Dodaj do ulubionych

Napiwek u fryzjera

19.10.16, 18:59
Sytuacja taka. W zeszłym tygodniu byłam u fryzjera. Ponieważ fryzura wydawała mi się stosunkowo prosta, krótszy bob bez większych udziwnień, poszłam do ekonomicznej sieciówki, gdzie za każdym razem tnie jakieś inne, mniej lub bardziej utalentowane dziewczę. Zrobiłam błąd, bo okazało się, że wyszło nie to co chciałam. Z tyłu zbyt wycieniowane, z przodu zostało za dużo, a to jak wyharatała mi grzywkę woła o pomstę do nieba. Po dwóch dniach nie mogłam na siebie patrzeć, więc zadzwoniłam do jednego z droższych salonów w mieście i umówiłam się z tzw. top stylistką na ratowanie tego co zostało. Kobieta bardzo się postarała, zdiagnozowała szkody, doradziła, ścięła. Do końca nie jest szczęśliwa, bo niestety jest krócej niż bym chciała, ale inaczej się niestety przy sytuacji wyjściowej nie dało. Przy płaceniu nie dałam jej napiwku. Sama nie wiem dlaczego. Płaciłam kartą, w dodatku przy kasie, czyli u innej koleżanki. Poza tym, wąż mi się w kieszeni trochę otworzył, bo tam jest pieruńsko drogo, a ja kilka dni temu wybuliłam już forsę na pierwszego fryzjera. No i nie byłam pewna, czy naprawdę jestem zadowolona, bo wiele razy było już tak, że w salonie wygląda cudo, a w domu okazje się, że coś tam nie gra. Ale tym razem jest super, cięcie jest perfekcyjne i żałuję, że nie dałam napiwku. Chciałabym by wiedziała, że jestem zadowolona i doceniłam jej starania. Więc co robi teraz ematka? Czeka do następnej wizyty i wtedy daje podwójny napiwek? Albo idzie przy okazji do salonu, na przykład jutro, przeprasza, że nie miała przy sobie gotówki i wręcza napiwek? Albo zapomina o sprawie, bo przecież napiwek nie jest oczywistością i wcale nie trzeba go zawsze dawać, szczególnie gdy w salonie mają ceny o 30-50% droższe niż u innych? Alternatywne pomysły?
Obserwuj wątek
    • kxpert Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:09
      Ja bym teraz zaniosła bombonierkę i poweidziała, że jesteś zachwycona nową fryzurą, Pani na pewno się ucieszy wink
      • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:31
        Uroczy pomysł, ale jak przyjdę z bombonierką i pluszowym zwierzakiem, to pani się przestraszy, uzna mnie za stalkerkę i już nigdy nie dostanę u niej terminu. wink
      • rhysmeyers22 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 09:27
        OJP 😀Pomysł rodem z głębokiego PRL .chyba za czasów mojej babci sie tak załatwiało sprawy.moze niech jeszcze dołączy rajstopy i goździki XD
        Beznadzieja,na miejscu fryzjerki pomyślałabym ze taka osoba jest niespełna rozumu.
        W temacie-wystarczy pozytywna opinia w necie plus następnym razem napiwek np.
        W ogóle mam mieszane uczucia co do napiwków -place niemało u fryzjera,500 zł raz na dwa trzy miesiące i jeżdżę specjalnie do innego miasta bo po prostu wyjatkowo mi pasują .sa dobre w swoim fachu a przy tym miłe.ale jakos nie uśmiecha mi sie dodatkowo dopłacać.
        W knajpie tez rożnie ,kelner musiałby byc wyjatkowo uprzejmy i pomocny,a takich wielu raczej nie spotykam.
    • niktmadry Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:10
      Dałabym napiwek przy następnej wizycie ale raczej nie podwójny.
    • klamkas Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:12
      Ja bym wystawiła dobrą ocenę na lokalnych forach podkreślając, że to nie salon tylko konkretna pani. Napiwków u fryzjera nie praktykuję, chyba, że pani naprawdę robi coś ponad swoje obowiązki (np. umawia mnie na wcześniejszą godzinę niż ta, na którą powinna przyjść, co mi się zdarzyło kilka razy).
      • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:33
        Ocena na stronie internetowej to dobry pomysł. Dzięki.
    • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:20
      Daje napiwki u lokalnej fryzjerki, kiedy idę na czesanie. Bo dopiero zaczyna, bo ceny ma niskie i nie ma terminalu.
      Mojemu fryzjerowi nie daje, bo myślę, że w cenę, która tam zwykle place, napiwek jest ustalony. Do tego to właściciel, zamożny. Ile miałabym dać? Dychę? Dwie? Na waciki? Bardziej miałabym ochotę napiwek dać recepcjoniscie. Ale ten z kolei nic poza podaniem kawy i przetarciem farby że skóry nie robi. I znowu - ile?
      Dlatego lubię to, że mogę tam karta zapłacić i tyle.
    • kota_marcowa Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:27
      Nie praktykuję napiwków u fryzjera, zamawiam usługę i płacę według ustalonego cennika, pani dostaje pensję za swoją pracę. Sprzedawczyni tez nie dajesz dodatkowej kasy, za to, że podała ci towar i powiedzmy doradzała przy zakupie, czy urzędniczce, która załatwia twoją sprawę w urzędzie, albo dentyście, czy glazurnikowi.

      Gdybym była szczególnie zadowolona, dałabym bombonierkę z podziękowaniem, ewentualnie wyskrobała jakąś pochwałę do szefostwa.
      • kaz_nodzieja [...] 19.10.16, 22:23
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • landora Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:20
          Mam tak, jak kota.
          Moja fryzjerka jest w dodatku właścicielką. Na pewno zarabia lepiej ode mnie. Mnie nikt napiwków nie daje, chociaż ja też w usługach.
          Napiwki daję wyłącznie w knajpach.
          • fifiriffi Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:30
            też nie daję napiwków
            Mnie też w pracy nikt nie daje tongue_out
            w tak w ogóle co to za płacenie napiwków?
            Ja chodzę do znanego fryzjera i tam każda fryzjerka z tego co widzę ma kasę "na swoje konto"
        • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:35
          > Dziadówa
          Bo?
    • mynia_pynia Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:32
      Jak mnie coś gryzie to załatwiam od ręki. Teraz głupio iść z kasą, myślę że jakieś wypasione czekoladki będą oki. Poszłabym przy okazji i podziękowała.
    • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:43
      Hm, z tymi bombonierkami mnie zadziwiacie, bo akurat to wydaje mi się trochę niepasujące. Nie wiem przecież, czy nie jest na diecie low carb, czy coś. Nie chcę tam też robić cyrku, bo to spory salon, kilkanaście osob tam pracuje, a kobieta nie jest właścicielką, więc napiwek o wartości mniej więcej 10% zapłaconej sumy wydaje mi się lepszym wyjściem. Tym bardziej, że to już jest bankont.
    • inguszetia_2006 Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:53
      Witam
      Zapomnij o tym. Dasz następnym razem. Masz krótkie włosy to częściej chodzisz do fryzjera. Można się tam umówić do pani X, czy z przydziału dają fryzjera? Jak cię sprawa bardzo gryzie, to napisz coś miłego na ich stronie ze wskazaniem na panią X.
      Pzdr.
      Ing
      • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 20:02
        Można umówić się do konkretnej osoby i najprawdopodobniej znowu się do niej wybiorę. I faktycznie chyba zapomnę tym razem, już zresztą po kilku godzinach sumienie zaczyna mi się uspokajać. wink
    • d.o.s.i.a Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 19:53
      Nie daje napiwkow u fryzjera. Za strzyzenie place 65£, z pasemkami 100£. Wydaje mi sie to wystarczajaco duzo za co 6-tygodniowa wizyte.
    • kadfael Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 20:04
      A u fryzjera sie daje napiwki? Nigdy nie dawałam.
    • agni71 Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 21:42
      Zdziwiona jestem, ze tyle osób nie daje napiwków u fryzjera. Ja praktycznie zawsze daję, chyba, że akurat nie mam gotówki, lub za grube nominały.
    • kalina_lin Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 21:56
      Daj następnym razem trochę więcej, niekoniecznie podwójnie. Możesz wtedy w czasie pogaduszek na fotelu wspomnieć, że poprzednio byłaś bardzo zadowolona. Z czekoladkami się nie wygłupiaj wink
      • k1234561 Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 22:18
        Nie daję napiwków u fryzjera.Przecież za swoją pracę dostaje wynagrodzenie.Tym bardziej,że nie chodzę do fryzjerów którzy dopiero biznes zaczynają,raczej do takich polecanych,a oni na brak kasy nie narzekają ,bo ceny mają wysokie.Zatem ile miałabym tego napiwku dać 10 zł,18zł,20 zł chyba by mnie wyśmiali tam.A 50 zł to mnie nie stać aby tak sobie wydać.Przychodzę do salonu,zamawiam usługę i płacę tyle ile pan fryzjer mi powie.Domyślam się,że mają tak skalkulowane ceny,aby wyjść na swoje,zatem moim zdaniem napiwek zbędny
    • zuleyka.z.talgaru Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 22:13
      Ja u fryzjera nie daję napiwków. Nie rozumiem koncepcji. Przecież ma ustaloną dowolnie cenę i nie widzę powodu, żeby dodatkowo płacić.
      • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 22:18
        A kelnerowi?
        • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 04:39
          My z zuleyką chodzimy do panów, którzy są właścicielami salonu, więc sami kalkuluja ceny. Kelner nie jest właścicielem, tylko pracuje dla kogoś, często na smieciowce.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 07:05
            Dokładnie tak jak piszesz.
          • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:46
            A gdybyś zmieniła fryzjera na takiego który pracuje u kogoś to dawałabyś Shellerko czy nie? Napiwek oczywiście smile
            • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:21
              Nie zanosi się na to wink
              Ale już wcześniej napisałam, że czasem przed imprezami idę na samo uczesanie do osiedlowej fryzjerki, która ceny ma niskie i nadal mało klientów, plus zawsze znajduje dla mnie czas, nawet gdy budzę się w piątek i stwierdzam, że w sobotę gdzieś wychodzę big_grin
              I jej daje napiwek, zwłaszcza że i tak muszę płacić tam gotówką.
          • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 13:12
            Ale fryzjerka z mojego przykładu nie jest właścicielką salonu, a pracownicą typu top stylist w dużym salonie. Właściciel nazywa się tam art director i ceny u niego są wyższe. Sporo wyższe. To fryzjer z pewną sławą. Aż tyle moje włosy nie są mi warte, bo nie spędzam mojego wolnego czasu na czerwonym dywanie. wink Więc moja fryzjerka ma płaconą pensję i zarabia na pewno więcej niż w przeciętnym salonie, ale na pewno nie aż taka dużo, bo fryzerki u mnie nie zarabiają kokosów.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 13:45
              Mi to by było wstyd dać napiwek swojemu fryzjerowi big_grin w ogóle niby jak...np. u niego strzyżenie to 180zł - więc co? Miałabym powiedzieć - proszę zaokrąglić do 200? Chyba by mnie wyśmiał big_grin big_grin big_grin
              • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:30
                Albo, jak to czyniły panie w zamierzchłych czasach podejść do nich i wsadzić do kieszonki big_grin
                Myślę, że byłby to ostatni raz, kiedy by cie przyjęli smile)))
                • zuleyka.z.talgaru Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 20:22
                  Jesooo nieee....nikt inny nie ogarnie moich cienkich rudych drutów big_grin
                • quilte Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 20:47
                  O rany, jestem panią z zamierzchłych czasów: wsadzam do kieszonki big_grin Znaczy, do kieszonki kosmetyczce, która chodzi w mundurku z kieszonkami, fryzjerka posiada specjalną szufladkę przy swoim stanowisku pracy i kieszonki nie praktykuje. Przyjmują mnie z entuzjazmem, termin zawsze się znajdzie, czasem przyjadą specjalnie wcześniej, albo zostaną dłużej. Wszyscy zadowoleni.
        • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:37
          > A kelnerowi?
          A sprzedawczyni w sklepie?
        • truscaveczka Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 10:30
          kaz_nodzieja napisał(a):

          > A kelnerowi?
          Kelner rzadko jest właścicielem zakładu gastronomicznego, w którym obsługuje gości, nespa?
          Moja fryzjerka jest właścicielką zakładu. Powiem więcej, często liczy mi za usługę mniej, niż w cenniku, bo chodzimy całą rodziną. I jeszcze zapewnia specyficzne usługi (najmłodsze dziecko się boi strzyżenia i trzeba cudować trochę).
    • b-b1 Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 22:28
      Daj przy następnej wizycie, będzie jak najbardziej ok.
      Napiwki u fryzjera pozwalają mi na niebywały komfort-dzwonię jak mam 2-3 godziny wolne i pytam-mogę teraz? Nigdy nie odmawiają, a terminy mają zawalone.
      • satoja Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 23:16
        a to dziwne, że szanujący się fryzjer ma zawalone terminy i mimo to cię przyjmuje.
        przecież to znaczy, że równocześnie kogoś zmusi do czekania dłużej niż powinien.

        ja mam świetną fryzjerkę, ma swoją bazę stałych klientów i wszystkich traktuje tak samo życzliwie, więc umawia na godziny gdy ma faktycznie wolne, a zawalone terminy ma na 2-3 tygodnie wcześniej.

        odnośnie napiwków, ja zawsze daję, mam wkodowane że powinnam, ale próbuję się tego oduczyć bo niby dlaczego fryzjerowi płacić a informatykowi/księgowej/malarzowi nie?

        takie metody jak twoje-dawać napiwki by mieć dobrą obsługę- to w niektórych restauracjach stosuję, mam takie gdzie jak wchodzę to zawsze obsługa przybiega i znajdzie wolny stolik- bo wiedzą, że nie poskąpimy na napiwku.
        • b-b1 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 07:13
          satoja napisała:

          > a to dziwne, że szanujący się fryzjer ma zawalone terminy i mimo to cię przyjmu
          > je.
          > przecież to znaczy, że równocześnie kogoś zmusi do czekania dłużej niż powinien

          Nie zmusi-dziewczyny potrafią się uwijać jak mają motywacjęwink Bierz pod uwagę, że wizyta podzielona jest na etapy-mycie i suszenie-to może zrobić praktykantka-kolor fryzjerka, czekasz z kolorem-20-25 minut-znowu praktykantka zmywa , a fryzjerka obsługuje innych klientów i na cięcie i modelowanie wraca do Ciebie.
          Moja fryzjerka potrafi pokierować zespołem, żeby był wilk syty i owca cała big_grin



          • zuleyka.z.talgaru Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 07:20
            Fabryka nie fryzjer. Wolę spokokniejszą atmosferę niż dzikie biegi między klientkami.
            • b-b1 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 07:24
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > Fabryka nie fryzjer. Wolę spokokniejszą atmosferę niż dzikie biegi między klien
              > tkami.

              Ja też i dlatego tam chodzę od latwink
            • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:27
              Już widzę "tą" minę naszego mistrza na taki chaos big_grin
              • b-b1 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:37
                shell.erka napisała:

                > Już widzę "tą" minę naszego mistrza na taki chaos big_grin

                Jeśli mistrz jest właścicielem, to nie pozwoliłby sobie na "coś" takiego układając grafik zapisów.
                Moja fryzjerka tam "tylko" pracujewink-grafik układają tak, że nie muszą się sprężać-czyli -czy się stoi, czy się leży .....

              • madzioreck Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 15:06
                Moja znajoma chodzi do takiego "mistrza" i w jego salonie faktycznie panuje taki chaos. Strzyżenie + farbowanie = 4 godziny siedzenia na dupie w salonie, bo właśnie jest "taśma". Ceny jak za zboże, terminy 2-3 miesiące do przodu, w ten chaos nikogo się nie wciśnie, nie ma przebacz big_grin Ale strzyże rzeczywiście fantastycznie.
                • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 16:07
                  Kiedyś byłam w takim "topowym" salonie. Spóźnienie 45 minut. Nikt w tym czasie (ani zresztą w trakcie usługi) nie zaproponował mi nawet przysłowiowej szklanki wody ani też specjalnie nie ubolewał nad tym, że tyle musiałam czekać mimo, że byłam punktualnie. Efekt taki sam jak u innych fryzjerów nie będących ostatnimi partaczami. Fryzjerki nad głowami rozmawiały między sobą m.im. o chorobie serca jednej z nich. Słowem miła atmosfera smile
          • satoja Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 13:09
            Ale o czym ty mówisz? Przecież to jest normalna kolej rzeczy że dobra fryzjerka ma z sobą osobę do pomocy a nie robi wszystkiego sama, fryzjerka zna czas poszczególnych zabiegów jakie trzeba wykonać i umawia klientów tak, że jak jednemu kończy nakładać kolor to drugi zapraszany jest do mycia, masażu głowy i przygotowywany do "obróbki specjalisty", jak jeden trzyma kolor ogląda gazetki i pije herbatę to drugi jest strzyżony, wszystko płynnie i czekania góra kilka minut.
            Nie po to idę do fryzjera, żeby znosić latające sprintem z obłędem w oczach stażystki i znosić ich "naukę" na swojej głowie a w przypadku pojawienia się bardziej napiwkowej paniusi być obsłużonym kilka razy szybciej niż normalnie bo trzeba miejsce zwolnić.. brrr.
            Moja fryzjerka ma stałą pomoc doświadczoną fajną dziewczynę, pachnący lokal z miłą muzyczką i klientów tylu, że terminy obstawione dokładnie, wcisnąć w okienko coś może jak ktoś termin odwoła i żadne "przyśpieszanie" tego nie zmieni bo jest konkretną osobą i wie ile czasu na daną fryzurę potrzebuje.
            • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:43
              Dokładnie. Ja na ok 3 dni przed wizytą dostaje SMS z prośbą o potwierdzenie. I raz mi się zdarzyło że faktycznie odwołałam. Na moje miejsce czeka kolejka chętnych.
              Podobnie w drugą stronę - dzwonie i pytam, czy ktoś nie zrezygnował. Wiedza wcześniej i wtedy można dopasować.
              Ale już wizyta odbywa się w takim slow motion wink taka celebracja normalnie, czasem mnie rozsmieszajaca. Cicha muzyczka, w tle fashion tv bez dźwięku... Rozmowy przyciszonym głosem... No czuje relaks, mimo że wiem, że gdzie indziej byłoby pewnie szybciej. I taniej.
              Ale serio, ja nie lubię tego właśnie gwaru, śmiechow, pokrzykiwan, 10 pracowników plączących się dookoła.
              Tyle, że docenilam ten fakt dopiero po 30tce. Wcześniej było mi wszystko jedno.
              • b-b1 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 16:16
                shell.erka napisała:

