, ze moze mieszkanie sie uratuje, zeby je corcia mogla spokojnie przejac, a nic sie przy tym dziewczyna nie narobi. No idealna sytuacja!
                  • barbibarbi Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 12:07
                    Autorka tak pisze, bo zna pewnie zachowania pana na przestrzeni tych wszystkich lat. Nietrudno wywnioskować, że facet koło 50 tki będący na utrzymaniu matki, który nawet po śmierci tej matki upija się i nie bierze udziału w zorganizowaniu pogrzebu, że mogą być z nim problemy. Nie umiał stanąć na nogi przez całe dorosłe życie, to nagle teraz stanie się odpowiedzialny? Wątpię. I autorka też wątpi i ma rację.
                    • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 12:15
                      >>>> Nietrudno wywnioskować, że facet koło 50 tki będący na utrzymaniu matki, który nawet po śmierci tej matki upija się i nie bierze udziału w zorganizowaniu pogrzebu, że mogą być z nim problemy.

                      No moga. Ale chyba zaraz po smierci matki, brak kompletny pomocy ze strony corki, to chyba przegiecie, nie uwazasz?
                      • barbibarbi Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 12:54
                        Ona tam gdzieś chyba pisała, że córka była u niego w szpitalu. No i rodzina zorganizowała pogrzeb a nie on, to nie jest pomoc? Przecież nikt go nie banuje z automatu, autorka martwi się na przyszłość, że on będzie chciał zamienić opiekę matki na opiekę córki. Naprawdę są na świecie osoby, które mają wyłącznie roszczenia, od siebie niczego nie wymagają i nic od siebie nie dają, ale zawsze znajdą kogoś kto będzie się nimi zajmował, płacił, wyciągał z kłopotów, sprzątał, gotował itd
                        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 14:32
                          >>> Ona tam gdzieś chyba pisała, że córka była u niego w szpitalu. No i rodzina zorganizowała pogrzeb a nie on, to nie jest pomoc? Przecież nikt go nie banuje z automatu, autorka martwi się na przyszłość, że on będzie chciał zamienić opiekę matki na opiekę córki.

                          I ja to rozumiem. Ale poziom obrzydlistwa jaki padl na tym forum w odniesieniu do tego faceta osiagnal dno. Uwazasz, ze zastanawianie sie czy autorka nie powinna mu wyslac wiecej wodki zeby sie zapil na smierc, , albo czy jest szansa na wczesnego Alzheimera, to jest normalna rada?
                          • jowita771 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 16:27
                            > Uwazasz, ze zastanawianie sie czy autorka nie powi
                            > nna mu wyslac wiecej wodki zeby sie zapil na smierc, , albo czy jest szansa na
                            > wczesnego Alzheimera, to jest normalna rada?

                            Prawda jest taka, że większość takich alkoholików z tego nie wyjdzie i dla rodziny będą do końca swojego życia tylko ciężarem. Im szybciej się zwiną z tego świata, tym lepiej dla całej reszty.
                            • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 16:53
                              >>> Prawda jest taka, że większość takich alkoholików z tego nie wyjdzie i dla rodziny będą do końca swojego życia tylko ciężarem. Im szybciej się zwiną z tego świata, tym lepiej dla całej reszty.

                              A wiec popierasz takie rady? Super...
                      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 14:37
                        d.o.s.i.a napisała:
                        > brak kompletny pomocy ze strony corki,

                        Od dnia śmierci babci moja córka:
                        - jako pierwsza stawiła się w domu zmarłej, wezwała pogotowie,
                        - ogarnęła sprawy urzędowe (akt zgonu, ZUS),
                        - odnalazła notes babci i na jego podstawie wykonała mnóstwo telefonów do przyjaciół i znajomych babci,
                        - współpracowała cały czas z firmą pogrzebową i nadzorowała przebieg przygotowań i samego pogrzebu,
                        - dwukrotnie odwiedziła ojca w szpitalu, dostarczając mu żądane przez niego artykuły spożywcze, papierosy i ubranie,
                        - ogarnęła z grubsza mieszkanie, przede wszystkim w zakresie usunięcia psujących się i capiących niemiłosiernie produktów żywnościowych, oraz zaopiekowania się kotem babci.

                        I nie zapominaj, że ona TAKŻE jest w szoku i żałobie - umarła jej BABCIA, z którą była związana emocjonalnie, z którą - zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy z ojcem ciężko było normalnie porozmawiać - utrzymywała bliskie i serdeczne kontakty. I patrz, nie siadła z płaczem w ciemnym pokoju, nie upiła się, tylko działała. Na płacz i rozpacz pozwoliła sobie dopiero wczoraj tak naprawdę.
                        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 16:15
                          >>>>> Od dnia śmierci babci moja córka:
                          - jako pierwsza stawiła się w domu zmarłej, wezwała pogotowie,
                          - ogarnęła sprawy urzędowe (akt zgonu, ZUS),
                          - odnalazła notes babci i na jego podstawie wykonała mnóstwo telefonów do przyjaciół i znajomych babci,
                          - współpracowała cały czas z firmą pogrzebową i nadzorowała przebieg przygotowań i samego pogrzebu,


                          I slusznie. Umarla jej babcia. JEJ babcia.

                          >>> - dwukrotnie odwiedziła ojca w szpitalu, dostarczając mu żądane przez niego artykuły spożywcze, papierosy i ubranie,

                          To jest takie bohaterstwo odwiedzic ojca w szpitalu? czy moze skoro pijak to juz nie zasluguje?


                          >>> - ogarnęła z grubsza mieszkanie, przede wszystkim w zakresie usunięcia psujących się i capiących niemiłosiernie produktów żywnościowych, oraz zaopiekowania się kotem babci.


                          No rzeczywiscie wielka praca wyrzucic produkty zywnosciowe i nakarmic kota.


                          >>>> I nie zapominaj, że ona TAKŻE jest w szoku i żałobie - umarła jej BABCIA, z którą była związana emocjonalnie, z którą - zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy z ojcem ciężko było normalnie porozmawiać - utrzymywała bliskie i serdeczne kontakty.

                          No patrz, z ta syfiara, ktora zasyfila mieszkanie bliskie i serdeczne kontakty? A nie powinna raczej wyslac jej skrzynki wodki, zeby babcia sie zapila, czy cos w ten desen? Czy to tylko ojca dotyczy? Nie pisalas cos tam o bliskich i serdecznych kontaktach, jakie Twoja corka utrzymywala z ojcem?

                          >>> I patrz, nie siadła z płaczem w ciemnym pokoju, nie upiła się, tylko działała. Na płacz i rozpacz pozwoliła sobie dopiero wczoraj tak naprawdę.

                          No widzisz, a jej ojciec jest alkoholikiem i nie potrafi tak jak Twoja corka. I co poradzisz?
                          Twoja corka zrobila to co robi kazdy normalny czlowiek w takiej sytuacji. Czasem trzeba cos zrobic zamiast swojego ojca/matki, bo oni nie moga, nie chca, sa w zalobie. Takie zycie, niestety.
                          • fragile_f Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 16:46
                            Wiesz co dosia?

                            To co prezentujesz w tym wątku to dno dna.

                            Próbujesz wpędzic w poczucie winy default (ktora na szczescie sie nie daje), pograzajac sie coraz mocniej w oparach absurdu. Najmadrzej bys zrobila po prostu nie piszac tutaj juz nic wiecej a potem idac na jakas terapie dla wspoluzaleznionych czy DDA, bo masz naprawde GŁEBOKI problem.
                            • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 16:55
                              >>> Próbujesz wpędzic w poczucie winy default (ktora na szczescie sie nie daje)

                              W ktorym miejscu to robie? Piszac, ze corka ma ojca, a ojciec ma corke? No rzeczywiscie straszne poczucie winy!

                              >>> ajmadrzej bys zrobila po prostu nie piszac tutaj juz nic wiecej a potem idac na jakas terapie dla wspoluzaleznionych czy DDA, bo masz naprawde GŁEBOKI problem.

                              A ty moze zajmij sie wyslaniem skrzynki wodki do jakiegos pijaka w Twoim otoczeniu - wszakze dobrze by takiego wyslac na tamten swiat, byle szybciej.
                              • fragile_f Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 17:02
                                >W ktorym miejscu to robie? Piszac, ze corka ma ojca, a ojciec ma corke? No rzeczywiscie straszne poczucie winy!

                                Twoje wypowiedzi mozna generalnie wrzucic do worka: toksyczny guilt trip wspoluzaleznionej zony. I jest to opinia ktora podzielaja zasadniczo wszyscy komentujacy.

                                > A ty moze zajmij sie wyslaniem skrzynki wodki do jakiegos pijaka w Twoim otocze
                                > niu - wszakze dobrze by takiego wyslac na tamten swiat, byle szybciej.

                                Dziekuje, nie utrzymuje kontaktu z alkoholikami. Dla ich oraz dla swojego zdrowia.
                                • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 17:06
                                  >>> Twoje wypowiedzi mozna generalnie wrzucic do worka: toksyczny guilt trip wspoluzaleznionej zony.

                                  W ktorym miejscu na Boga???!! Sto razy napisalam, ze pomoc ma granice, a to, ze corka ma ojca, ktory byc moze jest chory i w zalobie po smierci matki to jest guilt trip? A to, ze ludzie pisza, zeby dziada ubezwlasnowolic, otruc i przejac majatek (bo do tego de facto te rady sie sprowadzaja) to jest cacy i w ogole wg Ciebie, ze sie tak mnie czepilas?
                                  No ludzie, rece opadaja!
                                  • fragile_f Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 17:30
                                    Biedna, niezrozumiana przez nikogo dosia, która życzliwie doradza, i wcale a wcale nie probuje wpedzic w poczucie winy autorke...

                                    https://resources0.news.com.au/images/2012/03/05/1226289/082248-vladimir-putin.jpg

                                    Co prawda default podała dosyc jasny obraz sytuacji (zdegenerowany alkoholik, ktory smiercia matki specjalnie sie nie przejał, wazne zeby wodka była), ale co tam, trzeba brnac dalej!
                                    • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 17:36
                                      >>> Biedna, niezrozumiana przez nikogo dosia, która życzliwie doradza, i wcale a wcale nie probuje wpedzic w poczucie winy autorke...

                                      Jezeli stwierdzenie, ze corka ma ojca, a ojciec corke i sytuacja wymaga pomocy, czyli to co normalni ludzie normalnie rozumieja, to wg Ciebie "wpedzanie w poczucie winy" to na miejscu Twojej rodziny czulabym sie niepewnie. A noz widelec ktos dostanie guza mozgu, strach sie bac, czy aby nie dostanie potem w prezencie skrzynki wodki do zapicia byle szybko oddal lokum w spadku... Jesli takie wartosci przekazujesz dzieciom, to tez na Twoim miejscu spodziewalabym sie jakiegos domu opieki na starosc, bo wszakze wymaganie opieki nad schorowana, fragile (nomen omen) osoba np. z Alzheimerem, ktora niejednokrotnie moze niezla maniane odpie...c i kurki z gazem odkrecac, to wpedzanie w poczucie winy.
                                      • fragile_f Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 17:58
                                        "Opiszę Ci jeden obrazek, sprzed paru dni, dzień śmierci babci. Pijany i bełkoczący ojciec wezwał nad ranem telefonicznie córkę z komunikatem, że babcia umarła. Córka pobiegła półprzytomnie, po drodze wzywając pogotowie, wpadła do mieszkania równo z nimi. Potem był cały koszmar prób reanimacji, następnie oczekiwania na lekarza wypisującego kartę zgonu - a następnie na policję, gdyż lekarz odmówił wypisania karty zgonu bez dowodu osobistego - chyba że przy policji zostanie potwierdzona tożsamość zmarłej. Dowodu nie można było zlokalizować (do tej pory się nie znalazł zresztą).
                                        Przez cały ten czas ojciec leżał pijany, zagrzebany w swoim barłogu, na próby nawiązania z nim kontaktu przez pracowników pogotowia i policjantów reagował jakimś bełkotem.
                                        Za jakiś czas przyjechałam ja, córka wybiegła na klatkę z płaczem - mamo, co ja mam zrobić, on się ocknął i zadręcza mnie bez przerwy, żebym mu przyniosła wódki. "

                                        oraz

                                        "d.o.s.i.a napisała:
                                        > alkoholik czy nie, ma prawo do przebycia zaloby.

                                        Wiesz, gdyby moja córka przyznała sobie takie prawo, to babcia do tej pory leżałaby na kanapie niepochowana."

                                        I ty wymagasz pomocy i ronienia łez nad kims takim. Paradne.

                                        A teraz probujesz wzbudzic poczucie winy rowniez i u mnie, sugerujac jednoczesnie ze jestem dnem moralnym i ze na pewno zostane sama na starosc. Mam niestety zła wiadomosc - absolutnie to na mnie nie działa. Powinni cie na serio umiescic w encyklopedii pod hasłem "toxic guilt trip" ew. passive-agressive behaviour, zeby normalni ludzie mogli od razu rozpoznawac zaburzone osoby.

                                        Daruj sobie odpowiadanie, serio. Znęcaj się psychicznie nad swoimi bliskimi, a default zostaw w spokoju, bo wystarczajaco juz przezyła w ciagu ostatnich dni.

                                        Default - jestes bardzo dzielna! I corka tez! smile
                                        • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 18:02
                                          >>> ty wymagasz pomocy i ronienia łez nad kims takim. Paradne.

                                          Wymagam odrobiny przyzwoitosci. Zaiste paradne.

                                          >>> A teraz probujesz wzbudzic poczucie winy rowniez i u mnie, sugerujac jednoczesnie ze jestem dnem moralnym i ze na pewno zostane sama na starosc.

                                          Alez ja nic nie sugeruje, bynajmniej. Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz, to wszystko co mam do powiedzenia w tej sprawie.


                                          >>> a default zostaw w spokoju, bo wystarczajaco juz przezyła w ciagu ostatnich dni.

                                          Tja, ONA przezyla. Jak to bylo z tym koniem? Baca: przywiozlem wegiel, kon: tak, ku... Ty przywiozles...
                                          • miedzymorze Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 19:04
                                            >>Wymagam odrobiny przyzwoitosci. Zaiste paradne.
                                            Została zrobiona DUŻO więcej niz odrobina, zabawne jak uparcie jesteś na to ślepa.

                                            >Alez ja nic nie sugeruje, bynajmniej. Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz
                                            Świete słowa, czemuż więc tak się ciskasz kiedy inni własnie ta zasadę proponują zastosować do pijaka ?
                                            >Tja, ONA przezyla
                                            ONA nie ma prawa, a pijak ma. Logika z nocnika ;>

                                            pozdr,
                                            mi
                                            • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 19:40
                                              >>> ONA nie ma prawa, a pijak ma. Logika z nocnika ;>

                                              Wybacz, ale to nie ona stracila wlasnie matke. Martwienie sie o to jak sobie poradzi biedna corcia i co tu zrobic, zeby nie stracic majatku, to jakby nie to samo.
              • kochamruskieileniwe Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 11:57
                Alkoholik zasługuje na pomoc, owszem.
                Tylko że nie taką jak Ty to widzisz.

                Z punktu leczenia uzależnień - pomocą może być właśnie zbanowanie przez rodzinę czy też wyrzucenie za drzwi. To co Ty negujesz.

                Wiele osób ma takie podejscie jak Ty. Wiele żon, matek. Pochyla sie nad alkoholikiem, usprawiedliwia w pracy, szuka po nocy - bo gdzieś zapił, zmarnie i się przeziębi, podtyka pod nos jedzenie, etc...
                I... absolutnie nie pomagaja. Wręcz utrwalają chorobę. A same - też chorują. Na współuzależnienie..

                • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 12:06
                  >>> Tylko że nie taką jak Ty to widzisz.

                  a jaka ja widze, oswiec mnie? Zaznacze: JA widze, a nie to co TY myslisz, ze JA widze.

                  >>> Z punktu leczenia uzależnień - pomocą może być właśnie zbanowanie przez rodzinę czy też wyrzucenie za drzwi. To co Ty negujesz.

                  Tak, neguje to. Bo wyrzucic za drzwi mozna osobe, ktora pomimo pomocy ta pomoc odrzuca. A tu jeszcze zadnej pomocy nie bylo. I nie, nie wyznaje zasady, ze najlepiej dziala wyrzucenie za drzwi - czlowiek, ktory nie ma nic, mieszkanie nore, wlasnie umarla mu matka i ma prawo przebyc zalobe (tak tak, nawet pijak ma do tego prawo), nie ma najmniejszej szansy odbicia sie od dna bez pomocy innych.

                  I teraz wyobrazmy sobie, ze ematce umiera matka i ematka ma ochote zamknac sie w ciemnym pokoju na wiele dni/tygodni i zwyczajnie zalamac, poplakac, przezyc zalobe, moze nawet upic. Ale nie, nie ma tak dobrze. Maz ematce kaze sie wziac w garsc i kopem ja za drzwi, nie bedzie mi sie tu baba mazgaic, do roboty, uczepi sie taka jak rzep i bedzie kazac sie obslugiwac! I jeszcze bedzie sie cieszyl, ze ematke przygarnie np. kolezanka. No, cudownie po prostu. No, ciekawa jestem, czy wszyscy by takiego meza po glowce glaskali - super zrobiles, trzeba jej bylo skrzynke wodki wyslac moze by sie szybciej zapila...
                  • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 12:49
                    d.o.s.i.a napisała:
                    > I teraz wyobrazmy sobie, ze ematce umiera matka i ematka ma ochote zamknac sie
                    > w ciemnym pokoju na wiele dni/tygodni i zwyczajnie zalamac, poplakac, przezyc z
                    > alobe, moze nawet upic.

                    I dla Ciebie to jest analogiczna sytuacja z sytuacją, gdy mamy do czynienia z alkoholikiem ???
                    OJP
                    Miałaś kiedyś do czynienia z alkoholikiem ?

                    Opiszę Ci jeden obrazek, sprzed paru dni, dzień śmierci babci. Pijany i bełkoczący ojciec wezwał nad ranem telefonicznie córkę z komunikatem, że babcia umarła. Córka pobiegła półprzytomnie, po drodze wzywając pogotowie, wpadła do mieszkania równo z nimi. Potem był cały koszmar prób reanimacji, następnie oczekiwania na lekarza wypisującego kartę zgonu - a następnie na policję, gdyż lekarz odmówił wypisania karty zgonu bez dowodu osobistego - chyba że przy policji zostanie potwierdzona tożsamość zmarłej. Dowodu nie można było zlokalizować (do tej pory się nie znalazł zresztą).
                    Przez cały ten czas ojciec leżał pijany, zagrzebany w swoim barłogu, na próby nawiązania z nim kontaktu przez pracowników pogotowia i policjantów reagował jakimś bełkotem.
                    Za jakiś czas przyjechałam ja, córka wybiegła na klatkę z płaczem - mamo, co ja mam zrobić, on się ocknął i zadręcza mnie bez przerwy, żebym mu przyniosła wódki.
                    I teraz wyobraź sobie, że chodzi o Twoją córkę. Co byś jej powiedziała ? "Tak, córcia, idź po wódkę dla tatusia, bo on biedak w szoku jest, musimy go pocieszyć i się nim zająć" ???
                    • stoijedna Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 13:11
                      Def, ty się nie przejmuj głupim gadaniem Dosi (będzie tak gadać do upadłego w tym wątku bo już jej nie wypada inaczej), od alkoholika który nie zamierza przestać pić trzeba się trzymać jak najdalej. I to tłuc córce do głowy, żeby emocjonalnie się nie wkręciła w niego.
                      Jego picie to jest jego wybór i jak nie chce się leczyć to nie będzie choćby córka z nim zamieszkała i kawior pod nos podstawiała. Jest dorosły, nie jest ubezwłasnowolniony, ma prawo być alkoholikiem jak tak chce, ale nie ma prawa zatruć życia córce, nie ma prawa wydzwaniać do niej tak często, że domniemywa się nękanie, nie ma prawa żądać pieniędzy na wódkę, itd. Więc to niech córka stopuje od razu, by się nie przyzwyczaił, że to ona jest odpowiedzialna za niego a nie on sam za siebie.
                    • kawka74 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 13:36
                      Dlatego trzymajcie się od niego z daleka, niech robi, co chce. Póki sam nie będzie chciał wytrzeźwieć, nie pomoże mu nic ani nikt, ani córka, ani święty, ani kolega, ani lekarz.
                    • d.o.s.i.a Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 14:29
                      >>> I dla Ciebie to jest analogiczna sytuacja z sytuacją, gdy mamy do czynienia z alkoholikiem ???

                      Tak, w momencie gdy umiera ktos z rodzicow to jest to dla mnie sytuacja analogiczna. Bo alkoholik czy nie, ma prawo do przebycia zaloby.

                      >>> teraz wyobraź sobie, że chodzi o Twoją córkę. Co byś jej powiedziała ? "Tak, córcia, idź po wódkę dla tatusia, bo on biedak w szoku jest, musimy go pocieszyć i się nim zająć" ???

                      I on nadal w tym szpitalu tak lezy i prosi o wodke?
                      • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 15:00
                        d.o.s.i.a napisała:
                        > alkoholik czy nie, ma prawo do przebycia zaloby.

                        Wiesz, gdyby moja córka przyznała sobie takie prawo, to babcia do tej pory leżałaby na kanapie niepochowana.
                      • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 20:02
                        Tylko że ten alkoholik wcale żadnej żałoby nie przeżywa. Spał sobie zapity, gdy pogotowie zabierało babcię, nie uczestniczył w ogóle w organizacji pogrzebu, całą tragedię miał totalnie w rzyci, za to martwił się tylko tym, żeby mu córka kupiła wódkę.
                        • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 21:09
                          Mała poprawka - pogotowie nie zabrało babci, zwłoki zostają w domu aż je firma pogrzebowa zabierze. Więc to chandryczenie o wódkę odbywało się nad ciałem zmarłej. ...
                          • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 21:21
                            O matko.. Ależ przeżywanie żałoby.. uncertain
                  • miedzymorze Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 13:44
                    >Tak, neguje to. Bo wyrzucic za drzwi mozna osobe, ktora pomimo pomocy ta pomoc odrzuca. A tu >jeszcze zadnej pomocy nie bylo. I nie, nie wyznaje zasady, ze najlepiej dziala wyrzucenie za drzwi - >czlowiek, ktory nie ma nic,
                    Ma pracę.
                    > mieszkanie nore,
                    Ktoś mu bronił sprzątac? Ma norę bo nie poczuwał się do dbania o miejsce zamieszkania, matka być może nie miała sił. Nie chce mieć nory niech łapie za ścierę i pucuje. Porządki w swoim otoczeniu świetnie działają na stany depresyjne, przyjście na gotowe posprzątane przez kogoś innego mieszkanie utrwala postawę 'jestem biedaczkiem, któremu się wszystko należy'

                    >wlasnie umarla mu matka i ma prawo przebyc zalobe (tak tak, nawet pijak ma do tego prawo),
                    Ależ niech przezywa. Nikt nie ma obowiązku podstawiać kolejnych flaszek do zalania smutku.

                    > nie ma najmniejszej szansy odbicia sie od dna bez pomocy innych.

                    najpierw musi tego sam chcieć i sam w tym kierunku działać. Nie oglądając się na innych.

                    Wątek nie jest o tym jak nie pomóc, tylko jak nie dać się pociągnąć na dno.
                    pozdr,
                    mi
            • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 19:50
              default napisała:

              > Dosia, domyślam się, że znajdujesz jakąś chorą przyjemność w publikowaniu tych
              > swoich absurdalnych stwierdzeń, a pewnie im bardziej sięgasz absurdu, tym przyj
              > emność większa smile, więc w zasadzie odpowiadanie Ci nie ma sensu

              100/100!
        • barbibarbi Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 23:36
          Może najlepiej powoli zacząć mu ściemniać, że córka ma kłopoty finansowe, jest z jakichś powodów absolutnie niewypłacalna i niesamodzielna finansowo, może że wyjeżdża gdzieś daleko, może zmyślić inne jej problemy np. ze zdrowiem - po to, aby on nie brał jej pod uwagę jako przyszłej deski ratunkowej. Trzeba zagrać teatrzyk, którego on nie będzie w stanie sprawdzić, trzeba zrobić to wiarygodnie i z głową. Niech on myśli, że ona nie jest w stanie mu pomóc, to może się otrząśnie i spróbuje stanąć na własnych nogach, albo będzie się zwracał o pomoc w inną stronę. Jak on będzie wiedział, że córka jest finansowo wypłacalna, to ktoś mu podpowie aby wystąpił o alimenty i on zapewne z tego skorzysta. Dziewczyna będzie miała wtedy co miesiąc ból głowy, aby wyskrobać pieniądze na tatusia alkoholika, i to może trwać wiele lat.
          • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 08:00
            On zdaje sobie sprawę, że córka nie zarabia kokosów, na swoje utrzymanie ma, ale na pewno nie na wspomaganie ojca. Póki co to bardziej obawiam się jego żądań nie finansowych ale "opiekuńczych" - że będzie nieustannie wydzwaniał do córki, domagał się pomocy we wszystkim, od zakupów i sprzątania po załatwianie spraw urzędowych (których teraz będzie miał sporo). Dlatego uczulam ją, by nie ulegała tym żądaniom, bo ani się obejrzy, a wciągnie ją w opiekowanie się nim w takim stopniu, jak robiła to jego matka.
            • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 20:04
              Mam pytanie, bo chyba przeoczyłam. Twój były mąż był na pogrzebie matki? I jak się zachowywał? Był trzeźwy?
              • default Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 21:14
                Nie był, był w szpitalu z powodu lekkiego urazu kręgosłupa oraz - przy okazji - na odtruciu. Może i lepiej...
                • rosapulchra-0 Re: Moja była teściowa umarła i.... 29.09.16, 21:21
                  Tak myślałam, że nie był. Masz rację, że to było lepsze niż jego pijana obecność.
    • volta2 Re: Moja była teściowa umarła i.... 28.09.16, 17:20
      o rety, właśnie wróciłam z pogrzebu gdzie była synowa żegnała byłą teściową i myślałam, że ta była synowa to tysmile no ale skoro ojciec pije i żyje tzn. że nie jesteśmy byłą rodzinkąsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka