Dodaj do ulubionych

Zamroziłam martini

27.05.17, 12:50
Włożyłam do zamrażalnika żeby się schodzilo i zapomniałam. Teraz mam lód w szklanej butelece. Rozmrazac i pić? Co robi jematka?
Obserwuj wątek
    • e-kasia27 Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 13:04
      Jak butelka nie popękała, to pewnie, że rozmrozić i pić.
      A jak nawet popękała, to zawsze przecedzić można przez sitko, coby się szkieł nie napić.
      To grzech tak wylać taki szlachetny napój.
      • snakelilith Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 16:12
        e-kasia27 napisała:

        > A jak nawet popękała, to zawsze przecedzić można przez sitko, coby się szkieł n
        > ie napić.


        Ile kosztuje wytrawne Martini? Maksymalnie 10 euro, czyli około 40zł. Słodkie wersje są jeszcze tańsze. Naprawdę ryzkowałabyś zdrowie i życie dla 40zł?
        • suchawloszkana3 Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 21:24
          Tylko ja odebralam to jako zart, widze...
          • tt-tka Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 21:30
            Ja tez, nawet dolozylam swoj... ale nawet emotikonka jak widac nie starczy.
            Bede uprzedzac - uwaga, dowcip.
            • snakelilith Re: Zamroziłam martini 28.05.17, 13:34
              W wypowiedzi e-kasia27, do której się odnosiłam, nie ma żadnego emotikonka, więc bądź łaskawa nie konfabulować. Zresztą, mogłaś także moją wypowiedź potraktować jako żart. Czy robisz to tylko wybiórczo, stoując zasadę" śmieszny -mniej śmieszny nick?
              • suchawloszkana3 Re: Zamroziłam martini 28.05.17, 13:40
                Dobrze ci? Z tym kijem w dupie?
                • snakelilith Re: Zamroziłam martini 28.05.17, 17:41
                  Lepiej kij w dupie niż niefrasobliwe chojractwo.
              • tt-tka Re: Zamroziłam martini 28.05.17, 15:15
                snakelilith napisała:

                > W wypowiedzi e-kasia27, do której się odnosiłam,

                do mojej tez sie odnioslas

                nie ma żadnego emotikonka, wię
                > c bądź łaskawa nie konfabulować.

                a tam emotikonek jest, kto zatem konfabuluje ?


                • snakelilith Re: Zamroziłam martini 28.05.17, 17:44
                  tt-tka napisała:

                  > a tam emotikonek jest, kto zatem konfabuluje ?

                  Na temat tego wpisu nie napisłam tutaj ani słowa, więc się odstosunkuj dowcipniaro. Idź lepiej mrozić butelkę i przepuszczać potem płyn przez sitko.
                  • tt-tka Re: Zamroziłam martini 28.05.17, 17:47
                    Ani mysle i grzeczniej prosze. Na temat sitka to aklurat nie ja dowcipkpwalam, a podpielaqs sie z kolejnymi postami pode mnie. Nie chcesz pomylek, adresuj. A najlepiej cytuj, jak odpowiadasz.
    • tt-tka Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 13:08
      Stluc butelke, zamrozone porozbijac na kostki i wkladac do niezamrozonego martini smile
      • snakelilith Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 15:39
        I podawać nielubianym gościom, co by sobie odłamkami szkła pocięli przełyk.
        • 3-mamuska Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 15:42
          Ja kiedys zamroziła szampana.
          Jak otworzyłam butelkę to polecieli takie cos mrożone.
          • snakelilith Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 16:04
            Alkohol możesz jak nabardziej mrozić, odmrażać, podawać półzmrożony. Tyle tylko tylko, że jak butelka pęknie, to nie ma tak drogiego szampana, który warty byłby wypicia ze szkłem.
            • gat45 Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 16:35
              snakelilith napisała:

              > Alkohol możesz jak nabardziej mrozić, odmrażać, podawać półzmrożony. Tyle tylko
              > tylko, że jak butelka pęknie, to nie ma tak drogiego szampana, który warty był
              > by wypicia ze szkłem.

              Niestety to nie działa przy szampanie, czy ogólniej mówiąc przy napojach musujących. Zamrożenie powoduje, że bąbelki bezpowrotnie idą sobie precz i po odmrożeniu masz po prostu wino, ale bez szampańskich efektów piankowo-bąbelkowych.
      • sfornarina Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 15:44
        > Stluc butelke, zamrozone porozbijac na kostki i wkladac do niezamrozonego martini

        Rany boskie, że też można na taki pomysł wpaść! Szok.
        Wiesz, czym grozi połknięcie odłamka szkła? Niejeden się na tamten świat przeprawił, bo po rozbiciu słoika/talerza z potrawą pozbierał resztki jedzenia i skonsumował...
        • bywalec.hoteli Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 16:00
          Przebila sie zyla czy tetnica szyjna?
          • snakelilith Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 16:07
            O wiele bardziej prawdopodobna jest perforacja żołądka, albo jelit. Nawet jak cię uratują natychmiastową operacją, to możliwa jest jeszcze sepsa, gdy zawartość przewodu pokarmowego dostanie się do otrzewnej.
            • sfornarina Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 16:50
              Dokładnie tak sad
    • muchy_w_nosie Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 16:10
      Wyciągnij, poczekaj aż się odmrozi i smacznego
    • taki-sobie-nick Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 20:58
      Wyjmuje z zamrażalnika i czeka, aż całość powróci do stanu płynnego. Picie odkłada lub pije co innego.
    • beata985 Re: Zamroziłam martini 27.05.17, 21:45
      razmrAża, pije i cieszy się że butelki nie rozsadziło i nie ma całej zawartości zamrażalki w szkle i martini. uncertain
    • wiosennaburza1 Re: Zamroziłam martini 28.05.17, 19:21
      rozmrozić i wypić jak butla nie pękła.
      na zdrowie.
      mnie kiedyś pękła butla wina włożona do zamrażalnika na "chwilę". dwa lat doczyszczałam zamrażalnik, czerwone wypływało z dna przy każdym rozmrażaniu lodówki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka