Dodaj do ulubionych

TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE????

04.10.04, 18:59
NIE CHCĘ SIĘ ROZPISYWAĆ I ZANUDZAĆ WAS SWOJĄ DŁUGĄ I SMUTNĄ DLA MNIE HISTORIĄ
DLATEGO ZADAM WAM PYTANIE I NAPISZCIE CO O TYM MYŚLICIE I JAK BYŚCIE SIĘ
ZACHOWALI?????

CZY WYSŁANIE SMSów i prowadzenie rozmów przez komórkę ( ukrywając to przed
żoną ) z nową poznaną koleżanką z firmy ( jest z innego miasta ) jest już
zdradą.Trwało to dwa tygodnie. Maż twierdzi, że nic się nie wydarzyło złego,
że mnie nie zdradził po prostu fajnie mu się z nią rozmawiało. Tak po
koleżeńsku.Ale to ja odkryłam tą całą sytuację, on to ukrywał. Twierdzi
również, że wiedział, że mi się to nie sposoba, że będę zazdrosna. Nigdy to
się nie zdarzało wcześniej, byliśmy naprawdę wzorowym małżeństwem.Bardzo się
kochaliśmy. Nagle świat mi się cały zawalil. Dla mnie to jest już zdrada. Nie
wiem, czy będę mogła kiedykolwiek mu zaufać. Zawsze już chyba będę węszyć i
go sprawdzać. Nie wiem czy potrafię tak żyć. Zła jestem na tą dziewczynę,
wręcz Jej ninawidzę.Uczucia, które się we mnie rodzą są dla mnie nie znane, a
mianowicie chęć zemsty.
Co WY byście zrobili?????

Pozdrawiam
Smutna
Obserwuj wątek
    • karinka17 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 19:27
      nieładnie że ukrywal to przed tobą, ale pytanie jest: jakie to były rozmowy??
      i pytanie: czy on się z nią spotykał prywatnie po pracy?

      ja też gadam prze interenet z paroma facetami i miło mi się z nimi gada (2 szt.
      znam osobiście z uczelni) i nawet "głupio" też czasem pogadamy. Dla mnie to nie
      jest zdrada, ale ja nie ukrywam tego przed moim mężem.
      Jesteś zazdrosna o tę koleżankę, o sms-y czy boli cię sam fakt że to ukrywał?
      może faktycznie mu się tylko z nią fajnie rozmawiało...

      Ja np. mogę głupio pogadać, ale wiem że nie zdadziłabym męża, bo uważam że to
      coś okropnego i sama też nie chciałabym być zdradzona....
      • smutna13 Do Kariny 04.10.04, 20:13
        Najbardziej boli mnie to,że ukrywał to przede mną. A jak zaczęłam coś
        podejrzewać i zadawać mu konkretne pytani to dalej mnie oszukiwał i próbował
        wyjść z twarzą z tej sytuacji.Najgorsze jest to, że nigdy się nie dowiem, co
        było w tych smsach. Nie wiem, czy normalna jest ilość około 120 smsów przez dwa
        tygodnie, nie wliczając rozmów. Oj, ciężko, ciężko mi.
    • mammamija Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 19:35
      Weź se pogadaj przez komórkę z jej chłopem i będziecie kwita...
      A tak poważnie- to chyba niezbyt ufasz mężowi.
      Ja bym to olała i nie robiła sprawy.
      A gdyby to uważać za zdradę to my tu chyba wszystkie powinnyśmy się czuć
      zdradzane, bo co i raz jakiś mąż sms-a dostanie lub wyśle do kolezanki z
      firmy...
      Twój mąż już dostał od ciebie sygnał. Wie, że ci się to nie podoba, że źle się
      się z tym czujesz i tyle... Ja bym na tym zakończyła całą sprawę i do niej nie
      wracała.
      Mammamija
    • devil1981 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 19:37
      Bez przesady. Co się takiego stało że popisał z koleżanką?
      Mial lecieć i pokazywac Ci smsy od niej?
    • devil1981 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 19:37
      No i śmieszne jest dla mnie określanie tego zdradą.
    • ania.silenter_exunruzanka Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 19:52
      Choc jestem w tym względzie bardzo radykalna, ale myslę, że nie można tego
      jeszcze nazwać zdradą, choć ja czułabym się podle, gdyby coś takiego robił mój
      mążsad. A baby sa okropne, gorsze od facetów - jak taka pijawka sie uczepi to
      już facet sie nie wykręci, chyba, że ma bardzo mocny charakter. Jestem może
      staromodna, ale jak jeszcze byłam wolna i spotykałam faceta zonatego (albo
      zajętego) to jako mężczyzna dla mnie nie istniał. A teraz, kiedy jestem
      mężatką, problemu wogóle nie ma.
      pozdrawiam
      • devil1981 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 21:28
        sad. A baby sa okropne, gorsze od facetów - jak taka pijawka sie uczepi to
        już facet sie nie wykręci, chyba, że ma bardzo mocny charakter.


        Taaa a faceci biedni i słabi.Wybacz ale to wiecej mezyczyzn, nawet zonatych
        dązy do atrakcji na boku.
        • ania.silenter_exunruzanka Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 22:32
          Jestem ostatnią osobą, któraby tłumaczyła zdrady żonatych facetów. Wcale ich
          nie uważam za biednych.
          pozdrawiam
        • mgna Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 06.10.04, 01:25
          devil1981, faceci nie sa dobrzy w manipulacji tak jak kobiety. My z dnia na
          dzien uczone, od babki i matki, potrafimy tak "niewinnie" wami manipulowac ze
          sami nie wiecie czy pomysl wyszedl od was czy od nas. Uwierz mi naogol od nas,
          a manipulacja mogla trwac nie kilka dni ale miesiecy albo nawet lat. My mamy
          wiecej cierpliwosci i zawziecia.

          Co do zdrady, to przepraszam ale ci zonaci mezczyzni zdradzaja myslisz z kim?!
          Z mezatkami. My tylko nie plotkujemy o swoich podbojach tak jak wy. Chyba ze na
          tym forum, ale jesli sie nie myle to jest emama a nie etata wink

          Don't underestimate the opposite sex.
          • mgna Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 06.10.04, 01:50
            Znam jedno malzenstwo ktore "uklada im sie milo" na wiosne urodzila im sie
            coreczka. Sa razem od przeszlo dziesieciu lat i odpoczatku ich zwiazku zawsze
            tak bylo. Zona oczywiscie ufa mezowi (nazwiejmy jego Simon), nie martwi sie
            jego wyjazdami z kolegami czy wychodzeniami w weekend'y do pub'u. Simon ja zas
            kocha, nigdy by jej nie rozwiodl ALE od czasu do czasu lubi seks z innymi
            kobietami. Jest to naogl jakas dziewczyna na ktora zamierzyl oko w pub'ie wiec
            w bocznej ulicy zalatwiaja swoje sprawy, poczym rozchodza sie w swoje drogi.
            Podczas wyjazdow z kolegami tez tak jest. Raz nawet Simon mial affair z
            dziewczyna ktora wynajmowala apartament w jednym z ich domow. Dziewczyna ta
            pewnego dnia wrocila do swojego apartamentu i kogo znalazla w swoim lozku?
            Simon z jej kolezanka! Tak byla wsciekla bo nietylko Simon zdradzil swoja zone,
            ale teraz ja "kochanke" z jej kolezanka! Napisala list do zony Simon'a
            wyjasniajac dlaczego tak nagle przeprowadza sie. Dran Simon, szczesciaz (do tej
            pory uchodzi mu na sucho), jednego ranka obudzil sie wczesniej od zony i
            pierwszy odebral poczte. W niej znalazl list od swojej kochanki ktora zdradzil
            z jej kolezanka zaadresowany do zony! Zona nigdy nie dowiedziala sie o zdradach
            meza. I myslicie ze tylko jeden Simon jest na swiecie?
    • erykah1 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 19:53
      Zależy co pisał w tych sms-ach ale jeżeli to tylko koleżeńskie wygłupy to
      napewno to nie zdrada i bym nie przesadzała na Twoim miejscu. Też mam kolegę z
      którym czasem sobie piszemy "głupie" sms-y i ani mi ani mojemu mężowi nigdy by
      nie przyszło do głowy że go zdradzam!!!
    • malwes Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 20:15
      Zdrada, nie zdrada - ale skoro wiedział, że Ci się to nie spodoba, to
      zupełnie "niewinne" to to nie było. Mężczyżni nie ukrywają raczej niczego, co
      nie ma "podtekstów". Myślę, że to był po prostu takie "flircik" mający na celu
      poprawę jego samooceny, wartości, który miał podbudować jego "ego". I nic
      więcej.
      Myślę, nie wracac do tematu ale generalnie być "czujną" i zorganizować mu czas
      tak, żeby nie miał go zbyt dużo na smsy i myślenie o "bzdurach" smile)
      Pozdrawiam,
      Gosia
      • jasmina251 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 21:26
        a ja uważam żę nieładnie zrobił,że wiedząc iż to Cię zrani-robił to.
        No i ta suma tych smsów-120!!!!w takim czasie!!!!
        Niech sobie gada i niech sobie pisze bo to nie zdrada ale po pierwsze dlaczego
        to ukrywa???? a po drugie o czym można pisać i rozmawiać tyle czasu??
        Mi osobiście wygląda to na flirt.
        Ja również uważam żę należy być czujną w tej sytuacji.
        Obserwuj tok wydarzeń.
        Ja na Twoim miejscu powiedzałabym co mnie boli i tyle.
        Jeśli przekroczy granice to zacznij działć.
        Aha skoro to takie normalne to niech gada przy Tobie.
        Pozdarwaim Justyna
        • kakatom11 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 04.10.04, 22:16
          zwykły dupek. ja na twoim miejscu olałabym sprawę. Poszłabym do fryzjera, do
          kosmetyczki i na zakupy, żeby poprawić sobie nastrój. Nie możesz za bardzo go
          przyciskać, bo się całkowicie zatnie i za bardzo go podbudujesz. Nie można dać
          poznać po sobie, że boli. To dla nich wielka satysfakcja.
          Myślę, że zdrada to za dużo powiedziane, ale po takim numerze dałabym mu
          nauczkę. Zrobiłabym coś, żeby on był zazdrosny.
          Trzymaj się i głowa do góry
          Kaśka
        • evee1 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 05.10.04, 04:56
          jasmina251 napisała:
          > a ja uważam żę nieładnie zrobił,że wiedząc iż to Cię zrani-robił to.
          > No i ta suma tych smsów-120!!!!w takim czasie!!!!
          No, bez przesady!! Jezeli to sms-owanie jest zamiast rozmowy przez telefon,
          to chyba nie tak duzo. Jak z jakas kolezanka rozmawiasz przez telefon, to
          ile razy wymieniacie ze soba zdania? Policz przy najblizszej konwersacji.

          > Niech sobie gada i niech sobie pisze bo to nie zdrada ale po pierwsze
          dlaczego
          > to ukrywa????
          Moze wie jak zona zareaguje smile)).

          > a po drugie o czym można pisać i rozmawiać tyle czasu??
          Zapewniam Cie, ze mozna prowadzic calkiem interesujace rozmowy nie tylko z
          mezem/zona i warto, zeby niektorzy sobie to uswiadomili. Ja rozmawiam duzo
          i chetnie o wielu rzeczach, tyle ze nie flirtuje. Ale tylko rozmawiam, emaili
          ani sms-ow z dwuznaczna trescia nie wysylam, bo to zawsze moze byc
          zinterpretowane niezgodnie z moim zamiarem. Moze to warto uswiadomic mezowi.

