Tak mogę nazwać czas jakim żyję

Wszystko robię po czasie.
A więc obejrzałam Wołyń dopiero w te sobotę. I co? I z kim mogę przegadać emocje skoro wszyscy wokół mają to za sobą dawno temu? I komu powiem,że Zosia zginęła tam pod czas pogromu gdy urywa się scena z Ukraińcami z kosami a jej wędrówka to symbol ?
Albo Nietykalni z 2011 roku obejrzany tydzień temu. No kto będzie się teraz ze mną zachwycał Omarem Sy i jego sceną tańca z przed 6 lat!!!!
A księgi Jakubowe Olgi Tokarczuk,które stoją i czekają na zakończenie...no z kim je obgadam jak już są kolejne i kolejne rzeczy do przeczytania....
Chciałam tylko powiedzieć,że ogromną ilość czasu straciłam na .....no sam nie wiem na co.Na codzienność.
Jak przeczytałam Wasze wpisy o książkach, o tym co czytacie i ile, to mam poczucie czegoś utraconego bezpowrotnie. W zeszłym roku zdołowała mnie śmierć L. Cohena a przecież miałam iść na jego koncert - to jest przejmujące poniewczasie
I nie mam rozwiązania na to. Oprócz jednego - ograniczyć forum i tv. Umowę z NC+ już wypowiedziałam więc od sierpnia problem straconego czasu przed TV zniknie. Zostaje forum...

Dzieci nie oddam, kota też nie.

A pracować trzeba....
Ot takie rozkminki mam egzystencjalne dzisiaj....