adriana.la.cerva
09.01.18, 23:29
Znowu bede miala sprawe sadowa z tata mojego syna i dzisiaj pisalam odpowiedz na pozew. Musialam wrocic pamiecia lat kilka wstecz, exa oczywisie przebolalam ale przypomniala mi sie historia kiedy podjelam decyzje, ze tata dziecka jednak znika z naszego zycia.
W zasadzie to sie rozstalismy przez prognoze pogody, a bylo to tak: Mlody trafil do szpitala z zapaleniem oskrzeli. Ja z nim siedzialam dzien i noc, wiadomo spanie na krzesle, jedzenie drozdzowki ze sklepiku szpitalnego itd. Po 2 dobach przyjezdza tata, prosze go zeby posiedzial z mlodym pojde sie wykapac. No on mowi ok ale szybko bo musi zaraz leciec.
Jakos sie tam wymylam, wracam do sali, ex sie zbiera i mowi '' sluchaj, to ja lece, ale juz do was nie przyjade bo zapowiadali opady sniegu''
Teraz sie z tego smieje ale wtedy zbieralam szczeke z podlogi.