Dodaj do ulubionych

dziecko, niepowodzenia, frustracja...

08.01.18, 20:59
Dziewczyny, mam kilkutygodniowe dziecko.
Niewyczekane, ale też nie wpadka. Mamy dach nad głową, mamy ułożone życie, ogólnie niby sielanka.
Ale kilka rzeczy w życiu mi się posypało odkąd dowiedziałam się że zostanę mamą:
-wiedziałam że moja firma przestanie istnieć jak pójdę na macierzyński i tak się stało
-4 miesiące musiałam leżeć co mnie niesamowicie wkurzało, poczucie straconego czasu i ogólnie czas w ciąży uważam za strasznie leniwy i wkurzający
-zrezygnowaliśmy z tropikalnych wakacji życia, bo ja w ciąży
-dalej nie wróciłam do formy sprzed ciąży a wszędzie straszne ciśnienie na to
itd itd

Moim problemem jest to że jestem smutna, sfrustrowana, że COŚ straciłam przez to dziecko, czyli że te wakacje, że kasa mniejsza, że ja już nie taka wysportowana, że jesteśmy zmęczeni i związek też już nie taki super...
Wiem że to trochę brzmi jak gadanie nastolatki po wpadce. Ale pocieszcie że przejdzie sad
Patrzę na tą małą mordkę i kocham nad życie ale jednocześnie coś mnie tam kłuje w środku że trochę mi zabrał z życia...
Obserwuj wątek
    • kannama Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:08
      Trochę Ci zabrał i wiele Ci doda- będziesz na plus smile
      • livia.kalina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:11
        Otóż to.
        Oczywiście, ze dziecko odbiera i ogranicza i żal za utratą tego, co się straciło jest normalny. Nie powinien się tylko przeciągać w czasie i dominować w twoim życiu. Jeśli tak będzie- powiedz o tym najbliższym i zgłoś się po poradę do lekarza bo to może być depresja.
        • kragina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:13
          Dzięki, na razie mam nadzieję że to jeszcze hormony, ledwo co minęło 7 tygodni.
    • awesome810 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:08
      jaja sobie robisz z tymi wakacjami?? ten egzotyczny kraj zapadł się pod ziemię, czy co? pojedziesz za rok, dwa...
      wysportowana kilka tygodni po porodzie... weź ty sobie dziewczyno odłącz internet
      • kragina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:11
        Wiem że jeszcze pojedziemy gdzie tylko nam się zamarzy, wiem że krata na brzuchu po połogu to tylko na pudelku, ale mimo wszystko jakaś głupia cząstka mnie cierpi.
    • manala Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:10
      Bo zabrał. Trzeba się z tym pogodzić. Tz. formę może tam i odzyskasz..ale Twoje życie się zmieniło i nigdy już nie będzie takie same.
    • danaide Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:13
      Nie mam popkornu, a faworki tak szybko się kończą...

      Przejdzie. Będzie inaczej, ale przejdzie. Z dziećmi można jeździć, w zgranej ekipie łatwiejsmile Poczytaj biografię Tony'ego Halika. Wysportowanie to kwestia ćwiczeń - zaczniesz ćwiczyć, to znów będziesz wysportowana. Firmę można założyć, zamknąć, znów założyć, znów zamknąć.

      Ale na razie jest zwolnienie. Żyjemy w tak szybkich czasach, że to zwolnienie nie jest odczuwalne jak zwolnienie, ale jak zatrzymanie. Za jakiś czas znów przyspieszysz. Albo i nie, może uznasz, że jednak nie warto.
    • asia_i_p Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:16
      Wejdź na forum Niemowlę. Nie zaczynaj broń Boże wątku, ale wyszukaj posty Miki_p o książce "Pierwsze dziecko zmienia wszystko".
      To są zupełnie normalne uczucia. Nawet zdrowe, bo to znaczy, że się bronisz przed całkowitym zawłaszczeniem. Jak na 4-miesięczne leżenie i tak jesteś w niezłej formie psychicznej.

      Teraz będzie ci się ciągnęło i ciągnęło, a jak potem spojrzysz wstecz, to się okaże, że to była minutka.

      Pozwól sobie na ten żal i rób sobie dużo przyjemności. smile
    • aaa-aaa-pl Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:34
      Pocieszę - przejdzie.Kiedy ponad 15 lat temu przywieźlismy młodego do domu, spojrzałam na niego i pomyślałam : to już na zawsze będę "przywiązana" do niego? I to koniec beztroskiego życia? I już muszę być zawsze odpowiedzialna za małego ? Byłam przerażona.A potem jakoś samo się poukładało.
    • bywalec.hoteli Będzie gorzej :) 08.01.18, 21:35
      Będzie jeszcze gorzej smile życie się zmienia bardzo i do Azji pojedziesz następnym razem za 15 lat. Ale dzieci są też wielkim szczęściem - coś za coś.
      • banksia Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 18:10
        "do Azji pojedziesz następnym razem za 15 lat."
        😂
        Just watch me wink
        Bedziemy tam, przejazdem zdaje sie, w przyszlym roku. Chcesz pocztowke?

        pzdr,
        Banksia z polrocznym Banksiątkiem
        • asmarabis Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 18:19
          Bardzo miło wspominam podróże do Azji z czasów sprzed dziecka ale nie wiem co miałabym robic z dwulatkiem w takich Indiach - to chyba jakaś pomyłka - nawet gigantyczna , zdrowie dziecka mi miłe
          • banksia Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 18:50
            oczywiscie cala Azja to Indie a ty bylas wszedzie. i oczywiscie jestes znanym autorytetem w tej kwestii 😂

            nie wiem w sumie po co odpowiadam powszechnie znanej forumowej szczekaczce, ktora jeszcze nigdy nie miala nic ciekawego do powiedzenia.
            bez odbioru
            • asmarabis Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 19:11
              To ja pisze z jakimś oszołomem ktory ruchliwe dziecko ktore nie wykonuje jeszcze poleceń wlecze do strefy malarycznej tak jakby nie było miliona innych miejsc odpowiednich na podróże z dziećmi w tym wieku

              Boże widzisz i nie grzmisz ?!
              • banksia Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 20:16
                Wyguglaj sobie "strefa malaryczna" a potem znajdz Azje na mapie. Cala. I jeszcze raz sie zastanow, oszolomie, czy twoje ujadanie ma jakikolwiek sens, zaklajadac ze nie masz bladego pojecia o celu mojej planowanej podrozy.

                drogie ematki, przepraszam za karmienie psychopatycznej trollicy. czytanie jej postow jest jak odrywanie strupa - niby wiesz, ze wustarczy zostawic i sam odpadnie, ale czasem sie, qrna, trudno powstrzymac.
                • taki-sobie-nick Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 21:35
                  oszolomie

                  twoje ujadanie

                  karmienie psychopatycznej trollicy

                  czytanie jej postow jest jak odrywanie strupa

                  A potem się ludzie zastanawiają,dlaczego tak ciężko się obecnie żyje...
                  • asmarabis Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 22:35
                    Ja sie juz przyzwyczaiłam
                    To przedstawicielka licznej tu grupy kobiet ktore jako dzieci wychodzą za maz i rodzą dzieci
                    Juz po fakcie budzą sie i zauważają ze sie pospieszyły o 20 lat i w czasie kiedy zmieniają pieluchy powinny siedzieć na imprezie i/ lub podróżować po świecie a męża szukać za 15 lat
                    Czasu nie odwrócą wiec jedyne co im pozostaje to kąsanie i spuszczanie jadu na mnie ...
                    Jakoś trzeba odreagować ten marny los
                    • banksia Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 23:01
                      😀😀😂

                      "To przedstawicielka licznej tu grupy kobiet ktore jako dzieci wychodzą za maz i rodzą dzieci"

                      widze, ze fakt iz jestem prawie 40letnia matka polroczniaka, zyjaca w zwiazku partnerskim nie przeszkadza ci w gloszeniu tych rewelacji 😂😂

                      dawaj dalej, wesolo sie robi
                    • jem.gluten.i.cukier Re: Będzie gorzej :) 10.01.18, 12:37
                      Pytanie, dlaczego Ty tak emocjonalnie podchodzisz do wyborów innych kobiet. Urodziłam córkę, mając 34 lata i nie widzę żadnej potrzeby głoszenia, że to najlepszy wybór w życiu, wcześniej rodzą dzieci, a później to już babcie. To jeden z możliwych wyborów, każdy sam decyduje, co jest w jego indywidualnym przypadku najlepsze. Więc skąd ten jad u Ciebie?
        • bywalec.hoteli Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 20:07
          Przyślij pocztówkę.
          • banksia Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 20:17
            spoko🙂
            • bywalec.hoteli Re: Będzie gorzej :) 10.01.18, 16:24
              Serio - może być obrazek na forum ze zdjęciem z tej Azji.
        • bywalec.hoteli Re: Będzie gorzej :) 10.01.18, 17:59
          banksia napisała:
          > Just watch me wink > Bedziemy tam, przejazdem zdaje sie, w przyszlym roku. Chcesz pocztowke? Banksia z polrocznym Banksiątkiem
          A byłaś już kiedyś z małym dzieckiem na takiej podróży czy dopiero masz zamiar być ? smile
      • ashraf Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 18:12
        Serio? My byliśmy w Azji z dwulatkiem, rok później, a z drugim planujemy nawet wcześniej - jak tylko zaliczy szczepienie na WZW A (chyba gdzieś koło roku). I były to absolutnie fantastyczne wakacje. Tylko że my mamy dzieci, żeby nam się fajniej i pełniej żyło, a nie dla umartwienia.
        • asmarabis Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 18:17
          Ashraf jak zwykle ze swoim uzależnieniem od szczepień - nie ma posta o podróżach żebyś ich nue reklamowała smile))))

