lubiebarszcz
06.01.17, 09:31
Przeprowadziłam się niedawno do domu, uliczka dość spokojna, nowe domki plus gdzieniegdzie rudery. Mam psa i niemowlę. Pewnego wczesnego ranka wyszłam z psem na spacer, ulica pusta, ciemno i naprzeciw mnie idzie samotny wilczur. Przestraszyłam się nieźle, nie był agresywny ale nogi mi zmiekły. Widziałam go pozniej kilka razy samego, mój mąż też, i wczoraj przydybałam go, gdy przeskakiwał przez płot na posesję. Nie jest to chyba dom mieszkalny a jakiś zakład czy coś, nie ma szyldu, są tam 2 wilczury. Dzwonka brak. Wczoraj podczas spaceru przydybałam faceta z tej posesji, gdy chyba na noc wyjeżdzał stamtad. Przedstawiłam mu sytuację, mówię, żeby coś z tym zrobił a on na to, że pies nie jest groźny, że przeskakuje przez ogrodzenie a on ogrodzenia nie podwyższy, na łańcuch go nie weżmie i że chyba musiałby go zastrzelić. Zebym była dobrej myśli (!!!) bo on raczej (??!) nic nie zrobi chyba że mój pies będzie agresywny (moj pies to 9kg kundelek zawsze na smyczy). No i ze jest szczepiony. To ostatnie mnie rozwaliło, chyba mam się cieszyć bo jak pogryzie to szczepiony! Jak za chwilę wracałam ze spaceru a facet mijał mnie w samochodzie to się zatrzymał i powiedział, że zamknął psy a gdy ja za chwilę mijałam jego 'dom' to 2 wilczury biegały! Co robić? Myślę, że ten pies faktycznie nie jest bardzo groźny ale nie znam go, nie chce ryzykować i bać się, tym bardziej ze często rano chodzę (o 5.30) gdzie ulica pusta.