Dodaj do ulubionych

Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdrowie

12.10.17, 22:25
ostatnio duzo tego tematu w mediach spolecznosciowych - podwazanie standardow piekna, ukazywanie cial takich, jakimi sa, z bliznami, zmarszczkami, waleczkami, rozstepami, pociazowym brzuchem itd. pozytywne zjawisko, moim zdaniem - kazde cialo jest wystarczajaco dobre, czuj sie pewnie i pieknie w swojej skorze, nie musisz miec figury modelki by wskoczyc w bikini itd.

super, ludzie wystepuja w roznych ksztaltach i rozmiarach i to jest jak najbardziej ok. jednak mam tu jeden problem.

otoz slyszy sie wiele glosow osob bardzo powaznie otylych (profile na insta itd) na ta sama nute - jestes piekna, bogini, kochaj swoje cialo, duze jest piekne itd. i zlosc kiedy ktos wspomni o aspekcie zdrowotnym.
a przeciez nie ma sily, zeby osoba wazaca 2 razy wiecej niz przecietna waga dla jej wzrostu byla zdrowa. powiedzmy - mam 160 cm, waze 50 kilo, rozumiem, ze ktos o tym samym wzroscie moze wazyc 70 (bo lubi dobrze zjesc, bo taka budowa/metabolizm, bo po ciazy... nic mi do tego) ale sorry, jesli wazysz stowke, to nie moze pozostac to bez wplywu na twoje serce, stawy, watrobe, cisnienie... - analogicznie zreszta, moge sobe wyobrazic 45kilowa super-drobnokoscista joginke weganke mojego wzrostu, ale przy 35 kilo - sorry, jestes powaznie niedozywiona i powinnas byc w szpitalu.

gdzie, waszym zdaniem, konczy sie samoakceptacja a zaczyna szkodliwy przekaz i zaklinanie rzeczywistosci?
Obserwuj wątek
    • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 22:33
      Moim zdaniem to zadziwiająca jest koncentracja na zdrowiu akurat ludzi otyłych. A co ze zdrowiem:
      - palaczy
      - ludzi, którzy są szczupli ale odżywiają się fatalnie
      - modelek z wagą zdecydowanie poniżej normy
      - pracoholików
      Dlaczego u licha tylko grubasy taką troskę budzą?
      • dziennik-niecodziennik Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 22:41
        Bo doskonale wiemy ze troska o zdrowie to tylko zaslona dymna.
        • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 22:42
          Dlatego tak mnie to wkurza.
      • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 22:43
        bo nikt w imie samoakceptacji nie wola "pal szlugi, jestes ok" "kochaj siebie, zarzynaj sie 70h pracy w tygodniu" "okaz sobie milosc, zryj zupki chinskie i macdonalda na co dzien" - natomiast te ciezko, naprawde ciezko otyle "boginie" wyrastaja w samozachwycie jak grzyby po deszczu.

        vaikiria, ja nie mowie tu o osobach z nadwaga, duza pupa czy wystajacym brzuszkiem, mowie o ludziach ktorzy nie sa w stanie podbiec czy wejsc po schodach z powodu swojej wagi. wage mocno ponizej normy uwzglednilam w opisie 35 kilowej anorektyczki - jako rownie chorobliwa jak powazna otylosc.
        • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 22:47
          A slogan "palę, bo lubię" znasz? W życiu nie słyszałaś, jak ktoś mówi, że lubi dymka i nie będzie walczył z nałogiem, bo jego dziadek, hehehe palił i setki dożył?
          Nie znasz takich, którzy mówią, że nie są krowami, żeby trawę żreć i wsuwają tłustą kiełbę?
          Nie słyszałaś nigdy stwierdzeń: kariera jest ważna, chcesz coś osiągnąć to musisz tyrać?
          Poza tym z punku widzenia zdrowia nie ma absolutnie żadnej różnicy, czy ktoś pali paczkę dziennie i mowi, ze to ok, czy pali paczkę dziennie i mówi - wiem, że to szkodliwe.
          • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:04
            "A slogan "palę, bo lubię" znasz? W życiu nie słyszałaś, jak ktoś mówi, że lubi dymka i nie będzie walczył z nałogiem, bo jego dziadek, hehehe palił i setki dożył?
            Nie znasz takich, którzy mówią, że nie są krowami, żeby trawę żreć i wsuwają tłustą kiełbę?"

            nie wiem, nie widze na fejsie czy insta palaczy epatujacych zszarzala paszcza i zoltymi zebami jako "nowym standardem piekna". nie widze ludzi chwalacych sie publicznie choroba krazenia czy otluszczona watroba jako "wyborem stylu zycia".
            • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:06
              A co za różnica, czy ktoś pali i wrzuca to na fejsa czy pali po prostu? dla zdrowia to tak samo szkodliwe.
              • 1234wxyz Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 06:06
                Ale jej chodzi wlasnie o to co sie dzieje w mediach, a nie o to ze ogolnie istnieja rozne niezdrowe czynniki.
          • zlababa35 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 15:02
            Wystarczy na forum poczytać tematy - jatki na temat palenia...
            Gardłują właśnie te, które "palą bo lubią" big_grin.
        • turzyca Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:20
          >mowie o ludziach ktorzy nie sa w stanie podbiec czy wejsc po schodach z powodu swojej wagi.

          Ale oni nie sa w stanie tego zrobic nie z powodu swojej wagi tylko z powodu przyczyn swojej wagi. Wiem, ze to subtelna roznica, ale ona istnieje. Inaczej wyrazajac - brak kondycji i nadwaga sa wywolane przez te sama przyczyne, bo sama nadwaga nie oznacza jeszcze braku kondycji. Obydwie widzialysmy dziewczyne o proporcjach, ktore podalas w poscie startowym, ktora spokojnie biegala po schodach i podejrzewam, ze ani Ty ani ja nie dotrzymalybysmy jej kroku. Ja takich osob znam duzo, waga spora ale pod spodem rownie spore miesnie i tylko ogladaja sie zaskoczone, ze nie dotrzymujesz im kroku. I jakos zaliczaja sie do tej grupy bez wyjatku te, ktore lubia siebie na tyle, ze wisi im czy maja czerwona twarz lub sie poca, a sport uprawiaja nie po to, zeby schudnac, ale dla przyjemnosci albo przynajmniej w ramach dbania o siebie, raz maseczka, a raz przebiezka. Pozytywna motywacja jest skuteczniejsza niz negatywna.
          • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 15:15
            turzyca
            > Ale oni nie sa w stanie tego zrobic nie z powodu swojej wagi tylko z powodu prz
            > yczyn swojej wagi. Wiem, ze to subtelna roznica, ale ona istnieje. Inaczej wyra
            > zajac - brak kondycji i nadwaga sa wywolane przez te sama przyczyne, bo sama na
            > dwaga nie oznacza jeszcze braku kondycji. Obydwie widzialysmy dziewczyne o prop
            > orcjach, ktore podalas w poscie startowym, ktora spokojnie biegala po schodach
            > i podejrzewam, ze ani Ty ani ja nie dotrzymalybysmy jej kroku. Ja takich osob z
            > nam duzo, waga spora ale pod spodem rownie spore miesnie i tylko ogladaja sie z
            > askoczone, ze nie dotrzymujesz im kroku.
            To co piszesz nie jest prawda- ale w odniesieniu do nadwagi, nie otylosci!!! Waga otylych osob, uniemozliwia im normalne zycie. A otyly z miesniami pod tluszczem, nawet jesli ma dobra kondycje, to rujnuje swoj kregoslup, stawy, serce - to,ze dzwiga na sobie dziesiatki nadprogramowych kilogramow, jest dla niego szkodliwe. Kazdy lekarz to powie. A w watku mowa o otylosci, nie o niewielkiej nadwadze, prawda? Wiec nie wiem- po co zaprzeczac oczywistosciom?
            • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 15:16
              Eh, mialo byc: to co piszesz JEST prawda.
      • rafalzalu Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:42
        -palenie jest już jakiegoś czasu społecznie potępiane,

        -szczupli którzy odżywiają się fatalnie nie afirmują swojego stylu życia, ew nie widać po nich że fatanlnie się odżywiają więc temat w przestrzeni publicznej raczej nie istnieje

        -o modelkach akurat dużo się mówi negatywnego ( w kontekscie zdrowia, także psychicznego)

        -pracoholizm, w odróżnieniu do pracowitości, chyba zawsze był postrzegany jako negatywny a w obecnych czasach świara na pukncie life/work balance jeszcze bardziej.

        I tu chodzi o to, że "grubasy" nie przyjmują do wiadomości że taka waga jest niebezpieczna dla zdrowia i reagują złością i udawaniem że nie ma problemu jak się o tym wspomni. Palacze przynajmniej przyznają, że wiedzą że to szkodliwe "ale to ich sprawa" I to jest ok. Ich życie i zdrowie, ale nie udają. że papierosy są zdrowe lub chodziaż neutralne.
        • po-trafie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 00:05
          > -szczupli którzy odżywiają się fatalnie nie afirmują swojego stylu życia, ew ni
          > e widać po nich że fatanlnie się odżywiają więc temat w przestrzeni publicznej
          > raczej nie istnieje

          emn.. a malo to i na forum i w rozmowach i w wywiadach tekstow "moge jesc wszystko, w duzych ilosciach, i tak wygladam swietnie bo mam w genach dobra przemiane materii"?
          • rafalzalu Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 00:39
            a mało to głupich ludzi?
            I jak oni reagują na to, jak im powiesz, że jednak nie jest tak cudownie bo np mogą mieć otłuszczone organy? Wsciekają się i mówią. że nie, nieprawda/niemożłiwe/wszystko jest ok?
            • turzyca Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 07:22
              Tak, zdecydowanie zaprzeczają, ew. przypisują zwracającemu uwagę motywację typu zazdrość.
            • po-trafie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:20
              NIE MOWIE, bo zdrowie blizniego to JEGO sprawa. nie moja.

              Skad pomysl, ze czlowiek nie bedacy profesjonalista z zakresu zdrowia nie pytany o zdanie lub pomoc powinien wkladac swoje palce w czyjes zdrowie?
              To tak, jakby obce osoby komentowaly ostrzegawczo i z troska to, ze:
              - kupujesz mocna kawe w kawirni (a jak Twoje serce?)
              - biegaszpo asfalcie (kolana i plecy zdrowe jeszcze?)
              - PIJESZ ALKOHOL
              - jest 23 a Ty jeszcze nie spisz.. ogolnie czesto wygladasz na niewyspana, jestes pewna ze to zdrowe?
              - jesz czerwone mieso, palisz, podjezdzasz gdzies samochodem, uzywasz windy, kupujesz szampon z silikonem, pijesz wode z plastikowej butelki, chodzisz na obcasach, PIJESZ COLE..

              Czy uwazasz, ze ludzie maja prawo dawac Ci ostrzezenia zdrowotne na kazdym kroku, czy moze jednak wolalabys by Twoja zdrowie pozostawiono Tobie i Twojemu rozsadkowi?
              • rafalzalu Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:56
                Nie rozmawiamy o "nie pytanych o zdanie" Jak ktoś na FB/insta wstawia zdjęcia z jakimś przekazem to nie powinien się dziwić, że inni wyrażają swoją opinię. A wstawiający się dziwią, że odpowiedzi nie tylko takie jakie by chcieli.
        • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 00:09
          A dlaczego palacze mają prawo do odpowiedzi "to szkodliwe, ale to moja prawa" a grubasy nie?
          • rafalzalu Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 00:30
            Jak najbardziej mają prawo do takiej odpowiedzi. "Wiem, że mi szkodzi, ale kurde bardzo lubię kremówki" też jest ok. Uważam jednak (co też napisałem), że jeśli "reagują złością i udawaniem że nie ma problemu jak się o tym wspomni" to jednak inna para kaloszy.
            • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:16
              A dlaczego nie mają prawa reagować złością, jak ktoś wtrynia nos w nie swoje sprawy?
            • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:34
              Reagowałabym złością na dowolną uwagę dowolnego człowieka, który uznał, ze ma prawo komentować mój styl życia, jakikolwiek by nie był. Ty nie?
              • rafalzalu Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:54
                Jakby mnie ktoś na ulicy zaczepił i komentował mój styl życia to tak, też bym się pewnie wkurzył albo co najmniej mocno zdziwił. Ale jak ktoś wstawia zdjecia na publiczny facebook/instagram etc, do tego z jakimś przekazem to chyba jest to jednak zachęta do komentarzy i opinii. No chyba, że można tylko miłe rzeczy pisać i potakiwać?
                • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:06
                  Generalnie dużo zdrowiej jest pisać i mówić miłe rzeczy, świat staje się sympatyczniejszy.
                  I już ktoś tu wyżej napisał- taka skala krytyki spotyka w zasadzie tylko grubasy, w ich przypadku każdy daje sobie prawo do komentowania i oczekuje, ze znikną z przestrzeni publicznej, a już szczęśliwy grubas to skandal. Nie widzę jakoś szerokich debat o skandalicznym trybie życia np. muzyków rockowych, mimo, ze jak najbardziej są osobami publicznymi, pełno ich na Insta i lansują seks, drugs & rock'n roll
                  • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:09
                    Bo seks, drugs& rock'n roll są seksowne i pociągające, atrakcyjne (a przynajmniej wydają się takie do pewnego wieku).
                    • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:16
                      Czyli nie chodzi o troskliwe pochylanie się nad zdrowiem społeczeństwa, jak tu próbuje sugerować banksia. CDBU
          • sapiens_sapiens Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:41
            Problem poruszony przez Banksie polega wlasnie na tym ze pomijana jest kwestia szkodliwosci. Jesli ktos mowi "wiem ze otylosc jest szkodliwa, ale lubie jesc, moja sprawa" to ok, jest to rzeczywiscie jej/jego sprawa.
            Mowimy jednak o zjawisku prezentowania niezdrowej nadwagi jako czegos z czego nalezy byc dumnym, z zupelnym pominieciem kwestii zdrowia. Otyle dziewczyny (nie z nadwaga ale naprawde otyle) prezentuja swoje ciala mowiac "jesli tak wygladasz to jestes piekna, jestes boginia, badz dumna ze swojego ciala".
            To zjawisko zupelnie nie istnieje w odniesieniu do palaczy.
            • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:37
              dziekuje, o to dokladnie mi chodzi.

              i o to, ze jest granica, za ktora zbyt wysoka/niska waga ciala przestaje byc sprawa estetyki badz takich czy innych kanonow urody a zaczyna byc kwestia zdrowia i zycia. i na ile "afirmowanie" tego drugiego jest szkodliwe rownie dla afirmujacego, co dla tych, ktorzy traktuja go jako inspiracje.
              • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:51
                Jest granica, w której wszystkie problemy zdrowotne przestają być wyłącznie kwestią estetyki, a jednak zajmuje cię wyłącznie ten jeden...interesujące
                • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 12:07
                  bo wlasnie ten jeden rzucil mi sie ostatnio w oczy w mediach spolecznosciowych na calkiem spora skale.

                  dlatego pisze o tym a nie np. ludziach naduzywajacych solarium. nie widzialam tez postow typu "alkohol jest zajebisty, kocham siebie wiec uchlewam sie codziennie".
      • mgla_jedwabna Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:35
        Osoby z wagą poniżej normy są wytykane, a wręcz wyzywane od anorektyczek albo ofiar oświęcimskich. Co do palaczy itp., to gdyby fotografowali się z fajkiem w zębach i podpisem "bądź sobą, zadymione jest piękne", to spotkałby ich taki sam hejt.
        • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:42
          "Co do palaczy itp., to gdyby fotografowali się z fajkiem w zębach i podpisem "bądź sobą, zadymione jest piękne", to spotkałby ich taki sam hejt."

          no wlasnie - z tym, ze moja intencja tu nie jest hejtowanie, a raczej wyczucie granicy miedzy zdrowa samoakceptacja a szkodliwym oszukiwaniem siebie i jak to sie ma do wywierania wplywu na otoczenie.
          • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:46
            Przesadzasz. Nie słyszałam o kimś kto mając wybór czy będzie szczupły czy z nadwagą, wybrałby nadwagę, bo instagram coś pokazał.
            • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:46
              "Nie słyszałam o kimś kto mając wybór czy będzie szczupły czy z nadwagą, wybrałby nadwagę, bo instagram coś pokazał."

              no raczej nie, ale np ktos kto juz ma jakas nadwage moze w tej sytuacji stwierdzic "wuj z tym, olewam zdrowe zarcie i rower, grube jest piekne" i zamiast zadbac o zdrowie, pojdzie w kierunku chorobliwej otylosci w imie "samoakceptacji", znajdujac potwierdzenie i wzmocnienie u wyzej opisanej netowej spolecznosci.
              • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 12:00
                IMO bezpośrednie komunikaty od otoczenia mają większą wagę od akceptacji netowej społeczności.

                Podam prosty przykład: dziewczyna, która nigdy na żadnej szkolnej dyskotece, zabawie, imprezie itp. nie została poproszona do tańca; nikt nie proponuje jej randek; nie słyszy komplementów etc. może znaleźć sobie wspierającą niszę w necie w której będzie czytała, że jest super, co nie zmienia faktu, że wciąż będzie miała świadomość swojej nieatrakcyjności dla facetów.
      • nenia1 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 14:38
        jem.gluten.i.cukier napisał(a):

        > Moim zdaniem to zadziwiająca jest koncentracja na zdrowiu akurat ludzi otyłych.
        > A co ze zdrowiem:
        > - palaczy

        To porównaj sobie etykiety z paczki papierosów i z paczki chipsów.
      • pelissa81 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:13
        zalogowalam sie ale napisalas wszystko za mnie. Amen.
      • princesswhitewolf Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 11:44
        madrutki ten cukier i gluten
    • marusia_ogoniok_102 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 22:39
      Zwierz Popkulturalny napisała taką mądrą rzecz (w recenzji Supermodelki Plus Size): "Zamiast najpierw stawiać na zmianę, a potem na miłość do samej siebie czy swojego ciała, body positvity proponuje – a co jeśli zamiast czekać z miłością do samej siebie aż się odchudzisz, nie zacząć już teraz. Ta zamiana – wbrew temu co niektórzy myślą – nie oznacza braku chęci do zmiany, raczej wychodzi z słusznego założenia, że dbanie o ciało które się lubi jest prostsze niż dbanie o ciało którego się nienawidzi."

      I ja się z nią zgadzam.
      • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 22:56
        slusznie, ale to zjawisko o ktorym mowie najczesicej niesie za soba przekaz "fuck the diet" czyli sprzeciw wobec zmiany. zmiany, ktora o ile ma na celu "zrzucenie 7 kilo do wakacji" pozostaje kwestia upodoban czy samopoczucia, o tyle, jesli chodzi o olbrzymia otylosc (badz niedowage) moze rozbijac sie o "zadbaj o siebie jesli chcesz dozyc 50tki".

        o to wlasnie mi chodzi - kiedy nad- lub niedowaga przestaje byc obszarem estetyki i upodoban a zaczyna decydowac o czyims zyciu i zdrowiu? kiedy podwazanie ustalonych "standardow urody" jest madre i pozytywne a kiedy staje sie promowaniem bardzo szkodliwych postaw?
        • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:02
          Czym różni się postawa:
          akceptuję siebie jako grubasa - nie idę na dietę
          od postawy
          akceptuję siebie jako palacza, nie będę rzucać palenia?
          Dlaczego o palaczy nikt się tak nie troszczy, przecież to zdecydowanie szkodliwa postawa decydująca o życiu i zdrowiu? W dodatku otyły nie truje otoczenia,a palacz tak.
          • lodomeria Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 04:24
            Przede wszystkim to jest wielu facetów, którzy choć sami przypakowani i sprawni chcą mieć grube kobiety. Skad to przylazło, niech każdy sobie sam szuka. Niemniej jednak, taka forma poddawania sobie kobiet z roku na rok ma się coraz lepiej także w kulturze Zachodu. A chodzi o coś więcej niż tylko zdrowi.

            Nota bene, jak dobrze posłuchać Supermodelki Plus Size, to tam fotografka jako komplement stosowała "wcale nie jest gruba', dziewczyny chcą pozować tak, żeby nie było fałdek widać albo odsłoniętego brzucha. No i wyśmiewa się modelki z poprzednich edycji, które musiały dbać o dietę.
            • 1234wxyz Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 06:16
              W pierwszym (albo drugim, nie wiem ktory widzialam) odcinku na castingu byla dziewczyna o jakichs orientalnych korzeniach. Fajna figura, w porownaniu do innych. Odrzucili ja bo powiedziala ze schudla iles tam kg I jeszcze kilka by chciala. Bo jak chce troche schudnac to pewnie nie kocha siebie I to ich niepokoi. big_grin
            • milka_milka Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 12:22
              "Przede wszystkim to jest wielu facetów, którzy choć sami przypakowani i sprawni chcą mieć grube kobiety. "

              A wiesz, dlaczego? Bo ja mam teorię, może nieprawdziwą, ale mam. Otóż gruba kobieta ma mniejsze pole manewru, szczególnie, jeśli jest z tych, które nie umieją funkcjonować bez faceta. Piękna, szczupła kobieta znajdzie statystycznie bardzo szybko zastępstwo dla obecnego pana (czy lepsze, sprawa szczęścia - dyskusyjne), ale sama długo nie będzie. A na grubą kobietę jest zdecydowanie mniej amatorów, więc ona ma tego świadomość i trzyma się tego, który ją chciał, nawet jeśli jej do końca nie odpowiada. Więc taki pan może sobie na dużo więcej pozwalać i mniej się starać.
              Oczywiście to duże uogólnienie, sytuacje w życiu są różne, ale myślę, że taki mechanizm istnieje.
      • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:14
        No nie wiem. Takie podejście demotywuje, nie zachęca do wysiłku i starań.
        • po-trafie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:23
          Czy widzisz roznice pomiedzy:
          "chce dbac o zdrowie swojego ciala bo je kocham, bo je doceniam, bo zasluguje na dobre traktowanie. bede wiec cwiczyla, jadla zdrowiej i mam nadzieje, ze moje cialo bedzie mialo z tego korzysci"

          a
          "musze dbac o zdrowie bo moje cialo jest grube, obzydliwe i niezdrowe, nie zasluguje na nic dobrego dopoki nie schudne"?

          Jak myslisz, ktore podejscie ma wieksze szanse dlugoterminowego powodzenia?
          • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:57
            Widzę różnicę.
            Nie wiem, które będzie długoterminowo działać, oba podejścia uważam za dość dziwne i przejaskrawione.
        • mildred.pierce Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:39
          Czytam zwierza tak jej bloga, jak i zaglądam na prywatny profil. To wygląda zwykle tak, że ona czasem wstawia jakieś posty typu: O nie, dlaczego kobiety odczuwają przymus chudnięcia do ślubu/ Dlaczego dziewczyny z okładki Wysokich Obcasów są za mało grube, ja nie odnajduję siebie w tych dziewczynach, bo mają zrobione włosy i nie widać im pryszczy. Żeby sama poczuć się lepiej, chciałaby, żeby to inni pozowali półnago, z ropnymi krostami i zmarchami, i jeszcze żeby byli od niej grubsi. Gdy ktoś tam napisze: Ale zaraz, halo, przecież to po prostu grozi miażdżycą, nadciśnieniem itd., to zawsze zlatuje się krąg zwierzowych psiapsiół i pisze: Co Ty gadasz, grubi ludzie często właśnie są dużo zdrowsi od szczupłych! Bycie grubym wcale nie oznacza choroby, można być grubym i zadbanym bardziej niż te chude laski!
          I potem przykłady z życia w stylu: A moja koleżanka to jest bardzo szczupła, ale nie ma wcale mięśni i jest mniej wysportowana od grubych znajomych, nie to co ci z 20 kg nadwagą, oni jeszcze biegają maratony i są w dużo lepszej kondycji od szczupłych ludzi!

          To jest po prostu śmieszne zaklinanie rzeczywistości. Kiedyś miałam dużą niedowagę, teraz jestem dużo bardziej okrągła i wpadam w nadwagę,ale nie chodzę i nie mówię wszystkim: Aaaale cudownie, teraz to dopiero czuję się kobieca! Prawdziwe kobiety mają krągłości! A tak w ogóle mam niedoczynność tarczycy, nie będę ćwiczyć ani zdrowo się odżywiać, bo i tak nie schudnę.
          Bycie grubszym jest zwyczajnie niezdrowe. Boję się tego, że nawet kilka kg to zwiększone ryzyko cukrzycy, chorób kręgosłupa itd. Nie wmawiam sobie, że teraz dopiero czuję, że żyję. To całe ,,bodypositivity" to dla mnie jakiś żart, wmawianie sobie, że fałdy tłuszczu są ok. Nie są. To oznaka choroby,a nie coś, co należy afirmować i jeszcze promować. To popadanie ze skrajności w skrajność - najpierw wygłodzone dziewuszki na wybiegach, teraz panie typu Tess Holiday, która mnie przeraża.
          • mildred.pierce Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:46
            Przy tym nie jestem nawiedzoną kobitą, która patrzy z poczuciem wyższości na tych, którzy nie wyrzucą z diety tego, tego i tamtego i nie ćwiczą 5 razy w tygodniu. Wręcz mnie mierzi swojego rodzaju nacisk społeczny na te diety bezglutenowe/laktozowe/jakieś odkwaszające plus koniecznie chodzenie na siłownię i przymus bycia takim fitfanatykiem. Śmieszy mnie Lewandowska i jej teksty typu: Nigdy nie można odstąpić od diety, trzeba być wytrwałym! Po czym sama pisze, że po roku niejedzenia jajek, je je na nowo. Ciekawe, kiedy przyzna, że to całe wykluczanie glutenu bez wskazań lekarskich jest jednym wielkim idiotyzmem i na powrót będzie jeść gluten.
            • mozambique Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 15:32
              no akurat wykluczanie glutenu coraz czesciej skutkuje wtórną celiaklią
      • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:01
        O proszę, i o to właśnie chodzi! Podpisuję się pod Zwierzem.
    • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:00
      Nie mam z tym problemu. Uważam, że każdy ma prawo nawet schrzanić sobie życie i źle wybierać. Nie dziwię się również osobom, które nie mają ochoty być na diecie i ćwiczyć i racjonalizują w stronę <bycia boginią>. Ja jestem z opcji im szczuplej, tym lepiej, wystarczy mi doświadczenie trzech ciąż, żeby stwierdzić, że źle się czuję z dużym brzuchem, lubię lekkość i swobodę. Ale ciąże pokazały mi również, że bycie na ścisłej diecie też nie jest dla mnie - nienawidzę wiecznie myśleć o jedzeniu, gotowaniu, komponowaniu posiłków, nie znoszę liczenia, sprawdzania poziomów cukru, lubię jeść to, na co mam ochotę.
    • ira_08 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:02
      Ile można...?

      BP to coś, co uczy ludzi (głównie kobiety) lubienia swojego ciała. Wiesz, przy wzroście 160 cm ważyłam kiedyś mniej niż 46 kilo, wyglądałam, jakbym była chora, a byłam święcie przekonana, że mam za duży brzuch. Teraz ważę 50 kg i wyglądam fajnie. I o to właśnie chodzi. Nie o wmawianie ludziom, ze super ważyć 200 czy 35 kg przy 160 cm wzrostu, ale o to, by lubili siebie. Z wystającymi obojczykami, z nadwagą, mają prawo lubić siebie i są "gotowi na plażę".

      Zapewniam Cię, że nikt nie przekonuje ludzi chorobliwie otyłych i chorobliwie chudych, że ich stan jest super. Ktoś, kto jest zbyt gruby też może się akceptować i jednocześnie odchudzać. Dla zdrowia, ale póki nie schudnie, jest cały czas wartościowym człowiekiem. Zrozumiałaś czy wyłożyć to prościej?
    • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 12.10.17, 23:42
      Moim zdaniem o wiele bardziej "szkodliwe" jest wieczne odkładanie szczęścia, akceptacji siebie na mityczne później: będę szczęśliwa, kiedy schudnę 5 kg, pokocham siebie, kiedy zniknie mój cellulit, zaakceptuję swój wygląd, kiedy zmniejszę oponkę/wyrzeźbie pośladki/wysmuklę kostki, moje życie nabierze koloru kiedy zoperuję biust/nos/kolana itp.
      Wieczne niezadowolenie z siebie, umartwianie sie, poprawianie, chowanie ciała na plaży (serio, wiekszośc ludzi nawet nie wie, że obok nich na tej plazy jestescie i mają w trąbie kształt czyjegoś brzucha!), czekanie na jakieś kiedyś, potem, później- kiedy wreszcie nastanie kraina wiecznej szczęśliwości, z tęczą i jednorożcami ...
      Dlaczego tak bardzo drażnią cię kobiety, które uważają, ze są wystarczająco dobre tu i teraz, bo są najlepszą możliwą wersją siebie w danym momencie, innej wersji chwilowo nie maja i nie maja zamiaru nosić burki i przemykać pod ścianą do czasu, aż ta idealna wersja się wyłoni? Pracują z materiałem, którym dysponują i wyciągają z niego co tylko się da- i brawa dla nich!
      • korag100 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 00:06
        Ja Ci odpowiem jako że jestem gruba. Przytylam 25 kg z powodu niedoczynności tarczycy. Zaczęłam jeść leki. Hormonu się wyrownaly ale nie schudłam. Mam Hashimoto. Jest rok 2016 czyli rok później. Tsh ok ja dalej wsze 90 kg i nie napiszę siebie. Nienawidzę też każdej chudszej osoby czyli prawie wszystkich. Pod koniec roku odbieram wyniki badań. Mam insulinoodpornosc. Nienawidzę się jeszcze bardziej. Nie tracę na wadze. Mam bieżnie w domu ale nie ćwiczę, mam mnóstwo balsamow ale nie wcieram. Mam nowe ciuchy leżą z metkami w szafie a ja chodzę w dresie. Nienawidzę dalej. Zrobię wszystko jak schudne. Rok 2017. Omawiam problem na terapii. Z każdym dniem bardziej się lubię. Używam kosmetyków ubieram się w nowe ciuchy ćwiczę. Bo dla kogoś kogo lubię lub kocham przecież warto. Dziś mam 78 kg. Wciąż za dużo ale idę w dobrym kieunku bo już się lubię i akceptuję. Rozumiesz ?
        • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 00:12
          Ale to mi tłumaczysz, czy autorce wątku?
          BTW, brawa dla Ciebie, wykonujesz kawał dobrej roboty i masz rację- warto, bo przecież jesteś najlepszą korag100 na świecie, nie ma lepszej, prawda?
      • semihora Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:50
        Lubię to!
        • butch_cassidy Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:11
          Ja też smile
      • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:15
        "Moim zdaniem o wiele bardziej "szkodliwe" jest wieczne odkładanie szczęścia, akceptacji siebie na mityczne później: będę szczęśliwa, kiedy schudnę 5 kg, pokocham siebie, kiedy zniknie mój cellulit, zaakceptuję swój wygląd, kiedy zmniejszę oponkę/wyrzeźbie pośladki/wysmuklę kostki, moje życie nabierze koloru kiedy zoperuję biust/nos/kolana itp."
        zgadzam sie w 100%, i dlatego tez generalnie popieram BP i odejscie od "jedynej slusznej" definicji piekna.
        mam jedynie problem, kiedy osoby z drastyczna nad- badz niedowaga promuja na internetach swoja zajebistosc, podczas kiedy to, co ich masa robi z ich zdrowiem jest porownywalne do 50 szlugow czy pol litra wodki dziennie.
        • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:55
          Ale nie pochylasz się tu z troską nad tymi palaczami czy pijaczkami, jedziesz wyłącznie po ludziach z nieidealną wagą- to znamienne i wyjątkowo powszechne.
    • lodomeria Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 00:11
      Według mnie, to większa afirmacja ludzi otyłych w mediach wynika z przewartośiowywania się kultury popularnej i dochodzenie do głosu wzorców innych niż europejskie czy amerykańskie standardy.
      • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:17
        To też. Promocja ogromnych zadów i biustów wielkości piłek plażowych czyli ideał atrakcyjności wg. murzyńskich raperów z MTV i podobnych.
        • kropkacom Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 13:49
          I co? W Polsce pełno klonów Kim Kardashian? Jakoś nie zauważyłam przy ostatniej wizycie.
        • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 17:33
          A moim zdaniem figura taka, jaką ma Kim Kardashian, podoba się wielu facetom. Poza tym Kim ma ładną twarz, piękne włosy i szczupłą talię (abstrahuję od poprawek chirurgicznych i doczepek - facetom to raczej nie przeszkadza).
          • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 19:32
            Wygląda jak centaur wbity w folię. Ma monstrualny cyc i krótkie latynoskie nóżki, rozumiem że podoba się panom gustującym w estetyce z Bronxu.
            • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 19:45
              Monstrualny sztuczny cyc oraz krótkie grubawe nogi ma również pani prezydent Chorwacji, którą chwaliłaś. A Kim sporo młodsza... Podtrzymuję, że amatorów jej kształtów jest sporo (nie, nie mam takiej figury, mam to, co Jacyków nazywa 'szerokim płaskim słowiańskim zadem', pośladki Kim są imo straszne).
              • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 20:46
                Gdzież tam. Nawet Chorwacji korzystała z chirurga to był on lepszym fachowcem i jej biust nie jest karykaturalny. Sylwetkę ma proporcjonalną, to wysoka dobrze zbudowana baba, a nie niska Latynoska rozpaczliwie walcząca ze skłonnością do tycia.
                • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 10:06
                  Wyguglałam prezydentkę Chorwacji. Fakt, baba to bardzo adekwatne określenie. suspicious
      • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 09:49
        lodomeria napisała:

        > Według mnie, to większa afirmacja ludzi otyłych w mediach wynika z przewartośio
        > wywania się kultury popularnej i dochodzenie do głosu wzorców innych niż europe
        > jskie czy amerykańskie standardy.

        O, to to. smile Stąd zabawnym jest, kiedy słowiańskie blondyny rozmiarze 42 i większym uznają swoje szerokie i płaskie pośladki za seksowne niczym u Kim. wink Btw. Osobiście wcale nie uważam figury krótkonogiego karakana z monstrualnym pośladkami za seksowną, ale Kanye West sądzi inaczej, wiec mamy, co mamy.
        • leann32 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:22
          Kanye West to ma jakis chyba fetysz skoro mu sie to podoba.
          Jej tyłek powinien mieć osobny paszport.
          Ja rozumiem okragle posladki ale one zaburzają sylwetke, wygladaja jak jakis odrębny byt.
    • nisar Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 06:33
      Banksia, całkowicie się z Tobą zgadzam.
      I uważam za nietrafione przywoływanie tu przykładów palaczy czy osób źle się odżywiających - w przeciwieństwie do osób otyłych, nigdzie nie natknęłam się na afirmację palenia czy złego jedzenia, wręcz przeciwnie, trąbi się o ich szkodliwości do upojenia. A wmawianie grubym, że mogą wyglądać super i powinni kochać swoje ciało BEZ dodania: ale miej świadomość, że twoje stawy/serce/płuca/wątroba etc. są poważnie obciążone i mogą pracować krócej, niż u twoich rówieśników, uważam za szkodliwe i bardzo nieuczciwe.
      • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:18
        dodajmy te rzesze ludzi na rehabilitacjach, operacjach kolan, bioder, kręgosłupów - poza ofiarami wypadkow i urazow cala reszta zapracowała sobie na to, co ma
        i nikt jakoś nie buntuje się, ze "całe społeczeństwo płaci, pani kochana, za to, do czego KTOŚ SIĘ DOPROWADZIŁ"
      • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:21
        Połowa reklam żywności w tv to afirmacja złego jedzenia. Kochasz to daj dziecku nutellę, bo to orzechy i mleko. Kochasz, daj danonka. I tak dalej.
        Skąd pomysł, że grubi ludzie nie wiedzą, jakie problemy powoduje otyłość? Przecież o tym jest masa artykułów.
    • anika772 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 07:20
      Otyłość jest niezdrowa, palenie papierosów, nadmierne picie alkoholu, branie narkotyków i życie w bezruchu są niezdrowe. Jeśli pani ważąca 130 kg uważa że jest piękna, to ok, ale dla mnie to jest osoba albo już, albo za chwilę ciężko chora, i mogę jej tylko współczuć. Tak samo nałogowym palaczom, itp.
      Co do postrzegania ciała, wolę "body reality". Ja w ogóle wolę reality odnośnie do wszystkiego, nie tylko ciała.
      • biceps_of_steel Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 10:45
        Tez wole body reality. Zdarza mi sie spojrzec w lustro i stwierdzic, ze jestem obrzydliwie tlusty.
    • lauren6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:36
      Żyj sobie jak chcesz i daj żyć innym.

      Ludzie otyli są traktowani obrzydliwie. Jak kozły ofiarne, na które każdy nieudacznik życiowy może splunąć. Hurr durr, bo ja jestem szczupły, a to spasiona leniwa świnia, której nie chce się schudnąć. Jakby zrzucenie nadmiarowych kg nie było najwiekszym marzeniem otyłych ludzi. Testują na sobie różnego rodzaju diety, środki chemiczne, truja się i rozwalają swój metabolizm po to, by pewnego dnia dojrzeć do akceptacji siebie.

      I ty chcesz im tą akceptację odebrać? Chcesz im zabrać to o co walczyli latami, zmagajac się ze swoim cialem, psychiką, złosliwymi uwagami otoczenia? Tobie się wydaje, że wiesz lepiej jak powinni żyć?

      Zajmij się lepiej swoim zdrowiem i rozmiarem własnego tyłka. Nawet nie wiesz jak gardzę ludźmi twojego pokroju, którzy próbują niszczyć spokój wewnętrzny innych, szcześliwych ze soba ludzi.
      • nuta15 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:55
        Jesteś pewna, że otyłe osoby są ze sobą szczęśliwe? Z moich obserwacji wynika, że otyłość wielu osób , poza sytuacjami chorobowymi, wynika z "zajadania" problemów i stresu. Jedzenie jest ich największą i często jedyną przyjemnością. Opamiętanie przychodzi dopiero wtedy, gdy wysiada zdrowie.
        • po-trafie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:14
          W jaki sposob powinien to byc Twoj problem? Czy osobiste szczescie kazdej innej jednoski: osoby neurotycznej, samotnej, majacej stresujaca prace, samotnej matki lub palacza interesuje Cie tak samo?
          • nuta15 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:30
            To nie jest mój problem, każdy radzi sobie z trudnościami na swój sposób. Samooszukiwanie się jest często bardziej stresujące niż źródło problemów.
          • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:03
            No wiesz, na potępianiu grubasa można sobie zbudować niezłe poczucie własnej zajebistości, więc szcześliwy grubas nie spełnia roli terapeutycznej dla frustratówwink
        • butch_cassidy Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:16
          Ja nie wiem, czy są szczęśliwe, ale wiem, że z całą pewnością mogą być. A propagowanie postawy, jaką reprezentuje Autorka jest niefajne i bardzo źle o niej świadczy. Ale nie to jest najgorsze, najgorsze, że jakaś wrażliwa duszyczka w rozmiarze XXL, a niech będzie nawet XXXL tongue_out, może się tym przejąć i nie potraktować tak, jak na to zasługuje - czyli jak ględzenia głupiej baby, która dziś potrzebuje poprawić sobie samoocenę i jeśli ma dobrą figurę, to uznała, że pojeździ po otyłych, z troski... naturalnie... hehehe... wink
        • lauren6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:41
          A osoby szczuple są szczęśliwe?
          Myślisz, że szczęście jest wprost proporcjonalne do rozmiaru pupy?

          Autorkę kują w oczy szczęśliwe otyłe kobiety, które są lansują na insta. Szczupłym klonom Chodakowskiej wolno, a im nie?

          Caly problem polega na tym, że ją boli wlasnie to szczęście i samoajceptacja. Dobry grubas to nieszczęśliwy grubas, który z powodu swojej tuszy ma choroby i kompleksy. Nie do pomyslenia, żeby jakas gruba baba pozowala do zdjęć i sie tych fotek nie wstydziła!
          • nuta15 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:54
            Nie myślę w kategoriach dobry i zły grubas sad
            • ichi51e Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:01
              Tak myslisz? suspicious
          • astrum-on-line Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 11:41
            >
            > Autorkę kują w oczy szczęśliwe otyłe kobiety, które są lansują na insta. Szczup
            > łym klonom Chodakowskiej wolno, a im nie?
            >

            Szczerze? Nudzą mnie i jedne i drugie.
    • semihora Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:45
      W ogóle nie mam problemu z ludźmi, którzy sobie akceptują i nie widzę nic szkodliwego w pozytywnym przekazie o niedoskonałościach. Śmieszy mnie, kiedy ktoś pier..oli, że jak osoba 5xl powie: "super mieć mój rozmiar", to cały świat rzuci się tyć na potęgę. Nie, to tak nie działa.
      • semihora Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:48
        *siebie akceptują

        A jeśli chodzi o zdrowie- cóż, powietrze jest brudne, żywność syfiasta, na wiele chorób nie mamy wpływu i piękna sylwetka nie jest gwarancją zdrowia. Więc nadmiar cudzych kg w ogóle mnie nie rusza, tym bardziej że jest mnóstwo innych szkodliwych rzeczy, do których ludzie się tak nie przyczepiają.
    • ichi51e Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 08:52
      Lepiej byc troche grubym niz za chudym generalnie. Ze wzgledow zdrowotnych wink a zmarchy i rozciagnieta skora to wylacznie estetyka
      • astrum-on-line Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 11:44
        Ze względów zdrowotnych jest dokładnie odwrotnie. Lepiej jest przyjmować za mało kalorii niż za dużo.
    • vi_san Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:02
      Moim zdaniem główny problem tkwi w czym innym. W ocenianiu [głośnym] przez INNYCH, a nie przez siebie. I tak, uważam, ze powinno się czarną smołą zalepiać usta tym, którzy [często chamsko!] komentują czyjąś nadwagę/otyłość, nadmierną szczupłość/chudość, łysą głowę, tatuaże i tak dalej. Poza tym jak najbardziej jestem zwolenniczką prawa, żeby WSZYSTKIE zdjęcia "wyfotoszopowane" musiały być wyraźnie oznakowane - wszystkie, w tym i prywatne!
      Natomiast bardziej ad rem. Ważne jest wyrobienie w sobie TOLERANCJI dla siebie takiej, jaką się jest. Tolerancji. Czyli porzucenie marzeń o "byciu baletnicą" jeśli się ma 185 wzrostu i 80 kg wagi. Bo z taką posturą można być siatkarką ale nie baleriną w balecie. W tym sensie zaakceptowanie siebie. Przyjęcie do wiadomości i pogodzenie się z pewnymi ograniczeniami, jakie narzuca nam nasza fizyczność. Natomiast absolutnie nie "spoczywanie na laurach" i uznawanie, że jestem super taka jak jestem - zwłaszcza, kiedy to "bycie super" zaczyna skutkować szwankowaniem zdrowia!
      • ichi51e Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:04
        Nie da sie oznaczyc jako wyfotoszopowane wszystkich zdjec. Dlaczego? Dlatego ze kazde zdjecie przeklamuje rzeczywistosc. Jest to medium niedoskonale ktorym juz na poziomie pozowania mozna sterowac. Czasem odpowiednia poza inne swiatlo lepszy kat i juz masz klamstwo. Wcale nie trzeba do tego programu graficznego. Dlaczego niektorzy zawsze robia ladne zdjecia a inni beznadziejne? Ta sama osobe mozna tak sfocic ze nie poznasz.
        • vi_san Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:24
          Owszem. Wiem. Ale to jednak nie to samo. Podobnie jak robiąc sobie makijaż "oszukujesz" rzeczywistość, bo umiejętnie zrobiony "powiększy" optycznie oczy, "zmieni" kształt ust itd. Jednak nawet najlepszy fotograf, najdoskonalej dobierając światło itd, oraz mając hiper aparat - nie zrobi zdjęcia osobie otyłej tak, by wyglądała na szczupłą. Nie zrobi, bo się nie da. dobry fotograf może operując światłem i innymi "sztuczkami" przykuć na zdjęciu uwagę widza nie do nadwagi a do błyszczących oczu, pięknych włosów i ciekawej buzi modelki. Ale to wszystko. Natomiast program graficzny może i owszem - zmienić WSZYSTKO - od koloru oczu, przez figurę, niedostatki cery a na tle kończąc. I obecnie są już takie programy, w których obrobione zdjęcie jest dla laika nie do odróżnienia od nie obrobionego - oczywiście gdyby obydwa leżały obok siebie to każdy by zauważył, że to jest oryginalne a to poprawione, ale mając tylko jedno - nie.
          I nie, odpowiednie ustawienie "modelki", dobre dobranie światła i ujęcia to NIE JEST kłamstwo - bo w TYM konkretnym świetle i pod TYM konkretnym kątem - ta osoba właśnie tak wygląda jak to zdjęcie uchwyciło. smile W przeciwieństwie do wszystkich "fotoszopów", które w przypadku obróbki zdjęć służą niemal wyłącznie zakłąmywaniu i upiększaniu.
    • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:14
      >gdzie, waszym zdaniem, konczy sie samoakceptacja a zaczyna szkodliwy przekaz i zaklinanie rzeczywistosci?

      na tym forum bardzo czesto smile
      kiedy ktoś pisze "nienawidzę ćwiczyć (ruszać się, uprawiać sport, picić, zmęczyć - wybierz dowolne), ale NA SZCZĘŚCIE NIE MUSZĘ, BO JESTEM SZCZUPŁA"
      • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:37
        kiedy ktoś pisze "nienawidzę ćwiczyć (ruszać się, uprawiać sport, picić, zmęczyć - wybierz dowolne), ale NA SZCZĘŚCIE NIE MUSZĘ, BO JESTEM SZCZUPŁA"

        big_grin no tak, takie stwierdzenia tez mnie rozwalaja. i jeszcze moje ulubione "na cos trzeba umrzec".
        tak, owszem, ale mozna pasc na zawal/wylew/watrobe w wieku powiedzmy 52 kiedy organizm nie wytrzyma dekad chlania, szlugow i golonek, a mozna kopnac w kalendarz po 90tce, zachowujac do konca wzgledna sprawnosc ciala i umyslu. roznica raptem 40 lat.
        tak wiem, sporo zalezy od genow na ktore nie mamy wplywu ale rownie duzo zmienia styl zycia i to, jak dbamy o siebie (o zdrowie, wyglad pozostawiam tu na dalszym planie.)
        • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:55
          Ale co cię obchodzi, jak i kiedy umrze jakiś obcy ci człowiek?
          • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:37
            to bylo off topic, wyrazam swoja opinie - dla mnie "na cos trzeba umrzec" to tekst na tym samym intrlektualnie poziomie co "jak suka nie da..." "ciaza byla niespodzianka choc nie zabezpieczalismy sie" czy nabijanie sie z facetow w rurkach.
      • zlababa35 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 15:07
        No, ale np. moja mama - z pokolenia, kiedy jakieś tam sporty na pewno nie były w modzie, a tym bardziej dla dorosłych kobiet: drobna, szczuplutka, na starość coraz szczuplejsza, całe życie rozmiar 36. Dieta - nie najlepsza.
        Są jeszcze predyspozycje genetyczne oprócz machania nogami. Żeby osiągnąć sylwetkę matki, musiałabym się skrajnie głodzić i pół dnia spędzać na bieżni.
    • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:16
      Powiesz osobie na wozku inwalidzkim,ktora twierdzi,ze zyje pelnia zycia,ze wcale tak nie jest i ze zaklina rzeczywistosc? Nie. A otylosc to tez kalectwo (nie wybor!).
    • butch_cassidy Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:32
      Szkodliwy jest np. Twój post, choćby dlatego że powielasz stereotyp "otyły, to sam sobie winien".
      Zaklinaniem rzeczywistości jest np. ton troski o zdrowie bliźnich - dziewczyny już Ci uświadomiły: to nie troska Tobą kieruje.
      Z samoakceptacją też chyba umiarkowanie dobrze, skoro tak wnikliwie przypatrujesz się innym?
      Może Ty im zwyczajnie zazdrościsz tej samoakceptacji przy niedoskonałych warunkach fizycznych, co? smile
      • kk345 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:52
        >Może Ty im zwyczajnie zazdrościsz tej samoakceptacji przy niedoskonałych warunkach fizycznych, co? smile
        No i tu dotknęłaś chyba sedna problemusmile
      • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:57
        Szkodliwy jest np. Twój post, choćby dlatego że powielasz stereotyp "otyły, to sam sobie winien".

        swietnie rozumiem ze ludzie chorobliwie tyja z roznych przyczyn. rozumiem tez ze sa rozne typy sylwetki, ze zmieniamy sie z wiekiem, ciaza, mamy rozna przemiane materii. rozumiem, ze dla jednej "160 centymetrowki" 70 kilo to nie problem, inna przy 56 pojdzie na diete by zejsc do 50 "dla samopoczucia". i pierwsza nie jest lepsza ani gorsza od drugiej.

        szkodliwe wydaje mi sie natomiast kiedy 160cmrowka o wadze 100kg wmawia sobie i otoczeniu, ze jest ok. to nie samoakceptacja, a oszukiwanie siebie i brak wyobrazni.
        szkodliwe jest to o rowniez tyle, o ile taka instagramowa "bogini" staje sie inspiracja dla 14latki z tendencja do tycia - kiedy dziewczyna ma jeszcze czas zeby zawalczyc (nie o figure modelki, a o pozostanie w zdrowym przedziale wagowym), od "bogini" plynie przekaz - olej ruch i zdrowe jedzenie, badz zayebista jak ja. przekaz moim zdaniem rownie popaprany, jak zachecanie dzieciakow do palenia i wciagania kresek.
        • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:00
          Szkodliwe to jest, jak rodzice 14-latki nie zajmują się nią tylko dają jej do łapki smartfona, żeby nie zawracała głowy i wychowuje ją internet.
        • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:02
          banksia napisała:

          > szkodliwe jest to o rowniez tyle, o ile taka instagramowa "bogini" staje sie in
          > spiracja dla 14latki z tendencja do tycia - kiedy dziewczyna ma jeszcze czas ze
          > by zawalczyc (nie o figure modelki, a o pozostanie w zdrowym przedziale wagowym
          > ), od "bogini" plynie przekaz - olej ruch i zdrowe jedzenie, badz zayebista jak
          > ja. przekaz moim zdaniem rownie popaprany, jak zachecanie dzieciakow do paleni
          > a i wciagania kresek.
          Wierzysz w to,ze "boginie xxl" maja na kogokolwiek szkodliwy wplyw, w tym sensie,ze ktokolwiek zechce pojsc ich droga? Ale tak serio? Nie, nikt nie zechce byc gruby bo zobaczy na instagramie szczesliwa otyla kobiete wink Tak samo jak nikt sobie nie utnie nogi zeby byc jak Jasiek Mela...
          • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:31
            "Nie, nikt nie zechce byc gruby bo zobaczy na instagramie szczesliwa otyla kobiete wink"

            pewnie nie, ale ktos kto juz jest gruby (lub na najlepszej drodze do chorobliwej nadwagi) moze, zamiast zadbac o zdrowie w pore, "zaakceptowac siebie" pod jej wplywem i kontynuowac zjazd po rowni pochylej.
        • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:03
          Tak, oczywiście, wszystko dla przyszłych pokoleń. Przestań już, bo nie umiesz maskować fałszywej troski.
        • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:06
          To trzeba pilnować rzeczonej 14-latki, żeby nie inspirowała się absurdami i gonić do sportu i tyle.
        • butch_cassidy Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:54
          banksia napisała:

          >
          > szkodliwe wydaje mi sie natomiast kiedy 160cmrowka o wadze 100kg wmawia sobie i
          > otoczeniu, ze jest ok. to nie samoakceptacja, a oszukiwanie siebie i brak wyob
          > razni.

          Czyli Ty, mocą swego autorytetu, decydujesz do jakiej wagi wolno czuć się szczęśliwym, a od jakiej już nie?
          Cudowne smile
          Mylę, że kobieta ważąca 100 kg przy 160 cm wzrostu doskonale wie, że nie jest to dobra waga, nawet jeśli nie może czy nie potrafi jej obniżyć. Jednak jeśli mimo to umie znaleźć swoje szczęście i zainspirować innych, to brawo dla niej!
          A Tobie nic do tego - powtarzasz się w kolejnych wpisach, nic nowego nie wnosząc do dyskusji...

          > szkodliwe jest to o rowni
          ez tyle, o ile taka instagramowa "bogini" staje sie in
          > spiracja dla 14latki z tendencja do tycia
          big_grin

          - kiedy dziewczyna ma jeszcze czas ze
          > by zawalczyc (nie o figure modelki, a o pozostanie w zdrowym przedziale wagowym
          Tylko że 14-latka taką fałszywą Twoją troskę odbierze po prostu jako krytykę - skądinąd słusznie. To właśnie może być źródło zaburzeń odżywiania!!! I dziewczyny Ci dobrze napisały - o nastolatki mają dbać rodzice, którzy je znają, a nie obcy nick z netu, która już wie, że ta czy tamta dziewczynka ma "tendencję do tycia" (!) i jak z całą pewnością to się skończy. Co za kretynizm w ogóle zwracać uwagę na figurę obcych dzieci w tym wieku! To z własnymi trzeba być mega-ostrożną, bo łatwo bardziej zaszkodzić niż pomóc. Tak, to takie wpisy jak Twój są szkodliwe dla dzieci!

          > ), od "bogini" plynie przekaz - olej ruch i zdrowe jedzenie, badz zayebista jak
          > ja.
          A jaki przekaz płynie od Ciebie?
    • milka_milka Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:43
      Pewnie zostanę zjedzona żywcem, ale jako osoba od wielu lat walcząca najpierw z otyłością, teraz już z nadwagą, a przecież kiedyś szczupła, jestem zdania, że to nie jest samoakceptacja a zaklinanie rzeczywistości. Tworzenie jej tak, aby pomóc sobie psychicznie. Mechanizm dość zrozumiały, każdy chce mieć swoją strefę komfortu, czuć się dobrze w swoim życiu i ze sobą, ale z prawdziwą samoakceptacją to chyba nie ma wiele wspólnego. Wg. mnie samoakceptacja to coś, to pozwala stwierdzić "jestem dla siebie wystarczająco dobry i nie chcę się zmieniać". Jeśli zaś człowiek dąży do zmian w jakimś obszarze swojego życia/ciała, to znaczy, że ich nie akceptuje.
      Ja nie oceniam ludzi otyłych/grubych. Wiem, ze powstawaniem nadwagi rządzą różne mechanizmy, nie zawsze w 100% zależne od woli człowieka. Ja tylko nie mogę uwierzyć (a może tylko ja tak mam?), że są wśród nich tacy, którzy rzeczywiście akceptują siebie w 100% i nie marzą o zrzuceniu nadprogramowych kilogramów.
      • verdana Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:48
        Cóż, znam kilka takich osób. I widzę, ze sa o wiele szczęśliwsze niż ja, która robi wszystko, aby nie przytyć, dostaje histerii na widok dodatkowego kilograma na wadze, ma wyrzuty sumienia po zjedzeniu każdego ciastka (a jeść lubię). I dodatkowo nie akceptuje swojego wyglądu, bo jakże można zaakceptować nadwagę? Z dwojga złego wolałabym się nie akceptować i być nieszczęśliwa nie dodając do tego wyrzutów sumienia i bezustannego myślenia, że jem za dużo.
        • milka_milka Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 13:20
          Przepraszam, Verdano, ale szczęśliwy i akceptujący siebie naprawdę gruby człowiek jest jak Yeti. Wszyscy o nim słyszeli, a nikt nie widział.
          • verdana Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 13:22
            Cóż, ja widziałam. I co więcej wiem, że nie udaje.
      • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 09:58
        milka_milka napisała:

        Ja tylko nie mogę uw
        > ierzyć (a może tylko ja tak mam?), że są wśród nich tacy, którzy rzeczywiście a
        > kceptują siebie w 100% i nie marzą o zrzuceniu nadprogramowych kilogramów.
        Ja wierze,ze sa tacy (bo ludzie bywaja dziwni), ale to jest jakis nikly promil wszystkich otylych.
      • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:01
        A wierzysz, że ludzie z niedowagą nie chcą przytyć?
        • milka_milka Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:03
          Tak, bo niedowaga jest modna i do pewnych granic (nie piszę o skrajnej czy anoreksji) akceptowana, a wręcz pochwalana i odbierana pozytywnie.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:07
            I nikt się nie troszczy o zdrowie tych biednych chudzinek? Czyli jednak nie o zdrowie chodzi tylko o bol tylnej części ciała, że ktoś gruby śmie się nie podporządkowywać kanonom
            • milka_milka Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:15
              Zupełnie nie o to. Nie zrozumiałaś nic z tego, co napisałam.
            • nuta15 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:16
              A co myślicie o tej reklamie, śmieszna czy wzbudzająca refleksję, a może jedno i drugie? www.youtube.com/watch?v=R3EkfTZwoUA
              • butch_cassidy Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:57
                Głupia.
        • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:12
          jem.gluten.i.cukier napisał(a):

          wierzysz, że ludzie z niedowagą nie chcą przytyć?
          No ale zaraz...niedowaga nie jest drugim biegunem otylosci, tylko nadwagi. Wierze,ze ktos z niedowaga moze sie sobie podobac, tak jak wierze,ze ktos z nadwaga moze byc zadowolony ze swojego ciala (jesli wyglada np jak Ewa Farna). Ale nikt zdrowy psychicznie nie chce wygladac jak wiezien obozu koncentracyjnego (i miec zwiazanych z tym problemow zdrowotnych) i nikt zdrowy psychicznie nie chce byc otyly.
          • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:16
            nikt zdrowy psychicznie nie chce wygladac jak wiezien obozu koncentracyjnego
            i dlatego lansowanie gdziekolwiek Anji Rubik jest szkodliwe.
            • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:22
              Tak, chorobliwa chudosc tzw normalnych modelek jest szkodliwa spolecznie wg mnie. Inaczej by to wygladalo, gdyby na wybiegach byly panie we wszystkich rozmiarach, nawet tych niezdrowych,ale w rownych proporcjach. Rozumiem,ze watkodajka obawia sie,ze obok szkodliwego kultu chudosci, wyrosnie nam szkodliwy kult otylosci. Moim zdaniem nie ma na to szans.
              • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:25
                (Nawiasem mowiac, Rubik nie wyglada jak z obozu. Jest chuda, ma patykowate nogi, ale to nie jest kobieta, ktora wyglada na umierajaca z glodu.)
                • triss_merigold6 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:37
                  Wygląda. Ma zapadnięte policzki z wychudzenia, wytrzeszcz oczu, zapadniętą klatkę piersiową.
                  • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 12:54
                    Nie ma zapadnietej klatki piersiowej, tylko calkiem ladny, maly biust. Zapadniete policzki to taki typ urody. Renulka Wojewodzkiego tez jest chuda i dluga a nie wyglada na zaglodzona. Ja pisze o WYCHUDZENIU- widzialas kiedys chorego, wychudzonego czlowieka? Rubik ma bardzo specyficzna urode, ktora tylko na niektorych zdjeciach sprawia upiorne, kosciotrupie wrazenie. Ale wychudzona nie jest.
                    • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 21:44
                      No własnie, Rubik ma chudą twarz, ale ciało bardzo szczupłe, lecz nie wychudzone.
    • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 10:55
      Może ktoś już to niżej napisał: Osoby otyłe, mocno otyłe, zazwyczaj nie akceptują siebie, nie kochają, niektórzy się nawet nienawidzą, więc nie musisz się obawiać, że od pozytywnego przekazu palma im odbije. Ten pozytywny przekaz może pomóc im schudnąć, bo jeśli zaakceptują siebie takie, jakie są teraz, to będą miały motywację, żeby się o siebie zatroszczyć.
      A w to Banksiu, że szczerze martwisz się o zdrowie osób, których nawet nie znasz, nie wierzę.
      • ichi51e Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:07
        Dokladnie. Przyklady ludzi ktorzy chudna pokazuje ze najpierw trzeba byc dla siebie dobrym zaakceptowac sie zrozumiec ze „ja” to cos niezaleznego od wygladu i dopiero wtedy kilogramy leca. A nie „bede siebie lubic jak juz bede idealna”
      • zlababa35 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 15:08
        Bingo big_grin.
    • kropkacom Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 11:09
      Lepiej akceptować siebie jakim się jest niż na odwrót. Możesz mi wierzyć na słowo.
    • banksia a co do mojej "falszywej troski" 13.10.17, 12:46
      ktora wiele z Was mi zarzuca - spiesze wyjasnic.

      moj "problem" polega na tym, ze odnosze wrazenie, iz trend ten zmierza w kierunku sytuacji, kiedy juz w ogole nie wolno bedzie mowic o zbyt wysokiej wadze ciala w kontekscie zdrowotnym. (zastanawiajace, jestem przekonana ze z drugiej strony anorektyczki bez zmian beda zamykane w szpitalach.)
      mysle o sytuacji kiedy lekarz nie bedzie chcial poruszac tego tematu w obawie orzed oskarzeniem o atak osobisty, dyskryminacje, nieprofesjonalnosc itp.
      mowie to ja, banksia, lewaczka i feministka nienawidzaca moralizowania i dyskryminacji we wszelkich jej przejawach.

      idac tym tropem, czy bedziemy musieli uznac, ze nie mozna zdagnozowac ani zalecic leczenia nikomu, kto w duzej mierze sam sobie szkodzi?
      alkoholizm jako wybor stylu zycia? samookaleczanie jako hobby? paczka fajek dziennie jako sposob na wyrazenie siebie? - tyle, ze powyzsze przyklady nie lansuja sie w internetach na ta skale, co 100kilowe boginie.

      Podsumowujac - widze problem w normalizacji zjawiska i sprowadzaniu wiedzy o tym, co dla naszych cial jest dobre, a co szkodliwe do "kwestii wyboru" oraz prezentowanie swojej powaznej i widocznej choroby w internetach na fotkach i z przekazem "caly swiat i medycyna nie maja racji - to oni maja problem a nie ja, ja jestem zayebista" - oraz w tym, jaki tego typu tresci beda z czasem mialy wplyw na zmiany w swiadomosci spolecznej.
      • banksia Re: a co do mojej "falszywej troski" 13.10.17, 12:54
        dodam jeszcze, ze to sa trudne kwestie i nie ma tu jasnych odpowiedzi - gdzie dla naszej 160cm pani konczy sie kraglosc a zaczyna chorobliwa otylosc? gdzie konczy sie smuklosc i delikatnosc a zaczyna powazne niedozywienie? jak wyznaczyc ta granice?

        i czy fakt, ze nie mamy gotowych odpowiedzi oznacza ze nie warto na ten temat rozmawiac?
        • kropkacom Re: a co do mojej "falszywej troski" 13.10.17, 12:58
          Są jasne odpowiedzi. Przynajmniej tak zwani specjaliści je mają.
      • kropkacom Re: a co do mojej "falszywej troski" 13.10.17, 12:55
        Nie znam lekarza, który nie powie: waży pan/pani za dużo. Zwłaszcza kiedy zdrowie nawala. Jednak to nie to samo co nazywać pacjenta świnią, leniem i tak dalej.
      • miss_fahrenheit Re: a co do mojej "falszywej troski" 13.10.17, 14:37
        banksia napisała:

        > moj "problem" polega na tym, ze odnosze wrazenie, iz trend ten zmierza w kierunku sytuacji, kiedy juz w ogole nie wolno bedzie mowic o zbyt wysokiej wadze ciala w kontekscie zdrowotnym.

        > mysle o sytuacji kiedy lekarz nie bedzie chcial poruszac tego tematu w obawie przed oskarzeniem o atak osobisty, dyskryminacje, nieprofesjonalnosc itp.

        Sądzę, że skoro długoletnia "moda" na czasem przesadną chudość nie miała wpływu na diagnozowanie anoreksji przez lekarzy, to odwrotny trend też na tych lekarzy nie wpłynie.
      • lady-z-gaga Re: a co do mojej "falszywej troski" 13.10.17, 20:04
        >Podsumowujac - widze problem w normalizacji zjawiska i sprowadzaniu wiedzy o tym, co dla naszych cial jest dobre, a co szkodliwe do "kwestii wyboru" oraz prezentowanie swojej powaznej i widocznej choroby w internetach na fotkach i z przekazem "caly swiat i medycyna nie maja racji - to oni maja problem a nie ja, ja jestem zayebista" - oraz w tym, jaki tego typu tresci beda z czasem mialy wplyw na zmiany w swiadomosci spolecznej.

        A ja widzę problem w tym, że nie masz w rzeczywistości pojęcia, czym jest ruch body positivity, nie poczytałaś na ten temat, za to obejrzałas trochę zdjęć z głupawymi komentarzami, na jakichś odmóżdżających stronach w necie albo w tzw babskich gazetkach. Walisz stereotypami, aż miło. A wszystko pięknie polane fałszywym sosem z okrągłych zdań, mających sugerowac przyzwoity poziom wypowiedzi.
        Serdecznie polecam uzupełnic luki w wiedzy. Podsuwam Ci ( i nie tylko Tobie, wszystkim się przyda) znakomity tekst, wyjaśniający zjawisko.

        www.galantalala.pl/promowanie-otylosci-poradnik-dla-idiotow/
    • babcia.stefa Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 13:03
      A zdrowie innych ludzi jest Twoim problemem gdyż ponieważ?
      • verdana Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 13:15
        Jest jeszcze jeden problem, o którym się prawie nie mówi, bowiem bardzo dużo zarabia się na jego ukrywaniu. Znam naprawdę ogromną ilość osób, które sie odchudzały i schudły. Znam tylko jedną osobę, która schudła trwale (czyli jest nadal szczuplejsza po 10 latach). Wszystkie pozostałe wcześniej czy później wracały - z różnych powodów- do swojej wagi wyjściowej. Co oznacza , po prostu, ze mówimy osobom grubym "Nie macie prawa tego zaakceptować. Waszym zadaniem jest żyć ze świadomością, ze wasz wygląd jest nieakceptowalny. I tylko to jest słuszne, jesli nie jesteście nieszczęśliwi, to jesteście lekkomyślni"
        • turzyca Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 15:55
          >Znam naprawdę ogromną ilość osób, które sie odchudzały i schudły. Znam tylko jedną osobę, która schudła trwale (czyli jest nadal szczuplejsza po 10 latach).

          A z tym wiążą się kolejne problemy:
          - gwałtowne wahania wagi są zdrowotnie mniej korzystne niż stała, także wysoka, waga,
          - po takim odbiciu często ląduje się przy wyższej wadze niż waga wyjściowa czyli paradoksalnie odchudzanie częściej prowadzi do utycia niż schudnięcia,
          - ludzie, których motywacją do ruchu jest dbanie o swoje ciało a nie walka z nim statystycznie ruszają się więcej i długofalowo częściej tracą wagę niż osoby skoncentrowane na odchudzaniu. Przy okazji mają też lepszą proporcję mięśnie/tłuszcz i ogólnie są w lepszym stanie, mają lepsze wyniki badań itd
      • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 13:23
        Poniewaz jako humanistke o szerokich zainteresowaniach, ciekawi mnie ten temat z pogranicza kultury, socjologii, medycyny, feminizmu i mediow. Pasjonuje mnie sledzenie zmian w swiadomosci spolecznej i dyskursie publicznym dotyczacych etyki i estetyki cielesnosci w dobie intersekcjonalnego feminizmu i polityki tozsamosci. Pomoglam?
        • babcia.stefa Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 14:19
          Nie, gdyż ponieważ kłamiesz.

          Wszystkie te rozkminy, jak je obrać jak cebulę, sprowadzają się do jednego: "osoby otyłe są odrażające i jak one śmią psuć mi walory estetyczne krajobrazu".
          • banksia Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 22:12
            A teraz udowodnij ze klamie. Smialo big_grin
        • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 14:33
          Ale jednak symptomatyczne, że grube kobiety tak Cię "martwią". O zdrowie pań, które poprawiają sobie urodę chirurgiczne również się tak "troszczysz"? To dopiero może szkodzić zdrowiu, ze zgonem włącznie.
        • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 20:14
          > Pasjonuje mnie sledzenie zmian w swiadomosci spolecznej i dyskursie publicznym dotyczacych etyki i estetyki cielesnosci w dobie intersekcjonalnego feminizmu i polityki tozsamosci

          idź tym tropem i przyjrzyj się własnej świadomości - a najlepiej od niej zacznij wink


    • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 13.10.17, 19:08
      Tak czytam ten wątek i niektórzy chyba nie odróżniają samoakceptacji i niepogrążania się w depresji z powodu otyłości, od gloryfikowania otyłości i lansowania tezy, że jest piękna. W ogóle śmieszy mnie ten pie...c, że wszystko musi być uznawane piękne, a jak nie to znaczy, że są kompleksy.
      • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 10:25
        Przepraszam bardzo, piszesz piramidalne bzdury. To jest brak zrozumienia na poziomie podstawowym, Ciebie bym akurat o to nie posądzała. Nikt nie lansuje tezy, że otyłośc jest piękna, ale że kobiety moga być piękne POMIMO otyłości. Ponieważ one nie chcą, aby piękno było definiowane przez pryzmat wagi, tylko i wyłącznie. Kobieta w dużym rozmiarze ma prawo czuć się atrakcyjnie, bo ma piękne włosy, twarz, oczy, lub po prostu czar osobisty. Albo zwyczajnie przepełnia ja energia i radośc życia, dzięki czemu czuje się dobrze. A jak się czuje dobrze ze sobą, to ma ochote fajnie się ubrać, zrobić włosy, makijaż, zadbac o siebie, w tym również o swoje ciało. Te ogromne modelki, ktore na swojej otyłości robią karierę, to tylko margines i nie warto budowac na tym żadnych teorii. Cała rzesza przeciętnych, anonimowych kobiet, chciałaby schudnąć, ale w świetle obecnej wiedzy wszyscy chyba wiemy, że to nie jest proste (tzn proste nie jest zmniejszenie rozmiaru i utrzymanie go, bo samo schudnięcie na chwilę to żaden wyczyn).
        Słowo "piękna" jest na tyle subiektywne, nawet w odniesieniu do wzorcowego BMI, że i wobec grubszych kobiet należy je traktować jako przenośnię. Nikomu nie przeszkadza, kiedy "czuję się piękna" mowi osoba szczupła, ale o mocno kontrowersyjnej powierzchowności. Dlaczego tak Cię boli, że grubaski chcę tak o sobie myśleć?
        • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 10:50
          Nie, otyła kobieta nie jest piękna, tak jak kobieta chuda i brzydka - surprise - nie jest piękna. Oczywiście, mogą czuć się pięknymi, ja mając 160 cm wzrostu mogę czuć się wysoką, urojenia nie są zakazane. Że mogą mieć piękne włosy czy oczy? Super! Tylko czemu pokazują d... a nie gęstą czuprynę czy zmysłowe, kocie oko? Czemu nie mówią mam piękne włosy, tylko jestem piękna? Czemu wreszcie kobiety z lichymi włosami nie twierdzą, ze ich trzy włoski na krzyż są tak samo fajne jak gęste pukle? Na zasadzie jak kobiety grube niby są tak samo zgrabne jak szczupłe?
          Pisałam też o tym, skąd w ogóle taki obowiązek czucia się piękną? Dlaczego żeby polubić siebie i czuć się dobrze ze sobą, trzeba wbić sobie do głowy, że jest się piękną i że otyłe ciało jest seksi? Nie można lubić siebie ze świadomością, że jest się grubą, jeśli się jest i przeciętną z wyglądu? To jest nadal kręcenie się wokół kobiecego tyłka i wmawianie kobietom, że samoakceptację powinny definiować przez fizyczność. Tylko tym razem nie "zrób wszystko, żeby zbliżyć się do ideału" tylko "nieważne, jak wyglądasz, i tak jesteś piękna i seksi, pisz i mów o tym tyle, aż ty i otoczenie w to uwierzycie - wtedy możesz poczuć się dobrze". Czekam na akcję: jestem przeciętna, jak większość ludzi, i co z tego? Czy też: jestem gruba (gruba, nie krągła czy plus size) i to moja sprawa, nie muszę wciskać ciała w bikini, żebyście wszyscy to zobaczyli i dawali nieszczere lajki.
          Niech kobiety przestaną wreszcie robić oręż ze swojej fizyczności tylko zaczną do niej podchodzić tak, jak faceci.* Bo niby tyle zrozumienia dla Wellmann w wymianie uprzejmości z Chodakowską, ale okazuje się, że d... jednak trzeba pokazać, tylko lepiej grubą niż wysportowaną.

          * Czy faceci, tak na serio, robią takie akcje? No właśnie.
          cdn.funnyisms.com/8739913d-b8f2-4273-bd1a-7490056e127e.jpg
          • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:04
            > Nie można lubić siebie ze świadomością, że jest się grubą, jeśli się jest i przeciętną z wyglądu? T

            Jedno drugiego nie wyklucza. Myślisz, że jak kobieta czuje się piękna, to automatycznie czuje się szczupła? w takim razie przemawiają przez Ciebie zwykłe uprzedzenia i niepotrzebnie silisz się na pseudo psychologiczne rozkminy, bo jesteś w tej dziedzinie analfabetką.
            ja też pobawię się w psychologa - widzę dwie możliwości:
            albo jestes bardzo atrakcyjna i skręca Cię na myśl, że ktoś rości sobie prawo do dobrego samopoczucia, ktore przeciez tylko Tobie się nalezy
            albo jesteś nieatrakcyjna i zazdrościsz innym, że potrafią cieszyć się życiem mimo niedoskonałości, bo Ty tego zapełnie nie potrafisz
            Uderzanie w feministyczny ton, że niby czemu pokazywać tyłki i zajmować się fizycznością, brzmi wyjątkowo fałszywie w twoim wykonaniu, w świetle tego, jak piszesz o innych kobietach.
            • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:06
              PS mam nadzieję, że nigdy nie będziesz wychowywać córki
            • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:20
              A ja widzę jedną możliwość, gdzieś cię zabolało i dlatego nie umiesz odnieść się merytorycznie. Do tego jedziesz personalnie na poziomie zaledwie oczko wyżej od forumowych jędz. Bardzo feministycznie i bardzo ładnie piszesz o kobietach i do kobiet. suspicious Mam nadzieję, że jeśli ty wychowujesz córkę, to ma ona także inne wzorce. Bo jeśli nie ma, to nauczy się, że żeby akceptować siebie, musi dostać głaski od otoczenia.
              • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:33
                Był jakiś czas temu program w tvn24, a w którym dziennikarka rozmawiała z kilkoma gimnazjalistkami. Wszystkie jak jeden mąż twierdziły, że są brzydkie i grube. Pokazano im m.in. zdjęcie tej dziennikarki bez retuszu i po obróbce w photoshopie. Młode dziewczęta nie tyle potrzebują głasków, żeby zaakceptować siebie (te do nich i tak nie docierają, bo one wiedzą lepiej jak bardzo są brzydkie i grube) tylko realizmu w wirtualnym świecie, w którym non stop przecież przebywają. Jeśli w tym świecie wszystko jest piękne, szczupłe, gładkie, bez jednej skazy to przez porównanie świat realny jest obrzydliwy. Tylko przecież ani jedno, ani drugie nie jest prawdą.
                • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:50
                  To może niech młode dziewczyny wychyla nosy ze smartfona i zobaczą, że w czymś takim, co nazywa się realem, ludzie są różni i wyglądają rożnie. A nie marketing wciska im wyphotosopowane grubaski z nakazem czucia się seksi. W ten sposób nastolatki nadal uczestniczą w wyścigu, tylko zasady rozpisano nieco inaczej. Aha, kiedy byłam nastolatką, to też z koleżankami uważałyśmy, że jesteśmy brzydkie i grube, a to było przed erą photoshopa i mediów społecznościowych. Te, które miały dobry background w domu, wyrosły z tego.
                  • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:58
                    Tia, niech wychylą, niech schudną. Zrób manifest i zobacz jaki będzie odzew. Ja, w przeciwieństwie do Ciebie mam córkę, znam wiele nastolatków i niestety, muszę Cię zmartwić, prosta recepta Reginy nie ma do nich zastosowania.
                    Poza tym w ogóle nie odniosłaś się do tego, co wkleiła Lady, a co jest bardzo istotne.
                    Dlaczego odmawiasz osobom otyłym prawa do dobrego samopoczucia i życia bez lęku?
                    • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:05
                      Yyy, że co? Porównujesz sugestię, żeby nastolatki zaczęły żyć również w realnym świecie, do sugerowania im schudnięcia? Ok...
                      Przecież fefnaście razy pytałam, dlaczego nie można mieć dobrego poczucia nieskorelowanego z wyglądem? Tzn. kobiety nie mogą, facetom to lotto. Dlaczego nie można mieć dobrego samopoczucia uznając, że jestem gruba, ale nie zamierzam się ciąć z tego powodu, tylko trzeba afirmować swoja otyłość? Ktoś odpowie, czy za trudne?
                      • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:28
                        To jest bardzo łatwe: bo otoczenie ocenia. Pod nosem, w myślach i głośno. Głośno werbalnie, na fejsie, na ista, we wszelakich artykułach promujących zdrowie. Ostatnio Ania Lewandowska, guru niektórych ematek orzekła, że im bardziej chudniesz, tym bardziej jesteś ...sobąuncertain
                        Dalej, młodzi chłopcy i starsi panowie, nie mają żadnych skrupułów, żeby komentować wygląd przechodzących obok dziewczyn. Mówią bardzo głośno: ale wieeelka dupa!, Ty, mała, masz krzywe nogi! O, ta fajna, ale nie moje gabaryty (to ostatnie usłyszałam osobiście od miejscowego zasuszonego żula). To samo robią miejscowe gwiazdeczki. Upolują sobie zakompleksioną grubaskę i znęcają się nad nią dla zabawy.
                        Sądzisz, że będąc BOMBARDOWANYM zewsząd przekazem, że jesteś do niczego, bo masz w talii za dużo, albo za krótkie nogi, przekazem, od którego nie sposób się odciąć, bo nawet jak wyłączysz media, to wystarczy wyjść na podwórko, żeby usłyszeć jak wyglądasz, można mieć dobre samopoczucie???
                        Serio uważasz, że nastolatka ma już tak doskonale wykształcone poczucie własnej wartości, że bez problemu może się odciąć od wszechobecnych przekazów?
                        Próbowałaś kiedykolwiek przekonać otoczenie, że liczy się to, co jest wewnątrz? Jaki człowiek jest, a nie jak wygląda? I co? Dali się przekonać?
                        Jest taka akcja w ogóle? Czy ktokolwiek propaguje cnoty charakteru? Wewnętrzne piękno?
                        Facetom jest lotto jak wyglądają, bo jest ogólny społeczny przekaz: facet może być niewiele piękniejszy od diabła. No to się panowie dostosowują. Zobacz jak się starają, jeden bardziej zaniedbany od drugiego. Nikt od nich nie wymaga bycia pięknym.
                        • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 13:51
                          Ale ja to wszystko wiem. Pytanie dlaczego lekarstwem ma być afirmowanie cech wyglądu niemieszczących się w tzw. kanonach, zamiast wzmacniania poczucia własnej wartości nieskorelowanego z tym, czy otoczenie akceptuje moją grubą dupę/małe cycki/duży nos itp. Zamiast wyrabiania w sobie AUTENTYCZNEJ pewności siebie oraz odwagi, żeby odpowiedzieć żulowi ripostą wujka Staszka, jest dążenie do tego, żeby żul również moją grubą dupę/małe cycki/duży nos uznał za atrakcyjne. Żul tutaj występuje jako żul oraz jako uosobienie społeczeństwa, żeby nie było. Do tego dochodzi urabianie marketingowe, bo koncerny odkryły, że na głaskaniu po głowach i postawie "my cie rozumiemy" zarobią więcej niż na pokazywaniu 14-letnich modelek w rozmiarze XS. W efekcie wychodzi z tego parodia, obśmiewana jak na obrazku, który zalinkowałam.
                          • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 15:20
                            Wyrabianie w sobie autentycznej pewności siebie jest skorelowane z wiekiem i z rozwijaniem/poznawaniem siebie. Samo nie przychodzi.
                            Znasz prawo wahadła? Pewnie nie, bo chyba sama je wymyśliłam. Otóż jeśli jest coś, jakaś cecha, zachowanie, którego kategorycznie nie chcesz mieć (bo mama tak miałasmile) to zazwyczaj w swoim zachowaniu najpierw osiągasz przeciwny biegun, czyli wahadło wychyla się w drugą stronę. Dopiero samoświadomość i jakaś tam praca nad sobą (nie znoszę tego określenia, ale nie znam innego) może spowodować osiągnięcie równowagi.
                            Może dlatego po latach promowania anorektyczek zaczyna się promować grubaski. Miejmy nadzieję, że przyjdzie taki czas, w którym wahadło osiągnie względną równowagę.
                            • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 15:21
                              Inna sprawa, że na świecie ludzi otyłych jest coraz więcej i branża modowa nie może już tego ignorować.
                          • black_halo Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 20:29
                            A kto ustala te kanony? Ty? Nie, za czasow Rubensa chuda laska byla uznawana za ciezko chora i nieatracyjna, z mala szansa na zamazpojscie. Byly czasy kiedy kobieta niewybielona olowianym pudrem tez byla kanonem piekna i wtedy kazda, ktora musnal promien slonca byla uznawana za brzydka. Byly czasy, w ktorych kobiety sciskaly sie gorsetami bardzo sobie szkodzac na zdrowie i nikogo to nie obchodzilo. Byly czasy, kiedy kobietom krepowano stopy zeby za duze nie urosly bo taki byl kanon piekna. Wiec normalne stopy byly uznawane za niemieszczace sie w kanonie.

                            Masz jakies problemy ze soba bo uwazasz, ze body positivity promuje otylosc. Otoz wyobraz sobie, ze nikt, nawet osoby grube, nie mysla patrzac na otyla modelke, ze powinny sie takie stac. Niktpo obejrzeniu takiej seji zdjeciowej nie idzie do maca najesc sie hamburgerow. Nie, body positivity po prostu daje wsparcie wszystkim, ktorzy nie przystaja do aktualnego kanonu piekna. Kanony zas maja to do siebie, ze sie zmieniaja. To, ze dzisiaj do tego kanonu pasujesz to nie oznacza, ze jutro tez bedziesz. Mozliwe, ze sie boisz, ze nagle grube i otyle stanie sie kanonem i dlatego tak ujadasz na forum. Masz racje, jest czego sie bac albowiem ludzie z nadwaga i otyli stanowia juz ponad 50% spoleczenstwa. Nie ma szans traktowac tej grupy jako mniejszosci, zauwazyly to juz marki odziezowe. Ostatnia zauwazylam, ze calkiem fajna linie plus size ma H&M, sporo ciuchow oferuja juz w poszerzonej rozmiarowce. Zdaje sie, ze ktos wrszcie zauwazyl, ze wykluczajac klinetow ponad standarowe 42/44, traca potezne zyski. Podobnie Esprit wypuscil pare sztuk plussizowej odziezy Mango ma linie Violeta. Nie mowie juz nawet o wiekszosci brytyjskich marek, ktore posiadaja zazwyczaj pelna rozmiarowke od 30 do 64 czesto.
                            • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 18:01
                              > Masz jakies problemy ze soba bo uwazasz, ze body positivity promuje otylosc.

                              A gdzie tu korelacja? Tzn. oprócz tego, że w twojej głowie.

                              > Mozliwe, ze sie boisz, ze nagle grube i otyle stanie sie kanonem i dlatego tak ujadasz na forum.

                              Oj tam, oj tam. Zawsze mogę przestać się ruszać, jeść trzy razy tyle, co wynosi moje zapotrzebowanie i nawet 300 metrów do sklepu podjeżdżać samochodem - może wtedy uda mi się dobić do tego wspaniałego kanonu. Bo jak wiadomo w szczupłej, wysportowanej sylwetce chodzi o to, żeby wpisać się w kanon. Nie o to, żeby samej mieć satysfakcję, że patrząc w lustro widzi się płaski brzuch zamiast nieestetycznego sadła, nie o to, żeby dzięki ćwiczeniom czuć się lepiej psychicznie i fizycznie, czego ubocznym efektem jest fajne ciało, nie o to, żeby wbiegać na czwarte piętro bez zadyszki i być w świetnej formie. Kuźwa, to naprawdę smutne, jak niektóre kobiety ustawiają sobie życie bo facet, bo oczekiwania społeczne, bo kanony. A swojego zdania i własnego pomyślunku nie mają.

                              > Masz racje, jest czego sie bac albowiem ludzie z nadwaga i otyli stanowia juz ponad 50%
                              > spoleczenstwa.

                              Sugerujesz, że szykuje się "dobra zmiana", hehe? Fakt, "bać się" jest tu adekwatnym określeniem. Może za 100 lat społeczeństwo zamieni się w galaretowate substancje niczym z horroru "Blob", fizycznie i umysłowo. Po czym ludzkość wyginie i planeta odetchnie z ulgą.
                              Pees. Zdaje się, że do najszczuplejszych nie należysz, więc jesteś jakby nieobiektywna. suspicious
                              • black_halo Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 18:24
                                > A gdzie tu korelacja? Tzn. oprócz tego, że w twojej głowie.

                                Korelacja jest taka, ze dla Ciebie body positivity to promowanie otylosci a tak nie jest. Tylko osoba, ktora ma jakis problem ze soba moze myslec, ze jak ktos sie dobrze ze soba czuje to znaczy, ze woli byc gruby niz szczuply, chory zamiast zdrowy, brzydki zamiast ladny.

                                > Oj tam, oj tam. Zawsze mogę przestać się ruszać, jeść trzy razy tyle, co wynosi
                                > moje zapotrzebowanie i nawet 300 metrów do sklepu podjeżdżać samochodem - może
                                > wtedy uda mi się dobić do tego wspaniałego kanonu.

                                Ale bycie grubym nie jest kanonem. Atualnie kanonem jest bardzo szczupla sylwetka, dodatkowa przerobiona fotoszopem. Nie wiem czy zauwazylas ale w reklamie maszynek do golenia wystepuja kobiety, ktore gola nogi bez jednego wloska. W reklamie kremu na cellulit wystepuja kobiety bez najmniejszej grudki, nierownosci, wloska, pajaczka. Maja idealne, blyszczace nogi. Tak wyglada wlasnie kanon, wmawia sie ludziom, ze to jest piekne. L'Oreal reklamuje stara Jane Fonda, zrobiona tak, ze wyglada ze trzydziesci lat mlodziej. Nagle sie okazuje, ze kobieta w wieku 75 lat powinna wygladac na maks 50 a jak nie wyglada to nazywaja sie ja brzydka.

                                Bo jak wiadomo w szczupłej,
                                > wysportowanej sylwetce chodzi o to, żeby wpisać się w kanon. Nie o to, żeby sa
                                > mej mieć satysfakcję, że patrząc w lustro widzi się płaski brzuch zamiast niees
                                > tetycznego sadła, nie o to, żeby dzięki ćwiczeniom czuć się lepiej psychicznie
                                > i fizycznie, czego ubocznym efektem jest fajne ciało, nie o to, żeby wbiegać na
                                > czwarte piętro bez zadyszki i być w świetnej formie. Kuźwa, to naprawdę smutne
                                > , jak niektóre kobiety ustawiają sobie życie bo facet, bo oczekiwania społeczne
                                > , bo kanony. A swojego zdania i własnego pomyślunku nie mają.

                                Ale czy ktos Ci zabrania cwiczyc? Nie. Czy ktos Ci zabrania byc szczupla? Nie. Czy ktos Ci odgornie nakazal przytyc, ze dopasowac sie do kanonu?

                                Co bys zrobila gdyby dzisiaj zmienil sie kanon piekna i od dzisiaj grube zostalo odgornie nazwane pieknym a szczuple brzydkiem. Polecam Ci te cwiczenie umyslowe. Od dzisiaj mowi sie o Tobie per brzydka, jak chcesz byc ladna to powinnas przytyc minimum 20 kilo i sapac przy wejsciu na pierwsze pietro. Co robisz?

                                > Sugerujesz, że szykuje się "dobra zmiana", hehe? Fakt, "bać się" jest tu adekwa
                                > tnym określeniem. Może za 100 lat społeczeństwo zamieni się w galaretowate subs
                                > tancje niczym z horroru "Blob", fizycznie i umysłowo. Po czym ludzkość wyginie
                                > i planeta odetchnie z ulgą.
                                > Pees. Zdaje się, że do najszczuplejszych nie należysz, więc jesteś jakby nieobi
                                > ektywna. suspicious

                                Natura zawsze znajdzie sposob na przetrwanie gaturnku, chyba, ze uzna, ze dany gatunek jest juz niepotrzebny.

                                Ty jako szczupla, ktora mus na swoj chudy tylek zasuwac na silowni i byc na diecie tez nie jestes obiektywna, tylko musisz sobie racjonalizowac.
                                • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 18:30
                                  Dla ciebie jedzenie tyle, ile wynosi zapotrzebowanie organizmu, a nie trzy razy więcej, to "bycie na diecie"? No to chyba zdiagnozowałam przyczynę twojej nadwagi/otyłości. wink Nie muszę zasuwać na siłowni na szczupły tyłek, bo szczupły był zawsze, ale na jędrny - owszem. Taka różnica. Niestety, nie rozumiesz o czym piszę, bo nie umiesz wyjść poza bycie ocenianą i myślenie kryteriami narzucanymi przez otoczenie. Przykre. Lecę na tańce, a tobie życzę smacznego. wink
                                  • black_halo Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 18:45
                                    Ale o czym my w ogole dyskutujemy?

                                    Probujesz mnie zdyskredytowac, wypominajac mi, ze nie jestem szczupla. No i co to ma zaznaczenie w dyskusji? To jest zwykly argument ad personam bo wiesz, ze wlasnie merytorycznie poleglas.

                                    Widzisz, mnie opinia otoczenia moze nie obchodzic bo chuda dupa dana przez nature nie jest moim jedynym osiagniciem zyciowym.

                                    Lec sobie na te tance i nie wracaj, dyskusja z toba nie ma sensu bo twoj poziom intelektualny jest gdzies na poziomie tych lasek z insta, wypinajacych poslady do smartfona. Takze idz tam gdzie pasujesz.
                                    • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 31.10.17, 17:50
                                      > To jest zwykly argument ad personam bo wiesz, ze wlasnie merytorycznie poleglas.

                                      I kto to pisze. big_grin

                                      A to co dalej, to bardzo smutna i typowa racjonalizacja zawistnej, zakompleksionej grubaski. Znam z neta, znam z reala, więc wrażenia na mnie nie zrobiłaś.
                                      Co my tu mamy?
                                      Chudy tyłek jako jedyne osiągniecie życiowe - bo jak wiadomo, osiągnięcia życiowe są wprost proporcjonalne do tuszy i brzydoty. Nie wiem, czy bardziej po to, żeby dowalić szczupłym, czy żeby grubaskom nie było przykro - przecież sprawiedliwość na świecie musi być i jak ładna, to na pewno głupia, a jak gruba, to miła i serdeczna. Itepe.
                                      Dalej - osoba uprawiająca sport, jak rozumiem jakikolwiek, to pustak strzelający sobie selfie. No fakt, łatwiej czytać Prousta w oryginale siedząc na kanapie i wsuwając chipsy, niż jeżdżąc na rowerze.
                                      Jak widać tobie akcja body positivity niezbyt pomaga, więc może jednak skup się na sobie i zmień myślenie, a nie kieruj nienawiść do własnej tuszy w stronę tych wstrętnych, chudych raszpl.
                                      • black_halo Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 00:36
                                        LOL, caly dzien ci zajelo wymyslenie swojej blyskotliwej odpowiedzi?

                                        Siejesz na forum hejt w stosunku do osob z waga ponad twoja wydumana norme a mnie oskarzasz o zawisc i zakompleksienie? Skoro jestes naturalnie szczupla to na co ci w ogole caly ten hejt? Niech zgadne - utrzymanie tej szczuplej sylwetki kosztuje cie wiecej niz chcesz przyznac i wk..wia cie kazdy, kto tego nie robi. Rozumiem, tez bywalam na diecie. Czy tez jestes dopiero co zaczelas i chcesz zeby wszyscy byli tacy jak ty, zeby sobie zracjonalizowac wlasne wysilki, ktore tak naprawde sa tylko i jedynie proba dopasowania sie nierealistycznych wzrocow, lansowanych przez media?

                                        Nie musisz odpowiadac, przezciez wiem, ze nazwiesz mnie zakompleksiona grubaska, nienawidzaca chudych raszpli, prawda?

                                        EOT
                                        • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 01.11.17, 10:19
                                          Tak, cały dzień wymyślałam odpowiedź, bo tak jak ty nie mam życia poza forum. suspicious
                                          Cmok, pączuszku. kiss
              • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:35
                Siła z jaką zwalczasz tę akcję świadczy o tym, że podchodzisz do niej nadzwyczaj osobiście. Poza tym pisałaś kiedyś o sobie, ze jesteś "laską", więc podejrzenie o to, że dbasz żeby nie rosła Ci konkurencja, nie jest od rzeczy.
                • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:46
                  I znowu wracamy do życia, gdzie kobieta dba o to, żeby kosić konkurencję, bo w perspektywie męskie portki się czają. Przykro mi, że wile kobiet nie jest w stanie wyjść poza zewnątrzsterowność. Ja to potrafię, pewnie dlatego się nie dogadamy.
                  • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:53
                    Gdybyś potrafiła nie byłabyś taka monotematyczna. Myślisz, że tu same głupki siedzą i nikt nie widzi jak Ci się czerwone światełko zapala na słowa gruba i samoakceptacja? Jaką agresją wtedy zioniesz?
                    Interesuje Cię w ogóle coś więcej poza powierzchownością?
                    • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:01
                      O, następna. Nie, to nie jest jedyny temat, gdzie zapala mi się lampka, w innych tematach, gdzie kobiety robią idiotki z siebie i innych kobiet, również mi się to zdarza. wink
                      • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:05
                        Nie widać Twojego zaangażowania w innych tematach. Może najpierw zadbaj o równowagę a potem wmawiaj innym kobietom, że walczysz o prawo nazywania grubego grubym dla ich dobra?
                        • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:11
                          Dżizas, ja o nic nie walczę. big_grin
                          • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:51
                            Oczywiście, że niebig_grin
                            • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 13:52
                              Masz rację, wiesz lepiej - walczę o prawo (bo obecnie takiego prawa nie ma, jest to zakazane) do nazywania grubego grubym, to moja misja. suspicious
                  • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:57
                    I ta wypowiedź też pokazuje, w jakich kategoriach myslisz.
                    Tymczasem cały ten ruch bodypositive, chociaż wykreowany przez "grubaski", jest prezentem dla wszystkich kobiet. Bo prawie wszystkie cierpią na kompleksy, jak pokazują różne badania. Od szkolnej ławki, do menopauzy. I nauka tego, by polubic siebie, swoje zdjęcia, swoj widok w lustrze, im wszystkim się przydaje. Bo póki co umiemy lubić tylko to, co nam szeroko pojęte media podsuwają. A jak, wiadomo, lubimy te piosenki, ktore znamy wink i potem następuje zgorszenie i obrzydzenie, że gdzieś pokazano zmarszczki z całym realizmem, albo trądzik, albo fałdy. Bp tego bardzo nie lubimy, możemy co najwyżej tolerowac. Czyli nie sobie żyją, ale nie pchają się ludziom przed oczy. I niech, na litość boską, nie cieszą się życiem zbyt demonstracyjnie! radość i satysfakcja zarezerwowana jest dla szczegolnej kasty super udanych okazów, reszta mogłaby się zadowolić swoim cichym kącikiem dla przeciętniaków wink
                    • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:10
                      Dochodzimy do takiego momentu, kiedy musiałabym zacząć się powtarzać, a jeśli ktoś nie chce się odnosić do tego, co napisałam, bo mu nie wygodnie, to ja nie mam ochoty stukać w klawiaturę. ale chyba żyłoby się łatwiej bez poczucia, że gdzieś na świecie czyhają "laski" które tylko czekają, żeby popsuć humor "grubaskom". Może zdrowiej przyjąć, że jak mówi powiedzenie: nikt nie myśli o tobie, wszyscy myślą o sobie, tak samo jak ty. I przestać sobie wmawiać, że jest się non stop ocenianą i otoczenie przejmuje się twoim grubym lub chudym, tyłkiem. I że nie muszę podobać się każdemu czy czekać na akceptację. wink
                      • pade Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:35
                        Do takich wniosków dochodzi się w okolicach czterdziestki. Wcześniej każdy człowiek przejmuje się tym, co myślą o nim inni. To jest naturalne.
                        • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 12:44
                          To prawda. Choć u mnie chyba stało się to odrobinę wcześniej, bardzo pomogło mi macierzyństwo (może to dziwne, ale tak było).
                          • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 14:01
                            Ja miałam dwa takie etapy. Pierwszy to wyjście z nastoletniego wieku, ze wszystkimi jego głupotami. Drugi to okolice trzydziestki, może trochę przed - im jestem starsza, tym bardziej żyję na swoich warunkach. Czasami jest w tym trochę egoizmu, ale jak powiedziała Samantha z Seksu w wielkim mieście, rzucając faceta, na którym jej zależało: "kocham cię, ale siebie kocham bardziej". wink
              • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:38
                Wkleiłam tekst, ktory o wiele lepiej opisuje sedno sprawy, niż ja bym to potrafiła zrobić - w ogóle nie odniosłas się do tłumaczenia, czym jest ciałopozytywnośc, czyli do tematu wątku. I Ty mnie zarzucasz brak merytorycznych wypowiedzi?
                Nie potrafisz nawet dostrzec podstawowej różnicy: nie dyskutujemy o tym, kto jest piękny (albo kto wg Ciebie nie może być piękny - bo to twoja osobista sprawa), ale o tym, kto ma prawo czuć się piękny. I Ty to prawo chcesz odebrać tym kobietom, ktore Ci się nie podobają i ktore im się - wg Ciebie- nie należy. Przypuszczam, że Twoja lista tych, ktorym się to świetne samopoczucie nie należy, jest dłuższa, nie ogranicza się się do grubych kobiet.
                W zamian łaskawie przyznajesz im prawo do życia bez kompleksow i do akceptowania siebie. Jakże wspaniałomyslnie! niech robią to bez głasków, po cichutku, bez wzorców w przestrzeni publicznej, gdzie powinny dominowac szczupłe piękności. Niech robią to nawet pomimo kopniaków od osob mniej zachowawczych od Ciebie.
                Taka łaska pańska lepszej i bardziej udanej częsci społęczeństwa, niech ją docenią wink
                • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:56
                  I znowu ta zewnątrzsterowność, do której się nie odnosisz, bo niewygodnie. I jednak zaburza misyjność tekstu, który wkleiłaś - więc mam obowiązek się odnieść, skoro wkleiłaś. suspicious Poza tym ciągle ten obowiązek bycia/czucia się piękną, kto jest piękny według mnie a kto nie, kto ma prawo, ktoś to prawo odbiera, samopoczucie skorelowane z wyglądam i głaskami oraz rzucanie się jak wesz na grzebieniu, kiedy ktoś te mechanizmy nazywa po imieniu. Ja nie przyznaję nikomu prawa ani go nie odbieram, nie mam takiej władzy, ale mam możliwość oceniania zjawiska, nawet jeśli komuś popsuję tym humor.
                  • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 14:17
                    Ciekawa jestem,w jakich warunkach budowałas swoją własną zewnątrzsterowność. Tzn z jakimi trudnościami musiałas się zmagać -jaki był przekaz otoczenia odnośnie Twojej osoby. Czy byłaś brzydka, gruba, miałaś widoczne defekty, słuchałas złośliwości na swój temat? i na tej bazie zbudowałaś - pomimo przeciwności losu - swoje dobre samopoczucie i niezależność od opinii innych?
                    czy może cieszysz się doskonałymi warunkami danymi Ci przez naturę i te wspaniałe mechanizmy, ktore wykształciłaś, nie są Ci potrzebne, aby się przed czyms bronic, ale umacniają jedynie Twoje poczucie przewagi nad innymi?
                    • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 14:29
                      I to jest dobre pytanie. Moim zdaniem, jeśli w domu nie ma się oparcia i nie dostanie się tam przekazu, że jest się kimś wartościowym, to później może być trudno, obojętnie czy wyglądamy jak miss czy wręcz przeciwnie. Znam przebojowe i cieszące się życiem brzydule oraz zahukane ślicznotki. Znam ludzi, którzy mniemanie o sobie maja pod sufit, a rzeczywistość jest kilka półek niżej, jak i świetne osoby, które uważają, że nic nie umieją i są niewiele warte. Znamienne, że to pierwsze łatwiej przychodzi mężczyznom, a to drugie kobietom. Mam fajną koleżankę, o której nawet kiedyś zakładałam wątek, która marnuje życie z dołującym ją facetem, który nie dorasta jej do pięt, ale wyszła z takiego domu, że bez terapii nie uświadomi tego sobie.
                      Tylko nie sprowadzajmy tego typu mechanizmów do rozmiaru tyłka i nie budujmy przekazu tylko na wyglądzie. Ja tego nie kupuję, że jeśli kobieta nie dostała jako dziewczynka i dziewczyna zdrowego przekazu w rodzinie, to jeśli jako dorosła będzie łykać marketingowe akceptowanie niedoskonałości - jesteś super, tylko kup nasz kosmetyk - to zbuduje na tym poczucie własnej wartości.
                      • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 14:43
                        Ale Lady ma bardzo dużo racji - jednak teoretyzujesz, bo niejednokrotnie pisałaś o własnej atrakcyjności i rozmiarze 36 czy tam 34. Co to za sztuka być wewnątrzsterownym w takiej sytuacji.
                        • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 14:50
                          Ok, może teoretyzują, a może nie. Ale nawet jako teoretyczka jestem ciekawa tego, o co pytam tutaj:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,164893092,164893092,Akceptowanie_siebie_body_positivity_a_zdrowie.html?p=164979970
                          • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 15:03
                            Możliwe, że to są złudzenia, które pozwalają żyć, może te kobiety potrzebują tych racjonalizacji (teraz abstrahuję od tego, co wklejała Lady o tym ruchu, skupiam się na "jestem boginią XXL"), może to im pomaga i daje siłę, żeby wstać z łóżka?
                            • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 15:06
                              Na pewno pomaga, szczególnie jeśli znajdzie się grupa wsparcia i nie trafia się w pustą przestrzeń. Pytanie, czy stawiać to za wzór, czy po prostu uznać, że ktoś tak robi i jego sprawa.
                              • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 15:14
                                Lady fajnie opisała to na przykładzie bikini - jeśli to daje odwagę, żeby plażować w normalnym kostiumie, a nie w maskujących namiotach czy ubraniach, to ma pozytywne konsekwencje.
                      • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 14:55
                        Zdajesz sobie chyba sprawę, że prawie wszystkie grube kobiety, a przynajmniej znacząca większość, były kiedys grubymi dziećmi i nastolatkami. Nasłuchały się na swoj temat i naczytały wiele nieprzyjemnych rzeczy. Bardzo rzadko można w tej sytuacji znaleźć oparcie w domu - chyba, że ma się grubych rodzicow i oni powiedzą "a co się przejmujesz?" Tyle, że to nie zadziała.
                        Przepraszam, ale nie każ mi wierzyć, że w przeciętnej rodzinie powszechne było skuteczne budowanie poczucia własnej wartości u dzieci- w pokoleniu wstecz, przy prawie zerowej podstawowej wiedzy psychologicznej? zresztą przekonać nastolatka, że ma wierzyć sobie i rodzinie, a nie rówieśnikom i wzorcom kulturowym propagowanym przez media, to rzecz prawie niemożliwa. Dlatego ja te kobiety rozumiem - one nadrabiają stracone lata. Tak, jak blogerka, ktorą cytowałam, ktora dopiero będąc ponad 30letnią odwazyła się wyjść na plażę w kostiumie takim, jak wszyscy, tylko w w dużym rozmiarze.
                        Ja miałam całe życie figurę, ktora była przedmiotem zazdrości koleżanek i podziwu ze strony mężczyzn. Miałam za to inne kompleksy, nie jestem super pięknością, ale z tej jedne rzeczy mogłam być dumna. W sumie nadal mogę, bo jak na swoj wiek zdecydowanie się pozytywnie wyróżniam i jestem zaprzeczeniem stereotypu kobiety menopauzalnej. Nie piszę w tym wątku dlatego, że jestem gruba smile piszę, bo byłam mało tolerancyjna i na cudzy tłuszcz patrzyłam z niesmakiem. I miałam poglądy dokładnie takie, jak Ty, jak załozycielka wątku i wiele ematek. A teraz się tego autentycznie wstydzę, bo dołożyłam swoją cegiełkę do całej tej gigantycznej nietolerancji, wręcz wrogości wobec grubych ludzi.
                        Nie twierdzę, że nadwaga to coś pięknego, nie zachwyca mnie otyłość, ale dajmy tym kobietom spokój. Jesli któraś jest szczęsliwa wbiegając do morza w bikini, mimo, że podskakują jej 4 fałdy, niech będzie szczęśliwa. Ona nie żyje po to, aby zapewnić mi estetyczny komfort. Ja nie żyję po to, aby zapewniac taki komfort komukolwiek. Akceptując cudze niedoskonałości, nauczyłam się akceptowac swoje. W sumie świat byłby lepszy, gdyby ludzie przestali mieć kompleksy na punkcie wyglądu, a skupili się na ważniejszych rzeczach, prawda? przeciez sama o tym piszesz wink
                        • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 15:00
                          Przemyślą to, co napisałaś. Nadal obstaje przy swoim zdaniu, że kobiety są urabiane marketingowo także w ramach akcji mających na celu niby samoakceptację i dają się wodzić za nos, bo coś co niby miały robić da siebie, tak naprawdę robią dla innych. Ale rzeczywiście spróbuję spojrzeć z perspektywy osoby, której problem dotyczy - a przyznam, że przyjmowanie cudzej perspektywy nie przychodzi mi łatwo. suspicious W każdym razie dzięki za ten post.
                          • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 15:11
                            ja też dziękuję, cieszę się, że udało nam się nie pokłócić na amen smile
          • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:09
            Ale znowu zahaczasz o dyskusję, kto ustala kryteria urody i czy istnieje piękno obiektywne. Wg forum nie istnieje, tu chwali się Tildę Swinton ( imo bardzo brzydką kobietę) i Cate Blanchett (kobietę z co najwyżej przeciętną twarzą).
            Akcji " jestem przeciętna i niewiele mi pomoże" nie będzie, bo upiększanie i poprawianie urody to bardzo dochodowy biznes.
            • regina-phalange Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:23
              Nie "jestem przeciętna i niewiele mi pomoże" tylko "jestem przeciętna i co z tego". Różnica znaczna. wink
              Tak, to dochodowy biznes, wiec przyznajmy uczciwie że napędzamy go na rożne sposoby. A nie wyskakujemy z feminizmem, samoakceptacją i body positivity.
              Oczywiście, o kryteriach urody można rozmawiać, ale rozciąganie ich do granic możliwości to jak nazywanie McDonalds restauracją.
            • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:24
              >Akcji " jestem przeciętna i niewiele mi pomoże" nie będzie

              Czemu i komu miałaby służyć taka akcja?
              Bo jednak czym innym jest "taka, jaka jestem, jest ok", a czym innym "nic mi nie pomoże". Nie czujesz, jaki negatywny przekaz niesie to drugie?
              • jolie Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:35
                Zgadza się, niesie to w sumie negatywny przekaz, nawet jeśli to prawda (no bo co pomoże np.bardzo rzadkim włosom? Najlepiej obcięte i pielęgnowane zawsze będą rzadkie, tak, zawsze widać, że jest ich mało, a na najgorszej fryzurze widać, że włosy są gęste). Może powinnam napisać akcja " jestem przeciętna i dobrze mi z tym".
                • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 11:40
                  bo chodzi o to, żeby akurat włosom nie poświęcać wiele uwagi, skoro są kiepskie, a więcej mysleć o tym, co nam się udało smile
    • lady-z-gaga Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 10:33
      To ja jeszcze coś wkleję (ze skrótami)- ponieważ nikt chyba nie zajrzał do linka, ktory podałam, a w ktorym autorka bloga tłumaczy, czym jest ciałopozytywnoścsmile

      Wszyscy potrzebujemy przykładu. Jeśli mi nie wierzycie, pożyczcie od kogoś dziecko, które jeszcze nie potrafi wiązać butów i spróbujcie mu wytłumaczyć co powinno zrobić ze sznurówkami, żeby mu nie spadały adidaski. Jeśli potraficie zrobić to bez pokazywania, to mam serdeczną nadzieję, że rozważacie karierę nauczyciela, bo właśnie takich ludzi brakuje w polskim szkolnictwie.

      Albo posłuchajcie kogoś, kto bez prezentowania wytłumaczy Wam zawiłości łacińskiej fleksji. Bez przykładów rzecz jasna. Bo przecież przykłady są w tym akapicie odpowiednikiem wizerunku kobiet o ‘normalnych’ i pogrubionych sylwetkach w starych i nowych mediach.

      Teraz rozumiesz?

      Brak kobiet plus size w przestrzeni publicznej krzywdzi kolejne pokolenia przedstawicielek płci żeńskiej. Powiększa rozziew pomiędzy tym, co zwykle widzą w domu, a tym, co pokazuje internet, telewizja i kolorowe magazyny. Powiedzmy to sobie szczerze, statystyczna Polka nie wygląda jak Lewandowska. Brak kobiet plus size w przestrzeni publicznej daje złudne wrażenie, że nas nie ma. Gdziekolwiek pojawia się rozmowa o samoakceptacji, walce z kompleksami i odmowie podporządkowania się kanonowi fit-urody, tam pada “BO TY PROMUJESZ OTYŁOŚĆ!!!!111 TO JEST CHORE!!1”

      No to korzystając z tego, że stoję na własnej ambonie, wyjaśnię, o to chodzi z tym promowaniem otyłości
      TYM, o co walczę w ramach mojej blogowej (i nie tylko) działalności jest SAMOAKCEPTACJA

      NIE

      – wieczne samozadowolenie

      – głębokie przekonanie o własnej doskonałości

      – bezczynność

      – lenistwo

      – popadanie w chorobę

      TAK

      – pokochanie i zrozumienie swojego ciała

      – dbanie o swoje ciało

      – dobre samopoczucie

      – pozbycie się lęku przed przebywaniem w przestrzeni publicznej

      – porzucenie przekonania, że cały świat żyje tylko po to, by Cię oceniać W ciałopozytywnym plus size nie chodzi o robienie z siebie skończonego ideału i siadanie na własnych rękach.

      CHODZI O ŻYCIE BEZ STRACHU
    • blue_meerkat Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 10:38
      Ostatnia jedna z popularnych trenerek fitness ( ktora nota bene promuje podobno zdrowy tryb zycia) wrzucila ma swojego fb zdjecie dziewczyny po kilkuletniej 'kuracji'. Dziewczyna ewidentnie zaglodzona, przed podjeciem 'treningu' wygladala NORMALNIE, bez nadwagi; w komentarzach fala zachwytow. Szlag mnie trafil bo jako celebrytka powinna miec minimum odpowiedzialnosci w tym by nie promowac zaburzen jedzenia pod przykrywka 'zdrowia'.
      • blue_meerkat Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 10:40
        Dodam ze to po poprzednich krytycznych komentarzach tej pani pod adresem osob otylych i z nadwaga.
      • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 10:44
        Ale,ze Chodakowska? Ja czesto przegladam te metamorfozy, zadnej zaglodzonej tam ostatnio nie bylo.
        • blue_meerkat Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 20:39
          Tak Chodakowska, metamorfoza byla z normalnie wygladajacej doroslej laski na wychudzona nastolatke.
          • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 21:06
            No jezeli Ci chodzi o ta dziewczyne w legginsach z golym brzuchem, to z pulchnej dziewczyny zmienila sie w szczupla i muskularna. Na obu zdjeciach ma ZDROWA wage. Ale widocznie w tej obecnej czuje sie lepiej- nie ma w tym nic zlego.
    • milamala Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 29.10.17, 19:59
      Moze dlatego, ze osoby otyle nie wierza (slusznie zreszta), ze komentujacy aspekt zdrowotny taki jest szlachetny i tak bardzo sie martwi o ich zdrowie. Za takimi komentarzami nie stoi zyczliwosc i martwienie sie o zdrowie zupelnie obcych ludzi. Chodzi o to by dowalic w nieco bardziej zawoalowany sposob.
      • fornitta69 Re: Akceptowanie siebie - 'body positivity' a zdr 30.10.17, 10:38
        Czy ja wiem? Chyba nie zawsze... Tak sobie dzis patrze na komentarze na fp Agnieszki Chylinskiej i Dominiki Gwit. I wydaje mi sie,ze czesc komentujacych, robi to z sympatii i troski. Czy ich komentarze cos dadza, czy maja sens? Pewnie nie. W przypadku chorobliwie chudej Chylinskiej, raczej na pewno nie, bo ona sie juz zafiksowala na zaprzeczaniu oczywistosci,jaka jest jej problem z waga. Ale moze w przypadku Gwit ), ma to sens? To mlodziutka dziewczyna, jeszcze moze zawalczyc o siebie. Moze teksty w stylu: nie chrzan ,ze sie dobrze czujesz w swoim ciele, bo jestes o krok od kalectwa, cos jej dadza? Moze beda pozytywnym kopniakiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka