Dziewczyny, mam kilkutygodniowe dziecko.
Niewyczekane, ale też nie wpadka. Mamy dach nad głową, mamy ułożone życie, ogólnie niby sielanka.
Ale kilka rzeczy w życiu mi się posypało odkąd dowiedziałam się że zostanę mamą:
-wiedziałam że moja firma przestanie istnieć jak pójdę na macierzyński i tak się stało
-4 miesiące musiałam leżeć co mnie niesamowicie wkurzało, poczucie straconego czasu i ogólnie czas w ciąży uważam za strasznie leniwy i wkurzający
-zrezygnowaliśmy z tropikalnych wakacji życia, bo ja w ciąży
-dalej nie wróciłam do formy sprzed ciąży a wszędzie straszne ciśnienie na to
itd itd
Moim problemem jest to że jestem smutna, sfrustrowana, że COŚ straciłam przez to dziecko, czyli że te wakacje, że kasa mniejsza, że ja już nie taka wysportowana, że jesteśmy zmęczeni i związek też już nie taki super...
Wiem że to trochę brzmi jak gadanie nastolatki po wpadce. Ale pocieszcie że przejdzie

Patrzę na tą małą mordkę i kocham nad życie ale jednocześnie coś mnie tam kłuje w środku że trochę mi zabrał z życia...