nota_bene0
02.02.18, 14:25
Po przeczytaniu wątku o ewentualnym spadku, takie naszły mnie do Was emamy pytania i refleksje. Gdybyście były osobami, które nie posiadają dzieci, a rodzinka wszelaka, lepiej z nią na zdjęciu tylko się pokazać, a miałybyście coś tam zgromadzone w nieruchomościach, na kontach. Tak sobie myślę, że gdybym była taką osobą, to używałabym życia, korzystała z niego całą mocą finansową. Z jednej strony kapitalnie, z drugiej źle, bo wiadomo samotność. Mam taką koleżankę z lat szkolnych, która chciała do 40 mieć pozycję zawodową, osiągnąć coś finansowo. Teraz widzę, że nadrabia to, na co szkoda jej było wcześniej środków, stwierdziła bowiem, że już rodziny nie założy, dzieci mieć już nie będzie. Kiedyś w luźnej rozmowie ja sama jej taki koncept podsunęłam, że korzystałabym z życia, bo była ciekawa mojego zdania. Słowem- jest sama, z rodziną utrzymuje jedynie poprawne stosunki, i jak mi mówiła, nie dopuści do tego, aby coś im się z jej dóbr dostało. W pełni ją rozumiem i tak też bym zrobiła, bo skoro są nie warci za życia, to nie powinni niczego otrzymać. W jej rodzinie już były problemy na etapie dogadania się pomiędzy jej rodzicami, a ich rodzeństwem. Ona sama fajna, ludzka, dobry człowiek, ale nie miała też szczęścia do związków. Moje pytanie do was, korzystać teraz z życia? Czy trzymać wszystko, bo nie wiadomo ile się pożyje i jakie czasy przyjdą?