stephanie.plum
30.07.17, 23:32
właśnie oglądam jakiś tam serial i "pozytywna bohaterka" strzela do zwyrodnialca, który miał wobec niej jak najgorsze zamiary, ten się przewraca, a ona zaczyna potwornie przeżywać, że zabiła człowieka. (nie zabiła, nie zabiła, on jeszcze się pozbiera i będzie ją gonić...)
nie w tym rzecz.
ja wiem, że w takiej sytuacji zabiłabym bez mrugnięcia. Wiem, że mam w sobie coś z psychopaty, po prostu to czuję. obym nigdy nie musiała się przekonać, czy to prawda.
nie wiem, czy można to zakwalifikować jako "lekki temat", ale Wy, jak sądzicie?
w obronie życia swojego i bliskich? zżarłyby was wyrzuty sumienia, gdybyście zabiły zwyrodnialca?