snakelilith
19.10.16, 18:59
Sytuacja taka. W zeszłym tygodniu byłam u fryzjera. Ponieważ fryzura wydawała mi się stosunkowo prosta, krótszy bob bez większych udziwnień, poszłam do ekonomicznej sieciówki, gdzie za każdym razem tnie jakieś inne, mniej lub bardziej utalentowane dziewczę. Zrobiłam błąd, bo okazało się, że wyszło nie to co chciałam. Z tyłu zbyt wycieniowane, z przodu zostało za dużo, a to jak wyharatała mi grzywkę woła o pomstę do nieba. Po dwóch dniach nie mogłam na siebie patrzeć, więc zadzwoniłam do jednego z droższych salonów w mieście i umówiłam się z tzw. top stylistką na ratowanie tego co zostało. Kobieta bardzo się postarała, zdiagnozowała szkody, doradziła, ścięła. Do końca nie jest szczęśliwa, bo niestety jest krócej niż bym chciała, ale inaczej się niestety przy sytuacji wyjściowej nie dało. Przy płaceniu nie dałam jej napiwku. Sama nie wiem dlaczego. Płaciłam kartą, w dodatku przy kasie, czyli u innej koleżanki. Poza tym, wąż mi się w kieszeni trochę otworzył, bo tam jest pieruńsko drogo, a ja kilka dni temu wybuliłam już forsę na pierwszego fryzjera. No i nie byłam pewna, czy naprawdę jestem zadowolona, bo wiele razy było już tak, że w salonie wygląda cudo, a w domu okazje się, że coś tam nie gra. Ale tym razem jest super, cięcie jest perfekcyjne i żałuję, że nie dałam napiwku. Chciałabym by wiedziała, że jestem zadowolona i doceniłam jej starania. Więc co robi teraz ematka? Czeka do następnej wizyty i wtedy daje podwójny napiwek? Albo idzie przy okazji do salonu, na przykład jutro, przeprasza, że nie miała przy sobie gotówki i wręcza napiwek? Albo zapomina o sprawie, bo przecież napiwek nie jest oczywistością i wcale nie trzeba go zawsze dawać, szczególnie gdy w salonie mają ceny o 30-50% droższe niż u innych? Alternatywne pomysły?