Mój mąż w zeszłym roku miał wypadek przy pracy - efekt niesprawny łokieć, deficyt wyprostu i zginania. Na komisji lekarskiej do spraw orzeczenia uszczerbku lekarka orzeczniczka ZUS przyznaje 20%, za kilka dni przychodzi informacja, że jednak ZUS jest niezadowolony z takiego orzeczenia i sprzeciwia się orzeczeniu swojego własnego orzecznika i powołuje komisję. Komisja oczywiście ucina uszczerbek do 10%, oni chyba działają z automatu, jak ktoś ma zbyt wysoki ich zdaniem uszczerbek, to zaraz lecą z komisją, która ma tylko jeden cel - umniejszyć. Oczywiście idziemy do sądu. Tak to obecnie działają machiny zusowskie, lekarz próbował mężowi wmówić, że to skolioza, że chyba udaje, no faktycznie cieńsza w obwodzie prawa ręka - z pewnością udaje