Jak niektórzy wiedzą, Killerek (ten większy) miał złamaną nogę, nogę zapakowano w gips i biedny siedział unieruchomiony w klatce, Karolek (ten mniejszy) stał obok klatki i stale łapy wsadzał do środka. Niech wam łzy wzruszenia nie płyną, bo robił to głównie żeby wyciągnąć przysmaki choremu koledze
By go odciągnąć zaczęłam Karola uczyć sztuczek. W ciągu 2 tygodni nauczył się skubany idealnie reagować na komendy: "siad", "daj łapkę" "przybij piątkę", "zrób żołwika", "poproś", "leżeć" no jestem pod wrażeniem, że taki pojętny, bo nie wygląda
W domu nikt mi nie wierzył, że coś z tego będzie, teraz domownicy przerywają wszystkie czynności, żeby zobaczyć nasz występ i zataczają się ze śmiechu
Zaczynam się zastanawiać, czy nie sprzedawać biletów
A wasze koty co potrafią?