                > Ale serio, ja nie lubię tego właśnie gwaru, śmiechow, pokrzykiwan, 10 pracown
                > ików plączących się dookoła.
                > Tyle, że docenilam ten fakt dopiero po 30tce. Wcześniej było mi wszystko jedno.
                >
                A ja po 30tce doceniłam fakt posiadania dobrego fryzjera-i jest mi wsio ryba, czy w salonie pokrzykują, śmieją się, czy muzyczka relaksująca, a kawa gorąca wink

                "Twój model" mam już za sobą-zapisy na kilka miesięcy, dwóch mistrzów, och, ach, którzy tego nie robią, tamtego nie robią- bo to przestarzałe, tak nie tną, a inaczej to już w ogóle, tylko ich model cięcia jest najlepszy, z wszystkimi od razu po imieniu-bo jak w rodzinie , wizyta 4 godziny i multum rzeczy najlepszych na rynku światowym na głowie. Wytrzymałam...dopóki mi się włosy nie zaczęły kruszyć.
                ....a potem zaczęłam szukać najlepszego fryzjera dla moich włosów i ...znalazłam big_grin
                • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 17:10
                  A nie nieeee... Ja siadam i mówię: "tak, żeby było ładnie".
                  I jest.
                  Pierwszy raz od 10 lat mam włosy za łopatki, mimo regularnego podcinania końcówek. Bo podcinane są końcówki.
                  Jak powiedziałam, że trochę mi się kręcą po umyciu i nie wiem, czy może zamiast męczyć je prostownica, nie spróbować tych loków jakoś wydobyć, popatrzył i wyszłam z naturalnymi lokami i krótkim szkoleniem z obsługi dyfuzora.
                  Jak chciałam grzywke Szumowskiej, wyszłam z taką. Ostatnio poszłam z fotka koloru, bo poprzednim razem nie do końca się dogadaliśmy - mam to czego chciałam. Ale wiem, że jeśli by coś do mnie nie pasowało uczciwie by odradzil.
                  Dlatego ten spokój to taki bonus. Ważny, ale nie najważniejszy.
                  Acha i wystrój - nie oniesmiela przepychem w stylu glamour (tak modnym, sądząc po oglądanych programach o ratowaniu salonów), ale jest bardzo czysto, panuje minimalizm, mega porządek, zero przyrządów na wierzchu, przy każdym stanowisku szafka na torebkę dla klientki. Niby nic, a jednak.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 20:21
                    Noooo to tak jak u mnie smile
                  • satoja Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 11:15
                    Ja mówię "coś ładnego w takich a takich odcieniach" albo "nie mam pomysłu a potrzebuję odmiany i trochę szaleństwa, niech pani coś wymyśli" albo "ta ostatnia fryzura mi odpowiada więc kontynuujemy tę tendencję" -
                    moja fryzjerka się ze swoim "mistrzostwem" nie obnosi choć konkursy wygrywała, nie trzyma klientów po 4 godziny w salonie, ceny ma przyzwoite,
                    (kiedyś znajoma się chwaliła że chodzi do dobrego fryzjera bo obcina ją przez 3 godziny i płaci za samo obcięcie kilkaset zł... no sorry, dla mnie to nie jest dobry fryzjer tylko przerost formy nad treścią) ,
                    moja nie zawiesza obrazów w złotych ramach by podnosić sztucznie prestiż lokalu ani nie dołącza kawy w 20tu smakach za 30zł filiżanka, tylko skupia się na robieniu fryzur w przyjemnych dla ludzi warunkach
                    jest fajną pogodną kobietą przyjazną ludziom i - najważniejsze- podchodzącą do klienta indywidualnie i z dużym szacunkiem co się czuje. Świetny fachowiec, z przestronnym czystym salonem wygodnie urządzonym pod klienta, nie ma jakiegoś harmidru i biegania stażystek, nie ma głupich plotek między personelem nad głową klientki (jak bywa w sąsiednim salonie) , wie która klientka lubi pogadać i gdy nią się zajmuje to rozmawiają, a która woli pomilczeć. A jak widzi, że włosy zniszczone to serwuje dodatkowe zabiegi z własnej inicjatywy, używa środków możliwie najłagodniejszych dla włosów, nie wiem od lat co to są rozdwojone końcówki czy przesuszone włosy, kolor czy układ fryzury doradzi pasująca do człowieka a odradzi pomysły nierokujące na udane
                    Czasem mi przeszkadza, że ma wszystko tak sprawnie zorganizowane i nie siedzę z musu dodatkowej godziny bo tylko u fryzjera przeglądam "Twoje Style" czy inne kolorowe gazetki i nie zawsze podczas wizyty zdążę wszystkie horoskopy przeczytaćtongue_out
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 11:37
                      Ja u swojego fryzjera spędzam godzinę. Kawka, cięcie i narka. Ale jest cisza, nikt nie łazi w te i wewtę, muzyczka sobie leci. Spędzałabym może tam i więcej czasu ale mam tak piękny naturalny kolor, że nie muszę go przygrywać farbą smile
                      • satoja Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 15:27
                        Ja zazwyczaj robię cięcie i kolor, więc jestem tam niewiele ponad 1,5 godziny, nigdy nie utkwiłam na dłużej niż 2 godziny. Jak trzymam farbę to proponowana jest kawa/herbata z dołączonym kruchym ciasteczkiem. A w tygodniu przed samymi św Bożego Narodzenia klientki dostają drobne upominki z dedykacją od firmy.
        • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:34
          Tak robił pewien salon na Ogrodowej, w którym jak tylko zadzwoniła Grażynka np. wink dzwonił do klientki (a czekało się na termin nawet pół roku) i przekładal jej wizytę, albo zamiast umówionego właściciela ta "gorsza klientka" zajmowała się pracownica.

          Dla mnie dno.
    • solejrolia Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 22:30
      Nie daję napiwków.
      Dla zasady (nie z oszczędności, skąpstwa)
      po to ustalana jest konkretna cena za usługę, by właśnie tyle zapłacić. Mnie za moje usługi NIKT nigdy napiwku nie dał, a wręcz przeciwnie- wielu z klientów targuje się, chce urwac końcówkę i ogólnie im zamożniejszy klient tym gorzej z zapłatą.
      więc, dla zasady napiwków nie daję.
      ale żeby nie było- dla równowagi nie targuję się, albo mnie stać na drogiego fryzjera,czy inna usługę, albo nie stać, i jak słyszę kwotę do zapąłty (nawet jesli póxniej okaże się wyższe niż załozyliśmy początkowo) to płacę bez jęczenia i marudzenia.
      • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 22:39
        I miesięcznie zarabiasz (mimo tych marudzących klientów) tyle samo co przeciętny fryzjer lub mniej czy raczej dużo więcej?
        • landora Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:23
          Fryzjerzy też bywają właścicielami firm.
          Ja w tej samej branży co Solejrolia i mam identyczne zdanie.
          • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:45
            Dlatego celowo napisałam "przeciętny fryzjer" (czyli najczęściej występujący), a jednak więcej jest tam pracowników pracujących u kogoś niż właścicieli firm. Dlatego pytam czy przy tych marudzących klientach zarabiacie właśnie tyle co ów "przeciętny fryzjer" (pracujący u kogoś) czy jednak więcej?
            • naomi19 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 17:08
              Napiwki są po coś. Nie są dla każdego... i nie każdy to zrozumie.
              Daję napiwek w konkretnym celu, bo mam mało czasu i problem, żeby ustalić dogodny termin. Daję napiwek= mam korzyść.
            • landora Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 17:09
              Zależy od sezonu.
        • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:39
          Sugerujesz, że wszystkie osoby korzystające z usług fryzjerskich zarabiają powyżej średniej krajowej?
    • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 19.10.16, 23:31
      Kurcze jak to jest z tymi napiwkam, teraz to wszedzie trzeba dawac napiwki! kurier przyjdzie wypada dac napiwek, facet z pizza napiwek, fryzjer napiwek, kosmetyczka napiwek. Trzebaby zarabiać tylko na te napiwki. Ja daję tylko w restauracjach 10% i jakoś łatwo mi to przychodzi jesli widze młodych studentów dorabiajacych, to samo z pizza. Nie wyrobiłabym z tymi napiwkami i zarabianiem na nie ale tez tego nie rozumiem czemu tak to wszyscy popierają. Przez to i ja czuję się zobowiązana i nie wiem czy jednak fryzjerowi nie wypada dać tego napiwku. Mi nikt w pracy nie daje napiwków i bardzo dobrze tez bym sie czula zobowiązana. To są jakieś dziwaczne wymysły z tymi napiwkami. Każdy pracuje i zarabia i tak powinno być, a nie poczucie zobowiązania i wstydu czy napewno wszystko ze mną ok jeśli komuś czegoś nie dam. Nie wiem skąd się to wzieło. Kiedyś nie było takie nagminne. Teraz wszędzie oczekuje się napiwków.
      • lady-z-gaga Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 06:39
        "Kiedys" czyli zawsze się dawało - napiwek fryzjerce, jakiś grosik praktykantce za mycie głowy. I starsze pokolenie nadal tak ma, emerytki dają po kilka złotych, ale dają. To raczej chytrosc pt "mnie nikt nie daje, to i ja nie będę"jest nową modą.
        • paniusia.aniusia Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 07:37
          Pamiętam,ze jako dziecko zawsze towarzyszylam babci w wizytach i fryzjera. I bardzo mnie dziwilo co Panie wkładają do kieszonki fartuchy fryzjerki. To na pewno nie było wyliczone 10 czy 15 % tylko jakieś drobne kwoty. Ale sama sytuacja bardzo powszechna.
          • kalina_lin Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:35
            Też pamiętam. Za głębokiej komuny już był zwyczaj dawania napiwków fryzjerkom. Do restauracji się nie chodziło na co dzień, o kurierach nikt nie słyszał, ale napiwek dla fryzjerki był powszechny.
        • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:26
          Chytość? ja się bardzo dobrze czuję, że nie dostaję nic od nigo, bo jak piszę z tym bym się źle czuła, czułabym się zobowiązana. Nie lubię też ekstra rzeczy dawać bo czuję się skrępowana, czy napewno nie za mało, a może za dużo, a może jednak nie wypada....Dla mnie są to krępujące sytuacje. I gdybym dała fryzjerce napiwek i się z nią zbyt spouchwaliła to bym się już pewnie więcej u niej w zakładzie nie pojawiła. Lubię jednak ten dystans klient- pracodawca. I w razie niezadowolenie zgłosić to, a nie znowu krępować się bo przeciec nasze relacje sa juz bardziej kolezenskie
          • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:32
            Byłam niedawno u bardzo miłej fryzjerki i faktycznie na 1/2/3 wizytach by mi to nie przeszkadzało ale pozniej juz tak, bo za duzo o sobie opowiadala i za duzo chciala o mnie wiedziec. Lubie i anonimowosc, mam swoich znajomych i brak zobowiązań w jedną i drugą stronę. Napewno wolę dawać niż dostawać ale napiwki są dla mnie kłopotliwe
          • kalina_lin Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:38
            Ale danie napiwku nie przenosi relacji na stopę koleżeńską. Takiego argumentu przeciwko napiwkom jeszcze nie słyszałam. Koleżanek nie obdarzam drobnymi kwotami.
            A u fryzjerki po prostu przy płaceniu proszę o zaokrąglenie kwoty w górę - przykładowo - jak policzy mi 140 zł, to daję 150 i nie biorę reszty. Gdzie tu spoufalanie?
            • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:52
              No nie wiem, bałabym się, że za piątym , dziesiątym razem zaczełaby na siłę być miła, starałaby być ze mną w blizszej relacji. Patrzę przez pryzmet siebie, bo ja czułabym się zobowiązana gdyby mi jedna i ta sama osoba zawsze coś dodatkowo dawała.
              • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 09:04
                Jest wiele osób na tym świecie i podejrzewam, że znajdą się fryzjerzy z podobnym do mnie charakterem, którzy tez się zle z tym czują, a wydaje się, że powinni się cieszyć z dodatkowego grosza dla siebie.
              • kalina_lin Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:31
                Ale mnóstwo osób cos dodatkowo daje. Niczym specjalnym sie z tego grona nie wyróznisz, zobowiazanie też żadne. Ot miły gest.
              • agni71 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:34
                U kurczę, byłaby miła, a to straszne, jak tu zareagować?! Dzika jakas jesteś wink
                • naomi19 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 17:11
                  Lęk przed bliskością, bo bliscy krzywdzą. Wiele osób to ma.
                  • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 11:00
                    Może być lęk, może być zwykły introwertyk, któremu pęka głowa od czczego gadania.
      • lieu Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 07:48
        Jeszcze taksówkarzowi
        • shell.erka Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:46
          Taksówkarzom daje napiwki zawsze.
          • fifiriffi Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 10:16
            shell.erka napisała:

            > Taksówkarzom daje napiwki zawsze.

            hahhahha
            nie ma to jak "złotówie "dać napiwek, a on cie wyroluje na kolejne dwa napiwki ma w cenie big_grin
      • lauren6 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:08
        Kilka dni temu byłam u dentysty, gdzie za zrobienie zęba zapłaciłam dobrych pare stów, bo dentysta naciągnął mnie na nowoczesne znieczulenie (2× droższe) itd. Teraz się zastanawiam czy oprócz tych kilku stówek powinnam była zostawić 50 zł napiwku, bo inaczej jestem dziadem?
        • lady-z-gaga Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:13
          Najpierw sprawdź, ile zarabia dentysta, a ile fryzjerka (nie we własnym zakładzie, ale zatrudniona np w sieciówce), a potem ironizuj.
          • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:22

            A co myslisz, ze stomatolodzy u siebie zarabiaja? najczesciej pracuja tez dla kogos i wcale kokosow nie mają gwarantuje
            • lilly_about Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:13
              Serio? Weź się nie ośmieszaj
              • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 11:19
                Oczywiscie, ze tak myslisz, ze mlodzi stomatolodzy w tzw sieciówkach świetnie zarabiają? a w życiu...chyba ze na 2etatach
                Nawet ludzie, ktorzy zakladaja wlasny gabinet wcale łatwo nie mają, wiesz ile kosztuje sprzet stomatologiczny? materiały w stomatologii? to się liczy w setkach tysiecy złotych, czesto i więcej niż milion złotych, ludzie się zadłużąja, spłacają kredyty, bo nie kazdy odziedziczył zakład po rodzicach
                • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 11:27
                  Widziałaś kiedyś ubogiego stomatologa? Bo ja nigdy.
                  • lauren6 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 13:12
                    Też nigdy. Tak samo jak nie widziałam ubogiego fryzjera.
                • lilly_about Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 11:36
                  Wyobraź sobie, że wiemwink i bardzo mnie twoje komentarze na temat stomatologów bawią
          • fifiriffi Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:36
            lady-z-gaga napisała:

            > Najpierw sprawdź, ile zarabia dentysta, a ile fryzjerka (nie we własnym zakładz
            > ie, ale zatrudniona np w sieciówce), a potem ironizuj.


            fryzjer fryzjerowi nierówny.I nie sądzę, żeby ematka chodziła do takiego osiedlowego.
            Chociaż? nie wiem co znaczy "lokalny" fryzjer big_grin

          • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:42
            Klient klientowi również nierówny. To, że ktoś chodzi do fryzjera, to naprawdę nie oznacza, że jest krezusem. W obecnych czasach korzystanie z tego typu usług to raczej standard.
          • lauren6 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:58
            A skąd jest ta różnica zarobków? Może stąd, że stomatologiem zostaje osoba po trudnych studiach, fryzjerem można zostać po zawodówce. Jednej osobie należy się napiwek, a drugiej już nie, bo tej pierwszej nie chciało się uczyć i pracuje w gorzej opłacanym zawodzie?

            Z mojej perspektywy jedna osoba grzebie mi w zębach, druga we włosach. Jeśli dawać napiwek to albo wszystkim, albo nikomu.
            • fifiriffi Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 09:00
              nie wiem ile zarabia stomatolog, który tak sie uczył.Wiem ile zarabia fryzjer. Sam sobie "na włościach"
              I nie ma żadnego salonu.

              Pewnie mogą zarabiać porównywalnie.Bo pomoc stomatologa podejrzewam też jej zarobek doopy nie urywa.
              Dzisiaj ukończona szkoła niekoniecznie odnosi się do wysokości zarobków.
              • lauren6 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 09:05
                To tym bardziej nie rozumiem argumentu o zarobkach w kontekście dawania napiwku fryzjerom, dentystom nie.
                • agni71 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:36
                  Byc może historycznie uwarunkowane to było wysokością zarobków. Dla mnie, we współczesnym świecie napiwek dla fryzjerki, kelnera czy kosmetyczki to sprawa zwyczajowa. Jak widac, zwyczaj zaczyna zanikać.
            • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:41
              Dajcie z tym spokój "nie chciało się uczyć". Trudniejszym studiom nie każdy podoła i nie chodzi tu o lenistwo. Promil osób pracujących w usługach to te którym "nie chciało się uczyć" bo inaczej skończyłyby trudniejsze studia. Weźcie też pod uwagę, że część osób z uboższych rodzin nie może sobie pozwolić na pięć lat bez pracy na etat, więc po skończeniu liceum idą do pracy, a nie na studia. Takie nie szanowanie cudzego zawodu, człowieka... Ludzie którym się nie chciało uczyć, zwykle też nie chce im się pracować, więc w usługach ich raczej nie spotkacie. Trochę szacunku do człowieka. uncertain
    • lilly_about Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:12
      Nie daję napiwków fryzjerowi. Płacę tyle, ze myślę, że ten napiwek jest spokojnie wliczony w cenę.
    • fifiriffi Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 08:28
      umówmy się,że wizyta z "top stylistką" w dwa dni nie załatwisz wink
      • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 16:28
        fifiriffi napisał:

        > umówmy się,że wizyta z "top stylistką" w dwa dni nie załatwisz wink

        Jak dla mnie to ona jest top. Ten salon może pozwolić sobie na najlepszych fryzjerów nie tylko w mieście, ale nawet w regionie, dlatego takich top stylistów pracuje tam kilkunastu. Że mają wolne terminy? No coż, to nie usługa dla przeciętnej kieszeni, ja sama uważałam te ceny tam za nieco przesadzone. Mimo tego nie jestem pewna, czy pracownicy tam aż tak dużo zarabiają. Mechanicy składający Porsche w fabryce pewnie też nie s...ją dukatami.
        • fifiriffi Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 10:14
          chodzę do znanego salonu.Dwa salony na nasze województwo. Właściciel znany na całą PL.
          Też pracuje kilku stylistów, salon otwarty od 9-20 a jednak nie ma szans umówić sie w dwa dni do żądnego z nich smile
          • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 15:29
            ifiriffi napisał:

            > chodzę do znanego salonu.Dwa salony na nasze województwo. Właściciel znany na c
            > ałą PL.
            > Też pracuje kilku stylistów, salon otwarty od 9-20 a jednak nie ma szans umówić
            > sie w dwa dni do żądnego z nich smile

            Ja nie mieszkam w PL, więc niekoniecznie obowiązują mnie polskie procedury kolejkowe. Zresztą nie bardzo wiem, o co ci chodzi. Chcesz udowodnić, że moja fryzjerka nie jest top stylistką? Jest, bo taki ma tytuł w salonie i swoimi umiejętnościami wybija się powyżej przeciętnej. Od mniej więcej 35 lat korzystam regularnie z profesjonalnych usług fryzjerskich i mam pewne porównanie. I nawet gdyby nią nie była, to jakie to ma znaczenie? Nie snobuję się na top stylistów, nawet niechętnie tam poszłam, bo wydawanie kupy forsy nie poprawia mi wcale humoru. Gdyby na rogu była jakś pani, która za parę euro da radę moim włosom, to nie tęskniłabym do luksusu czerwonych ręczników i cappuccino na dzień dobry, ale niestety u mnie jest tak, że dobrzy fryzjerzy nie pracują w tanich salonach. Ja zadzwoniłam tam, opisałam sytuację, że jest tragedia, nie mogę na siebie patrzeć i potrzebuję koniecznie kogoś doświadczonego, kto mi doradzi i mnie poratuje, i dostałam termin za dwa dni. Nie wiem czy tam zawsze jest taka łatwo, ale może miałam po prostu szczęście, bo ktoś zrezygnował.
    • serei Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 09:14
      ja daję zawsze mojej fryzjerce bo jest świetna w tym co robi, bo czuję się dobrze w jej "rękach" bo wciąż doszkala się na własną rękę w swoim fachu ( właścicielka strzyże tylko panów takie umiejętności ma) i bo mogę. Usługa usługą, ale mogłabym przesiedzieć te 2 godziny ( farbowanie, strzyżenie) w ciszy a idę jak do przyjaciółki. Napiwki daję też kurierom ( końcówki kwoty), kosmetyczce a dla pani w sklepie jestem nadzwyczaj miła. Praca w usługach jest parszywa a skoro mogę docenić czyjąś naprawdę dobrą obsługę to to robię i nikt mi nie powie, że "przecież już dostaje za to kasę". Taka sama kasa jest za obsługę na odczepnego i za obsługę jak vipa i za to te napiwki
      • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:05
        > Napiwki daję też kurierom ( końcówki kwoty), kosmetyczce a dla pani w sklepie jestem nadzwyczaj miła.
        A dlaczego nie dajesz napiwku pani w sklepie?
        • agni71 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:37
          Bo nie ma, i nigdy nie było takiego zwyczaju?
          • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:44
            No właśnie, więc chodzi o zwyczaj, a nie o to, czy ktoś zarabia mało czy dużo, jak sugerują niektóre forumki.
            • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:57
              I w związku z tym może należy zastanowić się nad zasadnością dawania napiwków w obecnych czasach, a nie wyzywanie innych od dziadów (oczywiście nie twierdzę, że Ty użyłaś tego określenia, ale pojawiło się w tej dyskusji).
              Mnie osobiście wydaje się (mogę się mylić), że kiedyś z usług korzystały głównie osoby o nieco wyższym statusie społecznym (moja mama np. sama sobie przerabiała ubrania, robiła trwałą, do restauracji w ogóle się nie chodziło, mieliśmy raczej skromne dochody), usługodawcy rzeczywiście kiepsko zarabiali. Dlatego też osoby korzystające z usług zostawiały napiwki.
              Obecnie czasy są inne, z usług korzysta znakomita większość ludzi, są wśród nich również tacy, którzy zarabiają często mniej, niż np. fryzjerka. Nie widzę więc powodu, dla którego ekspedientka zasuwająca 8 godzin dziennie na kasie i przerzucająca ileś kilogramów z palet na półki, zarabiając przy tym 1500 zł, miałaby korzystając z usługi określonej cennikiem zostawiać jakiekolwiek napiwki.
              • lubieczeresnie Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 11:13
                Ciebie nazwały dziadem, mnie dzikusem bo nie lubię zobowiązań ani zbytniego spoufania w relacji kient- pracownik smile czyli juz napiwek nie ma byc bezinteresowny, ma byc obowiazkiem bo inaczej jestes wykluczona smile
                • agni71 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 16:00
                  Jesteś dzikusem, jesli czyjaś uprzejmość rodzi w tobie dyskomfort i lęk, że za tę swoją uprzejmość czegoś będą od ciebie oczekiwać. A oczekiwac będą tylko, a może aż, w twoim przypadku, również uprzejmości. I bynajmniej nie jest to zobowiązujące do niczego.
              • agni71 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:59
                Nie do końca z tym wysokim statusem, chyba, że myślimy o innych czasach, pisząc "dawniej". Pamiętam, że za PRL moja mama (a nie przelewało się nam) chodziła do fryzjera raz na tydzień-dwa, na zwykłe czesanie. I wiele kobiet wtedy tak robiło, chyba ta usługa była cenowo wówczas bardziej dostępna niż teraz. Zgoda, że czasy się zmieniły, ja przeważnie napiwek fryzjerce daję (tradition!), ale juz np. kurierom nie.
        • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:37
          Zakupy są codzienne, więc człek by zbankrutował. Do fryzjera chodzi się rzadziej.
          • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 10:49
            Dla pni sprzedawczyni to marne pocieszenie. A śmiem twierdzić, że ekspedientka zarabia dużo mniej niż doświadczona fryzjerka.
            BTW. dużo rzadziej niż do fryzjera chodzi się np. do krawcowej, szewca, korzysta z usług ekipy remontowej itp. Czy im wszystkim również zostawiasz napiwki?
        • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 13:27
          maslova napisała:

          > A dlaczego nie dajesz napiwku pani w sklepie?

          Dlatego, że fryzjer, a zwaszcza dobry fryzjer, to dla mnie praca kreatywna, wymagająca czegoś więcej niż tylko uprzejmości. I nie trzeba dawać zawsze napiwków, a tylko wtedy gdy się jest wyjątkowo zadowolonym.
          • maslova Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 15:34
            Ależ ja nie twierdzę, że nie można dawać napiwków, nie rozumiem jedynie opinii, że jeśli ktoś ich nie daje, to znaczy, że jest chamem i skąpiradłem. Zresztą, ekspedientka np. w sklepie odzieżowym może również wykazać się kreatywnością i dobrać klientce strój, o jakim nawet jej się nie śniło.
        • serei Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 10:06
          ponieważ pani w sklepie ma kasę fiskalną z której się rozlicza i nie może sobie zabrać nadwyżki bo zostanie oskarżona o malwersacje wink
          • fifiriffi Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 11:38
            a gdzie teraz nie ma kas fiskalnych? Fryzjerzy nie wyciągają 20tys? że nie muszą mieć?
          • madzioreck Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 15:27
            W restauracjach też są kasy fiskalne, w taksówkach też i u fryzjerów też, więc...?
          • maslova Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 16:08
            Przecież w zakładach fryzjerskich też są kasy fiskalne.
    • beata985 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 12:19
      poszłabym drugi raz do tej fryzjerki na cięcie, głośno wyraziła swój zachwyt nad fryzurą, najlepiej jka by inne klientki słyszała i dała napiwek o ile takie daję.....
    • pulcino3 Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 16:08
      Napiwek swojej fryzjerce zawsze daję, bo tylko ona jest mnie w stanie zadowolić. Co więcej- ona mnie mniej kasuje jako stałą klientkę, a ja jej więcej "w zaokrągleniu" płacę,więc taki mały niepisany deal między nami jest smile
    • black_halo Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 17:18
      Tez masz pomysly. W salonach fryzjerskich nie daje nigdy napiwkow a juz zwlaszcza w Belgii.
      Nie jestem pewna ale w Niemczech napiwki sa chyba wliczone w cene.
      • snakelilith Re: Napiwek u fryzjera 20.10.16, 21:14
        black_halo napisała:

        > Nie jestem pewna ale w Niemczech napiwki sa chyba wliczone w cene.

        W Niemczech napiwki daje się często. Daje się zwykle 5-10% płaconej sumy, ale nie zawsze, a wtedy gdy jest się zadowolonym z usługi. Nie dasz napiwku, to może być zrozumiane, że ci się nie podobało.
        • black_halo Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 10:55
          W Belgii na 100% jest wliczone w cene ale czesto zostawiam koncowki albo cos ekstra jesli mi sie naprawde podobalo. Ale nie u fryzjera, fryzjer dostaje za swoja prace pensje. Taksowkarz podobnie.
          • madzioreck Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 15:48
            A to kto w Belgii nie dostaje pensji za swoją pracę?
            • kaz_nodzieja Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 16:03
              Celna uwaga.
    • tully.makker Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 14:35
      Ostatnio bylam na doborze okularów i pierwszy raz od 10 lat ma szkla przez które widze, co sie wokół dzieje. Przy najblizszej okazji zaslam do zaklad i podziekowalam panu ktry dokonal doboru szkieł i pani ktora mnie wsparła w doborze oprawek.
      Wydaje mi sie, ze u opoyka nie daj sie napiwków, wiec nie dalam. Ale u fryzjera daję, choc strzyze mnie właścicielka. Tak wiec moj plan dzialan bylby taki: Zaszlabym i podziekowała pani, która uratowała tragedie. A nastepnym razem dalabym wiekszy napiwek, mowiac, ze to takze za poprzedni raz (zeby sie nie przyzwyczaiła smile)
    • hermenegilda_zenia Re: Napiwek u fryzjera 21.10.16, 15:21
      Napiwki daję z reguły zawsze, ale wyłącznie w 2 przypadkach - kelnerom i fryzjerkom, a w zasadzie fryzjerce, bo strzygę się u tej samej osoby od prawie 10 lat. Jest to jedyna osoba, co do której mam pełne zaufanie w kwestii swoich włosów i wiem, że zawsze będę zadowolona, gdy co jakiś czas zbierze się mi na eksperyment i poproszę o zaproponowanie nowej fryzury. Przez te 10 lat wciąż jesteśmy na "pani", choć jesteśmy mniej więcej równolatkami. Zazwyczaj zostawiam 10 zeta ekstra, jeżeli akurat tak się zdarzy, że nie mam gotówki/drobnych przy sobie nie ma tragedii, po prostu dam następnym razem znowu, ale z reguły jest to znowu 10 złotych. Koszt samej usługi waha się między 200 a 300 pln, ale fryzjerka nie jest właścicielką, więc dostaje pensję z salonu, nie sądzę żeby były to kokosy, więc dla mnie kobieta i jej ręce jest warta każdego grosza z tej dodatkowej dyszki. W bonusie wiem, że jeżeli będę musiała awaryjnie pójść do fryzjera, albo zmieni się dogodny dla mnie termin, kobitka zawsze mnie gdzieś wciśnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka