obrus_w_paski
17.12.16, 19:20
Bez oceniania nikogo. Sporo z was/ nas twierdzi, ze jakaś pojedyncza zdradę by wybaczyła w satysfakcjonującym związku, a o jakiś jednorazowych puknieciach męża wolałaby nie wiedzieć. I Ok, zrozumiałe.
A co z drugiej strony? Czyli na ile wy mogłybyście sobie pozwolić? Co musiałoby się stać, żebyście zdradziły (nawet jednorazowo) w dobrym związku? Akceptujecie możliwość _waszej_ zdrady, czy raczej trzymacie się w ryzach?