Dodaj do ulubionych

Emamy alkoholiczki

    • lalkaika Re: Emamy alkoholiczki 19.01.18, 21:09
      Cierpie na chorobe alkoholowa od wielu lat. Raz jest lepiej,raz gorzej. Wypisywanie bzdur tu nie pamietam, pewno byly ale tu malo intymnosci /ja lubie/ ale na poczatkach twarzoksiazki loilam ostro .Do kompa .Nocne czaty ,i nie ,ze seks.Pierdoly ,wszystko wydawalo sie wazne...pozniej mi sie znudzilo,ja szybko sie nudze.
      A pisac < kto ze mna pije < to nie moj temat ,ja lubie z zaufanymi.No i dlatego wole samasad
    • taki-sobie-nick Re: Emamy alkoholiczki 19.01.18, 23:12
      Ja, wbrew mniemaniu moich wrogów, nie piję. Przy okazji, owszem, ale ta okazja bywa raz na miesiąc/kilka i to jest pół kieliszka wina.
    • baltycki Re: Emamy alkoholiczki 20.01.18, 15:00
      annajustyna napisała:

      > To jest Kosciol anglikanski w Pilsce. Pidlegaja administracyjnie glowie panstwa
      > , czyli Dudzie.

      Czy ktos trzezwy napisalby cos takiego?
    • 3-mamuska Re: Emamy alkoholiczki 20.01.18, 15:41
      Nie ,nie pije w domu do lustra wcale, ani do filmu, ani do forum ,książki czy na wieczorne odstresowanie.
      Pije wyłącznie ,jeśli juz pije, choć nie zawsze , na wychodnych imprezach/kolacjach choć mi alkohol psuje smak potraw, moze dlatego ze ja alkohol mało lubie.
      Dań na winie nie trawie ble. Ciast z alkoholem brrr.
    • tinatin Re: Emamy alkoholiczki 20.01.18, 21:20
      Nie miałam pojęcia, że wypicie piwa lub lampki wina nie na imprezie to ZUO. Dlaczego można razem z mężem czy samotnie pić kawę albo soczek, a nie wino czy piwo? Mi to po prostu smakuje smile Nie piję dla rauszu, nie lubię, jak mi szumi w głowie, lubię smak. Przy czym jako dda zachowuję większą, niż moi znajomi, ostrożność, i kiedy zauważam, że wyrabia mi się nawyk, to na jakiś czas zamieniam piwo i orzeszki na herbatę i ciastko, albo na pójście na siłownię smile Mogę się miesiącami bez piwa obchodzić, tylko... po co?
      • 3-mamuska Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 17:48
        tinatin napisała:

        > Nie miałam pojęcia, że wypicie piwa lub lampki wina nie na imprezie to ZUO. Dla
        > czego można razem z mężem czy samotnie pić kawę albo soczek, a nie wino czy piw
        > o? Mi to po prostu smakuje smile Nie piję dla rauszu, nie lubię, jak mi szumi w gł
        > owie, lubię smak. Przy czym jako dda zachowuję większą, niż moi znajomi, ostroż
        > ność, i kiedy zauważam, że wyrabia mi się nawyk, to na jakiś czas zamieniam piw
        > o i orzeszki na herbatę i ciastko, albo na pójście na siłownię smile Mogę się mie
        > siącami bez piwa obchodzić, tylko... po co?


        Nie powiedziałam ze zło, ale po co? Na trzeźwo cieżko wam razem wytrzymac?
        Po co ty masz sie wystrzegać miesiącami piwa tylko po co? A ja mysle po co pic?
        Poza tym jak zauważasz ,ze wchodzi w nawyk to przestajesz czyli pierwszy objaw alkoholizmu sprawdzę siebie ok x czasu mogę nie pic czyli nie jestem uzależniona ,po czym wracasz do strych nawyków.
        A dla mnie tylko po co pic i męczyć watrobe ,bardzo złe jest ja truć miesiącami dzien w dzien lekarz mi powiedział ze lepiej raz na jakis czas wypić wiecej (w granicach norm czyli 4-5 porcji alkoholu dla kobiety wiecej dla mężczyzny na impreze/wieczor)
        Niz codziennie mała ilością .

        Jak nie pijesz dla szumu w głowie to po co wogole pic?
        Ja czuje szum nawet po kieliszku wina wiec nie pije często bo nie lubie.
        Poza tym jak mi juz szumi w głowie po 1 kieliszku wina/drinku to lubie tańczyć i mnie nosi wiec męczę sie wtedy okrutnie siedząc na kanapie.

        Większość pisze ze nie odczuwa działania alkoholu po tak małej ilości ale jeśli pijecie dla rozluźnienia to znaczy ze działa na was alkohol.

        Ja ogólnie nie lubie piwa wcale gorzkie to to śmierdzi, wino tylko naprawde dobre rzadko które moge sączyć bez wykręcania gęby, drink tyko z sokiem zeby nie było czuć alkoholu.
        Moze dlatego po prostu nie rajcuje mnie picie od tak ,jak kawe czy herbatę.

        A dlaczego soczek mozesz pic a alkoholu nie?

        Bo to używka i uzależnia.
        Stad biorą sie uzależnienia.

        Z fajkami tez od razu nie palisz 20 dziennie za zaczynasz od 1-2 potem ilośc sie zwiększa.

        Uzależnić moze wszystko jedzenie picie cukier a nawet sport, wazne miec świadomość i myslec.

        Często ludziom sie wydaje ze o alkoholizmie świadczy ilośc wypitego alkoholu ale to błędne myślenie o alkoholizmie świadczą nawyki/rytuały i oczekiwanie na dana przyjemność i jej powtarzalność.
        A brak przyjemność wzbudza niepokój złość.
        • tinatin Re: Emamy alkoholiczki 23.01.18, 21:33
          Nie sprawdzam, jak długo mogę nie pić. Pilnuje, żeby nie wyrobił się nawyk, od którego tylko krok do uzależnienia. Po co piję? Bo wino jest smaczne. Tak samo, jak jem czekoladę albo pizzę, zamiast jarmużu i jagielnika. Jest to przyjemność, którą lubię dzielić z mężem, jak inne przyjemności, albo oddawać się jej w samotności. Na imprezach paradoksalnie nie piję, bo nie mam możliwości się delektować. Istnieją zdrowsze przyjemności? I co z tego?
    • yuka12 Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 01:19
      Pije alkohol, glownie dobre czerwone wino, wieczorami, jak najdzie mnie ochota i akurat cos mam na polce. Bywa, ze przez kilka dni z rzedu. Czasem czytajac forum, czasem w towarzystwie. A jak mi sie nie chce, nie tykam procentow miesiacami i tez mi dobrze. Jestem pania w mocno srednim wieku i juz wiem, ze zaden ze mnie material na maniaczke czegokolwiek smile. I tylko sie smieje pod wasem z tych pseudonaukowych internetowych madrosci.
      • zeldaf Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 10:40
        A ja uważam, że akurat to forumowe czepianie się, nawet na wyrost, bywa pożyteczne, a już na pewno nikomu nie szkodzi.
        • thank_you Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 10:55
          Wiesz, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu i pisanie, że po jednej lampce wina ktoś jest wstawiony, a pijąc kilka dni pod rząd to już murowany nałóg - cóż, można wywołać efekt odwrotny od zamierzonego.
          • zeldaf Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 12:46
            W Polsce akurat jest duże przyzwolenie, a nawet presja, na picie nawykowe, więc jeśli ktoś potrzebuje wsparcia w tym, znajdzie je bez problemu. Taka przeciwwaga nie zaszkodzi.
            • thank_you Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 13:13
              Presja na picie? Matkoicorko - obracam się w towarzystwie wybitnie alkoholowym i nie spotkałam się z "ze mną się nie napijesz?" - no chyba, że wypowiedziane dla żartu.

              Jednak to już enty wątek, w którym teoretyczki wypowiadają się z pozycji eksperta w tematach, o których pojęcia nie mają; wmawiają alkoholizm każdemu, kto przyznaje się do wypicia większej niż dopuszczalna przez nie ilość. To jest enty wątek w tym temacie, w który wchodzę z ciekawości i za każdym razem się nie zawodzę - czytam w nim to samo.
              • zeldaf Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 13:33
                To może czas przestać wchodzić, skoro tylko się tym irytujesz. Mnie pomagają, bo mam nieciekawe nawyki i przekonania-potencjalnie niebezpieczne-które stopniowo zmieniam. Jak kogoś problem nie dotyczy to nie dotyczy. Po co brać do siebie w takim przypadku?
                • thank_you Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 13:40
                  Gdzie napisałam, że mnie to irytuje lub biorę to do siebie? Po prostu zastanawiam się, kiedy ten temat stanie się "normalny". smile))

                  • chatgris01 Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 13:52
                    Masz racje, tez nie widze normalnego podejscia, czytajac ten watek przypominaja mi sie ksiazki LM Montgomery i tamtejsze protestancko-purytanskie podejscie do alkoholu (tam jeszcze na "cenzurowanym" byly karty, muzyka i taniec tongue_out ).
                    Alkohol jest dla ludzi, tylko z umiarem. Jak wiele innych rzeczy.
                  • zeldaf Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 14:55
                    Aha, odniosłam wrażenie, żeś się zirytowala, ale jak nie to dobrze. Temat w sumie jest normalny. Wiadomo, że ten zdrowy umiar to 2-3 jednostki jednorazowo, nie więcej niż 14 na tydzień dla kobiet. Jeśli i dopóki ktoś jest w stanie go zachować to problemu raczej nie ma, przynajmniej moim zdaniem. No i trochę zazdroszczę, nie będę ukrywać smile Właśnie zamarzyla mi się lampka czerwonego gruzińskiego, ale niestety po jakiejkolwiek dawce alkoholu całkiem zmieniam myślenie i na jednym kieliszku by się nie skończyło.
                    • yuka12 Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 16:05
                      Dobrze ze zdajesz sobie z tego sprawe. I dobrze ze zdajesz sobie sprawe, ze inni moga nie miec podobnych komplikacji. Ale na tym forum i zreszta w zyciu tez calkiem sporo osob widzi swiat i innych przez swoje klopoty, nierozwiazane sprawy czy wlasny specyficzny sposob myslenia nie zauwazajac, ze wcale nie musi byc to prawda. Moj maz np. patrzyl z trwoga na moje relacje z alkoholem, bo ma nienajciekawsze obserwacje z wlasnej rodziny i zajelo mu kilka lat, zeby przekonac sie, ze kilka kieliszow wina w tygodniu nie robi z kazdego pijaka i ze mozna wypic dwa kieliszki dla smaku i na tym skonczyc. Ze mozna pic alkohol dla przyjemnosci i odpowiedzialnie. I ze jak sie nie chce, to sie nie pije, bez wzgledu na okazje i namowy.
                    • thank_you Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 17:57
                      No widzisz, tylko ten zdrowy umiar to kwestia osobnicza. Ludzie mają różną podatność na nałogi, depresje itp. Ja miałam taki okres w życiu, gdy piłam duże ilości alkoholu - np. od rana. Bo tak miałam ochotę. A następnego dnia nie miałam ochoty. Albo ochotę miałam pięć dni pod rząd. Albo przez miesiąc w ogóle. Piłam przez wiele miesięcy alkohol CODZIENNIE. I potem przestałam go pić na wiele lat. Nie dlatego, aby coś sobie udowodnić, tylko dlatego bo w życiu jest czas na wszystko - i na zabawę (z alkoholem) i na życie bez alkoholu. Nie odczułam z powodu braku alko nawet grama dyskomfortu. Nie mam problemu, aby w trakcie imprezy stwierdzić, że ja jednak nie mam ochoty na picie i... zwyczajnie nie pić. Nikt mnie nie namawia, nie czuję żadnego przymusu, nacisku; żadnego dyskomfortu związanego z brakiem alkoholu, nie patrzę na niego z tęsknym wzrokiem, nie myślę o nim, gdy nie piję; nigdy nie zapijałam smutków (wtedy mnie wręcz odrzuca), nie rozluźniam się alkoholem, nie zapijam stresów itp. - wtedy idę się wybiegać. Nie zauważyłam u siebie żadnego symptomu uzależnienia, a ten temat doskonale znam (i to nie w teorii), skutki uzależnienia także - można oberwać rykoszetem, niestety.
                      Dlatego gdy czytam te bzdety, jakie są pisane we wszystkich tych wątkach, to zawsze jedyne na co mam ochotę to facepalm. Ludzie przenoszą swoje traumy i strachy na innych; sami pochodzą z rodzin DDA i reagują alergią na każdy ml alkoholu, zachowują się jak faszyści czym się zwyczajnie ośmieszają. Nie ma dla nich nic po środku - albo abstynent albo alkoholik.
                      A ja mam taką a nie inną skłonność do uzależnień - byłam nałogowym palaczem, rzuciłam palenie 7 lat temu i dzisiaj jestem w stanie palić na imprezie (bo taka ochota mnie najdzie) a innym razem ochoty brak i nie palę. Czyli palę powiedzmy raz w miesiącu, a na co dzień - nawet w otoczeniu palących - nie mam chęci. Zapytaj ilu byłych palaczy tak potrafi. wink
                      Dlatego - forum jak zwykle sobie a życie sobie.
                      • bergamotka77 Re: Emamy alkoholiczki 21.01.18, 18:01
                        Zgadzam się z Tobą thank you smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka