Dodaj do ulubionych

Znajomi - co robić???

16.02.18, 19:15
Znamy się i spotykamy od dwudziestu lat (panią znam jeszcze dłużej, od dzieciństwa). Zastanawiam się, czy to znajomość z sentymentu, bo kiedyś za młodu się przyjaźniłyśmy, czy przesadzam w moim osądach.
Drażni mnie ich wieczne spóźnianie. Potrafili się nawet spóźnić prawie godzinę na urodziny córki organizowane w bawialni i prawie dwie godziny na kolejne przyjęcie organizowane przez siebie w lokalu. Rodzina zaproszona widzę nic nie mówi, nie komentuje, przynajmniej nie przy wszystkich wprost. Przełknęliśmy raz drugi dziesiąty. Już się troszkę wyrobili i starają nie spóźniać aż tyle. Widzę że znajomi i rodzina wymyśla wymówki, aby wymiksować się z kolejnych spotkań. Jakieś niekończące się choroby i inne mega naciągane.
Ucieszyłam się, jak się pojawiło u nich dziecko. Myślałam, że będzie sporo wspólnych tematów i nasze dzieci się zaprzyjaźnią. Jednak w krótkim czasie okazało się, że wszystko jest wielkim problemem. Nie ma możliwości, aby przyjechali do nas ot tak sobie na parę godzin, bo z dzieckiem koniecznie trzeba jechać na drzemce. Często w związku z tym przyjeżdżają w godzinach późnowieczornych około g.22, kiedy dziecko w samochodzie powinno spać. Podobno źle się czuje w czasie jazdy. Mówię niech weźmie lokomotiv czy coś innego, nie, nie będzie dziecka truła itp... Oczywiście po przyjeździe teoretycznie możemy jako gospodarze iść spać, ale kolega wyciąga wino i widać, że oczekują nasiadówy. Nasze dzieci budzą się najpóźniej około 7 rano, chodzą spać wcześnie, więc domyślacie się, jak jesteśmy nieprzytomni podczas kolejnego wspólnego dnia. Poza tym bardzo wymuszają na nas gościnę z noclegiem. Mieszkamy jakąś godzinę od siebie, więc wolimy zdecydowanie spotykać się na parę godzin, tak jak z miejscowymi. Odległość moim zdaniem nie zmusza do goszczenia ich przez cały weekend. Po prostu nie lubię, jak muszę uważać przez całą dobę, aby być stosownie ubraną, nie wydać jakichś niewłaściwych dźwięków itp. co jest naturalne przy domownikach. Wiadomo przy gościach zachowujemy się i wyglądamy inaczej niż podczas normalnego funkcjonowania w domu. Wolę też mieć przygotowane jedzenie na normalne przyjęcia, a w tym przypadku stoją i się patrzą na ręce. Koleżanka dyryguje, że powinnam szybciej zamykać lodówkę, nie tak smażę naleśniki, a ona inaczej panieruje mięso itp. itd. Mam tego dość.
Kolejny problem polega na tym, że znajomi cały czas bawią się ze swoją córką, więc jest ona do tego przyzwyczajona. Podczas spotkania nie zauważa moich dzieci, tylko ciągnie ojca albo mamę za rękę do pokoi dziecięcych na górze, więc nie sposób porozmawiać przy stole w gronie dorosłych. W tym czasie moje dzieci są wyraźnie zdezorientowane, bo nauczone do zabawy ze sobą i dziecięcymi gośćmi. W tym przypadku to jest mego niewypał. Jak już znajomi usiądą przy stole, to siedzą wyraźnie jak na szpilkach i widać, że czekają, kiedy już będzie wypadało pójść z dzieckiem na górę.
Jeszcze jedno, to ta kropka nad i. Znajoma oczekuje, że ja jako chrzestna też będę się bawiła z jej córką podczas spotkania. Widzę, że jest to źle odbierane, kiedy próbuję dorosłych ugościć przy stole, a nie spędzać czasu w pokoju dziecięcym. Czy coś ze mną nie tak, kiedy dla mnie naturalnym jest podział na dziecięcych i dorosłych gości. Ich jedynaczka jest dopiero dzieckiem przedszkolnym, ale już widać, że nie potrafi się znaleźć wśród dzieci. Zresztą wśród dorosłych też nie, bo nie za bardzo reaguje kiedy próbuję ją zagadnąć.
Jak się zachować, co zrobiłybyście na moim miejscu? Nie raz miałam już ochotę na mega ochłodzenie, bo czuję, że co nie zrobię to źle. Oczywiście zaznaczam, że akceptowany i pożądany przez pozostałych znajomych nasz styl bycia i organizacja spotkań jest wyraźnie nie w smak tym, o których wątek. Po prostu jak przyjeżdżają, to nie wiem, czy zająć się ich dzieckiem, aby było dobrze. Czy robić coś do jedzenie, do picia, czy nie wiem już co. Atmosfera jest ciężka, a oni też milczą i szczerze się nie wypowiadają. Co jakiś czas rzucą parę mądrości książkowych, wyczytanych w poradnikach, bo czują się wiadomo najmądrzejsi w swoim całym otoczeniu. To chyba wszystko najistotniejsze.
Może jeszcze jedno. Jak przyjeżdżamy do nich, to też znajoma dopiero zabiera się na robienie ciasta (serio) czy cokolwiek innego, bo wcześniej nie miała rzekomo czasu (nie pracuje, czasu na pewno ma w bród, tylko organizacja tragiczna). Też się zastanawiam wtedy czy pomagać, czy siąść przy stole jak na gościa przystało, czy leźć na górę do pokoju dziecka (bo tego zapewne też u nich oczekują). Ona generalnie nie ma na nic czasu, choć jedno zdrowe dziecko czasy dzień w przedszkolu i zero pracy zawodowej...Nie ma szans, aby zdążyła do przedszkola na ósmą, spóźnia się codziennie o godzinę. Ręce mi opadają i nie wiem jak reagować, kiedy słyszę i ciągłym niedoczasie, bez powodu.
Mąż ma ich serdecznie dość, ale godzi się na wszystkie te spotkania dla mnie, wiem o tym.
Napiszcie szczerze co robić. Ochłodzić nie bardzo chyba, bo jestem chrzestną.
Obserwuj wątek
    • zabanowanaa Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:19
      Po co spotykasz się z ludźmi, którzy są tak mocno toksyczni? Olej ich dla dobra swojej rodziny. Nie bądź śmieszna z tym argumentem o byciu chrzestną. Dzisiaj nic z tego nie wynika poza prezentami dla dziecka. W imię "bo wypada" zamierzasz katować swoją rodzinę niechcianymi kontaktami?
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:49
        chyba taki zimny kubeł był mi potrzebny
    • barbibarbi Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:26
      No to co, że chrzestna? Brak tu asertywności i mówienia szczerze co się myśli. Sztywne, nadęte, spotkania "bo wypada", minuty bym nie wytrzymała w takiej atmosferze. Ja się spotykam jeśli kogoś lubię, a nie bo wypada.
    • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:27
      Wpadlas smile z tym chrzestnym rodzicielstwem. Trudno, stalo sie.
      Jesli na znajomych juz ci nie zalezy, a powodem zasadniczym podtrzymywania znajomosci jest chrzestna corka, badz ortodoksyjna. Raz na miesiac spotkanie polegajace na wspolnym pojsciu do kosciola ew. pogawedka na odnosne tematy, obejrzenie zeszytu od religii, pokiwanie glowa i pomruczenie. Z okazji komunii, bierzmowania i tak dalej stosowny prezent (najlepiej literatura tematyczna. Wiem, wredna jestem), jak chcesz byc bardzo kochana, mozesz porobic z nia zabawki na choinke albo pisanki na Wielkanoc.
      Innych spotkan NIE MA. Nie macie czasu, macie inne plany, zapowiedzial sie juz kto inny, chcecie isc wczesnie spac. Dowolne.
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:55
        Oni do kościoła nie chodzą. Koleżanka kiedyś powiedziała mi, niby w uśmiechem, że jestem zwolniona z roli stricte katolickiej. Zresztą oboje śmieją się z bardzo religijnych babć, które zresztą skaczą koło nich i koło swojej wnuczki cały czas, a i tak wszystko robią źle (znajoma mówi mi o wszystkim przez telefon, przedstawiając sprawy oczywiście z jej punktu widzenia).

        Cały czas liczę na zmiany ze względu na prawie 40letnią "przyjaźń". Boję się, że się wykończę i nie doczekam...
        • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:56
          Bardzo mi podpadło podejście, że robimy ślub i chrzest pod babcie. Komunia oczywiście też będzie. Myślałam o utrzymywaniu do komunii chociaż
          • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:01
            mag1_k napisała:

            Komunia oczy
            > wiście też będzie. Myślałam o utrzymywaniu do komunii chociaż

            Mozesz, nie musisz. Jesli to kwestie utylitarne, a nie religijnosc kazaly im ochrzcic dziecko, nie musisz sie przemeczac. Jak ktos radzil, raz do roku na dzien dziecka/urodziny (no, niech beda dwa razy, z obu tych okazji) z drobnym podarkiem i wystarczy.
            • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:02
              Choc lepiej urodziny, bo dzien dziecka pewnie wolalabys spedzic z wlasnymi dziecmi smile
          • pani.owiec Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:00
            Jeżeli Ci się nie podoba takie podejście to dlaczego zostałaś chrzestną? Tak samo odpowiadasz za tę sytuację jak i oni.
        • pani.owiec Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:01
          Jeżeli to naprawdę jest przyjaźń to pogadaj z przyjaciółką.
          Ale w Twoim opisie żadnej przyjaźni nie widać.
          • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:08
            jak się tak nad tym głębiej zastanowię, to prawdziwa przyjaźń była w podstawówce. Później byłyśmy już w różnych szkołach i uczelniach, nawet był okres, kiedy się nie słyszałyśmy przez kilka lat. Jakoś tak się znowu zaczęło w bardzo dorosłym życiu. Ale chyba to tylko sentyment.
            • pani.owiec Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:11
              Jak Cię czytam to mam wrażenie, że ich nie lubisz, więc naprawdę nie rozumiem gdzie leży problem.
    • volta2 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:30
      nie wiem o jakiej częstotliwości tych spotkań jest tu mowa, ale z powodu bycia chrzestną stosunki bym utrzymywała raz do roku na urodziny dziecka i z czasem jak to ich i oni się ucywilizują to można powrócić do innej formuły


      ja miałam z dzieckiem koleżanki problem i na półtora może rok czasu wygasiłam kontakt osobisty a trzymałam jedynie telefoniczny, po tym roku jej dziecko się ucywilizowało i kumpelstwo nasze trwa z kolejne 14 lat.

      a znajomi spóźnialscy - jedni, nie każą na siebie czekać, dołączają do imrezy i już, a drugim podajemy błędną godzinę rozpoczęcie - czyli min. pół godziny wcześniej zanim przychodzi reszta gości.
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:57
        spotkania w okolicy świąt jednych i drugich i na urodziny, plus jedno czy dwa letnie. Wychodzi mniej więcej cztery pięć razy w roku. A to i tak dla mnie obecnie za dużo. Choruję przed i po
        • volta2 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:45
          to ogranicz tylko do urodzin, potem komunii, jeśli się nic nie będzie polepszać

          4-5 razy w roku to ja się spotykam z najlepszymi znajomymi, z takimi jak opisujesz tylko raz bym się spotykała i tylko z uwagi na dziecko/chrzestną
    • gryzelda71 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:31
      Po co właściwie się spotykacie?
    • 89mumin Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:35
      Czy widzisz jakikolwiek argument do spotykania się z tymi ludźmi poza byciem chrzestną ich dziecka? Jeśli nie, to sprawa jest dla mnie prosta jak drut. Z tego co opisałaś jesteście od siebie totalnie różni i denerwujecie / krępujecie się nawzajem, więc moje pytanie brzmi - po co to ciągnąć?
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:00
        Oprócz tego, że jestem chrzestną chyba sentyment, że to najdłuższa stażem moja koleżanka, kiedyś chyba przyjaciółka. Znamy się od przedszkola. Liczę, że się jakoś ogarną. Ale widzę, że mąż mega introwertyk i do tego bardzo pewny siebie nie pomaga, tylko wzmocnił różne dziwactwa jw.
        • 89mumin Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:07
          Ok, czyli gdybyś poznała tych ludzi teraz, to pewnie nie dość, że byście się nie zaprzyjaźnili, to jest szansa, że byłaby to jedna z mniej lubianych przez was par. Ja z takimi ludźmi wygaszam znajomość, dla samego sentymentu według mnie nie ma sensu ciągnąć relacji z ludźmi, z którymi nic mnie nie łączy.

          Jednak rozumiem, że bycie chrzestną jest dla Ciebie istotne, więc z tego względu ograniczyłabym spotkania do jednego-dwóch w roku, u nich (tak żebyście sami mogli zdecydować o zakończeniu spotkania) albo na neutralnym gruncie. Jak będziecie kontynuować te spotkania całoweekendowe to wg. mnie jest ryzyko, że kiedyś im w końcu wygarniesz część żali albo oni wam (bo nie wiadomo w sumie jak to z ich strony wygląda) i zerwiecie relację na amen w niezbyt miłych okolicznościach.
    • leni6 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:36
      Może skoro jesteś chrzestna to skoncentruj się na kontaktach z dzieckiem ? Jak jesteś u nich to idź do pokoju dziecięcego a koleżanka niech sobie ciasto upiecze. Ze wspólnych weekendów na pewno bym zrezygnowała, jak nie mogą przyjechać na kilka godzin bo dziecko nie może samochodem jechać to spotkacie się w ich okolicy w restauracji z kącikiem dziecięcym a potem idźcie na plac zabaw.
    • 18lipcowa3 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:43
      Wiesz co ,,,znajomych sie ma po to by bylo milo a nie po to by sie meczyc.
      reszte dopowiedz sobie sama
    • tiszantul Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:45
      > Napiszcie szczerze co robić

      wystaw im walizki i idź na terapię
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:01
        drugi kubeł zimnej wody chyba sprawi, że się opamiętam big_grin
        ale nikt nie radzi rozmowy szczerej. Czujecie chyba wszyscy, że to nie ma sensu?
        • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:08
          mag1_k napisała:


          > ale nikt nie radzi rozmowy szczerej. Czujecie chyba wszyscy, że to nie ma sensu
          > ?

          No pewnie, ze nie. Bo tu nikomu chyba nie chodzi o to, by dogadac sie do czegos sensownego, tylko zeby przeforsowac swoje.
          Poza tym to nie najblizsi, dla ktorych niekiedy warto sie wysilic smile
          • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:15
            dokladnie. calkowicie sie zgadzam z tym.

            nie ma szans w przyjazni gdzie nikt nie szanuje odmiennosci drugiej osoby
        • pade Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:34
          mag1_k napisała:

          > drugi kubeł zimnej wody chyba sprawi, że się opamiętam big_grin
          > ale nikt nie radzi rozmowy szczerej. Czujecie chyba wszyscy, że to nie ma sensu
          > ?
          A o czym miałyby być te rozmowy?
          Właściwie to nie wiem po co Wy zapraszacie a znajomi przyjeżdżają, skoro rozmowy się nie kleją, a goście wolą spędzać czas z dzieckiem a nie z Wami w Waszym domu.
          Z tego co napisałaś wynika, że się po prostu nie lubicie. Ty się kierujesz sentymentami, a znajomi nie wiem czym, na pewno nie sympatią.
          Ja bym na Twoim miejscu ich do siebie nie zapraszała. Jeśli już musisz się z nimi spotkać to może "na mieście"? Łatwiej wtedy o skrócenie spotkania.
          • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:07
            Oni się tak standardowo zachowują, przy znajomych innych i swoim rodzeństwie również. Jej siostra i brat są zupełnie inni, sami unikają spotkań jak mogą. Tak wnioskuję z rozmów, kiedy wymyślają masę wymówek, aby nie było spotkania z nimi.
            Zauważyłam, że wokół owych znajomych robi się pustynia, ich córka nie ma ani jednej porządnej koleżanki, a oni pary do spotkań oprócz nas i rodzeństwa/kuzynostwa.
            • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:35
              Bo nie są "fajni" i każdy woli się wymiksować od takich znajomości. Albo się czegoś nauczą (jak zaczniesz wymagać i być konsekwentna - bo to klucz do sukcesu) albo wasze drogi się rozejdą i myślę, że to nie wy będziecie za nimi tęsknić smile
            • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:05
              I zobacz- oni na wszystkich narzekają, każdego krytykują, każdy według nich jest winny , tylko nie oni. Na bank- o was też tak mówią. I choćbyś stanęła na głowie i machała uszami aby im się przypodobać, i tak wam dudy obrabiają !
              Nie ma sensu ciągnąć takiej znajomości. W każdej relacji międzyludzkiej jest wymiana dóbr - ja ci coś daje, a ty mnie (jedyna bezinteresowna "wymiana" według mnie to miłośc rodzicielska) . Co oni wam dają ? Oprócz nerwów, ma się rozumieć? Jakie macie "korzyści" z tej znajomości ? Żadne!
    • triss_merigold6 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:49
      Kontakt raz do roku z okazji dnia dziecka i wsio. Błąd wyrażenia zgody na bycie chrzestną, to nie dożywotnie galery.
    • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 19:56
      Koszmarni ci znajomi.
      Sama posiadam różnych znajomych i mam takich, z którymi tez znam się od lat i w zasadzie mocno nasze drogi się rozeszły, ale własnie te dawne wspólne lata nas trzymają. Co robić? Być asertywną. Wiem, że łatwo to powiedzieć, a trudniej wdrożyć w życie. Ja się tego nauczyłam i o wiele jest łatwiej.
      Nie spodobasz się im "taka nowa", trudno. A jak załapią i zaczną dostosowywać się do ogólnie przyjętych norm, to można dalej utrzymywać kontakty.
      Nie znoszę spóźnialskich. Miałam taką przyjaciółkę - notorycznie się spóźniała. Kiedyś (w erze przed komórkami) umówiłam się z nią w miejscu, gdzie za bardzo nie było nic do roboty, a jeszcze była zima. I celowo spóźniłąm się 2 godziny! Przyrzekam- nigdy więcej się nie spóźniła.
      Mam znajomych, któzy są mega chytrzy. Był taki okres, że non stop całe towarzystwo zwalało do nas, bo mieliśmy jako jedyni dom z ogrodem. Co weekend miałam gości, a ci chytrzy nigdy nie przegapili żadnego spotkania. Nigdy nieczego nie przywieźli ze sobą. Po dwóch sezonach się zbuntowałąm. Przyjechali, a ja miałam wyliczone żarcie dla swojej rodziny. I co? Na następne spotkanie przywiźli żarcie dla siebie, potem nauczyli się, że ja daję chatę, ale nie żarcie i picie. Przypominam - to były co weekendowe spotkania, nie imprezy z jakieś okazji!
      Tak jak pisałam - wszyscy przyjeżdżali do nas - znowu bunt- powiedziałam, że wiosną, latem -ok, ale zimą czekam na rewizytki.
      Cudze dzieci... To trudny temat. Ja jestem "ostrą" mamą i też taką ciotką. W moim domu są pewne zasady. I uczyłam cudze dzieci (rodzice nie reagowali)- efekt- dzieci są grzeczne ( boją się mnie smile) I nigdy nie bałam się powiedzieć : "Kacperku, w tym domu nie skaczemy po kanapie. Słyszysz, co ja do ciebie mówię?" Jak raz się jeden tatuś obruszył, to powiedziałam : "Mój dom, moje zasady, nie podoba się, to nie przyjeżdżaj, jak nie umiesz dziecka nauczyć współżycia w społeczeństwie".
      I teraz jestem znana z tego, że mówię co myślę i o dziwo, wszyscy respektują moje zdanie.
      Też miałam takich, co to przyjeżdżali późnym popołudniem. Wszyscy na 15, a ci koło 20.00. Trudno: "Szkoda, że tak późno wpadliście, ale moje dzieci idą spać, a ja też. Może następnym razem dłużej posiedzicie?". I konsekwentnie szłam myć dzieci, zaganiałąm do łóżek i zaczynałąm sprzątać. Wiem, że to chamskie, ale jak wcześniejsze uwagi nie działały, delikatne aluzje itd, to stwierdziłam, że skoro oni mają gdzieś moje prośby, to ja mam ich w tym samym miejscu smile
      Przyrzekam - działa.
      • triss_merigold6 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:03
        Normalnie mam ochotę być brawo! Tak, takie akcje działają, jedyne co działa, to właśnie terapia behawioralna ze wzmocnieniem awersyjnym.
        • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:09
          smile
      • chatgris01 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:08
        Swietna metoda, tez mi sie podoba smile
        Popieram.
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:44
        przyłączam się do dziewczyn, metody bardzo mi się podobają.
        Ale co byś zrobiła w moim przypadku. Mam się spytać, czy oczekują moich zabaw z dzieckiem? Czy zapytać wprost, dlaczego pchają się do zabaw z dzieckiem zamiast rozmawiać? Albo asertywnie się wypowiedzieć, że w moim życiu i domu moje dzieci się bawią z dziećmi, a dorośli przebywają razem? Może zapytać, dlaczego te ciągłe spóźnienia, czy nie czują, że jest nam mega przykro? A może zadać kolejnym razem pytanie wprost, dlaczego nie przygotuje się do spotkania jak należy tylko piecze/sprząta niespiesznie zmywarkę itp na naszych oczach?
        Jak myślisz?
        • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:19
          Ja bym siudała ich Małą do swoich dzieci i mówiła : "Kochanie, idź do dzieciaków na górę. Dorośli też chcą się chwilę sami pobawić", a jakby rodzice nerwowo chrumpkali, to bym odpowiadała : "Dajcie jej czas na zabawę z dziećmi. Jest jedynaczką, niech się nauczy z dziećmi, a nie tylko ze starszymi bawić. Chyba nie chcecie aby potem miała problemy z innymi dziećmi? Pewno wiecie, że jedynacy zbyt dużo czasu spędzają z dorosłymi, a to potem to owocuje brakiem umiejętności społecznych" - w ten deseń- a jak! Oni tacy mundrzy są, ty też możesz być smile I wprost mówiła - moje dzieci potrafią się bawić same, nauczcie i swoją tego. Ja chcę spędzić czas z wami, a nie z dziećmi.
          Oni mają w dudzie to, że robią tobie przykrośc tym spóźnianiem się. Mówiłabym wprost : "Zapraszam was na 14, macie przyjechać. Tym razem nie daruję. Nie będzie was, to wychodzimy. Nie będę marnowała całego dnia na czekanie na was. Przykro mi, ale ja cały tydzień pracuję i nie znoszę bezsensownego marnowania tych kilku wolnych chwil" I zrobiłabym to!!! Nie ma ich o 14, dzwonię, dowiaduję się, że dopiero za godzinę wyjadą, bo coś tam..., mówię ok. I wychodzę, wracając jakieś 30 minut po spodziewanym czasie ich przyjazdu . A jak ! Takie notoryczne spóźnianie się to jest brak szacunku dla drugiej strony.
          Co do tego jej nieprzygotowania na wasz przyjazd.... Hm... przyjechałabym z własną wałówką albo non stop podkreślala, jak to się najedliśmy przed przyjazdem do nich, bo wiedziałam, że ona, biedaczka, nie jest wstanie się wyrobić.
          jak nie załapią, to odstaw ich od piersi smile Po co ci takie wizyty, które są dla ciebie źródłem stresu? Na pewno i tak masz czym się przejmować na co dzień.
          • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:32
            dziękuję smile wykorzystam.
            Obawiam się uszczypliwości, że powinnam zając się dzieckiem jako chrzestna. Ona ma ciągle pretensje zaocznie do wszystkich w rodzinie, że za mało zajmują się jej dzieckiem. Boję się, że w czasem mi to zarzuci, że marna ze mnie chrzestna.
            • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:37
              Nie daj się wciągnąć w ten kanał. Ewentualnie przygotuj Biblię w obrazkach dla Najmłodszych i zacznij Małej czytać. Poodpytuj ją z paciorków, zrób tak aby Mała na Twój widok zieleniała wink Może problem sam się rozwiąże, bo Księżniczka tupnie nóżką i powie - ja nie chcę jeździć do tej ciotki !
            • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:43
              mag1_k napisała:


              > Obawiam się uszczypliwości, że powinnam zając się dzieckiem jako chrzestna. Ona
              > ma ciągle pretensje zaocznie do wszystkich w rodzinie, że za mało zajmują się
              > jej dzieckiem. Boję się, że w czasem mi to zarzuci, że marna ze mnie chrzestna.

              "przeciez taka chcialas, tylko dla spokoju babc?" (z niewinnym zdziwieniem)
              albo
              "oczywiscie, jako chrzestna powinnam sie zajac religijna edukacja waszej corki. Przywiez mi ja na niedzielna msze/rekolekcje/spotkanie przedswiateczne/co tam jeszcze moze byc. Tylko punktualnie ! Caly kosciol/wspolnota nie bedzie na nia czekac!"
              • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:05
                bombasmile
            • pade Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:43
              Nie masz takiego obowiązku jako chrzestna.
        • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:27
          Nie ma opcji abym zapraszała na weekend. To żadna odległość- 1 godzina drogi. Jakby przyjechali punktualnie na np. 14, to do wieczora jest sporo czasu. Ja z tych, co to tylko dobrze się czuje (odpoczywa), gdy w domu są sami swoi- czyli mąż i dzieci. Weekendy są tak krótkie, szkoda byłoby mi je marnować na takich znajomych. , Gdyby ich wizyta była tylko źródłem relaksu, to oczywiście by mogli siedzieć do upadłego, a skoro te wizyty cię męczą, trzeba je skracać do minimum.
    • chatgris01 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:03
      Po co sie tak meczysz?
      Ograniczylabym kontakty do minimum, i nie zapraszalabym do domu na week-end.
    • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:13
      uwazam ze:

      Za czesto sie spotykasz z nimi i przez to tworza sie oczekiwania i wymagania by reprezentowala twoje standardy. Jest takie powiedzienie angielskie " familiarity breeds contempt" czyli znaczy to ze jak sie kogos bardzo dobrze zna to zaczyna sie gardzic wadami tej osoby. Niestety. I nie jest to dobra cecha. Poza tym to mysle ze jestes prawdopodobnie poukladana perfekcjonistka niechetna aby obejmowac zupelnie inny styl funkcjonowania luzaka ktor nie jest tak dopiety na ostatni guzik jak ty. Ludzie sa rozni i trzeba akceptowac takie drobne roznice. Sa wazniejsze sprawy ktore sprawiaja ze ludzie sie od siebie oddalaja niz takie...sorry ale...pierdoly.
      Zaakceptuj ja jaka jest albo ochlodz relacje na mniej czeste widywania sie jesli sobie nie radzisz z zaakceptowaniem jej jaka jest.
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:32
        czyli że wg Ciebie problem jest nie po ich stronie? wolę się upewnić
        • aamarzena Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:49
          A dlaczego uważasz, że w nich jest problem? Są inni niż wy, inne mają podejście do życia. Nie bardzo rozumiem dlaczego zostalas chrzestną skoro, wg twojej relacji, nie nadajecie na tych samych falach. Tym bardziej, że dziecko jeszcze małe, to nie jest tak, że chrzciny były 20 lat temu. A na chrzestnych prosi się raczej osoby bliskie lub blisko spokrewnione.
          O ile rozumiem, że przyjeżdżasz do znajomych, a oni nie są gotowi na wizytę i czujesz się urazona, o tyle nie rozumiem czepiania się o wychodzenie do przedszkola po ósmej. Co cie to obchodzi? Dziecko i matka mają możliwość sobie rano pospac i leniwie się zbierać do placówki. W czym ci to przeszkadza?
          • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:02
            wielokrotnie słyszę, że panie w przedszkolu czepiają się, to one są te złe, nie rozumieją potrzeb dziecka. a te potrzeby to pobudka o siódmej i zbieranie się dwie godziny do wyjścia. Jazda zajmuje pięć minut. Nie wiem jak reagować.
            • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:22
              mag1_k napisała:

              > wielokrotnie słyszę, że panie w przedszkolu czepiają się, to one są te złe, nie
              > rozumieją potrzeb dziecka. a te potrzeby to pobudka o siódmej i zbieranie się
              > dwie godziny do wyjścia. Jazda zajmuje pięć minut. Nie wiem jak reagować.

              "przeciez ty sie wiecznie spozniasz, jeszcze nie zauwazylas, ze niektorym to przeszkadza"
              albo
              "moja droga, musisz zmienic przedszkole albo przyspieszyc corke"
              albo
              "nie rozumiem cie, my nie mamy takich problemow, nasze dzieci wszedzie sa na czas" (nawet jesli to nieprawda)
              albo
              "przepraszam, ale nudzi mnie to, mowmy o czyms innym"
              albo
              "panie zle ? slyszalam, ze to doskonala placowka" - mozna tez dodac "miedzy innymi wymaga i uczy punktualnosci"
              Do wyboru, do koloru smile

              A tak serio, to niezla podkladka, by jej powiedziec, ze notoryczne spoznianie sie, ich cecha rodzinna, dezorganizuje czas innym, swiadczy o nieliczeniu sie z innymi i wkurza, z czasem coraz bardziej. Dobry wstep do ochlodzenia stosunkow.
            • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:30
              Teraz to są "gupie" pani w przedszkolu, a potem będa same "gupie" panie w szkole i "gupie" dzieci, które dokuczają ich cudownej córeczce...
              Mów, tak jak tt-tka napisała !
              • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:41
                jeszcze raz dzięki la-mujer. Masz rację. Te pierwsze pojedyncze koleżanki w przedszkolu już są nie takie jak powinny. W zasadzie jedna tak naprawdę jakaś tam jest. Okazuje się, że jest agresywna i podpuszcza ich córkę do niewłaściwych zachowań. Też nie wiedziałam co powiedzieć tj tak aby nie urazić...
                tt-tka dziękuję, wykorzystam również. Tak już mam, że jak coś mnie bezpośrednio dotyczy, w tak delikatnej sprawie, to nie wiem, jak się za to zabrać. Chyba jednak trzeba prosto z mostu bez ceregieli.
                • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:52
                  mag1_k napisała:

                  dziękuję, wykorzystam również. Tak już mam, że jak coś mnie bezpośrednio
                  > dotyczy, w tak delikatnej sprawie, to nie wiem, jak się za to zabrać.

                  Tez tak mam smile Taka ciocia mistrzynia celnej riposty jestem zwykle po czasie albo na cudzy uzytek. Dlatego w sytuacjach przewidywalnych zawczasu przygotowuje sobie kilka tekstow

                  >.Chyba je
                  > dnak trzeba prosto z mostu bez ceregieli.

                  Najlepiej. Zwlaszcza gdy to znajomi, ktorych chcesz sie wyzbyc/na maksa ograniczyc stosunki.
                • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:43
                  >Chyba jednak trzeba prosto z mostu bez ceregieli.

                  a ja uwazam ze to recepta na awanture i "dramatyczne" rozstanie w sprawie odmiennego spojrzenia na swiat.
                  Musiala ci niezle zajsc za skore ze chcesz sie rozstawac w tak egzaltowany sposob.
                  Ja schladzam relacje po prostu i nie dyskutuje jesli mi krzywdy ktos nie uczynil. Jesli uczynil: biada.
            • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:24
              >wielokrotnie słyszę, że panie w przedszkolu czepiają się, to one są te złe, nie rozumieją potrzeb dziecka. a te potrzeby to pobudka o siódmej i zbieranie się dwie godziny do wyjścia. Jazda zajmuje pięć minut. Nie wiem jak reag

              niesamowite macie te przedszkola w Polsce skoro czepiaja sie spozniej. W UK absolutnie nie. To nie szkola. W szkole i owszem notoryczne spoznianie sie stanowi problem, ale w przedszkolu? tu kazdy zaprowadza dziecko jak mu pasuje w godzinach urzedowania przedszkola i umowy z przedszkolem
              • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:42
                u nas jest program przedszkolny do zrealizowania w godzinach 8-13. Reszta czasu zależy od umowy rodzica z przedszkolem, max najczęściej do g.16-17. Ona doskonale o tym wie. A mała wchodząc do sali nie ma ochoty na robienie zadań, które wykonuje grupa. Zaczyna się bawić sama itp. To dezorganizuje pracę w zespole dzieci takie są konkretne pretensje do mej koleżanki.
                • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:45
                  w UK tez jest program przedszkolny. Ale przedszkole to przedszkole a nie obowiazek i ludzie przyprowadzaja dzieci na 7:30 ( ja tak prowadzalam bo prace wczesnie zaczynalam) a inni nawet i na 9:30. Nie ma dramatu dla nikogo

                  >A mała wchodząc do sali nie ma ochoty na robienie zadań, które wykonuje grupa. Zaczyna się bawić sama itp.
                  zalezy czy to non stop czy czasami. Ale dzieci sa rozne. Mam kolezanke ktorej dziecko takie bylo a juz w szkole sobie dobrze radzi i jest towarzyskie. Po prostu poznej dojrzal.
                  Chyba nie bedziesz kolezanki rozliczac z poziomu socjalizacji jej dziecka?
                  • aamarzena Re: Znajomi - co robić??? 17.02.18, 21:19
                    W Pl tez można dzieci przyprowadzać później i nie ma problemu. To autorka watku widzi we wszystkim problemy bo zwyczajnie nie lubi znajomych. Rozumiem wkurzenie na spóźnienie czy brak przygotowania na wizytę autorki, rozumiem, że nie chce jej się zabawiać córki znajomych, ale na wszystkich bogów po co zostawała chrzestną dziecka ludzi, którzy ją wkurzają? Przecież to, że są nieogarnieci i spoznialscy wiadomo było od dawna?
          • jolie Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:07
            Przyznam, że też dziwi mnie wybór takiej matki chrzestnej. Bo "wypadało"? Ale mleko się rozlało i ja chyba ograniczyłabym kontakty do niezbędnego minimum typu urodziny dziecka (gdy małe) czy Dzień Dziecka, później z reguły "obowiązkowe" dla matki chrzestnej są już tylko 2 uroczystości - I komunia i ślub.
        • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:40
          >czyli że wg Ciebie problem jest nie po ich stronie? wolę się upewnić

          ale czy to sprawa w sadzie jakas by tak na to patrzec? Pokazalam ci tylko druga strone medalu bys widziala ze tez taka moze byc, a uwazam rozstrzyganie kto ma racje a kto nie to jakies wspolzawodnictwo i absurd.

          po prostu jestescie inne i raczej twoje emocje w tej sprawie pokazuja ze nie ma wasza przyjazn szans ze wzgledu na odmiennosc osobowosci. I albo musisz troche zmienic podejscie i zaakceptowac ja jaka jest (wszak nie kradnie i nikogo nie bije), albo ochlodzic dyplomatycznie relacje utrzymujac tylko na poziomie takim jaki akceptujesz np raz na ruski rok na duzej imprezie.

          W moim najblizszym otoczeniu sa conajmniej 2 osoby ktore przychodza ciagle z 3 godzinnym spoznieniem m.in. dziadek mojego dziecka. Nie czuje sie obrazona tym ze sa zakreceni , a raczej sie z tego smieje. No i jak impreza jest na 16ta to ich zapraszam 13:30 a reszta rodziny wie o co chodzi wiec sie nie wydadza z "sekretem". No i dziadek przychodzi tak miedzy 15:30-16:30. Wszystko pasuje. Wpada zasapany jak zwykle i przeprasza ze sie spoznil bo... "korki", " a samochod to i owo" itd.

          Moja inna znajoma zyje z "gotowcow". Wiec jak do niej ide to z ciastem bo jak zwykle nic nie ma a jak zamowi to pizze na telefon dla nas jak zwykle. No ale czego mozna oczekiwac po 53 letniej singielce dziennikarce z kariera na glowie, ktora w szafie ma 10 identycznych garniturow i koszul i nawet ich nie pierze tylko w wor i do pralni chemicznej wysyla... Kobieta zloto ale do gotowania niezdolna, nalesnikow nie usmazy. Przeciez nie bede jej zmieniac i w ogole sie nie przejmuje tym czy cos poda na stol czy nie. To nie typ do nasiadowy przy stole ale kobitka z ktora jada sie chinskie paleczkami z take away siedzac na dywanie na podlodze jak ona sapie bo... dopiero wpadla do domu, a ja czekam od 15 min.

          do czego zmierzam=> bierz ze znajmosci to co najlepsze i nie przejmuj sie ludzkimi slabosciami. Sprzyja temu widywanie sie raz na 2 miesiace a nie czesciej. Bardzo czesto da sie tylko z osobami podobnymi bardzo do nas, ale ci z kolei sa podobni i nudni.


        • mandziola Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:21
          To Ty wiesz czy są ważniejsze sprawy.. mam przyjaciółkę od 24 lat.. ma zupełnie inne poglądy polityczne, potrafi się spóźnić.. ale zarówno ja jak i ona zrobiłybyśmy co tylko można jeśli trzeba by pomóc. Ale jak widać dla Ciebie to nie jest przyjaciółka. Po co się męczysz?
      • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:51
        Princess, co znaczy "trzeba akceptowac" ?
        absolutnie nie ma takiego obowiazku !
        "Czyj kram, tego zasady" i autorka ma pelne prawo wymagac/oczekiwac, ze w jej domu bedzie tak, jak ona chce.
        A juz na pewno nie jest drobna roznica przyjazd na caly weekend, gdy zapraszano na kilka godzin.
        • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:27
          >i autorka ma pelne prawo wymagac/oczekiwac, ze w jej domu bedzie tak, jak ona chce.
          >A juz na pewno nie jest drobna roznica przyjazd na caly weekend, gdy zapraszano na kilka godzin.

          tt-tka zawsze ustawiasz przyjaciol po katach i wymagasz i zostaja twoimi przyjaciolmi? ja nie. Byc moze dlatego mam wielu przyjaciol wlasnie. Nie czepiam sie pie...z ludzmi ktorych widuje raz na miesiac bo kazdemu mozna latke przyczepic

          Jezeli wymaga i oczekuje i to przedstawi z pretensjami to ok przy zalozeniu ze liczy sie tez z tym ze jedna znajoma jej odpadnie z kolka znajomych.

          • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:41
            Znasz powiedzenie: "dasz palec, a ...." ? W niektórych układach tak jest. I trzeba umieć się ustawić, bo inaczej nie będziesz szanowana. Ja jestem z natury bardzo dobra. Nie oszukuję- jestem miła, uczynna, empatyczna, nie lubię krzywdzić kogoś w żaden sposób, ani wykorzystywać. A niektórzy to usiłują wykorzystać. T
            I trochę lat mi zajęło zanim nauczyłam się mówić "nie, to mi się nie podoba".
            I tak - kiedyś jeden kumpel mi zarzucił "Aleś się zmieniła", odparłam : "M.in. dzięki tobie również. Uczyłam się od mistrzów egoizmu".
            Tam gdzie nie ma zasady wzajemności, jedna ze stron czuje się pokrzywdzona.
            • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:52
              >I trzeba umieć się ustawić, bo inaczej nie będziesz szanowana.

              tu mowa o przyjazni a nie o biznesie. Przyjazn nie polega na ustawianiu kogokolwiek bo wtedy nie jest to partnerstwo a falszywa relacja polegajaca na feudaliznie Wasal i Pan. Jeden nakazuje a drugi ma jakis problem ze tkwi z nakazujacym

              Albo akceptujesz relacje jaka jest albo ja schladzasz i to sa rozsadne rozwiazania .... lub jest sie krolowa dramatu ktora musi sie "odkuc" i robic dramat bo... tamta sie spoznia i zaprowadza swoja corke pozniej do przedszkola.

              >I trochę lat mi zajęło zanim nauczyłam się mówić "nie, to mi się nie podoba".
              >I tak - kiedyś jeden kumpel mi zarzucił "Aleś się zmieniła", odparłam : "M.in. dzięki tobie również. Uczyłam się od mistrzów egoizmu".

              problem polega na tym ze osoby skrzywdzone przeginaja pozniej w druga strone i usiluja odkuc sie za swoj dramat braku asertywnosci wczesniej odmawiac w sposob arcy niedyplomatyczny ...jak to wlasnie opisalas. Takie teksty sie puszcza tylko facetowi ktory ci przyprawial rogi, albo okradal itd a nie komus komu pozwalalas sie doic z wlasnej woli. Nigdy nie nalezy odkuwac sie za to co dalas dobrowolnie. Bo dalas. Nalezy zas ukarac za to co zabrano BEZ twojej woli. Oj wtedy tak
              • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:04
                Dla mnie wszelkie relacje społeczne to swoista wymiana dóbr (niekoniecznie w sensie fizycznym i materialnym, ma się rozumieć). Jedyną relacją "czystą" jest miłość rodzicielska. Kocham swoje dzieci, bo są, a nie dlatego, że są mądre, ładne, czy tam zdolne.
                Mam znajomych /przyjaciół z jakiegos powodu - bo poprawiają mi humor, bo z nimi jest mi weselej, bo rozumieją mnie, bo służą mi pomocą, bo mnie podkręcą i ustawią do pionu- coś wnoszą w moje życia, a ja mam nadzieję również coś wartościowego im daję.
                Jednak można trafić na różne typy osobowościowe i tak jak pisałam wyżej - mam parę przyjaciół (z nią znamy się prawie 40 lat!). I przez długi czas była to relacja jakby w jedną stronę. I gdzieś coś zostało zaburzone. Bo byłam za dobra, za dużo rzeczy tolerowałam, przymykałam oko, aż sobie uświadomiłam, że tak dalej być nie może. Musiałam postawić "veto". Okazało się, że nie tylko nie zerwali relacji, ale nasze relacje się poprawiły. I ja i oni nadal chcieliśmy tej relacji, ale nie na ich warunkach, tylko na wspólnych. Nadal widzę jednak jak traktują innych...
              • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:06
                Niektórzy są mocno odporni na delikatne aluzje, delikatne uwagi - czasami trzeba walnąć z grubej rury, bo udają, że nie łapią, gdyż tak jest wygodnie. Im oczywiście jest wygodniej.
                • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:14
                  >czasami trzeba walnąć z grubej rury, bo udają, że nie łapią, gdyż tak jest wygodnie. Im oczywiście jest wygodniej.

                  no ale dalo to cos? Ja sie zwyczajnie nie przyjazni z ludzmi "nie lapiacymi" delikatnych aluzji. Po co mi troglodyta wsrod znajomych?
                  • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:30
                    Stanowimy paczkę od liceum i początków studiów - dużo fajnych ludzi i wiele cudownych wspólnych wspomnień . Potem śluby ( ja właśnie swojego poznałam przez tego kumpla), dzieci w podobnym wieku. Od 2010 roku każde wakacje z nimi. Potrafiliśmy wyjechać w 6-8 rodzin, kilkanaścioro dzieciaków - było super.

                    Dało ? W moim przypadku tak. Fakt- że przystopowałam z częstotliwością spotkań. I chyba w tym roku po raz pierwszy od tylu lat pojedziemy osobno na wakacje...
                    To w ogóle bardzo specyficzni ludzie, mocno nastawieni na siebie i usiłujący innych wykorzystać do własnych celów. Długo wszyscy z towarzystwa byli pod wielkim wpływem tego kumpla- był swoistym liderem. No, cóż - ja pierwsza zaczęłam się buntować. Trochę osób przejrzało na oczy. Ja już się "ustawiłam". Wiedzą, że ze mną nie przejdą pewne numery smile Inni dopiero próbują. A każdy ma poczucie winy, bo jak to? No, przecież X... no wiadomo, jaki jest, no...mujer ty to umiesz , weź pogadaj z nim, no....
                    • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:36
                      >To w ogóle bardzo specyficzni ludzie, mocno nastawieni na siebie i usiłujący innych wykorzystać do własnych celów.

                      Po 2 dniach bym zwiewala...wczesniej zapewne niezle bym osmieszyla owego liderauncertain przed wszystkimi.
                      • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:43
                        Widzisz , koleś przez wiele lat był na piedestale. Wszyscy tylko : "Och, X, och"i podobną atencją cieszyła się jego dziewczyna, późniejsza żona, a moja przyjaciółka od prawie 40 lat! Dzięki niemu powstała nasza grupa, a to naprawdę super ludzie. I jakoś tak wszyscy udawali, że pewnych rzeczy nie widzą, nikt nie śmiał powiedzieć, że "król jest nagi" smile Byłam pierwsza smile A niby taka miła, co ? wink
          • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:58
            princesswhitewolf napisała:


            >
            > tt-tka zawsze ustawiasz przyjaciol po katach i wymagasz i zostaja twoimi przyja
            > ciolmi? ja nie. Byc moze dlatego mam wielu przyjaciol wlasnie.

            Ja tez mam wielu przyjaciol. A znajomych, ktorych lubie, jeszcze wiecej. I tak wlasnie jest - u mnie moje zasady, w nich ich zasady. Nasze spotkania maja byc przyjemnoscia, nie nerwowka.

            Nie czepiam sie
            > pie...z ludzmi ktorych widuje raz na miesiac bo kazdemu mozna latke przyczepic


            Nawet jesli widuje kogos raz na dwa lata, to goscia zaproszonego na 14.00 oczekuje w okolicach tej godziny , a nie szesc godzin pozniej.


            > Jezeli wymaga i oczekuje i to przedstawi z pretensjami to ok przy zalozeniu ze
            > liczy sie tez z tym ze jedna znajoma jej odpadnie z kolka znajomych.

            Nie zauwazylas, ze o to wlasnie chodzi... Ona nie chce zmieniac znajomych, tylko rozluznic/zaprzestac kontaktow z nimi. Skrupuly ma jedynie w kwestii, czy jej wolno i jak to zrobic.
            • princesswhitewolf Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:20
              >asze spotkania maja byc przyjemnoscia, nie nerwowka.

              wiec nie nalezy sie przyjaznic z ludzmi ktorzy powoduja u Ciebie zdenerwowanie.

              >Nawet jesli widuje kogos raz na dwa lata, to goscia zaproszonego na 14.00 oczekuje w okolicach tej godziny , a nie szesc godzin pozniej.

              Rozni sa ludzie i rozne kultury. Nie kazdy czlowiek podchodzi do wizyty przyjaciela jak do przygotowania wizyty Krolowej Elzbiety II. Przyjaciel to ktos kto moze wpasc bez zapowiedzenia by sie wyryczec. Przyjaciel to ktos kto moze sie spoznic , a ja przygotuje cos do jedzenia i spokojnie kopie sobie w ogrodku az przyjdzie.

              >Skrupuly ma jedynie w kwestii, czy jej wolno

              jezeli uwaza ze NIE WOLNO jej zaprzestac kontaktow czy miec je luzniejsze to... nadaje sie sprawa do psychologa do przepracowania a nie na forum ha ha

              >i jak to zrobic.

              nie sadze by ta sama osoba miala dylemat typu " czy mi wolno" oraz " czy ochodzic czy wydrzec sie ze swoja lista roszczen jak baba ze wsi bez odrobiny kultury ktora musi sie odkuc za swoje bos sie wiedzmo smiala spozniac na moje krolewskie przyjecie". Przeciez to drugie jest zalosne.

              • tt-tka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:40
                Princess, ty sie odnosisz do napisanego czy do wyobrazonego ? Nikt sie nie wydziera, przeciwnie, z zacisnietymi zebami znosi sie takie numery jak spoznienie blisko dwugodzinne na przyjecie organizowane przez spoznialskich w knajpie (wyszlabym po pol godzinie maks i nastepnego zaproszenia nie przyjelabym)

                Ja sie nie zadaje towarzysko z ludzmi, ktorzy mnie denerwuja. A autorka wlasnie dojrzewa do tego, by przestac sie zadawac.

                Przyjaciel ma swoje prawa i przywileje, ale co to ma do rzeczy ? Tu mowa o znajomosci, ktora ciagnie sie sila bezwladu chyba. Panstwo NIGDY nie byli przyjaciolmi, stopien ich znajomosci masz okreslony juz w watku poczatkowym.
    • marianna_gers Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 20:44
      Przeczytałam do przyjazdów o 22 i już mam dość. W imię czego tak się katujecie? Jesteście z mężem masochistami?
    • solejrolia Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 21:43
      Odpuściłabym takich znajomych.
      Odwiedzałabym ich na urodziny dziecka, z prezentem od chrzestnej, a skoro mąż ich nie lubi, to jego nie ciagałabym już na to spotkanie. No może jeszcze w okolicy bożego narodzenia, czy też bardziej mikołajek- ze słodyczmi świątecznymi, jakimś fajnym upominkiem. I finito.

      I w sumie....
      ....od kilku lat mam tak, jak opisałam powyzej. big_grin Serio.
      Ja jestem u nich chrzestną, oni u nas. Tyle, że w między czasie drogi nam się rozeszły.
      My po drodze mieliśmy wiele problemów i perypetii, oni żyli jak pączki w maśle, i już ta nić porozumienia coraz słabsza byla, do tego oni mają inne metody wychowawcze, a ja inne, więc parę razy ścięliśmy się.
      W efekcie 2-3 razy w roku się widzimy, na 2-3 godziny, i wystarcza!
      I doprawdy nie wiem kto bardziej rozluźnił te relację, oni, czy my. Ale stało się. Jak ja nie zadzwonię, to ona NIGDY. Mój mąż toleruje ich, ale raz w roku i nie częściej. Ja jak jadę tam to zwykle jadę sama, bo córka też już nie chce. Oni praktycznie już nas nie odwiedają, chociaż kilka razy na kawę zapraszałam (wyjątek jakaś większa impreza, to wtedy tak, chetnie).
      Więc zazwyczaj ja tam wpadam, i sprawę ja zalatwiam. I już.
      Ale jak już się widzimy, to sentymenty chyba grają nadal, to obecnie nasze spotkania są dość miłe i sympatyczne, tematów drażliwych nie poruszamy, i zawsze obiecujemy sobie powtórkę i że będziemy spotykać się częściej, ale jednak...nie dochodzi do częstszych spotkań. big_grin big_grin big_grin
      I chyba bardzo dobrze. Bo dobrze jest, jak jest.
    • z_pokladu_idy Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:13
      Szczerze mówiąc, ukróciłabym znajomość zarówno z nimi - totalny luz i rozpierdzielnik, jak i z Wami - wieczne spięcie, perfekcjonizm i zaciskanie zębów w złości.
      Nie sądzę, aby znajomi się 'ogarnęli', bo po pierwsze nie mówisz im, że coś Wam nie pasuje, tylko spinasz się w sobie, żeby później odchorować, a po drugie ogarnięcie się wg ich kryteriów nie musi oznaczać bycia kopią Waszej rodziny. Taki typ i nic z tym nie możesz zrobić, oprócz ochłodzenia kontaktów. To, że Wasze spotkania tak wyglądają nie są ich 'winą', jak to gdzieś sugerujesz, tylko totalnym niedopasowaniem. Już teraz czuć Twoją pogardę do znajomej, więc po co? Z ich dzieckiem podczas tych spotkań też nie chcesz się bawić.
      I na boga nie wiem, co jest złego w pieczeniu ciasta przy znajomych, zwłaszcza, że się znacie od przedszkola. Sama tak robię i po obiedzie na stole ląduje pyszne ciepłe ciacho. I co gorsza, jeżdżę z dzieckiem do przedszkola na 9. wink
      • pade Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:17
        Nie widzę pogardy, raczej niechęć i bezsilność. Oraz obawę przed urażeniem czymkolwiek znajomych.
        • z_pokladu_idy Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:39
          Ja widzę jej początki, zwłaszcza w zdziwieniu autorki, że znajoma nie ma przecież pracy, to powinna z ciastem od dnia poprzedniego czekać.
          Jeśli zna się znajomych od przedszkola i nie można z nimi szczerze porozmawiać, to tym bardziej, nie widzę powodu, żeby utrzymywać kontakty. Nie da się w ciszy i złości znosić zachowań, które nam nie pasują i jednocześnie oczekiwać, że znajomi się domyślą i 'ogarną'. Ba pewnie by się okazało, że ich te spotkania również męczą.
          Sama się spotykam z przyjaciółką z dzieciństwa raz na dwa lata, bo nam się charaktery i ścieżki życia rozjechały. Jednak nie chcę o niej źle myśleć, więc ochłodziłam znajomość. To jest chyba lepszy sposób niż znielubienie się na amen i całkowite zerwanie kontaktów.
      • la_mujer75 Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 22:30
        Jak pade- nie czuję pogardy w stosunku do tych znajomych.
        Na pewno są niedopasowani, jak sama napisałaś.
        Ja jestem z tych "wiecznie spiętych", a w moim otoczeniu króluje odwrotna postawa, a jednak szanujemy się nawzajem i razem spędzamy czas- ale na obopólnych zasadach. I są rzeczy, których organicznie nie znoszę i oni musieli się do mnie dopasować i na odwrót.
        "Winą" mag jest to, że jest zbyt delikatna i nie umie wprost powiedzieć, co jej leży na sercu. A trafiła na małodomyślne (albo dobrze wiedzą, że ją to denerwuje, ale mają to w dudzie) osoby.
    • ingaki Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:13
      Sorry ale jesteś dziwna, akceptujesz przyjazdy o 22 skoro nie chcesz mieć gości o takiej później porze. Ja mówię danej osobie, przepraszam ale i tej porze już wszyscy u nas śpią i jak chcecie zapraszam jutro w południe. Z postu wynika że mają małe dziecko, to jak się ma małe dzieci (I do tego jedynakiem dziecko jest) to tak ciąga mamę do pokoju bo zawsze z ta mamą jest ( twoje dzieci mają siebie i się razem bawią) w takim przypadku biorę herbatę w rękę i idę z nią do pokoju dzieci siedzę se na dywanie i gadam z przyjaciółką a dzieci się koło nas bawią. Mąż w pokoju siedzi na kanapie z kolegą i gadają. To są spotkania towarzyskie a nie sztywne siedzenie za stołem. Raczej Ty musisz być bardziej asertywna co do tego co do godzin i noclegów bo to Cię męczy. A co do przebiegu wizyt weź na luz.
    • jola-kotka Re: Znajomi - co robić??? 16.02.18, 23:45
      A to nie mozna tak razem musza dzieci odzielnie i dorosli oddzielnie w sumie nie spotkalam sie w dzisiejszych czasach z czyms takim chyba ze dzieci starsze. Reszta jakis dramacik mowienie ci co zle robisz itd. Troche slabe. To juz tak troche jak rodzina skoro dalas sie wmiksowac w ta matke ich dziecka. Ja bym znosila ich w takiej sytuacji raz na jakis czas od tego sie nie umiera.
    • galaretka_z_awokado Re: Znajomi - co robić??? 17.02.18, 15:03
      Prawda jest jedna - oni mają prawo funkcjonować jak chcą. Natomiast TY nie masz żadnego obowiązku tego znosić. W sytuacji, gdy mowa o dwóch rodzinach, dorosłych ludziach - nie masz szans na to, aby nastąpiły jakiekolwiek zmiany. Żadna szczera rozmowa nie ma sensu - jak ona miałaby wyglądać?
      Pozostaje naturalne rozluźnienie kontaktów i spełnianie funkcji matki chrzestnej tylko formalnie, jeśli nie odczuwasz potrzeby pełnienia ważniejszej roli w życiu tego dziecka.
      • mag1_k Re: Znajomi - co robić??? 17.02.18, 20:52
        wiesz, ważniejszą rolę w życiu tej dziewczynki jako chrzestna chciałabym może pełnić, ale mała nie funkcjonuje w oderwaniu od rodziców. A o rodzicach post startowy i inne informacje w tym wątku, więc sama rozumiesz, raczej mało wykonalne bez szarpania się.
    • natalia.nat Re: Znajomi - co robić??? 17.02.18, 22:01
      To jest dla mnie zadziwiające, skoro tak bardzo nie lubisz swoich znajomych, po co właściwie utrzymujesz z nimi kontakty?
      Twoi znajomi są po prostu inni, mają inne priorytety, inne podejście do życia, do dziecka, do obowiązków, generalnie inny stosunek do życia, co wcale nie znaczy gorszy. Skoro Wam to nie pasuje, nie potraficie tego zaakceptować, czujecie się źle w ich towarzystwie, skoro to taki problem, to zerwijcie kontakty z tymi znajomymi i przestańcie się z nimi spotykać. Po co się tak katować?
    • znowu.to.samo Re: Znajomi - co robić??? 17.02.18, 22:04
      Zawsze tacy marudni byli czy zmienili sie, jak sie pojawiło dziecko???
    • lodomeria Re: Znajomi - co robić??? 17.02.18, 22:49
      Intrygują mnie te dźwięki wydawane przy rodzinie, których przy przyjaciółce od 40 lat się wstydzisz. I ubrania. wink

      Aaaa, i jakiś sztywny podział na dziecięcych i dorosłych gości nie jest dla wszystkich taki naturalny.

      Co oczywiście nie zmienia faktu, że jeśli nie czujesz się dobrze z tą znajomością, to powinnaś ją na siłę w niezmienionej formie kontynuować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka