Wczoraj "umarła" pralka.
Dzisiaj oberwała się rynna. Wisi na kablu telefonicznym.
Przed chwilą stłukła się umywalka...

Pralkę kupiliśmy, mieli dzisiaj przywieźć - przywiozą jutro, bo samochód się zepsuł.
Rynna czeka cieplejszych dni.
O umywalce nie chce mi się nawet myślec.
Dzisiaj, jak tylko moi panowie wrócą z basenu - idę spać. Może już nic się nie stanie