Dodaj do ulubionych

nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie!

20.01.17, 21:16
Mam córkę 14 lat. wiem, że to trudny wiek ale ...Córka jest osobą nieśmiałą, ma bardzo trudne relacje z rówieśnikami. Nie potrafi sama nawiązać kontaktu, mówi,że zawsze się bardzo stresuje,że powie/zrobi coś głupiego. Nawet przebywanie w miejscach publicznych ją mocno stresuje, coś jakby fobia społeczna. W klasie nie ma żadnej bliskiej koleżanki, ma jedną poza szkołą, jeszcze z podstawówki. Chodzi na socjoterapię grupową i jest pod baczną uwagą swojej wychowawczyni. Ale nie jest lepiej. Córka dużo czyta i pisze. Są to różne zapiski, widziałam tylko niektóre, takie które "walają się " po pokoju. Większość to są mini - opowiadanka oparte na japońskiej mandze, którą ostatnio bardzo się interesuje ( to tez mnie niepokoi - manga mi się nie podoba ale jeszcze nie interweniuję tylko poznaję bo może to nic złego) Ale dzisiaj wpadła mi w ręce kartka, w której pisze,że nie daje rady, chciałaby by z kimś porozmawiać, ale z nami (rodzicami ) nie umie a z przyjaciólką nie chce. Pisze,że nienawidzi swojej klasy,że został jej tylko telefon zaufania, że cierpi i sprawia sobie ból.
A ja jestem teraz przerażona i nie wiem jak pomóc własnej córce. Nie chcę zrobić pochopnego kroku. Co robić?
Obserwuj wątek
    • moni_kaw Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:19
      Córka ma rodzeństwo? Rodzeństwo na ogół wie najwięcej co i jak
      • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:22
        Brata dwa lata młodszego, mają nawet niezłe relacje ale nic z niego nie wyciągnęłam
        • moni_kaw Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:24
          A rozważasz przeniesienie jej do innej szkoły? Rozmawiałas z nią o tym?
          • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:28
            Tak rozważam to i coraz poważniej. Ona sama nigdy wprost nie mówiła,że tego chce. Mówiła,że owszem, trzyma się z boku klasy,że ciężko jest z kimś pogadać ( klasa głównie żeńska) ale nie mówiła o zmianie.
    • mamablue Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:27
      O matko! Dość niepokojące. A babcia/bliska ciocia/ ktoś z rodziny,komu ona ufa?
      • mamablue Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:28
        Moja Mama kiedyś tak pomogła dalekiej kuzynce.
      • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:33
        nie, raczej nie. Zawsze była zamknięta w sobie, z babcią / ciocią rozmowy wygladają tak,że odpowiada uprzejmie na pytania.
    • nangaparbat3 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:28
      Porozmawiaj z socjoterapeutą. Kto to prowadzi? W szkole czy na zewnątrz?
      Jesli pisze, że "sprawia sobie ból", to pewnie się tnie - wtedy powinna trafić do psychiatry dziecięcego, socjoterapia grupowa może nie być odpowiednia.
      • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:30
        Nie tnie się - przynajmniej na razie. Grupa jest w poradni psychologicznej dla dzieci i mlodzieży
        • nangaparbat3 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:41
          A jak się zachowuje na co dzień?
          Czy chetnie przebywa z pozostalymi czlonkami rodziny, je razem z Wami, czy przesypia noce nie budzac się?

          Rozumiem, że już od jakiegoś czasu chodzi na socjoterapię, a Ty widzisz, ze jest w gorszym stanie niż była?
          Możliwe, że na tym etapie potrzebuje terapii indywidualnej.
          Niepokoi mnie, że chodzac na socjoterapię do poradni nie szuka wsparcia tam, tylko przez telefon. Czy w poradni czuje się bezpiecznie?
          • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:13
            Wydawało mi się,że lubi grupę socjoterpeutyczną. Chodzi od 4 miesięcy więc może za wcześnie na efekty ( terapeutki to zresztą mówią)
            W domu siedzi głównie w swoim pokoju i czyta ale czasem przychodzi do naszego pooglądać tv, pograć na kompie. Posiłki wspólne w miarę możliwości ale je w jadalni, nie u siebie. Wciąż śpi przy lampce nocnej, nie możemy jej tego oduczyć
            • isa_bella1 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 14:23
              Ma ZA?
      • redheadfreaq Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 10:06
        Nie musi się ciąć, można zadawać sobie "skuteczny" ból wbijając paznokcie w ciało lub wyrywając włosy.
    • aquella Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:29
      nie chcę oskarżać ale lepiej nie czytać dziecka pamiętników, wiele nastolatków z powodu burzy hormonów ma różne jazdy, ona pisze, że sprawia sobie ból a zauważyłaś jakieś niepokojące objawy na niej? bo pisać można wszystko a robić już nie bardzo. Wydaje się, że ma fajne hobby, może zaproponuj pisanie bloga, może znajdzie więcej przyjaciół w sieci?
      • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:32
        nie czytałam pamiętnika ale kartkę, która leżała pod biurkiem. Może przeniesienie pisania na bloga nie jest głupie?
        • displaybook Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:20
          jeszcze tylko hejtu w sieci jej brakuje...
          • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:25
            faktycznie, o tym nie pomyslałam...
      • 71tosia Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 00:04
        jezeli czujesz ze zycie i zdrowie dziecka jest zagrozone to jednak przeczytaj co sie da, nie czekaj. To jednak stan wyzszej koniecznosci. I chyba udalabym sie z tymi zapiskami do doswiadczonego psychologa by wiedziec co robic.
    • ichi51e Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:29
      A do psychologa/psychiatry nie rozwazalas? Czasami obcemu latwiej cos powiedziec
    • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:39
      Ty znasz swoją córkę najlepiej, ale: pisanie czegokolwiek, zwłaszcza jak córka ogólnie lubi pisać niekoniecznie jest odzwierciedleniem rzeczywistości.
      A nawet jak nienawidzi swojej klasy (nie ona jedna) to jeszcze ma kochających rodziców i brata. I jeżeli rodzina faktycznie jest dla niej oparciem (na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć) to raczej nie masz się o co bać.
      Nienachalnie dawaj do zrozumienia, że wy jesteście zawsze z nią, a reszta świata niech się idzie paść.

      Obserwuj, jak się zachowuje, a do zapisków większej wagi nie przykładaj.
      One raczej nie były dla ciebie. Nawiasem mówiąc, gdyby mama przeczytała głupoty, które pisałam w wieku 14 lat to bym się powiesiła. Z zażenowania. Raczej się nie chwal, że to przeczytałaś.
      • aquella Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:42
        dokładnie, krzywdę prędzej zrobi sobie nastolatek co ma fajną klasę a w domu rodziców nienawidzi
      • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:44
        pocieszasz, dzięki smile Może i masz rację, nastolatki piszą głupoty. Tylko,że ... ona duże blokady wewnętrzne, jest zamknięta w sobie i może faktycznie coś ją bardzo męczy i nie wie jak to powiedzieć.
        • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 21:50
          Niektórych rzeczy się nie da powiedzieć nawet najfajniejszej mamie. Bo choć są problemem dla nastolatki, to jednocześnie inteligentna nastolatka zdaje sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy problem jest nierozwiązywalny i/lub po prostu głupi. Co nie znaczy, że przestaje być problemem, gdy sobie to uświadomi.

          Nie naciskaj, nie dociekaj, po prostu bądź. Wymyśl coś fajnego na weekend, co będzie wyglądało naturalnie, a jednocześnie sprawi wam przyjemność. We dwie lub całą rodziną.
          Albo podpuść syna, jeżeli jest fajny, żeby on coś wymyślił, żeby zabawić siostrę.
          Niech czuje, że ma fajną rodzinę, wtedy inne problemy nieco bledną.
          • cariet Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:21
            Zapytaj corke czy chcialaby zmienic szkole. Sama zacznij temat. Powiedz ze WIDZISZ ZE CIERPI ZE COS JA GNĘBI ze jesliby chciala zmienic szkole to poszukacie nowej szkoly. Ze jesli chcialaby o czyms porozmawiac to ty jestes do dyspizycji bo ona jest twoim skarbem ze kochasz ja bardzo. Nastolatkom tez trzeba to mowic.
            • displaybook Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:24
              tak jest, zgadzam się, trzeba im to mówić
    • displaybook Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:18
      Jeśli córka nienawidzi swojej klasy, trzeba koniecznie dowiedzieć się co się tam dzieje. Być może dokuczają jej, wyśmiewają. Przejdźcie się do różnych nauczycieli, nie tylko do wychowawczyni, zapytajcie jak oni to widzą. Nie musicie zdradzać dokładnie o co chodzi (choć pewnie będą wiedzieć), zapytajcie jak córka funkcjonuje w klasie. Być może któryś cos zauważył- polonista, matematyk, wf-ista. Tych godzin jest najwięcej. Z dziećmi trzeba pracować- oczywiście nie kosztem córki. Być może jest skonfliktowana z klasą, częścią klasy, i da się to jakoś rozwiązać. Jeśli klasa jest słaba, nauczycielom trudno nad nią zapanować, to można rozważać przeniesienie do innej szkoły, ale bez pośpiechu. Dać dziecku czas na zastanowienie się. Ale przede wszystkim- dowiedzieć się co się dzieje. Córka uczestniczy w socjoterapii- czy była u psychologa? Dobrego psychologa- terapeuty? On powiedziałby wam, czy trzeba się martwić. Być może zyskałby zaufanie córki i miałaby z kim porozmawiać, może choć trochę rozładowałoby to napięcie. Ale musi to być osoba sprawdzona, bo możliwe, że inaczej skończyłoby się na jednej wizycie. Nie lekceważyłabym zapisków córki. Owszem, w normalnej sytuacji, u dziecka bez problemów z nawiązywaniem kontaktów, wycofanego, można byłoby obserwować, ale w tej sytuacji trzeba zacząć coś robić. Pytanie- dlaczego córka nie umie z wami porozmawiać. Może o tym też warto przy okazji porozmawiać z psychologiem?
      • cariet Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:23
        Zrob tak jak pisalam wyzej. Uswiadom corke ze moze na was ( ciebie) liczyc ze bardzo ja kochasz. MOUM ZDANIEM MUSI ZMIENIC SZKOLE. w tej co jest nic sie nie zmieni samo a jak zle czuje sie w tej klasie to po co ma w niej byc?
        • displaybook Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:25
          zgadzam się, ale jesli nie dowiedzą się czemu tak nienawidzi tej klasy, to w następnej klasie sytuacja może się powtórzyć. przecież nie będzie do końca szkoły uciekać
        • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:31
          Córka jest w drugiej gimnazjum. Chodzi do dobrego gimnazjum (sama wybrała) do klasy profilowanej. Widzę,że jej zaintersowania się zmienily. Szkoła jest duża ( po 9 klas z każdego rocznika) w klasie 32 osoby. Może poszukać czegoś bardziej kameralnego? Tylko czy można w połowie roku? Niby jest koniec semestru więc może to byłby dobry krok?
          Wspieramy ją jak umiemy, ja nie jestem zbyt wylewna ale wie,że ją kochamy.
          • pade Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:50
            No dobra, córka jest nieśmiała, a Ty nie jesteś wylewna. To, co napisałaś, to są bardziej Twoje domysły, tak?
            Próbowałaś z nią rozmawiać? Wiem, że to niełatwe, wiem, że mama nie zawsze jest obiektem zwierzeń nastoletniej córki. Może napisz do niej list? Zapytaj jak się czuje w tej klasie, czy chciałaby ją zmienić. Powiedz, że zawsze może na Ciebie liczyć, że jesteś przy niej.
            Albo: poszukaj dla niej indywidualnej terapii poznawczo - behawioralnej.
            Nie bagatelizuj tego, co się dzieje, bo jej stan może się pogłębić. Okres dojrzewania temu sprzyja.
        • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:34
          Ale z tego co autorka pisze problem jest nie tyle w klasie, ile w córce. Bez powodu na terapię nie chodzi. Jest wrażliwa, zamknięta w sobie, nieśmiała. W innej szkole problem nie zniknie, a dodatkowo narazi się na stres związany z kolejną zmianą otoczenia. Zmiana szkoły ma sens tylko wtedy, gdy faktycznie w jakiś sposób jej zawiniła - nieodpowiedni poziom, prześladowanie, dokuczanie.
          Ale tego nie wiemy, może ich nie lubić po prostu za to, że nie są starą klasą, już oswojoną. Chciałaby się zintegrować, ale nie potrafi, a nikt się nie kwapi, żeby zrobić pierwszy krok. Może dlatego, że uznają, ją za dziwną, a może dlatego, że osoby, które mogłyby być zainteresowane, też są nieśmiałe. Nie możemy wykluczyć, że to tak wygląda, prawda?
          Zmiana szkoły w połowie roku, czy w ogóle w trakcie etapu edukacji, jeżeli nie ma ku temu konkretnych przesłanek, jest bez sensu, bo generuje stres.
          • displaybook Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:47
            zgadzam się, dlatego proponuję żeby najpierw postarali się dowiedzieć o co chodzi. a długotrwały stres może doprowadzić do depresji, i to dopiero jest problem. przepraszam, nie chcę straszyć. staram się tylko napisać, że trzeba coś zrobić.
            • pratel12 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:59
              W szkole rozmawialiśmy już wcześniej, nie ma sygnałów od nauczycieli, że dochodzi do prześladowania czy czegoś niedobrego ze strony klasy. Ale córka izoluje się coraz bardziej, nie chce brać udziału w wyjściach, wycieczce czy wspólnych projektach. Nie wiem czy zmiana szkoły pomoże ale w tej klasie raczej nie poprawi relacji. Może w nowym środowisku będzie łatwiej. Myślę jeszcze nad opcją - przenieść tam, gdzie chodzi jej przyjaciółka i koleżanki z podstawówki. To mała szkoła, klasy 18-20 osób.
              Porozmawiam jeszcze osobno z jej terapeutką
              • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 23:14
                Nie wiem, czy to byłby dobry pomysł. Przyjaciółka najprawdopodobniej ma już inne koleżanki, pewnie z kimś siedzi w ławce, niekoniecznie będzie miała ochotę zrywać nową przyjaźń dla odgrzewania wczorajszego obiadu. Nawet jeżeli dziewczęta się przyjaźnią nadal, to już jest to inna kategoria przyjaźni. Przeniesienie córki do tamtej mogłoby tylko pogłębić jej frustrację, bo poczułaby się zbędna i zdradzona.
                No chyba, że przyjaciółka też jest outsiderem i nie ma żadnej bliższej koleżanki.
                Ale obawiam się, że to nie jest ten przypadek.

                Im dzieci starsze tym bardziej się przejmują - swoim wizerunkiem i milionem innych rzeczy, stąd problem z zawieraniem znajomości w wieku lat nastu, nawet gdy się nie miało tych problemów w przedszkolu czy na początku podstawówki.

                Niech podtrzymuje stare przyjaźnie jak najbardziej - ale gdy już doszło do rozdzielenia trwającego półtora roku - to nie ma co liczyć, że będzie jak kiedyś, gdyby nawet trafiła do "starych" koleżanek.
              • displaybook Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 23:33
                sygnałów od nauczycieli mogliście ne mieć. nauczyciele często boją się powiedzieć rodzicom że z dzieckiem coś się dzieje licząc na to, że to sprawa wychowawcy albo że jakoś to będzie. może trzeba ich zapytac wprost: powiedzieć że dziecko nie czuje się w klasie najlepiej, nie chce brać udziału w zyciu klasy, szukacie powodu. Wiecie z kim ona siedzi w ławce? Znacie to dziecko? Znacie kogoś z rodziców? A z drugiej strony- trzeba próbowac dowiedzieć się czegoś od dziecka. Zgadzam się też z andabą, w nowej klasie mogłaby popsuc sobie jedną z niewielu relacji która jej została.
              • asia_i_p Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 09:42
                Może nie być prześladowana, a i tak być wyizolowana, nawet bez aktywnego ostracyzmu ze strony klasy. Przyznaję, że jako wychowawcy łatwiej było mi sobie poradzić z aktywnymi konfliktami czy jawnym dokuczaniem niż z tym, że ktoś nie przystaje, i ani to jego wina, ani klasy, po prostu nie ma chemii.
                A ona chce zmienić szkołę?
              • e-kasia27 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 11:51
                Mnie w twoich wypowiedziach zastanawia jedna sprawa.
                Piszesz, że rozmawiałaś z nauczycielami, porozmawiasz z terapeutką....
                Ale ani razu nie napisałaś: porozmawiam z córką, moja córka powiedziała, moja córka twierdzi że...
                Ani razu nie napisałaś, co twoja córka sądzi o tym, że ty rozmawiasz z nauczycielami(wie w ogóle o tym?), co sądzi o tej terapii, czy sama chciała tam chodzić, czy ty jej kazałaś?

                Nie wiesz dlaczego nie lubi swojej klasy, nie wiesz, czy chciałaby się przenieść do innej szkoły.
                Dlaczego jej o to nie zapytałaś?
                Dlaczego chcesz o tym rozmawiać z jej terapeutką?
                Dlaczego chcesz decyzję uzależniać od decyzji terapeutki, a nie od decyzji córki?

                Czy twoja córka, to bezwolna osoba, która sama nie umie o niczym zadecydować i nie wie, czego chce?
                A może ta cała terapia i twoje wszystkie działania taką bezwolną z niej robią?
                Może jest taka bezwolna, bo wie, że i tak, to co ona chce się nie liczy?
                Może to co się teraz dzieje, to skutek tego, że nigdy nie pozwalasz jej podejmować własnych decyzji, bo to ty lepiej wiesz, co jest dla niej dobre i to ty razem ze specjalistami o tym zadecydujesz?

                Napisałaś, że nie jesteś osobą wylewną.
                Wybacz, ale trzeba być bardzo wylewną osobą, aby tyle osób wokół informować o problemach osobistych swojego dziecka.
                Mam wrażenie, że ty masz problem, i to duży problem w komunikacji ze swoim dzieckiem, i tylko swoim dzieckiem. Z osobami obcymi chyba takich problemów nie masz, bo gdybyś miała, to byś nie latała po nauczycielach i terapeutach, i nie rozmawiała o swoim dziecku.

                Mam wrażenie, że te wszystkie twoje działania mają zapewnić ci poczucie, że dbasz o swoje dziecko, ale to są według mnie tylko działania pozorne, zastępcze, bo sama nie umiałaś nawiązać z nią dobrych relacji, nie umiesz z nią normalnie, jak z innym człowiekiem, bliskim człowiekiem, po prostu rozmawiać.
                Czy umiesz rozmawiać ze swoim mężem,, synem?
                Czy ten problem masz ze wszystkimi bliskimi, czy tylko z córką?

                Jedyna terapia, jak według mnie może tu pomóc, to terapia rodzinna - twoja i twojej córki razem, u bardzo dobrego psychologa z dużym doświadczeniem, który pomoże rozwiązać twój podstawowy problem, i naprawi wasze relacje.
                Wtedy wszystkie inne problemy dziecka same się rozwiążą, bo to są tylko problemy wtórne.
                • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 12:08
                  Kasia, miałaś kiedyś do czynienia z fochniętą nastolatką? Z naciskiem na końcówkę?
                  • e-kasia27 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 13:37
                    To nie jest fochnięta nastolatka.
                    To jest nieszczęśliwa nastolatka, która ma problem z kontaktem z ludźmi.
                    • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 13:57
                      Jak ją matka zacznie wypytywać, to daję głowę, że będzie fochnięta nastolatka.
                      • e-kasia27 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 14:00
                        No tak, zapomniałam, że ematka nie rozmawia z dziećmi, ematka dzieci wypytuje.
    • lauren6 Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 20.01.17, 22:39
      Idźcie do psychologa dziecięcego.
    • agonyaunt Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 00:57
      Ja pod prąd - weź zabierz dziecko w tej terapii. Tam są ludzie z podobnymi problemami, jest duża szansa, że córka tylko się przy nich nakręca.

      Posłałaś ją, bo jest nieśmiała, czy były jakieś inne powody? Dla introwertyka taka terapia i permanentny nadzór domowo-nauczycielski to horror. Im bardziej coś chcą od niego wyciągnąć, tym bardziej się zamyka i tym trudniej mu potem rozmawiać na własnych warunkach. Pomyśl, może tak właśnie jest z Twoją córką.
    • ricemice Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 09:44
      A dlaczego cie niepokoi manga? W jej wieku tez czytałam mangę (do dziś kupuje i czytam a mam już ponad 30-tke) rysowałam i pisałam fanfiki/opowiadanka do mangi. Przez to hobby poznałam kilka fajnych osób, jeździłam tez na konwenty, intensywniej uczyłam się języka angielskiego bo wtedy manga i anime to było naprawdę niszowe hobby, a większość anime niedostępnych Polsce.
    • danaide Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 12:01
      Może jeśli tak bardzo fascynują ją manga niech znajdzie sobie forum i ludzi od mangi. Na bazie wspólnych zainteresowań tworzy się inny kontakt, bardziej tolerancyjny. A Ty się dokształć - sama nie wiem co to manga, ale kiedyś też nie wiedziałam co to Ghibli, a Ghibli cudne jest... Choć to chyba nie mangawink

      Cokolwiek jej jest, nastolęctwo to taki wiek, że trzeba mieć swoje grupy odniesienia, jakąś paczkę, bo inaczej kanał i poczucie ostracyzmu. Może odbywają się jakieś targi mangi, przeglądy filmów, może możesz się z nią gdzieś przejechać, razem, żeby na początku nie czuła się całkiem sama, a Ty żebyś się oswoiła z tematem i zobaczyła czy jest się czego bać.

      Weź ją czasem na zakupy babskie, do kina, kawiarni, jakiś sport, spa, coś od czapki. Jako nastolatka byłam bardzo samotna, moja matka tego nie robiła, była zajęta utrzymaniem firmy, domem, tego się nie da naprawić. Może Twoja córka się otworzy, opowie coś o sobie, w jakiś sposób Cię nakieruje.
      • hassaka Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 12:20
        Dobry pomysł podał ktoś wyżej: NAPISZ do córki list. Zaznacz że ją kochasz że bardzo chcesz jej pomóc ale nie wiesz jak, ze może ona ma jakiś pomysł, że RAZEM poszukacie rozwiązania. Zaproponuj córce że może ona także napisać ci list lub porozmawiać, że czekasz na taką rozmowę, bo chcesz jej pomóc. Zaznaczaj często że ja kochasz i chcesz jej pomóc, to bardzo ważne.
        • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 12:46
          A córka każe jej iść do psychiatry.
          Jakby matka do mnie listy pisała, to bym to na pewno zasugerowała, mimo mocno patriarchalnego wychowania. A dziś dzieci są bardziej liberalnie wychowywane smile

          Jak nie ma ochoty rozmawiać to nie będzie rozmawiać, a nachalność tylko pogorszy sprawę.
          Rozumiem, że nie każda baba miała z nastolatką do czynienia (lub miała z niestandardową), ale każda nastolatką była i chyba pamięta jaką miała chęć zwierzać się ze swoich problemów i "problemów" matce.
          • zona_glusia Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 13:11
            > Jak nie ma ochoty rozmawiać to nie będzie rozmawiać, a nachalność tylko pogorsz
            > y sprawę
            Nachalność pogorszy, ale fajne, wspólne spędzenie czasu w większym niż dotychczas wymiarze może sprawić, że nawet skryta i niechętna do rozmowy nastolatka się otworzy.
          • danaide Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 13:14
            Ja pamiętam, że matce się nie zwierzałam, ale to dlatego, że matka nie chciała być obecna w moim życiu. Dla niej kontakt z dzieckiem to było coś ex cathedra: pięciogodzinny wykład krzykiem o tym, zdaje się, że o tym co robię źle. Kij z tego pamiętam. Tylko ten krzyk.

            Nikt nie każe się zwierzać. Trzeba przekazać komunikat: jestem. Jeśli dziś żałuję, że w przełomowych momentach matki przy mnie nie było, to chyba jednak coś jest na rzeczy.

            Jesteś pewna andaba, że dziecko będące samo nie będzie chciało porozmawiać albo chociaż wypić spokojnie kawy z własną matką?
            • andaba Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 13:18
              To też pisałam wyżej - jak najbardziej spędzać czas z córką i dać okazję do porozmawiania, ale bez wypytywania i zrobić to tak, żeby córka nie wyczuła intencji. Dyplomacja to się chyba nazywa smile
              Podejrzewam, że matki nastolatek muszą być w tym lepsze niż prezydenci...
          • pade Re: nastolatka - problem psychologiczny, pomóżcie 21.01.17, 14:04
            List bo dziewczyna dużo pisze, ale chyba to pominęłaś. I dlatego, że matka jest taka jak córka, równie skryta. Potrafi rozmawiać O dziecku, a nie Z dzieckiem. Od czegoś trzeba zacząć.
            Jedno z moich dzieci jak ma wielki problem to pisze do mnie na komunikatorze a nie rozmawia osobiście. Trochę mnie to martwi, ale rozmawiam, bo lepszy taki sposób komunikacji niż żaden.
            Ludzie są różni Andabo, Twoje dzieci nie są reprezentacją wszystkich nastolatków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka