Znacie jakieś pozytywne przypadki?
Właśnie oglądałam zdjęcia z poprzedniego rozpoczęcia roku w szkole mojego syna - co roku jest dużo nowych dzieci z rodzicami w każdym roczniku (specyficzna szkoła), a tych od homeschoolingu zawsze rozpoznaję bez pudła. Dzieci skrajnie przerażone, a rodzicom oszołomstwo bije z twarzy i bucha uszami.
Zawsze mi żal tych dzieciaków, chociaż w amerykańskich filmach zawsze się identyfikowałam z tymi mamami, które codziennie sadzały gromadkę swoich dzieci przy stole i starały się im zapewnić jak najlepszą edukację