          Poza tym pleciecie od rzeczy - skoro według was podróże z dzieckiem nieograniczające to chyba przed dzieckiem nie podrozowalyscie bo nie wiem w jaki sposób mozna dojść do takiego wniosku wink
          • ashraf Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 19:04
            Podrozowalam przed dzieckiem i z nim, jesli ty nie umiesz sie zorganizowac albo sie boisz to nie moj problem. Ew. rozumiesz poprzez wakacje lezenie nad basenem z drinkiem przez 2 tyg, wtedy rzeczywiscie z dzieckiem moze byc ciezko. My wolimy zwiedzac. A co do szczepien to bez komentarza, nie dyskutuje z antyszczepionkowymi oszolomami. Chcesz to pytaj ojca Zieby jak nie zachorowac na wakacjach...
            • asmarabis Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 19:14
              Hahaha
              Problem jest taki ze ja nie jestem przeciwna szczepionkom ale ty je po prostu kolekcjonujesz i przyjmujesz w ilościach hurtowych , nie wiem co to za ruch i jak sie nazywa ale tez przesadzacie smile
              • ashraf Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 19:32
                Nazywa sie zdrowy rozsadek i konsultacje z lekarzami medycyny tropikalnej. Ale rozumiem, ze ty wolalabys, zeby dziecko dostalo zoltaczki - to juz jak wolisz.
                • asmarabis Re: Będzie gorzej :) 09.01.18, 22:41
                  No cóż w Polsce histeria odnośnie szczepień
                  Dobrze wiedzieć ze w Szwajcarii szczepienia sa w modzie i sa powodem do dumy
        • bywalec.hoteli Re: Będzie gorzej :) 10.01.18, 17:30
          ashraf napisała:
          > My byliśmy w Azji z dwulatkiem, rok później, a z drugim planujemy nawet wcześniej
          A to ciekawe. A co pozwiedzaliście z takim dwulatkiem?
          • ashraf Re: Będzie gorzej :) 10.01.18, 18:40
            Z dwulatkiem Singapur, Koh Samui (ze wzgledu na pogode w lipcu) i Bangkok. I bylo naprawde super smile
            • bywalec.hoteli Re: Będzie gorzej :) 10.01.18, 18:54
              A dwulatek w wózku czy nosidelku? Spał w ciągu dnia w trakcie zwiedzania?
              • ashraf Re: Będzie gorzej :) 10.01.18, 19:33
                Na nogach, wozek tylko na lotnisku. W ciagu dnia juz dawno nie spal. Z wozkowym dzieckiem bylismy na wakacjach w Europie i na Mauritiusie, ale tam akurat nie bylo tak intensywnie.
                • bywalec.hoteli Re: Będzie gorzej :) 11.01.18, 09:28
                  Chodził jako dwulatek z Wami wszędzie i nie spał w ciągu dnia? WOW! Ale mówisz o zwiedzaniu czy o siedzeniu w ośrodku z basenem?
                  • ashraf Re: Będzie gorzej :) 11.01.18, 09:40
                    W Bangkoku przy lipcowych upalach czesc czasu spedzilismy w klimatyzowanym aucie - wiec zwiedzanie juz glownie na miejscu w swiatyniach itd. W Singapurze jezdzilismy metrem i chodzilismy piechota, a tempo po prostu dostosowywalismy do dziecka - wiadomo, ze przy maluchu trzeba planowac przerwy, czasem wziac na rece, a przede wszystkim dbac o nawodnienie i regularne posilki. W kazdym hotelu byl basen wink ale nie nalezymy do ludzi, ktorzy spedzaja nad nim cale dnie, bo umarlibysmy z nudow. Na Koh Samu bylo spokojniej, duzo spacerowalismy brzegiem morza, zwiedzalismy wyspe, szukalismy fajnych lokalnych knajpek, chodzilismy na masaze - ulubiony czas synka, bo obsluga go w tym czasie rozpieszczala. Nie wszystko da sie zrobic od razu, ale my akurat bardzo lubimy podroze z dzieckiem, synek polknal bakcyla i dzieki temu w tym roku (z 4-latkiem) objechalismy autem RPA i Suazi.
          • zabka141 Re: Będzie gorzej :) 11.01.18, 10:07
            Ja bylam z 2.5 latkiem i bylam bardzo zdziwiona jak corka byla zainteresowana wszystkim, np.swiatyniami i obyczajami w nich. W swiatyni Reclining Buddha wrzucala pieniazki do kazdej z 108 miseczek. W parkach interesowaly ja jaszczurki. Przy wodospadach smialo wchodzila na kplejne poziomy. Do tego plaza i piasek i duzo zabaw z innymi dziecmi. Czesto nawet niczym.
    • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:36
      Niniejszym składam wyrazy zazdrości. Chciałabym mieć takie problemy.
      • kragina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:48
        Aha
        • moo-n Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:54
          Rozumiem cię.Ja mam 52 lata i właśnie dziś dowiedziałam się, że od przyszłego tygodnia mam się opiekować wnuczką.Czuję się jakby mi ktoś wolność zabrał...
          • cosmetic.wipes Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:58
            Dowiedziałaś się? Jesteś ubezwłasnowolniona?
          • juuuu7 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:46
            Zostalas zmuszona czy co? Nie chcesz-nie opiekujesz sie...
          • kornelia_sowa Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 09:46
            Dlatego nigdy nie zapytałam babci (czyli mojej teściowej), czy będzie się opiekować moja córką smile
            Wyszłam z założenia, ze jak babcia ma na to ochotę , to sama zaproponuje. Tak jak zrobiła to moja Mama przy starszym dziecku.

            Bankowo, moja teściowa by nie odmówiła, gdybyśmy poprosili ale byłaby tak samo nieszczęśliwa. Myślałaby że to z powodu, ze ktoś jej zabiera wolność. Ale tak naprawdę byłaby nieszczęśliwa z powodu swojego braku asertywnościwink


            Zadziwia mnie fenomen- jak tak mało asertwyna kobieta jak ty, jest w stanie wychować tak dziecko, ze przyjdzie i oznajmia ci że masz sie opiekować wnuczka?
        • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:57
          kragina napisał(a):

          > Aha

          No dobra, nie doczytałam. Mogę się wzruszyć padniętą firmą. Poza tym jak wyżej.
          • cosmetic.wipes Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:00
            Pokłady empatii się z ciebie wylały, ale przy twoich dysfunkcjach to nie dziwne.
            • princesswhitewolf Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 20:14
              No ale serio.... Stawianie utraty pracy na rowni z wakacjami itd to troche hahaha przesada no nie?
              • kragina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 10.01.18, 11:13
                Tak, stawiam pracę na równi z odpoczynkiem- a najbardziej odpoczywam zwiedzając.
    • crea.tura Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:56
      Kochana, ale do jasnej cholery CZASU NIE COFNIESZ. nie przywrócisz sobie tych 4 miesięcy, one już były. firma się zamknęła - to jest faktem. chcesz kopać się z faktami? sama wiesz, że to strata czasu i bezsensowne marnowanie energii. Lofe goes on, masz co masz, a masz chyba dość dużo, sama o tym piszesz. jak śpiewa Taco Hemingway nie wie się o starych dobrych czasach, gdy się żyje w nich. Kiedyś właśnie ten okres swojego życia będziesz wspominać z rorzewnieniem, jako beztroski i cudowny. A forma, cóż. Powoduje tylko tyle że się lepiej ze sobą czujemy, wrócisz do tego co było z grubsza ale w tym wracaniu też znajdź przyjemność.
    • kanna Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 21:57
      Moim zdaniem nie ma większej zmiany w życiu kobiety niż urodzenie pierwszego dziecka.
      Bo przestajesz być panią siebie i swojego czasu.

      Poczucie straty, które masz, frustracja, zmęczenie .. to wszystko normalne, i minie. Będzie różnie, raz lepiej, raz gorzej. Ale w sumie wyjdziesz na plus.
      • kragina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:03
        O to właśnie, przestałam byc panią siebie. Teraz jestem panią małego człowieka.
        Ulżyło trochę, ze starszymi kobietami sie nie mogłam tym podzielić bo juz raz usłyszałam ze mi sie w dupie poprzewracało. Koleżanki mam młode i bezdzietne wiec nie rozumieją smile
        • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:04
          kragina napisał(a):

          > O to właśnie, przestałam byc panią siebie. Teraz jestem panią małego człowieka.
          >
          > Ulżyło trochę, ze starszymi kobietami sie nie mogłam tym podzielić bo juz raz u
          > słyszałam ze mi sie w dupie poprzewracało. Koleżanki mam młode i bezdzietne wie
          > c nie rozumieją smile

          Ja mam 43, jeżeli o wiek chodzi, i problemy naprawdę poważniejsze od twoich.
          • kragina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:11
            To przykro mi ze mam mniej poważnie problemy big_grin
            • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:15
              kragina napisał(a):

              > To przykro mi ze mam mniej poważnie problemy big_grin

              No właśnie, problemów tej rangi jak twoje nie mogę wziąć poważnie. Z wyjątkiem padniętej firmy.
          • semihora Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:13
            Taaaa... Tyle że rozumu z wiekiem nie przybyło. Dopisz to do listy swoich problemów.
          • folivora Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:41
            Fakt, brak empatii i wyczucia to faktycznie problemy.
            • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:51
              folivora napisała:

              > Fakt, brak empatii i wyczucia to faktycznie problemy.

              Za to społeczeństwo ileż nam, zaburzonym, okazuje empatii i wyczucia! Opędzić się nie można!

              Kobieto, wyobraź sobie, że nie masz nogi. Współczujesz komuś, kto ma plasterek na kolanku?
              • folivora Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:09
                A niektórzy nie mają obu nóg. A inni nóg i ręki. A jeszcze inni mają wszystkie kończyny, ale są sparaliżowani. Serio, takie mówienie "siedź cicho bo mam gorzej" nie ma sensu.
                • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:14
                  folivora napisała:

                  > A niektórzy nie mają obu nóg. A inni nóg i ręki. A jeszcze inni mają wszystkie
                  > kończyny, ale są sparaliżowani.

                  Toteż w takich przypadkach się zamykam. Tylko że to też jest nieco inny poziom niż problemy autorki.
                  • danaide Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:44
                    Ale tak się składa, że wątek jest o problemie autorki. Możesz założyć własny wątek, o wartościowaniu problemów.
                • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:15
                  folivora napisała:

                  > A niektórzy nie mają obu nóg.

                  No ale załóżmychwilowo, że nie masz tej nogi.

                  Komu będziesz prędzej współczuć - osobie bez ręki czy osobie zdrowej mającej plasterek na kolanku?
            • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:53
              folivora napisała:

              > Fakt, brak empatii i wyczucia to faktycznie problemy.

              Kiedyś byłam bardziej empatyczna. Z latami choroby i dyskryminacji mi jakby przeszło.
              • stephanie.plum Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:58
                nie tłumacz się.
                syty głodnego nie zrozumie...

                ja starałam się o dziecko dziesięć lat, i jak przeczytałam, że wakacji szkoda, też mi gul skoczył.
                ale potem pomyślałam sobie: "it doesn't make them go away", czy jak to tam szło.
                • kragina Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 03:37
                  Współczuje ze musiałaś sie tyle starać...
                  Ale nie rozumiem nigdy „ważenia” problemów.
                  Nie piszmy w takim razie o problemach rodzinnych bo niektórzy nie maja rodziny, albo o problemach w pracy bo przecież cieszmy sie ze ta prace mamy!
                  • stephanie.plum Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:41
                    masz całkowitą słuszność.
                    też jestem zdania, że problemów nie da się "ważyć".
                    o tym właśnie chciałam napisać, może za mało zrozumiale.
          • romans_petitem Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 07:06
            taki-sobie-nick napisała:

            > kragina napisał(a):
            >
            > > O to właśnie, przestałam byc panią siebie. Teraz jestem panią małego czło
            > wieka.
            > >
            > > Ulżyło trochę, ze starszymi kobietami sie nie mogłam tym podzielić bo juz
            > raz u
            > > słyszałam ze mi sie w dupie poprzewracało. Koleżanki mam młode i bezdziet
            > ne wie
            > > c nie rozumieją smile
            >
            > Ja mam 43, jeżeli o wiek chodzi, i problemy naprawdę poważniejsze od twoich.

            Stara baba, a licytuje się jak w podstawówce. Skąd możesz wiedzieć, czy jej problemy są poważniejsze? Trollujesz już nie w pierwszym wątku.
            • taki-sobie-nick Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:16
              Skąd możesz wiedzieć, czy jej pro
              > blemy są poważniejsze?

              W tym przypadku to dosyć proste.
          • black.emma Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 07:17
            Podziel się, podziel! Może ja mam większe?
            Masz 43 lata i jesteś głupia. To faktycznie problem.
            • danaide Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 21:28
              Do autorki wątku i do wszystkich z problemami: jeśli nie możesz zmienić faktów, zmień nastawienie.

              (Pułapka: najtrudniej zmienić właśnie nastawienie.)
    • jem.gluten.i.cukier Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:05
      Depresja poporodowa? Zadbaj o siebie, bo będzie źle.
      Bo tak obiektywnie patrząc to tropiki istnieją i będą istnieć, zdążysz zobaczyć. I zdecydowanie nie ma WSZĘDZIE ciśnienia na powrót do formy sprzed ciąży.
    • semihora Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:08
      Tak to jest - dziecko zabiera stare życie, ale daje nowe. Nie tak samo proste jak to poprzednie, ale trzeba się jakoś zorganizować i powoli przeć do przodu. Nie ma co nad tym ubolewać, to niczego nie zmieni.

      A na pociechę - dzieci rosną wink
    • stephanie.plum Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:11
      a ja myślę, że złapiesz rytm i polubisz to życie z "zabieraczem".

      związek? daj facetowi szansę, żeby sprawdził się jako ojciec. kiedy zobaczysz, jak z radochą i czułością zajmuje się małym, poczujesz, że odkrywasz go na nowo jako człowieka, w nowej sytuacji, a to bardzo ekscytujące.

      nie daj się wcisnąć w jakąś narzuconą rolę super mamy, patrz na tę małą mordkę, słuchaj instynktu.
      podróżować może każdy, a Ty przeżywasz coś, co jest tylko twoje. rób wszystko po swojemu, słuchając siebie, jak dzika matka. jedyna taka matka na świecie.
      matka - Ty.

      zobaczysz, wkręcisz się i poczujesz mega satysfakcję.
    • muchy_w_nosie Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:22
      Przejdzie, może kiedyś. Pamiętaj że za 11 lat twoje dziecko bedzie wolało kolegow od ciebie a za 14 lat przytulanie się do matki to bedzie siara. Ciesz się tymi latami ;P.
    • morekac Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:35
      Lewandowskiej nie czytaj, nie oglądaj i nie słuchaj.
    • zabka141 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:42
      Forma moze wroci niepostrzezenie (karmienie lub przy maluszku nie ma czasu jesc i bedzie sie trzeba nalatac). Egzotyczne wakacje z takim europejskim rocznym czy dwuletetnim bobaskiem to beda wakacje zycia bo lokalsi beda wam pomagac i pokazywac wszystko i w ogole.
      • drinkit Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 11:34
        > Forma moze wroci niepostrzezenie (karmienie lub przy maluszku nie ma czasu jesc i bedzie sie trzeba nalatac).

        Wiem, że chciałaś byc miła, ale nie tkaj iluzji. Formę się robi i trzeba w to włożyć energię, sama nie przyjdzie. I to mityczne "latanie za dzieckiem", które ma zastąpić sport..
        • kiddy Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 12:12
          Dokładnie. A brak porządnego jedzenia, szczególnie gdy się karmi, to prosta droga do kilku dodatkowych kilogramów.
          • banksia Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 18:56
            "A brak porządnego jedzenia, szczególnie gdy się karmi, to prosta droga do kilku dodatkowych kilogramów."

            dlaczego autorka wg cienie mialaby nie miec porzadnego jedzenia karmiac piersia? zakladam, ze pisze z kraju rozwinietego?

            z wlasnego podworka - od 6 miesiecy zre jak kon, obecnie waze mniej niz przed ciaza.
            • drinkit Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 21:36
              owszem, przy karmieniu część kobiet ma piękną niską wagę - też tak miałam wcinając dzikie ilości ciast. Tyle że przy końcówce karmienia trzeba wyhamować z jedzeniem, sporo kobiet wówczas tyje.
            • kiddy Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 10.01.18, 18:03
              Zabka pisze o braku czasu na jedzenie. O to chodziło.
              Ty jesz jak koń i nie tyjesz, a inna kobieta będzie jadła normalnie albo z braku czasu mało i waga będzie stała albo rosła. Zapytaj położne i lekarzy, oni zwykle mówią, że to się układa pół na pół.
              • banksia Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 11.01.18, 06:52
                po prostu nie kumam jak mozna 'nie miec czasu' na jedzenie, ogarniajac jednego zdrowego niemowlaka.
                • kiddy Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 11.01.18, 08:32
                  Normalnie. Wystarczy, że np. noworodek non stop ssie pierś, a np. niemowlę nie pozwala się odłożyć nawet na moment. Jak do tego dojdzie opieka nad starszym dzieckiem, to już kaplica.
        • jem.gluten.i.cukier Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 21:33
          Sport jest potrzebny do posiadania formy sportowca. Do bycia w dobrej formie tak po prostu do życia wystarcza umiarkowana, ale regularna aktywność fizyczna.
      • thea19 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 12:04
        urodzilas w ogole jakies dziecko?
        • jem.gluten.i.cukier Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 16:16
          Ja urodziłam i u mnie wszystko wróciło niepostrzeżenie. Długie spacery to też aktywnosc fizyczna.
          • thea19 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 16:37
            zwlaszcza o tej porze roku spacery sa wskazane. mam 5m bobasa na stanie. waga od urodzenia ani drgnie (akurat w ciazy bilans mialam zerowy) tak jak w pierwszej ciazy. mit o chudnieciu i karmieniu oraz lataniu za niemowlakiem (wtf???) wciaz zywy.
            co do formy: po pierwszej ciazy 2 lata miesnie brzucha wracaly na miejsce. mialam rozregulowane wszystko, co sie dalo, czego skutkiem bylo +12kg w rok po zakonczeniu karmienia. ciekawam co teraz mnie dopadnie.
            • jem.gluten.i.cukier Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 18:19
              Dlaczego mit? Są takie historie jak Twoja i takie jak moja - różnie bywa i tyle. A spacery to są wskazane o każdej porze roku - moja córka ma 7 mies i było zaledwie kilka dnie, kiedy z nią nie spacerowałam ze względu na pogodę.
              • thea19 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 18:57
                z moim spacery tylko na rekach bo nienawidzi wozka, poza tym przez ostatni miesiac to byly ze 3 dni z przyzwoitym powietrzem. mlodszy to calkowite przeciwienstwo pierszego syna. ciaze i dzieci sa tak rozne, ze nie ma co sie nastawiac na stany i czynnosci.
            • sol_13 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 19:30
              No to wspolczo😁 jak sie na spacery nie chodzi to tak to jest. Ja po obydwu macierzyńskich mialam - 3 w stosunku do wagi sprzed ciąży - tak tak właśnie dzięki karmieniu i dluuugim (również w zimę) spacerom.
              • thea19 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:36
                ale ja z pierwszym chodzilam czy chcialam czy nie bo mielismy psa i mieszkalismy w bloku. starszak na szczescie byl mocno wozkowy i lubil jazde po lesie. teraz mieszkam w domu wiec psu sie drzwi otwiera. mlodszy nie akceptuje ani wozka ani fotelika, jak mam pojechac na zakupy to mlodego niose do babci (dzialka obok). teraz mam nadmierna laktacje (codziennie duzo mleka wylewam), latam po schodach i nijak nie wplywa to na wage. miesnie brzucha tylko mi sie szybko zeszly.
            • zabka141 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 21:57
              Moze nie lataniu za niemowlakiem, ale ja np.pracujac przy biurku nie wykonywalam tyle spacerow co z niemowlakiem. O kazdej porze roku, bo sprawialo mi to przyjemnosc, a dziecku tez dobrze robilo.
            • zabka141 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:02
              Poza tym to latanie za niemowlakiem to jest po prostu bardziej aktywny tryb zycia. Nie ma tyle czasu na siedzenie na kanapie. Z dzieckiem ruch, w domu zawsze brakuje wtedy czasu na sprzatanie czy zrobienie zakupow, dla mnie to byl mega aktywny czas. Chocby noszenie w chuscie - to tez przeciez duzo daje.

              Oczywiscie ze trzeba sie zdrowo odzywiac, ale nie ma czasu na obzarstwo, wiec kilogramy przy kp moga faktycznie leciec w dol.
              • thea19 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 22:45
                starszy byl bardzo spokojny i sam sie soba zajmowal, regularnie zasypial miedzy zabawkami na podlodze albo na nocniku. mlodszy mial 1,5mca kolki a teraz aniol nie dziecko. z nudow przekladam ksiazki na regale, codziennie myje podlogi albo odkurzam. zapraszam tez regularnie kogos dla towarzystwa, juz nawet wszystkie filmy w necie obejrzalam. jeszcze obmyslam jak ogarnac pralnie i posegregowac rozmiarami dzieciece ubrania do kartonow. do marca jakos musze sobie czas zagospodarowac a potem zaczne juz pracowac wiec nudno nie bedzie.
    • panna.w.paski Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 22:45
      Jako niezwykle doświadczona matka 15 miesięcznego syna wink powiem Ci, że Twoje uczucia są jak najbardziej normalne. Ja przed ciążą spędzałam dużo czasu z mężem, ale miałam też swoje sprawy, krąg znajomych, kochałam całonocne imprezy. Tylko ja, dobry beat i parkiet - to był mój sposób na reset.
      I tak, bywają momenty, że brakuje mi tego czasu tylko dla mnie - i takiego w 100 % na moich warunkach. Ale powiedziałam sobie: Panno w paski, nie można zjeść ciastka i mieć ciastka. Nie udaje mi się chodzić na balety więc wyskaczę się na koncercie i o 22 grzecznie wracam do domu. Trudno jest spotykać się ze dzieciatymi znajomymi na wieczory z winem, więc zastąpiły je śniadania z kawą w domu naszym albo ich. Plotki z koleżankami na spacerze z wózkiem albo wieczorem u mnie kiedy dziecko śpi. Można mieć życie towarzyskie, erotyczne, rozwijać się zawodowo z małym dzieckiem- ale uważam, że porównywanie życia przed i po może skutkować frustracją. No i w 7 tygodniu jesteś dopiero świeżo po połogu, daj sobie czas i bądź dla siebie dobra. Te pierwsze miesiące czasem ciągną się jak guma, rutyna karmień, pieluch i spacerów, ale za chwilę zobaczysz, jak dziecko będzie się uśmiechać, wyciągać do Ciebie ręce, zdobywać nowe umiejętności - to czasem ułatwia przeżywanie macierzyństwa, bo opiera się na interakcji a nie tylko pielęgnacji moworodka.
      A jeśli czytasz Internety to przestań albo znajdź sobie grupę z normalnymi kobietami a nie pretendentkami do Matki Idealnej na Insta wink
      • muchy_w_nosie Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 23:13
        Gorzej jak dziewczyna ma tak jak ja, nie mam dzieciatych przyjaciółek a zaraz mi 40 lat stuknie. Dobrze że z sąsiadką się lubię i mamy dzieci w podobnym wielu.
        I ja chadzam na imprezy całonocne z winem i drinkami ...
        • asmarabis Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 10:25
          Ale co jest ciekawego dla pani w średnim wieku na całonocnej libacji ?
          Serio pytam
      • banksia Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 19:14
        "Tylko ja, dobry beat i parkiet - to był mój sposób na reset."

        dla mnie tez - slyszalas o tzw "healthy raving"? super sprawa, jade ostro z koksem w tym roku smile
    • jola-kotka Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 23:09
      Cos za cos tak jak ze wszystkim w zyciu smile
    • miedzymorze Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 08.01.18, 23:21
      brzmi jak klasyczny baby-blues smile
      Daj sobie czas, zwłaszcza z ciśnieniem na powrót do formy, na poukładanie wszystkiego od nowa - we trójkę. Tak jak kiedyś już nie będzie, ale to nie znaczy, że nie będzie fajnie wink
      przez 4 miesiące leżenia - tez by mi szlag trafił, ale jak młodzież zacznie raczkować będziesz marzyć o tym, żeby się na chwilę położyc wink

      pozdr,
      mi


    • thea19 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 08:32
      troche ponad rok temu podjelismy szybka decyzje o dziecku. wystarczylo jedno staranie. poniewaz zachodze w ciaze od reki, to wiadomo kiedy urodze. wakacje odpuscilismy jakiekolwiek bo w tym zamierzamy na porzadne pojechac. mlody ma 5mcy a ja dalej z mietkim brzuchem i zwiednietym tylkiem. przyjmowalam tylko wybrane zlecenia i pracowalam prawie do konca ale na pol gwizdka (gdyby nie maz, co sie na temacie zna, to bym polegla).
      i wiesz co? to wszystko nic. na wakacje pojade w tym roku, pracowac dalej bede na pol gwizdka a tylek? no coz, nie zarabiam pokazujac go w necie wiec male zmartwienie. maz nie narzeka.
      mam pieknego, zdrowego, rumianego bobasa i tego nic nie zastapi. wiesz ile osob by oddalo wszystko za takie male wrzeszczace stworzenie?
    • afro.ninja Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 09:12
      jak znam życie za dwa lata zrobisz sobie kolejne...
    • stolikowa Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 09:54
      Miałam dokładnie tak samo przy pierwszym dziecku. Poczucie, ze straciłam tyle wspaniałych soraw. Pocieszę Cię jednak, ze teraz z perspektywy czasu nie wyobrazam sobie zycia bez córku- siedem lat. Na pewno więcej zyskałam. Zobaczysz to miniesmile
    • asmarabis Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 10:07
      Bo podrozuje sie i szaleje sir przed dzieckiem- na wszystko w życiu jest czas i trzeba zyc mądrze bo życie krótkie

      Rozumiem ze Jestes mloda osoba ktora ma mnostwo czasu na macierzynstwo
      Wiec po co tak sie spieszyc ?????
      Rezerwowanie wakacji marzen i jednoczesnie dopuszczanie ciazy ( poszesz samA ze nie wpadka)- brak słów

      Nie rozumiem mamy 21 wiek dziecko mozna sobie zaplanować w stosownym czasie a tu ciagle jakies dramatyczne watki dzieci ze ich dziecko im zmieniło życie sad
      • afro.ninja Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 10:15
        W sensie kiedy po czterdziestce?! Zjazd hormonalny jest normą, laska jest w pologu i nie ma pensji żon piłkarzy, wiele rzeczy może ja smucic, a hormony mogą jej tylko w tym pomagać.
        • aguar Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 11:23
          "W sensie kiedy po czterdziestce?!"
          Jeśli dopiero wtedy kobieta dojrzeje do macierzyństwa, to czemu nie? www.gala.pl/artykul/monica-bellucci-o-poznym-macierzynstwie
          Wiele dojrzewa po 30-tce, niektóre już przed. A są takie, które nie dojrzeją nigdy, nie wszystkie muszą mieć dzieci, okropna jest ta presja na kobiety, straszenie je decydowanie się na dziecko tylko po to, aby ewentualnie potem nie żałować.
      • jem.gluten.i.cukier Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 10:51
        Zaplanowane dziecko też zmienia życie.
        • asmarabis Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 11:02
          Jesli nie koliduje z wymarzona podróżą to zmienia w inny sposób
          • jem.gluten.i.cukier Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 18:27
            Zawsze z czymś koliduje. Generalnie każda decyzja oznacza, że z czegoś trzeba zrezygnować.
    • joaaa83 Re: dziecko, niepowodzenia, frustracja... 09.01.18, 10:10
      Uważam, że odczucia masz trafione. Oczywiście, że coś straciłaś. Dziecko zmienia w życiu wszystko i od tej pory Twoje życie będzie inne, co nie znaczy że gorsze. Nie ma sensu rozpamiętywać, tylko skupić się na przyszłości. Moja córka ma 7,5 roku i nawet nie bardzo potrafię sobie przypomnieć jak to było kiedyś. Człowiek szybko się przyzwyczaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka