jasnoklarowna
15.06.17, 22:41
Wczoraj po pracy rzecz się ma.
Świdnik, parking przed galerią od strony ruchliwej ulicy . Ładowałam zakupy do bagażnika i na tylnej szybie miałam nową piłkę lekką kupioną do basenu dla dzieci. ZAwiało i piłka wyfrunęła na ulicę. Godziny szczytu. Sznurek w obie strony i moja pomarańczowa piłka między te auta. Myślałam że już po niej. A tu nie. Sznurki stanęły, nikt piłki nie rozjechał, wszyscy poczekali cierpliwie. No to ja siup pomiędzy i tylko czekałam na trąbienie, teksty o głupiej babie. A tu nic. Biegłam i krzyczałam na zmianę dziękuję i sorry a tu słyszę " nie ma sprawy" i uśmiechy. Do dziś jestem w pozytywnym szoku, żadnej Pyskowki, trąbienia, pełna kultura.
Niniejszym jeszcze raz przepraszam za zamieszanie ale głównie dziękuję za wyrozumiałość jeśli ktoś z tych osób mnie czyta. Ale pozytywnie mnie nastroiła reakcja ludzi.
A może tak niewiele mi do szczęścia potrzeba?
Miałyście takie sytuacje?