Znajoma Angielka opowiedziała mi, jak to niedawno dowiedziała się, że jej 15-letni syn uprawia seks ze swoją dziewczyną (również 15-letnią). Była tym faktem lekko zszokowana i zaskoczona. Twierdziła, że się tego absolutnie nie spodziewała, ale z drugiej strony okazało się również, że młoda para regularnie zostaje u siebie na noc (czasem u niej, czasem u niego). Oczywiście obydwoje mieszkają z rodzicami. Przyznam, że trochę mnie wcięło. Dla mnie to jednak zdecydowanie za wcześnie i coś mi przykro jakąś taką - sorry - patologią zajeżdża. Takie być może niesprawiedliwie zupełnie skojarzenie, bo ta znajoma wydaje się byc jak najbardziej normalną i w porządku osobą. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby u mojego 15-letniego syna nocowała dziewczyna (śpiąc z nim w jednym łóżku, gwoli ścisłości, a nie gdzieś na sofie w salonie). Ale i wątpliwości mnie też naszły, może ja taka staroświecka i nie na czasie? Co myślicie? No i może różnica mentalności i obyczajów też wchodzi w grę? Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii