Cykl "matka zabroniła" zwykle płynnie łączy się ze "szkoła mnie irytuje".

Otóż w szkole starszaka nauczyciele historii organizują dzień słynnych/znanych Polaków i za przyjście w przebraniu za znanego Polaka + przygotowanie krótkiej informacji dla innych otrzymuje się ocenę bdb. oraz cenne punkty z zachowania (za aktywność). Przebranie może być dość dowolne, byle w miarę czytelne - pojawiali się np. Chopin czy Boznańska, królowie, wojskowi, odkrywcy itd.
I moje dziecko, zapewne na fali medialnych i być może szkolnych wybiórczych przekazów (teraz pobieżnie omawiają okres po II wojnie), wystąpiło z pomysłem, że przebierze się za któregoś z tzw. żołnierzy wyklętych.
Na szczęście nie zdążył pomysłu zrealizować, bo zareagowałam. Mnie na hasło "żołnierze wyklęci" robi się z lekka biało przed oczami i dość otwarcie oświeciłam dziecko czym konkretnie ta bandyterka się zajmowała i jakie mieli zasługi w rabowaniu chłopów, podpalaniu wsi i mordowaniu Żydów.
W każdym razie, nie przebierze się za żołnierza wyklętego, zdecydowanie nie.