          > Mi osobiście wygląda to na flirt.
          To zalezy o czym rozmawiaja i tak naprawde jakie jest ich podejscie. Ale tego
          pewnie autorka sie tak do konca nie dowie.

          > Ja również uważam żę należy być czujną w tej sytuacji.
          > Obserwuj tok wydarzeń.
          > Ja na Twoim miejscu powiedzałabym co mnie boli i tyle.
          > Jeśli przekroczy granice to zacznij działć.
          > Aha skoro to takie normalne to niech gada przy Tobie.
          No tak. Kolezanka dzwoni, zeby pogadac, bo ma akurat chwile wolnego czasu,
          a on na to "sluchaj, nie moge z Toba teraz rozmawiac, bo zona musi o tym
          wiedziec i sluchac o czym rozmawiamy". Ale fajne by to zabrzmialo...

          Moim zdaniem, to moze byc flirt, ale nie musi. Dalas juz mezowi znac, ze Ci
          sie to nie za bardzo podoba. Maz wie juz jakie jest Twoje zdanie, tylko warto
          okreslic co Ci sie tak nie podoba. Czy maz ma juz z zadna kobieta nie zamienic
          slowa? Czy moze tylko na temat pracy? A jak mu sie cos innego wypsnie, to
          juz musi sie Tobie przyznawac? Dla mnie to troche absurdalne. Dla mnie wazne
          jest, zeby mial jakas okreslona granice, ktore nie przekroczy, taka jak ja
          wyznaczam sobie granice, ktorych nie przekraczam. Ale tak naprawde maz nie ma
          nade mna wladzy i co prawda moglby mi powiedziec co mu sie podoba czy nie, ale
          moze jedynie ufac, ze "mam zasady" i na tym koniec. A czy ja te zasady zlamie,
          to niestety zalezy juz jedynie ode mnie.
          • umasumak evee1 05.10.04, 06:10
            Moim zdaniem rzecz nie w tym, że rozmawiali i smsowali (te 120 sms-ów to oprócz
            rozmów a nie zamiat - niezbyt uważnie przeczytałaś posty autorki wątku), tylko
            że odbywało się to po kryjomu. Piszesz, że być może było tak dlatego, że
            wiedział jak będzie reakcja żony. Nie sądzę. Jeżeli byłyby to niewinne rozmowy
            w rozsądnych granicach czasowych, to jestem pewna, że nie miałby potrzeby
            obawiać się jej reakcji. Jawnośc tych kontaktów nie miałaby polegać na tym, że
            on musiałby mówić koleżance, iż koniecznie ma romawiać przy żonie, tylko na
            tym, że by się z tym nie krył.
            Myślę, że pewne zasady fair play obowiązują w związku, a łamanie ich przez
            jedną ze stron bardzo boli. Naturalną konsekwencją jego nieszczerości (bo tak
            to trzeba nazwać) jest jej brak zaufania, które trudno odbudować. Pozdrawiam
            • evee1 Re: evee1 05.10.04, 07:18
              Uma, poniekad troche sie z Toba zgadzam, ale...
              Oto co napisala autorka na samym poczatku:
              > CZY WYSŁANIE SMSów i prowadzenie rozmów przez komórkę ( ukrywając to przed
              > żoną ) z nową poznaną koleżanką z firmy ( jest z innego miasta ) jest już
              > zdradą.Trwało to dwa tygodnie. Maż twierdzi, że nic się nie wydarzyło złego,
              > że mnie nie zdradził po prostu fajnie mu się z nią rozmawiało. Tak po
              > koleżeńsku. Ale to ja odkryłam tą całą sytuację, on to ukrywał. Twierdzi
              > również, że wiedział, że mi się to nie sposoba, że będę zazdrosna.
              Ja nie znam osobiscie autorki i jej meza, i nie wiem jacy oni sa, ale dla
              mnie taka sytuacja jak powyzej nie musi byc wcale powodem do niepokoju.
              Zona "odkrywa", ze maz smsowal i rozmawial przez telefon z kolezanka z pracy,
              duzo. Maz na to, ze fajnie mu sie z nia rozmawia i kontakt z nia jest
              na stopie kolezenskiej. A nie mowil, bo nie chcial w zonie wzbudzac niepokoju.
              No i jak widac, ze mial podstawy sie obawiac, bo jednak wzbudzil smile)).
              A na powaznie, to moze autorka (i pare osob, ktore jej odpowiedzialy) naprawde
              stara sie doszukiwac w tej sytuacji czegos, czego tam nie ma. Tym bardziej, ze
              w malzenstwie uklada im sie milo i na tym froncie nie ma powodow do niepokoju.
              Po pierwsze co to znaczy "ukrywal"? To, ze nie pochwalil sie zonie, ze ma w
              pracy nowa znajoma, fajna z niej babka i milo mu sie z nia rozmawia. Czy maz
              koniecznie o takich rzeczach musi zonie mowic? Ja nie mowie i nie dlatego,
              ze mam cos do ukrycia, tylko
              a) nie chce mi sie
              b) moze ta nowo poznana osoba wcale nie jest az tak ekscytujaca osobowoscia,
              zeby mezowi o nim (no, bo w moim przypadku bylby to facet) opowiadac
              c) moga mnie laczyc z ta osoba jakies zainteresowania (muzyka, dawni wspolni
              znajomi, pasja do nart, ksiazki, zainteresowanie polityka) i dla mnie tek
              kontakt jest w pewnien sposob ekscytujacy, a dla mojego meza nia musi
              d) jak moj maz jest zazdrosny i wiem, ze od razu wyobrazalby sobie Bog wie co,
              to przeciez na glowe bym upadla gdybym mu miala sie tymi rozmowami czy co
              gorsza pojsciem na kawe chwalic. bo wiem, ze on by sie od razu zaczal
              doszukiwac czegos czego tam nie ma.

              Ja pracuje i to chyba naturalne, ze czasami czlowiek ma ochote porozmawiac ze
              swoimi znajomymi z pracy o czyms innym niz sprawy zawodowe i odetchnac czasem
              przy kawie. A jak na dodatek sa to fajni ludzi, to tym lepiej. Mam nawet
              jednego nazwijmy to przyjaciela i chodze z nim od czasu do czasu na lunch i tez
              nie spowiadam sie z tego mezowi. Czasami jak akurat cos ciekawego od niego
              uslysze, to mezowi o tym mowie i maz przypadkiem "odkrywa", ze poszlam z kolega
              na lunch. A kolega przystojny, dobrze usytuowany i na dodatek na wydaniu smile)).
              Czy to od razu oznacza, ze jestem niewierna? Nie przesadzajmy.
              Taka jestem ja i jezeli takie samo podejscie ma maz autorki, to nie ma sie
              czego obawiac. Moj maz w kazdym razie w szal zazdrosci nie popada smile), bo nie
              ma do tego powodu. Ale nie przecze, ze inni moga byc po prostu ... inni. Ale to
              juz nie mnie oceniac. I napewno zadna z nas nie znajac ani autorki, ani jej
              meza nie jest w stanie wydac obiektywnej oceny przez internet. My sobie mozemy
              tylko gdybac.
    • melka_x Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 05.10.04, 09:58
      Na pewno pierwszy krok do zdrady. Nie jest to tragedia, bo nie wiesz, czy mąż
      by tego jednak sam nie ograniczył i nie zatrzymał się, ale powód do niepokoju
      tak. Wypowiedzi w stylu, że to nic nie znaczy, uważam za skrajnie naiwne. I
      żeby nie było wątpliwości, mój ma wiele koleżanek i kilka przyjaciółek. Nie
      zaglądam do jego poczty, telefonu itd. i jak najbardziej wierzę, że można
      przyjaźnić się z osobą innej płci bez podtekstów. Nie należy we wszystkim
      doszukiwać się drugiego dna (sama radziłam w wątku obok dziewczynie, żeby
      odpuściła mężowi koleżanki, które zastała w domu na 'męskiej' imprezie), ale
      też nie warto zamykać oczu na rzeczy ewidentnie niepokojące. A tutaj nie mówimy
      o korespodnecji i rozmowach z przyjaciółką od lat, ale stosunkowo nowej
      znajomości, która rozwijała się bardzo intensywnie i to delikatnie mówiąc. 120
      sms-ów i jeszcze ileś rozmów w ciągu 2 tygodni, bo... no właśnie... niby co?
      Tak go zakręciła intelektualnie? Bo taka sympatyczna? Bez żartów miłe paniesmile

      Smutna ustal z mężem granice. Ja nawet jestem w stanie uwierzyć, jesli Twoj mąż
      będzie się zaklinał, że nic złego nie planował. Tyle, że zdrady często nie są
      wynikiem premedytacji, ale własnie nie wyznaczenia granic. Takie rozwijanie
      znajomości z atrakcyjną osobą krok po kroku, bo przecież to nic nie znaczy, ot
      ileś sms-ów, ileś spotkań, ileś rozmów, coraz większa bliskość (ale przecież to
      tylko przyjaźń), a fakt, że dana osoba podoba się jak cholera nie ma oczywiście
      nic do rzeczy. A później ludzie są zdziwieni zdradą, twierdzą, ze nie rozumieją
      jak to się stało, że przecież nie planowali itd.
      • kadyga Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 08.10.04, 21:13
        Jesssuusss malka_x świętą prawdę napisałaś.
        Racja, racja, racja.

        Dzięki, że to napisałaś.
        Pozdrawiam
        Kaśka
    • mamaszyma Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 05.10.04, 10:21
      Mam podobna sytuację. Mój mąż często rozmawia przez telefon i smsuje z
      koleżanka z pracy. Część to na pewno kontakty słuzbowe, ale wieksza część to
      takie zwykłe pogaduchy. I do tgeo ta dziewczyna ma taki zwyczaj, że do
      wszystkich mówi, kochanie, misiu kotku td (do mnie też). No i w zasadzie nie
      powinnam sie tym niepokoić, zwłaszcza, ze mąż opwoiada jej o mnie, znam ja
      itad, no ale.... Mąz kasuje od niej smsy, żebym przypadkiem nie przeczytała, bo
      bedzie mi przykro, nie rozmawia z nia przy mnie, żeby mi nie było przykro. A
      mnie JEST prezykro jak on to robi. Ufam mu, ale mnie to denerwuje, zwłaszcza,
      że jej sie w małżeństwie nie układa, a on roztacza przed nią obraz idealnego
      mężą i ojca. A co jesli ona sie w nim zakocha? NO ale wracając do tematu, to
      jeszcze nie zdrada ale z takiej sytuacji mozna pójśc w dwie strony, albo w
      strone zdrady albo w strone przyjaźni. Mam nadziję że i w Twoim i w moim
      przypadku pójdzie to w te druga stronę.
      • twinmama76 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 05.10.04, 14:24
        mamaszyma napisała:

        > Mam podobna sytuację. Mój mąż często rozmawia przez telefon i smsuje z
        > koleżanka z pracy. Część to na pewno kontakty słuzbowe, ale wieksza część to
        > takie zwykłe pogaduchy. I do tgeo ta dziewczyna ma taki zwyczaj, że do
        > wszystkich mówi, kochanie, misiu kotku td (do mnie też).

        Nie rozumiem takich babek. I ja kiedys pracowałam wink))), i miałam w pracy
        super kolegę. Można powiedzieć, że się przyjaźnilismy, choc nasze kontakty
        ograniczały się do czasu pracy i wspólnych imprez. Ja byłam już mężatką, on
        zaręczony - planował ślub. Najbardziej odpowiadała mi jasna sytuacja - oboje
        jestesmy zajęci = żadnych podtekstów (inni koledzy mieli czasem ochote na
        niewinny flircik, a ja nie bardzo).
        Dalej utrzymujemy ze sobą kontakt, głownie mailowy, tym bardziej, że równiez ma
        bliźniaki - rówieśniczki moich dzieci. Ale nigdy, pod żadnym pozorem nie
        dzwoniłam do niego w sprawach prywatnych, nie wysyłałam tez głupich smsów.
        Wiem, że gdyby przyszły mi do głowy takie głupoty, to on, dla dobra swojej
        rodziny natychmiast zerwałby znajomość. I wzajemnie.
      • tatimati Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 05.10.04, 22:00
        Mamaszyna, u mnie zdarzył się już następny etap takiego scenariusza...
        Życzę Ci by Twój nie był jak mój, żałosny.
        Mój mąż zerwał taki kontakt, kiedy ja odkryłam, że doszła sfera fizycznego
        pociągu, ale ja straciłam zaufanie i wiarę w naszą miłość.
        Obecnie daję sobie trochę czasu na decyzję, czy potrafię zapomnieć.
        I strasznie boli...



      • mika2 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 07.10.04, 11:40
        No to terz ja z drugiej stronysmile

        Pracuję w firmie handlowej w biurze i współpracuję z handlowcami z całej
        Polski. I z jednym się zaprzyjaźniłam. Dzwoniliśmy do siebie (teraz już nie
        pracujemy razem, aler trwało to 2 lata), sms-owaliśmy. Nie wiem, czy on ukrywał
        to przed żoną, ale mój mąż wiedział o tym, widział sms-y, słyszał jak czasem
        rozmawialiśmy pół godziny wieczorem. Żartował sobie z tego. W poprzedniej pracy
        to mąż miał koleżankę i czasem do niego sms-owała. Teraz też ma koleżanki w
        pracy (właściwie to oprócz niego jest tylko jeden facet w firmie - szef, a
        własciwie to prawie go nie masmile)
        Ufamy sobie i nie robimy z tego problemu. Wiemy, że to są tylko znajomości z
        pracy i nic więcej. Nie chowamy przed soba komórek i czytamy swoje sms-y jak
        mamy ochotę (ja mu robie co jakiś czas porządek bo nie kasuje starych
        wiadomości i ma zawaloną skrzynkę)
        Pozdrawiam.

        Aha, ja miewam wyjazdy kilkudniowe z pracy, nawet za granicę z handlowcami (są
        imprezy) i wiecie co - wtedy to mam rachunki za telefon!...bo cały czas dzwonię
        do mężą...tak za nim tęskniesmile
        • mgna Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 07.10.04, 22:06
          mika2 twoje i meza podejscie jest odpowiednie, nie ukrywacie przed soba
          znajomosci z innymi ludzmi. W tym mniej lub zadnego podejzewania o zdrade.
          Niestety maz Smutnej tak nie postapil... stad podejzenia co sie stalo po ich
          pierwszym sluzbowym spotkaniu?

          Smutna, moze niektorzy stwierdza ze jest to cyniczne czy smutne podejsci do
          zycia, ale ja nikomu nigdy nie ufalam na 100%. Nidgy za meza czy za siebie nie
          recze. Oczywiscie nie chcemy miec zadnych zwiazkow pozamalzenskich, one zawsze
          na jaw wyjda i zycie tak pokaplikuje ze okaza sie nie warte tych kilku spotkan
          z inna osoba. Zwlaszcza jesli ma sie dzieci. Ale, jak to w zyciu nigdy nic nie
          wiadomo, jakkolwiek sie kochamy i dobre checi mamy to zareczyc nie mozna ze
          zostaniemy sobie wierni do konca zycia. Czlowiek latwo sie kusi, zwlaszcza
          jesli mysli ze "grzechy" nigdy na jaw nie wyjda. Wiec moze jesli i ty nie
          ufalabys mezowi na 100% to mniej bylabys zszokowana i zraniona odkryciem jego
          sekretu?

          Niech to bedzie nauczka dla twojego meza iz sekrety na jaw wychodza i stwarzaja
          afere moze bez potrzeby. Porozmawiaj z nim i powiedz ze lepiej zwiazki
          malzenskie sie ukladaja kiedy oboje przed soba sekretow nie maja.

          Ja nadal utrzymuje kontakt z moimi dwoma bylymi, jeden nawet czasami z mezem
          przez telefon porozmawia. Maz zartuje i oglasza ze moj kochanek czeka na
          telefonie. Tak samo maz ma kolezanki (niestety nie byle dziewczyny)* z ktorymi
          rozmawia czesciej niz ja. Wszyscy sie razem znamy lub o sobie wiemy (maz nie
          spotkal moich bylych) nie ma sekretow wiec zadnych podejzen.

          * Napisalam "(niestety nie byle dziewczyny)" poniewaz uwarzam za smutne jesli
          jest sie z kims bardzo zwiazanym, zaprzyjaznionym, moze nawet zakochanym i po
          rozpadnieciu zwiazku zrywa sie wszelkie kontakty. Tak jakby ich zwiazek i
          przyjazn nagle nie byly wazne, jakby nigdy nie istnialy.

          Glowa do gory Smutna, usmiech na twarz, ale oczu z meza nie spuszczaj wink Niech
          to bedzie lekcja dla Ciebie: nie recz za nikogo, bez znaczenia jak w tobie jest
          zakochanym. Milosc i seks to dwie rozne zeczy.

          Pozdrowienia.
          • smutna13 DO mgna. 08.10.04, 15:31
            Dziękuję serdeczne za listy i rady dla mnie. Wiesz na początku jak umieściłam
            swój post na forum czułam się lekko idiotycznie. Miałam wrażenie, że się
            wygłupiłam. Teraz już wiem, że dobrze zrobiłam. Troszkę to z siebie wyrzuciłam,
            poznałam zdanie innych ludzi na ten temat, przeczytałam różne rady, opinie. To
            wszystko pozwoliło mi spojrzeć na tą sytuację tak trochę z boku. Jak czytałam
            swój list, później odpowiedzi, to czułam się tak jakby pisano o kimś innym,
            nie o mnie.Mijają kolejne dni i wydaje mi się, że jest już mi lepiej. Chyba
            zaakceptowałam tą sytuację, aczklowiek zdarzają się jeszcze kiepskie momenty, w
            których wydaje się, że już zawsze będę się tak czuła. Mamy dziecko, które
            dodaje mi sił...........
            Powiedz mi, czy poinformowałabyś chłopaka tej dziewczyny o całej sytuacji.
            Wiesz tak mnie to męczy, że mam ochotę być złośliwa i mściwa i zadzwonić do
            chłopaka dziewczyny. Niech chłopak ma świadomość, a po drugie może i ją to
            czegoś nauczy jak poniesie pewne konsekwencje.Nie chcę, żeby sytuacja się
            powtórzyła i inna żona przeżywała to co ja.
            Co Ty byś zrobiła???

            Pozdrawiam

            • mgna Re: DO smutna13 09.10.04, 00:58
              smutna13 napisała:

              Ciesze sie ze sie lepiej czujesz. Bardzo dobrze postapilas ze nie tlumilas w
              sobie tego odkrycia. Rany sie szybciej zagoja. Jest to pierwszy krok do ...
              nowego rozdzialu z zycia malzenskiego?

              >Chyba zaakceptowałam tą sytuację, aczklowiek zdarzają się jeszcze kiepskie
              >momenty, w których wydaje się, że już zawsze będę się tak czuła. Mamy dziecko,
              >które dodaje mi sił...........
              Tak kiedy dzieci wchodza w gre to pochopne postepowanie moze duzo krzywdy im
              wyniesc...cholerka tylko dlaczego my kobiety zawsze rozmyslamy i pogadzamy sie
              z naszych facetami "fuck-ups" (przepraszam za jezyk)? Dlaczego tak samolubnie
              postepuja nie zwarzajac na rezultat ich pochopnego zachowania? Dlaczego nie
              rozmyslaja tak jak my..."mamy dzieci"..."no nie mozna chocby tylko z szacunku
              dla zony"? Ach!!! Mojej kolezanki mama poradzila swojej corce: zawsze upewnij
              sie ze maz ma rece pelne roboty, jesli chlop sie nudzi wtedy glupoty popelnia.
              Interesuj sie jego praca, zajmuj rozmowami, przylacz sie do jego
              zainteresowan... wiem brzmi to jakby prosto wziete z lat 50-tych ale prawda w
              tym jest... Ja z kolei czytalam ksiazke z lat 50-tych ktora kobietom bardzo
              latwo wytlumaczyla jak postepowac z mezczyzna zeby chodzil jak zegarek i
              wiernym byl: wytrenuj jego jak pieska bys trenowala smile!!! O! Wiec jesli jego
              poprosisz zeby np pomogl ci zmienic zarowke, to wynagrodz jego...podrapaniem za
              uszkiem hahaha...smieje sie... kielbaski miej w zapasie bo nigdy nie wiadomo
              kiedy sie cos zepsuje w domu...smile Ale powracajac do tresci (tej powaznej)
              ksiazki... wynagradzaj meza za zlecone wykonane posylki, piesc go, ugotuj jego
              ulubione danie, wieczorem tez jego wynagordz itp... tez jest w tym prawda. Lub
              inna teoria: mezczyzni to duze dzieci lubia kiedy sie cuduje wokol nich.
              Sproboj np sprawic mezowi komplemet (jak wspaniale bawi sie z dzieckiem, jakim
              dobrym tatusiem jest, lub jaki pracowity jest) lub uznaj jego pomoc w czyms
              zobaczysz ze potym wykona jakiekolwiek twoje zyczenie. Tez i w tym prawda jest.

              > Powiedz mi, czy poinformowałabyś chłopaka tej dziewczyny o całej sytuacji.
              > Wiesz tak mnie to męczy, że mam ochotę być złośliwa i mściwa i zadzwonić do
              > chłopaka dziewczyny. Niech chłopak ma świadomość, a po drugie może i ją to
              > czegoś nauczy jak poniesie pewne konsekwencje.Nie chcę, żeby sytuacja się
              > powtórzyła i inna żona przeżywała to co ja.
              > Co Ty byś zrobiła???
              Nie wiem co poradzic z jednej strony rozumiem ze chcesz tej dziewczynie nauczke
              sprawic, bo i racja dlaczego ma jej to ujsc na sucho, ale zdrugiej strony
              piszesz "mijają kolejne dni i wydaje mi się, że jest już mi lepiej" - wiec poco
              prawie zagojone rany otwierac? Moze lepiej by bylo nie przykladac wagi do tej
              dziewczyny, ale energie przelozyc do odbodowania zwiazku z mezem (wiary w
              meza)? Pomysl pod tym katem: zlosc niesamowita by tej dziewczynie sprawilo
              jesli by sie dowiedziala iz jej ludzenie twojego meza nie udalo sie w rozpadzie
              waszego malzenstwa. Iz ta dziewczyna i jej znajomosc z twoim mezem nie byla
              silniejsza niz ty jestes i wasze malzenstwo jest.

              Doprawdy zycze wam duzo szczescia razem, i oby to bylo jedyne glupstwo jakie
              popelni do konca swojego zycia. Pozdrowienia, Marzena
              • smutna13 Re: DO mgna 09.10.04, 09:41
                Dzieki serdeczne za wszstkie slowa. Och, jaka szkoda, ze nie mam takiej milej
                osobki jak Ty pod reka.

                Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie!!!!!!!!!!!!!!
                • mgna Re: DO mgna 09.10.04, 19:21
                  smutna13 napisała:

                  > Dzieki serdeczne za wszstkie slowa. Och, jaka szkoda, ze nie mam takiej milej
                  > osobki jak Ty pod reka.
                  >
                  > Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie!!!!!!!!!!!!!!

                  Dziekuje Ci bardzo Smutna, ale w pewnym sesie masz mnie pod reka... jesli co to
                  mozesz zawsze do mnie napisac na priva. Pozdrowienia serdeczne smile
    • sm30 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 06.10.04, 00:49
      Jeżeli coś się ukrywa lub niedopowiada partnerowi to nie dlatego, że to ( np
      sms-y) nic nie znaczy tylko dlatego, że się wie, że to co robimy sprawi
      partnerowi ból, przykrość itp czyli jednym słowem nie mamy czystego sumienia.
      Dla mnie zdrada to nie tylko fakt pójścia do łóżka, bo jak często się słyszy
      wizytę w agencji toważyskiej kobieta jest w stanie szybciej wybaczyć niż
      flirtowanie męża z koleżanką. Bo nie chodzi o fizyczny akt tylko o emocje i
      uczucia które inna kobieta zaczyna wzbudzać w naszym mężczyźnie. Jego to
      przyjemnie łechta i wciąga. A od sms-ów do łóżka nie jest daleko. Wiem to z
      autopsji. A co bym zrobiła ? Jeżeli ci na nim zależy powiedz co czujesz ( tak
      radza psycholodzy ). Nie mów mu :zdradzasz mnie, tylko :jest mi przykro, czuję
      złość, czuje się oszukiwana itp. bo on może przeczyć, że jego działanie to nie
      zdrada ale nie może zaprzeczyć, że czujesz się źle. Natomiast jeżeli będzie
      zaprzeczał rzeczom których jesteś absolutnie pewna ( mój tak robił, dopiero
      swojej mamie się przyznał ) to nic z tego nie bedzie. Jeżeli cię kocha, to
      zaprzestanie wysyłania sms-ów itp, nawet jeśli sam szczerze w głębi serca
      będzie nadal uważał, że naprawdę nic takiego nie robi. I to kazdy z nas wie,
      tylko sami się oszukujemy pozwalając nazywać się zazdrośnicami.
    • mgna Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 06.10.04, 01:13
      hmmm...gdyby maz nieukrywal znajomosci z kolezanka przed toba, nie myslalabym
      ze jest to zdrada (oczywiscie jesli byly to tylko rozmowy nie na tle
      sexualnym), ale poniewaz nic tobie o tym nie powiedzial wiec cos przed toba
      ukrywal. I to jest oszustwem i tu domyslania dlaczego ukrywal? co ukrywal? na
      jakim tle ta znajomosc jest?

      Do dziewczyny przekladasz gniew ktory masz do meza. Nie ona jest winna temu ze
      maz uwazal za stosowne tego typu komunikacje. Zwlaszcza jesli jest samotna lub
      w nieszczesliwym zwiazku, zapewne przyjemnie jej bylo ze twoj maz darzyl ja
      sympatia.

      Pracujac przez duzo lat jako nie zamezna kobieta napatrzylam sie i wysluchalam
      sie duzo zwierzen i roznych zachowan facetow z pracy i moich kolegow. Cicha
      woda brzegi rwie. Nigdy nie mozesz zalozyc ze ten by dziewczyny/zony nie
      zdradzil. Duzo razy bylam zaskoczona ze taki cichy w pracy, dziewczyne/zone ma
      fajna ale na boku niebezpiecznie flirtuje z inna (lub wprost zdradza). Niestety
      warunki pracy (dluzsze godziny pracy, czeste wyjazdy sluzbowe) sprzyjaja
      affairs (zwiazka poza malzenskim). O wiele wiecej godzin widujesz sie z
      pracownikami niz z rodzina oni bardziej rozumieja jego stresy. Dodaj do tego np
      zone ktora nie interesuje sie meza zawodem, jakies tymczasowe rodzinne
      nieporozumienie... tak latwo jest wyskoczyc na bok dla oderwania sie od realii.

      Nie wiem co Tobie doradzic, nie znam calej sytuacji. Nie moge tez powiedziec
      przebacz mezowi czy tez zostaw go. Nie wiem tez czy byloby dobrze gdybys
      poprosila ta kobiete (bez wiedzy meza) zeby sie z toba na kawe spotkala, zeby
      wysluchac jej strony. Moze nie, mozesz uslyszec cos co ci przykrosc sprawi a
      kto powie ze kobieta nie sklamie? W koncu nie wiesz jakie ma zamiary na twojego
      meza.

    • mgna Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 07.10.04, 01:32
      smutna13 napisała:

      <on to ukrywał. Twierdzi również, że wiedział, że mi się to nie sposoba, że
      będę zazdrosna.

      Smutna, maz moj twierdzi ze twoj malzonek jesli WIEDZIAL ze to sie tobie nie
      bedzie podobac to nie powinien tego byl robic, rowniez jesli WIEDZIAL ze sie
      tobie to nie bedzie podobalo i UKRYL to przed toba, to mial cos do ukrycia.
      Innaczej nie ma powodu do sekretow. Gdyby niebylo nic do ukrycia powinnien byl
      byc z toba otwarty. Napisz nam jak sei sytuacja rozwiaze. Powodzenia.
      • smutna13 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 07.10.04, 11:25
        Mówi się czas leczy rany. Może i tak,mam nadzieję, że kiedyś się z tego żalu
        wyleczę. Mój mąż twierdzi, że dla niego była to niezła nauczka na całe życie, i
        że ta cała historia czegoś go nauczyła i uświadomiła mu jak bardzo mnie kocha.
        I co naprawdę mógłyb stracić.Twierdzi, że było to szczeniackie, ale
        jednocześnie nic złego. Smsy- rzekomo nie miały żadnych podtekstów, było to
        gadanie o niczym. Tego nigdy się już nie dowiem.Ona jest z innego miasta, wiem
        tylko tyle, że ta znajomość była tylko na odległość. Poznali się na spotkaniu
        firmowym, polubili, wymienili telefonami, rozjechali się w swoje strony. A
        dalej już wiecie jak to było.Najbardziej boli mnie fakt, że człowiek mąż z
        którym jestem dobrych kilka lat pokazał mi, że potrafi mnie oszukiwać, oglądać
        ze mną telewizję i w tym czasie pisać do innej dziewczyny. Ukrywając to przede
        mną!!!!Gdy obejrzałam ostatnio biling to wogule się załamałam przerażająca jest
        liczba dzienna tych smsów.Mam ogromną ochotę poinformować chłopaka tej
        dziewczyny o całej sytucji, gryzę się z tym już od dwóch tygodni. Z jednej
        strony myślę sobie po co robić aferę, ale z drugiej strony dlaczego ja mam
        tylko cierpieć. Ona ma nie ponieść żadnej konsekwencji znajmości z moim mężem.
        Nigdy nie byłam osobą mśiwą, ale ta sytuacja zmieniła mnie chyba już na zawsze.
        Nigdy już nie będę taka ufna w stosunku do ludzi.
        Mój mąż się bardzo stara, żeby było między nami dobrze.Próbuje mi to wszystko
        wynagrodzić. Ja też bym chciała o tym zapomnieć i żyć tak jak dawniej.Ale czy
        to jest możliwe....
        Gdyby można było cofnąć czas.......... Ach!!!!!!!

    • majeczka262 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 08.10.04, 15:57
      Ja miałam podobną sytuację z moim mężem i się okropnie wkurzałam,ale potem
      odezwał się mój kolega z kursu i pisaliśmy sobie całkiem niewinne smsy
      dotyczace zajęć i naszych wspólnych znajomych.Wtedy stwierdziłam,że to nic
      złego.W końcu mój mąż nie jest moja własnością i też ma prawo do własnych
      znajomych.On pracuje i ma kontakt z innymi ludżmi,ja spotykam innych,mamy
      innych znajomych(choć niektórych wspólnych).Nie uważam tego za jakąkolwiek
      zdrade.Może nie powinien w ogóle chodzić do pracy??bo może ktoś będzie chciał z
      nim rozmawiać.Nie doszukuj się we wszystkim zdrady i podtekstów.Życzę
      powodzenia.
      od 7 lat mężatka-Maja(2 dzieci)
    • anna_maria5 Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 08.10.04, 19:35
      Mój mąż "zdradził" mnie w podobny sposób wirtualnie. Kiedy przeżywaliśmy
      poważny kryzys, poznał dziewuchę na GG i wpadli sobie w oko (chyba w literę smile)
      Dość długo pisali ze sobą, potem doszło do jednego spotkania w miejscu
      publicznym. Chyba nie było potrzebne, bo tylko namieszało im w korespondencji.
      Dziewucha była z gatunku modliszek, zbyt wiele sobie obiecywała. Zagroziła, że
      skontaktuje się z zoną, czyli ze mną i powie o wszystkim. Wtedy małżonek
      opowiedział mi o wszytkim chcąc ją wyprzedzić... No cóż, to było jak kubeł
      lodowatej wody... Kiedy się pozbieraliśmy po całym zajsciu, w czasie długiej
      szczerej rozwomy przyznaliśmy, że ja też przyczyniłam się swoim zachowaniem do
      szukania szczęścia gdzie indziej. Ten incydent na jakiś czas umocnił nasz
      związek, zaczęliśmy się starać.
      Ale nigdy już nie było tak samo. Zdrada jest zdradą. I już nie ufam tak jak
      kiedyś. I nigdy nie zaufam. Ten "pierwszy raz" powoduje podział życia na przed
      i po...
      • taschika Re: TO JUŻ ZDRADA, CZY JESZCZE NIE???? 09.10.04, 10:25
        Anna_maria dokladnie czuje to samo, życie przed i życie po..niestety to życie
        po jest dla mnie trudne , jednak brak zaufania do najblizszej osoby jest czyms
        co trudno zaakceptowac i zyc z tym dalej.

        Smutna, jak czytalam Twojego posta to Twoj maz mowil dokladnie jak moj..te same
        slowa. moj maz spotkal sie z ta dziewczyna podobno 5 czy 6 razy..a moze wiecej?
        Nigdy sie nie dowiem bo wykasowal wszystkie dowody winy...co mialo polepszyc
        moj nastroj z czasem, przyczyniajac sie do zapomnienie o tym. Wykazsowanie
        tylko pogorszylo bo ciagle mysle co tam moglo takiego byc skoro chcial ukryc to
        za wszelka cene (powiedzial ze woli odejsc ode mnie niz mi to pokazacsad(.

        Okazalo sie rowniez ze rozmowa z tamta nic nie dala bo sie umowili co maja mi
        powiedziec...wszystko do niczego..

        A dziewczyna tez z innego miasta i nie przeszkodzilo to w kontaktach oko w oko
        a o liczbie rozmow telefonicznych i smsow juz naet nie wspomne.

        Bardzo Ci wspolczuje..juz pisalam na innym watku ze jakis tydzien lub dwa po
        ujawnieniu prawdy czulam sie lepiej niz teraz..jest coraz gorzej...nie potrafie
        przestyac o tym myslec. A moj maz byl z gatunku takch o ktorych sie mowi, ze
        widac ze zona jest dla nich najwazniejsza i ze nigdy by czegos takiego nie
        zrobili. No i okazuje sie ze dla facetow to jest calkiem latwe i nie mysla
        wtedy o nikim i o niczym , liczy sie tylko ich przyjemnosc..a do tego licza na
        to ze nigdy sie nie wyda. Fakt ze ufalam mu w 100% spowodowal tylko to ze nie
        widzialm tego klamstwa przez rok...tzn zauwazalm dziwne zachowania meza ale
        myslalam ze to moze co innego..tym bardziej ze pytany wprost powolywal sie na
        zaufanie w naszym zwiazku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka