Dodaj do ulubionych

To kto w końcu jest resortowym dzieckiem?

21.07.17, 19:57
Z książki ponoć wynika, że chodzi o faktyczne więzi rodzinne.

Jeden troll twierdzi, że to ci, którzy nie zostali rozliczeni.

Drugi troll twierdzi, że to w zasadzie wszyscy, których rodzice (przodkowie?) do czegokolwiek doszli za komucha. Tak że jak ktoś miał dziadka stomatologa, co się dorobił za komuny, a sam urodził się w 1990, to też jest resortowe dziecko.

(Chwilowo pomińmy dla porządku kwestię, czy to jest jeden i ten sam troll, załóżmy, że dwa).
Obserwuj wątek
    • princesswhitewolf Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 20:07
      Za komuny dzieci z rodzin robotniczo chlopskich konczyly medycyne, prawo itd. Mialy akademiki, stypendia socjalne itd.
      • afro.ninja Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 20:11
        To tez sa resortowe szczęściarze. wink
      • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 08:46
        Dzisiaj nie kończą i nie mają tych akademików? wink
        • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:50
          Kończą i mają, ale nie na zasadzie przywilejów.
          • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:58
            Masz na myśli punty za pochodzenie? Wszystkie badania struktury studentów pokazywały, że mimo punktów za pochodzenie zwłaszcza na kierunkach nietechnicznych i nierolniczych dominowały dzieci z inteligenckich domów z dużych miast.
            • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:04
              I co z tego? Czy to oznacza, że punkty za pochodzenie nie były przywilejem?
              • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:07
                A czy napisałam, że nie były? Jasne, że były. Podobnie jak przywilejem była akcja afirmatywna w USA jako element polityki społecznej służącej wyrównywaniu szans młodzieży ze środowisk z gorszych kapitałem kulturowym.
              • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:10
                Ale ten przywilej czemus sluzyl. to znaczy temu zeby wyrownac przepasc ktora dla nas jest niewyobrazalna.
                • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:12
                  Zanim ktoś się przywali do punktów za pochodzenie, zresztą dość krótko stosowanych, powinien poczytać o przeróżnych wersjach polityk afirmatywnych prowadzonych w krajach zachodnich, właśnie pod kątem zmiany struktury studiujących.
                  • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:20
                    Przyjąłem się, bo uważam, że były nieuzasadnione, tak jak dziś nieuzasadnione jest pierwszeństwo przyjmowania do szkół dzieci samotnych matek.
                    Konsekwencją takiego postępowania są rzesze "wykształconych" idiotów bez żadnych kompetencji zawodowych.
                    • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:21
                      Przywalam, nie przyjalem
                      • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:29
                        Ale co innego jak jestes dzieckiem samotnej matki i punkty maja. A celu umozliwienie jej pracy a co innego jak jestes dzieckiem w kraju po wojnie gdzie czesc inteligencji szlag trafil a twoi rodzice sa niepismienni chodza boso i uciekaja jak dochtory jada
                        • arwena_11 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 13:45
                          Ichi - dziecko samotnej matki ma dodatkowe punkty do LO. Podobnie jak rodziców niepełnosprawnych z rodzin wielodzietnych.
                          Na tym etapie przyznawanie takich punktów to zdecydowanie nie jest fer.
                          • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 14:01
                            Teraz to punkty sensu nie maja zgadzam sje. Mi chodzi o to ze prlowskie punkty i punkty obecnie to sa dwa swiaty
                            • nangaparbat3 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:13
                              Czy ja wiem - dom to dom, rodzice to rodzice. Czy na pewno więcej warte dziecko przez cale gimnazjum obstawione korepetytorami od takiego, co ma slabsze wyniki, ale zdobyte samodzielnie?
                              • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:17
                                Warte dokladnie tyle samo pani empatyczna
                              • arwena_11 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:31
                                A dziecko zdolne, które osiągnie ten sam wynik co dziecko samotnej matki - to jest gorsze według ciebie? Trzeba je ukarać, bo ma normalną rodzinę?
                                • regina-phalange Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:49
                                  A możesz używać określenia "pełna rodzina", zamiast "normalna rodzina"? No chyba, że twoim zdaniem rozwódka/rozwodnik z dzieckiem czy wdowiec/wdowa z dzieckiem, tworzą rodziny nienormalne.
                                  • arwena_11 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:52
                                    To może inaczej "zarejestrowana"? Bo konkubinat to też teoretycznie pełna rodzina, a jednak korzysta z przywilejów dla samotnych.
                                    • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 23:07
                                      Z których konkretnie?
                                      • arwena_11 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 23:13
                                        Chociażby pierwszeństwo do przedszkoli, czy dodatkowe punkty do LO. Dziecko samotnej matki ma jak najbardziej. A nie ma nigdzie, że ma być wyrok o alimenty np.
                    • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:32
                      Rzesze wykształconych idiotów to całkiem współczesne zjawisko, związane nie z punktami za pochodzenie, a z wysypem wyższych szkół tego i owego, w połączeniu z parciem na matury i zanikiem szkolnictwa zawodowego.
                      • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:39
                        Prywatne szkoły Gotowania Na Gazie, które sprzedają dyplomy za pokaźną kasę, też są formą uprzywilejowania, bo promują bogatych idiotów.
                        • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 13:01
                          Niekoniecznie bogatych. Czesne 360 zł na miesiąc to dużo (cena z mojego miasta, promocja na wpisowe 0 zł, jeśli zapiszesz się do połowy lipca) ?
                          Ludzie studiujący w takich szkółkach często pracują, bo na inne studia się nie dostali, a że są młodzi i zarabiają tylko na swoje potrzeby, to zapłacić 350-400 zł miesięcznie to nie jest taki ból. W imię "wykształcenia" przecież.
                      • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:45
                        Tu np widac obecne spojrzenie
                        "o na ten temat sądzą internauci? - System punktów promuje gorszych kosztem lepszych – pisze internauta, mieszkaniec małej wsi w prowincjonalnym powiecie. - Jestem przeciw akcjom afirmacyjnym i pozytywnej dyskryminacji. Mój starszy brat i ja na prawo na Uniwersytecie Warszawskim dostaliśmy się bez żadnych dodatkowych punktów; wszystko zawdzięczamy samym sobie. Nie przeszkodziło nam to, że nie pochodzimy z dużego miasta."

                        Czytaj wiecej: www.wiadomosci24.pl/artykul/punkty_za_pochodzenie_czyli_jak_wladza_ludowa_kochala_robotnikow_194842.html

                        A prawda taka ze o ile dzis kiedy wszyscy czytamy i piszemy i dostep do podstawowego zakresu materialow jest taki sam dla wszystkich punkty nie maja sensu. Ale w 68 byc moze mialy sens. W latach 50tych zakonczono walke z analfabetyzmem (i to zauwazmy ze obejmowala ona osoby do 50r zycia) W 67 20% Polski nie mialo elektrycznosci i tak dalej mozna ciagnac
              • nangaparbat3 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:10
                Wyrownywanie szans to nie to samo co przywilej. Mnie nie dziwi, że od kogos urodzonego w domu pełnym ksiazek, prowadzonego od dziecka do teatru, majacego pomoc edukacyjna w kazdej chwili i zwiedzającego swiat, wymaga się więcej niz od dzieciaka, ktory tego wszystkiego z rozdania nie dostal.
                • arwena_11 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:38
                  Czyli ukarzmy tego pierwszego za to, że ma normalną rodzinę?
                  A myślisz, że dzieci samotnych matek nie czytają książek i nie chodzą do kina?

                  I przypominam, że w naszym prawie samotna matka to niestety też ta żyjąca w konkubinacie. I jej dziecko mimo, że będzie miało identyczne warunki jak dziecko z normalnej rodziny - będzie miało dodatkowe punkty.
                  • nathasha Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 23.07.17, 09:42
                    Przypomne tez takze ze taka ktora wziela jedynie slub koscielny z dyspensa od biskupa tez zyje jedynie w konkubinacie i korzysta z wszystkich przywilejow z blogoslwienstwrm KK.
                    • arwena_11 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 23.07.17, 09:49
                      A skąd wiesz, że korzysta? Bo ja znam taką co nie korzysta z tych przywilejów. Jest mężatką. Ślubu cywilnego nie mieli z zupełnie innych powodów ( chęć korzystania z przywilejów nie jest powodem do uzyskania dyspensy ). Zresztą akurat oni podpisali po kilku latach papierek, jak już mogli.
                  • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 23.07.17, 11:42
                    Jezu a nie mozna zaufac ludziom? Ja zyje w konkubinacie dziecko rejestrujac napisalam uwaga prawde tzn ze nie jestem samotna matka i ta dam! Jakos sie dostal bez tych punktow. Naprawde nie wszyscy kombinuja
    • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 20:11
      Mi sie kojarzy bardziej z dziecmi ludzi ktorzy byli zatrudnieni w aparacie nie prywaciarzy (a taki stomatolog to w sumie prywaciarz)
      • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:16
        I dodam jeszcze ze w zyciu bym sie uznala pracownikow naukowych za resortowcow. Smiech na sali. big_grindd
        Imho to chodzi o wysokich urzednikow panstwowych partyjnych. Nie ludzi ktorzy ciezka praca od zera do czegos doszli
        • nangaparbat3 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:15
          A taki docent marcowy?
    • ola_dom Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 20:15
      "Resort" bardzo jednoznacznie mówiło się za PRLu na MSW.
    • hermenegilda_zenia [...] 21.07.17, 20:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 20:56
        Zazdrościsz, że już w połowie lat 80-tych wiedziałam jak bardzo różni się mityczny Zachód od PRL i dlaczego przaśna burość estetycznie mi nie odpowiada? W sumie to za granicę jeździłam jako dorosła na długo przed wejściem Polski do UE więc nie musiałam się jarać po 2004 r., że oto dane mi jest obejrzeć Brukselę czy Paryż.
        Nie rozumiem czepiania się Bieszczadów, jestem dostatecznie stara, żeby spędzać urlopy w sposób, który mnie relaksuje najbardziej. Ze względu na dzieci za granicę też jedziemy. tongue_out
        • 71tosia Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 22:10
          tak dla przypomnienia- na poczatku lat 80 nie latwo bylo wyjechac na zachod, napierw stan wojenny, bieda (pensje rownowartosci 10-20 dolarow) do tego klopty z dostaniem wizy a potrzebne byly wszedzie, nawet paszportu nietrzymalo sie w szufladzie ale w biurze paszportowym (zwrot musial byc w tydzien po powrocie do Polski), wiec sentymentu za tamtymi czasami nie mam, pozycja rodzicow chyba bardzo te wyjazdy do Brukseli czy Paryz ulatwiala?
          • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:56
            Chyba się nie rozumiemy. Ja nie mam sentymentu do tamtych czasów tj. PRL, wręcz przeciwnie - PRL skontrastowany z Zachodem bardzo mi się nie podobał.
        • snakelilith [...] 21.07.17, 23:21
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • 71tosia Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 23:45
            Triss sie chyba nadal wydaje ze ona jedna rozumiala ze wyjazd do Paryza z burej Polski lat 80tych moze byc przygoda, inni nie robili tego ... no wlasnie, z glupoty czy ze im wyobrazni brakowalo?
            Troche jak z francuska krolowa, ktora glodujacym Paryzanom doradzal jadanie ciastek gdy chleba brakuje.
          • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 08:47
            Kosz.
            • regina-phalange Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:10
              Szkoda, że nie można dać plusa dla równowagi.
              • sfornarina Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:16
                Też bym dała plusa smile
                Ja z tej przeciwnej opcji, rodzic walczył w podziemiu i mieliśmy za komuny przekichane.
                • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:32
                  Też używasz takiego języka i sformułowań, jak forumka snakelilith?
                  No, miałam o Tobie lepsze zdanie wink.
                  • sfornarina Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:38
                    > Też używasz takiego języka i sformułowań, jak forumka snakelilith?
                    No, miałam o Tobie lepsze zdanie wink.

                    Niestety, o komunie i jej pachołkach mam bardzo słabe zdanie i całe zaplecze epitetów. Prawdopodobnie dlatego, że wiem, co groziło ojcu i jak każdego dnia wyczekiwałyśmy z mamą, czy tato wróci do domu czy nie wróci.

                    Może dlatego też bardziej rozumiem obecną skalę zagrożeń i niestety na to nie ma łagodnych słów. Albo coś się z dziadami zrobi, i to szybko, albo będzie w Polsce druga Białoruś.
                    • thank_you Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:01
                      Wczoraj - po raz enty - oglądałam film "Generał Nil". Polecam tym, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają jak działał aparat bezpieki, jak działały sądy.

                      Pada propozycja, aby gen. Fieldorf stworzył - dzięki swojemu autorytetowi - komórkę sprzyjającą komunistom, wzamian za zmianę wyroku KS.
                      - To wy możecie zmienić wyrok niezawisłego sądu? - zapytał Nil.

                      Tu głupie uśmiechy.

                      Znamienne sceny z rozpraw SN. Naprawdę nie wiem jak ludzie mogą być tak głupi i nie widzieć analogii.
                      • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:33
                        No ja na przykład widzę sporą analogię między kaczymi popisami elokwencji a tym, co nam wyżej zaserwowała snake tongue_out.
                    • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:28
                      Rozumiem, że w imię obrony demokracji popierasz wyzywanie forumki (która jako żywo nie jest w obecnym aparacie władzy) z użyciem czysto kaczystowskiej retoryki, no brawo.
              • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:31
                Za potomka oportunistycznych padalców prostytuujących się dla komuny?

                Ten sam język, co obecne zdradzieckie mordy, a nawet jeszcze gorszy, bo miałam powyższą forumkę za ogarniętą osobę w przeciwieństwie do stetryczałego JK, któremu peron już od dawna odjeżdża.
                • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:54
                  Łkam. Z drugiej strony brakuje tylko frazy o folksdojczach. big_grin
                  • sfornarina Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:56
                    > Łkam. Z drugiej strony brakuje tylko frazy o folksdojczach

                    Też bym łkała. Ze wstydu.
                    • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:05
                      Albowiem gdyż? No sorry, nie będę się kajać za to, że moi starzy w PRL studia pokończyli.
                    • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:16
                      Poważnie? Ma się wstydzić za ojca? A jaki ona miała wpływ na to, kim był jej ojciec?
                      • sfornarina Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:29
                        > Poważnie? Ma się wstydzić za ojca? A jaki ona miała wpływ na to, kim był jej ojciec?

                        Nie.
                        Jest różnica między tym, że miało się ojca partyjnego, a pyszeniem się tym, że miało się ojca partyjnego.
                        • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:35
                          A możesz zapodać cytat z triss, gdzie pyszni się ona tym, że jej ojciec był partyjny? Bo samo stwierdzenie faktu, że miała większe możliwości niż inni za komuny, jest tylko stwierdzeniem faktu, a nie pysznieniem się. Byłaby hipokryktą, gdyby próbowała sciemniac, że było jej tak samo, a może nawet trudniej niż dzieciom opozycjonistów.
                          • sfornarina Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:43
                            > A możesz zapodać cytat z triss, gdzie pyszni się ona tym, że jej ojciec był partyjny?

                            A nie wynika to jasno z jej tonu wypowiedzi?
                            • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:47
                              "Ton wypowiedzi", a zwłaszcza wypowiedzi pisanej, dane tak duże pole do interpretacji, że przez całą wieczność możemy ze sobą dyskutować i nie znaleźć punktów stycznych.
                      • snakelilith Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:55
                        cosmetic.wipes napisała:

                        > Poważnie? Ma się wstydzić za ojca? A jaki ona miała wpływ na to, kim był jej oj
                        > ciec?

                        Nie ma wpływu za to, że jej ojciec robił karierę za sprzedanie się komunie, tak, sprzedanie, bo wtedy nie wystarczyło "skończyć studiów". W mojej rodzinie niektórzy też skończyli studia i jakoś za granicę jeździć nie mogli, nie dostali po prostu paszportu. Co najwyżej do NRD, czy na Węgry. Zachód był dla zaufanych, sprawdzonych ludzi systemu. Więc triss mogłaby z uczciwości nazwać rzeczy po imieniu, a nie chwalić się tym, że rodzice dokładali się do zbrodniczego systemu. Swoją drogą, ja volksdojczów w rodzinie nie miałam, moja rodzina była od pokoleń niemiecka i mieszkała na terenach od stuleci niemieckich, nie miała wyboru narodowości, pewno coś takiego nawet im nie przyszło do głowy. Wybrać sobie mogła jednak, czy wstąpi do NSDAP i tego nikt nie zrobił. Gdyby to zrobili i czerpali z tego faktu korzyści, jak rodzicie triss (którzy musieli być w partii), to teraz na pewno bym się tym nie przechwalała, bo to wstyd i hańba.
                        • cosmetic.wipes Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 13:37
                          Cytat w którym triss się CHWALI tym, że ojciec był partyjny poproszę.
                          • snakelilith Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 15:54
                            cosmetic.wipes napisała:

                            > Cytat w którym triss się CHWALI tym, że ojciec był partyjny poproszę.
                            >

                            Triss nie chwali się, że jej ojciec był partyjnym, ale odnosi się z pogardą do tych idiotów jej zdaniem, którzy byli tacy durni, że w latach 80-tych nie zwiedzali świata jak ona. A powinna zdawać sobie sprawę, że nie było to sprawę chcenia, czy niechcenia, żadnych tych szerszych horyzontów, czy chęci odkrywania obcych krajów, nie było to też sprawę skończenia wyższych studiów, a sprawą przywilejów pewnej, bardzo konkretnej części społeczeństwa. Jakim durniem trzeba być, by takich podstawowych rzeczy nie widzieć? Akurat ja doskonale wiem jak to wyglądało, bo w latach 80-tych byłam już dorosła, miałam nawet pierwszą pracę, w której namawiano mnie do wstąpienia do partii. Wiem też jakie trudności mieli członkowie mojej rodziny. Mój wujek uciekł nawet na początku lat 80-tych na Zachód i moją ciocię ukarano za to wieloletnim czekaniem na paszport, by spotkać się z mężem musiała jeździć na Węgry. Kilka lat wycięto obojgu ze wspólnego życiorysu, bo szykana za zdradę komunistycznych ideałów musiała być. Jak czytam więc pogardliwe wpisy triss, to rzygać mi się chce.
                            • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 16:30
                              Może przestań histeryzować? Zdaję sobie sprawę z czego wynikała możliwość wyjazdu w ramach pracy, natomiast wpływu na to nie miałam, zważywszy na mocno nieletni wiek.
                              A między 1989 rokiem a wstąpieniem Polski do UE upłynęło 15 lat więc ten Paryż i Brukselę oglądałam już jako dorosła, bo - gdybyś nie zauważyła - paszporty wtedy ludzie mieli w szufladach w domu.
                            • issa-a Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 20:58
                              >A powinna zdawać sobie sprawę, że nie było to sprawę chcenia, czy niechcenia, żadnych tych szerszych horyzontów, czy chęci odkrywania obcych krajów, nie było to też sprawę skończenia wyższych studiów, a sprawą przywilejów pewnej, bardzo konkretnej części społeczeństwa.

                              nie przesadzaj.
                              Jestem (bylam) całkiem zwyklym człowiekiem, bez żadnych koneksji i rodzinnych uwarunkowań. Moglam swobodnie podrózowac po całej Europie, swiecie, o ile wizę dostałam oczywiscie. Wiekszym problemem było otrzymanie wizy (= odpowiednie pieniadze na koncie albo zaproszenie) niz otrzymanie paszportu.
                              Jeżdziłam swobodnie do chwili, dopoki brat nie spier..ł z Polski, wtedy była odpowiedzialnosc zbiorowa czyli szlaban na paszporty dla najblizszej rodziny. Fakt.
                              A dlaczego ciocia z wujkiem nie zwiala? no przepraszam, ale ciocia powinna znac zasady wtedy obowiazujące.
                              Kiedy moj brat zdecydował, że do Polski nie wraca, to ja natychmiast wzięłam paszport i wyjechałam do niego, przez poł roku (ważnosci paszportu) korzystałam. Zastanawialam sie nawet, czy nie zostac ale nie chcialam matki samej zostawic. Swojej decyzji żałuje do dzis, zresztą. Bo okazało sie, że Polska nie zasłuzyla na moje poswięcenie, okazała się bardziej macochą niz matka.
                              Nieważne zresztą.
                              Natomiast mialam całkowita świadomosć swoich decyzji, wtedy.
                              Jesli mój mąz by wyjechał to ja pojechałabym za nim, w czasie ważnosci jego paszportu.
                              W PRL trzeba było wykazywac sie ponad przeciętną zapobiegliwoscia, przewidywalnoscią itp cechami. To dla tych cech właśnie, Polacy byli najbardziej cenionymi pracownikami w Europie, na świecie.
                              • snakelilith Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 21:44
                                issa-a napisała:

                                > Jestem (bylam) całkiem zwyklym człowiekiem, bez żadnych koneksji i rodzinnych u
                                > warunkowań. Moglam swobodnie podrózowac po całej Europie, swiecie, o ile wizę d
                                > ostałam oczywiscie. Wiekszym problemem było otrzymanie wizy (= odpowiednie pien
                                > iadze na koncie albo zaproszenie) niz otrzymanie paszportu.

                                Kiedy ty tak podróżowałaś? Paszport na wyjazd do Europy Zachodniej dostawało się bardzo długo tylko przy uzasadnionych wnioskach, albo na zaproszenie. A często nawet wtedy odmawiano. Do tego dochodziła sprawa finansowa. Kiedy ja w drugiej połowie lat 80-tych wyjeżdżałam na zaproszenie do Niemiec, to dostałam od rodziców kieszonkowe wartości 200 dolarów, czyli prawie całej rocznej pensji mojej mamy. Ja myślisz jak długo można było żyć w Europie Zachodniej za 200 dolarów, ile dób hotelowych zapłacić i ile razy kupić sobie coś do jedzenia? Normalnego, uczciwego człowieka nie było wtedy stać na turystyczne wojaże po Europie Zachodniej.


                                > A dlaczego ciocia z wujkiem nie zwiala? no przepraszam, ale ciocia powinna znac
                                > zasady wtedy obowiazujące.

                                Dlatego, że paszportu nie dostała ani żona wujka, ani jego córka. Wujek mógł tylko wyjechać sam. Pewnie dlatego, że już w latach 70-tych złożył wniosek o legalny wyjazd z rodziną z Polski i wyjazdu mu odmówiono. W sumie wiadomo było, że nie wróci i ciocia będzie miała nieprzyjemności, ale nikt nie spodziewał się, że będą aż tak długo przetrzymywać rodzinę wujka w Polsce.


                                > Kiedy moj brat zdecydował, że do Polski nie wraca, to ja natychmiast wzięłam pa
                                > szport i wyjechałam do niego, przez poł roku (ważnosci paszportu) korzystałam.

                                Brat i siostra to coś innego, tu chodziło o małżonków i ich dzieci, czyli całą rodzinę. Poza tym, ty mówisz pewnie o czasach na krótko przed zmianą ustroju, ja piszę o całym PRL-u. Z mojej rodziny nikomu do połowy lat 80-tych zgody na wyjazd nie dano. Nie wydano im paszportu i już. Ach nie, nie do końca prawda. Mojej baci w latach 70-tych pozwolono odwiedzić raz siostrę, ale tylko dlatego, że była już po 65-tym roku życia.


                                > W PRL trzeba było wykazywac sie ponad przeciętną zapobiegliwoscia, przewidywaln
                                > oscią itp cechami. To dla tych cech właśnie, Polacy byli najbardziej cenionymi
                                > pracownikami w Europie, na świecie.

                                Wiesz co, o tym, że w Polsce jedynym sposobem na w miarę godne życie było kombinatorstwo i oportunizm, to ja wiem, bo wyjeżdżałam z kraju jako osoba dorosła, ale w przeciewieństwie do ciebie nie uważam tego za zaletę. Uważam nawet twoja opinię za żałosny przykład racjonalizowania sobie mentalnej nędzy oraz upodlenia człowieka w komuniźmie. I właśnie twoje "nie przesadzaj" pokazuje, że niektórzy ludzie zapomnieli, jak paskudne to były czasy i potrzebują chyba powtórki z rozrywki.
                                • issa-a Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 23:02
                                  >Kiedy ty tak podróżowałaś? Paszport na wyjazd do Europy Zachodniej dostawało się bardzo długo tylko przy uzasadnionych wnioskach, albo na zaproszenie.

                                  przepraszam ale głupoty pier...sz. Matka z bratem wyjechali pod koniec lat 70-tych, ja potem też.
                                  Normalnie wniosek sie skladalo, uzasadnienie ? - turystyczne. Oni wyjechali do Wiednia, ja potem też.
                                  Trzeba było miec kogos znajomego "tam", kto gwarantował utrzymanie. Oczywiscie na papierze bo wiadomo było, że albo musisz sama zapracowac, albo mieć gotówke ze soba. Matka i brat pracowali, ja wyjechałam "na koszt" brata i miałam cos tam ze soba. Pewnie, że w hotelu nie spalam, tylko w wynajetym mieszkaniu.
                                  Także wielu moich znajomych-studentow jeździło na saksy, w wakacje.

                                  >Brat i siostra to coś innego, tu chodziło o małżonków i ich dzieci,

                                  brat i siostra to może nie ale juz matka (rozwiedziona a więc samotna) z synem (nieżonatym), czyli bardzo bliska i jedyna rodzina, to chyba jest juz cos. Poza tym, o ile dobrze sobie przypominam (no, te 40 lat), to kiedyś istniało coś takiego jak "łączenie rodzin", na której to zasadzie wyjechało wtedy z Polski (spiep..ło, nie bójmy sie tego słowa) mnóstwo ślazaków i mazurow.
                                  Zresztą...moja osobista przyjaciołka z podstawówki wyemigrowała do USA, w ten sposob.
                                  Najpierw wyjechała jej matka (nie wiem do kogo, dzieckiem byłam) i potem sciągała sukcesywnie całą swoją rodzinę, wszystkie dzieci, w tym tą właśnie moją szkolną przyjaciółkę. Pamietam, że przyjaciółka leczyła sobie całe uzębienie (a fatalne miała) przed podróżą, nie wiem, bezzębnych tam nie wpuszczali?
                                  I jej matka ściągnęła do siebie całą rodzinę, wszystkich, chociaż, hmmm, no nie była to intelektualna elita. Powiem nawet, że braciszkowie mojej kolezanki to takie zwykle podmiejskie łobuzy były.
                                  Nawet kiedyś zaproszenie od tej koleżanki dostałam ale koszty podróży były tak horrendalne, że nie pojechałam.

                                  > w przeciewieństwie do ciebie nie uważam tego za zaletę.Uważam nawet twoja opinię za żałosny przykład racjonalizowania sobie mentalnej nędzy oraz upodlenia człowieka w komuniźmie. I właśnie twoje "nie przesadzaj" pokazuje, że niektórzy ludzie zapomnieli, jak paskudne to były czasy i potrzebują chyba powtórki z rozrywki.

                                  gdzies napisałam, że to zaleta? nigdzie.
                                  Natomiast zawsze jestem za prawdą. I tyle. A prawda była taka, jaka poznalam i widziałam.
                                  Właśnie nie zapomniałam, w żadną strone. Także tego, że III RP kpnęła mnie w doope ale i z tym sobie poradziłam. Właśnie dlatego, że PRL nauczył mnie "racjonalizowania" zycia.
                                  I q...a, nie zarzucaj mi tu kombinatorstwa i oportunizmu bo, jako jedna z nielicznych, nie wozilam kremu Nivea do Bulgarii oraz kryształów na Węgry, chociaz jeździłam wszędzie tam na wakacje z chłopakiem i za kredyt, który potem splacałam.
                                  • snakelilith Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 23.07.17, 01:39
                                    issa-a napisała:

                                    > przepraszam ale głupoty pier...sz. Matka z bratem wyjechali pod koniec lat 70-t
                                    > ych, ja potem też.
                                    > Normalnie wniosek sie skladalo, uzasadnienie ? - turystyczne. Oni wyjechali do
                                    > Wiednia, ja potem też.

                                    Jeżeli ty sobie mogłaś wyjechać do Wiednia w latach 70-tych, a moja rodzina nie mogła nawet wyjechać do RFN i nie musiała przy tym kombinować z lewym utrzymaniem, bo chciała jechać na zaproszenie rodziny, to świadczy to jeszcze bardziej o irracjonalności tego systemu i pewnie o osobistych decyzjach lokalnych aparatczyków. Samowola i zapewne także łapówkarstwo. I piszesz o łączeniu rodzin, właśnie moja ciocia na takie "łączenie rodzin" czekała 5 lat, w międzyczasie spotykając się z mężem w Budapeszcie, więc proszę cię nie obrażaj mojej inteligencji podając przykłady jakiś tam znajomych, o których życiu, układach i znajomościach nic nie wiesz. I ty wiesz w ogóle ile się w PRL-u zarabiało? Średnia roczna pensja w 1988 roku to niecałe 700 tys złoty, dolar był po 3,5 tys, czyli przeciętny Polak zarabiał miesięcznie niecałe 20 dolarów. Jakim cudem starczyło ci na wynajęte mieszkanie na Zachodzie? Skąd na to miałaś? Z czego odłożyłaś? Jesteś pewna, że nie byłaś beneficjentką systemu? Acha, do demoludów pozwalano nam jedździć, też bywałam, ale akurat nie o tym piszemy.
                                    A jeżeli mi nie wierzysz, to wrzuć sobie w googla hasło "paszport do krajów kapitalistycznych w PRL-u" to przekonasz się, że nie ja jedna miałam trudności. A jeszcze gorzej od mojej rodziny, która miała tylko niesłuszne pochodzenie, mieli ludzie, którzy podpadli politycznie władzy, a takich w latach Solidarności i stanu wojennego było mnóstwo.
                        • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 13:45
                          Bzdura bzdura owszem w duzej czesci tak ale jednak specjalisci tez jezdzili. Wbrew temu co sie twierdzi i co podkreslaja rozne sieroty po komunie swiat nie byl czarno-bialy. I mowie to jako osoba z rodziny zdecydowanie antykomuszej z ktorej NIKT nie byl w partii. Jedyne faktyczne przesladowania jakie kojarze to moja ciotka ktorej ojciec zostal zamordowany w Katyniu a matka nie chciala siedziec cicho tylko glosno walczyla o sprawiedliwosc. Nie mowimy oczywiscie o okresie stalinowskim.
                          • snakelilith Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 15:59
                            ichi51e napisała:

                            > Bzdura bzdura owszem w duzej czesci tak ale jednak specjalisci tez jezdzili.

                            Tak, tylko ich rodziny trzymano wtedy w kraju jako zakładników. Nie było tak, że cała rodziona jechała sobie zwiedzać Paryż, czy Brukselę. To mogli tylko nieliczni, ci którzy byli dostatecznie blisko systemowego koryta.
                            • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 16:38
                              To prawda i tak jak pisalas tez mszczono sie za opuszczenie raju na ziemi. sad
                              Mnie bardziej uderzylo w ktoryms watku triss ze jak ona tu wrocila jako maloletnia byla na Polske i Polakow wkurzona ze tu wszystko takie siermiezne i beznadziejne. Tak to nasza wina byla wink
                              • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 16:41
                                Nie, jako 11-latka nie interpretowałam rzeczywistości w kategoriach "czyjaś wina" tylko cholernie mi się nie podobało całościowo i przeżyłam klasyczny szok kulturowy. Po roku przywykłam, ale wciąż mi się nie podobało.
                            • issa-a Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 21:18
                              >Tak, tylko ich rodziny trzymano wtedy w kraju jako zakładników

                              nieprawda, klamiesz, w oczywisty sposob.
                              Jestem najlepszym przykladem tego, że "rodzina" mogla swobodnie wyjeżdżac.
                              "Nasza rodzina" to była mama, brat i ja.
                              Nigdy nie bylam w partii, nikt z mojej rodziny tez nie był, bylam zwyklym człowiekiem, ze zwyklej rodziny.
                              I wyjechałam w czasie, kiedy na zachodzie przebywal brat. Co wiecej, wcześniej brat wyjechał razem z moja mamą, ktora później wróciła a on został .
                              Ja, kilka tygodni poźniej (w czasie ważnosci paszportu brata jednak), nie miałam żadnego problemu z otrzymaniem swojego paszportu.
                              Miałam dopiero wówczas, kiedy brat nie wrócił i jego paszport, w PL, był już nieważny.
                              Ja nie popieram PRL, absolutnie, ale nie twórzmy tu innej historii.
                              Różnica mogła być tylko taka - ale to opieram na wiedzy wspolczesnej - że tych wyjeżdżających na zachod służbowo (fachowców) szantażowano w pewien sposob, że dostaną paszport za donosicielstwo.
                              • snakelilith Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 21:59
                                issa-a napisała:

                                > nieprawda, klamiesz, w oczywisty sposob.
                                > Jestem najlepszym przykladem tego, że "rodzina" mogla swobodnie wyjeżdżac.
                                > "Nasza rodzina" to była mama, brat i ja.

                                No to ja ci bardzo gratuluję, ale w mojej rodzinie było inaczej. Moją ciocię przetrzymywano przez pięc lat w Polsce i to było normalnością w latach 80-tych na Śląsku. Przypominam ci też, że paszportów wtedy nie trzymano w szufladzie i jakiem cudem wasza cała rodzina dostała na raz ważne paszporty jest dla mnie zagadką. Jeszcze raz pytam się, o jakim czasie ty piszesz, bo ja piszę o czasie do sierpnia 1988 roku.
                              • pade Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 21:59
                                Dziwne jest to, co piszesz. Ja nie mogłam do zwykłego NRD wjechać. Zawrócili mnie na granicy. Tak po prostu.
                              • sfornarina Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:09
                                Moja rodzina nie mogła wyjechać.
                              • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 22:16
                                Ale ty piszesz o roznych sytuacjach. Moglas wyjechac jak brat byl za granica bo spodziewano sie ze brat wroci. Inna byla sytuacja osob ktorych czlonkowie rodziny uciekli. Pamietam sytuacje jak kolega z pracy mojego taty uciekl - pojechali w delegacje a tamten sie po prostu zwinal. Jego rodzina z jakimis tam represjami sie spotkala zona potem tez wyjechala.
                        • valtho Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 23.07.17, 05:44
                          Nie, wyjazdy na zachód nie były tylko dla sprawdzonych ludzi systemu.
                    • zlababa35 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:30
                      Ze wstydu to można łkać, jak sama wychowasz oportunistę i bezwolne narzędzie władzy, czyli tak a nie inaczej uformujesz własne dziecko.
                      Na rodziców (a zwłaszcza ich decyzje życiowe dokonywane często jeszcze przed naszym narodzeniem) raczej nie mamy wpływu.
        • sumire Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 13:42
          "Nie musiałam się jarać". LOL, pani światowa przemówiła.
      • regina-phalange Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 21:49
        Heh, nowa twarz po sfrustrowanej tępicielce kobiet niesparowanych i niezaciążonych - pisowski koń trojański doradzający opozycji. suspicious
      • lauren6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 22:37
        Coś ci się epoki pochrzaniły, bo w dzisiejszych czasach spędzanie wakacji w Polsce nie oznacza niskobudżetowego urlopu. Jak ktoś nie ma kasy to jeździ do Turcji czy innego Egiptu, gdzie boi się wystawić nos poza kurort. Hotel w sezonie w Polsce to 700-1000 zł za dobę: faktycznie wakacje dla biedaków big_grin
        • claudel6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 01:39
          to akurat fakt. polskie wakacje stały się koszmarnie drogie.
        • regina-phalange Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:08
          Myślisz, że wszyscy wypoczywający w Polsce wybierają hotele za tysiaka za dobę? big_grin
          • triss_merigold6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:54
            Jasne, że nie. Natomiast weź pod uwagę, że między wersją hotel za tysiaka za dobę, a wersją tydzień w namiocie na działce u szwagra jest sporo wersji pośrednich. Dorzuć do tego wyjazdy w ferie w góry i długie weekendy (dorośli + dzieci) i masz konkretne kwoty.
          • lauren6 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:49
            Nie wszyscy. Stwierdzenie tak samo nieprawdziwe jak to, że w Polsce wypoczywają ci, których nie stać na wyjazd zagraniczny.
            • regina-phalange Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 20:17
              Nie, nie tak samo nieprawdziwe. Stwierdziłaś, ze jak ktoś nie ma kasy, to jedzie do Egiptu i nie wystawia nosa poza kurort, bo hotel w sezonie w Polsce to tysiak za dobę. A ja twierdzę, że jak ktoś nie ma kasy, to spędza wakacje w Polsce, w wersji ekonomicznej a nie hotelowej i nie jeździ po Egiptach czy innych Turcjach. No, od kiedy wprowadzili polskie strefy, o których już był wątek i tydzień w Grecji można złapać za 900 zł pobyt i przelot, to może być trochę inaczej, ale w sumie nie nazywajmy tego wyjazdem zagranicznym. suspicious Aha, sama nie jestem fanka wyjazdów typu siedzenie w kurorcie, ale jakoś tam rozumiem ludzi, szczególnie lubiących plażować i nurkować, że np. w grudniu lecą na tydzień do Hurghady żeby naładować akumulatory, chociażby przebywaniem w słońcu.
    • princesswhitewolf Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 23:45
      Niejaki Jaroslaw Kaczynski byl resortowym dzieckiem. Jego ojciec Rajmund tak sie zasluzyl w komunizmie ze dostali wille w podziekowaniu od Bieruta... Wystarczy poczytac w necie o Rajmundzie Kaczynskim. TYle w kwestii nieruchomosci nabytych w nieuczciwy sposob....

      Aaaa. resortowe dziecko Jaroslaw Kaczynski nie bylo internowane pomimo dzialanosci w Solidarnosci. A inni masowo byli,

      Czy to nie jest dziwne? NIkt sie nie zastanawia?


      • beneficia Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 21.07.17, 23:57
        Pewnie duzo ludzi się zastanawia (łącznie ze mną). Bardziej mnie zastanawia, dlaczego jego otoczenie się nie zastanawia.
        A, juz wiem, wszyscy po tych samych pieniądzach. Polityka.
        Gość wstydu nie ma. I cała reszta też. Ale czego się spodziewać po politykach.
        • princesswhitewolf Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 00:04
          no wlasnie...
      • 71tosia Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 00:37
        do Kaczynskim mozna miec pretensje ale akurat historia z willa od Bieruta nie jest prawdziwa. Mieszkanie bylo komunalne (fakt duze i w dobrej dzielnicy) ale wykupili je jak wielu na poczatku lat 80 tych. Rajmud Kaczynski byl spokojnym pracownikiem Politechniki, starszym wykladowca, kariery naukowej nie zrobil, nawet doktoratu nie mial (chociaz usilowal go napisac). Z synami jak mozna poczytac w wielu relacjach stosunki mial bardzo trudne z zona chyba tez nie najlepsze.
        • thank_you Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 11:56
          Akurat to co piszesz to nie jest potwierdzona wersja, podobnie jak ta, że otrzymali mieszkanie, gdyż jakiś wysoki rangą oficer zainteresował się "skromnym" naukowcem, który organizował na polecenie partii skrócone studia dla towarzyszy.

          Kariera AK-owca na uczelni, odznaczenia, wyjazdy zagraniczne w latach 60-tych, synowie brylujący w TV.

          Powtórzę - rodzina AK-owców. wink
          • ichi51e Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:14
            No ale o czym to swiadczy? Malo bylo AKowcow profesorow? np Stefan Kieniewicz historyk. Patrzmy przez pryzmat dziejow a nie z dzisiejsza wyzszoscia. Ktos musial robic.
            • thank_you Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 12:19
              Patrz na ogół a nie jeden szczegół.
              • princesswhitewolf Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 23.07.17, 01:48
                dokladnie. W TV nie brali przypadkowych blizniakow. NIe te czasy. Internowali tez wszystkich... z konkretnymi dziwnymi wyjatkami ktore sie obudzily w poludnie dowiadujac sie o stanie wojennym i internowaniachsmile))
    • piepe Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 02:12
      Przecież o jest pytanie, na które nie sposób odpowiedzieć. Ilość postów w wątku minus sto. Każdy przecież jakoś skorzystał na komunie (oprócz jednego, który nie został uwięziony)
      Po raz kolejny wzywam - obudźcie się, chociaż wiem, że 90% tego forum to polityczne trolle, większość z opozycji. Nie ma żadnej wojny PiS - PO, jest tylko wojna między właścicielami światowego kapitału a Wami, ich niewolnikami. Oni, właściciele banków, jako jedyni mają władzę by kreować (drukować) pieniądz. PiS aby wziąć kasę na plus, musi zadłużac Polskę - warunki ustalają właściciele świata. Dzięki temu jecie syf i wasze potrzeby są dokładnie dostosowane do tego, co chcą sprzedać największe firmy tego świata, a szantażują Was tym, że nie dostaniecie w tych montowniach i przetwórniach pracy, za która te potrzeby moglibyście zaspokoić. I to pod warunkiem, że jakoś przędziecie mieszkaniowo, spadki po babci, rodzinny majątek - inaczej jesteście ugotowani tak jak wszyscy niewolnicy kredytów mieszkaniowych na świecie, oprócz Niemców oczywiście.
      Powodzenia w naparzaniu się. Obecne demonstracje są tak żałosne, że aż wstyd i to nie z powodu walk politycznych - widać totalne zidiocenie społeczeństwa. To jest leming na skalę masową, niestety nie ma dla Was ratunku, bo PiS i tak będzie miał Was w dupie, jakbyście się nagle nawrócili. W Polsce, tak jak na świecie, nie ma obecnie siły, która mogłaby się zmierzyć z prawdziwym okupantem, który z wszystkich ludzi robi niewolników drukowanego pieniądza.
      • triss_merigold6 Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 12:15
        weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22129753,tu-jest-polska-krzycza-w-warszawie-sprawdzilismy-gdzie.html#MT
        Bardzo piękny reportaż, wpisuje się w Twoją wypowiedź i w moje rady dla opozycji. Tak zwana Polska B,C,D ma głęboko w d...ie Komisję Wenecką, TK, niezawisłość sądów, ponieważ usiłuje jakoś sobie radzić od prawie trzech dekad i ma dość przyziemne problemy. Niedostrzeganie owej Polski zemściło się w wyborach.
        • lauren6 Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 12:54
          Zaraz przybiegnie araceli tłumaczyć, że artykuł naciągany, w Polsce nie ma dużych różnic w zarobkach, a ludzie głosują na PIS, bo są głupi i sfochowani.
        • jagienka75 Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 18:00
          to jest właśnie to, o czym cały czas piszę, że zwykli ludzie mają to wszystko gdzieś, bo mają inne czyli bardziej przyziemne problemy.
          • mama303 Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 18:41
            jagienka75 napisała:

            > to jest właśnie to, o czym cały czas piszę, że zwykli ludzie mają to wszystko g
            > dzieś, bo mają inne czyli bardziej przyziemne problemy.
            zawsze tak było i będzie. O wolność walczą ludzie niezwykli a zwykli o kiełbasę w lodówce.
            • regina-phalange Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 20:33
              O właśnie.
        • mama303 Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 18:38
          triss_merigold6 napisała:


          > i. Tak zwana Polska B,C,D ma głęboko w d...ie Komisję Wenecką, TK, niezawisłość
          > sądów, ponieważ usiłuje jakoś sobie radzić od prawie trzech dekad i ma dość pr
          > zyziemne problemy.

          ta Polska ma i będzie miec te problemy przyziemne, wymiana kadr w sądach nic im nie da. Oni tego i tak nie ogarniają ale Ty?.....
        • regina-phalange Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 20:32
          Hehe, koń trojański znowu ma pretensje, że tzw. elity nie podlizują się tzw. prostemu ludowi. Który ma wszystko poza swoim ogródkiem w d...
          • triss_merigold6 Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 20:34
            Mylisz pretensje ze stwierdzeniem faktu.
            • regina-phalange Re: Bardzo piękny reportaż 22.07.17, 21:03
              Tak, wiadomo, że masz swoje własne fakty. Na zdrowie.
      • princesswhitewolf Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 23.07.17, 01:49
        >obudźcie się, chociaż wiem, że 90% tego forum to polityczne trolle,


        cos bierzesz? Po co chodzisz na forum gdzie jest 90% trolli??

        To sie leczy
    • issa-a Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 17:45
      ja pracowałam za PRL. Miałam kolezankę, nawet sympatyczna dziewczyna była. Młoda, jak ja, wychodzila za mąż. I ojciec, w prezencie slubnym, "dał" jej mieszkanie spółdzielcze, kilkupokojowe - marzenie wielu ówczesnych 20 kilku -latków.
      Ojciec pracował w Biurze Paszportow (podlegało pod MSW), byl tam zwierzchnikiem, nie pamietam, jak to sie to wtedy nazywało - dyrektor?
      Młodziutka dziewczyna, na start dostaje wlasną chałupe, za ktora nie musi NIC placić, żadnego kredytu, wkladu, nic.
      To dla mnie resortowe dziecko jest.
      I tak, miałam żal wtedy, poczucie krzywdy. Bo przez brak mieszkania rozleciał się moj najlepszy (najbardziej rokujący) zwiazek.
      A ona dostała wszystko.
      • issa-a Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 19:14
        aa, no i żeby było jasne bo moze teraz to nie jest oczywiste.
        Kiedys mieszkania społdzielcze były budowane za pieniądze całego spoleczeństwa.
        Czyli, ojciec podarował córce mieszkanie z naszych kieszeni.
    • mama303 Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 18:44
      wszyscy jesteśmy dziećmi PRLu w sumie to i pewnie resortowymi.
    • zona_glusia Re: To kto w końcu jest resortowym dzieckiem? 22.07.17, 23:03
      Resortowym dzieckiem jest przeciwnik władzy. Przykładem jest Jacek Żakowski, który został umieszczony w książce i wygrał odszkodowanie w procesie cywilnym.
      Czytając niektóre wypowiedzi w tym wątku z przykrością stwierdzam, że propaganda działa.
      Dla porządku przypomnę, że dzieci nie odpowiadają za swoich rodziców i nie ma odpowiedzialności zbiorowej czy rodzinnej.
      • 1elka26 Re: Mentalność "dzieci resortu" 23.07.17, 09:33
        Okreslenie "dzieci resortu" ma większy zakres znaczeniowy. Nie chodzi tylko o kwestie rodzinne, ale o pewien sposob myslenia, ideowy związek z poprzednim systemem. To nie jest prawda, że zerwaliśmy w PRL, ten PRL pozostał w bardzo wielu przypadkach w sferze mentalnej. W tym przypadku odpada nawet argument wieku, jak to uzasadniał jeden z sędziów SN, że jest zbyt młody .
        Ten sposób myslenia, pozostawanie w sferze oddzialywania ideologii lewicowej powoduje, ze istnieje nieformalna nić porozumienia i wzajemnego wspierania ludzi mentalnie związanych z PRL.
        Nie zerwaliśmy tego związku, gdyż nie dokonano u nas zdecydowanej lustracji i wymiany kadr . Jak to owocuje?
        Podręcznikowym przykladem jest zdecydowany opór środowiska sedziowskiego przed rozliczeniami okresu stanu wojennego.
        Procesy dotyczące kopalni "Wujek" ile lat trwały? górnicy zginęli tam w 1981 r., a sądownictwo III RP przez 28 lat nie potrafiło poradzić sobie z oczywistymi sprawami związanymi ze sprawiedliwością społeczną. Sędziowie są odpowiedzialni jako grupa społeczna, jako korporacja – jak dzisiaj mówimy – za to, że nie podźwignęli tego wyzwania niepodległościowej Polski pod hasłem sprawiedliwości: rozliczyć tych, których należało, oskarżyć, a potem skazać za przestępstwa. Generał Czesław Kiszczak, generał Wojciech Jaruzelski są już tam, i to jest ten sąd, na który każdy człowiek może liczyć. Ale chodziło też o to w Polsce niepodległej, żeby można było liczyć na sąd doczesny. Czy tak się stało?

        Duch "dzieci resortowych" unosił sie także nad kwestią lustracji.– przykładem jest stosunek sędziów do sądu lustracyjnego. Nie można było złożyć pełnego składu tego sądu. Co to była za manifestacja? To była manifestacja korporacji sędziowskiej, że nie zgadza się na to. Nie tylko na dekomunizację, nie tylko na sprawiedliwość społeczną, ale nawet na lustrację. Na nic się nie zgadza, co jest związane z rozliczeniem z PRL.

        Dlaczego? Dlaczego był taki marazm w tak fundamentalnych kwestiach związanych z elementarnym poczuciem sprawiedliwosci społecznej? Czy to własnie krążacy w sądowych pomieszczeniach duch "dzieci resortowych" nie miał wplywu na takie a nie inne decyzje?

        No i teraz czekam kiedy ten post zostanie ponownie usunięty. Poprzedni, obszerniejszy szybko zniknął - bez żadnego uzasadnienia. Ciekawi mnie kwestia, jaki punkt regulaminu został złamany i jaki teraz łamię? Czyżby i nad tym forum unosił się duch "dzieci resortowych"?
        • mama303 Re: Mentalność "dzieci resortu" 23.07.17, 09:57
          1elka26 napisał(a):

          > Okreslenie "dzieci resortu" ma większy zakres znaczeniowy. Nie chodzi tylko o
          > kwestie rodzinne, ale o pewien sposob myslenia, ideowy związek z poprzednim sys
          > temem. To nie jest prawda, że zerwaliśmy w PRL, ten PRL pozostał w bardzo wielu
          > przypadkach w sferze mentalnej.

          i nie zerwiemy, to nasza historia. Ja np. bardzo dobrze pamietam ten czas. Ludzie wtedy próbowali normalnie zyć, pracować itd....wielu zapisało sie do PZPR nie z przekonań tylko z musu.Wielu siedziało cicho żeby miec spokój i robiło swoje. Żyliśmy w tym ustroju trochę lat! Tego się nie da przekreślić, wymazać


          > Ten sposób myslenia, pozostawanie w sferze oddzialywania ideologii lewicowej po
          > woduje, ze istnieje nieformalna nić porozumienia i wzajemnego wspierania ludzi
          > mentalnie związanych z PRL.

          ale jaki sposób myślenia? jakieś konkrety podasz? Chcesz wyeliminować kogo? bo lewicowe poglądy maja także obecnie ludzie młodzi. Lewicę chcesz eliminować?

          > Generał Czesław Kiszczak, generał Wojciech Jaruzelski są już tam, i to jest ten sąd
          > , na który każdy człowiek może liczyć. Ale chodziło też o to w Polsce niepodleg
          > łej, żeby można było liczyć na sąd doczesny. Czy tak się stało?
          Jak ja lubię takie gadanie! Na Kiszczaka ani Jaruzelskiego nic nie znaleziono! Nie ma dowodów? ogarniasz to? Czy sędziowie mieli preparować dowody?

          > Dlaczego? Dlaczego był taki marazm w tak fundamentalnych kwestiach związanych z
          > elementarnym poczuciem sprawiedliwosci społecznej? Czy to własnie krążacy w s
          > ądowych pomieszczeniach duch "dzieci resortowych" nie miał wplywu na takie a ni
          > e inne decyzje?
          Bo to nie jest sąd ludowy! Sąd nie jest od tego żeby się ludowi przypodobać lub jedynie słusznej partii!
          • 1elka26 Re: Mentalność "dzieci resortu" 23.07.17, 11:45
            mama303 napisała:


            >
            > i nie zerwiemy, to nasza historia. Ja np. bardzo dobrze pamietam ten czas. Ludz
            > ie wtedy próbowali normalnie zyć, pracować itd....wielu zapisało sie do PZPR ni
            > e z przekonań tylko z musu.Wielu siedziało cicho żeby miec spokój i robiło swoj
            > e. Żyliśmy w tym ustroju trochę lat! Tego się nie da przekreślić, wymazać.

            Przeciez nikt nie mowi o przekreślaniu, czy też wymazywaniu - najgorsze jest , że ten kompletnie nieprawdziwy argument przez lata blokował przeprowadzenie lustracji. Pytanie dlaczego Czechoslowacja juz w 1991r.. miała swoją ustawę? Dlaczego w innych krajach, w mniej lub bardziej doskonały sposob, ale szybko podjęto stosowne prace nad wyeliminowaniem byłych działaczy aparatu z zycia publicznego? A u nas co?
            >

            >
            > ale jaki sposób myślenia? jakieś konkrety podasz? Chcesz wyeliminować kogo? bo
            > lewicowe poglądy maja także obecnie ludzie młodzi. Lewicę chcesz eliminować?

            Niesttey - nie ma takiej możliwosci, pomimo wysokiej szkodliwości ideologii wywodzącej sie z tego nurtu. Zwłaszcza brak tolerancji i skłonnosci do totalitaryzmu tak mocno obecne w ideologii lewicowej przynosza na dluższa metę oplakane skutki.
            Konkretem natomiast jest to, że unikanie głębszej refleksji i rozliczenia się z komunizmem doprowadziło z jednej strony do nasilenia postaw „nihilistyczno-amnezyjnych”, z drugiej do niebywałego rozszerzenia się relatywizmu (prawdy nie można dociec, sprawiedliwość jest umowna itd.)
            >

            > Jak ja lubię takie gadanie! Na Kiszczaka ani Jaruzelskiego nic nie znaleziono!
            > Nie ma dowodów? ogarniasz to? Czy sędziowie mieli preparować dowody?

            A co niby chcialaś znaleźć? odciski linii papilarnych na karabinach? Tal, to nie oni strzelali - oni wydawali rozkazy. Przypomnę, ze ogloszenie stanu wojennego była karygodnym złamaniem norm prawnych. Sędziowie nie musieli preparowac żadnych dowodów - wystarczy jeden - dekret o stanie wojennym. Trzeba było tylko chcieć, a nie z powodów proceduralnych przeciagac śledztwa przez dwadzieścia kilka lat, aż śmierc obwinionych przerwała procesy.
            >

            > Bo to nie jest sąd ludowy! Sąd nie jest od tego żeby się ludowi przypodobać lub
            > jedynie słusznej partii!

            Ręce opadają - przeczytaj wystąpienie senatora Żaryna, może wtedy coś zrozumiesz. Stenogram z obrad Senatu jest dostępny.
            >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka