Dodaj do ulubionych

UK sluzba zdrowia

15.11.17, 19:10
Dziewczyny taka dykteryjka o naszej brytyjskiej sluzbie zdrowia.

Dziewczyna lat 21, z rozszczepem kregoslupa, brak czucia od pasa w dol ale super sobie radzi na wozku inwalidzkim. Poszla dzisiaj do neurologa bo od jakiegos czasu cierpi na migreny. No i lekarz do niej '' niech pani wstanie bo musze zobaczyc pani postawe''

Nigdy nie bylam i nie pojde do angielskiego lekarza. Nie wiem czy sie smiac czy plakac.

Obserwuj wątek
    • emka_uk Re: UK sluzba zdrowia 15.11.17, 22:23
      "Nigdy nie bylam i nie pojde do angielskiego lekarza."
      Bo jednej trafił się konował .....
      Byłam i chodzę i jestem zadowolona.
    • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 15.11.17, 22:39
      Angielscy lekarzy uratowali mi życie i doprowadzili mnie do stanu używalności, poprawili to, co spieprz..li Polacy, więc twoja opinia nie robi na mnie najmniejszego wrażenia.
      • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 15.11.17, 22:50
        Ja tez mam overallsmile dobra opinie, dostałam lek warty mała fortunę oczywiście bezpłatnie i oczywiście w Polsce nierefundowany. I bardzo miło wspominam szpital, personel i ich podejście do pacjenta.
        Pojedynczy partacze mogą zdarzyć się wszędzie, zwłaszcza jeśli chodzi o GP, to nawet pielęgniarki specjalistyczne angielskie narzekają bądź się z nich śmieją- na własne uszy słyszałam. Ale juz szpital uniwersytecki w średnim mieście- o takim standardzie wielu polskich pacjentów może pomarzyć. I po co ta deklaracja, ze nigdy w życiu nie pójdziesz do angielskiego lekarza. Poważnie?wink fajnie, ze masz taka pewnośc, tez bym w sumie chciała nigdy już nie musieć iść do lekarzasmile
    • aj.riszka Re: UK sluzba zdrowia 15.11.17, 23:03
      Przykre to ale w każdym kraju zdarzają się mniejsze lub większe błędy lekarskie.
    • taki-sobie-nick Re: UK sluzba zdrowia 15.11.17, 23:10
      No i lekarz do niej '' niech pani wstanie bo musze zobaczyc pani postawe''

      Odruch. Idiotyczny, ale i tak lepszy, niż ucięcie komuś zdrowej nogi.
    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 15.11.17, 23:13
      hmm... 21 lat w UK i nigdy nie narzekalam a ostatnio mialam operacje. Wyzywienie bardzo dobre w szpitalu

      Moja mama jest emerytowanym lekarzem i mowi ze tu ma rewelacyjna opieke, ktorej niestety w Polsce jej pacjenci nie otrzymuja. Listami moja mama gonia jesli nie przyjdzie na badanie stop, oka krwi itd itp. Wszystkie leki za darmo.
      • bywalec.hoteli Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 00:26
        Mama ma polską emeryturę i przyśluguje jej angielska służba zdrowia?
        • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 00:50
          Tak, bo jest rezydentem.
          • bywalec.hoteli Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:34
            Kim?
            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:42
              no przeciez czarno na bialym napisala ze jest rezydentem.

              Ma status rezydenta. Wg praw UE kazdy moze sie przeniesc gdzie chce pod warunkiem ze albo pracuje i siebie utrzymuje albo ma srodki do utrzymania. Po 5 latach staje sie stalym rezydentem.
              • paloma_blauwinder Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 23:05
                Ale nie tym rezydentem, który za niewielkie pieniądze leczy w polskim szpitalu tylko tym rezydentem, który jest leczony za friko w brytyjskimsmile
    • jednorazowy22 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 00:26
      Ale co w tym dziwnego?
      Może myślał, że może wstać?
      Wjechanie do gabinetu na wózku inwalidzkim nie wyklucza możliwości wstania, rozszczep kręgosłupa też nie wyklucza, więc o co ci chodzi?
      • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 07:50
        No wlasnie, to ze ktos jest na wozku nie musi oznaczac ze nie moze wstaw czy chodzic. Ludzie maja rozne problemy zdrowotne i czasem wozek jest bezpieczniejsza forma poruszania sie.
    • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 00:51
      Bez przesady, to, że trafił się jeden taki, nie oznacza, że cała służba zdrowia jest podobna.
      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 07:41
        Jeden?
        Mnie się akurat nie trafił ani jeden dobry a na przestrzeni 15 lat miałam wątpliwa przyjemność mieć z nimi do czynienia. Generalnie z problemami zdrowotnymi latam z dziećmi do Polski ale nie zawsze się da od ręki spakować i lecieć. Przykładami mogę sypać jak rękawa.
        12 lat temu kiedy urodziła się moja pierwsza córka jeszcze nikt w Jukeju nue wpadł na pomysł podawania dzieciom wit D. Dziecko urodziło się w okresie zimowym więc witamina była konieczna. Nie mogłam się jednak doprosić u angielskiego „lekarza”.Poleciałam w wakacje do domu i kontrolnie zaliczyłam wizytę u pediatry. Okazało się ze są spore niedobory.
        Później na wiele lat szczęśliwie opuściłam UK przyjeżdżając tylko z wizyta do rodziny męża. Czasami podczas takich wakacji zdarzały się sytuacje wymagające interwencji lekarskiej (silne wymioty, wysoka gorączka)a ponieważ mieszkaliśmy wówczas w Afryce wolałam dmuchać na zimne i nie bagatelizować żadnych objawów. Cała otoczka przyjęcia na oddział oczywiście fajna, ale nie przekładało się to na kompetencje lekarza.
        Ostatnio mój niemowlak dostał bardzo wysokiej temperatury, plus wysypka, która przerodziła się w bardzo bolące pęcherze. W szpitalu „lekarz” zalecił calpol- a jakże. Po 3 dniach temp nie spadała również po calpolu wiec zmuszona byłam odwiedzić GP. Z przychodni wyszłam z wydrukowanymi 3 możliwościami choroby i zaleceniem dalszego podawania calpolu. Do domu wróciłam z takim wqrwem ze miałam ochotę spalić im te budę zwana przychodnia zdrowia. Zadzwoniłam do swojej pediatry w Polsce i po opisie przebiegu choroby postawiła diagnozę bostonki. ( zaznaczając ze może się mylić, wszak dziecka nie widziała) potrzebny był antybiotyk. Dla pewności poszperalam sobie w necie zeby upewnić się ze chórze wyglądają tak samo itp. Poszłam znow do GP i powiedziałam całej sytuacji. Antybiotyk dostałam ale na własna odpowiedzialność.
        Następna sytuacja to bardzo częste krwotoki z nosa mojej 8 latki. Byłam 3 razy i za każdym razem dostałam zalecenie zimnych kompresów. Po 3 wizycie mój wk.rw sięgnął zenitu wiec spakowałam dzieci i poleciałam na leczenie do domu. Po badaniach i konsultacjach laryngologicznych okazało się ze dzieciak ma hemofilię. Miałam zrobić kontrolne badanie krwi po miesiącu wiec znów czekała mnie albo podróż do domu albo wycieczka do bryjskiego „lekarza”. Za namowa męża dałam im jeszcze jedna szanse i poszłam z prośba o skierowanie na badanie krwi. Powiedziałam (może i chamsko) ze zdaje sobie sprawe że postawienie diagnozy przerasta ich możliwości i cudów nie oczekuje a jedynie skierowanie na badania bo wolałabym aby dziecko zbyt często nie opuszczało szkoły na wyyccieczki do Polski. Skierowanie dostałam ale okres czekania 3 miesiące. Teraz już szczęśliwie znów nie mieszkam w Anglii.
        • melancho_lia Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:38
          Antybiotyk na wirusowke?
        • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:40
          Kobiety nie chorują na hemofilię. Są jej nosicielkami. Troluj dalej.
          • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:44
            Zazwyczaj. Co nie znaczy, że wyłącznie.
          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:01
            A jakie ma znaczenie czy jest nosicielem czy choruje ? Wyniki badań były jednoznaczne.
          • memphis90 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:06
            Zależy od typu hemofilii.
          • modena119 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 15:26
            Nosicielka też może mieć objawy hemofilii i jak najbardziej kobiety mogą chorować ( gdy ojciec ma hemofilię, a matka jest nosicielem ). Nie masz nawet podstawowej wiedzy o swoich chorobach, a o cudzych mędrkujesz.
        • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:41
          Współczuję przeżyć, ale miałam na myśli głównie to, że prywatne pojedyncze doświadczenia niekoniecznie mają przełożenie na całość zjawiska. To zresztą działa w obie strony (wiele razy czytałam na tym forum o tym, że w Polsce coś tam jest gorsze, a ludzie głupsi, bo... i tu wymienione osobiste doświadczenia, przypadki anegdotyczne).
        • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:46
          hmm, pelna nazwa "bostonki", to wirus bostonski. pierwsze slysze o stosowaniu antybiotykow na wirusy. moje dzieci tez przechodzily bostonke, zarazil sie od nich tez maz, ale na szczescie zadnemu lekarzowi nie wpadlo do glowy ktoremukolwiek z nich dawac antybiotyk.
          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:54
            A moj natomiast wpadł na pomysł wydrukowania 3 różnych możliwości z poleceniem obserwacji. Odesłał mnie do domu z dzieckiem które nic nie jadło bo nie moglo przełykać a ja nie wiedziałam dlaczego, „ lekarz” z reszta tez nie. Na szczęście mam kontakt z polskim pediatra. A doczytałas ze calpol nie działał i gorączka w ogóle nie schodziła ?
            • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:13
              Ciekawe, co by ten polski lekarz zrobił? Myślisz, ze postawienie diagnozy przy tego typu objawach jest proste zakładając, ze lekarz nie ma szklanej kuli? Właśnie ci cudowni polscy lekarze najczęściej bawią się w zgadywanki, żeby przepisać antybiotyk i mieć spokój, a rodzic satysfakcję jaki to mądry lekarz. A Ze w Anglii się tego nie praktykuje pozostaje obserwacja i leki przeciwgorączkowe, w większości przypadków to wystarcza, chciałabyś, żeby Twojemu dziecku ot tak robiono punkcję lędźwiowa, żeby potwierdzić co to za bakteria/ wirus?
              Charakterystyczne są te skargi polskich mamusiek w UK na służbę zdrowia. nie maja pojęcia o odpowiedzialności lekarza w tym kraju. Lekarza który musi tez dodatkowo odpierać argumenty wyedukowanych w internecie wściekłych mamusiek i ich telefonicznych polskich pediatrówuncertain
              • 1matka-polka Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:21
                "i polscy lekarze najczęściej bawią się w zgadywanki, żeby przepisać antybiotyk i mieć spokój, a rodzic satysfakcję jaki to mądry lekarz."
                Do tej pory tak było u polskich lekarzy ale coś się zmieniło w tym temacie. Zabronili przepisywać antybiotyki na byle g., czy coś. Może jakiś lekarz się wypowie?
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:29
                Akurat bostonka to dosyć popularny wirus i akurat od lekarza oczekuje ze w takich sytuacjach sobie poradzi a nie zgaduje. U mojego polskiego pediatry leczę dzieci od 12 lat wiec wiem z jaka częstotliwością przepisuje antybiotyki, wiec twoja teoria trochę jak kulą w płot. I tak, jeśli po lekach przeciwgorączkowych wysoka gorączka utrzymuje się przez kolejne 3 dni, dziecko nic nie je, to mam obowiązek szukania „dziury w całym”
                Obawy tych brytyjskich rozumiem bo biorąc pod uwagę moje doświadczenia kusze się o stwierdzenie ze studiowali medycynę co najwyżej eksternistycznie
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:53
                manon.lescaut4 napisał(a
                Lekarza który musi tez doda
                > tkowo odpierać argumenty wyedukowanych w internecie wściekłych mamusiek i ich t
                > elefonicznych polskich pediatrówuncertain

                Akurat to angielscy lekarza azuja na wiedzy z internetu. W życiu nie spotkałam się jeszcze z lekarzem w UK który rzeczowo odpowiedziałby na zadane pytanie. I to naprawdę nieskomplikowane (o przepuklinę u noworodka czy nieprzybieranie na wadze.
                )za KAŻDYM razem albo nie wiem, albo nie jestem pewien albo „let me check” po czym przysiada do komputra i szuka informacji. Tak że tego
                • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:59
                  Przede wszystkim ustalmy czy mówimy o lekarzach czy o GP. Tak, niestety należy ich oddzielić w osobnych kategoriach, bo ci pierwszego kontaktu to niestety w większości patałachy. Pielęgniarki maja większa wiedzę od nich i maja tego świadomość. Natomiast konsultanci to już jest zupełnie inna liga i poziom i polscy specjaliści mogliby w większości u nich pobierać nauki.
                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:04
                    A jak łatwo jest się dostać do specjalisty w UK? Chyba nieźle nasciemniac
                    • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:07
                      shumari napisał(a):

                      > A jak łatwo jest się dostać do specjalisty w UK? Chyba nieźle nasciemniac

                      Bzdura za bzdurą bzdurę pogania.
                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:11
                      >A jak łatwo jest się dostać do specjalisty w UK? Chyba nieźle nasciemniac

                      zalezy od specjalisty ale ja czekalam 3 tygodnie na wizyte u specjalisty od wyslania mnie przez GP, a potem miesiac na operacje. Ale nie bylam zadnym pilnym przypadkiem

                      Moja mama krocej czekala na lekarza zajmujacego sie jej sercem. Jakies 10 dni.

                      Moje dziecko regularnie widuje audiologa i tu w ogole czekania nie bylo.

                      W UK jest zasada, ze jesli jest podejrzenie ze trzeba sie z kims widziec jak najszybciej to zobaczysz sie nastepnego dnia albo za 2 dni.

                      Jesli zas nie jest to pilna sprawa to najdluzej do 6 tyg. To tez zalezy od regionu. Tu w Londynie szybciej, a zapewne gdzies na prowincji moze bywa czasami dluzej
                    • emka_uk Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 21:12
                      W Polsce nawet jak nasciemniasz to będziesz mieć termin na 2024 smile
                      Nigdy "kolorować" nie musiałam i bez problemu do specjalisty mnie kierowano.
                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 09:50
                        No widzisz a ja musiałam żeby się dostać do dermatologa
                        • emka_uk Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 13:31
                          Więc albo nie masz problemu poważnego i normalny GP może cię leczyć albo trafiłaś na jakiegoś konowała / przychodnię nie- teges.
                          W mojej przychodni pracują fajni lekarze- przynajmniej ci co miałam z nimi styczność, a z kilkoma miałam.
                          Ostatnia moja wizyta poszłam po tabletki, a przy okazji wspomniałam, że mam częsty ucisk pod żebrami z prawej strony i podejrzewam, że może to być z nerwów bo ostatnio miałam za dużo na głowie. Bez proszenia dostałam skierowanie na badanie krwi ( testy wątrobowe ) i USG jamy brzusznej.
                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 14:18
                            Skoro wiesz lepiej...
                            • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 16:53
                              W UK NHS ma jednolite procedury w całym kraju. Nie ma tak, że co przychodnia to swoje rządy. A ty próbujesz wszystkim tu wmówić, że tak właśnie jest. Poza tym system NHS jest scentralizowany i to, co się robi pacjentowi w szpitalu jest zapisywane w systemie i widoczne w systemie w przychodni, do której jest pacjent zapisany. Trochę przeszłam w swoim życiu i szpitali i przychodni w UK, to wiem, poza tym dziewczyny, które tu mieszkają jednym głosem mówią, że jest inaczej niż ty twierdzisz. Wszyscy się mylą? A ty jedna masz rację?
                              • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 17:03
                                Rosa chyba zartujesz, kazdy trust ma swoje procedury. W moim np nie wypisuja recept na paracetamol itd nawet dla dzieci u znajomej jak najbardziej. Gdy w 8 mcu ciazy przenosilam sie z londynu do obszaru innego trustu wszystkie badania mialam robione ponownie no oni musza miec swoje. Byc moze twoje szpitale I przychodnie obejmowal jeden trust.
                                • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 18:35
                                  Odkąd jestem w UK to mieszkałam w dwóch miastach w różnych i odległych hrabstwach. W obu procedury były takie same.
                                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 03:36
                                    No wiec mówię, ze skoro wiesz lepiej jak było w moim przypadku to pław się w tym przekonaniu. Mi to w sumie lotto.
                  • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:06
                    Przecież napisała, że jak jej diagnoza nie odpowiadała to leciała lub dzwoniła do Polski, do lekarzy specjalistów.
                  • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:07
                    manon. GP tez maja specjalizacje. Nie nalezy ich mylic oczywiscie z lekarzami specjalistami ( consultants) ale wlasnie dla lekarzy rodzinnych tez sa specjalizacje. I tak w mojej klinice lazi sie do innego z dzieckiem, a inny zajmuje sie cukrzyca babci.
                    • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:13
                      No to ja ze swoimi problemami latałam do tego samego co z dzieckiem. Tak mnie zapisywali
                      • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:33
                        jak ze wszystkim w zyciu trzeba prosic o kogos kto ma kwalifikacje.
                    • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:32
                      To prawda princess z tymi specjalizacjami gp, z tym, ze ja najczęściej trafiam na tych od women’s health czy antykoncepcji. Fakt, są potrzebni, akurat w danym momencie nie mismile
                      A co do dzieci, to nie ma co nalegać koniecznie na wizytę u rodzinnego tylko umówić się z health visitor, która ma większe pojęcie niż większość gp. Tak po prostu wyglada tu system, jest inaczej niż w Pl, ale warto (trzeba!) się z nim zaznajomić zanim się tu zacznie żyć na poważnie, z dziećmi, chorobami i całym tym balastemsmile
                      Po moich osobistych doświadczeniach wiem, ze nie zostawia tu człowieka ze zdrowotnymi problemami bez opieki choć ofkors komuś z wbitym do systemu systemem polskim może się wydawać, ze tak właśnie jest. Znam ten typ narzekania od reakcji teściowej, wielkiej specjalistki dziecięcej, medycznej i nie tylko; jak to! A gdzie wizyta lekarska przed szczepieniem? Dlaczego pielęgniarka? Gdzie poradnia dzieci zdrowych? Gdzie są wyniki badań krwi?
                      A tak właściwie to skoro ktoś jest w stanie s chorym dzieckiem poleciec do Polski do lekarza(!) to przepraszam, gdzie jest ten nagły przypadek?
                      • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:40
                        >A co do dzieci, to nie ma co nalegać koniecznie na wizytę u rodzinnego tylko umówić się z health visitor, która ma większe pojęcie niż większość gp.

                        health visitor nie jest od diagnozowania.

                        Jak rozumiem masz male dziecko. Do 5 roku zycia radze ci zawsze umawiac sie z GP albo isc do Walk-in-Clinic albo dzwon w weekend na 111 ( to taki GP after hours i znajda ci spotkanie w poblizu) albo jedz na A&E.

                        >Po moich osobistych doświadczeniach wiem, ze nie zostawia tu człowieka ze zdrowotnymi problemami bez opieki choć ofkors komuś z wbitym do systemu systemem polskim może się wydawać, ze tak właśnie jes

                        NHS dziala bardzo proceduralnie - podam ci przyklad: jezeli przychodzisz do lekarza z wysoka goraczka u dziecka, a nie ma podstaw by podejrzewac ze jest to bakteryjne czyli np migdalki bo nie ma ropy to nie podaja antybiotyku przez kolejne 48 godzin tylko zaleca paracetamol ( Calpol) na zmiane z ibuprofen. Jak juz drugi raz pojdziesz po 2-3 dniach to musza juz podac antybiotyk bo wirusowki ktore nie przechodza niestety zamieniaja sie w bakteryjne.
                        Tak wiec najlepsza metoda jest zrozumienie jak NHS dziala. Dziala na zasadzie drzewa decyzyjnego i procedur ( chyba ze masz powtarzalnosc tych migdalkow to wtedy juz inaczej). Zawsze chodzi sie 2 razy zanim dostaniesz antybiotyk. Nie zapisuja ot tak

                        Pielegniarki ktore robia te szczepienia sa wykwalifikowane w tym czyli znowu proceduralnie beda wiedziec dokladnie jakie symptomy sa takie ze trzeba lekarza zaalarmowac. Wypelnia sie tez kwestionariusz i jesli cokolwiek jest nie tak , nie szczepia.
                        • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:48
                          Wszystko to wiem i wszystko przeszłamsmile
                          To prawda, NHS ma ścisłe procedury oparte w dużej mierze na statystyce i działa i to w miarę dobrze. A health visitor jest świetna opcja pierwszego kontaktu, plus jeśli ona skieruje/zaleci wizytę u lekarza, to taki przypadek będzie poważniej traktowany niż polska mamuśka z UK. Przepraszam znów za te mamuśkę, ale to osobna kategoria polskich matek z UKsmile nie każda z nas tutaj do niej należy, ale obawiam się, ze shumari owszem.
                          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:51
                            mowisz o Health Visitor takie z Children's Centres? Te co mierza i waza?

                            no one maja ta zalete ze mamuske moga uspokoic bo mamuski z zalozenia nie ufaja lekarzom
                            • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:02
                              U mnie są health visitors w gp surgery i jest to dobre rozwiązanie, bo są naprawdę i dosłownie blisko lekarzy. Jak synek był maleńki, ledwo po okresie noworodkowym, spadł trochę na wadze i health visitor przy mnie zadzwoniła do przychodni i umówiła nas na wizytę na następny dzień.
                              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:37
                                u nas nie ma Health Visitor
                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:16
                            czyli idąc z problemami np częstych krwotoków u dziecka nikt mnie poważnie nie potraktuje bo nie skierowała mnie health visitor? No rzeczywiscie fajny macie tam system
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:39
                              >No rzeczywiscie fajny macie tam system

                              tzn nie jestes w UK?

                              >czyli idąc z problemami np częstych krwotoków u dziecka nikt mnie poważnie nie potraktuje bo nie skierowała mnie health visitor?

                              nigdy mnie nie kierowala zadna health visitor. Widzialam taka raz po porodzie i potem raz w childcare centre

                              Krwotoki czego? Jesli dziecko ma krwotoki np z nosa i wydarzylo sie to wiecej niz 2-3 razy to kieruja cie z noworodkiem do neonatologa a ze starszym do pediatry.
                              Poza tym kompleksowe badania sie przeprowadza. Nikt w UK nie ignoruje czegos co jest regularne

                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:52
                                No już nie jestem. UK to kraj mojego męża wiec siła rzeczy się tam pojawiam. Mieszkałam tam kilka lat po ślubie i później wyjechaliśmy. Wróciliśmy po 10 latach na dwuletni kontrakt. Dzieci są zarejestrowane w tutejszym systemie bo po pierwsze maja rezydenture No i co rok jeżdżą do dziadków.
                                Krwotoki z nosa dotyczą mojej ośmiolatki. Na samym początki podejrzewałam jakiś uraz wiec nie leciałam z marszu do lekarza. Ale od kiedy pojawiały się regularnie powiedzmy co drugi dzień bez żadnej aktywności fizycznej zaczęłam się martwić. Zapisałam się na wizytę i już przy rejestracji opisałam problem. Lekarz zalecił zimne okłady. No i tak po jakimś czasie kiedy nic się nie zmieniało poszłam kolejny raz. I kolejny raz. I kolejny. Za każdym razem zimne okłady miały wyleczyć moje dziecko. W końcu kupiłam bilet i zaczęłam leczyć ja w Polsce
                                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:57
                                  moze zmien praktyke bo masz kiepskiego GP w Polsce ( i kiepscy lekarze sa wszedzie. wielu tutejszych to Polacy tez). Jak rozumiem znasz dobrze angielski. Dlaczego nie poprosilas o morfologie?

                                  Moja GP od razu po 2-3 razie krwotoku z nosa by skierowala dziecko na badanie krwi.


                                  Poza tym w Polsce jak rozumiem korzystasz z prywatnej opieki medycznej a w UK z panstwowej?
                                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:12
                                    Prosiłam, prosilam ale nie widzieli potrzeby.
                                    Tak w Pl mam dostęp i do prywatnej i państwowej. Mój brat jest kardiologiem z własną praktyka lekarską wiec mam bardzo łatwy dostęp do każdego w sumie lekarza. W Anglii państwowo.
                                    Wiem, ze patalachow wszędzie można spotkać. Ale w zestawieniu Polska-Anglia wyspy wypadają jednak kiepściutko. Na plus wypada u Brytyjczyków empatia do pacjenta.
                                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:21
                                      >Prosiłam, prosilam ale nie widzieli potrzeby.

                                      Cuda. Musialas fatalnie trafic.
                                      mam 45 lat , 5 latka i 77 letnia babcie. Bywam u lekarza bardzo czesto w sprawie trojga a nawet czworga jak Dyzio Marzyciel musi isc. W zyciu nikt mi nie odmowil badan krwi. NIGDY bo tutaj jest to zautomatyzowane na max i proste.
                                      To jakis fenomen i trafilas na dziwadlo lekarza.

                                      >Tak w Pl mam dostęp i do prywatnej i państwowej. Mój brat jest kardiologiem z własną praktyka lekarską wiec mam bardzo łatwy dostęp do każdego w sumie lekarza. W Anglii państwowo.

                                      Nie powinnas porownywac prywatnej w Polsce z panstwowa w UK. Tylko prywatna w Pl z prywatna w Uk.

                                      Mysle ze w twoim doswiadczeniu wypadaja kiepsciutko bo masz ograniczone porownanie, a w moim, moich znajomych i mojej matki ktora pracowala 40 lat jako lekarz w UK wypada panstwowa o niebo lepiej.

                                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:39
                                        Akurat badania i cała diagnostykę w Polsce robiłam państwowo bo i tak miałam łatwiejszy dostęp ( dzięki bratu) W rodzinie mojego męża tez są lekarze ale nigdy nie poruszamy z nimi kwestii leczenia naszych dzieci.
                                        Myśle ze to nie tylko kwestia posiadania pecha do kiepskiego lekarza. Moja siostra która mieszka na południu Anglii chciała zorganizować naszej mamie zastrzyki wit 12 ( mama mieszka u niej kilka miesięcy i pomaga w opiece nad bliźniakami) cały proces rezydentury i zapisu do przychodni przeszedł gładko ale z zastrzyków nici bo tam nikt nie słyszał ze można podać ja w takiej formie. Mama ma akurat bardzo duże niedobory i zmuszona jest brac zastrzyki raz w miesiącu.
                                        Żeby nie było ze z góry zakładam ze brytyjska służba zdrowia to zło. Mojemu teściowi kilka lat temu expresowo zdiagnozowano raka. Szybka operacja i rewelacyjna opieka. (Pomijając ze z bólem ucha chodził do GP przez ładnych kilka miesięcy) . Teraz jest 8 lat po operacji. Cancer free.
                                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:47
                                          >W rodzinie mojego męża tez są lekarze ale nigdy nie poruszamy z nimi kwestii leczenia naszych dzieci.

                                          no i niewatpliwie panstwowo tez cie inaczej lecza. Ja tez jestem dzieckiem lekarzy i zdaje sobie sprawe ze w PL traktuja mnie w moim miasteczku w specjalny sposob z racji slawy miasteczkowej rodzicow i kolezenstwa.

                                          >Moja siostra która mieszka na południu Anglii chciała zorganizować naszej mamie zastrzyki wit 12 ( mama mieszka u niej kilka miesięcy i pomaga w opiece nad bliźniakami) cały proces rezydentury i zapisu do przychodni przeszedł gładko ale z zastrzyków nici bo tam nikt nie słyszał ze można podać ja w takiej formie. Mama ma akurat bardzo duże niedobory i zmuszona jest brac zastrzyki raz w miesiącu.

                                          <Wytrzeszcz> Moja matka przyjmuje je od 4 lat jak tu jest co 3 miesiace a jak nie to dzwonia po nia. To jest standardowa sprawa u ludzi ktorzy musza brac omeprazole albo controlog ktory pomaga na zoladek ale niestety i powoduje niewchlanialnosc wit B12.
                                          Sami jej to tu zaproponowali i jeszcze sie bardzo dziwili ze w Polsce tego nie podawano jej.

                                          Wit B12 tylko podaje sie w zastrzykach bo polykana sie slabo wchlania.
                                          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:52
                                            mam. twoja siostra nie rozmawiala z lekarzem tylko z jakas przyglupia rejestratorka tudziez pielegniarka. No wiesz niestety prawda jest taka ze polskie pielegniarki czy te z Filipin reprezentuja duzo wyzszy poziom wiedzy niz te w UK. Maja tez wieksze prawa. W Polsce trzeba miec specjalistyczne kursy by robic zastrzyki
                                            • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:01
                                              Tak wiem, faktem jest ze tych zastrzyków tam robić nie może. Nikt się nie chce podjąć takiego ryzyka.
                                              Ma list od lekarza w języku angielskim z diagnoza ale to tez nic nie daje. Akurat tak się składa ze mniej więcej co drugi miesiąc jest w Polsce inwtedy przy okazji te zastrzyki robi sobie na miejscu. Bez łaski.
                                              Ja tez pochodzę z małego miasta. Mojego brata znają chyba wszyscy „sercowi” i tez czujemy się specjalnie traktowani ale nie nadużywamy ani „swoich przywilejów „ ani tym bardziej nie wykorzystujemy sytuacji. Do lekarzy zapisuje się normalnie przez recepcje specjalistów garniam tak samo. Brata proszę jedynie wtedy kiedy są długie kolejki a ja rzecz jasna z racji nie mieszkania na miejscu nie moge tak długo czekać
                                              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 22:38
                                                >Tak wiem, faktem jest ze tych zastrzyków tam robić nie może.

                                                sorry ale to stek bzdur ze nie moze. Moja matka je robi tu od 4 lat.

                                                Widocznie jakis rodzinny problem macie z rozmawianiem z lekarzami
                                    • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:04
                                      Ciekawe, że statystyki mówią zgoła co innego.
                                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:09
                                        No I czego w związku z tym ode mnie oczekujesz ?
                                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:11
                                          niczego
                                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:15
                                            To do rosy
                                            • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:28
                                              Ale princess akurat dobrze ci odpowiedziała.
                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:12

                        > A tak właściwie to skoro ktoś jest w stanie s chorym dzieckiem poleciec do Pols
                        > ki do lekarza(!) to przepraszam, gdzie jest ten nagły przypadek?
                        Do polski na konsultacje nie latam z dzieckiem z gorączka tylko z bardziej złożonymi problemami. Jak już pisałam częste krwawienie z nosa, które kilkakrotnie było olane przez tubylczego szamana. W Polsce jeszcze tego samego dnia miałam skierowanie na morfologię. Plus laryngolog, następnie prośba o konsultacje bo wszystkie objawy wskazywały ze najstarsza ma problemy z tarczyca. I znów w UK nie było potrzeby. W Polsce morfologia, która wykazała ze jednak problem może być. Skierowanie do endokrynologa w CZMP gdzie okazało się ze dziecko ma hashimoto. I w końcu z najmłodsza, która urodziła się jako 1800g wcześniak i która w pewnym momencie zaczęła tracić na wadze (Miała wówczas 8 miesięcy i waga systematycznie szła w dół pomimo dobrego apetytu i dobrze zbilansowanej diety). Polski lekarz zalecił najpierw zmianę diety ( wykluczenie glutenu i laktozy) oraz obserwacje. Brytyjski nie wiedział ale zaproponował dodawanie śmietany do posiłków dziecka.
                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:44
                          >k już pisałam częste krwawienie z nosa, które kilkakrotnie było olane przez tubylczego szamana.

                          sluchaj moze ty zmien praktyke. Normalny lekarz w UK zrobi badania krzepliwosci krwi i skieruje do specjalisty.
                          Az dziw bierze ze na kogos takiego trafilas.


                          >Plus laryngolog, następnie prośba o konsultacje bo wszystkie objawy wskazywały ze najstarsza ma problemy z tarczyca.

                          tu sie nie kieruje do laryngologa bo laryngolog nie zajmuje sie tarczyca tylko endokrynolog. Tu sie zaczyna od badania tarczycy TSH i FT sie bada z krwi. Jesli nie ma zmian to nigdzie sie nie kieruje bo nie ma powodu. W Polsce jest tak samo, chyba ze sie uprzesz i idziesz prywatnie.
                          Moi rodzice cale zycie byli lekarzami i nie kierowali do kolegow z nudow tylko w oparciu o wyniki badan.

                          >Brytyjski nie wiedział ale zaproponował dodawanie śmietany do posiłków dziecka.

                          Dzis kolezanka lezy w szpitalu bo pierwszy lekarz polski stwierdzil ze wysypka na dekolcie jest z nerwicy ( kobieta chodzacy spokoj) a drugi polski lekarz zapisal jej na wysypke na dekolcie leki na swierzb w wyniku tego trafila cala obsypana na oddzial i lezy juz 2gi tydzien dostaje srodki antyhistaminowe dozylnie

                          Zmierzam do tego ze debile wsrod lekarzy sa w kazdym kraju. Po prostu w Polsce trzymasz sie tych samych ale pochodz w okol i zobaczysz ze sa tez rozni

                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:01
                            Hashimoto ma starsza córka , młodsza ma hemofilię.
                            Ze starsza jeżdżę do endokrynologa do Łodzi a z młodsza dopiero zaczynam w zasadzie leczenie. Nie wiem jak się potoczy. Właśnie na tych badaniach krwi mi zależało żeby potwierdzić lub wykluczyć choroby. No nie udało się bo lekarz problemu nie widział
                            Moj w.urw polega na tym, ze żadnych badań w obydwu przypadkach nie mogłam się zwyczajnie doprosić
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:05
                              Hashimoto wychodzi w testach z krwi po zobaczeniu wynikow TSH i obu FT.
                              Nikt nie skierowal corki na badania krwi? Nie poprosilas? Znasz angielski? W zyciu mi sie nie zdarzylo by ktos odmowil mi badania krwi. Cala ta sytuacja jest dziwna bo albo faktycznie trafilas na niebywalego debila ( tacy jak mowilam zdarzaja sie w kazdym kraju) albo niezbyt cie rozumial z powodow albo jezykowych albo zwiazanych z twoja asertywnoscia w rozmowie.

                              Lekarza sie nie tylko slucha ale i mowi: chcialabym badania krwi zrobic. Bardzo prosze o to. Zapewniam ze zrobia
                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:25
                                Zapewniam ze powiedział ze “it’s not necessary”
                                Wszystkie te badania zrobiłam w swojej przychodni w Polsce. Wyniki były niejednoznaczne wiec moj lekarz kazał skonsultować się z endokrynologiem dziecięcym, dostałam tez kierowanie na badanie tarczycy. Wyniki mam w Polsce wiec nie jestem w stanie teraz odczytać rozpoznania. Endokrynolog po kolejnej serii badań potwierdził hashimoto. Do brytyjskiego już ni wróciłam. Nie było takiej potrzeby
                                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:31
                                  Zle trafilas.
                                  Opisalam ci ze moja przyjaciolka lezy w Polsce w szpitalu bo najpierw wypryski byly z powodu niby nerwicy, u drugiego z swierzbu a trzeci jak to zobaczyl to juz byla w takim stanie ze polozyl ja na oddzial bo reakcja uczuleniowa zajela cale cialo. Od piatku lezy i polezy jeszcze z tydzien. Konowaly zdarzaja sie wszedzie

                                  Poza tym mysle ze musisz sie nauczyc byc bardziej asertywna. Nie przepuszcza sie " it's not necessary". Mowi sie grzecznie z usmiechem acz ze stanowczoscia ze nie ma zadnej pewnosci ze nie jest to niekonieczne a sa powazne objawy i radzilabys mu nie ryzykowac jestes bardzo zestresowana sytuacja i koniecznie chcesz sie upewnic i prosisz. Oni musza sie liczyc w UK ze stanem psychicznym pacjenta. Jesli 2 razy powtorzone to nie pomaga to mowisz ze zrobisz zazalenie do NHS.
                                  Trzeba byc asertywnym z konowalami pod kazda szerokoscia geograficzna.
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:06
                              a gdzie w jakiej czesci UK jest ten GP? Mozesz zmienic praktyke?

                              Przeciez zawsze mozna zlozyc zazalenie. w NHS jest jasna procedura zazalen
                              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:07
                                wiesz mowie tak bo np ojciec mojego dziecka jak idzie do lekarza to robi tez pewien cyrk ( ciebie to nie dotyczy) tzn przychodzi z problemem a robi wszystko by przekonac lekarza ze nic mu nie jest. Rodzaj samooklamywania siebie i oszukiwania lekarza. Czesto sie udaje niestety

                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:07
                            Nie wyraziłam się jasno. Przepraszam.
                            Pisałam o dwóch oddzielnych przypadkach . Starsza córka hashimoto a młodsza hemofilię
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:13
                              wiesz konowaly sie zdarzaja wszedzie ale... przy bostonce, przy diagnozie hashimoto, i z hemofilia.... za kazdym razem trafialiscie na konowalow?? wiesz no 3 razy... moze wiecej nawet. Toz to statystycznie niemozliwe. W ogole trafialas na jakies sensownych lekarzy w UK
                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:20
                                No cały czas mówię ze przez ten cały okres nie trafiłam na sensownego i właśnie dlatego jestem tak negatywnie nastawiona.
                                Wyjątkiem był okres ostatniej ciąży, która okazała się zagrożona i konieczna była opieka fachowcow . Wtedy trafilam pod skrzydla University Collage Hospital w Londynie. No ale potem musiałam zejść na ziemie
                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:12
                        manon.lescaut4 napisał(a):

                        > To prawda princess z tymi specjalizacjami gp, z tym, ze ja najczęściej trafiam
                        > na tych od women’s health czy antykoncepcji. Fakt, są potrzebni, akurat w danym
                        > momencie nie mismile
                        > A co do dzieci, to nie ma co nalegać koniecznie na wizytę u rodzinnego tylko um
                        > ówić się z health visitor, która ma większe pojęcie niż większość gp. Tak po pr
                        > ostu wyglada tu system, jest inaczej niż w Pl, ale warto (trzeba!) się z nim za
                        > znajomić zanim się tu zacznie żyć na poważnie, z dziećmi, chorobami i całym tym
                        > balastemsmile
                        > Po moich osobistych doświadczeniach wiem, ze nie zostawia tu człowieka ze zdrow
                        > otnymi problemami bez opieki choć ofkors komuś z wbitym do systemu systemem pol
                        > skim może się wydawać, ze tak właśnie jest. Znam ten typ narzekania od reakcji
                        > teściowej, wielkiej specjalistki dziecięcej, medycznej i nie tylko; jak to! A g
                        > dzie wizyta lekarska przed szczepieniem? Dlaczego pielęgniarka? Gdzie poradnia
                        > dzieci zdrowych? Gdzie są wyniki badań krwi?
                        > A tak właściwie to skoro ktoś jest w stanie s chorym dzieckiem poleciec do Pols
                        > ki do lekarza(!) to przepraszam, gdzie jest ten nagły przypadek?
                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:05
                  zmien przychodnie bo cos jest nie tak z tego co mowisz

                  Male dzieci nie chodza do normalnego GP tylko do GP ze specjalizacja dziecieca. DCH szukaj w skrotach edukacji ich.
                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:12
                    Zmieniłam kraj. Na 6 weeks check up zapisują do zwykłego GP No chyba ze to nie był zwykły GP tylko niedouczony specjalista .Jak dzwoniłam z opisem choroby dziecka podawałam datę urodzenia wiec chyba wiedzieli czy to dziecko czy dorosły. A jednak nigdy mi żadnego dziecka nie potrafili wyleczyć. Ze zwykłymi katarkami nigdy nie latałam po lekarzach
                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:43
                      U nas zapisywali do GP z DCH. Sa w klinice mojej takie dwie lekarki ktore sie tym zajmuja. GP w ogole jest 8miu.

                      > A jednak nigdy mi żadnego dziecka nie potrafili wyleczyć

                      a dziecku bylo?

                      Nie bardzo rozumiem. W Polsce maja zdolnosc leczenia od reki, tak od razu? Chyba znam inna Polske.
                      • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:53
                        princesswhitewolf napisała:

                        > W Polsce maja zdolnosc leczenia od reki, tak od razu?

                        Nie, w Polsce są lekarze, a nie cudotwórcy.

                        > Chyba znam inna Polske.

                        A to też fakt.
                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:36
                          >Nie, w Polsce są lekarze, a nie cudotwórcy

                          no dokladnie. I masy Polskich lekarzy pracuje w UK

                          >A to też fakt.

                          ale nie lekarzy. Lekarzy w PL znam dobrze. Przeciez juz mowilam ze moja mama i ojciec byli lekarzami, ciotka siostra sa tez, mam tez w rodzinie stomatologa.
                          • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:38
                            princesswhitewolf napisała:

                            > ale nie lekarzy. Lekarzy w PL znam dobrze. Przeciez juz mowilam ze moja mama i
                            > ojciec byli lekarzami, ciotka siostra sa tez, mam tez w rodzinie stomatologa.

                            princesswhitewolf napisała:

                            > >A to też fakt.
                            >
                            > ale nie lekarzy. Lekarzy w PL znam dobrze. Przeciez juz mowilam ze moja mama i
                            > ojciec byli lekarzami, ciotka siostra sa tez, mam tez w rodzinie stomatologa.

                            Ale nie leczysz się od dawna w Polsce, ani nie chodzisz w Polsce do stomatologa.

                            Zawsze, w każdym państwie, można źle trafić, co nie znaczy, że należy krytykować wszystkich (chyba, że twarde dane, albo statystyki itd) na to wskazują. Autorka wątku i forumowiczka Shumari być może źle trafiły, co nie oznacza, że brytyjska służba zdrowia jest zła, w Polsce też mogłyby mieć pecha i trafić fatalnie. Przy czym, coraz częściej zauważam, że jeśli generalizować o czymś w UK, czy innym kraju - to źle, jeśli o Polsce - to jak najbardziej można, i uważam to za rzecz bardzo nieciekawą.
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:43
                              >Ale nie leczysz się od dawna w Polsce, ani nie chodzisz w Polsce do stomatologa.

                              jak nie jak tak? Miss, przestan z ta szklana kula.

                              moja przyjaciola z liceum jest moim ginekologiem. Jak ja odwiedzam to i mnie bada. Chodze w PL na mammografie i do alergologa

                              Do dentysty chodze w Polsce jesli jest to mozliwe ( no nie czekam z zebem jesli sie cos dzieje za dlugo wiec i w UK) bo biale plomby na tyne zeby sa o niebo tansze niz w UK


                              >utorka wątku i forumowiczka Shumari być może źle trafiły,

                              no totez jej mowie ze zle trafila i ze konowaly sa pod kazda szerokoscia. Nie czytalas co pisze?
                              W Polsce problemem jest niedofinansowanie, a nie poziom lekarzy bo uwazam ze ten jest wyrownany a jesli nie ( czyli specjalisci sa w Uk lepsi, bo sa) to dlatego ze maja wieksze fundusze na rozne leczenie specjalistyczne.
                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:24
                        A ja inna Anglię.
                        Nie, nikt od ręki nie wyleczył ale nikt nie zbagatelizował. Były skierowania na badania i konsultacje, które pozwoliły na wykrycie lub wykluczenie choroby. Hashimoto calpolem wyleczyć się nie da. Bez morfologii tez ciężko zdiagnozować.
                        Mam trójkę dzieci wiec tematy okolochorobowe naprawdę nie są dla mnie nowością .
                        Jedno dziecko ma hashimoto, u drugiego zdiagnozowano kilka miesięcy temu hemofilię. Jesteśmy pod opieka specjalisty. Zaproponowanymi przez lekarza zimnymi okładami raczej nie udałoby mi się jej wyleczyć
                • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:10
                  shumari napisał(a):

                  > manon.lescaut4 napisał(a
                  > Lekarza który musi tez doda
                  > > tkowo odpierać argumenty wyedukowanych w internecie wściekłych mamusiek i
                  > ich t
                  > > elefonicznych polskich pediatrówuncertain
                  >
                  > Akurat to angielscy lekarza azuja na wiedzy z internetu. W życiu nie spotkałam
                  > się jeszcze z lekarzem w UK który rzeczowo odpowiedziałby na zadane pytanie.

                  Trzy opcje:
                  1. Zadane pytanie od czapy
                  2. Nie zrozumialas odpowiedzi
                  3. Opcja nr1 i 2 razem
                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:14
                    Wysil się bardziej
                    • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:29
                      shumari napisał(a):

                      > Wysil się bardziej

                      Akurat w twoim przypadku nie ma potrzeby
            • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:10
              alez ja rozumiem, ze szukalas pomocy gdzie indziej w takim wypadku. nie uwazam jednak, ze lekarz, ktory orzekl bostonke i dal na nia antybiotyk jest lepszy. o ile jeszcze moge do pewnego stopnia zrozumiec, ze lekarz nie jest pewien i "na wszelki wypadek" da antybiotyk (choc do takiego lekarza tez bym nie chodzila), o tyle lekarza, ktory stwierdza wirusowke i kaze podac antybiotyk, omijalabym z daleka.

              moj mlodszy syn kilka razy w swoim zyciu chorowal dosc powaznie. ma tendencje do bardzo wysokiej goraczki, ktora trudno zbic. w takich przypadkach mozna kombinowac 2-3 rozne leki przeciwgoraczkowe, z rozna substancja dzialajaca, naprzemiennie, co tez niejednokrotnie robilam. nie raz i nie dwa posilkowalam sie tez "wydrukami z googla" z instrukcja np. jak robic oklady zbijajace goraczke. zapewniam cie, ze takie rady przy wirusowce pomagaly zdecydowanie lepiej niz antybiotyk.

              przy chorobach wirusowych, rowniez przy bostonce, leczenie skupia sie na lagodzeniu objawow, a ladowanie antybiotyku nic nie daje, a wrecz szkodzi, bo bez potrzeby przyczynia sie do powstawania kolejnych "pokolen" bakterii odpornych na antybiotyki.
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:19
                Ale przecież napisałam ze czekałam nie wydzwaniałam od razu do swojego lekarza. Najpierw byłam w szpitalu bo objawy pojawiły się nagle. Wyjące niemowlę z gorączka prawie 40 stopni niedzielny wieczór. Dostałam calpol wróciłam do domu tak przez 3dni podawałam. Po tym czasie znów poszłam do lekarza bo żadne objawy nie ustępowały. Doszły bąble plus ogólne rozdrażnienie. W zamian dostałam wydruki z gugla . Dopiero później skontaktowałam się ze swoim lekarzem bo zwyczajnie zaczęłam się bać. Proste
                • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:28
                  oczywiscie, ze proste. tez bym szukala. jednak zdecydowanie nie zaufalabym lekarzowi, ktory stwierdzil bostonke i kazal podac antybiotyk.

                  mialam podobna sytuacje z moim synem. bylismy na wakacjach i niespelna 3-latek dostal bardzo wysokiej goraczki. nie moglam jej niczym zbic. na szczescie pomagalo moczenie sie w morzu, wiec siedzial do oporu, ale po 3 dniach goraczka wciaz byla taka sama, wiec poszlismy do lekarza. zapisal antybiotyk, ale nic to nie dawalo. dziecko bylo oslabione, a na drugi dzien po podaniu antybiotyku pojawila sie wysypka. wystraszylam sie, ze to alergia na antybiotyk i zadzwonilam na lekarska infolinie naszego szpitala dzieciecego. dostalam zalecenie odstawienia antybiotyku, pojenie dziecka i jak najszybsze stawienie sie u nich. akurat bylismy w drodze do domu, wiec nastepnego dnia rano stawilam sie w szpitalu. lekarz stwierdzil trzydniowke i nie dal zadnego leku. przeszlo, dziecko przezylo.

                  przeczytalas te wydruki? co na nich bylo? jesli instrukcja, jak postepowac, to moze wcale nie byly bezuzyteczne i takie postepowanie dziecku by pomoglo.
                  • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:48
                    oczywiscie ze nie sa bezuzyteczne. To sa wydruki ze strony NHS. Kazdy je dostaje aby wiedziec czego sie spodziewac i kiedy przyjsc gdyby bylo cos nie tak.
                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:47
                  >Najpierw byłam w szpitalu bo objawy pojawiły się nagle. Wyjące niemowlę z gorączka prawie 40 stopni niedzielny wieczór. Dostałam calpol wróciłam do domu tak przez 3dni podawałam.

                  Bo od razu nie podaje sie antybiotykow. Mase wirusowek tak sie zaczyna. U dzieci temperatura leci zaraz bardzo wysoko i co ciekawe bardzo szybko opada.
                  Podaje sie co 4 godziny na przemian Paracetamol ( Calpol) i Ibuprofe,

                  >oszły bąble plus ogólne rozdrażnienie. W zamian dostałam wydruki z gugla . Dopiero później skontaktowałam się ze swoim lekarzem bo zwyczajnie zaczęłam się bać. Proste

                  A co konkretnie dziecku bylo?. Ospa wietrzna? I co ktos ci na wirusa dal antybiotyk??? Przeciez tego sie nie leczy inaczej niz paracetamol i calpol oraz tannina czy cos innego na swiad

                  Oni zawsze maja obowiazek dac wydruk z NHS strony aby czlowiek wiedzial jakie sa grozne objawy.

                  I twoj lekarz zapisal co co?
                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:33
                    No mówię ze bostonke miało. Napisałam również, ze ze swoim lekarzem skontaktowałam się dopiero po 4 dniach kiedy gorączka nie spadała. Po 3 dniach od pierwszej wizyty w szpitalu poczłapałam do swojego GP bo nie dość ze gorączka w ogóle nie ustępowała ( po dawce calpolu obniżała się po czym wracaliśmy do punktu wyjścia) i właśnie po tych 3 dniach z dzieckiem słaniającym się na rękach pokrytych bąblami wyjącym z wyczerpania dostałam wydruk z internetu. No i jeszcze calpol rzecz jasna. Dopiero pontej sytuacji zadzwoniłam do swojej pediatry. Pierwszy raz w życiu bo nie miałam pomysłu jak pomoc swojemu dziecku.
                    Nie jestem mamuśka z jukeju który z urzędu nie ufa brytyjskim lekarzom. Zawiodłam się tyle razy ze chodzę tylko u wyłącznie wtedy kiedy muszę. Resztę ogarniam podczas pobytu w Polsce. Tak jest dla mnie bezpieczniej
                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:34
                      No i Twoj lekarz jak cie niby wyleczyl? Tzn co zalecil na ta bostonke?

                      I wg Ciebie co angielski lekarz mial ci zapisac na ta bostonke
                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:41
                        Mógłby ja TYLKO zdiagnozować. Wtedy mogłabym sobie sama wygooglować i spać spokojnie
                        Ja wiem ze zbyt dużo wymagam od angielskiego lekarza, ale to tylko takie moje marzenie było.
                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:47
                          no i zdiagnozowal wirusowke. Chodzilo ci o nazwe bostonka? Tutaj sie to nazywa HFMD i nie jest zadna niebywale rzadka choroba. Moje dziecko tez mialo. W przedszkolu to dosc powszechne.
                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:55
                            Wiem jak się nazywa. Chodzi o to, ze o właśnie lekarz nie potrafił zdiagnozować, tym bardziej, ze to radzi często występujący wirus. Tylko o to mi chodzi. Że nie wiedział
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:59
                              Mysle ze po prostu nie powiedzial nazwy Ci po prostu. HFMD jeszcze bardziej powszechne niz ospa wietrzna u malych dzieci, wiec o ile nie wyszedl z uniwersytetu wczoraj to widzial ja juz conajmniej kilkadziesiat razy rocznie.

                              A leczyl prawidlowo. Wirusow sie nie leczy antybiotykami

                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:04
                                Nie tylko nie powiedział ale stwierdził że nie wie.
                                Naprawdę biegle posługuję się jęz angielskim i nie mam problemu ze zrozumieniem ale i bardzo dokładnym opisem sytuacji
                                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:08
                                  bo moze na poczatku jeszcze nie wiedzial bo na poczatku symptomy moga byc dwuznaczne i sie obserwuje. A wg Ciebie polski lekarz od pierwszego momentu wie?
                                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:15
                                    Ale to nie był początek tylko 3 dzień choroby, gdzie wszystkie objawy ładnie się już rozwinęły.
                                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:22
                                      to ten sam lekarz dziwny co na badania krwi nie chcial kierowac?

                                      Shumari... ale bostonke jak ospe wietrzna kazdy lekarz widzi na pierwszy rzut oka.
                                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:46
                                        Inny. Z reszta ja za każdym razem trafiałam do innego.
                                        No właśnie dlatego tak ciężko jest mi zrozumiec dlaczego nie rozpoznał. Przecież nie oczekiwałam ze zdiagnozuje hemoroidy patrząc mi głęboko w oczy
                                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:00
                                          bardzo bardzo dziwne. Wrecz nie do uwierzenia ze kazdy lekarz na ktorego trafialas zawodzil. No ale coz czasem tak jest . It never rains but it pours.
                                        • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:31
                                          Naprawde jest mi Cie ciezko zrozumiec. Twierdzisz, ze dziecko ma ewidentny problem ze zdrowiem, tym niemniej nie otrzymawszy skierowania po prostu odpuszczasz. Naprawde taki problem isc do innego lekarza / zmienic GP? Lepiej siedziec i narzekac jacy Ci lekarze beznadziejni.

                                          Historii o bostonce nawet nie skomentuje, bo dziewczyny napisaly wszystko. Ciekawi mnie tylko jedno, jak wyleczylo sie Twoje dziecko? Lekarz z Polski przeslal Ci ten antybiotyk telepatycznie i ozdrowialo?

                                          "Najpierw byłam w szpitalu bo objawy pojawiły się nagle. Wyjące niemowlę z gorączka prawie 40 stopni niedzielny wieczór. Dostałam calpol wróciłam do domu tak przez 3dni podawałam."
                                          I nie wpadlas na to, by dawac mu na zmiane paracetamol z ibuprofenem i wolalas z ta goraczka je ciagac po szpitalach po nocy? Serio?

                                          Mi sie system angielski coraz bardziej podoba. Do lekarza ide jedynie gdy wysoka goraczka nie spada powyzej 3 dob. "Lecze" sama, niepokojace objawy mozna spokojnie wyguglowac w necie, czy juz trzeba leciec do lekarza czy jeszcze nie. Profil infekcyjny w UK jest faktycznie taki, ze 95% wirusowek, wiec wystarczy zbijac goraczke i czekac.
                                          Mialam rowniez bardzo szeroki kontakt z lekarzami 9 osobnych specjalnosci. Pomimo tego, ze moi GP sa bardzo kompetentni i przemili (nie zawsze tak bywalo), to specjalisci sa jeszcze o klase wyzej.

                                          Rozumiem, ze moglas miec nie najlepsze doswiadczenia ze swoim GP, ale nie przenos tego od razu na cala sluzbe zdrowia.
                                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:48
                                            Ale nie odpuszczam i przecież napisałam ze leczy się już specjalistycznie.
                                            Ciąganie po szpitalach a uciekają w jednym to zasadnicza różnica. A z ta bostonka to czego nie skomentujesz ? Ze dwóch zupełnie niezależnych lekarzy jej nie rozpoznało ?
                                            Nie przenoszę na cała służbę zdrowia bo chce wierzyć ze jednak dobrzy brytyjscy lekarze to nie mit i gdzieś tam sobie istnieją
                                            • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:19
                                              Leczy sie, ale w Polsce. W UK sobie odpuscilas jak dotarlas do muru.
                                              Jesli chodzi o bostonke, to pierwszy nie mial szans na rozpoznanie, bo wysoka goraczke u niemowlat moze wywolac pierdyliard roznych rzeczy, z czego wiekszosc niegroznych.
                                              Z GP ok, nawalil, wysypka jest na tyle charakterystyczna ze bez problemu powinien ja rozpoznac. BTW, moj tez przechodzil, zdzignozowalam sama i nawet lekarza nie widzial.
                                              Ale pytanie brzmi, czy jedna z mozliwosci ktora dostalas na ksero byla bostonka czy nie, bo jesli tez bral ja pod uwage jako jedna z mozliwosci, to nie popelnil bledu. Ponadto suma sumarum z tego co rozumiem, dziecko wyzdrowialo po jego zaleceniach (obserwowac i zbijac goraczke), wiec nie wiem o co bijesz piane?
                                              I sorry, jesli chodzo calpol i goraczke, to Ty dalas ciala. Po pierwsze, powinnas probowac ja zbic zanim wybralas sie do szpitala, i jesli to jest prawda, ze faktycznie KOMPLETNIE nie spadala, powinnas o tym powiadomic lekarza od razu, a nie czekac do poniedzialku. Jak wysoka goraczka nie chce zejsc, to albo jest dawka za mala (15mg/kg masy ciala) albo trzeba wracac do lekarza po cos innego. Bo zakladam, ze goraczka byla konkretna, a nie 38 stopni, i nie oczekiwalas, ze zejdzie do 36.6.
                                              BTW, moj syn miewa wirusowki z bardzo wysoka goraczka i czasami spada mu tylko do 38.8. Nizej nie zejdzie, ale ja troche obniza, wiec dziala. Potem oczywiscie przechodzi.
                                              • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:24
                                                Oczywiscie ze tej bostonki na wydruku nie bylo.😉
                                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:36
                                                No w Polsce , w Polsce bo gdzie ?
                                                Pierwsza dawkę podałam sama. Przy braku poprawy pojechałam do szpitala.
                                                Na żadnej z kserówek nie było wzmianki o bostonce (hands, mouth, feet disease ) pamietam dokladnie bo wszystkie po powrocie do domu sprawdzalam.
                                                Gorączka spadała ale systematycznie pojawiała się jak tylko lek przestawał działać. Fakt dałam ciała bo nie podawałam naprzemiennie z innymi, ale głupia zaufałam lekarzowi i postępowałam zgodnie z zaleceniami. Do GP poszłam w środę jak zaczęły pojawiać się bąble.
                                                Tak dziecko rzecz jasna wyzdrowiało ale stres jaki mi zafundowali pamietam do dzisiaj.
                                                Nie bije piany. Nigdy nawet z tej okazji nie zakładałam wątku na ematce. Po prostu trochę mi się w końcu ulalo czytając te ochy i achy na temat british doctors.
                                                • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:50
                                                  Ok, a wiec lekarz ewidentnie dal ciala. Z tym masz racje.
                                                  "Gorączka spadała ale systematycznie pojawiała się jak tylko lek przestawał działać." Tak to wlasnie dziala przy kazdej wirusowce, ba kazdej innej powazniejszej infekcji. Chyba nie liczylas ze cos dasz i goraczka nie wroci pierwszego dnia? U nas zazwyczaj bite 3 dni jest uporczywa goraczka i jak pisalam pomiedzy dawkami rzadko kiedy spada ponizej 37.6.
                                                  Lek jak najbardziej u Ciebie dzialal, na przyszlosc radze sie uzbroic w cierpliwosc, goraczka przy wirusowce ma prawo tyle trwac i znaczaco nie spadac.
                                                  Przykro mi, ale stres zafundowalas sobie troche sama oczekujac nierealnego.
                                                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:52
                                                    Było minęło. Teraz jestem mądrzejsza o doświadczenie.
                                                    Starsze nigdy bostonki nie przechodziły i nawet niewiedziałam ze taka choroba istnieje 😩
                                                  • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:53
                                                    I sorry, jest moj ton wypowiedzi byl czepialski, nie bylo moja intencja Ci dokopac.
                                                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 15:05
                                                    Wiem.😊
                                                  • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 15:19
                                                    Nie serio, przeczytalam jeszcze raz moje wypowiedzi i jest mi wstyd, ze mnie troche ponioslo.
                                                  • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 16:55
                                                    no ale szacunek sie nalezy julkowi bo nie kazdy jest w stanie sie przyznac jesli kogos ponioslo.
                                                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:54
                                                  shumami ale to w Polsce sie za szybko antybiotyki daje. To jest powazny problem potem na dluzsza mete z odpornoscia. Na wirusowki sie nie daje antybiotykow
                                                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 15:04
                                                    Wiem, naprawdę zdaje sobie z tego sprawę. Ja akurat mam naprawdę fajnego lekarza. Z polecenia.Pracuje u mojego brata, ma wyrobiona renomę. Sprawdziła się w niejednej sytuacji.
                                                    Mojej kuzynki dzieci natomiast non stop na antybiotykach. Byle gowniany katar a one już pół apteki wykupują.
                                              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:40
                                                >BTW, moj syn miewa wirusowki z bardzo wysoka goraczka

                                                male dzieci jakos tak maja ze jak leci to zaraz nawet i 39C
                                                • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:59
                                                  39 to jest u nas standard u starszaka. Schladzam kompresami od 39.8 bo nie wiem jak wysoko by zaszlo.
                                          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:38
                                            >Lekarz z Polski przeslal Ci ten antybiotyk telepatycznie i ozdrowialo?

                                            ale na bostonke na wirusa antybiotyk?? Chyba by zglupial
                                            • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:48
                                              Powiedział ze jeśli gorączka nie spada to warto byłoby rozważyć podanie antybiotyku.
                                              Mówiłam już wcześniej ze moj lekarz powiedział tylko ze objawy wskazują na bostonke a nie, ze postawił konkretna diagnozę. Kiedy miałam już punkt zaczepienia i wiedziałam czego szukać wygooglowalam i okazało się ze trafił z rozpoznaniem
                                              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:49
                                                >Powiedział ze jeśli gorączka nie spada to warto byłoby rozważyć podanie antybiotyku.

                                                to sie robi po ponad tygodniu nie spadajacej temp kiedy juz jest prawie pewne ze bakterie sa tez
                                            • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:51
                                              No ale chyba zgupial, bo tak jej zalecil tongue_out
                                              • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:52
                                                * zglupial
                              • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:02
                                Właśnie to samo mi przyszło do głowy- tu lekarze często nie informują pacjenta czy rodzica wprost, jak się nazywa wirus czy bakteria. To samo dotyczy badań krwi- sami z siebie najczęściej nie poinformują o wynikach, tym bardziej nie podając dokładnych liczb, ale to nie znaczy ze nic nie robią. Mi się to średnio podoba osobiście, ja lubię wiedzieć, lubię sobie dr Google spytać, ale oni raczej uznają, ze pacjent czeka na konkrety, działanie i leczenie, a nie na medyczny slang.
                                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:07
                                  tez mysle ze nie chodzilo o "niewiem" tylko o to ze nie podaje sie.
                                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:15
                                    No proszę Cie. “I have no idea “ chyba nie oznacza „wiem ale nie powiem „
                                    Wiem jakie są procedury w kwestii wyników badań bo urodziłam w Anglii trójkę dzieci. Jak miałam np za mało żelaza to nikt mi wyników nie przysyłał tylko dostawałam smsem wiadomość że lek jest gotowy i czeka na odbiór.
                                    • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:34
                                      Powiedział „I have No idea” właśnie dlatego,by nie rzucać diagnozy na wyrost jak ta pediatra telefoniczna. Tutaj słowa lekarza maja duża wagę, musi wziąć za nie odpowiedzialność, gdyby to jednak nie była bostonka. Słyszałam 1001 historii jak to w Polsce lekarze mówili: a to będzie to. A ja myśle, ze to co innego. A to na pewno nie to. A pacjent skołowany dalej nie wie o co chodzi. W UK lekarz nie może sobie na takie wróżenie z fusów pozwolić. Wszystko zostaje w file, byłaby to jak nic misdiagnosis i ktoś by za to odpowiadał.
                                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:50
                                        No ale idąc do lekarza nie oczekujesz czasami ze ta diagnozę ci postawi ? Po kiego się w ogole fatygowaćylko po to żeby dla pewności lekarz powiedział ze nie wie co ci jest ale masz brać dalej ten lek który na ciebie nie działa ? Żartujesz sobie ?
                                        • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:11
                                          Pewno, ze oczekuje, ale oczekuje właściwej diagnozy! Nawet jeśli będę musiała na nią poczekać. Chyba oczywiste jest, ze nie zawsze się da prosto i łatwo to zrobić po 10 minutowej wizycie? I wole usłyszeć szczere „nie wiem” niż jakieś zgadywanki popularne wśród polskich lekarzy. A jeśli chodzi o zwyczajne dziecięce wirusowki, to już nazwa owego wirusa naprawdę nie jest nikomu do niczego potrzebna, nawet lekarzowi (wiem przecież ze nie we wszystkich przypadkach), ważne by podjąć jakieś działania i leczenie, by dziecku szybko przeszło. I nie nadużywajmy terminu wyleczenie. Jak mi to kiedyś pewien sympatyczny lekarz (w UK) powiedział: które choroby są tak naprawdę uleczalne? Smutne ale prawdziwe. Wirusów tez nie da się usunąć z organizmu wiec de facto nie ma mowy o wyleczeniu.
                                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:24
                                            Ale ja wtedy nawet nie wiedziałam ze to wirus. I jak już kilkakrotnie pisałam od pierwszej wizyty minęły 3 dni. Gdyby była poprawa to ani do GP nie musiałabym iść, ani tym bardziej nigdzie wydzwaniać.
                                            Przecież nie wyleciałam oburzona ze szpitala faktem, ze lekarz nie rozpoznając choroby dał tylko lek przeciwgorączkowy. Gdyby nie było wysypki a temperatura spadałaby po pierwszych dawkach podanych w domu to nawet do szpitala bym się nie fatygowala. Zrozpoczyna bylam dopiero po kilku dniach kiedy nie tylko nie było poprawy, ale było znacznie gorzej. Wtedy to już nie była kwestia 10minut a 3 dni. Przekazałam lekarzowi cała historie choroby, wiec miałam prawo czekiwac, ze człowiek który nazywa siebie lekarzem będzie potrafił rozpoznać chorobę. Tym bardziej ze po konsultacji z polskim lekarzem kiedy sobie dla pewności wygooglowalam okazało się ze dzieciak ma objawy książkowe.
                                            Serio takiej pierdoły lekarz ile potrafił rozpoznać ?
                                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:59
                                        Ach i jeszcze skoro tak się już uczepilyście tej konsultacji telefonicznej to jak już wcześniej napisałam to był jeden jedyny raz bo byłam postawiona pod ściana.
                                        W pozostałych przypadkach mam opiekę specjalistów i nie polegam na metodzie wróżenia z fusów. Ani na cudowne olśnienie angielskich lekarzy
                                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:14
                                      > bo urodziłam w Anglii trójkę dzieci.

                                      podczas porodow tez bylo strasznie i lekarze be? Czy tylko te 3 przypadki?

                                      >tylko dostawałam smsem wiadomość że lek jest gotowy i czeka na odbiór.

                                      i uwazasz ze w Polsce jest lepiej?
                                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:42
                                        Nie . Porody akurat bardzo fajnie wspominam. Nie chciałabym się natomiast znaleźć na porodówce w polskim państwowym szpitalu.
                                        Rozwiązanie z receptami byłoby super gdyby nie to, ze za każdym razem trzeba czekać na farmaceutę. I tu już chyba odzywa się moj pech do NHS bo nie zdarzyło się, żebym od ręki dostała to po co przyszłam. Bo albo miał przerwę na lunch albo coś tam jeszcze. Rzecz jasna nie mogłam sobie pozwolić na 40 minut czekania wiec przychodziłam na drugi dzień w innych godzinach. A tu ta sama sytuacja.
                                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:45
                                          > Porody akurat bardzo fajnie wspominam. Nie chciałabym się natomiast znaleźć na porodówce w polskim państwowym szpitalu.

                                          no to jednak wez i to pod uwage w ocenie opieki medycznej w Uk i uwierz na slowo ze tyle co ja sie z babcia, z dzieciorem malym i swoim woreczkiem nalatalam po lekarzach i nie trafialam na takiego cudaka. Zle trafilas po prostu. Bywa.
                                          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:48
                                            >Rozwiązanie z receptami byłoby super gdyby nie to, ze za każdym razem trzeba czekać na farmaceutę. I tu już chyba odzywa się moj pech do NHS bo nie zdarzyło się, żebym od ręki dostała to po co przyszłam. Bo albo miał przerwę na lunch albo coś tam jeszcze. Rzecz jasna nie mogłam sobie pozwolić na 40 minut czekania wiec przychodziłam na drugi dzień w innych godzinach. A tu ta sama sytuacja.

                                            totalnie nie rozumiem o czym mowisz.

                                            Z receptami to jest tak ze to ty sobie zyczysz czy ma ci ja wydrukowac czy wyslac elektronicznie do apteki i ktorej, oraz czy tez ma ci wydrukowac tzw batch.

                                            nikt ci nie narzuca apteki. Wybierz duza.

                                            Ja zawsze po wizycie u lekarza biore zaraz recepte jesli cos pilnego albo jak mniej to wysylaja do apteki online a ci mi przywoza do domu.
                                            • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:57
                                              Moje były kierowane bezpośrednio do boots. Dostawałam smsa ze lek gotowy do odbioru. Szlam po odbiór ale nie mogli mi wydać leku jeśli nie było akurat farmaceuty. Nie wiem czy tak jest wszędzie.
                                              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 16:57
                                                >Dostawałam smsa ze lek gotowy do odbioru. Szlam po odbiór ale nie mogli mi wydać leku jeśli nie było akurat farmaceuty. Nie wiem czy tak jest wszędzie.

                                                tylko jesli juz jest faktycznie gotowy czyli w torebce papierowej w szufladzie i farmaceuta juz dawno zrobil/powycinal itd. Pani za lada tylko podaje po potwierdzeniu Adresu
                                            • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 15:12
                                              Oczywiscie. Recepty na Leki ktore sie przejmuje stale czy dlugi czas mozna zamawiam online i elektronicznie wysylaja do apteki a ci wysylaja do domu. Calosc to 2-3 dni.
                                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:50
                                            Biorę biorę. Teraz już problem chyba sam się rozwiązał bo nie mieszkam w Anglii i mam nadzieje ze coroczne wizyty u dziadków nie będą wymagały żadnych nagłych konsultacji medycznych
                                        • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:57
                                          "Nie . Porody akurat bardzo fajnie wspominam. Nie chciałabym się natomiast znaleźć na porodówce w polskim państwowym szpitalu."
                                          Ja natomiast tu akurat mam odwrotne doswiadczenia, bardziej podobalo mi sie w Polsce, warunki po porodzie byly o wiele lepsze.
        • memphis90 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:02
          Przecież bostonki nie leczy się antybiotykiem...?
          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:03
            Jedynie wydrukami z gugla 😂
            • c2h6 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:55
              shumari napisał(a):

              > Jedynie wydrukami z gugla 😂

              No, w tym przypadku wydruk z gugla może być skuteczniejszy od antybiotyku. Bo antybiotyk na wirusa nie zadziała na pewno.
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:07
                Masz racje. Zaraz po przeczytaniu niemowlę cudownie zdrowieje, zaczyna jeść, pić a gorączka to tylko wspomnienie. Trzeba było przeczytać od razu wtedy nie musiałoby się męczyć tyle czasu 🤔
                • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:19
                  a wyobraz sobie, ze mojemu dziecku "wydruki z googla" jak najbardziej pomogly. lekarz wiedzial, co dziecku jest, ale byla to wirusowka. poniewaz moj mlodszy syn z powodu problemow wrodzonych mial oslabiona odpornosc i pewne leki bral ciagle, lekarz staral sie jak najbardziej ograniczac z innymi specyfikami przy wszelkiego rodzaju infekcjach. kilka razy dostalam wiec, oprocz porady, m.in. wydruk z instrukcja np. jak robic dziecku oklady zbijajace goraczke i pare innych.

                  w ciazy dostalam zapalenia kanalikow lzowych w jednym oku. okulista stwierdzil, ze wlasciwie powinnam dostac antybiotyk, ale w ciazy brac go nie wolno. dostalam wiec wydruk z komputera z dokladna instrukcja z obrazkami, jak mam robic oklady i masarz oka, zeby sie cholerstwa pozbyc + nakaz zakupu szamponu dla dzieci. no i wyobraz sobie, ze jak najbardziej pomoglo. opuchlizna z oka zeszla juz nastepnego dnia.

                  sam fakt, ze lekarz zamiast antybiotyku dal instrukcje, jak postepowac domowym sposobem, wcale nie musi oznaczac, ze sie nie zna. czesto swiadczy to o tym, ze zna sie lepiej niz ten dajacy na kazde kichniecie antybiotyk.
                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:21
                    Ale ja dostałam 3 różne możliwości choroby bo lekarz nue był pewien. Poszłam z niemowlakiem, który nue przyjmował żadnych pokarmów . Poilam na sile strzykawka żeby się nie odwodnilo. Co mi po takich wydrukach? Ze to może być albo to albo tamto albo coś jeszcze innego ?
                    • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:31
                      nie wiem, jak to wyglada w uk, ale ja w takich przypadkach bralam niemowlaka pod pache i jechalam z nim do szpitala dzieciecego. tam zawsze szukali przyczyny az znalezli. balabym sie leczyc dziecko wg zalecen lekarza, ktory wydal diagnoze przez telefon i jeszcze po takiej diagnozie nakazal dawac antybiotyk.
                      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:36
                        Przecież napisałam ze byłam w szpitalu dostałam calpol ale łomatko i córko w ogóle nie działał. Bałabym się tam wrócić.
                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:36
                          no a co na ta bostonke dal ow lekarz zaufany z Polski?
                        • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:29
                          ale powiedzialas, ze nie dziala? bo mnie czesto lekarze dla dzieci dawali paracetamol w syropie. na mlodszego praktycznie w ogole nie dzialal i nasz lekarz w przychodni juz to wiedzial, ale innym musialam powiedziec. nigdy nie robili problemow i dawali cos innego. jak powiedzialam w szpitalu, ze nie moge zbic goraczki nawet najsilniejsza dawka ibuprofenu, jaka moge mojemu dziecku podac, dostalam 3 rodzaje roznych lekow przeciwgoraczkowych i zapewnienie, ze moge je podawac naprzemiennie, nawet co 2 godziny cos, byleby nie przekroczyc dawki dobowej kazdego z osobna.

                          skoro poszlas do lekarza, dal calpol, ktory nie dalal, to przy nastepnej wizycie jedna z pierwszych rzeczy, jaka bym w tej sytuacji powiedziala, byloby "dostalam calpol, ktorym nie jestem w stanie zbic dziecku goraczki, poprosze cos innego".
                          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:32
                            tez uwazam ze shumari cos malo asertywna byla.
                          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:53
                            Opisałam wszystko bardzo dokładnie. Wiedział więc ze dzieciak od 3 dni leci na calpolu.
                            Tak niestety jestem mało asertywna i brakuje mi jakoś „odwagi” wykłócania się o swoje my bardziej wiedząc ze w Polsce załatwię wszystko bez nerwów i praktycznie od ręki.
                            Ta bostonka przelała czarę goryczy bo w tej sytuacji nie mogłam spokojnie poczekać sobie do wyjazdu do polski 😕
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:59
                              no wiec mowie, zmien lekarza jesli bedziesz znow w UK. Trafilas na dziwadlo.

                              Nie musisz sie klocic. To zwykle zdanie z lekkim naciskiem

                              W Polsce jestes w sytuacji uprzywilejowanej i nie wiesz jak narzekaja ludzie bo masz inne traktowanie
                            • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:19
                              Może mówiłaś do angielskiego lekarza po polsku? wink
                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:27
                                Może.
                            • julek_i_ja Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:38
                              I czy mozesz sprecyzowac co to znaczy ze calpol nie dzialal? Ze goraczka nic kompletnie nie spadala? Czy ze wracala?
                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:51
                                Sprecyzowałam wcześniej. Sprawdź a dopiero później się czepiaj
                              • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:21
                                jak najbardziej moze nie dzialac. o ile zrozumialam, jest to srodek na bazie paracetamolu. na mojego mlodszego syna paracetamol nie dziala praktycznie w ogole. zwyczajnie goraczka nie spada i juz, ewentualnie spadnie odrobine i najdalej po 2 godz. znow rosnie. nasz lekarz dzieciecy juz to wie i w razie potrzeby daje srodki z ibuprofenem lub diclofenakiem. w szpitalu czy u obcych lekarzy musze tlumaczyc, ale zwykle rozumieja.
                                • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 15:09
                                  Wtedy jeszcze nie wiedziałam czego się spodziewać. Dziecko malutkie a to była pierwsza taka akcja
                                  • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 16:10
                                    ja tez oczywiscie nie od razu wiedzialam. jednak za pierwszym razem, kiedy lek na paracetamolu od lekarza nie zadzialal i wieczorem trafilismy do szpitala, powiedzialam wyraznie, ze to i to nie dziala, wiec chce cos innego, bo mi sie dziecko przez rece leje. nikt nie robil problemow, dostalam 3 rodzaje czopkow.
                            • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:17
                              no niestety, ale czasem trzeba o swoje zawalczyc. nie zrozum mnie zle, ja rozumiem nerwy w sytuacji choroby malutkiego dziecka az za dobrze i cie nie obwiniam. jednak w takich przypadkach asertywnosc jest niezbedna. jakims cudem w przypadku dzieci potrafie otworzyc paszcze przed lekarzem, nauczycielem czy kimkolwiek innym, wiec zawsze w takich wypadkach potrafilam powiedziec, ze u nas to nie dziala i chce cos innego albo poprosze innego lekarza.

                              inna kwestia, ze mamy lekarza, do ktorego mam pelne zaufanie. to jednak tez nie spadlo nam z nieba, bo zmienialam przychodnie po wpadce poprzedniego lekarza. kretyni zdarzaja sie wszedzie i w kazdym zawodzie. jak sie na takiego trafi, to trzeba szukac lepszego do skutku.
                              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 15:08
                                Ja natomiast cały czas się uczę. A potem jestem zła sama na siebie ze nie byłam zbyt stanowcza chociaż z takim nastawieniem wychodziłam z domu. Szkoda gadać.
                                • eliszka25 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 16:07
                                  tez jestem niesmiala i miewam tak czasem w innych sytuacjach, dotyczacych mnie. jesli chodzi o dzieci, to zwykle wlacza mi sie instynkt lwicy i nie ma zmiluj wink. aczkolwiek to tez nie wyglada tak, ze sie wyklocam czy cos. zawsze uprzejmie, ale jednak stanowczo draze temat.

                                  w przypadku lekarzy, to teraz mam po prostu spore doswiadczenie. moj mlodszy syn urodzil sie z wada wrodzona i sporo czasu spedzilam w roznych przychodniach oraz szpitalach i sporo mialam do czynienia z lekarzami. od prowadzacego nas urologa dostalam wlasciwie nakaz, zeby zawsze, bez wzgledu na to gdzie trafie, najpierw wylozyc lekarzowi, w czym rzecz i co musi zrobic oraz wykluczyc najpierw, nie sluchac nikogo i wymagac tej podstawy. od tego zalezalo zdrowie, a byc moze i zycie mojego dziecka. nie bylo latwo, ale nauczylam sie. musialam po prostu i tyle.
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:41
                              >brakuje mi jakoś „odwagi” wykłócania się o swoje

                              no ale juz mowilam ci ze nie chodzi o wyklocanie sie. Ja zawsze otrzymuje od lekarza co chce a nigdy nie podnosze glosu i zawsze z usmiechem. No chyba ze zazyczylabym sobie cos absurdalnego jakichs badan nie zwiazanych z tematem itd.
                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:50
                      >Ale ja dostałam 3 różne możliwości choroby bo lekarz nue był pewien.

                      w Polsce zas lekarze sa jasnowidzami zanim choroba sie rozwinie?
        • fuzja-jadrowa Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:07
          > Zadzwoniłam do swojej pediatry w Polsce i po opisie przebiegu choroby postawiła diagnozę bostonki. ( zaznaczając ze może się mylić, wszak dziecka nie widziała) potrzebny był antybiotyk.

          Albo piszesz bardzo skrótowo, albo Twoja pediatra jest tak samo ciemna, jak ten GP.
        • ingaki Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:59
          A co to za problem było pójść do apteki i kupić wit.D?
          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:03
            Bez recepty ? Spróbuj to się przekonasz
            • adriana.la.cerva Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:22
              Kurde nie chcialam tego wywlekac ale wiem o co chodzi shumari i sie z nia zgadzam.

              Zakladalam kilka watkow o tym jak zmarlo dziecko mojej przyjaciolki. Z nia i z mlodym pojechalam do szpitala bo mlodemu nagle powiekszyl sie wezel chlonny do wielkosci mojej piesci. Medycy ze szpitala badali a to na HIV, a to na gruzlice w koncu wypisali z antybiotykiem i zaleceniem ze ma isc do szkoly bo to pewnie jakas infekcja.

              Po 3 dniach spowrotem do szpitala bo maly dostal wybroczyn na calym ciele, znowu badania diagnozy, ale to piatek wiec nie ma lekarza zeby zrobic usg, a to nie radiologa a tocos tam.

              Po wielu dniach okazalo sie ze to chloniak Burkita.
              Rozmawialam z lekarzami i zapytalam wprost skad takie opoznienie w diagnozie i leczeniu wiec dostalam odpowiedz ''wie pani, jak mamy dziecko z powiekszonym wezlem chlonnym to szukamy infekcji a nie nowotworu''

              Mlody odszedl 30 sierpnia.
              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 17:02
                Adriana a myslisz ze w Polsce momentalnie by go zdiagnozowano strzalem w dziesiatke? Napisalam wyzej jak wlasnie dzis przez telefon przyjaciolka z Polski odpisuje smsa: na moje czemu sie nie odzywasz. Jestem w szpitalu od piatku. Dzwonie a ta leczyli najpierw na stres bo ze stresu ma wysypke, potem na swierzb/swierzb a od piatku jest w szpitalu bo na calym ciele ma wysypke i to paskudna alergia na cos. Od razu ja lekarz skierowal na oddzial

                To z dzisiaj jest. A takich historii znam mase.
                • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 17:10
                  W Polsce też można pechowo trafić na niedouczonych lekarzy. Zdarza się.
            • ingaki Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:27
              Wit. D? Kupuje od kilku lat bez recepty.
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:53
                A mi nie chcieli sprzedać bez recepty. Przywoziłam zapas z Polski
                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 17:03
                  niemozliwe. Wit D kupujesz w kazdym supermarkecie.
                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 04:23
                    Jak urodziłą się pierwsza córka w 2005r to nikt nawet nie wiedział o czym mówię. Przywiozłam zapas z Polski.
                    Nie wiem jak jest teraz bo po urodzeniu najmlodszej (pierwsza połowa 2016r) nie brałam pod uwagę, że akurat tym razem lekarz przepisze bez problemu, więc nawet nie pytałam. Byłam tylko na obowiązkowym kontrolnym 6 weeks check up. Chciałam wtedy zasięgnąć też porady odnośnie przepukliny, bo pępek kiepsko wyglądał, ale jak powiedziała ze nie wie to nawet nie drążyłam już dalej. Jak tylko młoda dostała paszport poleciałam do domu. Tam dostałam witaminy i konkretną poradę w sprawie przepukliny.
              • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:54
                Od kilku lat owszem, ale te 7 lat temu w ktoplach byla nie do dostania. O wit D zaczeto mowic take z 5-6 lat temu a zalecenia zmienily sie chyba z 3, 4 lata temu
                • ingaki Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:56
                  No chyba że. To w takim razie ok.
                • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:38
                  Faktycznie nie bylo, bo wg WHO "Current evidence suggests that vitamin D supplements may be effective in preventing rickets, particularly for infants and children who may be at higher risk due to limited sun exposure or those with darker skin pigmentation, however further research is needed before specific recommendations can be made ". Zastrzegam, ze ja wit. podawalam i podaje, ale wcale mnie nie dziwi, ze kilka lat temu jej gdzies tam nie zalecano jeszcze wszystkim. To sie zmienia wszedzie zreszta, bo jak moj pierwszy syn sie urodzil, to dawka byla 400, a teraz juz 800 (a dla starszych niemowlat 1000).
        • emka_uk Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 21:08
          Antybiotyk na bostonkę ? Nie rozśmieszaj mnie.....
          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 02:20
            A Ty mnie. DOczytaj w jakich okolicznościach lekarz wspomniał o antybiotyku.
            Jakos wszystkich poruszył ten antybiotyk a nikt się nie oburzył, że zakłądam- doświadczony lekarz nie rozpoznał choroby, która jak się okazało miała typowo książkowe objawy.
            Zdaję sobie sprawę że na ematce już taka moda,że neguje się tylko to co polskie ale nie przekraczajcie granic absurdu.
            • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 07:08
              Nie odwracaj kota ogonem. Ośmieszyłaś się i już tego nie zmienisz.
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 09:53
                Serio? A czym?
            • emka_uk Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 13:35
              Po co mieszkasz w tym UK jak nawet lekarze są be i do d....y ?
              Jak będziesz miała wypadek to też się telefonicznie skontaktujesz z lekarzem z PL ?
              • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 13:38
                emka_uk napisała:

                > Po co mieszkasz w tym UK jak nawet lekarze są be i do d....y ?

                Przecież pisała, że na szczęście już nie mieszka.
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 14:15
                No przecież jakby była taka potrzeba to bym się kontaktowała. Życie mi jeszcze miłe.
                A tobie ta Anglia chyba dupsko uratowała skoro tak jej bronisz jak lwica.
                • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 02:26
                  To typowa żarliwość neofity. Fascynuje mnie to - nie ma kraju-raju, jak i nie ma idealnej służby zdrowia. Ale niektóre osoby muszą sobie racjonalizować swój wybór życia w jakimś kraju w taki sposób - że lepszy od innych.
        • turzyca Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 12:30
          >Następna sytuacja to bardzo częste krwotoki z nosa mojej 8 latki. Byłam 3 razy i za każdym razem dostałam zalecenie zimnych kompresów. Po 3 wizycie mój wk.rw sięgnął zenitu wiec spakowałam dzieci i poleciałam na leczenie do domu. Po badaniach i konsultacjach laryngologicznych okazało się ze dzieciak ma hemofilię.

          Ponieważ dzisiaj w nocy dwa razy budziłam się ze względu na krwawienie z nosa, to mnie jakoś otrzeźwiło w kwestii tego posta. Na podstawie krwawień z nosa u ośmioLATKI lekarz diagnozuje chorobę wrodzoną? Tak, jasne krwawienia z nosa mogą być jednym z objawów, ale przecież przez osiem lat dziecko nabiło sobie niejednego siniaka, zdarło kolana, skaleczyło w palec, wyrzynały mu się zęby (i to dwa razy), no w ogóle było mnóstwo sytuacji, w których skaza krwotoczna musiała się ujawnić. Jeśli mówilibyśmy o ośmioMIESIĘCZNIAKU to owszem, krwawienie z nosa jako główny objaw do podejrzeń diagnozy byłby sensowny, ale nie o dziecku, które musiało mieć za sobą tysiące urazów, i ogarnięty pediatra powinien choćby na badaniu okresowym stwierdzić, że te siniaki to coś za duże są. O tym ze matka widzaca, ze dziecku krew leje sie z najdrobniejszej rany znacznie dluzej niz pozostalym, tez by nalegala na diagnoze, juz nie wspominam.

          I o tym, ze jesli to hemofilia to raczej bylibyscie pod stala opieka poradnii dla hemofilitykow, to tez juz nie mowie.
          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 12:40
            Wszystko z tobą OK?
            Miałam zlekceważyć krwawienia, które zaczęły pojawiać się regularnie ?
            Robilam badania żeby znaleźć przyczynę a nie z góry zakładać wady wrodzone.
            Jesteśmy pod opieka specjalisty. Nie wiem o co ci chodzi ?
    • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 07:56
      Wiedziała i napisała.
      • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:33
        Zadzwoniłam do swojej pediatry w Polsce i po opisie przebiegu choroby postawiła diagnozę bostonki. ( zaznaczając ze może się mylić, wszak dziecka nie widziała) potrzebny był antybiotyk. 

        Tego nawet nie potrzeba komentowac.
        • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:58
          No widzisz lekarz który potrafi TRAFNIE postawić diagnozę tylko na podstawie opisu vs „lekarz” który widząc dziecko nie ma pojęcia co mu dolega. A że bostonki nie potrafił zdiagnozować zostawiam to ja nie będę właśnie komentować.
          Wy się w tej Anglii módlcie / dobra kciuki trzymajcie żeby wam jednak nic nie dolegało
          • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:00
            Delikatnie mówiąc - żałosny tekst.
          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 16:59
            shumari ale... jak juz mowilam bostonki sie nie leczy antybiotykiem... to wirus.
        • panterarei Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:48
          antybiotyk na infekcję wirusowa to faktycznie sifietny pomysłbig_grin
    • konwalka Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:33
      Przezabawna dykteryjka. Prawie tak samo śmieszna, jak wizyta mojego kolego - KARŁA- na wizycie w celu przedłużenia renty i orzeczenia o niezdolności. Malowzrostowiac, te sprawy. No i pan Przew zadaje pytanie: czy coś się u pana zmieniło od ostatniej komisji? - tak, urosłem - odpowiedział mój kolega
      • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:36
        To ma byc smieszna? A pytal o to czy urosl czy zmienilo sie cos innego, np pogorszylo, doszly inne problemy.?
        Ludzie sila sie na bycie zabawnymi a wychodza na zalosnych.
        • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:41
          najma i twoje toporne rozumienie słowa big_grin
        • konwalka Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:46
          Jezu, najma? Tak, jestesmy żałośni. Mój kolega to już w ogole dno.
        • konwalka Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:54
          Muszę częściej bywać na forze. Przeoczyłam kulturalne ogłoszenie zmiany nicka z najmy na cos tam i teraz się mam big_grin
          • memphis90 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:11
            No ale sama karlowatosc nie stanowi o całkowitej niezdolności do pracy i rencie do końca życia, więc pytanie o stan zdrowia i ew pogorszenie jest jak najbardziej na miejscu.
            • konwalka Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:48
              Od zawsze stanowiła, stad zdziwienie G., ze musi latać na te komisje.zreszta mój post był sarkastyczny
              • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:51
                konwalka napisała:

                > Od zawsze stanowiła, stad zdziwienie G., ze musi latać na te komisje.zreszta mó
                > j post był sarkastyczny
                >
                Serio, byl sarkastyczny? Sprawdz co oznacza sarkazm
              • c2h6 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:00
                konwalka napisała:

                > Od zawsze stanowiła, stad zdziwienie G., ze musi latać na te komisje.zreszta mó
                > j post był sarkastyczny

                A w czym niby przeszkadza niski wzrost aż tak, że trzeba być rencistą? Rozumiem, że na koszykarza się koleżka nie nadaje, ale każda praca umysłowa jest dla niego stuprocentowo dostępna, a i mnóstwo fizycznych, które nie wymagają siły samej w sobie.
                Karłowatość, owszem, może się wiązać z innymi wadami, które mogą powodować niezdolność do pracy, ale w takim razie całkowicie słuszne jest pytanie "co nowego?".

            • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:50
              Najwidoczniej to pytanie nie bylo n.a. miejscu a pan kolega konawalki zablysnal, przynajmniej chcial, ale nie wyszlo. Konwalka jednak tego nie rozumie. No coz bywa i tak
    • sniyg Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 08:43
      eeeee... nowa na forum czy lubisz jak cię biją? Na tym forum jak chcesz mieć koleżanki to narzekaj wyłącznie na polską służbę zdrowia.
      • adriana.la.cerva Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:31
        a dzieki, to nie wiedzialam
      • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:44
        ja mysle ze narzekac to mozna na afrykanska albo hinduska albo publiczna w USA ktorej prawie nie ma. Polska jest po prostu bardzo mozno niedofinansowana i dlatego wielu Polskich lekarzy pracuje w UK. W ogole opieka medyczna w UK to masa lekarzy z UE. Wiec jesli narzekac na lekarzy to trzebaby bylo na wszystkie nacje z UE i akademie medyczne itd
        • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:59
          CI polscy lekarze w uk to raczej pracowali kilka lat temu. Od dobrych kilku lat nikt nie wyjezdza.
          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:43
            no ale to cos zmienia? Pare lat sprawilo ze stali sie Anglikami czy jak?

            A dlaczego niby teraz nie wyjezdzaja do UK? W UK maja powazny problem z niedoborami ludzi.

            Mam kolezanke lekarza tu i ta twierdzi ze masa Grekow ciagle przyjezdza na jej oddzial to czemu nagle Polacy by przestali?
            • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 17:43
              Lekarze przewaznie przyjezdzaja na czasowe kontrakty. Spadek kursu funta I poprawa sytuacji specjalistow w ostatnich latach spowodoeal, ze the kontrakty scale nice sa juz oplacalne. Wyraznie to widac w statystykach
              • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 17:47
                Oraz niepewność związana z Brexitem.
                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 22:41
                  >Oraz niepewność związana z Brexitem.

                  bo po Brexicie beda ich wywalac z UK? Jak maja niedomiar lekarzy i zapowiadaja zreszta ze nikogo pracujacego nie planuja wywalac?

                  Ludzie sobie strachy na lachy sami tworza.
                  • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 02:36
                    Nie, po Brexicie (jak zrobą no deal) p...e gospodarka. Po co w tym uczestniczyc jak można nie.
                    Ja nie mam wątpliwości, że mnie stąd nikt nie wywali, a się boję.
                  • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 12:51
                    Weź nie pieprz farmazonów, tylko poczytaj prasę. Ludzie z wykształceniem, z kariera przed sobą i jakimś dorobkiem, nie bedą ryzykować niepewności. Rząd torysów jest niekompetentny i nieprzewidywalny. I nie, nie boja sie, ze ich bedą wywalać, tylko sobie pojadą gdzieś, gdzie niepewności brak. The guardian dopiero co napisał, ze co piąty z lekarzy z UE deklaruje wyjazd z Wlk. Brytanii.
                    • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 15:41
                      The guardian i nie tylko pisze rozne rzeczy, co ciekawe jednego dnia disater zwiazany z Brexit a nastepnego zupelnie cos odwrotnego.
                      • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 21:12
                        Ciekawe, kwestionujesz te dane? A jakbys byla lekarzem z jakiegos panstwa UE rozwazajacym, gdzie by sie przeniesc za praca, to bys wybrala teraz Wlk. Brytanie, nie majac pojecia, jaki bedzie Twoj status za jakis czas, jaka bedzie sytuacja Twojej rodziny, itd.? Chcialoby Ci sie zawracac sobie glowe, czy bys jednak wybrala inny kraj czlonkowski? Lekarzy wszedzie potrzeba.

                        I prosze, pokaz mi, gdzie Guardian pisze, ze Brexit bedzie ok.

                        Jest jeszcze Financial Times, the Economist itp.
                        • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 06:48
                          Mysle ze gdybym byla tym lekarzem z UE to bym wybrala Polske, zdecydowanie.😉
                          Naprawde uwazasz ze po. wyjsciu uk z unii beda lekarzy I ich rodziny wykopywac? Co jest taka wielka niewiadoma bo jak do tej pory jasne jest ze ci ktorzy przyjada przed 19.03 2019 beda mogli zostac w uk po wyjsciu. Lekarze (i nie tylko) przenosza sie do uk z roznych krajow swiata a nie tylko unii wiec po Brexit to bedzie uregulowane. Prase czytac to jedno ale to jest biznes jak kazdy inny i ma sie sprzedawac wiec jak do wszystkiego i do tego nalezy podejsc z pewnym dystansem i przefiltrowac informacje. Rozne historie zazwyczaj dotycza indywidualnych syguacji i nie zawsze sa podane wszystkie fakty.
                          • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 12:39
                            Nie chce mi sie z Toba dyskutowac, bo masz z gory zalozona teze, o czym swiadczy pierwsze zdanie. Moja wiedza nie pochodzi tylko z prasy. Nie wiem, czy beda "wykopywac" ale np. wiem to, ze ja, zona obywatela brytyjskiego i matka pol-brytyjskich dzieci moge nie miec prawa do pracy w Wlk. Brytanii, gdybysmy tam sie kiedys chcieli przeniesc. Skutecznie mnie to zniecheca. Zniecheca tez innych wyksztalconych ludzi, ktorzy wybiora inne kraje. Rpzumiem, ze do Ciebie to nie dociera, bo nie wiesz, jak to jest miec wybor, gdzie mozna mieszkac i wykonywac swoj zawod najbardziej komfortowo.

                            Zaklinaj sobie dalej rzeczywistosc smile

                            In total, 45% of respondents to the BMA survey said they were thinking about leaving Britain following the result of the EU referendum in June 2016 – three percentage points more than when the BMA ran a similar poll in February – while a further 29% were unsure whether they would go.

                            Among those who were considering going elsewhere 39% – or 18% of the whole sample – have already made plans to leave. The 12,000 doctors from the EEA (the EU plus Iceland, Liechtenstein and Norway) represent 7.7% of the NHS’s medical workforce.

                            Some of those leaving have been offered jobs abroad, while others are applying for posts overseas. Some have begun the process of seeking citizenship elsewhere, while others are having their qualifications validated so they can work in another country, the BMA said.
                            • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 17:26
                              Gris gris wiesz Ile na swiecie pastw? Jesli nie to sprawdz, napewno bedziesz miala w czym wybrac...w kazdym razie fachowcy maja duzy wybor.
                              I czytaj uwazniej prase.
                              • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 20:05
                                Dziekuje za porade smile Ja juz wybralam, dziekuje (nie jestem lekarzem).
                                • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 20:27
                                  Wiec skoro wybralas to nie masz problemu a o innych sie nie martw, poradza sobie.
                                  • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 21:00
                                    Rozumiem, ze na temat nie masz nic do napisania jak zwykle? Bo te ostatnie wpisy to takie klepanie dla klepania, ale merytorycznie nic? Kto sobie poradzi - ci lekarze, ktorzy sie nie przeprowadza do Wlk. Brytanii? No poradza sobie raczej. NHS? No nie moj problem raczej, glowy sobie tym nie zaprzatam.

                                    Wiem, co odpiszesz, wiec oszczedz sobie zachodu. EOT.
              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 22:40
                > ze the kontrakty scale nice sa juz oplacalne. Wyraznie to widac w statystykach

                bo w Polsce zarobia tyle samo?

                Zartujesz? Funt spadl moze o zlotowke. Nadal im sie oplaca

                Lekarze poza konsultantami sa zatrudnieni wszyscy na kontraktach. W Polsce tez zreszta od ok 10 lat.
                • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:21
                  No jakos sobie licza I im sie nie oplaca. Od dobrych kilku lat liczba polskich lekarzy rejestrujacych Sir w angli regularnie spada, a wyrejestrowujacych sie rosnie.
                  • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:25
                    no widocznie w Polsce teraz zarobki lekarzom tak wzrosly ze nie musza strajkowac juzsmile)))))))

                    haha.

                    Po prostu ci ci chcieli wyjechac juz dawno wyjechali i tyle
                    • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:48
                      Strajkowali rezydenci, w uk zreszta tez strajkuja regularnie.
                      • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:51
                        mlodsi niz rezydenci tu strajkuja- stazysci. Juz po stazu zarabiaja lepiej. Consultant to zarobki ok 100 tys funtow rocznie.

                        Tu w UK to im sie marzy ze tuz po 4 latach studiow jak jeszcze w zyle sie nie potrafia wbic beda zarabiac nie wiadomo ile... Gdyby to rezydenci byli czyli ci juz po stazu a przed specjalizacja to pol biedy bo ci juz costam umieja.
                        Ciekawe dlaczego w innych zawodach nie mamy takich ulg a studia sa rownie dlugie i dluzsze.
                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:53
                          zobacz, naprawde specjalistom oplaca sie jak najbardziej wyjezdzac do UK bo w Polsce tyle nie zarabiaja. Zarobki roczne:

                          How doctors salaries compare to other public sector workers
                          GPs - £103,000 a year for partners and £81,158 for GPs
                          Hospital consultants - £74,504 to £100,446 a year
                          Trainee doctors - £23,533 a year rising to £65,392 a year.
                          Tube driver - £45,000 to £46,000 a year.
                          Teachers - Up to £41,500 a year
                          Police constable - £21,000 to £36,500 a year
                          Average primary school headteacher (local authority controlled) - £51,800
                          Averaeg secondary school headteacher (local authority controlled) - £60,900

                          www.telegraph.co.uk/news/health/9300823/Most-doctors-are-not-paid-six-figure-sums-figures-show.html
                          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:54
                            a i ci strajkujacy to ci Trainee....
                          • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 00:14
                            www.healthcareers.nhs.uk/explore-roles/doctors/pay-doctors
                            Tutaj jest troche lepsze zrodlo.
                            I sama dobrze wiesz ze 40 tys na kontrakcie to nie sa jakies wielkie kokosy. Konsultantem raczej nikt tak of reki nie zostanie, tych jest 1-3 na caly szpital.

                            I wreszcie nie ma co porownywac zarobkow kwotowo, tylko poziom zycia ktory lekarze moga osiagnac za dana pensje w uk I polsce. A zycie I statystyka pokazuja, ze specjalisci wola jefnak jechac na kilku posadach w Pl niz na kontakcie w uk
                            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 00:22
                              >Konsultantem raczej nikt tak of reki nie zostanie, tych jest 1-3 na caly szpital.

                              Consultant to lekarz specjalista po prostu z polskim drugim stopniem specjalizacji. Jest ich zdecydowanie wiecej niz 1-3 na caly szpital. Zreszta zalezy jaki duzy szpital.Wlasnie tych sciagaja najchetniej, a nie jakichs tam bez specjalizacji.

                              40 tys to zarabiaja ci Doctors in Training czyli jeszcze bez specjalizacji. No i dziwne by bylo gdyby nie wiadomo ile im placili. To wlasnie takowi jak Rezydenci


                              >A zycie I statystyka pokazuja, ze specjalisci wola jefnak jechac na kilku posadach w Pl niz na kontakcie w uk

                              no bo nie kazdy przeciez chce emigrowac zaraz. Moja przyjaciolka ginekolog nie planuje, moja siostra tez nie bo jej maz tez ma dobra posade. Wiec jak mowilam ci co chcieli wyemigrowac juz dawno wyjechali

                              W ogole emigruja najczesciej w celach poprawy bytu, stad tylu najechalo z wsch Polski + jakas tam garstka ludzi co zawsze chciala wyemigrowac z powodow ciagat w tym kierunku
                              • kandyzowana3x Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 00:31
                                Konsultsnt jest 1-3 na szpital w danej dziedzinie, pod nimi sa speciality doctors - to wlanie sa specjalisci.
                                Rezydenci zarabiaja: " In the most junior hospital trainee post of Foundation year 1 your basic starting salary is £26,614. This increases in Foundation year 2 to £30,805."
                                Pozniej sa doktorzy robiacy specjalizacje itd. , dopiero zarobki specjalisty to £37,923 to £70,718.
                                No I pozniej konsultanci.
                                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 00:54
                                  ci co przyjezdzaja z polskim 2 stopniem specjalizacji naprawde nie zarabiaja 37 tys bo by sie to w ogole nie oplacalo nikomu bo by nic nie zaoszczedzili. 37 tys rocznie to niewiele powyzej sredniej londynskiej pensji
                            • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 06:30
                              Zyje prawie 2 dekady w uk i szczerze mowiac nigdy lekarza Polaka nie spotkalam, pielegniarki tez nie, moze jest ich wiecej w Londynie. Spotkalam kilku nauczycieli ale ci zazwyczaj zwiewali do innej pracy ale pracowali tylko okazjonalnie przez agnecje twierdzac ze za ciezko - no fakt, to nie 18 h tyg jak w Polsce, zupelnie inaczej to wyglad.
                              Akurat lekarze w uk gp, specjalisci, consultants zarabiaja niezle w porownaniu z lekarzami w pl, ktorzy zeby osiagnac okreslony standard zycia musza zapitalac na kilku etatach.
                              Ale mozna oczywiscie zaklinac rzeczywistosc.

                              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 09:58
                                >moze jest ich wiecej w Londynie.

                                na pewno ale slyszalam ze ponoc wlasnie na malych wioskach itd brakuje lekarzy i tam o ile moga ich rekrutuja.

                                Tu na pd wsch jest bardzo duzo pielegniarek z Polski zwlaszcza. Jedna sama sie zglosila do zajmowania sie mna na pooperacyjnym jak sie dowiedziala ze jestem Polka. Tyle ze ja przespalam pooperacyjni i nic nie pamietam
                      • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 06:47
                        W Polsce nie tylko rezydenci starjkowali, calkiem niedawno
                      • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 06:48
                        kandyzowana3x napisała:

                        > Strajkowali rezydenci, w uk zreszta tez strajkuja regularnie.

                        A w Polsce nie strajkuja lekarze?
    • 1matka-polka Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:09
      Urzekła mnie ta historia, teraz już na pewno nigdy nie pójdę do brytyjskiego lekarza, zwłaszcza, że mieszkam w Polsce big_grin
      • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:45
        debile sa wsrod lekarzy tez jak w kazdym zawodzie a ci z kolei wystepuja pod kazda szerokoscia geograficzna
    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 09:48
      >Dziewczyna lat 21, z rozszczepem kregoslupa, brak czucia od pasa w dol ale super sobie radzi na wozku inwalidzkim. Poszla dzisiaj do neurologa bo od jakiegos czasu cierpi na migreny. No i lekarz do niej '' niech pani wstanie bo musze zobaczyc pani postawe''

      bylas przy tym? Wiesz ile historii ludzie wymyslaja?
    • konwalka Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:44
      Nie idź do angielskiego. Nigdy.
    • vessss Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:46
      Poszla dzisiaj do neurologa
      >
      Jakie poszła, jakie poszła??!!!
      Powinna już nigdy z Tobą nie rozmawiać, co za chamstwo i znieczulica!
      • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:49
        a o co chodzi? Slowo "poszla" chyba nie jest niepoprawne....?
        • vessss Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:52
          Bardziej chyba pasuje "pojechała"?
          Oczywiście w duchu wątku, jeśli czepiamy się słówek.
          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:10
            a skad wiesz ze nie na piechote? Przeciez nie wiadomo jaka odleglosc do lekarza
            • vessss Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:14
              Skoro na wózku, to raczej wszędzie się jedzie, nie idzie
              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:26
                faktsmile))
      • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 10:55
        Cała ta historyjka jest grubymi nicmi szyta. W UK nie można sobie ot tak pójść do neurologa... potrzebne jest skierowanie od GP, który na pewno najpierw by sam próbował „uporać się” z problemem, a w skierowaniu musi wysmażyć długi i szczegółowy opis pacjentki i jej stanu. I brak czucia od pasa w dół by na pewno się w nim znalazł wiec albo zawalił gp, albo historyjka jest... dość typowa wśród Polaków urban legend o lekarzach w UK.
        • adriana.la.cerva Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:15
          oczywiscie ze bylo tak jak piszesz, najpierw gp, potem neurolog w tutejszym szpitalu. malo tego, tutaj masz historie choroby online, wiec nie musisz tlumaczyc lekarzowi, co jak, gdzie i kiedy bo wsyztsko ma przed nosem
          • adriana.la.cerva Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:16
            dziewczyna jest z somalii ale od lat zyjaca w uk
          • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:33
            to nie tak. na wizyte z konsultantem zaklada sie teczke i on z tej teczki czyta a nie szuka online.
            • adriana.la.cerva Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:37
              teczka rozowa w przypadku ciazy - zgoda

              on line masz zapisana kazda twoja wizyte, leki, hospitalizacje - cala twoja historie medyczna. malo tego, masz tez dostep do maili z social service i innych podmiotow
              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:54
                Adriana ale to w praktyce tak nie wyglada. Odnosze wrazenie ze mowisz tylko na podst wizyt u GP ktora faktycznie tylko patrzy na to co Online albo co listem dostala a recepcjonistki nie wrzucily online.

                Consultant nie siedzi i nie czyta z netu z online account. Kazdy pacjent ktory trafi do szpitala ma zakladana teczke Asystentka mu ma to wydrukowac co jest online i dodaje pozniej do teczki kazdy wpis ktory on zrobi i inne departamenty. Nastepnie jak juz jest takowy pacjent released ze szpitala czy po operacji itd to ona robi skrot przebiegu tego co bylo w szpitalu i wrzuca to online na koncu.
            • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:18
              princesswhitewolf napisała:

              > to nie tak. na wizyte z konsultantem zaklada sie teczke i on z tej teczki czyta
              > a nie szuka online.

              Of jakiegos czasu dziala to online.
              Bylam kilka tygodni temu z synem u pediatry (ma wizyty co 6 m-cy w zwiazku z tarczyca) i mi powiedzial, ze wszystkie info z teczek czyli papierowe sa przenoszone do komputera bo teraz tak to funcjonuje.
              • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 14:37
                Online tez jest. Miesiac temu, najma, mialam woreczek zolciowy wycinany operacyjnie no i wczesniej bylam na wizycie u consultant u ktorego juz byla teczka ( bialy folder). Po wizycie u consultant badali mie na wszelakie sposoby przed operacyjnie. Zawsze byl ten bialy folder co i consultant mial na stole + wpisywali w kompa - wszyscy. Piegniarki, anastezjolog pzreprowadzajac wywiad itd itp. Wypelniali forme w necie drukowali i do foldera. Druga kopia w kompie
        • rosapulchra-0 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:48
          No dokładnie. Ktoś tu mocno popłynął big_grin
      • c2h6 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 11:56
        vessss napisała:

        > Poszla dzisiaj do neurologa
        > >
        > Jakie poszła, jakie poszła??!!!
        > Powinna już nigdy z Tobą nie rozmawiać, co za chamstwo i znieczulica!

        A to wcale nie koniecznie. Pamiętam jakąś taką wyzwoloną wózkarkę, co się właśnie obrażała, że ludzie jej mówią "proszę podjechać", a przecież ona chodzi, tylko że wózkiem.
        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 12:09
          obrazlilaby sie ze ja nazywasz wozkarka. Oni sie jakos nazywaja inaczej... politycznie poprawniej... Walking ability challenged czy jakos tak
        • manon.lescaut4 Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 13:22
          O jeny jeny. Często widuje w mojej okolicy młoda dziewczynę, która... idzie sobie powolutku pchając swój wózek inwalidzki. I dobrze i wspieram ja, widać, ze walczy i być może dochodzi do siebie. I jak w tym wypadku powiedzieć: idzie czy jedzie? I przede wszystkim jakie to ma znaczenie? I co wszystkich innych to obchodzi? A na szczęście w angielskim come lub go jest w tym przypadku uniwersalne i nikogo nie obchodzi czy ktoś idzie czy jedzie.
    • szeera Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 20:21
      Wątek podryfował w kierunku anegdod dziwnej treści (antybiotyk na bostonkę?), więc się wtrącę bo z opisów może się wydawać, że w UK jest tak samo źle ze służbą zdrowia, a może wręcz gorzej. Więc jeste duużo lepiej. Tu dane z 2016: en.wikipedia.org/wiki/Healthcare_in_Europe
      UK - 15 miejsce
      Polska - 31 (za nami tylko Albania, Bułgaria, Czarnogóra i Rumunia).
      Polska i UK są tak samo złe w czekaniu na leczenie, ale we wszystkich pozostałych kategoriach UK lepsze.
      • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 20:49
        O, i to są jakieś sensowne dane, zamiast przypadków anegdotycznych.
        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 22:36
          wiesz jesli patrzec na sensowne dane to rownie dobrze mogloby byc badanie Commonwealth fund gdzie wypada UK na 1 miejscu jesli chodzi o opieke. Tu prosze ponizej z 2017 roku

          www.bbc.co.uk/news/health-40608253



          Serio to ja zadnym bzdurnym rankingom nie wierze

          Jest ich tyle ze mozna sie tylko glosno smiac
      • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 21:38
        Wiesz, ja mieszkam w UK i pracowałam w NHS. Analizowałam dane. Pierwsze miejsce w rankingach to oni mają głównie w wymyślaniu jak tworzyć ranking, żeby być na dobrym miejscu.
        Pamiętam, że np. w programach nowotworowych (nie pamiętam czy to było leczenie, czy wykrywalność) UK jest za Polską.
        Z moich osobistych doświadczeń - cukrzyca typu I- b. niski standard. Do ginekologa trzeba być bardzo asertywnym żeby dostać skierowanie, a doświadczenia z wizyty mam hm kuriozalne.
        Lekarze są dobrzy i źli wszędzie, tylko w PL przynajmniej specjalistę można wybrać (pierwszego kontaktu chyba też?), tu - loteria kodu pocztowego.
        Szczerze mówiąc nie wiem jak jest teraz w PL, to pewnie też dużo zależy od okolicy.
        • majenkir Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 22:31
          panpaniscus napisała:
          > Z moich osobistych doświadczeń - cukrzyca typu I- b. niski standard.


          Ale co konkretnie?
          • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:21
            Konkretnie to wszyscy konsultanci z którymi miałam do czynienia i teoretycznie byli specjalistami od terapii pompą. Mam pompę (-y, bo to kolejna) od kilkunastu lat i dobrze, że nie zaczynałam terapii tutaj, bo u tych moich zero wsparcia zupełnie, w dodatku mylnie informują. Może bywa lepiej, to loteria - nie mam jak zmienić lekarza, bo przypisany wg rejonu. Spotkałam 3 konsultantów do tej pory.
            Same standardy leczenia są inne - z wynikami, za które mój lekarz z DE by mnie zbeształ, tu jestem stawiana na wzór innym pacjentom, że takie świetne (to było Hb1ac 7.3).

            Dobrze, że przyjechałam z pompą, bo żeby dostać, najprawdopodobniej musiałabym nałgać. Tak jak zrobił znajomy (z którym o ironio współpracuję w badaniach nad T1D). Innej znajomej odmówili, bo za dobrze się kontrolowała bez pompy, nawet perspektywa ciąży nie przekonała...Dzieci pompy dostają dużo rzadziej i trudniej, w ogóle raczej są dla dorosłych.

            Ogólnie po zapoznaniu się z systemem traktuję go jako zło konieczne. No ale wiedziałam, że tu tak jest, zaraz po mojej diagnozie nie zdecydowaliśmy się na przyjazd tutaj, bo jeszcze nie wiedzieliśmy jak obsługiwać T1D. Teraz poradzę sobie sama, potrzebuję recept tylko - to znaczy, jakby był ktoś, kto pomoże, zdopinguje to by było świetnie, ale tutaj zdecydowanie nie ma szans na długoterminowe relacje pacjent-lekarz.

            Poza tym paternalistyczne podejście do pacjenta. To akurat jest problemem i w PL, ale tutaj jest koszmarne (porównuję z US i DE). Na to mam sposób, w obrzydliwy sposób w ciągu pierwszych 2 minut napomykam, czym się zajmuję zawodowo, ale wspólczuję tym, co protekcjonalnego traktowania nie lubią, a takiej czy podobnej tarczy nie mają.

            Z anegdotek to pani dietetyczka - ponieważ nie mogła zrozumieć, dlaczego sądzę, że lepiej ważyć kawałki własnoręcznie pieczonego chleba niż je po prostu liczyć (może całe życie jadła tylko krojony chleb i nie rozumiała, że jak się samemu piecze to w całości?).

            Poza tym ogólny bałagan, jak w wielu dziedzinach - tyle że tu może to być dość krytyczne. Bo jak przychodnia upierała się, że wysłała receptę do apteki i nie wyśle ponownie/nie da do ręki, a apteka upierała się, że nie dostała, to mi brak insuliny groził konsekwencjami. W PL farmaceuci rozumieją, że to sprawa życia i śmierci (przynajmniej jak mi przemarzła insulina w święta to pani sprzedała, bo rozumiała, że zejdę bez niej - może miałam wyjątkowe szczęście).
            • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:32
              >Poza tym paternalistyczne podejście do pacjenta. To akurat jest problemem i w PL, ale tutaj jest koszmarne (porównuję z US i DE).

              co znaczy paternalistycznie?

              poza tym

              Porownujesz co panstwowa opieke medyczna w USA z Niemiecka i Brytyjska???

              No to jesli faktycznie porownujesz to USA wypada tragicznie bo jej prawie nie ma. Czy tez porownujesz prywatna z US z panstwowa z DE i UK? Aaaa no to faktycznie wyjdzie ci na korzysc US. Moze jednak zacznij porownywac jablka z jablkami i a nie z gruszkami?

              >Bo jak przychodnia upierała się, że wysłała receptę do apteki i nie wyśle ponownie/nie da do ręki, a apteka upierała się, że nie dostała, to mi brak insuliny groził konsekwencjami.

              sorry ale ja mieszkam w UK 21 lat ( mieszkalam tez a propos 5 lat w polnocnej Kalifornii i stad mam pojecie jaka tam jest opieka panstwowa ha ha) i zadna przychodnia sie NIE UPIERA na cokolwiek. Jak mi sie spieszy zawsze kaze lekarzowi wydrukowac recepte. Przesylanie nawet elektroniczne miedzy przychodnia a apteka to cos co sie robi w przypadku lekow ktorych nie potrzebujesz natychmiast tego samego dnia . Kazdy tutaj to wie i farmaceuci z gory wiedza ze te ida w trybie zwyklym jesli chodzi o czasowosc.Tu nei wiedza ze to sprawa zycia i smierci bo zakladaja ze jesli nie przychodzisz z recepta w lapie to znaczy ze sie nie spieszy. W Polsce innych opcji poza recepta w lapie czyli przesylania...nie ma. Znowu jakies porownania od czapy. Serwisu przesylania ktory nie istnieje w Polsce.
              • majenkir Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:49
                princesswhitewolf napisała:
                > No to jesli faktycznie porownujesz to USA wypada tragicznie bo jej prawie nie ma.


                He? Sorry, czego nie ma? big_grin
                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:55
                  obamacare to nie powszechna opieka medyczna
              • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 00:00
                princesswhitewolf napisała:

                > co znaczy paternalistycznie?

                Pryncypialnie, mówiąc kolokwialnie - z góry.

                Jeśli już piszemy o anegdotach - sama nie mam doświadczeń z brytyjską służbą zdrowia, ale mam w rodzinie osobę, która miała z nią do czynienia. Nie ma najlepszego zdania o niej (o polskiej też zresztą ma nienajlepsze), a z usług stomatologicznych zrezygnowała szybko na rzecz polskich, bo, jak twierdzi, jakość przemawia za polskimi. To wszystko kwestia preferencji i tego, na kogo się trafi. Według statystyk brytyjska służba zdrowia wypada lepiej od polskiej i to powinno wystarczyć, a prywatne doświadczenia mogą być przecież różne i nie ma sensu ich podważać w imię... właściwie nie wiadomo czego.
                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 00:10
                  >Pryncypialnie, mówiąc kolokwialnie - z góry.

                  Nie masz doswiadczen a mowisz " z gory". 21 lat i nie mialam doswiadczen aby mnie ktos traktowal tu "Z Gory". No ale widza ze rozmawiaja z inteligentna rzeczowa kobieta i sie nie denerwuja w recepcji ani lekarze


                  >a z usług stomatologicznych zrezygnowała szybko na rzecz polskich, bo, jak twierdzi, jakość przemawia za polskimi.

                  pewno jedna z tych ktora korzystala z panstwowego NHS na korzysc prywatnego w Polsce. No i znowu jablka i gruszki. Prywatny dentysta w UK jest bardzo dobry i ma najlepsze materialy np Dentsply. Panstwowe NHS nie sa rozne od tych uzywanych w Polsce na NFZ
                  Mi dentystka w Uk uswiadomila dopiero ze w Polsce mi zle wypelniono 2 korzenie.


                  Ja mysle ze prywatne doswiadczenia sa czesto podyktowane przyzwyczajeniami i oczekiwaniami z innych krajow w ktorych sie mieszkalo. Wszelaka zmiana i niezrozumienie systemu: zgrzyt. Tak jak z recepta: chcesz szybko to nic nigdzie nie pozwalasz przesylac tylko bierzesz do reki tak jak w Polsce. Przesylanie jest dla kogos kto ma zapas w domu i to sa "te nastepne co zacznie uzywac za tydzien".
                  • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 00:25
                    princesswhitewolf napisała:

                    > >Pryncypialnie, mówiąc kolokwialnie - z góry.
                    >
                    > Nie masz doswiadczen a mowisz " z gory".

                    Pytałaś, co znaczy "paternalistycznie". Nie muszę mieć takich doświadczeń, żeby wiedzieć, co oznacza dane słowo. Po prostu wyjaśniłam znaczenie słowa w odpowiedzi na twoje pytanie.

                    > No ale widza ze rozmawiaja z inteligentna rzeczowa kobieta i sie nie denerwuja w recepcji ani lekarze

                    Jakie to ma znaczenie? Chcesz powiedzieć, że jeśli pacjentką okaże się np. osoba nieśmiała, to traktują ją gorzej?

                    > pewno jedna z tych ktora korzystala z panstwowego NHS na korzysc prywatnego w Polsce.

                    Nie, niie jest to jedna z tych. Wybrała wtedy państwowego stomatologa w Polsce.

                    > Mi dentystka w Uk uswiadomila dopiero ze w Polsce mi zle wypelniono 2 korzenie

                    Bywa i tak. Tak jak pisałam, kwestia zapewne trafu i oczekiwań.
                    • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 01:01
                      >Chcesz powiedzieć, że jeśli pacjentką okaże się np. osoba nieśmiała, to traktują ją gorzej?

                      chce powiedziec ze niektorzy ludzie tworza bajki jak to caly swiat w danym kraju traktuje ich zle. Syndrom w rodzaju kato-ofiary. Podobno w Polsce ludzie sa mniej grzeczni jak mi to ktos tu uswiadamial a ja bywam co roku i jakos tego nie odczuwam. Ludzie mili i grzeczni. Cham pewno sie znajdzie pod kazda szerokoscia geograficzna.

                      >Tak jak pisałam, kwestia zapewne trafu i oczekiwań.

                      Ja uwazam ze to kwestia przyzwyczajenia. Lata temu wyemigrowalam do UK i tam mieszkalam z pewna kolezanka. Potem ona przyjechala do mnie jak bylam na studiach w US. Boze co mnie zmordowala. Jak ona zrzedzila na to USA. Na kazdym kroku. Wszystko bylo gorsze niz w UK.
                      O co chodzi: ludzie ktorzy sie nie zaadaptowali w Uk zrzedza na wszystko w UK. A Akurat dentysci sa w zaleznosci jak trafisz w kazdym kraju. Gabinety i materialy uzywane tez nie sa juz inne ani w Pl ani w UK. W UK poszla na NHS a oni wala ciagle amalgamat od 6tki w tyl. Z przodu klada zywice. Amalgamat jest trwalszy niz biale plomby zywiczne, i jego szkodliwosci nie udowodniono ale paskudnie wyglada.


                      • miss_fahrenheit Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 01:33
                        princesswhitewolf napisała:

                        > Cham pewno sie znajdzie pod kazda szerokoscia geograficzna.

                        Też tak sądzę, cieszę się, że się zgadzamy.
                      • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 06:16
                        Pytanie jakie ma znaczenie wyglad zebow z tylu, no chyba ze sie je wystawia do ogladu jak kon. Amalgamaty sa duzo trwalsze, biale plomby pekaja, na detach z tylu sa lepsze. Jednak tego dentysci nie powiedzia bo przeciez chodzi o kase.
                        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 09:59
                          no mniej wiecej cos takiego mowilam, ze wstawiaja amalgamaty bo wcale nie sa gorsze a nie udowodniono ich szkodliwosci naukowo.
                  • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 06:44
                    Ja korzystam z dentysty na nhs i szczerze to juz kiedys poprawial po polskimpp prywatnym. Na nhs jest wybor i mozna za doplata wybrac biale plomby w 6 jesli ktos chce, ale dentysta przynajmniej informuje ze sa mniej trwale wiec wybor nalezy do pacjenta. A kliniki dentystyczne w uk na nhs maja bardzo nowoczesny sprzet i metody leczenia zarowno dentystyczne jak i otodontyczne.
                    Mozna tez isc prywatnie oczywiscie, zreszta czesto te same przychodnie dentystyczne przejmuja inhs i prywatnie.
                    Podoba mi sie tu to ze jestem rzetelnie poinformowana, nie traktuje sie mnie jak idioty i nie probuje wcisnac niepotrzebnych zabiegow albo nieodpowiednich materialow zeby wycisnac ze mnie kase.
                    • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 12:09
                      Moja córka w szkole ulamala jedynkę. Jeszcze tego samego dnia zapisałam do dentysty. Pani w recepcji miła jakby tam siedziała za karę,no ale może właśnie tak było. Czekałam tydzień ale lekarz ogarnął temat w 5 minut. Plomba odpadła jeszcze tego samego dnia, podczas kolacji gdy jadła chleb. Wracałyśmy na poprawki jeszcze dwa razy.
                      W wakacje byłam w Polsce i jak zwykle zaczęliśmy od wizyt lekarskich i przy okazji u dentysty. (Tak tak prywatnie ) ząb trzyma się jak ta lala. Podoba mi się że zawsze wiem na czym stoję a nie ciagle “ I have no idea” albo “ she should be fine”
                      Straszne masz przejścia z tymi polskimi lekarzami. Nie wiem czy współczuć czy zaproponować jednak trzymanie się tych mundrych angielskich
                    • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 02:02
                      Ale ja byłam rzetelnie informowana i w PL - i w PL też standardem w mojej okolicy było, że ta sama przychodnia na NFZ i prywatnie. Natomiast tu zdarzyło mi się, że dentysta mnie naciągał na niepotrzebny zabieg, który mógł zrobić za dopłatą.
                      Pohamowałabym się z tym twierdzeniem, że dentyści w UK mają taki nowoczesny sprzęt i techniki leczenia- nie we wszystkich byłaś najwyraźniej. Na szczęście dentystę można tu zmienić, GP (w sensie praktyki) nie tak łatwo.
                  • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 01:36
                    Ja mam duużo lepsze doświadczenie od dentysty na NFZ w PL niż tu na NHS. Ale tu to jestem świadoma swojego szczęścia, teraz do tego dentysty chodzę prywatnie, jak jestem w PL. Żeby nie było - z DE mam doświadczenia różne, i b. dobre i b. złe, choć gabinety wszystkie wyglądały lepiej niż tutaj.
                    Tu trzeba mieć szczęście, żeby tego dentystę na NHS w ogóle mieć - jest duży niedobór. Stan uzębienia populacji szokujący, zwłaszcza jak ktoś jest przyzwyczajony, że wykształceni ludzie mają zrobione zęby.
                    Płaci się za wizytę kontrolną - najlepszy dowód źle pomyślanych kosztów. Moja dentystka z NHS jest Ok, ale np. nie zasugeruje sama czyszczenia.

                    O recepcie pisałam wielokrotnie: to była stała recepta, przesyłana automatycznie z przychodni. I brak osoby, która by się poczuła odpowiedzialna za rozwiązanie problemu w systemie.
                    Akurat ja zmieniałam kraje wielokrotnie, w De różnice spore są między krajami związkowymi - więc rozumiem, że trzeba wyczaić system. Tylko to nic nie da, jeśli ten system nie działa, tak jak obiecuje, że będzie działał.
              • al_sahra Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 13:00
                > Porownujesz co panstwowa opieke medyczna w USA z Niemiecka i Brytyjska???
                >
                > No to jesli faktycznie porownujesz to USA wypada tragicznie bo jej prawie nie ma

                Ale co masz na myśli mówiąc o państwowej opiece? Osobne przychodnie czy opiekę medyczną opłacaną przez państwo? Bo jeśli to drugie, to w USA jest Medicare, które jest na bardzo wysokim poziomie. I jak najbardziej pod względem skali można to porównywać do NHS albo do NFZ.
            • majenkir Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:45
              panpaniscus napisała:
              > Dobrze, że przyjechałam z pompą, bo żeby dostać, najprawdopodobniej musiałabym
              > nałgać. Tak jak zrobił znajomy (z którym o ironio współpracuję w badaniach nad
              > T1D).


              Ale przynajmniej jest szansa wink , w Polsce z kolei, jako dorosla, musialabys placic 100% za pompe i cgm uncertain

              > Na to mam sposób, w obrzydliwy sposób w ciągu pierwszych 2 minut napomykam, czym się zajmuję zawodowo,

              Padne z ciekawosci - czym sie zajmujesz?


              > Z anegdotek to pani dietetyczka - ponieważ nie mogła zrozumieć, dlaczego sądzę
              > , że lepiej ważyć kawałki własnoręcznie pieczonego chleba niż je po prostu licz
              > yć (może całe życie jadła tylko krojony chleb i nie rozumiała, że jak się samem
              > u piecze to w całości?).


              big_grin


              Moze po prostu u sasiada trawa zawsze zielona? Pamietam jak pare miesiecy temu (?) w polskich apatekach nie bylo Humalogu. No i wez sie czlowieku powies...
              • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 11:51
                Oooo, za cgm tu też trzeba płacić - NHS hucznie ogłosil, że od 1 listopada FreeStyle Libre ma być na receptę, ale mój konsultant od razu powiedział, że "w specjalnych przypadkach" (to znowu loteria - finansowanie zależy od decyzji lokalnej), a na forum diabetes.co.uk jak na razie jednej osobie się udało dostać receptę.

                Ja wiem, że jako dorosła bym musiała pompę kupić - swoją pierwszą w PL kupiłam. Ale z tą kupioną pompą poszłam do lekarza i było OK, a tu jak NHS nie kupił, tylko ty, to wsparcia też nie dają (przynajmniej takie historie słyszałam).
                A co najbardziej karygodne mi się wydaje - nie ma parcia na pompy dla dzieci. Jak ja byłam szczęśliwa że zachorowalam jako dorosła! Zresztą finanse to jedna rzecz (jak na tak bogate państwo to NHS jest skandalicznie niedofinansowany), a mi chodzi raczej o merytoryczne wsparcie.

                Wiesz, ja nigdzie nie mówię, że w PL jest ogólnie lepiej niż tu - ale na pewno nie jest wiele gorzej, z perspektywy doświadczeń w DE to jest ten sam poziom PL i UK..

                "Nie bylo humalogu" - tu też bywają problemy z płynnością dostaw, ale ja po tamtej historii z zagubioną receptą mam paranoję i chomikuję (niewiele rzeczy było dla mnie tak degradujących, jak konieczność tłumaczenia w kółko pańci w rejestracji i drugiej w aptece że ja naprawdę potrzebuję do życia tej insuliny, no bo przecież one muszą to wiedzieć - ale nie, procedury ważniejsze; także chyba wyobrażam się, jak się czułaś!). Ja się przesiadam bezproblemowo między Humalogiem i NovoRapidem, o ile to by coś pomogło.

                A zajmuję się - jestem naukowcem, różne rzeczy robię, nie chcę się za bardzo demaskować, ale pracuję z innymi biologami, lekarzami i m.in z takimi, co się rozwojem T1D zajmują.
                Piszę, że to obrzydliwe, bo ten rodzaj podejścia, który otrzymuję w zamian, należy się każdemu.
                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 11:56
                  >za cgm tu też trzeba płacić

                  a w Polsce za darmo dostalas? Przeciez tez placisz w Polsce. Odnosze wrazenie ze to ok placic w PL a nie w UK.

                  ale zadne dziecko nie placi za ZADNE leki, zaden emeryt, zaden rencista, bezrobotny, na income support. NIC NIE PLACA. Rozumiesz ze ty i twoj problem z cgm nie jest jedyny na swiecie?

                  Skoro w Polsce jest ten sam poziom powiedz mi dlaczego emeryci maja taki problem z zaplaceniem za leki?


                  >ale ja po tamtej historii z zagubioną receptą mam paranoję i chomikuję

                  bo rozsadni ludzie w Polsce tez nie zamawiaja pilnych recept na przesylke do apteki ( nie ma takiej opcji nawet)

                  Kazdy wie ze z pilnymi sprawami bierze sie recepte i idzie sie do apteki. A jak w jednej nie ma to do innej. Aptek w brud.
                  • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 00:51
                    princesswhitewolf napisała:

                    > >za cgm tu też trzeba płacić
                    >
                    > a w Polsce za darmo dostalas? Przeciez tez placisz w Polsce. Odnosze wrazenie z
                    > e to ok placic w PL a nie w UK.

                    ?? Odpowiadałam Majenkir, której córka ma finansowany cgm z ubezpieczenia. Gdybym została w DE, to też bym zresztą miała opłacany przez kasę chorych.
                    >
                    > ale zadne dziecko nie placi za ZADNE leki, zaden emeryt, zaden rencista, bezrob
                    > otny, na income support. NIC NIE PLACA. Rozumiesz ze ty i twoj problem z cgm n
                    > ie jest jedyny na swiecie?

                    ??? Ja w ogóle nigdzie nie pisalam, że mam problem z cgm (Freestyle Libre to zresztą nie cgm, tylko tańsze rozwiązanie). NHS mógłby nie płacić za moje paski (albo za ich 1/10) albo refundować tylko moje recepty związane z cukrzycą - w tej chwili płaci jak leci w całości za wszystkie. I to uważam za złe zarządzanie pieniędzmi. Jak również to, że nie ma pieniędzy na porządną prewencję, znajdują się dopiero na gaszenie pożarów. Kiepska opieka nad T1 - a z racji zdiagnozowania we wcześniejszym wieku, dłużej żyją z chorobą niż T2 - to duże wydatki na powikłania. Nie bez powodu niemieckie kasy chorych finansują pompę, freeStyle Libre i w ogóle prewencję - bo im się to w ogólnym rozliczeniu opłaca. A rozrzutni nie są, jak się wyprowadzałam, to wyliczali mi wkłucia do pompy.

                    > Skoro w Polsce jest ten sam poziom powiedz mi dlaczego emeryci maja taki proble
                    > m z zaplaceniem za leki?

                    Taki sam poziom czego? Ja pisałam o poziomie lekarzy, nie o cenach leków i wysokości emerytur. Plus w PL -jak możesz się przekonać słuchając radia/oglądając telewizję- jest straszna propaganda firm farmaceutycznych, wielu z tych leków dla emerytów lepiej żeby nie brali...


                    >
                    > >ale ja po tamtej historii z zagubioną receptą mam paranoję i chomikuję
                    >
                    > bo rozsadni ludzie w Polsce tez nie zamawiaja pilnych recept na przesylke do ap
                    > teki ( nie ma takiej opcji nawet)

                    Ale jakich pilnych recept? I ta historia byla w UK. Przychodnia namówiła mnie na układ, że przesyłają receptę do apteki (stała recepta), że zamiast co kwartał odbierać i iść z receptą do apteki, to pójdę od razu do apteki. Raz zadziałało, drugi też, a potem system się zaciął. Pani w aptece twierdziła, że recepty nie dostali. Pani w przychodni twierdziłą, że wysłali. Że się pewnie system nie zapdejtował czy cokolwiek. Pani w przychodni - nie, nie dostali. I tak w kółko Macieju. Recepty do ręki przychodnia nie wyda, no bo przecież się nie należy, już wysłali...

                    > Kazdy wie ze z pilnymi sprawami bierze sie recepte i idzie sie do apteki. A jak
                    > w jednej nie ma to do innej. Aptek w brud.

                    W bród. Apteki mają w zapasie tylko najbardziej schodzące leki, resztę zamawiają z hurtowni - sytuacja, o której pisałam - i przypuszczam że Majenkir też - to taka, gdy leków nie ma w hurtowniach i apteka nie może go ściągnąć. Zdarzyło mi się w UK, na szczęście kiedy indziej, niż problem z receptą. Ale to problem systemowy, w PL zdaje się głównie to były przypadki reeksportu leków, zdarza się, gdy coś nawali producentom, albo zawalą negocjacje cenowe.

                    Masz niezwykłe szczęście, że się nie natknęłaś na żadne problemy w tutejszej służbie zdrowia. Ale to nie znaczy, że on dla wszystkich ten system jest taki. Może ja miałam wyjątkowe szczęście w Polsce. Raczej nie mam pecha tutaj; a na doświadczenia z NHS narzekają też moi koledzy i koleżanki z pracy - z całej EU, od Portugalii po Czechy.
                    Ale naprawdę, z perspektywy moich doświadczeń w DE, to Polska i UK są b. blisko. W Polsce przynajmniej nie ma wykładzin dywanowych u dentysty (opowieść znajomej z Dorset).
                • majenkir Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 17:38
                  panpaniscus napisała:
                  > A co najbardziej karygodne mi się wydaje - nie ma parcia na pompy dla dzieci.


                  Serio? To co najmniej dziwne jest... W tych okropnych Stanach, gdzie jak wczesniej napisano opieki medycznej nie ma w ogole big_grin, jest wlasnie parcie na pompe. Moja corka dostala pompe 8 miesiescy po diagnozie, tak pozno, bo wczesniej sama nie chciala. A dexcom g5 ma pokryty w 100%.
                  • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 00:18
                    No wiesz, ja byłam zdiagnozowana właśnie w Stanach i od razu słyszałam o pompie - tyle, że powiedzieli, że najpierw mam się nauczyć MDI, a po miesiącu to wracałam do Polski tak czy siak. Ale miałam dobre ubezpieczenie - na widok tego, na ile wyceniali moje wizyty u diabetologa, to mi się oczy kwadratowe robiły.
                    W Polsce pompy w ogóle wystartowały u dzieci zdaje się.
                    • majenkir Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 00:45
                      panpaniscus napisała:
                      > na widok tego, na ile wyceniali moje wizyty u diabetologa, to mi się oczy kwadratowe robiły.


                      Hehe, to inna sprawa, ze tu sie wszyscy cenia - moj maz mial zabieg wymiany zastawki, rachunek mial 12 stron, a suma do zaplacenia (przez ubezpieczenie oczywiscie) ok. $200 tys wink

                      A tak w ogole to milo poznac T1 emame smile.
                      • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 01:24
                        majenkir napisała:

                        > A tak w ogole to milo poznac T1 emame smile.

                        ja Cię kojarzę, bo głównie zerkam, tutaj nie strzymałam wink. Serdeczności
            • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 07:00
              W PL farmaceuci rozumieją, że to sprawa życia i śmierci (przynajmniej jak mi przemarzła insulina w święta to pani sprzedała, bo rozumiała, że zejdę bez niej - może miałam wyjątkowe szczęście).

              Uwazasz ze sprzedawanie lekow na recepte bez recepty jest Ok? Taka osoba powinna stracic prace. To nie jest kwestia zrozumienia polskiego farmaceuty to jest karygodny bardzo powazne blad.
              Ty natomiast wiedzac ze masz chorobe na cale zycie powinnas zamiawiac recepty z okreslonym wyprzedzeniem czyli nawet jesli cos pojdzie nie tak to masz zapas leku. A w razie naglej potrzeby dzwoni sie na infolinie nhs i doradza co zrobic w takich sytuacjach.
              Typowe polskie podejscie, ja wiem lepiej, ty sie nie znasz, co tam jakas glupia dietetyczka itd. typowa arogancka postawa pod przykrywka wlasnej ignorancji i nieograniecia.
              • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 12:03
                Nie czytaj więcej, niż napisałam i nie pouczaj mnie - tak, zamawiam recepty z wyprzedzeniem. Zapas leku mam. Ale jak przychodnia i apteka przerzucają się odpowiedzialnością przez 3 tygodnie, to lek się kończy. Teraz bym robiła dym wcześniej, ale dla mnie sytuacja była absurdalna.
                Pojechałam na święta do PL, na wieś (nie do rodziny). Przemarzła mi insulina w lodówce, cały zapas. To było w wigilię. Poszłam do apteki, pani mi sprzedała insulinę, receptę przyniosłam jak udało mi się dorwać lekarza. Tak, pani mi zaufała. Uznała, że parę godzin jej ryzyka jest warte więcej, niż moja hiperglikemia/większe kłopoty, gdyby nie udało mi się tego lekarza dorwać tamtego dnia.
                Typowo ematkowe podejście, jesteś przekonana o własnej tezie i obwiniasz ofiarę systemu, zamiast przyznać, że system może nie działać. Miałaś szczęście, że nie zdarzyło ci się do tej pory nic, co by ci pokazało, że nie działa.

                • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 14:13
                  panpaniscus, ale naprawde z cala zyczliwoscia dlaczego nie wzielas recepty do reki tylko kazalas ja wewnetrznie przesylac do apteki? Naprawde tu w UK to sie robi z zalozeniem ze masz leki i ci sie nie spieszy.

                  No i jest tu A&E oraz Walk in Centre i 111 service dostepny gdzie zaraz dostaniesz leki w swiatek piatek sobota niedziela. Apteki nic nie wydaja bez recepty bo jest masa punktow gdzie sie toba zajma zaraz,
                  • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 01:22
                    No nie wziełam recepty, bo przedtem system działał - przesyłali automatycznie jak zamówiłam online co kwartał do apteki! A za którymś razem przestał działać. Może nową panią w recepcji zatrudnili albo w aptece.

                    Nie potrzebowałam insuliny od razu - miałam zapas na 3 tygodnie. Panie w aptece i przychodni zapewniały że one recepty nie mają i że na pewno wszystko się wyjaśni, że system. Miałam zapas, to się nie spieszyłam. Ale się nie wyjaśniało. Minął tydzień i drugi - ja pracuję, mam dzieci, nie mam czasu żeby krążyć między apteką a przychodnią (twarzą w twarz to już wiedziałam że trzeba załatwiać, a nie przez telefon).
                    W US i w DE jak apteka miała wątpliwości, to dzwoniła do lekarza. A tu tego nie było (co jest jakąś totalną pomyłką, jeśli obsługują stałe recepty).

                    Teraz to ja wiem, że w tym kraju rzeczy działają, jeśli się ich dopilnuje i popchnie patykiem i trzeba być pushy, ale wtedy byłam świeżą imigracją z DE i pewne rzeczy mi się w głowie nie mieściły. I nie wmówisz mi, że to moja wina - jakby reklamowali stałe recepty przesyłane do aptek "ZWYKLE dostarczymy recepty do apteki", to bym z takiej opcji nie skorzystała.
                • leyre1 Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 14:28
                  panpaniscus napisała:

                  >Teraz bym robiła dym wcześniej, ale dla mnie sytuacja była absurdalna.


                  Oh ti tez bardzo charakterystyczne podejscie. 3 tygodnie? Skoro apteka nie miala sladu po recepcie to przychodnia wysyla jeszcze raz ityle. To nie trwa 3 tygodnie, mozna tez zadzwonic i powiedziec zeby wydrukowali bo lek ci sie konczy. To nie jest problem.
                  Sciemniasz i tyle.


                  > Pojechałam na święta do PL, na wieś (nie do rodziny). Przemarzła mi insulina w
                  > lodówce, cały zapas. To było w wigilię. Poszłam do apteki, pani mi sprzedała in
                  > sulinę, receptę przyniosłam jak udało mi się dorwać lekarza. Tak, pani mi zaufa
                  > ła. Uznała, że parę godzin jej ryzyka jest warte więcej, niż moja hiperglikemia
                  > /większe kłopoty, gdyby nie udało mi się tego lekarza dorwać tamtego dnia.


                  Pani poplenila ogromny blad w sztuce, a to nie zaufanie to swiadczy o tym ze kontrola and lekcji jest mizerna i dla niej zadne ryzyko.


                  • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 01:51
                    Och, oczywiście, tobie się nie podoba, więc ściemniam. To jest problem, jeśli zamawiam lek online, jak zwykle, idę odebrać w aptece - nie bylo recepty; idę do przychodni i mówią, że wysłali receptę, a w aptece, że nie dostali. I tak kilka razy. Coś nie działa. Że nie zadziałało raz, to byloby OK; ale że nie ma chętnych, by tę sytuację rozwiązać, ani po stronie apteki, ani przychodni, by wziąć odpowiedzialność - to jest duży problem.

                    Pani w polskiej aptece postąpiła według zdrowego rozsądku (wigilia po południu! Dwa dni świąt!). Jestem jej bardzo wdzięczna, jak również mój mąż i dzieci (również te, których jeszcze wtedy nie było). Insulina to jest lek ratujący życie, ja mam pompę i kilka godzin bez żadnej insuliny to kwasica ketonowa. Kilkanaście - śpiączka.
                    Też mi nie wmówisz że byłam nierozsądna - trzymałam lek w lodówce na drzwiach, jak należy, skąd miałam wiedzieć, że źle działa i przemrozi lek. Sytuacja losowa.
              • majenkir Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 17:31
                leyre1 napisał(a):
                > Uwazasz ze sprzedawanie lekow na recepte bez recepty jest Ok? Taka osoba powinn
                > a stracic prace. To nie jest kwestia zrozumienia polskiego farmaceuty to jest k
                > arygodny bardzo powazne blad.


                Hehe, napisalas to tak, jakby ktos dostal Oxycodone bez recepty big_grin.
                Nawet jak pacjent zawalil sprawe, to czlowiek jest najwazniejszy, recepte mozna zalatwic pozniej. Czasem ludzie bywaja nieogarnieci, ale chcialabys miec na sumieniu zycie
                www.usatoday.com/story/news/nation-now/2015/12/24/death-diabetes-sparks-change-new-law/77899856/
                • shumari Re: UK sluzba zdrowia 19.11.17, 03:40
                  Skoro sytuacja miała miejsce w UK to na pewno jest spoko. W takiej sytuacji brytyjski farmaceuta postąpił prawidłowo.
                  Tylko ci debilni polscy powinni w takiej sytuacji zostać ukarani 😂😂😂
        • princesswhitewolf Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 22:57
          >Wiesz, ja mieszkam w UK i pracowałam w NHS. Analizowałam dane. Pierwsze miejsce w rankingach to oni mają głównie w wymyślaniu jak tworzyć ranking, żeby być na dobrym miejscu.

          wiesz ja analizowalam dane nie tylko dotyczace NHS. I moje wnioski sa ze takie wyniki jaki placacy za ranking.

          >Pamiętam, że np. w programach nowotworowych (nie pamiętam czy to było leczenie, czy wykrywalność) UK jest za Polską.

          Nie, za Polska nie. Cos ty! Polska prawie na samym dole Ale nie jest dobrze w UK. www.telegraph.co.uk/news/health/news/11891554/UK-cancer-survival-worst-in-western-Europe.html Wynika to z tego ze zachorowalnosc w Szkocji jest bardzo wysoka ze wzgl na styl zycia.

          >Z moich osobistych doświadczeń - cukrzyca typu I- b. niski standard

          moja matka choruje na cukrzyce. Ma pojecie o opiece medycznej w Pl bo jest emerytowanym neurologiem. Mowila mi ze tak jak o nia tu w UK dbaja to w zyciu nie widziala takiej opieki w PL. Badaja jej stope cukrzycowa, Robia badania oka pod wzgl cukrzycy, ma regularnie sprawdzana krew ( fasting blood check up) cholesterol itd itp. A to dopiero poczatek bo ma i badania na inne choroby. W Polsce gdyby sie prywatnie nie badala to juz dawno by w grobie byla.
          Wiec ja nie wiem jak to jest z tym wysokim poziomem.

          > Do ginekologa trzeba być bardzo asertywnym żeby dostać skierowanie, a doświadczenia z wizyty mam hm kuriozalne.

          Mowisz tak jakbys nie pracowala jednak w NHS bo to sugeruje ze nie wiesz jak tu opieka medyczna dziala. Lekarz rodzinny GP nie ma tu takiej funkcji jak w Polsce ze wszystko i nic. GP ma specjalizacje. Jedna ze specjalizacji GP jest Diploma of the Faculty of Sexual and Reproductive Health (DFSRH). Do takiego sie chodzi. Ten ma wiedze podobna jak przecietny polski ginekolog. Specjalista w UK to juz wyzsza polka. Poza tym masz w calym kraju Ginekologiczne Walk-in-Centres przy szpitalach do ktorych mozesz isc w kazdej chwili ( zalezne od ilosci siedzacych w kolejce tylko) i tam przyjmuje specjalista ginekolog i jest na miejscu USG. To wlasnie tam kobiety dostaja pigulke wczesnoporonna.

          Moje doswiadczenia byly z tutejszymi ginekologami takie ze GP bez problemu wyslala mnie na badanie krwi pod katem hormonow i na USG i zreferowala do ginekologa. Ten byl nieco nadgorliwy bo w sumie nic mi nie bylo, ale to juz inna historia

          Co 3 lata masz listy z zaproszeniem na wymaz a jesli sie nie stawisz to beda dzwonic ( w Polsce maja olew i nikogo nie scigaja), co 3 lata tez mammografia od pewnego wieku w UK

          Konowaly sa wszedzie

      • shumari Re: UK sluzba zdrowia 16.11.17, 23:49
        Przeczytaj dokładniej o tej bostonce a potem ironizuj
        • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 10:30
          Moje dziecko mialo we wrzesniu (foot, hand and mouth virus, w Polsce zwany "bostonka"). O tym, ze zachoruje, wiedzialam wczesniej, bo dostalismy email ze zlobka, ze sa chore dzieci, a to bardzo zarazliwe. W tym mailu napisano, jakie sa objawy, ile trwaja, co podawac (srodki przeciwgoraczkowe, zel na afty do buzi). Zachorowal dzien pozniej, wyzdrowial po 5 dniach. Podawalam nurofen i paracetamol, do lekarza nie poszlam. Najgorsze byly afty w buzi, bardzo plakal i nie mogl jesc. No ale jak na to mialby pomoc antybiotyk?!
          • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 10:37
            Wiesz byłaś w tej komfortowej sytuacji ze wiedziałaś czego się spodziewać i na co dziecko zachoruje. Nie uważasz ze to olbrzymia ulga? Ja natomiast nie wiedziałam z czym walczę. Nie błagałam o żadne antybiotyki BO TAK tylko o diagnozę. Gdyby mi mundry lekarz powiedział ze to wirus świrus czy Bóg wie co tam jeszcze to bym spokojnie wróciła do domu i po prostu uzbroiła się w cierpliwość. Ale chodzi mi cały czas tylko o to ze lekarz nie miał pojęcia co to jest i odesłał mnie z kwitkiem i poleceniem podawania leku który nie pomagał pomimo iż został o tym poinformowany.
            Naprawdę nie widzisz różnicy ?
            • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 10:45
              Nie duza, bo powiedzial Ci, ze masz dawac calpol. Czyli czy nazwal wirus, czy nie, to Ci dobrze poradzil. A antybiotyk Twojemu dziecku nie pomogl, a nawet zaszkodzil - Twoja pediatra w polsce nie miala racji, i nie powinna byla Ci zalecac podania antybiotyku bez obejrzenia dziecka.

              Masz racje, ze ja wiedzialam z gory, ale przeciez nie mam informacji za kazdym razem, jak choruje... No dzieci maja goraczke, katar, wysypke, i niewiele im na to mzona zapisac. Troche sie nakrecasz za bardzo.
              • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 11:00
                Rzeczywiście nie duża. Wiedziałaś ze w szkole panuje bostonka i ze to tylko niegroźny, chociaż bardzo nieprzyjemny w przebiegu wirus. Ja nie wiedziałam a po kilku dniach braku poprawy zaczęłam się martwić. Nie od razu. Od lekarza oczekiwałam tylko głupiej diagnozy, która jak się później okazało każdy głupi by rozpoznał.
                Na calpol nie reagowała przeczytałaś ? Nie nazwała wirusa bo nie wiedziała czy to wirus i nie nakręcam się bo już nie muszę się z tymi partaczami użerać.
                • gris_gris Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 11:11
                  Hm, Twoje wpisy maja ton nieco histeryczny, wiec jednak sie nakrecasz.

                  Co to znaczy nie reagowala? Jak dlugo? No miala goraczke, czasem trzeba dluzej podawac paracetamol, albo na zmiane z ibupromem. Przeciez to zadna wiedza tajemna.

                  Poza tym Twoja opowiesc przeczy Twojej tezie, bo jak Ci piszemy, lekarka z Polski tez zle poradzila, poza tym wystawila diagnoze (nietrafna) przez telefon, co nie jest zgodne ze sztuka lekarska...
                  • shumari Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 11:56
                    Jak to nietrafna ? Przieciez pisała, ze sadzać po objawach to jest bostonka ale może się mylić bo nie widzi. Inne trzeba może rozważyć podanie antybiotyk u jeśli gorączka cały czas jest bardzo wysoka. Pisałam jak długo.
                    A jak się ma ta wiedza tajemna do angielskiego lekarza ? Pytanie w sumie retoryczne
                • turzyca Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 12:52
                  >Na calpol nie reagowała przeczytałaś ?

                  No ja przeczytałam, że reagowała. O 11:33 pisałaś. Po podaniu leku temperatura spadała. A jak lek kończył działać, to temperatura rosła. Normalne. Organizm walczy z wirusem i podwyższa temperaturę, będzie ją podwyższał, aż nie zwalczy zagrożenia, przy cięższych chorobach wirusowych typu odrs to mogą być nawet tygodnie wysokiej gorączki. W takiej sytuacji albo podaje się lek w wyznaczonych odstępach albo jeśli temperatura rośnie szybciej niż dozwolona częstotliwość podawania leku, to na zakładkę z innym lekiem zbijającym temperaturę plus wspomagająco domowe środki typu zimne okłady na łydki czy kąpiel w wodzie chłodniejszej o max 2 stopnie celsjusza niż aktualna temperatura.
                  Lek nie działa, jeśli po podaniu praktycznie w ogóle nie ma zmiany - np. po dwóch godzinach nadal masz 39,8. Ale to jest zupełnie inna kategoria.
      • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 02:06
        Tu mam konkretne statystyki dotyczące nowotworów - są też dane o raku płuc, które wcześniej widziałam:
        cancercomparator.abpi.org.uk/lung.shtml
        Popatrz nie tylko na ostatnie wyniki, ale i trend w czasie.
    • rademenka Re: UK sluzba zdrowia 17.11.17, 11:05
      12 lat w Irlandii. Po kilku latach czytania zachwytów na temat służby zdrowia na Wyspach poddałam się, stwierdziłam, że nie ma sensu spędzać urlopu w Polsce na badaniach, skoro na miejscu mam wspaniałych lekarzy. Zaczęłam mieć problemy z zapaleniem pęcherza. Kilka razy w miesiącu nawet. Najpierw domowe sposoby, gdy te stały się już nieskuteczne udałam się do mojego GP. I tak raz w miesiącu mniej więcej odwiedzałam gabinet. Czasem dostałam jakiś chemioterapeutyk na 3 dni, czasem na 5 a czasem nic. Po kilku miesiącach doczekałam się badania moczu w laboratorium, które ponoć nic nie wykazało. Po następnych miesiącach dostałam skierowanie na USG, które {po kolejnych 8 miesiącach czekania} też oczywiście nic nie wykazało. W międzyczasie zapytałam lekarza czy mój problem może mieć podłoże ginekologiczne, oczywiście że nie, ale jak pani chce, to zbadam panią palpacyjnie w gabinecie. Po dwóch latach byłam wykończona, czułam się jak histeryczka wymyślająca problemy tam gdzie ich nie ma. Spakowałam się, poleciałam do Polski. U lekarki rodzinnej do której najpierw się udałam z kolejnym zapaleniem pęcherza dostałam na czerwono z podkreśleniem karteczkę z napisem ginekolog! trzy tygodnie później byłam już po zabiegu laparoskopowego usunięcia guza jajnika. Był wielkości cytryny. Guz graniczny. I tak, był widoczny w USG przez powłoki brzuszne. Z opowiadań znajomych należących do innych niż moje przychodni : Kaśka, czy u Was w Polsce lekarz bada dziecko? Bo wiesz poszłam z Markiem na wizytę i lekarz go nawet nie dotknął. u nas na Słowacji lekarz zagląda do gardła, ucha, dotknie brzucha, osłucha stetoskopem.. a ten nic.. Raz wylądowałam z dwuletnią córką na ER, z norowirusem, dziecko przestało sikać. Dostałam kubeczek z elektrolitami i pani stanowczo powiedziała że córka musi to wypić inaczej będziemy musieli jechać do innego miasta, bo u nas w szpitalu nie ma oddziału dziecięcego...Obok mnie stał mój mąż, który dokładnie to samo usłyszał.
      Zdecydowanie inne procedury niż w Polsce, na pewno trzeba nauczyć się obsługiwać ten system, ale trzeba mieć zdrowie i odporność psychiczną.
      • panpaniscus Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 01:06
        rademenka napisała:

        > byłam już po zabiegu laparoskopowego usunięcia guza jajnika. B
        > ył wielkości cytryny. Guz graniczny. I tak, był widoczny w USG przez powłoki br
        > zuszne.

        Wspólczuję! Ale wiesz, tu się nie usuwa takich guzów raczej, chyba że dają objawy (tak mi powiedziała ginekolog + informacje z forum), a pewnie technik od USG nie skojarzył, że twoje objawy mogą być od tego...

        >Z opowiadań znajomych należących do innych niż moje przychodni : Kaśka,
        > czy u Was w Polsce lekarz bada dziecko? Bo wiesz poszłam z Markiem na wizytę i
        > lekarz go nawet nie dotknął. u nas na Słowacji lekarz zagląda do gardła, ucha,
        > dotknie brzucha, osłucha stetoskopem.. a ten nic..

        To się nazywa "leczenie przez rozmowę" wink standard tutaj. Pewnie ma jakiś sens*, ale znajoma Niemka wylądowała ostatnio z zapaleniem płuc w szpitalu, bo GP jej nie osłuchała, twierdziła, że bóle przy oddychaniu to nadwyrężone mięśnie międzyżebrowe (po karetkę zadzwoniła w nocy tego samego dnia, po poradzie przez telefon 111).

        *nie każdy lubi, jak się go dotyka, przenosi się zarazki itd.; z drugiej strony relacja z pacjentem i efekt placebo samej wizyty dużo większy przy kontakcie cielesnym.
        • rademenka Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 13:31
          Przez ponad dwa lata byłam częstym "gościem" w mojej przychodni. Nikt w tym czasie nie wziął na poważnie moich dolegliwości, nawet nie próbował diagnozować w jakimkolwiek kierunku. Na prośbę o skierowanie do ginekologa lekarz zbadał mnie palpacyjnie w gabinecie i orzekł że jest w porządku. Byłam wykończona psychicznie i fizycznie, sama wręcz zaczęłam wierzyć że może wyolbrzymiam i przesadzam. Zwykły lekarz rodzinny w Polsce w przychodni na wsi zapyziałej po wysłuchaniu tego samego co zgłaszałam w Irlandii uznał, że najpierw należy wykluczyć sprawy ginekologiczne. Guz był, mógł okazać się torbielą, mogłam wyhodować skorupiaka. Z tego co czytałam, to guzy graniczne usuwa się jak najbardziej, postępowanie jest takie samo w krajach Europy, jeśli kobiecie nie zależy na płodności najlepiej z jajnikiem i jajowodem, częstą procedurą jest również screening drugiego jajnika na obecność komórek nowotworowych Mój mąż miał znajomą, która bardzo sobie chwaliła opiekę nad mężem chorym na nowotwór, jednakże wykryto go w Polsce. Może to specyfika małych miast. Mąż znajomej lekarz gdy przeniósł się do pracy pod Dublin powiedział, że nie ma porównania. Niestety nie wszyscy mogą mieszkać w dużych ośrodkach.

          Leczenie przez rozmowę do mnie /nomen omen/ nie przemawia. Czułam się bezpieczniej gdy lekarz na podstawie dokładnego badania dziecka, łącznie z badaniem moczu oznajmiał : to wirus, proszę czekać, albo ucho czerwone proszę obserwować, gdy nawet zbeształ, że za mało środka przeciwgorączkowego podaję w stosunku do wagi, bo przynajmniej uzyskałam informację co robię źle, niż w Irlandii, gdzie lekarz poklepując znów pocieszycielsko traktował mnie jak idiotkę, mówiąc DUŻYMI literami: świetnie sobie radzisz, tylko tak dalej, dzieci tak mają, jest dobrze. Bo wychodziłam z gabinetu wcale nie usopokojona nie wiedząc w jakim stanie moje dziecko się znajduje, z której strony wypatrywać objawów.
      • plain-vanilla Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 13:11
        Tez się wyleczylam w Polsce z bardzo poważnych dolegliwości ginekologicznych. Szczęśliwie bez operacji. Syn miał prywatnie usunięty trzeci migdał też w Polsce. Bardzo się męczył. Otolaryngolog dziecięcy w Polsce był bardzo zdziwiony, że w ogóle słyszy. Tutaj (UK) może bym "wyzebrala" te operacje za jakieś 12 miesięcy, bo GP kazal przeczekać aż synowi urośnie głowy i/lub migdał się zmniejszy. Wiem, że to są sprawy niezagrażające życiu lecz męczące i znacząco pogarszające komfort życia przez wiele miesiecy. Korzystam aktywnie prywatnie w Polsce. Badania profilaktyczne to już kaprys jest, ale starszemu synowi wyszla hipowitaminoza witaminy D, więc suplementujemy. Jak się urodził, to GP mnie wyśmiał, że sugeruje podawanie Wit. D3. Badania laboratoryjne w Polsce są robione na gębę, co się chce i ceny są bardzo atrakcyjne.
        Żeby nie było z polską służba zdrowia miałam też do czynienia i uważam, że w obu krajach nie wszystko jest super, raczej pół na pół. Gdybym jednak miała polegać WYŁĄCZNIE na państwowej służbie zdrowia, to jednak wybieram UK. W Polsce ludzie płacą za mnóstwo badań z własnej kieszeni lub jeszcze gorzej lekarze wymuszają zrobienie badań prywatnie. W UK bardzo bym chciała, żeby diagnostyka była lepsza, bo przy moim problemie wystarczyło zrobienie USG. No i umiejętności powiązania faktów i objawów ze sobą. A to już zrobiłam sama poprsez Google plus USG i prywatna wizyta u ginekologa w Polsce. Potem poszłam do konsultanta na wizytę po pół roku od cudownego ozdrowienia, żeby powiedzieć, że lekow do końca życia nie potrzebuje. Wyleczylam się sama, podałam powód moich problemów i poprosiłam, żeby zwrócił na to uwagę, kiedy przyjdzie inna kobieta z objawami podobnymi do moich.
        • yuka12 Re: UK sluzba zdrowia 18.11.17, 21:12
          No wlasnie- diagnostyka. Zapewne w wiekszych osrodkach, blisko akademii medycznych i szpitali klinicznych jest inaczej, ale w takiej Walii bywa nie najlepiej. Owszem guzek w piersi zdiagnozowano mi w ciagu dwoch tygodni od wizyty u GP i skierowania w ciagu jednego popoludnia- mammografia, USG i biopsja. Ale problemy z zoladkiem mialam przez kilka lat, brak skierowania na jakiekolwiek badania oprocz krwi, zadnego USG, gastroskopii czy nawet kalu. Przepisywano omeprazol, nawet leki uspakajajace jelita. Wizyty u wszystkich wtedy lekarzy w mojej praktyce- innej zreszta nie bylo. Zdiagnozowalam sie w Polsce, przy okazji badan tarczycy poprosilam o badanie w kierunku helicobacter. No i mialam, w UK przepisali mi lekarstwa smile. Objawy ustapily.
          8 lat temu podobnie wybadalam sobie astme i alergie, w UK astme potwierdzono, dano inhalator. Ale przez wczesniejsze prawie 3 lata sie meczylam. Rozni GP przepisywali mi na zmiane syropy, jak kaszel byl lzejszy lub antybiotyk jak powazniejszy. Ciagly katar, lzawienie oczu i problemy oddechowe nie spowodowaly skierowania na badania, leczono objawy na slepo nie znajac przyczyny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka