Dodaj do ulubionych

Jak walczyłem

13.04.17, 23:08
Serdecznie polecam - dla niektórych to przypomnienie, dla innych pierwszy raz - w obu przypadkach warto. Całe opowiadanie (krótkie) zaczyna się na stronie 140:

lektury.hostil.pl/Slawomir%20Mrozek-Opowiadania.pdf
Każdego ranka wychodzić po mleko, potem wracać, stawiać je na kwaśne, potem to mycie garnka... Chciałem walczyć. Zresztą nie miałem wtedy żadnej posady.

******
Bardzo chciałem, żeby wróg nadszedł, choćby do godziny siedemnastej, a niechby i
siedemnastej trzydzieści. Tymczasem okazało się, dlaczego szafa była tak ciężka. Wykryto
w niej starszego człowieka, który się był ukrył, nie chcąc wziąć udziału w budowie
barykady. Tłumaczył się, że przedtem brał już udział w trzech wojnach i że nogi go bolą.
Rozprażony niezdrowo całodziennym słońcem, słyszałem, jak poza mną awanturował
się człowiek z długą strzelbą:
— Nie rozumiem doprawdy! — wołał podniecony. — Obiecaliście, że umrę za sprawę.
Chyba już najwyższy czas, spójrzcie na zegarek! Czy to się nazywa solidność? Sami
powiedzcie!
Nadstawiłem ucha.
— Cierpliwości — przedkładał mu stary wiarus. — Wszystko chcielibyście od razu.
Spójrzcie na mnie. Ja jestem stary wiarus, a przecież też mi się jeszcze nic nie stało. Zresztą
to nie moja wina, ale wroga.
— Nic mnie to nie obchodzi — upierał się ten ze strzelbą, jak dziecko.
Podszedł do nich komendant.
— Co się tu dzieje? — zapytał ostro. — Mnie nie wierzycie? Daję wam słowo, że wróg
nadejdzie, choćbym miał sam szturmować barykadę. Do broni!



Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Jak walczyłem 13.04.17, 23:59
      Dobre.
      dzięki smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka