Wczoraj pojawiła się u nas kotka. Uciekala przed kotem sąsiadów na nasze podwórko. Dość ufna i... wściekle głodna. I bardzo w ciąży. Nakarmilismy ja czym było (skrzydełka z kurczaka zjadła razem z kośćmi) i zaprosiliśmy do garażu. Dzisiaj przebywa głównie na salonach

. Wypuszczać łajzę na dwór czy zostawić zamknięta w garażu? Nie ogarnia jeszcze kuwety i robi na podłogę (zafajdała garaż) więc w domu chwilowo nocować nie będzie. Odpchliliśmy, powyciagalam kleszcze (fuj) i zalega na środku salonu. Wredna trochę bo łasi się i gryzie małpa jedna. Młodziutka, pewnie zaciazyla przy pierwszej rui. Jesienią nie przygarnelam ślicznej szylkretki bo byliśmy w trakcie budowy, w maciupkim mieszkanku z 3 dzieci i ciągle poza domem. To teraz przylazla buraska w wielopaku

. Przynajmniej dzieci zachwycone i liczą na 3 kociaki.