Dodaj do ulubionych

Tak bardzo mi żal waszych dzieci...

26.02.17, 22:54
Czytam wątek: "Co zrobiłyście dla swoich dzieci..." i oczy mi się coraz szerzej otwierają ze zdziwienia.
Jak można tak maltretować swoje własne dzieci?? - nie mogę tego wprost zrozumieć - i jeszcze twierdzić, że się to robi dla nich, dla ich dobra??

W życiu nie zmuszałam, nie zmuszam i nie będę zmuszała do niczego swoich dzieci.
Dlaczego nie chcecie pozwolić dzieciom robić, to co same chcą, co lubią, co sprawia im przyjemność?
Dlaczego mają robić, akurat to, co wy uważacie za słuszne, dlaczego muszą żyć na komendę i wykonywać polecenia?
Dlaczego mają się uczyć akurat tego, czego wy chcecie?
Czemu same nie robicie tego, co każecie robić dzieciom, skoro to dla was takie ważne i takie fajne i takie przyjemne??
Straszne musi być takie życie pod rozkazami matki despotki.
Pozwólcie dzieciom żyć.
Nie róbcie z nich bezwolnych automatów, jakimi same jesteście.
Każdy musi pływać, każdy musi jeździć na rowerze, każdy musi zwiedzać, każdy musi..., każdy musi..., każdy musi... - czy wy czasem myślicie, co mówicie??

A gdzie w tym "każdy musi" jest wolność??
gdzie demokracja??
gdzie wolny wybór??
gdzie własna osobowość??
gdzie własne: ja chcę??
Obserwuj wątek
    • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 22:56
      Demokracja polega na tym, że jest głosowanie, prawda? A więc zagłosowaliśmy i wyszło na to, że dziecko jutro musi iść do szkoły.
      • naomi19 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 06:21
        Like.
    • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 22:56
      Wolność to uświadomiona konieczność.

      Dziękuję za uwagę.
      • dziennik-niecodziennik Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:15
        Swoją drogą to świetny film smile
        • dziennik-niecodziennik Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:18
          o, zeżarło mi.
          z przodu miało być:
          Lubię ten cytat, a jeszcze bardziej z rozwinięciem z "Dzieci i ryby" - "Wolność to uświadomiona konieczność (...). Przy czym niekoniecznie wszystko jedno, kto nam tę konieczność uświadamia."
          smile
      • maadzik3 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:55
        nie wiedziałam że wierzysz w słowa Lenina smile
    • 1matka-polka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 22:59
      No cóż, przyzwyczajenie, to druga natura. A czym skorupka za młodu..., tym na starość trąci suspicious
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:01
        A po co ma trącić??
        Nie lepiej by było, by na starość dzieci były szczęśliwymi ludźmi?
        • 1matka-polka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:05
          Szczęście, to cecha osobnicza, niektórzy się cieszą byle blaszką, innym lot w kosmos nie wystarczy wink
        • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:18
          Kasjerki w żabce czy biedronce nie są osobami, z których szczęście bije.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:23
            A od tych siedzących w korpo, to dopiero szczęście bije, aż w oczy razi, a od tych co w rządzie siedzą, to tak bije, że w ogóle na nich patrzeć nie można.
            • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:33
              No wiesz, w rządzie aktualnie poziom kasjerski.
              Praca jest pracą, jednak w korporacji trochę lżej i lepiej płacą, weekendy wolne no i nie trzeba wstawać na 6 rano i o 23 to jednak rzadko się wychodzi.
              • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:35
                kropkaa napisała:

                > No wiesz, w rządzie aktualnie poziom kasjerski.

                Warunki pracy jednak inne trochę, o pensjach (i przywilejach) nie wspominając.
                • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:37
                  Niestety, masz racjęuncertain
              • czyscicka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:01
                >Praca jest pracą, jednak w korporacji trochę lżej i lepiej płacą, weekendy wolne no i nie trzeba wstawać na 6 rano i o >23 to jednak rzadko się wychodzi.

                No to jednak nigdy nie pracowałaś w takiej prawdziwej korporacjismile
                Był czas, gdy pracując w jednej wiodącej firmie konsultingowej spałam po 4 h dziennie przez 2 lata bo musiały być wyniki! Zapłata jak za taką pracę była bardzo niska…Szczęściem dla zespołu była możliwość snu przez 6 h non stop i chociaż praca przez tydzień w jednym miejscu.
                • koronka2012 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:07
                  No ja np. 90% zawodowego życia przepracowałam w korporacji i takiej orki nigdy nie miałam. To patologia a nie korporacyjny standard. To samo jeśli chodzi o poziom pensji.
          • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:35
            Ale być muszą bo muszą być ludzie którzy takim Paniusiom jak Ty skasują towary, wcześniej wyłożą je na półki lub zapakują paczkę albo wyczyszczą ulice po której chodzisz.
            • olena.s Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:38
              Roboty, gazeciarz, roboty. Liczba miejsc pracy dla słabowykwalifikowanych spada i będzie spadać.
            • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:17
              Ale chyba rodzice mogą chcieć, by to nie były ich dzieci?
    • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:00
      Ja mojej dałam wybór. Może jeździć na konikach, może chodzić na karate, judo, może chodzić na basen, ale coś wybrać musi, nie ma że nic.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:02
        A czemu musi?
        • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:02
          Ponieważ człowiek musi być aktywny fizycznie oraz musi się czymś interesować, by nie zgnuśnieć.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:14
            A myślisz, że twoje dziecko, gdyby nie musiało, to by się zupełnie niczym nie zainteresowało i zupełnie nie byłoby aktywne fizycznie, tylko by tak od niemowlęctwa leżało na kanapie i gnuśniało??
            • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:17
              Myślę, że jeśli ma coś po mamie, to tak smile
              Moi rodzice nigdy nie forsowali aktywności fizycznej i dopiero mój mąż pokazał mi, że to może sprawiać radość. Kto ma to dziecku wdrukować do głowy skoro nie my?
              • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:25
                Wdrukować do głowy??
                Skoro to taka radość, to nie wystarczy pokazać??
                Trzeba aż wdrukowywać zmuszaniem??
                • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:56
                  Dajze spokój, nie wrzucam jej do basenu na siłę. Jak już ją odkleje od klocków, wpakuje do auta i zawioze to się świetnie bawi. Sama wybrała basen.
                • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:36
                  Otóż to.
              • butch_cassidy Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 07:03
                liisa.valo napisała:


                > Moi rodzice nigdy nie forsowali aktywności fizycznej i dopiero mój mąż pokazał
                > mi, że to może sprawiać radość.

                Tak? A moi mi forsowali:
                - gimnastyka - nuuda
                - łyżwiarstwo figurowe (też nuuuda smile choć brałam udział w regularnych treningach sportowych, aż ich ubłagałam, by mi odpuścili, no ale fakt, na lodzie nie czuję się nawet dziś jak łamaga wink jednak nie umiem znaleźć frajdy w kręceniu się w kółko... może w Holandii byłoby inaczej wink )
                - narty biegowe - mega nuuuuda
                - natry zjazdowe - ok, fajne w młodości byłam świetna i faktycznie sprawiało mi to radość, jednak teraz nie aż taką, aby inwestować rodzinnie w ten sport (jestem na bieżąco, jakie to koszty, bo przyjaciółka z rodziną jeżdżą)
                - rower - w dzieciństwie męczarnia (za długie trasy imo), w młodości fajnie, solo (lub z kimś fajnym) powłóczyć się wokół miasta czy na wakacjach... Teraz? jadę do sklepu najwyżej, jak akurat mam mało paliwa tongue_out
                - tenis - a to to jest dopiero idiotyczna nuda... fakt, że czasem "błysłam" towarzysko dzięki temu, jeśli o to właśnie chodziło... no comments
                - pływanie (patrz niżej, ale te obleślne baseny prl-u... do tej pory mam uraz i nie korzystam, choć na logikę warunki odmienne)
                - żagle - jedyne co uważam do tej pory za sensowne smile

                Obecnie do regularnego umiarkowanego wysiłku motywuje mnie labrador, mąż szczęśliwie nie jest takim entuzjastą sportu jak był mój tata, i daje mi czytać w spokoju przy kominku, bo to jest to co mnie uszczęśliwia tongue_out

                Dziecko namówiło mnie, żeby chodzić na balet. Wbrew sobie ją zapisałam, ale szczęśliwie po roku jedna z prowadzących ją zniechęciła. Oraz męża (bo mnie nie musiała wink ) na jazdę konną. Tyle.

                Zgadzam się w jednym: dziecko m u s i dobrze pływać - z prostej przyczyny: to w którymś momencie może być kwestia życia i śmierci.

                Na rowerze rolkach itp. to dzieci zazwyczaj same się chyba uczą, tyle że rodzic musi tongue_out zapewnić ten sprzęt.
                • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:38
                  W jakim momencie? Zdecydowana większość ludzi nigdy się nie topiła. Ludzie przeżywali wojny bez tej umiejętności.
                  • butch_cassidy Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:13
                    Ale gdyby moja córka kiedykolwiek znalazła się w tej mniejszości, to wolę mieć pewność, że zrobiłam co w mojej mocy, aby zwiększyć jej szanse przeżycia. Ale uczuć i decyzji rodzicielskich nie da się ogarnąć będąc bezdzietnym/ą tongue_out
                    • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:31
                      Daj mi trochę czasu uncertain Nie od razu Kraków zbudowano.
                      • butch_cassidy Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:37
                        Powodzenia smile
                • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:10
                  Butch, po pierwsze nie rozumiem co twoje doświadczenia mają do mojego dziecka i co mają udowodnić. Po drugie, jak mi młoda powiedziała, że coś się jej nie podoba, szukalysmy czegoś innego. Nie upieralam się że ma zostać drugą Otylia czy Radwanską. Ma wybrać Coś, jedną rzecz. To nie jest zbyt wiele.
                  • butch_cassidy Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:10
                    No to, że nie całkiem to wszystko zależy od zapatrywań i sposobu wychowania - nie wszystko da się wpoić. U mnie jest odwrotna sytuacja niż u Ciebie (ojciec - miłośnik sportu, mąż - miłośnik rozrywek intelektualnych).
                    W każdym razie bywa i tak, że młody dorosły jest szczęśliwy, że wreszcie nic nie musi i z zapałem zwraca się ku czemuś zupełnie innemu niż rodzice próbowali "wdrukować". Moim zdaniem to bardziej zależy od osobniczych preferencji (względnie skłonności do trzymania dyscypliny w tym co odgórnie narzuca się jako dobre) niż czegokolwiek innego.
                    Btw. Polecam wink
                    www.czarnaowca.pl/poradniki/zdrowe_grzechy,p1445629224
                    Tak że nauka cały czas robi postępy (i to wykładniczo), ergo wcale nie jest powiedziane, że to czym dziś "katujemy" siebie i swoje dzieci będzie nadal uznawane za zdrowe za kolejne 20, 30, 50... lat.
                    Dlatego ja jestem zwolenniczką złotego środka smile
                    Gdyby moja córka spędzała wolne dni leżąc przed TV/ siedząc przed kompem i wchrzaniając czipsy byłabym mocno zaniepokojona. Sama też tego nie robię. Jednak z drugiej strony ani jej ani siebie nie zmuszam do tego, czego nie lubię.
                    To tak BTW - niekoniecznie wszystko jest personalnie do Ciebie, raczej należy to potraktować jako przyczynek do dyskusji smile
                    • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:14
                      Ja mojej też nie zmuszam - powtórzę po raz kolejny - i jestem przeciwniczką zmuszania. Chodziła na judo dla dzieci, powiedziała mi, że nie lubi i nie poszłyśmy tam więcej. I uważam, że osłem byłby rodzic, który na to judo by się uparł. Ale nie zrezygnowałyśmy z ruchu zupełnie, poszłyśmy na basen. Basen lubi, ale nie zawsze chętnie chodzi i czasami wiozę ją tam z gilem od wycia pod nosem, to prawda. Gil znika natychmiast, gdy wlezie do wody.
                      • butch_cassidy Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:22
                        Fajnie, ale odnosiłam się głównie do Twojego zadowolenia z faktu, że mąż jest entuzjastom ruchu i nauczył Cię się nim cieszyć. I Twój wpis odebrałam tak, że rodzice postępując wobec dzieci tak jak Twój mąż wobec Ciebie mają wpływ na preferencje młodych i mogą zaindukować im lubienie sportu. Natomiast moim zdaniem nie każdego wszystkim, co lubi się samemu, da się zarazić.
                        • butch_cassidy Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:22
                          Entuzjastąąąąąąą big_grin
                        • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:25
                          A, nie, kompletnie nie o to chodziło. Miałam na myśli to, że mi nikt w dzieciństwie nie pokazał jakie są możliwości i sport kojarzył mi się wyłącznie ze szkolnym w-fem i rzucaniem piłką lekarską przed siebie. Jakżesz go miałam polubić w takich warunkach.
                          Nie mam jobla, że skoro mąż zawodowo zajmuje się sportem, to mała też musi. Wolę żeby była szczęśliwą listonoszką, niż olimpijką we florecie. Co nie zmienia faktu, że chcę jej pokazać, co można.
                          • butch_cassidy Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:30
                            No to się z grubsza zgadzamy, tyle że ja osobiście nie jestem gotowa do poświęcenia w rodzaju:

                            Ruszam swoje szanowne cztery litery znów na stok, kupując uprzednio cały sprzęt i strój w stosownym rozmiarze smile, wydaję na to ciężkie tysiące, aby córuś poznała smak narciarstwa zjazdowego. Nie. Powiedziałam jej, że kiedy będzie gotowa sama jechać na obóz narciarski, to ją odpowiednio wyposażę i ok, droga wolna. Natomiast (tego już nie mówiłam tongue_out) ja mam lepsze pomysły na zagospodarowanie tej kasy, którą bym musiała zainwestować w narciarski wyjazd swój i męża, do czego żadne z nas się nie pali.

                            Czyli też kieruję się rozsądkiem i możliwościami. Po prostu nic za wszelką cenę - tak jak i Ty, o ile dobrze zrozumiałam.
                            • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:32
                              A, tak, zgadza się. Nic za wszelką cenę i nic na siłę. Jak mówiłam: czasem ciągnę młodą na ten basen wbrew rykom, ale nie przytrzymuję jej bosakiem w wodzie.
                      • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:43
                        Inne dzieci i dorośli muszą pływać w jej gilach. Widzę, że wiele "atrakcji" mnie omija nie chodząc na basen.
            • panterarei Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:33
              Moja ma etapy lenistwa kanapowego i niechciejstwa jedzeniowego..myślenie, że jeśli pozwolę jej leżeć przed tv i jeść wyłącznie słodycze, to ja uszczęśliwie chyba by ani mnie Ani mojej córki nie doprowadziło do niczego dobrego
              • panterarei Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:34
                *Nie doprowadziłoby
            • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:14
              moje by sie nie ruszylo, no chyba, ze po loda albo czekolade albo do biblioteki po sterte ksiazek. O i jeszcze papier i kredki by sie przydaly. Sport moglby nie istniec. Myslisz, ze moje dziecko byloby zdrowe?
        • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:05
          Dla zdrowotności.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:15
            No tak, niewolnik powinien być zdrowy, aby dobrze spełniał swoją rolę.
            • babcia.stefa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:08
              Człowiek powinien być zdrowy przede wszystkim dla samego siebie. Lepiej jest dożyć w dobrym zdrowiu do osiemdziesiątki czy w okolicach 60-tki zejść na raka albo choroby układu krążenia?

              Co do różnych rzeczy związanych ze stylem życia są wątpliwości, ale co do tej akurat nie: (umiarkowany, niewyczynowy) ruch jest bezwzględnie konieczny dla dobrostanu przedstawiciela homo sapiens.
              • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:14
                Ruch to niekoniecznie sport. Wystarczy, że dwa razy dziennie przejdziesz się do dalej położonego sklepu, a potem odkurzysz mieszkanie czy umyjesz okna.
                • morekac Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:56
                  Ile razy w tygodniu myjesz okna i odkurzasz mieszkanie?
                  • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:58
                    No, widzisz, że codziennie smile albo nawet dwa razy dziennie smile
                  • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 18:55
                    Mieszkanie odkurzam 2-3 razy w tygodniu. Okna jak jest ciepło to 1 w miesiącu. Jak zimno 1 na 3 miesiące.
                    • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:25
                      I ten spacerek 2 x dz do odległego sklepu to ma być przed czy po 12h siedzenia na kasie?
                    • morekac Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:32
                      Z tego odkurzania masz godzinę ruchu tygodniowo, chyba że pałac masz, nie mieszkanie. A dla zdrowia potrzebne są 3-4. Spacerujesz tyle?
                      BTW: człowiek ewoluował jako chodziarz, wręcz biegacz. Pewna doza ruchu jest mu niezbędna.
                      • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:34
                        Do tego jeszcze mycie podłóg, ścieranie kurzy, codzienne zakupy w kilku rozsianych sklepach (chodzę na piechotę), wynoszenie śmieci, wychodzenie po schodach na klatce i się uzbiera aktywności.
                        • morekac Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:36
                          >codzienne zakupy w kilku rozsianych sklepach

                          Natręctwa masz jakieś?
                          • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:39
                            Nie, po prostu nie jadam pieczywa z dyskontu ani mięsa z dyskontu. Mięso kupuję w mięsnym, chleb w piekarni (oddalone od siebie), pozostałe produkty ze względu na taniość w dyskoncie. Dodatkowe pewne produkty, których nie ma w dyskonce (np. pewien rodzaj herbaty czy soku) kupuję w jeszcze innym sklepie.
                            Ty wszystkie zakupy robisz w jednym jedynym sklepie?
                            • morekac Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 07:48
                              >Ty wszystkie zakupy robisz w jednym jedynym sklepie?

                              Nie, ale planuję je tak, by nie zaglądać codziennie do miliona sklepów. Zaś posiadanie prawa jazdy bardzo ułatwia zrobienie ciężkich zakupów typu chemia, produkty suche czy trwałe w jednym miejscu raz w tygodniu.
                              • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 08:02
                                Prędzej co 2 dni, ale zawsze jakiś ruch jest.
                                Ciężkie rzeczy to był problem 15 lat temu nim pojawiło się Tesco Łon Lajn smile Teraz wszystkie ciężkie rzeczy lub duże tam kupuję (cukry, mąki, butle z płynami do prania, papier toaletowy). Jest tanio, a za dostawę płacę ok. 7 zł. Nie pamiętam już kiedy butlę z płynem do prania ciągnęłam ze sklepu.
                                • morekac Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 13:25
                                  >Teraz wszystkie ciężkie rzeczy lub duże tam kupuję (cukry, mąki, butle z płynami do prania, papier toaletowy)

                                  Co oznacza, że jednak tyłka z domu nie ruszasz, wbrew twierdzeniu, jak to się pi sklepach i między sklepami naganiasz, że za jogging wystarczy. wink
                        • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:41
                          kaz_nodzieja napisała:

                          > Do tego jeszcze mycie podłóg, ścieranie kurzy, codzienne zakupy w kilku rozsian
                          > ych sklepach (chodzę na piechotę), wynoszenie śmieci, wychodzenie po schodach n
                          > a klatce i się uzbiera aktywności.
                          >

                          Moze nie wiesz, ale wiekszosc matek NIE CHCE robic z dziecka aktywisty/tki ruchowego/j tylko w dziedzinie tanca z odkurzaczem. Glownie dlatego, ze krzatanie sie nie ma NIC wspolnego z ta wiedza, umiejetnosciami i satysfakcja, jakie daje ruch dla ruchu, czyli sport.
                          • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:51
                            Ja nigdy nie miałam satysfakcji ze sportu, a z ładnie sprzątnietego mieszkania czy umytych okien i owszem.
                            Dla mnie sport nie ma sensu, co innego konretny wysiłek. Podczas pewnego remontu na równi z "budowlańcami" wynosiłam np. wiadrami gruz. To owszem, sprawiało mi satysfakcję bo było to pożyteczne.
          • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:38
            Sport to nie jest zdrowie.
            • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:15
              kaz_nodzieja napisała:

              > Sport to nie jest zdrowie.

              U, powaznie ? Poza wyczynowym, rzecz jasna smile
              Imho sprawnosc fizyczna, umiejetnosc planowania wysilku, koordynacja pracy miesni z oddechem jest bardzo przydatna. Czasem wrecz niezbedna.
        • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:12
          Musi, żeby mu się wdrukowało, że wysiłek fizyczny sprawia radość. Ok. 100 km trzeba wyjeździć na nartach czy desce, by jeździć na luzie i mieć fun. Podobnie jest w pływaniem - żeby czuć się jak ryba w wodzie, swoje trzeba wypływać.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:16
            A musi mu się wdrukować, aby wiedziało, co musi mu sprawiać przyjemność!
            Rozumiem.
            • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:21
              Skąd ma wiedzieć, jeśli nie będzie robić NIC? Może zdecyduj się.
              • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:31
                Ale dlaczego ma nic nie robić?
                Matka jest po to, aby pokazać różne rzeczy, a nie po to aby zmuszać do tego, co sama uważa za odpowiednie.
                Pomiędzy pokazaniem, a zmuszaniem jest przepaść.
                Jeśli się dziecku nic nie pokaże, poza kompem, to skąd ma wiedzieć, co mogło by lubić robić?
                Ale pokazać, różne rzeczy pokazać, może coś dziecko zainteresuje i coś wybierze, a nie zmuszać, bo masz umieć pływać, bo ja tak chcę.
                • bergamotka77 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:33
                  Nigdy nie powiedziałabym że mają robić coś bo tak chcę . Są konkretne argumenty dlaczego warto umieć pływać. Poza tym nauka pływania jest w naszej szkole obowiązkowa w 2 klasie sp.
                • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:48
                  Jednak większość rodziców pokazuje zgodnie ze swoimi możliwościami - dzieci z rodzin muzyków grają na instrumentach, majsterkowiczów majsterkują, artystów plastyków malują. Do tego dochodzi łatwość i wygoda - basen jest jednak łatwiejszy w organizacji niż łyżwiarstwo szybkie. Nie mieszkając w górach łatwiej wysłać na obóz narciarski niż marzyć o narciarstwie biegowym czy skokach narciarskich.
                  No i na koniec: każde dziecko ma kryzysy, które mijają - rodzice są tego świadomi, bo są dorośli i mają doświadczenie, dziecko jest dzieckiem, ale po to ma rodziców, by jego życiem potrafili pokierować - niekoniecznie zaczynanie nauki włoskiego jest lepsze niż porzucenie niemieckiego, bo dziecku tak się w tej chwili wydaje.
                • asia_i_p Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:50
                  Są jednak rzeczy, które przyjemność zaczynają sprawiać dopiero przy pewnym poziomie umiejętności. Po jednym zanurzeniu się w basenie dziecko nie będzie wiedziało czy lubi pływać czy nie.
                • olena.s Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 06:49
                  Kasiu, rozumiem twoje intencje, ale czy miałaś okazję spojrzeć na badania dotyczące formy fizycznej polskich dzieci? To sie mierzy, topornie bo topornie na paru wskaźnikach.
                  Ja mam swoje lata i wynik mojej grupy wiekowej, tej co to w gałę na podwórku i głową w dół z trzepaka, ale której nikt nie ganiał na basen, narty, rolki, tenis, karate, konie, deski były w wieku nastu lat jakieś. A współczesne dzieci to dwie kontrastowe grupy: jedna, ta pchana, doinwestowana, zachęcana, może i zmuszana ma wydolność znacznie lepszą, niż moja generacja w młodości.
                  Druga zas, pozostawiona sama sobie poza szkolnym WF to lapety jakich w moich czasach niemal nie bylo: ani bieg, ani skok, ani rzut - no gnilce kanapowe po prostu.
                  Zapewniam cię, że stan zdrowia tych dwóch grup będzie równie kontrastowy za 20, 30 50 lat.
                  • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:32
                    Ale ten kontrast nie wynika ze zmuszania, tylko albo z zaniedbania ogólnego dzieci, choć te całkiem zaniedbane są zwykle dużo sprawniejsze od tych wychuchanych, bo ruch to dla dziecka naturalna sprawa, albo z wychuchania, albo z braku kasy.

                    Nasza najmłodsza ma koleżankę. Jej tata na podwórku szkolnym nawet na naszą nakrzyczał, w obawie o jej bezpieczeństwo, bo śmiała na drabinki za wysoko przy nim wejść. Tyle, że nasza pyskata w tej materii i zaraz odpaliła, że ona może, a na dodatek, ku jego przerażeniu zeskoczyła z tych drabinek, zamiast zejść, tak, jak jej kazał. Ta koleżanka bardzo chętnie by coś poćwiczyła, ale nie, bo sobie krzywdę zrobi, jedyna aktywność to basen i wf w szkole i to często jest zwalniana, bo katar, bo kaszel... Takich dzieciaków widzę bardzo dużo. To nie ich wina, że są ciamajdami. Wcale nie trzeba by było ich zmuszać, same chętnie by coś robiły, ale nie mogą.

                    Druga sprawa to kasa.
                    Nasza uwielbia mnóstwo rzeczy, więc chodzi na różne zajęcia od dawna, ale jak patrzę na poziom tych zajęć, to jest katastrofa i nie dziwię, się, że dzieciaki nie chcą chodzić. Żeby znaleźć coś, co jest ciekawie i z głową prowadzone, to trzeba pół miasta obskoczyć(Warszawa, więc by się wydawało, że wszystkiego dostatek) i na ogół niezłą kasę wydać.
                    Owszem zdarzają się też zajęcia prawie darmowe, ale trzeba mieć duże szczęście, żeby na takich na sensownych prowadzących trafić. Zapisałam do PKiN na gimnastykę(100zł za semestr), ale trenerka głównie w telefon patrzyła, nie spodobało się, bo nasza lubi, jak się nią na zajęciach trener interesuje, pochodziła dwa miesiące i miała dosyć, bo nuuudy. Owszem wypatrzyła tam super pana, ale on czasowo nam nie pasował, bo młodsze grupy miał w czasie, gdy nasza jeszcze w szkole była. Teraz chodzi na gimnastykę w gym generation, zajęcia są super, najchętniej by w ogóle z zajęć nie wychodziła i wszyscy trenerzy są super, ale trzeba bulić 70 zł za godzinę.
                    To według mnie nigdy nie jest tak, ze dziecko takie leniwe i nic je nie interesuje i trzeba zmuszać. To wina kiepskich prowadzących zajęcia. Gdybym zmuszała do chodzenia na zajęcia, które były nudne(sporo tego się trafiało), to pewnie też by nie chciała nigdzie chodzić. Zajęcia dodatkowe powinny sprawiać dziecku przyjemność, a nie być kolejnym przedmiotem do zaliczenia, jak w szkole. Zresztą nudną szkołę też zmieniliśmy na inną, po dwóch miesiącach 1-szej klasy. Trzeba słuchać dziecka, a nie zmuszać.

                    • olena.s Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:49
                      Moja droga, gdyby było tak, że kazde puszczone luzem dziecko znajdzie dla siebie odpowiadający mu wystarczająco intensywny ruch fizyczny, to tego kontrastu by nie było. I już. Bo dzieciaki bez kasy na superzajecia zwyczajnie wisiałyby nadal na tym trzepaku i kopały gałę. Ale tego nie robią, co wychodzi dowodnie we wspomnianych wczesniej badaniach.
                      Przypominasz mi nieco świętej pamięci Kuronia, który sie po paru latach strasznie zdziwił i rozczarował, że dostawszy kuroniówkę spora częśc bezrobotnych doszła do wniosku, że wystarcza im kanapa, pasztetowa i abonament do wypożyczalni video (dawne to byly czasy). Ludzie jako gatunek są leniwi (bo ewolucyjnie im to nie przeszkadzało - żeby przzeżyć musieli sie i tak naganiac za ziarnem czy innym królikiem). Teraz nic ich do tego nie zmusza, a żarcie jest o 12 kroków w pełnej lodówce. I ludzie się degenerują fizyczne.
                      Reasumując: tak, jest najlepiej, kiedy rodzic ma środki, wiedzę i czas, żeby wybrac topowe zajęcia, które zachwycą dowolnie kapryśne dziecko. Ale jezeli brauje mu któregoś z tych elementów, to I TAK JEST LEPIEJ jeżeli pogna dzieciaka na rower, basen czy bieg naokoło osiedla - bo alernatywą w większości przypadków jest po prostu śmigający kciukami na kanapie ospaluch.
                    • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:26
                      Zmieniliście szkołę bo nudna???

                      Cóż, a zachowanie Twojej córki jak się ma do kindersztuby? Bo coś jej nie widzę w jej reakcji na słowa dorosłego. Mogła być grzeczniejsza, ale pewnie jej do tego nie zmuszasz...
                • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:27
                  >Matka jest po to, aby pokazać różne rzeczy, a nie po to aby zmuszać do tego, co sama uważa za odpowiednie.
                  >Pomiędzy pokazaniem, a zmuszaniem jest przepaść
                  Ale żeby pokazać, musisz odspawać dziecko od komputera/konsoli/telewizora/kanapy. Tak czy inaczej odmawiasz mu robienia czegoś, co uważa na kuszące, żeby zrobiło coś, czego nie zna, co może mu się spodobać- a może nie.
    • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:01
      Też mi żal moich dzieci.
      Podobnie jak większość swoich rówieśników łupałyby na kompie, tablecie i smartfonie, oglądały tv i żywiły się słodyczami. Niestety, matka i ojciec mają ambicje na coś więcej. Podobnie jak matki i ojcowie ich rówieśników.
      Życie to jednak nie jest bajka.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:11
        Naprawdę większość dzieci tak robi??
        Widocznie ja znam same dziwne dzieci.

        Życie z matką despotką, na pewno bajką nie jest - masz rację.
        • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:12
          Nie robi, bo im rodzice nie pozwalają.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:19
            Ja znam takie dzieci, którym rodzice niczego nie zabraniają, a one i tak tego nie robią bez przerwy, bo wolą robić coś zupełnie innego.
            • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:21
              Wiesz, no, ja mojej też nie zabraniam zjeżdżać po poręczy, a ona nie zjeżdża, bo woli bawić się klockami. To żaden argument.
              • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:23
                Ja nie zabraniam np. jeść popcornu w kinie. Tyle, że mój syn nie je, bo kiedyś pazernie opchnął kubełek, zemdliło go i ma kiepskie wspomnienia.
              • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:41
                Dlaczego żaden? To bardzo dobry argument.
                Tak jest ze wszystkim, nie tylko z poręczą i klockami.
                Każdy człowiek jest inny, każdy lubi co innego i zmuszanie wszystkich do tego samego, to bezsens.


        • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:15
          Na pewno są dzieci, które poza szkołą nie mają innych zajęć. Ja takich nie znam, ale na pewno istnieją.
          • solejrolia Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:18
            Moja córka nic nie robi. NIC.
            • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:19
              Ile ona ma lat?
              • solejrolia Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:25
                15
                • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:27
                  Aha. Przedurny wiek u dziewczyn, wyrośnie.
                  • solejrolia Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:28
                    Liczę na to!
                    • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:41
                      Mam nadzieję, że nie pójdzie w stronę sportu.
            • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:21
              Jeśli zawsze musiała coś robić na rozkaz, to nie ma w tym nic dziwnego, że nic nie robi z własnej woli.
              Skorupka za młodu nasiąka, wdrukowuje się jej, że robienie wszystkiego jest nudne i głupie i złe, bo to wszystko każą jej robić, więc co się dziwić...
              • solejrolia Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:28
                Acha
                No tak...co się dziwić...

                (Chyba strzele se w łeb, no despotka ze mnie i wszystko na rozkaz...ojp)
              • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:35
                Wiesz, jest taka teoria: x zł kosztuje dziecko. Albo wydasz przez pierwsze 25 lat i masz spokój, albo będziesz musiała wydać przez kolejne 25, tyle że już bez spokoju. Moim zdaniem opcja #1 jest wygodniejsza, ale to nie jest jedyne rozwiązanie.
              • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:11
                e-kasia27 napisała:

                >, wdrukowuje się jej, że robienie wszystkiego jest nud
                > ne i głupie i złe, bo to wszystko każą jej robić, więc co się dziwić...
                A to skąd wytrzasnelas?
          • zlababa35 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:06
            Moje nie ma. Bo jak wraca do domu o 16, je obiad i odrobi lekcje, robi się mniej więcej 18.30. I nie za bardzo ma ochotę po nocach łazić na jakieś zajęcia. A i mnie nie za bardzo chce się wozić komunikacją miejską ją gdziekolwiek o tej porze. Szkoła dostarcza tyle materiału do przerobienia, że codziennie jest czym się zajmować wink.
    • muchy_w_nosie Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:04
      I uczyć się, i odrabiać lekcje, i kąpać się, i podcierać sobie dupę......
      Niech będą wolni.
      • alina460 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:07
        Po tym:" kąpać się i podcierać"... przeczytałam: niech będą wonni! smile
        • rosapulchra-0 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:26
          Ja dokładnie tak samo big_grin
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:24
        Kąpać też się nie lubi i chce chodzić z obfajdaną de?
        Naprawdę?
        Biedne dziecko!
        Musi być bardzo zdesperowane i nieszczęśliwe.
        • saszanasza Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:35
          e-kasia27 napisała:

          > Kąpać też się nie lubi i chce chodzić z obfajdaną de?
          > Naprawdę?
          > Biedne dziecko!
          > Musi być bardzo zdesperowane i nieszczęśliwe.

          Skoro może nie lubić basenu, to może nie lubić kąpieli. Może ma uraz i boi się wody, po co nakłaniać do mycia? Obfsjdana dupa rownież nie straszna, skoro dzicka nikt nie nauczył/lub nie wymusił na nim konieczności dbania o czystość.
        • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:30
          Moje dzieci, gdybym nie przypominała, nie myłyby wcale zębów. Dobrze im z omszałymi. Po koloniach wakacyjnych wyszło na to, że nie tylko im, cała kolonia miała tendencję do zapominania o higienie. Rozumiem, że lepiej odpuścić, niech ząbki wygniją.
          • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:36
            Mycie zębów to kwestia zdrowia. Sport zdrowiem nie jest. Sport to kontuzje, choroby skóry, ucha i gałki ocznej (basen), choroby kobiece, zwiększone ryzyko utonięcia czy znalezienia się na SORZE, złamania kończyn itp.
            • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:39
              Na pewno mówimy o takiej samej aktywności sportowej dzieci do lat 10., dajmy na to?
            • olena.s Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 06:23
              Odpowiednia porcja zróżnicowanego ruchu jest dla zdrowia, formy, metabolizmu po prostu niezbędna. U dzieci to o ile pamiętam 1,5 godziny intensywnego ruchu dziennie. U dorosłych - 40 minut? ,
              Możesz sobie mówić i co chcesz, ale ja poproszę o DOWODY że jest inaczej - na przkład artykul naukowy publikowany w fachowym, recenzowanym piśmie.
    • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:07
      Mnie też siebie żal. Wolałabym godzinami gapić się na Otryt, a muszę jutro iść do pracy.
      • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:09
        Właśnie. Ja postanowiłam oglądać Zabójcze umysły od pierwszego odcinka, a muszę wstać jutro o 6:30 sad
        • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:10
          Gdzie oglądasz?
          • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:15
            allcaster.pl
            Są wszystkie, do 12 serii, tylko Adblocka trzeba wyłączyć.
        • klamkas Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:14
          Dlaczego to sobie zrobiłaś, to ma milion odcinków i wciąga?!
          • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:16
            Ja dojechałam do 7 sezonu dawno temu i musiałam przerwać. I znów chcę. smile
          • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:18
            To był błąd właśnie smile Wczoraj wieczorem latałam po kanałach i gdzieś leciał jeden z odcinków. Przypomniałam sobie jaki to serial cudowny.
            • annabel_lee Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:42
              Uwielbiam ten serial. Oglądam właśnie 12 sezon, ale bez Hotcha, to już nie to samo sad
              • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 06:30
                Dzięki za spoiler. sad
        • rosapulchra-0 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:28
          I po co przeczytałam twój post? sciana
          Ja jutro na szóstą..
    • solejrolia Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:09
      Cóż, moja corka poza chodzeniem do szkoły i przenoszeniem pozytywnych ocen nic nie musi.
      Bo do niczego poza tym nie jestem w stanie jej przymusic.

      I nie robi nic...
      Bo i po co się przemęczać...
      Aktualnie ma zerowe zainteresowania

      Mam głęboką wiarę i nadzieje że za moim przykładem...
      że to może taki etap i wyrośnie, zmadrzeje czy też dojrzeje. uncertain
      • laruara Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:19
        Rozumiem, autorko wątku, że Twoje dzieci robią co chcą.
        • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:29
          Tak, robią to co chcą, a chcą aż za dużo, doba jest za krótka.
          • laruara Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:49
            e-kasia27 napisała:

            > Tak, robią to co chcą.

            Patologia...
          • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:31
            Piją też alkohol, używają narkotyków lub dopalaczy...? Prostytuują się?
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:28
        A co jej pokazałaś do tej pory?
        Sama przecież nie wpadnie na to, że coś ją interesuje, skoro tego nie zna.
        • laruara Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 07:17
          A !!! Bo Ty po prostu nie rozumiesz !!! Jak ulga... Myślałam, żeś głupsza od Kaznodzieja.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:39
            Czego nie rozumiem?
            Tego, że dla ciebie zmuszanie i pokazanie nowych rzeczy to jedno i to samo??
            • laruara Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:32
              e-kasia27 napisała:

              > Czego nie rozumiem?
              > Tego, że dla ciebie zmuszanie i pokazanie nowych rzeczy to jedno i to samo??

              Bo dla mnie odpowiedzi forumek to pokazywanie nowych rzeczy, a nie zmuszanie. Ja nie wiodłam swych dzieci na basen na postronku i nie wrzucałam do wody na siłę. Nie rozumiesz najprostszych rzeczy, ale do tego potrzeba trochę inteligencji...
              Ja nawet nie zmuszałam do brania antybiotyku, czy noszenia aparatu na zęby. Ja przekonywałam, tłumaczyłam. Nie rozumiesz najprostszych spraw. Nawet mi Ciebie nie żal...
      • black_halo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:15
        solejrolia napisała:

        > Cóż, moja corka poza chodzeniem do szkoły i przenoszeniem pozytywnych ocen nic
        > nie musi.
        > Bo do niczego poza tym nie jestem w stanie jej przymusic.
        >
        > I nie robi nic...
        > Bo i po co się przemęczać...
        > Aktualnie ma zerowe zainteresowania
        >
        > Mam głęboką wiarę i nadzieje że za moim przykładem...
        > że to może taki etap i wyrośnie, zmadrzeje czy też dojrzeje. uncertain

        Niestety nie co widze po mojej siostrze.

        Z innej beczki zas - mnie nikt do niczego nie przymuszal i czasem troche mi zal, ze rodzice nie nauczyli mnie systematycznej pracy. Bylam jak to mowili "zdolna ale leniwa" co wynika po prostu z tego, ze bylam zdolna i nie musialam sie zbyt duzo uczyc na dobre oceny. Niestety z zyciu tak sie nie da i chociaz z tym walcze to i tak jest mi trudniej. Szczerze podziwiam ludzi, ktorzy robia sobie o 8 rano plan dnia i sie go trzymaja a ja marnuje czas na ematce tongue_out
    • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:14
      Niestety, brak umiejętności pływania, jazdy na rowerze i znajomości przynajmniej jednego języka obcego (najchętniej angielskiego) to pewnego rodzaju upośledzenie społeczne. Wiem po osobie, mnie nie zmuszali i mam o to duży żal. Języki znam, dwa, ale angielskiego akurat nie, nie pływam, nie jeżdżę na rowerze, nartach i łyżwach i czuję się większość życia łamagą. I nie chcę, żeby z moimi dziećmi było tak samo. Trudno, w wychowaniu dzieci nie ma miejsca na demokrację i pełną wolność.
      • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:18
        A dlaczego nie nabędziesz tych umiejętności, jak Ci ich brakuje? Jazda na rowerze jest banalnie prosta, przecież tego nauczysz się w jeden dzień. Jazda na łyżwach tak zamo. Nie wiem skąd mit, że jak się nie nauczysz w dzieciństwie to już koniec, nigdy się nie nauczysz.
        • triss_merigold6 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:22
          Też mnie to zastanawia. O ile pływać i jeździć na rowerze zostałam nauczona w jakimś wczesnym dzieciństwie, o tyle żeglarstwo, narty i jazdę konną poznawałam jako dorosła, w wieku studenckim i później.
        • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:23
          Próbowałam. Teraz już mam rozwalony błędnik i za nic nie mogę utrzymać równowagi na rowerze, łyżwy i narty odpadają, mam kolano po kontuzji. Jedynie pływać się uczę. Ale gdybym inne umiejętności miała nabyte w dzieciństwie, to myślę, ze i teraz pewnie jeździłabym na rowerze czy łyżwach.
          • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:28
            Jak masz rozwalone kolano to nie jeździłabyś na łyżwach ani na rowerze, bo umeijętność to jedno, a stan zdrowia drugie. Wcześniej miałaś ok z błędnikiem? Bo może z jakiegoś powodu nie wykazywałaś zainteresowania takimi aktywnościami. Ok, konie czy narty to droga sprawa, ale jazdy na rowerze to dzieciaki uczą się na podwórku, ktoś ma rower, inni pożyczają, żeby się przejechać i tyle. Rodzice nie uczyli mnie jazdy na łyżwach - w ferie szłam z koleżankami na lodowisko, pożyczało się łyżwy i próbowało opanować slizganie.
            • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:33
              Kolano - ortopeda powiedział, ze gdybym już umiała, to mogłabym w stabilizatorze, ale uczyć się nie, bo wtedy jest najwięcej kontuzji.
              Błędnik mam załatwiony gdzieś tak od 20 roku życia. Mogłam się wcześniej nauczyć.
              Ja nie chodziłam z innymi dziećmi na lodowisko i rower. Nie miałam za bardzo z kim i dokąd. Rodzice mnie nie zabierali, a znajomi z dziećmi czasem zabierali, a czasem nie. Na wyjazdy tak, ale aktywności miejskie raczej nie.
              • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:36
                Ok, rozumiem, że miałaś specyficzną sytuację. Jednak większość dzieci nabywa te umiejętności naturalnie, niejako przy okazji, w gronie rówieśniczym i nie muszą ich rodzice specjalnie uczyć.
          • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:30
            Ale gdybym inne umiejętności miała nabyte w dzieciństwie, to myślę, ze
            > i teraz pewnie jeździłabym na rowerze czy łyżwach.
            >
            Z rozwalonym błędnikiem na rowerze czy z kolanem po kontuzji na łyżwach? Szczerze wątpię.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:39
        A czy ktoś ci broni nauczyć się angielskiego, nauczyć się pływać i jeździć na rowerze??
        Skoro bez tego czujesz się upośledzona społecznie, to dlaczego się tego nie nauczysz??

        A co będzie jeśli ty nauczysz swoje dzieci tych trzech rzeczy, zmuszając je do tego, a one będą się czuły upośledzone społecznie, bo nie nauczysz je haftowania serwetek, robienia wina i grania w golfa??
        Co wtedy??
        Porażka wychowawcza??
        • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:48

          > A co będzie jeśli ty nauczysz swoje dzieci tych trzech rzeczy, zmuszając je do
          > tego, a one będą się czuły upośledzone społecznie, bo nie nauczysz je haftowan
          > ia serwetek

          Haftowania serwetek to się uczyły XIX-wieczne panny na wydaniu. I nie dlatego, że musiały haftować, ale dlatego, że robiło to dobre wrażenie.

          No nie, jednak angielski bardziej się przydaje. Rower bardziej w celach towarzyskich, z łyżwami bym dyskutowała.
          • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:54
            Ale, jakby się tak temu przyjrzeć, haftować trzeba było nawet jeśli subiektywnie taka panna wolałaby pojeździć na rowerze. Czy się uczyć.

            Teraz narty zastąpiły serwetki.

            Mówię to jako osoba, która na ZPT była zwolniona z haftowania i w życiu nie była na nartach.
            • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:04
              danaide napisała:

              > Ale, jakby się tak temu przyjrzeć, haftować trzeba było nawet jeśli subiektywni
              > e taka panna wolałaby pojeździć na rowerze. Czy się uczyć.

              Uczyć panny uczyły się. Na pensji. Rowery wtedy jeszcze nie istniały.

              >
              > Teraz narty zastąpiły serwetki.
              > \
              Coś w tym jest.
              • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:29
                Pensje i rowery istniały w podobnych czasach, ale rower bywał niemoralny...
                A kiedy czytam "Marię i Magdalenę" to mam wrażenie, że najlepszym sposobem na propagowanie czegokolwiek wśród młodzieży była - i jest - modawink
                • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:39
                  danaide napisała:

                  > Pensje i rowery istniały w podobnych czasach, ale rower bywał niemoralny...

                  Istniały w pewnym okresie równolegle, ale pensje były wcześniejsze. Był czas, kiedy istniały pensje, a rowery jeszcze nie. tongue_out

                  Tu urocza focia panien pensjonarek. Zwróćcie uwagę na tuszę i ogólny wygląd panien. Dałabym im czterdziechę. tongue_out

                  https://s.tvp.pl/images/8/4/9/uid_84926a72020a619761b430fff68c75e71395572684213_width_800_play_0_pos_0_gs_0.jpg
                  • iwoniaw Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:11
                    Zwróćcie uwagę na tuszę i ogólny wygląd pan
                    > ien. Dałabym im czterdziechę.


                    Co ty mówisz, z twarzy wyglądają na dzisiejszy wiek gimnazjalny (nauczycielki faktycznie stare, ta w środku z prawej jakby miała 60+, a pewnie była po 40. właśnie). O figurach panien trudno się wypowiadać, biorąc pod uwagę, że bluzki mają w fasonie wybitnie workowatym, a obfite spódnice na paru halkach też nie podkreślają kształtów.
                  • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:59
                    A co jeśli dziewczyna chciała coś więcej niż pensję?
                    Haftujemy, haftujemy...
                    • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 18:53
                      danaide napisała:

                      > A co jeśli dziewczyna chciała coś więcej niż pensję?
                      > Haftujemy, haftujemy...

                      Zalezy gdzie i kiedy. AD 1880 w Warszawie mogla sobie jeszcze pograc/uczyc sie gry (na poziomie wyzszym niz bebnienie w klawisze) w Towarzystwie Muzycznym, tamze mogla sie uczyc deklamacji, mogla korzystac z czytelni dla dam... i to wlasciwie wszystko.
                      Ewentualnie jesli rodzice wyrazili zgode i mieli dosc grosza, mogla jechac na kursy Baranieckiego do Krakowa.
                    • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:40
                      Ale nie wymyślajcie- dziewczęta uczono tego, co było im potrzebne w życiu. Większość dziewcząt uczono szyć, cerować, haftować, hodować zwierzęta i rośliny, gotować i oporządzać gospodarstwo . Nieliczne panny dziedziczki nie umiały niczego z rzeczy przydatnych, za to uczyły się rzeczy kompletnie nieprzydatnych- czyli pić we właściwy sposób z filiżanki, grać na instrumencie i malować- co miało podkreślać ich status.

                      Dziś jest tak samo- wykształcony człowiek nie musi już umieć samodzielnie uszyć pantalonów czy zacerować pończochy, za to powinien umieć np. prowadzić pojazd, znać obcy język. I- jak dla mnie- również pływać, ponieważ w naszych czasach często plażujemy, pływamy i chlapiemy się w zbiornikach wodnych, więc trzeba robić to bezpiecznie. Panny z pensji pływać nie musiały, bo wówczas po plaży można było pospacerować, ale w żadnym razie nie włazić do morza w opiętych majciochach.
                    • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:15
                      danaide napisała:

                      > A co jeśli dziewczyna chciała coś więcej niż pensję?

                      Ciesz się, że miały pensję. Te z niskich sfer były analfabetkami.

                      A poza tym to chyba zależy, w których czasach.
        • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:13
          Doczytałaś do końca?
      • babcia.stefa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 07:47
        >Niestety, brak umiejętności pływania, jazdy na rowerze i znajomości przynajmniej jednego języka obcego (najchętniej
        > angielskiego) to pewnego rodzaju upośledzenie społeczne.

        Dodałabym do tego jeszcze brak prawa jazdy - moi rodzice uparli się, że muszę tylko dwie rzeczy, a mianowicie przyzwoicie znać angielski i zrobić prawo jazdy natychmiast po osiągnięciu odpowiedniego wieku. Z perspektywy przebojów, jakie zaliczali znajomi robiący prawko w wieku późniejszym, mieli absolutną rację.
        • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:08
          > Dodałabym do tego jeszcze brak prawa jazdy

          Nie mam i żyję - ale za to znam dwa języki obce, więc może się jakoś wyrównuje wink
          • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:49
            echtom napisała:

            > > Dodałabym do tego jeszcze brak prawa jazdy
            >
            > Nie mam i żyję - ale za to znam dwa języki obce, więc może się jakoś wyrównuje
            > wink

            Tez nie mam i zyje. Za to posiadlam umiejetnosc haftowania smile, czego zreszta nie praktykuje. Umiejetnosc te wmusila we mnie szkola, nie dom, tak na marginesie.

            Wszystko, co we mnie wlozono w domu - wlacznie z szyciem, czego serdecznie nienawidzilam - przydalo sie mnie doroslej smile
            • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:53
              Przydaje Ci się szycie gdy na każdym rogu pracownie krawieckie, a ostatecznie byle szmatę można kupić za parę groszy?
              • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:58
                kaz_nodzieja napisała:

                > Przydaje Ci się szycie gdy na każdym rogu pracownie krawieckie, a ostatecznie b
                > yle szmatę można kupić za parę groszy?

                Przydaje. Do dzis. Skrocic, zwezic, zalatac, wszyc suwak, zrobic kostium na zabawe, obszyc lalki - niektore z tych zajec nawet polubilam smile
                • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:05
                  Skrócić czy zwęzić to jeszcze nic. Oglądam swoje zdjęcia z dzieciństwa i widze, że dzieki strojom szytym przez babcię mogłabym byc gwiazdą dziecięcej blogosfery modowej, gdyby tylko istniała wink
              • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:04
                Ja planuję nadrobić umiejętność szycia właśnie po to, żeby nie chodzić w byle szmatach.
            • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:37
              Ja mam ogólnie bardzo mało praktycznych umiejętności - wolę zarobić na tych niewielu rzeczach, które umiem, i zapłacić innym za usługi. Dwie z moich córek mają natomiast smykałkę do różnych prac ręcznych, więc się z tego cieszę i nie zniechęcam. Najstarsza uszyła sobie w tym roku piękną suknię balową i jestem z niej dumna smile
        • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:41
          A czemu prawo jazdy takie istotne??
          Ne mam i do niczego mi nie jest potrzebne, bo po prostu samochodem nie jeżdżę, bo nie mam takiej potrzeby.
          • fragile_f Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:07
            Nie masz takiej potrzeby, bo masz szofera w postaci męża? wink
            • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:27
              Ja nie mam, bo mam szofera w postaci kierowców i motorniczych komunikacji miejskiej i dwie nogi do pedałowania na rowerze smile Akurat tej umiejętności nigdy mi nie brakowało.
              • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:30
                ja tez mam szoferow komunikacji miejskiej i pedaluje rowerem, ale na wakacjach w wielu miejscach swiata nie da sie zwiedzac inaczej niz samochodem.
                • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:35
                  Jak wymarzę sobie takie wakacje to zrobię prawo jazdy.
                  • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:14
                    ja nie marze az z takim wyprzedzeniem.
            • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:04
              Nie, mam szofera w postaci taksówkarza, gdy mi się zapragnie samochodem pojechać.
              • fragile_f Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:55
                Czyli jednak masz potrzebę jeżdżenia samochodem. Dla mnie osobiście brak prawka to kalectwo, ale co kto lubi. Można sobie i tak jak Ty racjonalizować.

                BTW ciekawe co zrobiłabyś w USA wink
                • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:28
                  Pytanie z cyklu: co zrobiłabyś w tajdze bez umiejętności radzenia sobie z niedźwiedziami smile To chyba logiczne, że dostosowujesz umiejętności do miejsca życia, w innym miejscu potrzebowałabyś zupełnie innych.
                  Nie rozumiem, dlaczego zakładasz, że inny człowiek nie może mieć odmiennych potrzeb niż Ty, tylko racjonalizuje. Nie mam prawa jazdy, bo nie czuję takiej potrzeby. Gdzie tu racjonalizacja? Nie jestem osoba, która oblała 20 razy egzamin - nigdy do niego nie podchodziłam. Gdybym uznała, ze tego potrzebuję, to zapisałabym się na kurs, w czym problem?
                  • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:47
                    > Pytanie z cyklu: co zrobiłabyś w tajdze bez umiejętności radzenia sobie z niedźwiedziami smile

                    big_grin

                    No właśnie - przeżyłam 9 lat bez samochodu z trójką małych dzieci na wsi, to na co mi w mieście z dobrze funkcjonującym zbiorkomem?
                    • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:13
                      Zdaniem e-matek jesteś upośledzoną kaleką i powinna Ci przysługiwać renta.
                  • fragile_f Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:49
                    Pisałam to e-kasi27, nie do Ciebie. Z tego co zauwazyłam, to ona założyła wątek pt. Tak bardzo mi żal waszych dzieci, w którym dosyć mocno jedzie po zdolnościach wychowawczych innych emam oraz kwestionuje koniecznosc nauczenia dziecka pewnych rzeczy (pływania, języków obcych etc). Moze tylko ja widze w tym jakies kompleksy?
                    • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:51
                      Ona jest kompletnie odjechanym dziwolągiem/trollem, natomiast zauważyłam, że nie tylko wobec trolli funkcjonuje podejście: to niemożliwe, ze tego nie chcesz, na pewno tylko udajesz albo sobie racjonalizujesz. A przecież nie wszyscy chcemy i potrzebujemy tego samego. Więc przepraszam, oberwało Ci się trochę rykoszetem, to była odpowiedź na presję społeczną a nie Twój post smile
                      • fragile_f Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:29
                        Nie ma sprawy, mnie też zirytował ten wątek wink Może dlatego, że mam żal do rodziców, że ciutkę za mało cisnęli i pewnych rzeczy się jako dziecko nie nauczyłam/nie wdrukowałam. Zresztą - nie ja jedna mam taki problem. Mój chłop do tej pory żałuje, że go bardziej nie gonili z pianinem.
                        • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:34
                          Mnie w sumie nie cisnęli, może o tyle, że jak już coś wymyśliłam to musiałam trochę pochodzić zanim zrezygnowałam. Za to z radością akceptowali moje pomysły i to mi się bardzo podoba. Chciałam chodzić na tańce? Chodziłam. Na rowerze nauczyłam się jeździć od koleżanek na placu zabaw, za to kupili mi rower. Podobnie z rolkami - dostałam. Na łyżwy chodziłam z koleżankami w ferie, nauczyłam się jeździć sama. Pływać nauczyłam się mając jakieś 17 lat, kolega mnie uczył w wakacje w jeziorze, jak załapałam podstawy, to potem poszło. Ale planuję za jakiś czas iść na zajęcia, żeby technikę poćwiczyć. Więc w sumie jestem dowodem na to, że bez dociskania dziecka, samą tylko otwartością na jego pomysły można wychować osobę, która sporo umiejętności ma. I bardzo chciałabym w podobny sposób wychowywać moje dziecko.
                          • olena.s Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 06:08
                            Więc w sumie jestem dowodem na to,
                            > że bez dociskania dziecka, samą tylko otwartością na jego pomysły można wychow
                            > ać osobę, która sporo umiejętności ma.

                            Alez oczywiście że 'się da' - ale nie zawsze, nie kazdy, nie wszystkiego i nie każdego. I na tym polega problem.
          • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:25
            Tu jest pies pogrzebany - nieistotne jest dokładnie to, czego akurat ty nie masz. Otóż moje potrzeby są inne niż twoje, a moich dzieci inne niż twoich. I po prostu przyjmij nawet bez zrozumienia, że tak jak ty uważasz, że twój model wychowania jest najlepszy, tak ja uważam, że jest do bani - i tylko pogrążasz się kolejnymi rewelacjami nt. braku raczkowania chociażby - wdudziemanie nie jest czymś, co powinno napawać dumą.
            • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:29
              Z tymi potrzebami to jest tylko jedna pułapka; istotnie każdy z ns ma swoje. Dlatego nie masz żadnych gwarancji, że wypuścisz dziecko w doroslośc z angielskim, prawem jazdy i umiejętnością gry na flecie, a ono nie będzie czuło braku jakichś innych umiejętności. Moim zdaniem najwazniejsze to dorosnąć z przekonaniem, że warto się rozwijać i że jak czegoś potrzebujesz to możesz się tego nauczyć. Naprawdę nie trzeba calej edukacji upchnąć w 18 latach.
              • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:42
                > Moim zdaniem najważniejsze to dorosnąć z przekonaniem, że warto się rozwijać i że jak czegoś potrzebujesz to możesz się tego nauczyć.

                10/10

                Dla mnie to też najważniejsze - zaszczepić dzieciom ciekawość świata i potrzebę rozwoju. Myślę, że najłatwiej przez przykład.
            • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:10
              Przykro mi bardzo, że niczego nie jesteś w stanie z tego zrozumieć.
              • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:13
                To ty nie rozumiesz. Z matki która stosuje perswazję żeby nauczyć pływać, robisz zołzę, która dziecko bosakiem pod wodę wpycha.
                • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:16
                  Nie musi zaraz bosakiem, wystarczy, że da szlaban na kompa, albo nie kupi czegoś, albo na urodziny nie puści, albo robi awanturę.... - wachlarz możliwości jest ogromny.
                  • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:26
                    Dac szlaban na kompa za to, ze nie poszla na basen? Cóż, tydzień bez monitora może się dziecku przydać, a postawa: najpierw praca, obowiązki itp.a potem przyjemności jest dobra.
                    E-Kasia, każdy psycholog dziecięcy ci powie, że nawet podążanie za dzieckiem nie wyklucza wytyczania dziecku granic. Jak moja zabrala innemu dziecku wafelka przemocą, musiała odkupić dwa takie za swoje pieniądze od babci, w związku z czym nie kupiła ich sobie. Oczywiście, że wyła z powodu szlabanu na słodkie, ale nie wyobrażam sobie, żeby w tym przypadku robiła co chce. I od tego jestem, żeby powiedzieć, że piąta bajka w tv nie jest usprawiedliwieniem dla nie pójścia na basen.
                    • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:16
                      Jako dorosła będzie chodziła do pracy bo to obowiązek no i wyjścia nie ma bo rachunki trzeba opłacić. Natomiast mam nadzieję, że w swoim wolnym czasie będzie robiła to na co ma ochotę, a nie to na co została wyćwiczona w dzieciństwie przez mamuśkę.
                      • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:19
                        Ona sama zdecyduje, ale jak ma zdecydować, skoro nie wie, jakie ma możliwości? Do pływania początkowo trzeba przymusić, bo ono nie sprawia przyjemności, gdy się ledwo brodzi w wodzie.
                      • iwles Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:21

                        widzisz kaznodzieja, nawet będąc dorosłym, nie dasz rady robić zawsze tego, na co masz ochotę ( w wolnym czasie), miło by było, gdybyś swoje "chcenie" skonsultowała z "chceniem" pozostałych członków rodziny.
              • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:14
                Do do Kropki było.
          • babcia.stefa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:14
            Bo warto mieć na wszelki wypadek - żeby nie być od nikogo zależnym w razie potrzeby.

            Komunikacja zbiorowa w Polsce obsysa, nawet w Warszawie. Jak mieszkasz w Berlinie albo Londynie pewnie, można się spokojnie obywać bez samochodu, bo można się przemieszczać wygodnie, tanio, a co najważniejsze - szybko. W Polsce musiałabym upaść na głowę, żeby regularnie tracić 45 minut na dojazd zamiast 20.

            Taksówki są fajne, ale nie stoją po domem, dostępne natychmiast i 24 h na dobę.
            • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:17
              Bez przesady. Jak się nie mieszka na wygwizdowie to na taksówkę w dużym mieście czeka się średnio 5 minut.
              • babcia.stefa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 13:46
                Nie wiem, czy Warszawę klasyfikujesz jako wygwizdów, ale poruszanie się po niej taksówkami jest koszmarem. Jak się w ogóle dodzwonisz, to najwcześniej przyjadą za 20 minut. O ile w ogóle przyjadą.
                • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:38
                  Ja jestem z Krakowa. Ze względu jak mnie miło określiły forumki sad jestem osobą upośledzoną i niepełnosprawną, niestety bez prawa do renty wink korzystam z taksówek.
                  Średnia czekania to 5 minut. Czasem 7 minut.
                  Korzystam sporadycznie gdyż pracuję zdalnie z domu, a do miasta mam do 30 minut na kaznodziejowych nogach, a 90% spraw poza pracą nie załatwiam dalej niż sąsiednia dzielnica. Najczęściej wtedy gdy się bardzo spieszę albo muszę zajść ze zwierzęciem do weterynarza. Raz gdy musiałam przewieźć komuś z rodziny dość solidny pakunek.
                  Pełno taksówek, Ikary, nie Ikary, Ubery... Nic tylko wybierać i przebierać.
                • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:37
                  Nie mam pojęcia, z jakich firm korzystasz, ale standardem jest czas oczekiwania do 10 minut. Pomijam oczywiście sytuacje typu noc sylwestrowa.
                  • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 08:08
                    Zwykłych. Icar, 919, Barbakan. Sporadycznie zdarza się czekać 7-10 minut, gdy dyspozytorka mnie o tym informuje ma smutny głos bo standardem właśnie jest około 5 minut.
                    Oczywiście pewnie pomijając Sylwestra czy np. śnieżycę podczas której nie można było się nigdzie dodzwonić nawet.
            • vaikiria Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:36
              No popatrz, całe życie w Warszawie bez samochodu i nie narzekam.
      • agni71 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 16:49
        >Niestety, brak umiejętności pływania, jazdy na rowerze i znajomości przynajmniej jednego języka obcego (najchętniej >angielskiego) to pewnego rodzaju upośledzenie społeczne.


        Pewnie i tak, ale mozna z tym zyć, zapewniam cię. Mam sąsiada, chłopaka w wieku licealnym. Nigdy sie nie nauczył jeździć na rowerze, co dla mnie, zapalonej cyklistki, zawsze było dziwne, ale akceptuję fakt, że, mimo, że większość osób umie i nawet lubi jeździć, mogą być jednostki, które maja inaczej, Krzywdy tym nikomu nie robi. Ma za to inne zalety i zdolności.

        > Wiem po osobie, mnie nie zmuszali i mam o to duży żal. Języki >znam, dwa, ale angielskiego akurat nie,

        Możesz się nauczyć, przynajmniej w stopniu uzytkowym, szczególnie, że jakies predyspozycje językowe chyba masz, skoro znasz 2 inne języki.

        >nie pływam,

        Nauczyłam się, może nie super pływac, ale chociaż trochę (i najważniejsze, że sprawia mi to frajdę) w wieku dorosłym.

        nie jeżdżę na rowerze, nartach i łyżwach

        Na rowerze jeżdżę, na nartach i łyżwach nie. Nie czuje się przez to gorsza. Gdyby zdrowie pozwalało, to nauczyłabym się jako dorosła.

        i czuję się większość życia >łamagą. I nie chcę, żeby z moimi dziećmi było tak samo. Trudno, w wychowaniu dzieci nie ma miejsca na demokrację i >pełną wolność.

        No tu sie zgodzę, że warto dzieciom stworzyć warunki do nauki różnych rzeczy. Moje dzieci też uczą się pływać, jeżdżą na rowerach, na nartach i łyżwach. ALE albo chciały same z siebie, albo były co najwyżej ZACHĘCANE do podjęcia jakiejś czynności i do nierezygnowania po pierwszej próbie.

        Kiedy przeczytałam założycielski post w tamtym wątku, to nawet chciałam się wypowiedzieć, ale po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, ze nie mam tam czego wpisać. Zmuszanie z mojej strony ogranicza się co najwyżej do zmuszenia do wytrwania w WYBRANYCH PRZEZ DZIECKO zajęciach przez kilka miesięcy (zazwyczaj semestr), zanim zechce się wypisać. Mimo, ze dobrą znajomośc angielskiego uważam za istotną, to nie zmuszam do chodzenia na dodatkowy angielski (zmuszam za to do nieodpuszczania sobie tego przedmiotu w szkole). Mimo, że pływanie uważam za cenną umiejętność, to nie zmuszam do nauki, jesli dziecko ma akurat foch i woli sobie posiedzieć na brzegu basenu. Zachęcam do nauki jazdy na nartach, ale nie cisnę, by dziecko spędzało na stoku po 8 godzin dziennie, tak aby w wieku 10-11 lat jeździło jak zawodowiec. Wystarczy jak pojeździ tyle, ile chce, a w wieku 13-15 lat osiągnie pewną biegłość, a co najwazniejsze - będzie z jazdy cały czas czerpało radość.
        Nie spędza ci snu z powiek, ze jest tyle umiejętności, których nie masz, i twoje dziecko też ich nie posiądzie? Bo nie sposób umieć, czy chocby spróbować wszystkiego.
    • miss_fahrenheit Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:19
      e-kasia27 napisała:

      > Dlaczego nie chcecie pozwolić dzieciom robić, to co same chcą, co lubią, co spr
      > awia im przyjemność?

      Wolność nie jest tożsama z anarchią. Moim zadaniem, jako matki, jest pokazywanie dziecku, w którą stronę iść, pomaganie mu w wyborach itd. Brak takiego nadzoru to brak wychowania.

      > Dlaczego mają robić, akurat to, co wy uważacie za słuszne, dlaczego muszą żyć n
      > a komendę i wykonywać polecenia?

      Rolą rodziców jest przygotowanie dzieci do wejścia w dorosłość. Na samodzielne decyzje przyjdzie czas, kiedy będą dorosłe.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:46
        miss_fahrenheit napisała:

        > Moim zadaniem, jako matki, jest pokazywani
        > e dziecku, w którą stronę iść, pomaganie mu w wyborach itd. Brak takiego nadzor
        > u to brak wychowania.
        >


        A jeśli dziecko woli iść w inną stronę, niż ty uważasz, to co??

        Moim zadaniem, jako matki, jest pokazanie dziecku, jaki ma wybór, a nie pchanie go w określoną, stronę. Stronę dziecko powinno wybrać samo.

        >
        > Rolą rodziców jest przygotowanie dzieci do wejścia w dorosłość. Na samodzielne
        > decyzje przyjdzie czas, kiedy będą dorosłe.

        A nie uważasz, że podejmowania decyzji trzeba się uczyć od najmłodszych lat??
        Jak można zacząć podejmować decyzje w dorosłości i robić to dobrze, skoro nigdy przedtem się tego nie nauczyło??
        • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:58
          Gdzieś na forum była taka rada (e)matkowa: przy decyzjach dziecka zastanowić się jakie będzie to miało konsekwencje za 10 lat. Założenie różowej spódniczki zamiast szarej chyba mieć nie będzie (wiem, nosiłam białe kozaczki z nitami i frędzlami). Zrobienie tatuażu czy nauka języka - owszem.

          Ja raczej pytałabym o motywację - jeśli dzieci mają motywację, ok. Gorzej jeśli nie mają, mają negatywną, boją się sprzeciwić.
          • czyscicka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:45
            Danaide języka obcego można się nauczyć w kilka miesięcy jak trzeba. Sama tak zrobiłam, koledzy z mojego pokolenia również.
            Tatuaż możesz usunąć. Jest nawet do tego testowana specjalna maść. W zasadzie dziś wszystko możesz jak masz pieniądze, zdrowie i czas.
            >Ja raczej pytałabym o motywację - jeśli dzieci mają motywację, ok. Gorzej jeśli nie mają, mają negatywną, boją się >sprzeciwić.

            I o to w całej tej dyskusji chodzismile Pokazywać własnym postępowaniem, że życie może być ciekawe, że warto się uczyć bo to daje motywację, bodziec do działania. A to może pokazać tylko rodzic lub osoby najbliższe. Mi rodzice pozwolili iść za własnymi wyborami, pozwolili zderzyć się z rzeczywistoscią i skończyłam studia aktorskie. Nie wykonuje tego zawodu od lat ale spróbowałam, skończyłam studia, wiem jak jest ciężko w tym zawodzie. Skończyłam kolejne studia i mam tzw. dobry zawód. Jest super!Moje dzieci funkcjonują podobnie.Nie mam oczekiwań co do ich dalszej przyszłości. Grunt żeby były zdrowe i szczęśliwe.
            • babcia.stefa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:21
              > Danaide języka obcego można się nauczyć w kilka miesięcy jak trzeba.

              Do poziomu "Kali być, moja kupić bułki, gdzie być autobus" to może. Żeby w tym języku pracować - to są raczej lata.
              • czyscicka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:46
                Zdziwiłabyś się. Przeczytaj książkę "Fluent in three months". Jak musisz to siedzisz i się uczysz, osłuchujesz, czytasz. Najlepsze efekty daje jeśli nie używasz swojego ojczystego języka przez ten okres w ogóle. U mnie był mus. Małą firmę przejęło korpo - gigant i nagle z polskiego musieliśmy przejść na angielski w stopniu średnio zaawansowanym.
                Według Rady Europy żeby zdać poziom B1 - czyli FCE wystarczy 120 h efektywnej nauki. Poziom B1 wystarcza do normalnej komunikacji. Oczywiście język specjalistyczny, fachowy to są dalsze tygodnie nauki ale łapiesz to w mig jeśli pracujesz w takim, a nie innym środowisku.
                • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:20
                  czyscicka napisała:

                  > Zdziwiłabyś się. Przeczytaj książkę "Fluent in three months". Jak musisz to sie
                  > dzisz i się uczysz, osłuchujesz, czytasz. Najlepsze efekty daje jeśli nie używa
                  > sz swojego ojczystego języka przez ten okres w ogóle.

                  Uhm, w domu i w sklepie też nie?

                  Nadal nie wierzę, potrzebna jest praktyka, powtórki, czas na zapamiętanie etc.

              • naturella Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:53
                No. Zawsze jak czytam, że języka można nauczyć się w kilka miesięcy to czuję się absolutnie upośledzona smile
        • miss_fahrenheit Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 03:03
          e-kasia27 napisała:
          >
          > A jeśli dziecko woli iść w inną stronę, niż ty uważasz, to co??

          Jeśli byłby to wybór między np. rozwojem własnych zdolności matematycznych a doskonaleniem umiejętności plastycznych - to jego wolna wola; jeśli zaś byłby to "wybór" między uczeniem się a odpuszczeniem sobie nauki - to z mojej strony nie byłoby akceptacji, i zrobiłabym wiele, aby nakłonić dziecko do nauki.

          > Moim zadaniem, jako matki, jest pokazanie dziecku, jaki ma wybór, a nie pchanie
          > go w określoną, stronę. Stronę dziecko powinno wybrać samo.

          Samo pokazanie wyboru nie wystarczy. Dziecko nie zawsze zdaje sobie sprawę z konsekwencji, zwłaszcza długofalowych, swoich decyzji. Choćby wspomniany przykład z uczeniem się - jeśli dziecko nie chce się uczyć, to pozwolenie mu na taką "decyzję" jest dla mnie krzywdzeniem dziecka, dlatego tak, "pchałabym go w określoną stronę", gdyby była taka konieczność, ponieważ jestem za dziecko odpowiedzialna.

          >
          > A nie uważasz, że podejmowania decyzji trzeba się uczyć od najmłodszych lat??

          Owszem, ale nauka powinna polegać na pokazywaniu dziecku nie tylko wyboru, ale i jego konsekwencji, oraz nakierowywaniu go w określoną stronę, kształtowaniu jego umysłu i charakteru, a nie puszczenie dziecka samopas i powiedzenie "rób co chcesz".
      • czyscicka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:27
        >Wolność nie jest tożsama z anarchią. Moim zadaniem, jako matki, jest pokazywanie dziecku, w którą stronę iść, pomaganie >mu w wyborach itd. Brak takiego nadzoru to brak wychowania.

        Tu pełna zgoda. Problem jednak młodego pokolenia jest taki, że od najmłodszych lat dzieci żyją w korporacyjnych trybach, według ściśle określonego planu na życie. Naprawdę niewiele dzieci ma możliwość takiego prawdziwego ponudzenia się. A nuda też może być kreatywna. Grunt żeby zachować zdrowy balans jak we wszystkim.
        PS. Nie potrafię jeździć na nartach, języka obcego nauczyłam się w dwa miesiące w pracy, nie mam prawa jazdy i nigdy mi to w życiu nie przeszkadzało.
    • rosapulchra-0 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:22
      Leki wzięłaś?
      Znowu wpadasz w ten egzaltowany ton. A piszesz o czymś, co ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co płyta wiórowa z drewnem.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:47
        Płyty wiórowe robi się z drewna, jakbyś nie widziała, więc raczej mają bardzo dużego wspólnego z drewnem.
        • rosapulchra-0 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 06:04
          Niewiele. Prawdziwe lite drewno, a płyta wiórowa to jednak dwie różne rzeczy, choć mają podobne pochodzenie.
          Za to ty - czepiasz się słówek, zamiast sensu wypowiedzi.
          I nie odpowiedziałaś na pytanie.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:43
            Zadaj sensowne i na temat, to odpowiem.
            • rosapulchra-0 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 18:48
              Zadałam. Wzięłaś leki?
              Twoje wątki przede wszystkim wyróżniają się tym, że masz absurdalne i niemające nic wspólnego z rzeczywistością pretensje do innych ludzi. Siebie opisujesz zawsze jako chodzącą doskonałość pod każdym względem, a w trakcie dalszej dyskusji wykładasz się jak przedszkolak.
              Po prostu.
    • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:25
      e-kasia27 napisała:

      > Jak można tak maltretować swoje własne dzieci?? - nie mogę tego wprost zrozumie
      > ć

      Nie probuj, po co ? Siadz i placz, nad naszymi dziecmi oczywiscie. Na pewno lepiej sie z tym poczujesz, nawet jesli one nie.


      > W życiu nie zmuszałam, nie zmuszam i nie będę zmuszała do niczego swoich dzieci

      Zobaczymy ! Tylko jesli metoda lagodnej perswazji (zadna inna nie wchodzi w gre) nie zdolasz ich naklonic, by np poszly do roboty albo zechcialy sie usamodzielnic... coz, na zmuszanie, obawiam sie, bedzie za pozno. Nie dasz rady.
      Przy takim twoim nastawieniu nie naucza sie nawet matematyki, jesli uznaja, ze ta wiedza jest im zbedna.


      > .
      > Dlaczego nie chcecie pozwolić dzieciom robić, to co same chcą, co lubią, co spr
      > awia im przyjemność?

      Bo to albo niemoralne, albo nielegalne, albo tuczace. Co poradzic.


      > Pozwólcie dzieciom żyć.

      A przenigdy ! Obowiazkowo musi sie wykonczyc przed osiemnastka.

      - czy wy czasem myślicie, co mówicie??

      Ja bezustannie. Z wyjatkiem przerwy obiadowej.


      > A gdzie w tym "każdy musi" jest wolność??
      > gdzie demokracja??

      Dla doroslych. Pajdokracji mowimy stanowcze NIE !!!
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:56
        tt-tka napisała:

        >
        >
        > Nie probuj, po co ? Siadz i placz, nad naszymi dziecmi oczywiscie. Na pewno lep
        > iej sie z tym poczujesz, nawet jesli one nie.
        >


        No, to akurat pewne, że od mojego płaczu waszym dzieciom nie zrobi się lepiej, dlatego nie zamierzam marnować na to czasu.


        > > W życiu nie zmuszałam, nie zmuszam i nie będę zmuszała do niczego swoich
        > dzieci
        >
        > Zobaczymy ! Tylko jesli metoda lagodnej perswazji (zadna inna nie wchodzi w gre
        > ) nie zdolasz ich naklonic, by np poszly do roboty albo zechcialy sie usamodzie
        > lnic... coz, na zmuszanie, obawiam sie, bedzie za pozno. Nie dasz rady.
        > Przy takim twoim nastawieniu nie naucza sie nawet matematyki, jesli uznaja, ze
        > ta wiedza jest im zbedna.
        >


        No widzisz, jakoś się matematyki nauczyły, do pracy niektóre też już poszły i się nawet usamodzielniły, i mają swoje pasje i robią bardzo dużo, jak na ich wiek.


        > > .
        > > Dlaczego nie chcecie pozwolić dzieciom robić, to co same chcą, co lubią,
        > co spr
        > > awia im przyjemność?
        >


        > Bo to albo niemoralne, albo nielegalne, albo tuczace. Co poradzic.


        No teraz, to już nic, skoro już zepsułyście swoje dzieci, to rzeczywiście ciężko...
        Ale żeby aż tak zepsuć, aby chciały tylko niemoralne, nielegalne rzeczy robić... - jak to się tak psuje własne dzieci?


        >
        >
        > Dla doroslych. Pajdokracji mowimy stanowcze NIE !!!

        A to już teraz wszystko jasne!
        Dziecko to niewolnik. Głosu nie ma.
        Może tylko słuchać i wykonywać polecenia - straszne!
        • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:11
          Kasienko, czy ty znasz znaczenie slowa "pajdokracja" ?

          W to, ze masz dzieci pracujace, nie uwierze - piszesz tonem rozpieszczonej, pretensjonalnej nastolatki. Chyba ze to juz starcze zdziecinnienie...

          A w ogole idz sobie pobiadac na dowolny temat do kata albo do poduszki. Na szczescie zadna z nas nie musi ani wysluchiwac, ani wychowywac rozumnych inaczej doroslych.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:52
            No nie musisz wysłuchiwać, czytać też nie musisz, a jednak się w tym wątku wypowiadasz, więc zapewne chcesz, koniecznie chcesz. Bardzo mi miło z tego powodu, że tak cię moje słowa poruszają.
          • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:49
            tt-tka napisała:

            > Kasienko, czy ty znasz znaczenie slowa "pajdokracja" ?
            > W to, ze masz dzieci pracujace, nie uwierze - piszesz tonem rozpieszczonej,
            > pretensjonalnej nastolatki.

            Dokładnie te same odczucia mam - a pokazało mi Twoją wypowiedź dopiero po napisaniu swojego/odświeżeniu smile

            > Chyba ze to juz starcze zdziecinnienie...

            Nie wierzę.
            Troll i tyle: podbiera inteligentna dziewczyna tutaj, ale doświadczenia życiowego brak.
            Spod klosza sama dopiero wyskoczyła i ma tam jakieś żale, jak to rodzice zwichnęli indywidualizm, formowali wbrew woli - i wogle 'na świat się nie prosiłam'.

            Rysuje/projektuje tutaj jakieś linie przerywane udając doświadczoną (żeby nie zakrzyczeli: "siksa"): że ona to inaczej, lepiej była(by!) matką.
            Ale wyłazi to ignoranctwo - buta z brakiem wiedzy - typowa dla młodzieży smile

            Ziew.
            No ale (za Eurythmics): "Some of them want to abuse you, some of them want to be abused. Sweet dreams are made of this - who am I to disagree?"
        • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:28
          e-kasia27 napisała:

          > > [świetny komentarz o matematyce]
          > No widzisz, jakoś się matematyki nauczyły, do pracy niektóre też już poszły
          > i się nawet usamodzielniły, i mają swoje pasje i robią bardzo dużo, jak na
          > ich wiek.

          Krótka piłka (bo już od pierwszego posta mnie korci):
          Jak 'zachęcałaś' do tabliczki mnożenia?

          Bo z moich doświadczeń po dobroci się nie da.
          Był płacz, lamenty, ojnacomito, kalkulatory można, itp itd.
          Dopiero jak się wkurzyłem i kategorycznie powiedziałem smile że może siedzieć krócej albo dłużej, ale ja gwarantuję i dopilnuję, że tej tabliczki to się nauczy: choćby rok miało siedzieć to będzie ją umieć.

          Dziecko zrozumiało, że to 'end of the line', e-e, dramat się skończył i zaczęło w końcu zęby wbijać z przekonaniem w temat smile

          Moim zdaniem trollujesz i nie masz dorosłych dzieci - pewnie z powietrza wzięte są, żeby w dyskusji pomóc.
          Te głupoty to właśnie jakaś 20-paręlatka może pisać, z jakimś 'moi rodzice byli tacy bee'.

          Nawet te komentarze porównujące kasjerki z korpo pracownikami to są od dupy strony kogoś, kto nigdy nie zarabiał (lub nie miał pod górkę z karierą, bo wszystko na srebrnym półmisku).
          Tak, znam ten model.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:35
            Chyba jednak nie wiele znasz, bo trafiasz ze wszystkim, jak kulą w płot.
            • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:36
              niewiele
            • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:39
              A odpowiesz na pytanie o tę tabliczkę?
              • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:53
                Starszym sama do głowy weszła w miarę dalszej nauki, jakoś specjalnie nie zachęcałam.
                Syn w 2 klasie był bardzo oporny na bezmyślne uczenie się na pamięć, choć pani ciągle kartkówki z tabliczki robiła, ale jakoś po swojemu sobie to obliczał dodawaniem na tyle szybko, że mu brak znajomości na pamięć nie przeszkadzał.
                Najmłodsza jest w trzeciej klasie i na razie na pamięć dobrze umie przez 2, 3 i 5. Czasem popytam, jak ma ochotę, ale specjalnie nie naciskam. Pani im pokazała, jak liczyć na palcach, więc sobie liczy. Prędzej, czy później i tak zapamięta robiąc zadania, więc nie ma o co kruszyć kopii.
                • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 02:12
                  e-kasia27 napisała:

                  > Starszym sama do głowy weszła w miarę dalszej nauki, jakoś specjalnie
                  > nie zachęcałam.

                  Sama do głowy weszła? smile
                  Ciekawe.

                  Z mojego skromnego pedagogicznego doświadczenia wiem, że dzieci bez wykutej tabliczki mnożenia patrzą się na działania jakby to była nauka chińskiego.
                  Grafów, najmniejszych/największych dzielników, równań, ułamków - no nie łapią, bo nie mają podstaw.
                  To są braki, do których po roku-dwóch trzeba wracać - to nie wpada do głowy samo, uwierz mi - wracałem tam z nimi.

                  > Syn w 2 klasie był bardzo oporny na bezmyślne uczenie się na pamięć, choć
                  > pani ciągle kartkówki z tabliczki robiła, ale jakoś po swojemu sobie to obliczał
                  > dodawaniem na tyle szybko, że mu brak znajomości na pamięć nie przeszkadzał.

                  Na pewno go zachęcałaś i tłumaczyłaś? Zero przymusu - ale sukces?
                  Czy jak wyżej - spokojnie czekałaś aż "samo do głowy wejdzie"?

                  > Pani im pokazała, jak liczyć na palcach, więc sobie liczy.

                  Jakoś i w to nie wierzę.
                  Na kartkówkach palce są pilnie obserwowane, a panie tabliczki mnożenia raczej na pewno nie uczą na palcach (prędzej przy dodawaniu, ale to inny rok) - it defeats the purpose.

                  > Prędzej, czy później i tak zapamięta robiąc zadania, więc nie ma o co kruszyć kopii.

                  Że jak?
                  Skąd zapamięta?
                  Robiąc zadania z tabliczki mnożenia to się jej nauczy? smile
                  Ech... no dobrze smile tak, tak [głask głask]

                  Sweet dreams smile
                  • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 02:34
                    Musisz mieć rzeczywiście bardzo skromne to pedagogiczne doświadczenie.

                    Jak to skąd zapamięta?
                    Jeśli się coś liczy na palcach ileś tam razy, to tylko kompletny dureń tego nie zapamięta.
                    Przeciętnie rozwinięte dziecko zapamięta bez problemu.

                    Czemu twierdzisz, że pani nie mogła pokazać, jak się liczy na palcach?
                    • nathasha Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 06:47
                      Czyli jakby jednak nie zapamietal to bys miala dziecko kompletnie durne nie z urodzenia ale dlatego ze mamusia postanowila dac mu wolnosc w nauce.
                      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:46
                        Nie ma takiej opcji, żeby przeciętne dziecko nie zapamiętało.
                        Gdybym widziała, że mam durnia, to bym go uczyła, jak ma sobie kanapkę zrobić, a nie tabliczki mnożenia, bo tabliczka mnożenia nie była by mu wtedy zupełnie do niczego potrzebna.
                        • nathasha Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:38
                          podasz badania ktore mowia ze nie ma takiej opcji zeby przecietne dziecko zapamietalo? czy wynika to z obserwacji tylko twojego otoczenia. bo na tej zasadzie ja powiem ze z moich obserwacji wynika co innego i cala twoja teorie idzie w gwizdek
                          • verdana Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:42
                            Cóż, moja córka nie zapamiętała. Mój syn nie zapamiętał. Moja matka także nie. Wszyscy, całkiem w normie intelektualnej. Raczej nawet dosyć wysokiejsmile
                    • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:54
                      e-kasia27 napisała:

                      > Musisz mieć rzeczywiście bardzo skromne to pedagogiczne doświadczenie.

                      Bardzo skromne, przecież tak chyba napisałem.
                      Bogatsze w każdym razie niż 90% rodziców (może matce piątki oddałbym palmę pierwszeństwa - ale zarabiałem tym na życie, i swoje z matmą i słabymi uczniami/uczennicami przesiedziałem).

                      Ja nie wymyślam historii na potrzeby forum - jak czegoś nie wiem, kimś nie byłem, się pomylę, to przyznaję smile

                      > Jak to skąd zapamięta?
                      > Jeśli się coś liczy na palcach ileś tam razy, to tylko kompletny dureń tego nie
                      > zapamięta.
                      > Przeciętnie rozwinięte dziecko zapamięta bez problemu.

                      Pracowałem z nastolatkami, które nie opanowały.
                      Pewnie sami idioci (i do idioty przychodziły się uczyć ^_^), bo do Twojej teorii nie pasuje.
                      Chyba się nie dogadamy smile

                      W domu takie liczenie na palcach, sytuacja byłaby tylko możliwa; zatem twierdzisz, że - podpierając się przeciętną ilością zadania domowego - dziecko bez przymusu i samo opanuje?

                      Przy przerabieniu tabliczki mnożenia w szkole palce nie mogą, nie powinny chodzić - tabliczka mnożenia to aksjomaty, które trzeba przyjąć na wiarę (i dowód) i wykuć na pamięć.
                      Możesz je udowodnić paluszkami czy krokowo sumkami - ale operuje się nią z pamięci.
                      Zdajesz się uparcie ignorować ten fakt.
                      Rysujesz jakieś mazy nocne, że szkoła da czas na policzenie palcami, że dziecko co? nadgoni po roku - dwóch, we własnym tempie? i te zbiory z częścią wspólną, grafy, dzielenie i mnożenie pisemne, ułamki, NWW i NWD, nawet wykresy funkcji liniowej (współrzędne), to wszystko grzecznie poczeka aż dziecka tabliczka mnożenia zapączkuje smile

                      > Czemu twierdzisz, że pani nie mogła pokazać, jak się liczy na palcach?

                      Upraszczasz - nigdzie tak nie stwierdziłem.
                      O ile mnie moja (zmęczona skróconą nocą) pamięć nie myli, w tym ustępie (smile) stąpa(łe)m po linie niedowierzania (nie ześlizgnąwszy się w stronę 'niemożliwości').

                      Tabliczka mnożenia to pamięciówka i pokazywanie tego na palcach jest counterproductive (sprzeczne z samą ideą pamięciówki, utrwalenia tejże).
                      Dziwne, że nawet w innym kraju, ze 2 dekady później, reguły były takie same na testach.
                      Pytanie [5s na odpowiedź], pytanie [5s na odpowiedź], itp.
                      Język migowy chyba łatwiejszy do opanowania byłby.

                      Czas samodzielnego i nieprzymuszonego skupienia dziecka jest krótszy niż czas potrzebny na opanowanie tej umiejętności (nawet jednego słupka) - a ilość tej wiedza wymaganej, w zestawieniem ze stosunkowo wczesnym wiekiem, powoduje zderzenie 'nie chcę' dziecka z 'musisz' rodzica.

                      Dla mnie tutaj jednak EOT - com wiedział tom powiedział smile
          • mum2004 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 07:47
            Mojego też nie musiałam zachęcać do tabliczki mnożenia. Umiał dwa lata przed czasem i ciągle dopominał sie o odpytanie. Za to np gra na flecie - tu już nie było demokracji wink
            • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:00
              mum2004 napisała:

              > Mojego też nie musiałam zachęcać do tabliczki mnożenia. Umiał dwa lata przed
              > czasem i ciągle dopominał sie o odpytanie. Za to np gra na flecie - tu już nie
              > było demokracji wink

              Naprawdę nikt go nie zachęcał, na żadnym etapie do matmy?
              Babcia, dziadek, mąż, ciocia?
              Tak samo w papierniczym zobaczyło planszę i te kropeczki (albo iksiki) go tak zafascynowały?

              To pielęgnuj, jakiś młody geniusz Ci rośnie.

              Czwórka młodych geniuszów w połączeniu z mamą (trollującą takimi głupotami w tym wątku) jednak mi bajką trąci smile

              Chyba, że [teraz mi to do głowy przyszło] ta zachęta to: 'nauczysz się to stówę dostaniesz' - a później: "ja dzieci do niczego nie zmuszałam" smile
              • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:36
                > To pielęgnuj, jakiś młody geniusz Ci rośnie.

                Naprawdę trzeba geniusza, by opanować podstawy matematyki? Moje córki nie są genialne (przynajmniej nikt ich w tym kierunku nie zdiagnozował), a nie pamiętam jakiejś szczególnej matematycznej traumy z ich lat szkolnych. Wszystkie trzy zdały bez problemu maturę z matematyki, dwie poszły nawet na studia inżynierskie.
                • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 22:06
                  echtom napisała:

                  > > To pielęgnuj, jakiś młody geniusz Ci rośnie.
                  > Naprawdę trzeba geniusza, by opanować podstawy matematyki?

                  Pominąłeś(aś) najważniejszy fragment, o który tutaj kruszyłem kopie z trollem smile
                  Bez gonienia lub zmuszania.
                  Jeśli tego nie było i dziecko szybko łyknęło samo tabliczkę mnożenia - to owszem, tak uważam, że potrzeba to tego geniusza, kogoś z naturalną ciągotą i talentem.
                  Jakiegoś Johna F. Nasha, Srinivasa Ramanujana czy innego samorodka.
                  • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 22:23
                    Muszę je zapytać, jak to było z tą tabliczką mnożenia, bo nie pamiętam. Chyba bym pamiętała, gdyby się przy tej okazji rozgrywały jakieś dantejskie sceny? smile
                    • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 23:28
                      echtom napisała:

                      > Muszę je zapytać, jak to było z tą tabliczką mnożenia, bo nie pamiętam.

                      "Ło kuwra! Na grupie muwiom, rze ty geniósz!
                      Masz tu ksionszke o graniu na giełdzie, i z pokoju to bez pszeczytania siem nie ruszasz!"
                      smile

                      > Chyba bym pamiętała, gdyby się przy tej okazji rozgrywały jakieś
                      > dantejskie sceny? smile

                      Ee tam dantejskie - "energicznie strzepnęłaś brud ze stopy, i przekonałaś łagodnym tonem perswazji"... toć przecie rodzic nie pamięta dokładnie, ile razy "wyperswadowywał" smile
                  • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 00:39
                    W sumie mogłam mocniej pocisnąć, to może za 10 lat miałabym noblistki zamiast zwykłych inżynierów wink
                    • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 00:45
                      echtom napisała:

                      > W sumie mogłam mocniej pocisnąć, to może za 10 lat miałabym
                      > noblistki

                      No bli / ba / byłyby!
    • ichi51e Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:29
      Moze je dziecko tyransko wybiera ze nie chce chodzic do pkola. Gdzie jest demokracja? Gdzie moja wolnosc?
    • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:29
      Poza tym - jeśli jadę z dziećmi na wakacje, to niestety trochę one muszą, trochę ja. Bo ja chcę zwiedzać, one cały dzień siedzieć w basenie. I co? Czyja wolność jest ważniejsza?
      • taki-sobie-nick Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:31
        milka_milka napisała:

        > Poza tym - jeśli jadę z dziećmi na wakacje, to niestety trochę one muszą, troch
        > ę ja. Bo ja chcę zwiedzać, one cały dzień siedzieć w basenie. I co? Czyja wolno
        > ść jest ważniejsza?
        >
        Co się głupio pytasz, DZIECI oczywiście.
      • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:41
        I po co było pokazywać basen? Zaprowadziłaś, pokazałeś to maszsmile
        • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:44
          *pokazałAś
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:58
        Aleś niekonsekwentna!
        Przecież dzieci muszą umieć pływać, więc czemu się nie cieszysz, tylko narzekasz?
        • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:12
          Czy Ty umiesz czytać? Czy nikt Cię nie zmuszał i nue umiesz?
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:17
            Ja umiem, ale ty chyba nie za bardzo...
            • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:18
              Chyba nie. Bo Twoje odpowiedzi nijal się mają do tego, co piszę.
              • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:52
                Mają, mają, tylko ty tego nie widzisz.
                • undoo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:44
                  Wez zacznij na temat, co? Bo meczaca jest Twoja trollowa gra w wymijanke. Nie czytasz ze zrozumieniem, niewiele wiesz i rozumiesz, zachowujesz sie jak egzaltowana nastolatka, ktora dzieciatko powila i wpatruje sie w nie jak w bozka. Zawsze krok za nim, zeby przypadkiem jego wrazliwej psyche nie zranic. Bylo tu juz o takiej pani, ktorej przez takie wlasnie zachowanie stosowne sluzby dziecko chcialy zabrac. Pamietacie ta celebrytke, super duper naturalna mamuske? Tak jakos z Ekasia sie kojarzy bardzo. Dziecko nie chce - nie musi. Cudownie. Brawo! Gratuluje! Jestes idealna. Gdzie mam kwiaty wyslac?
                  A teraz pozwol, ze swoje dzieci bede wychowywac, jak sama uznaje za stosowne, bo na moich dzieciach sie nie znasz, a mnie sie Twoje metody wychowawcze nie podobaja. Przestan probowac innym narzucac swoje poglady, ktore nie sa jedynymi slusznie obowiazujacymi.
    • bergamotka77 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:39
      Masz coś z głową e-kasia? Chodzi o zachęcanie a nie przystawianie pistoletu do skroni. Po prostu sa rzeczy, ktore wpajasz od dziecka i dla nich to oczywiste- to ze mają umyć zęby, chodzić do dentysty, odrabiać lekcje, uczyć się języków, pływać, uprawiać sport itd. To nie jest pole do negocjacji. Zresztą my to wszystko robimy wszyscy, często razem więc nie czują się źle - wręcz przeciwnie chcą nas nasladowac. Wszyscy lubimy narty, starszy w tym roku chciał sprobowac na snowboardzie - dostał instruktora ale chyba jednak woli narty. Próbują, testują, ale sa rzeczy, które robią bez dyskusji od dziecka.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:01
        Nie widzisz w tym, co piszesz niekonsekwencji?

        Albo zachęcanie i wtedy to jest pole do negocjacji, albo to nie jest pole do negocjacji i wtedy jest zmuszanie, a nie zachęcanie.
        • bergamotka77 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:31
          e-kasia27 napisała:

          > Nie widzisz w tym, co piszesz niekonsekwencji?
          >
          > Albo zachęcanie i wtedy to jest pole do negocjacji, albo to nie jest pole do ne
          > gocjacji i wtedy jest zmuszanie, a nie zachęcanie.

          To się nie wyklucza - zachęcam by spróbowałyspróbowały i wybrały sport spośród np. futbolu judo tańca nie wiem czego jeszcze karate żeglarstwa itp. - jakis sport. Zmuszalabym do mycia zębów i brania leków oraz chodzenia do dentysty, noszenia aparatu gdyby protestowały. Narty mieli na sobie po raz pierwszy w wieku lat 3 więc co zrozumiałe ze nie protestowali - byli dumni i szczesliwi ze mogą jak mama i tata iść na narty choć to była w formie zabawy. Dziecko uczy się przez naśladowanie. Gdyby nie chciały nart to odpuscilabym. Basenu nie, ale akurat wodę kochają przeogromnie więc nie musiałam.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:55
            Ale tu wątek nie o myciu zębów, lekarstwach i aparacie....
            • princesswhitewolf Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:04
              >Ale tu wątek nie o myciu zębów, lekarstwach i aparacie....

              ale nauka pewnych obowiazkow nie polega tylko na zajeciach pozalekcyjnych ale rowniez na higienie osobistej i obowiazkowosci.
              • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:11
                princesswhitewolf napisała:

                > >Ale tu wątek nie o myciu zębów, lekarstwach i aparacie....
                >
                > ale nauka pewnych obowiazkow nie polega tylko na zajeciach pozalekcyjnych ale r
                > owniez na higienie osobistej i obowiazkowosci.

                Stricte ! Wychowywanie to m.in. wpojenie pewnych nawykow i umiejetnosci, nawet jesli dziecko broni sie przed tym rekami i nogami smile
                Poza wszystkim uwazam, ze zawsze lepiej umiec niz nie umiec. I ze trzeba poznac chocby po to, by s w i a d o m i e odrzucic.
              • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:49
                To obowiązków też trzeba uczyć??
                Nie wpadłabym na to.
                Ja nie uznaję żadnych obowiązków.
                Sama robię, to co chcę robić i do dzieci też tę zasadę stosuję.
                • joa66 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:56
                  Nie każdy jest garkotłukiem z powołania i niektórzy muszą się do tego zmusić , drogą obowiązku wink
                • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:27
                  e-kasia27 napisała:

                  > Sama robię, to co chcę robić i do dzieci też tę zasadę stosuję.

                  Zawsze masz ochotę zrobić wszystko co trzeba w domu zrobić? Czy twój mąż zawsze ma ochotę?
                  • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:22
                    Jak nie mam ochoty, to nie robię.
                    Proste, jak konstrukcja cepa.
                    Mój mąż też tak ma. Jak ma ochotę to robi, jak nie ma ochoty, to nie robi.
                    W czym tu widzisz problem?
                    We własnym domu każdy może robić to, co mu się podoba. Jakie znowu trzeba?
                    • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:29
                      Trzeba dać dziecku jeść. Garnki też trzeba pozmywac, żeby się syf nie zalągł w kuchni. I śmieci trzeba wynieść. Nie znam fanów mycia kibla. Trzeba zrobic dziecku jesc. Ty masz dwadzieścia lat, serio, bo nie wierzę, że nie wie, że nie wszystkie codzienne obowiązki można robić tylko jak się ma chęć.
                      • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:09
                        Co innego obowiązki domowe i szkolne (potem "pracowe"), co innego sport. Sport obowiązkiem nie jest i być nie powinien, za wyjątkiem tych co chcą zrobić w nim zawodową karierę.
                    • milka_milka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:36
                      Do pracy też chodzi, gdy chce?
                      A gdy miałaś noworodka, to któryś raz wstawałaś w nocy, bo chciałaś czy musiałaś? A gdy małe dziecko nie miało czystych ubrań, to chodziło w brudnych, bo nie chciałaś prać? Czy uprałaś, bo musiałaś?
                      • sayyida Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:42
                        Kiedyś miałam takie ćwiczenie: zamieniać wszystkie "muszę" na "chcę". Wstaję do noworodka, bo CHCĘ, żeby był najedzony i suchy. Piorę, bo CHCĘ, żeby miało pachnące ubrania.
                        To, co postuluje e-Kasia, to wdrożenie dziecka do "chcę" bez "muszę". Idea sama w sobie zaszczytna i słuszna, acz nieco utopijna.
                        • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:58
                          e_Kasia w ogóle ma podejście do wychowania naturalistyczne - taki Jean Jacques Rousseau mi przez nią przebija. Tylko, że to się nigdy nie sprawdziło w praktyce.
                        • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:03
                          Chyba wstaje się do noworodka (w dzisiejszych czasach naprawdę skutecznej antykoncepcji) bo się go chciało, nie?
                          • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:07
                            kaz_nodzieja napisała:

                            > Chyba wstaje się do noworodka (w dzisiejszych czasach naprawdę skutecznej antyk
                            > oncepcji) bo się go chciało, nie?

                            Chcialo sie dziecko, a niekoniecznie wstawac w nocy iks razy. Nie rozrozniasz ?
                            Podobnie jak przebieranie swiezo przebranego skarba, ktory znowu sie uswinil, scieranie przed chwila umytej podlogi, bo sie dziecko chcialo samodzielnie pozywic, a nie zeby je karmic, zmienianie zarzyganej (i zeby tylko) poscieli - to zwykle to, co zrobic musimy, a nie pragniemy goraco.
                            • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:12
                              Każdy wie, że dziecko wiąże się ze wstawaniem w nocy, więc decydując się na dziecko decydujesz się też i na nocne wstawanie.
                              • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:16
                                Ja na forum się dowiedziałam, że dziecko ma się po to, żeby karmić je piersią. Cytuję: Po co ci to dziecko, skoro go nie karmiłaś.
                                • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:25
                                  Dla dziecka pokarm matki jest najwartościowszy.
                                  • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:30
                                    Nieistotne. Nie po to ma się dziecko, żeby je karmić. Karmi się je raczej dlatego, że się je ma.
                                  • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:32
                                    kaz_nodzieja napisała:

                                    > Dla dziecka pokarm matki jest najwartościowszy.


                                    Do ktorego roku zycia ? smile

                        • verdana Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:20
                          To nie jest utopia, tylko zakłamywanie rzeczywistoścismile
                      • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:05
                        Praca i opieka nad dzieckiem to obowiązek, sport nie jest obowiązkowy.
                        • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:08
                          Sport jest obowiązkowy, jeśli się potem nie chce jeździć do dietetyków z małym spaślakiem.
                          • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:11
                            Nie uprawiam sportów (którymi można powiedzieć wręcz się brzydzę) i nie byłam spaślakiem ani dużym ani małym. Kalorii powinno się jeść odpowiednio do trybu życia, to cała filozofia nie bycia spaślakiem.
                            • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:15
                              Kaznodzieja, może ty spaślakiem nie byłeś, ale ludzie mają różne predyspozycje, także genetyczne. Poza tym nie musisz walić mi argumentami jak powyżej, że sport to nie zdrowie. Mój mąż jest sportowcem i doskonale wiem, że sport zawodowy ze zdrowiem na niewiele wspólnego, jednak ja nie robię z mojego dziecka drugiej Radwańskiej, jak wspomniałam już wyżej. Chodzi o to, żeby załapała, że ruch daje radość, że zamiast krzyczeć i płakać może wyładować złe emocje w sporcie, a endorfiny pomogą wrócić do pionu. Niżej też napisałam, że zapytalam kiedyś moją mamę, dlaczego ona mnie nie zapisała na żadne zajęcia sportowe, na żaden angielski, dlaczego nie jeździłam na żadne kolonie... I mama mi mówi, że ja nigdzie nie chciałam, że tylko na pianino przez dwa lata chodziłam i potem już nie chciałam. Pianino pamiętam, a tych innych rzeczy nie, więc uważam, że mogła mi dać spróbować, to przynajmniej bym pamiętała, że nie chciałam.
                              • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:27
                                Z tego co kojarzę ciągle zapisujesz "od małego" córkę na różne zajęcia sportowe i już jest pączuszkiem. Czyli nie w samym braku sportu tkwi diabeł...
                                • liisa.valo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:30
                                  Moja córka nie jest pączuszkiem, wręcz przeciwnie.
                                  Ja mam nadwagę.
                                  • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:44
                                    To było do Kocianny.
            • kobalt_e Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:24
              Zresztą, z tego co pamiętam, to Tobie nie po drodze z myciem zębów, co? Czy coś się zmieniło?
            • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:57
              >Ale tu wątek nie o myciu zębów, lekarstwach i aparacie....
              Ale tam był wątek o logopedii na przykład. Dziecko nierozróżniające i niewymawiające p/b, w/ł, s/sz, k/g nie nauczy się pisać ani czytać. Dziecko nieumiejące czytać ani pisać nie poradzi sobie już w klasach I-III, a co dopiero mówić o dalszej edukacji. Dziecko niepotrafiące pisać i czytać nie skończy nauczy się w szkole niczego i skończy gdzieś w ogonie, kwalifikując się co najwyżej na termin do szewca. Więc- tak- zmuszam moje dziecko do trenowania logopedii, zmuszam je do ćwiczenia słuchu fonematycznego, zmuszam do nauki czytania. Nie zamknę przed nim drzwi do dalszego rozowju tylko dlatego, żeby jakaś tam głupiomądra e-kasia poczuła się lepiej.
        • princesswhitewolf Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:02
          >Albo zachęcanie i wtedy to jest pole do negocjacji, albo to nie jest pole do negocjacji i wtedy jest zmuszanie, a nie zachęcanie.

          Ta bo zycie to czern i biel i po srodku zadnych kolorow

          Czyli albo chora spartanska dyscyplina, albo rozbestwione rozleniwione zepsute bachory

          a po srodku NIC. Zero ... zadnych kolorow


          To sie daltonizm nazywa
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:52
            Chyba czegoś nie zrozumiałaś, prawda?
    • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:44
      Mam dylemat.

      Od ematek obrywam za to, że nie uczę dziecka języka ojca. Kij, że nie nadaję się na nauczycielkę (eee... zmuszano w mnie dzieciństwie do odrabiania niektórych lekcji z siostrą?). Mam uczyć.

      Ale forma proponowana przeze mnie córce nie odpowiada: bierzemy francuską bajkę z wieloma prostymi i przydatnymi życiowo dialogami (nie jestem specjalistką, ale wpadłam kiedyś na osiołka Trotro i uznałam, że do nauki super) - nudna. Nagrałam jej kołysanki na tablet - woli sama posłuchać i pośpiewać tak, jak usłyszy. Treść (a bywają niezłe kwiatkiwink ) - nieistotna. Spytałam dziś córki, czy jednak nie chce się uczyć - owszem chce. Ale tak jak się uczy teraz - na wyjeździe. Co podłapie to podłapiewink. Któraś ematka pamięta rozmowę z wątku o szkole do odstrzału? Tak właśnie dzieci się uczą i tak chcą się uczyć...

      Co robić, droga ematko?
      • bergamotka77 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:01
        Danaide
        Uczyć ja języka powinien Pan tatuś skoro to jego ojczysty i to jemu powinno zależeć. Niech zapisze na kurs dla dzieci, załatwi nauczyciela... Mówi z nią chyba w tym języku wyłącznie czy zna polski?
        • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:16
          Nie rozmawiajmy proszę o tym co powinny zrobić osoby trzecie. Może kiedyś do ematek dotrze, że ja nie chcę wykonywać całej roboty za osoby trzecie.
          Może mi nie wolno, ale taka jest ta moja wolność!
          wink
          • berdebul Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:16
            ALe to Ty chcesz wyemigrować do kraju francuskojęzycznego z dzieckiem.
            Wystarczyło od początku puszczać bajki, kołysanki, czytać na dobranoc, mówić w obydwu językach.
            • sayyida Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:24
              Nie każdemu wystarczy i w ogóle, różne są okoliczności przyrody.
              Wychowanie dwujęzyczne to ciężka praca jest, nawet jeśli czasem się wydaje, że nie jest (ba, samemu wychowującemu się czasem wydaje, że nie jest - a jest).
              • berdebul Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:31
                Bardzo ciężka, zwłaszcza jak sie chce zrobic na złość ex.
                • sayyida Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:38
                  A żebyś się nie zdziwiła. Tak, to prawda, to "nosiciel" języka powinien się troszczyć o to, żeby dziecko język znało. A tu nosiciela brak, matka ma stosunek do nosiciela mocno ambiwalentny, język jej się z nosicielem kojarzy, i ona ma radośnie zachęcać dziecko do uczenia się języka tatusia, kiedy sama ma z nim problem. A dziecko takie durne jest i tego nie wyczuje, że matka wbrew sobie postępuje.
                  Nawet w pełnej rodzinie trudniej jest przekazać język ojca, niż matki.
                  • berdebul Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 00:20
                    Ale to nie "nosiciel" języka chce na stałe wyemigrować z dzieckiem. Emigracja jest mniejszą traumą, jeżeli rozumiesz co do Ciebie mówią, zwłaszcza w szkole.
                • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 18:02
                  Berdebul, masz jakieś przeniesienia? Jak chcesz pogadać o traumie to zapraszam. Jak chcesz sobie poużywać to... wiesz sama.
              • kura17 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:23
                > Nie każdemu wystarczy i w ogóle, różne są okoliczności przyrody.
                > Wychowanie dwujęzyczne to ciężka praca jest, nawet jeśli czasem się wydaje, że
                > nie jest (ba, samemu wychowującemu się czasem wydaje, że nie jest - a jest).

                dokladnie. tez probuje z moimi dziecmi i latwe to nie jest. i tez dzieci w sumie do tego przymuszam (i siebie tez) ...
      • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:10
        szukac nauczyciela, kursow online, kursow dla dzieci, wspomagac sie bajkami. Nie pytac za duzo dziecka o zdanie. Oznajmic - od nastepnego tygodnia masz lekcje i podac pare argumentow dlaczego jakby sie dziecko dopytywalo.
        • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:17
          Nie mój styl...
          Mi mówiono co mam robić. Robiłam. Jestem kaleką do końca życia. Pomimo znajomości języków.
          • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:28
            a ja nie widze zwiazku... tak to juz jest, ze dzieci slysza od doroslych co maja robic w wielu aspektach.
            nie wiem tez na czy polega twoje kalectwo, ale juz kiedys zwrocilam uwage na nieco odwrocone role pomiedzy toba a corka. To nie jest tez dobre rozwiazanie, bo przerzuca na dziecko za duza odpowiedzialnosc za sytuacje, ktore nie do konca ogarnia wlasnym rozumem.
            • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:34
              Owszem, jestem w grupie ryzyka paternalizacji.
              Nie, nie miałam dobrego wzorca matki. To znaczy miałam taki, jakim za cholerę nie umiem, a przede wszystkim nie chcę być.
              Nieodmiennie uważam jednak uważam, że za duża odpowiedzialność jest przerzucona przede wszystkim na mnie.
              • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:46
                ponosisz odpowiedzialnosc za siebie i dziecko - w sumie nie jest to cos nie do ogarniecie.
                jesli jeszcze za cos - to juz nie wiem.
                Wzorce z domu kazdy wynosi rozne, wiele osob nie chce ich powielac, zreszta teraz dzieci wychowuje sie nieco inaczej i w innych okolicznosciach niz te 40 lat temu. Ja sama nie zawsze widze sens obwiniania wlasnych rodzicow - malo kto dzialal kiedys w zlej wierze a wyszlo jak wyszlo. Wole patrzec do przodu.
                • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:23
                  Nie, spoko, dom i kotkę trochę olewam. Biedaczka, kicha i jakaś przytulaśna się dziś się zrobiła.

                  Masz perspektywę odpowiedzialności za dziecko nie dzielonej absolutnie z nikim czy też ponosisz ze swoje dzieci, ale przecież nie jesteś sama?

                  Ja też wolę patrzeć do przodu. Ale nieodmiennie wolałabym patrzeć mając zaplecze, z którego mogłabym czerpać.
                  • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:50
                    Samotna matka w dzisiejszych czasach nie jest rzadkoscia. A zaplecze, z ktorego kozna czerpac nie zapelniajac, jest luksusem.
                    • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 02:26
                      Niestety, nie mogę tego skwitować inaczej, niż ematkowym: poczułaś się lepiej?

                      Skoro zakładasz, że nie mam zaplecza, bo nie zapełniam, to cóż, pozostaje mi życzyć Ci przyjemnej nocy, podczas której zapełniać będziesz zaplecze. Szczyt wulgarności, ale chyba na więcej mnie powoli tu nie stać wobec niektórych.
                      • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:34
                        nie wiem co cie tak ubodlo, nawet nie pisalam o tobie.
                        Ale jak wolisz, mozesz zyc dalej w przekonaniu, ze wszyscy wokolo to maja klawe zycie, bo mieli cudowne dziecinstwo, rodzice nigdy nie popelnili bledow wychowawczych, maja partnerow no i zaplecze, ktore sie wzielo znikad. Nie moja sprawa.
                        • zlababa35 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 16:53
                          Najczęściej to zaplecze bierze się z sensownej rodziny własnej (czyli dziadkowie, ciotki, wujkowie dziecka) i z równie sensownej rodziny męża. A jak nie masz ani męża, ani sensownej rodziny, to faktycznie zdarzają się sytuacje podbramkowe, wymagające decyzji typu pozostawienie chorego dziecka z gorączką na ileś godzin, bo trzeba akurat być w pracy.
                          • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 01:38
                            Zdarzaja sie tez takie sytuacje w rodzinach o poprawnych ukladach ale mieszkajace po 1-2 tys km za daleko. Dodaj wyjazdowy zawod i wychodzi na jedno w sytuacji podbramkowej.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:26
          Masakra.
    • yuka12 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 26.02.17, 23:47
      Hm. Moj syn jedyne, co by robil cale dnie, to gral na kompie lub ogladal gry na tv. Nawet jesc moze w trakcie, zreszta do tego (czyli jedzenia) tez trzeba go zmuszac, bo zafascynowany moze nie jesc i nie pic. Tak wiec bez przymusu i nadzoru rodzicielskiego mialabym zombie-gracza a nie dziecko. Wiec musi ograniczac gry, wychodzic na spacery, jesc regularnie posilki przy stole, pomagac w domu, chodzic do szkoly i sie uczyc smile. Zniewolone nieboze smile smile.
      Corze natomiast musze przypominac o rownowadze zabawa-nauka, bo bez tej rownawagi mialaby powazne problemy z nauka i w ogole rozwojem. O czym w sumie wie sama, gorzej z praktyka. Co zreszta ostatnio wyszlo. Tzn. zobaczyla sama, co sie dzieje, jezeli nie cwiczy pamieci i nie uczy sie. Wiec ja zmuszam do powtorek, przygotowywania sie do lekcji i czytania po polsku (tak z pol godziny dziennie), kiedy wolalaby spedzac caly czas poszkolny grajac z kumpela online. Biedna smile.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:07
        A co mu pokazałaś poza kompem, spacerami, pomaganiem w domu, jedzeniem i nauką pokazałaś? Miał jakiś wybór?
        Bo gry na kompie to sobie pewnie sam znalazł.
        A córce co pokazałaś?
        • princesswhitewolf Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:54
          przeciez dzieci nie znajduja rzeczy tylko od rodzicow. Najwiecej zlych nawykow wynika z wplywu rowiesnikow.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:55
            No, owszem, ale nie mówimy tu o złych nawykach, tylko o dobrych.
            Tych dobrych może u innych dzieci akurat nie być, więc to głównie rola rodzica jest.
            • zlababa35 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:18
              yuka w innym wątku pisała, że jest to dziecko, które nic nie chce robić, nawet do szkoły chodzić.
              A jeszcze kiedyś, pamiętam, że pisała o zniechęceniu, z jakim jej syn reaguje na każdą, niewielką nawet trudność.
              Taka osobowość. I żeby zachęcić tym "pokazywaniem", to najpierw należałoby osobowość przeformować. No, ale to znowuż zniewolenie przecież... tongue_out.
              (BTW, ojciec mojej córki, zresztą wykształcony, acz leniwy człowiek, kształtując swoje starsze dzieci poprzez taką filozofię, doprowadził - on plus otoczenie! - w sumie do tego, że nie interesują się niczym, nie lubią nic robić poza łażeniem po CH i graniem w gierki, starsza do dzisiaj szuka sobie miejsca w jakimś zawodzie, podejmowała studia ze 3 razy, nie miała cierpliwości, żeby skończyć I rok, bo nikt jej wytrwałości i osiągania celów kiedyś tam nie nauczył. A nie jest głupia).
              • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:20
                Osobowość nie podlega modyfikacji.
                • zlababa35 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:38
                  Być może. Ale można tej osobowości pokazać, że można inaczej.
                  Ja np. mam osobowość łakomczucha, przez wiele lat spokojnie i bez specjalnego żalu trzymaną w ryzach, czyli np. folgowanie żarciu i słodyczom głównie na jakichś imieninach itp. Później rozkręcony metabolizm po ciąży. Od jakiegoś czasu wróciłam do życia bez słodyczy, bez podżerania, dość bezboleśnie - ale jakbym się tak rozkręciła, to ho ho, pół tortu mi nie straszne big_grin.
                  I jeżeli mamy jakieś problematyczne cechy osobowościowe, to można to przepracować. Jeżeli dziecko leniwe, można nauczyć je pracowitości, odpowiednio motywując itp. itd.
                  • kaz_nodzieja Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:42
                    Ty masz osobowość zgorzkniałej pesymistki i jakoś trudno mi sobie wyobrazić (a jesteś wszak inteligetną osobą, mającą możliwości) Ciebie jako optymistkę, wesołą kobietkę. Raczej typ wiecznej, zgorzkniałej marudy. Nie przeczę, powodów do zgorzknienia miałaś akurat dość sporo.
                    • zlababa35 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:06
                      Uuu, jak ja nie lubię wesołych kobietek big_grin big_grin big_grin.
    • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:02
      ja bym nie chciala, zeby moje dziecko zylo z dewiza - ja chce.
      Pomysl jakby to bylo jakby mlodziez nic nie musiala - ani sie uczyc, ani w domu nic robic, do szkoly nie chodzic za to wg wlasnego zyczenia moglaby chlac, cpac i huliganic. No piekne zycie, nie ma co.

      Jesli chodzi o moje dziecko to owszem, nie pozwalam na zywienie sie wylacznie czekolada i lodami i robienie wylacznie tego co sprawia przyjemnosc, bo czy chce czy nie obowiazki ma i na tym polega wychowanie.
      I skad dziecko, szczegolnie to mlodsze, ma wiedziec czego chce, co lubi i co sprawia przyjemnosc jesli anwet nie chce sprobowac? Akurat mojemu dziecku naklonienie do wielu rzeczy wyszlo na dobre - po przelamaniu poczatkowego oporu pokochalo wiele rzeczy i dalej samo juz chce. A skad niby mialo wiedziec wczesniej, ze mu sie spodoba?

      Ze juz nie wspomne o roznych zdrowotnych aspektach i zmuszaniu do lekow, opatrunkow czy konkretnych terapii. Wiadomo, ze sie nie chce. Mnie sie tez na fizjoterapie nie chcialo chodzic. Ale sie sama zmuszalam i sa efekty.
      Rano tez mi sie nie chce wstawac, dziecku tez. I co? Mamy tak lezec cale dnie? Do dentysty tez mi sie nie chce isc na kontrole a pojde i dziecka nawet sie nie bede pytac tylko zapisze na termin i zaprowadze. Tak, to dla jego dobra. Serio uwazasz, ze nie?

      I skad wniosek, ze sama nie robie tego do czego zmusilam dziecko? Jezdze na nartach, na lyzwach, na rolkach, na rowerze, umiem plywac. I ciesze sie, ze mi maly towarzysz rosnie. Na zajecia dla maluchow chodzilysmy razem. Nie pchalam dziecka w cos czego sama nie lubie. No ok, balet - cora sama chciala tanczyc a otwierali w okolicy nowa grupe i sie zalapala a ze mnie baletnicy nie bedzie, ale popatrzec lubie. Gra na instrumencie? Ja mam przecietny sluch i gram a corka ma taki, ze naprawde szkoda marnowac talentu. Instrument wybrala sama, lubi grac ale to tylko czlowiek i czasem sie nie chce cwiczyc. I to rola rodzica, zeby jednak dziecko przekonac do regularnego grania.

      Ja nie znam zadnego rodzica (pota jakas patologia) pozwalajacego dziecku na wszystko, na nicnierobienie, na niechodzenie do szkoly, na jedzenie byle czego, na pyskowanie itd. bo dziubdzius tak chce. I zadnemu dziecku to tez by na dobre nie wyszlo.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:15
        Ale dlaczego uważasz, że dziecko, które może robić co chce, nie będzie chodzić do szkoły, nie będzie nic robić, tylko chlać, ćpać i chuliganić??
        Skąd takie przekonanie??

        To w końcu zmusiłaś dziecko, czy samo chciało?
        Bo raz piszesz tak, a raz tak.

        Przekonać, a zmusić, to jednak spora różnica. Więc jak?
        • mikams75 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:38
          bo wiem, ze mojemu dziecku nie chce sie rano wstac do szkoly, ze woli markowac do nocy. Jesc tez woli czekolade zamiast sniadania, obiadu i kolacji.
          A co do reszty - skads sie bierze patologia nieuznajaca norm spolecznych. Bo tak chca.

          Przeciez napisalam wyraznie. Do lekow, terapii, zabiegow dziecko zmuszalam jak mi sie nie udalo po dobroci przekonac. Do sportow - no niby jak fizycznie zmusic kilkulatka? Przekonywalam do upadlego, pakowalam w kostium kapielowy i prowadzilam niezbyt zadowolone dziecko na zajecia. Az zalapalo i samo lecialo w podskokach. Do szkolki narciarskiej tez dziecko poszlo bez zachwytu. Do czasu. Moje dziecko zreszta na wszystko powie nie zanim sprobuje.

          Do reszty sie nie odnioslas. Siebie tez zmuszam do nielubianych czynnosci. Dla swojego dobra. A pozostale przyklady? To nie zmuszanie dla dobra dziecka?
      • yuka12 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:17
        Bo zycie w spoleczenstwie jest oparte na przymusie. Normy prawne to takze przymus. Wlasnie po to, zeby jednak jakos wziac w ryzy wszelkie "chce" i "nie chce", przynajmniej w sferze publicznej i prywatno-publicznej. Jezeli brakuje takich ustanowionych praw pojawia sie lider lub grupa, ktore takie czy inne zasady ustanawia np. w zbuntowanych grupach hippie czy outsiderow. Wystarczy znac antropologie kulturowa i historie spoleczenstw.
        Wychowanie to wlasnie nauka tych wzorcow i norm charakterystycznych dla danego spoleczenstwa i grupy. Z tym ze jedne dzieci szybko sie ucza, co wolno i co nie, a innych trzeba uczyc duzo dluzej. Sa tez rodzice, ktorzy widzieliby wiekszy wachlarz pewnych pozadanych postaw u swoich dzieci (np. wyznawcy pewnych religii), moze to rowniez dotyczyc umiejetnosci czy wiedzy. No i jak zawsze bywaja odchylenia w obie strony, w koncu nie ma rodzicow i dzieci idealnych, tak jak i nie kazda grupa przestrzega ogolnie przyjete prawa (ktore tez moga byc rozne w roznycg spolecznosciach czy panstwach - wezmy Koree Pln.).
    • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:25
      E-kasia, opisz może jak to działa u Ciebie? Tak od strony praktycznej?
    • issa-a Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:34
      ale wiesz, że nie byłoby Beethovena gdyby nie jego 'sadystyczny" ojciec, zmuszający mocno małoletniego syna (już 4-latka) do gry?
      Prawdopodobnie nie byłoby także Plisieckiej czy Pawłowej, gdyby ich rodzice nie "maltretowali swoich córek.
      coż...
    • echtom Mieszacie pojęcia w tym wątku 27.02.17, 00:42
      Jest chyba różnica między nauką samoobsługi i pilnowaniem obowiązku szkolnego a "wdrukowywaniem zainteresowań"?
      • liisa.valo Re: Mieszacie pojęcia w tym wątku 27.02.17, 00:52
        Ja nie wdrukowuje zainteresowań, tylko pewne przekonania. Bo zanim pójdzie do szkoly i będzie biegać na 100 metrów na czas, chce żeby polubiła sport. Do niczego jej nie zmusza mnie. Pochodziła parę razy na judo dla dzieci i jej się nie spodobało. Rozumiem. Ja lubię kajaki, nie lubie siłowni. Z małą chodzimy na basen. Sama wybrala. Pozwalam jej na ten basen nie iść, jak się źle czuje. Ale nie ma opcji, że oto nagle nie robimy nic, bo nam się nie chce.
      • memphis90 Re: Mieszacie pojęcia w tym wątku 27.02.17, 20:04
        Ale to autorka odnosi się do wątku, w którym mówiliśmy o nauce, szkole, logopedii. I twierdzi, że to maltretowanie dzieci, którym odbiera się wolność i osobowość.
    • bergamotka77 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:43
      A mnie szkoda dzieci, którym rodzice na wszystko pozwalają, do niczego nie zmuszają, generalnie zlewają. Znaczy, ze im nie zależy. Bezpiecznej czują się te, które wiedzą, że rodzice wiedzą co robią i lepiej wiedzą co dla nich dobre. Zbyt duża możliwość decydowania w zbyt młodym wieku nie wyszła jeszcze nikomu na dobre. Poczytaj książkę autobiograficzna Andy Rottenberg, która dała duzo wolności swojemu dziecku albo "My dzieci z dworca zoo" bardzo pouczające lektury.
      • princesswhitewolf Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:58
        dokladnie
        • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:56
          Pozwalanie na decydowanie o wszystkim, a zlewanie, to dwie zupełnie różne rzeczy.
          Jak widać, to za trudne do zrozumienia dla niektórych.
          • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:08
            Więc powtórzę specjalnie dla Ciebie- moje dziecko NIE będzie decydowało o tym, czy ma się uczyć logopedii czy nie. No, chyba, że zdecyduje, że chce. Opcja "nie będę ćwiczył" nie wchodzi w rachubę, bo 6-latek nie ma wiedzy ani doświadczenia, które pozwoliłyby mu przewidzieć konsekwencje. Może sobie wybrać rodzaj ćwiczeń i porę ćwiczeń. I tyle jego wolności.
      • kropkaa Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:01
        Historia syna Andy jest wstrząsająca. Podobne problemy miała z synem Małgorzata Strzałkowska, autorka wspaniałych książek dla dzieci pisanych wierszem. Też jedyny syn, z tym, że udało mu się wyjść z nałogu. Spostrzeżenia matki: za duża wolność, za duże zaufanie.
        • czyscicka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 11:33
          Wiecie trochę Was zmartwię ale najwięcej przypadków narkotyzowania się jest wśród dzieci z tzw. dobrych domów, gdzie jest wszystko poza miłością i poczuciem bezpieczeństwa. W obu książkach jest przedstawiony obraz właśnie braku miłości i poczucia bezpieczeństwa niż wolności i zbyt dużego zaufania...
          • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 20:13
            "Wolność" niewspółmierna do wieku skutkuje właśnie brakiem poczucia bezpieczeństwa. I "wolność" jest często przykrywką dla braku zainteresowania dzieckiem. Nie ma to nic wspólnego z dobrym domem czy złym domem. Natomiast chętnie zobaczę statystki, mówiące, że większość narkomanów wywodzi się z tzw."dobrych domów"...
          • wielki_uscisk Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 21:32
            czyscicka napisała:

            > Wiecie trochę Was zmartwię ale najwięcej przypadków narkotyzowania się
            > jest wśród dzieci z tzw. dobrych domów, gdzie jest wszystko poza miłością
            > i poczuciem bezpieczeństwa.

            Bulimia to też choroba dobrych domów, gdzie nie było zakazów i twardych granic.
    • asia_i_p Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 00:47
      Dzieci nie dadzą z siebie robić bezwolnych automatów, bo się zbuntują. Odrobina przymusu przeciwko któremu człowiek się buntuje, o ile taki bunt nie jest brutalnie tłumiony, jest zdrowa. "Ja chcę!" jakoś dumniej brzmi, kiedy napotyka choćby na łagodną opozycję.

      Powiedziałabym, że dużo bardziej ryzykowne jest wychowanie całkowicie demokratyczne. To jest naprawdę wyższa szkoła jazdy, żeby z tego nie wyszło "A rób ty sobie co chcesz, guzik mnie to obchodzi". Może się też okazać, że zamiast rozkwitać jak młody las, młody człowiek nie napotykając żadnego oporu, rozleje się jak woda i tyle wyjdzie z uwalniania osobowości.
      • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:12
        asia_i_p napisała:

        > Dzieci nie dadzą z siebie robić bezwolnych automatów, bo się zbuntują.


        No i z takiego buntu bardzo często potem wywodzą się ci chlający, ćpający i chuliganiący, bo w pewnym wieku każde normalne dziecko zauważa, że matka to mu może...nie będę się brzydko wyrażać i wtedy się zaczyna problem.


        Odrobina
        > przymusu przeciwko któremu człowiek się buntuje, o ile taki bunt nie jest brut
        > alnie tłumiony, jest zdrowa. "Ja chcę!" jakoś dumniej brzmi, kiedy napotyka cho
        > ćby na łagodną opozycję.

        Łagodna opozycja to nie jest zmuszanie, to jest tłumaczenie, podawanie swoich argumentów i przekonywanie i to w zupełności wystarczy, aby dziecko wiedziało, co jest przez matkę aprobowane, a co nie i dlaczego nie.


        >
        > Powiedziałabym, że dużo bardziej ryzykowne jest wychowanie całkowicie demokraty
        > czne. To jest naprawdę wyższa szkoła jazdy, żeby z tego nie wyszło "A rób ty so
        > bie co chcesz, guzik mnie to obchodzi". Może się też okazać, że zamiast rozkwit
        > ać jak młody las, młody człowiek nie napotykając żadnego oporu, rozleje się jak
        > woda i tyle wyjdzie z uwalniania osobowości.
        >

        Rób co chcesz, bo guzik mnie to obchodzi, to nie jest żadne uwalnianie osobowości, to jest olewanie dziecka i brak zainteresowania dzieckiem, więc to zupełnie inna kategoria, która jest charakterystyczna dla całkowitej patologii.
        • princesswhitewolf Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 08:57
          >No i z takiego buntu bardzo często potem wywodzą się ci chlający, ćpający i chuliganiący, bo w pewnym wieku każde >normalne dziecko zauważa, że matka to mu może...nie będę się brzydko wyrażać i wtedy się zaczyna problem.

          ja po prosze o statystyki do tych rewelacji...

          e-kasia sorry ale... wybacz okreslenie.... BREDZISZ.

          Nikt nie mowi o chorej dyscyplinie. Ale jesli zwrocisz uwage, to dzieci ludzi wyksztalconych posylajacych dzieci na zajecia dodatkowe i pilnujace nauki ... w 99% koncza studia wyzsze.

          Dzieci pijacej i cpajacej patologii rzadko maja wyniki takie same jak rodzicow przykladajacych uwage i pilnujacych dzieci. To jest golym okiem obserwowalne.
          • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:01

            Przeczytaj jeszcze raz wszystko, bo widzę, że albo nic nie zrozumiałaś z tego, co tu napisałam, albo przeczytałaś jakieś jedno zdanie wyrwane z kontekstu i na jego podstawie wysnułaś mylne wnioski.
            • joa66 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:02
              A może to Ty wyciągnełaś mylne wnioski z wypowiedzi innych forumek?
      • danaide Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 01:15
        Spisane z pamiętnika Stryjeńskiej:
        "Ojciec był entuzjastycznym widzem i hojnym mecenasem, tam gdzie trzeba było trenera z batem i takie „a nous la liberte” skończyło się tym, że muzy zlekceważone pomału się po kościach rozeszły."
        wink

        To kiedy wyciągnąć tego bata?
      • sayyida Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 09:38
        Popieram.

        Kiedyś ktoś mi tłumaczył wartość mundurków szkolnych: żeby młodzież miała przeciwko czemu się buntować. Bo jak nakażemy mundurki, to bunt będzie polegał na skracaniu mundurowych spódnic albo przychodzeniu w dżinsach. Jak pozwolimy na dżinsy, to zaczną przychodzić w pępkiem na wierzchu i w pełnym wieczorowym makijażu. Nie wiem, ile jest w tym racji, ale jakiś pomysł to jest smile
        • e-kasia27 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 10:02
          Tak, rzeczywiście, super pomysł - paranoja totalna.
        • zlababa35 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 12:22
          Jest, jest. Dla mojej córki wyzwoleniem jest założenie granatowego żakietu/swetra z jakiejś tam zary zamiast szkolnej kamizeli big_grin (szkoła przymyka oko, o ile to jest ubiór schludny, porządny, taki bardziej "uczniowski"). Gdzie indziej zapewne już malowałaby z koleżankami pod ławką pazury big_grin big_grin big_grin.
          I jak to miło później pójść do koleżanki i np. założyć różne ozdoby (też nie wolno do szkoły wink).
    • agata_abbott Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 07:54
      Powinno być: "Współczuję Waszym dzieciĄ" wink
      • verdana Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:34
        Ależ ta dyskusja jest bezprzedmiotowa, bo Wy w ogóle nie rozumiecie o co chodzi. Bo są jedne dobre dzieci - dzieci Kasi. I jedna dobra matka - Kasia. Nie rozumiecie prostej rzeczy -0 dziecku należy pokazać ogrom możliwości, a dziecko samo sobie z tego coś wybierze. Jak wybierze źle, to znaczy, że za mało zostało mu zaproponowane - jak chce czekoladę i cukierki, a nie marchewkę i brokuły, to tylko dlatego, że nie chciało Wam sie pokazać, jaki smaczny jest seler. Jak siedzi przed kompem, zamiast figlować w zielonej trawie, to dlastego, że pokazałyście mu kompa (jak to sie ma do wyboru, nie wiem, ale najwyraźniej jednak rodzice mają pewnych rzeczy nie pokazywać), a trawę macie zbyt mało zieloną. Jak Wasze dziecko nie ma ochoty uczyć się tabliczki mnożenia, to jest mało zdolne, taka rzecz sama wchodzi do głowy. jak nie chce się myć, to jest dziwne - przecież wszyscy sie myją, Kasia tego nie rozumie, bo dzieci tak nie miały - to znaczy - uwaga - nie, że dzieci są różne, tylko jej są wzorcem z Sevres. Nie ma co dyskutować, my po prostu mamy dzieci drugiego sortu, które nie przypominają dzieci z moralizatorskich czytanek i nie zawsze wybierają rzeczy dla nich bezpieczne i konieczne. A tak serio - dzieci to nie mali dorośli, tylko dzieci. Dzieci nie potrafią przewidywać długofalowych konsekwencji i pozostawienie im decyzji w sprawach, które mogą narazić je na niebezpieczeństwo, chorobę czy utratę życiowych szans nie jest wcale szacunkiem dla dziecka, tylko brakiem szacunku dla tego, że jest dzieckiem.
        • sayyida Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:47
          Nie, nie. Dzieci Kasi są wewnątrzsterowne i same z siebie przekonane, że marchewka jest zdrowsza od czekolady, wobec czego wybierają marchewkę. W pełnej wolności ze sobą. Kasia po prostu im wytłumaczyła, że tak jest lepiej, i one to wytłumaczenie przyjęły jako logiczne i uczciwe, i zaakceptowały.
        • tt-tka Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 14:50
          verdana napisała:
          Nie rozu
          > miecie prostej rzeczy -0 dziecku należy pokazać ogrom możliwości, a dziecko sam
          > o sobie z tego coś wybierze. Jak wybierze źle, to znaczy, że za mało zostało mu
          > zaproponowane - jak chce czekoladę i cukierki, a nie marchewkę i brokuły, to t
          > ylko dlatego, że nie chciało Wam sie pokazać, jaki smaczny jest seler.

          Verdana, cos Ty mi narobila... rzucilam sie nadrabiac braki i likwidowac (niewatpliwie tragiczne dla dziecka) skutki mego lenistwa, pokazujac i proponujac to wszystko, co dotychczas nie zostalo zaproponowane. Po trzech minutach dziecko powiedzialo, ze mnie nienawidzi. Teraz frustruje sie w kacie. Do kata poszlo z wlasnej woli i wyboru.
        • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 17:53
          > Nie rozumiecie prostej rzeczy - dziecku należy pokazać ogrom możliwości, a dziecko samo sobie z tego coś wybierze.

          Nie bardzo rozumiem tę ironię - dla mnie jest to zupełnie sensowne podejście do wychowania. Jeśli się nie mylę, ustaliłyśmy na początku, że dyskusja nie dotyczy minimum niezbędnego do życia typu samoobsługa czy obowiązek szkolny, tylko różnych umiejętności i form spędzania czasu, których niezbędność nie jest już taka oczywista. Jak ktoś wcześniej zauważył, często jest to uwarunkowane standardami rodzinnymi, tzn. muzycy posyłają dzieci do szkoły muzycznej, sportowcy na treningi, rodziny, w których od zawsze był samochód, fundują na osiemnastkę kurs prawa jazdy itp. W moim rodzinnym standardzie żadnej z tych rzeczy nie ma, więc trudno mi sobie wyobrazić, jak miałabym posyłać dziecko do szkoły muzycznej i jeszcze pilnować, by wystarczająco długo ćwiczyło w domu, skoro sama nawet nie jestem muzykalna i nie umiałabym ocenić postępów. Inna sprawa, kiedy dziecko samo przejawia jakieś zainteresowania i predyspozycje - wtedy rodzice powinni wspierać w ich rozwijaniu zamiast zniechęcać. A niezależnie od wszystkiego po prostu pokazać ten obśmiany wyżej "ogrom możliwości" i nie przejmować się za bardzo, kiedy czasem, o zgrozo, wybierze czekoladę zamiast marchewki. W ogólnym bilansie dzieci i tak zwykle przejmują wzorce z domu, więc jeśli sami dobrze się odżywiamy, nie musimy się obawiać, że zostaną stałymi klientami fast foodów.
          • verdana Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 18:11
            Ale pokazanie ogromu możliwości jest zwyczajnie technicznie niemożliwe. A wybór i tak ograniczony - dziecko może np. nie chcieć uprawiać żadnego sportu, ani nie mieć ochoty na żadną aktywność ruchową - i co wtedy?
            • echtom Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 18:49
              To znaczy, że jest chore, bo dzieci z natury mają sporo energii i lubią ruch. Uprawianie konkretnej dyscypliny sportu nie jest tu akurat aż takie ważne.
              • verdana Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 19:40
                Nie, nie znaczy, że jest chore , tylko że nie lubi sportu. Woli czytać na przykład. Dzieci z natury są różne. Byłam idealnie zdrowa i sportu, wf-u itd nienawidziłam. Spacery owsze, tak, mogły byc, ale spacer to trochę mało. Rodzice zapisali mnie na basen. Słusznie.
          • memphis90 Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 28.02.17, 13:43
            Echtom, autorka odnosi się bezpośrednio do wątku, w którym pisalyśmy, do czego zmuszamy nasze dzieci. I na podstawie tamtego wątku e- kasia twierdzi, że maltretujemy dzieci i że nalezy im współczuć. Aż się cofnelam i przejrzałam tamten wątek ponownie- ematki piszą tam gł. o szkole, nauce matmy, języków, rehabilitacji. Plus o sporcie jako takim ( nie wyczynowych) i nauce pływania. E-kasia pływać nie lubi i nie widzi potrzeby, więc splodzila wątek jak bardzo beznadziejnymi matkami jesteśmy... Widzisz problem? W tamtym wątku była mowa właśnie o tym minimum...
        • undoo Re: Tak bardzo mi żal waszych dzieci... 27.02.17, 18:46
          Zawsze wiedzialam, ze cos w tym jest. Na marchewke moje dzieci sa uczulone. Mea culpa, mea culpa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka