Dodaj do ulubionych

Homeschooling...

21.07.09, 07:21
Wracajac do starego tematu homeschooling.
Dumna pochwale sie rezultatami pierwszych testow, ktore byly na poczatku
kwietnia. Nicole jeszcze byla w 3 klasie.
Vocabulary,Reading Comprehension wyszla na 90 percentile i Grade Equivalent
5.1 (czyli 5 klasa)
Concepts & Estimation, problem solv. & data interpretation, math computation
99 percentile i Grade Equivalent 7 (czyli 7 klasa wiec 4 klasy do przodu!). Z
matematycznej czesci miala 100% z 6 czesci z mozliwych 7. Na jednej czesci
zrobila pare bledow i stad mniej niz 100%: multistep problem solving.

Wiekszosc matematyki nauczona przez rozne gry. Dziennie rozwiazuje jedno
zadanie na mnozenie np 3456 x 456 = Tylko po to, zeby wiedziala jak to sie
robi. Wiekszosc to liczenie w glowie i mnostwo gier (wlacznie z siostra
Emily) Wlasnie goscilismy znajomych zanim wyjada na pare lat do Tajlandii i
Nicole pierwszy raz grala w Monopol. Byla bankiem i wszystko wyliczala w
pamieci, a my jeszcze na zlosc dawalismy zle pieniadze (np zamiast 260 to
dawalismy 510). To byla 2 godzinna swietna lekcja matematyki, ale takich
rzeczy nie nazywa sie szkola (po co psuc zabawe ;)

Polecam gry RightStartMath.com jak kogos to interesuje. Nicole i Emily bardzo
je lubia i tak sie Nicole nauczyla mnozenia, dzielenia i ulamki. Czesto
Nicole i Emily razem graja matematyczne w stylu Go Fish (ale szuka sie par,
ktore po dodaniu tworza np.10, ktos ma 4 i prosi o 6 itp).

Do tej pory Nicole nie byla testowana i nie mialam zamiaru jej testowac gdyby
nie przymus. W Arkansas wymagane sa co roczne testy dopiero od 3 klasy.
Efekty nauki domowej wiec widac :)
Jak przyszly winiki testow, ja bardziej sie cieszylam niz Nicole :)
To tak jakbym ja dostala dobre stopnie w szkole. To chyba bardziej moja praca
niz Nicole, bo dla niej nauka to wiecej przyjemnosci a ja nieraz duzo czasu w
nocy spedzam przygotowujac nauke. Srednia to przyjemnosc :/ Raczej praca....

Dlaczego znowu o tym pisze?
Ponizszy tekst zainspirowal mnie do napisania tego watku:

Not only are homeschoolers free to choose what they teach their children, but
they are free to choose the amount of time devoted to each subject. A typical
public school student spends approximately 1,100 hours a year at the school,
but only twenty percent, or 220 hours, are spent “on task,” according to
Colfax (1988).

In contrast, the homeschooled child who spends only two hours a day, seven
days a week, year-round, on basics alone, logs over three times as many hours
‘on-task’ in a given year than does his public school counterpart. Moreover,
unlike the public school child, whose day is largely taken up by non-task
activities, the homeschooled child has ample time left each day to take part
in other activities—athletics, art, history, etc.—without having to sacrifice
other interests… (Colfax, 1988, p. 46)
------------------------
No wlasnie..... Niektorzy pytaja jak sie wyrabiamy ze wszystkimi zajeciami.
Jakby dzieci chodzily do szkoly to musialyby powaznie ograniczyc ilosc hobby.
Jedna z dziewczynek w Nicole druzynie gimnastycznej bardzo lubi plywac i tez
chcialaby byc w druzynie plywackiej, ale niestety gimnastyka jest dosyc
czasochlonna i nie zostaje zbyt duzo czasu na nic innego.
Nicole moze uprawiac gimnastyke, plywanie, chodzi na lekcje artystyczne (2-4
godzin tygodniowo), pianino, taniec, ma czas na szycie, haftowanie, mnostwo
czasu na zabawe i jeszcze nawet potrafi sie nudzic! W wielu szkolach sa coraz
bardziej ograniczane wszelkie zajecia muzyczne i artystyczne,a one ksztalca
tak samo jak lekcje matematyki czy czytania (jesli nie bardziej). Szczegolnie
sa wazne dla dzieci, ktorych dominujaca polkula mozgu jest prawa.
===========================================================
Tutaj jest caly tekst. Wprawdzie nie najnowszy, ale ja go dzisiaj znalazlam :)
ylcf.org/2003/03/homeschooling-quiet-revolution/
Mysle, ze sa tu osoby niezbyt zadowolone z edukacji swoich dzieci i komus sie
przyda motywacja do domowej nauki.
Wiem, ze wiele jest tu osob, ktore mialo szczescie trafic na dobre szkoly i
dzieci sa bardzo zadowolone i dobrze sie ucza, ale pewnie i sa tu takie osoby,
ktore chcialyby inaczej.

Ja zaczynalam domowa nauke dzieci z przekonaniem, ze to bedzie rozwiazanie
tylko na kilka poczatkowych lat, tymczasowe.
Im dluzej to robie tym bardziej przekonana jestem, ze podjelam dobra decyzje i
bardziej przechylam sie na strone uczenia w domu do samego konca (czyli do 12
klasy). Na pewno Intro to Chemistry moje dzieci beda mialy zaliczone dosyc
wczesnie i zanim pojda do collegu to czesc godzin sie bedzie liczylo podwojnie
(high school i college). Tak zrobilo wielu naszych znajomych. Dzieci mialy
dual enrollment i jak juz poszly na studia to 2 lata mialy zaliczone.
Maz juz edukuje dzieci z chemii. Raz nawet zdarzylo sie, ze narzekal na
odpowiedzi studentow na ostatnim egzaminie i Nicole sie wtracila z wlasciwa
odpowiedzia. Raz maz mial ochote powiedziec swoim studentom "My 8 year old
daughter knows this! Start studying!!!" :D

Obserwuj wątek
    • beatamc Re: Homeschooling... 21.07.09, 15:17
      Gratuluje Wam osiagniec :)
      Zawsze chcialas byc nauczycielka?
      Wszystko brzmi bardzo zachecajaco. Ja niestety nie mam takich zdolnosci
      pedagogicznych. Poza tym za bardzo jestem egocentryczna i skupiam sie na swoim
      zyciu i na swoich osiagnieciach :/ Moje dziecko przy mnie predzej nauczy sie
      wbijac gwozdzie niz abecadla, a czasami chcialabym zeby bylo odwrotnie.
      Pisz wiecej, moze powoli sie namowie z Toja pomoca do uczenia dzieciaka :)
      • edytkus Re: Homeschooling... 21.07.09, 18:00
        U mnie jak u Beaty, moj swiat nie ogranicza sie tylko do mojego
        dziecka ale zaczyna i konczy gdy Alexandra jest w szkole ;) W NJ
        dzieci ktore sa homeschooled nie moga dostac dyplomu ukonczenia high
        school a tym samym nie moge isc na studia. U nas stan czy lokalne
        board of ed w ogole nie ingeruja w homeschooling, nie ma zadnych
        wymogow testow, programu nauczania etc. ale homeschooling u nas nie
        jest zupelnie popularna forma, ja nie znam nikogo kto mialby w ten
        sposob nauczane dzieci.
        • edytais Re: Homeschooling... 21.07.09, 20:43
          > dzieci ktore sa homeschooled nie moga dostac dyplomu ukonczenia high
          > school a tym samym nie moge isc na studia

          Z tego co czytalam to prawo sie ostatnio pod tym wzgledem ostatnio zmienilo. Sa
          formularze, zeby taki homeschooling dyplom miec, ale ja jeszcze nie dokladnie w
          temacie.
          Wsrod homeschoolers sa tacy co wysylali swoje dzieci do szkoly na jeden rok ten
          ostatni, po to, zeby dzieci kwalifikowaly sie na stypendia, ktore inaczej sa
          niedostepne itp itd.... Ale to bylo kilka lat temu.
          Jesli 11 klas bylo uczone na wysokim poziomie to ta ostatnia 12 to jak wakacje.
          Moze tez troche przygotowanie do rygorow kursow na studiach, kiedy nie mozna
          sobie wybrac ksiazki i sa prace domowe z wyznaczona data do skonczenia (troche
          mniej luzu).
          W AR homeschooling dyplom jest akceptowany, ale wszyscy, ktorych znam w tym
          wieku juz w 10-12 klasie chodza na zajecia na studia, wiec nie ma pozniej
          problemu ze skonczeniem na tej uczelni itp.

          Jedna rodzina nawet w ogole nie uczy w domu. Przyjechali tu z innego stanu i
          strasznie nie podobala im sie szkola i srodowisko. Ich corka teraz jest w 11
          klasie, oboje pracuja na pelny etat, maz jest profesorem psychologii na uczelni.
          Dziewczyna ma wszystkie zajecia na uczelni, reszte uczy sie co chce w domu.
          Jest na tyle duza, ze moze byc sama w domu :)

          Jesli w NJ sa lepsze szkoly to pewnie dlatego tez mniej jest homeschoolers.
          Przypuszczam, ze dlatego nikt nie ingeruje, bo liczba jest mala wiec nie ma sie
          co przejmowac.
          W stanach gdzie jest duzo homeschoolers oni ciagle borykaja sie z roznymi
          problemami ze strony wladz...
    • bea_mama Re: Homeschooling... 21.07.09, 17:52
      Podziam cie SEdyta, naprawde i twoje dzieci tez za chec nauki i
      swietne efekty:)
      Powiedz mi tylko jak ustalasz godziny nauki, ze odzieci wiedza ze
      teraz jest cas na szkole. I co robisz wtedy z najmlodszym? Nie
      przeszkadza?
      Ja probuje jedynie nauczyc moja corke czytac po polsku i po pierwsze
      nie znajduje na to czasu, bo maly ciagle nam przeszkadza, a po
      drugie ona nie chce sie uczyc bo ma tyle ciekawych rzeczy do
      zrobienia. Jakies porady od fachowca?
      • edytais Re: Homeschooling... 21.07.09, 20:30
        > Powiedz mi tylko jak ustalasz godziny nauki, ze odzieci wiedza ze
        > teraz jest cas na szkole. I co robisz wtedy z najmlodszym? Nie
        > przeszkadza?

        O to chodzi, ze nie ma godzin nauki i starami sie nie robic rozdzialu czy
        granicy miedzy szkola a zabawa. Oczywiscie jest rozdzial, ale staram sie go
        zatuszowac :) Tak, zeby nie wiedzialy, ze sie ucza...
        Np. Emily uwielbia wymyslac i robic ksiazki. To jest moja okazja do nauki
        spelling itp. Ona rysuje i chce, zebym ja tekst pisala. Ja na to, ze bardzo
        chcialabym, ale musze zmyc naczynia, wiec moze ona by mi towarzyszyla. Ja
        zmywam naczynia, ona mowi co chce pisac a ja mowie jakie litery. Na poczatku
        zanim powiem litery to pytam sie jej, zeby zgadla na jaka sie zaczyna...potem
        konczy. Teraz jak juz lepiej czyta to wiele slow mowie, zeby zgadla jak sie
        pisze itp itd. Powoli zacznie sama wszystko pisac. to jest nasza lekcja
        spelling, ale ona nawet nie wie, ze to byla szkola. Ona wie, ze chciala rysowac
        ksiazke, robila co chciala, bawila sie a nauka sama przyszla. To samo z grami i
        probuje dziewczyny nakrecic na nie jako nagroda a nie szkola. Mowie, ze jak np
        skoncza to czy tamto to dopiero wtedy moga grac w gre, wiec ta gra to jakby
        nagroda :D

        Najmlodszy owszem przeszkadza :( Trudniej jest wszystko zorganizowac z
        Michaelem, ktory ma tyle energii, ze za nim nie nadazam, ale staram sie go jakos
        zajac. Czasami jest to DVD niestety, ale oglada tyko max jedno dziennie. My
        mamy jeden pokoj do nauki i tam sa 2 biurka oraz jeden bardzo dlugi stol. Na
        tym stole wlasciwie wszystko robimy. Na nim jest tez keyboard (to nasze
        pianino). Np Nicole cwiczy gre ze sluchawkami, ja ucze Emily matematyki
        (liczydlo lub gra, narazie piszemy liczby tylko sporadycznie) a Michael czasami
        bierze w tym udzial. Jemu tez daje cos do liczenia i przy okazji on slucha i
        czegos sie uczy. Mam kolorowe kostki 1 calowe. Przy nich uczy sie Emily i
        torebka kostek jest dla Michaela do ukladania, lub plastelina, farby, cos do
        kolorowania. Mysle, ze przy rysowaniu Michael duzo slyszy jak ucze starsze i na
        pewno cos tam w jego mozgu sie rejestruje.
        Czasami wydaje mi sie, ze on nie slucha, ale jak rzuce karte z numerkiem na stol
        on sie "budzi" i krzyczy "That is number 7!" bardzo podniecony. On uwielbia
        numer 7 i caly czas nie patrzyl sie na stos, ale pierwszy raz numer plozony
        zauwazyl! On wiec slyszy i widzi co robimy i sie uczy.

        We wrzesniu zaczniemy uczyc sie o Egipcie, bo w Little Rock bedzie specjalna
        wystawa. Chce zabrac na nia dziewczynki i chce tez, zeby cokolwiek z tego
        wyniosly i troche poznaly Egipt. Bedziemy sie uczyc i robic rozne projekty.
        Beda do tego ksiazki biograficzne, fikcja, historia. Probuje dobrac ksiazki
        tak, zebym ja mogla im czytac i zeby Nicole tez sama czytala. Z tego bedzie
        nauka slownictwa: podczas czytania Nicole bedzie spisywala slowa, ktorych nie
        rozumie. Juz czesc materialow mam i oczywiscie to nie jest szkola. To bedzie
        dla nas hobby, zabawa itp. Wiec godzin wyznaczonych nie bedzie. Wiedza, ze
        codziennie jest matematyka, 3x w tygodniu gramatyka, reszta czasu jest
        wypelniona innymi zajeciami. Przypuszczam, ze Egipt zajmie nam wiekszosc
        pierwszego dnia. Ta pierwsza fascynacja nowym tematem jest najlepsza okazja do
        chloniecia wiedzy. Potem troche sie zwolni, wiec wrocimy do geografii itp.
        Jest to wiec nauka taka bardziej spontaniczna, ale sa nawet 3-4 godziny na raz,
        kiedy mozg Nicole pracuje na pelnych obrotach w pelnym skupieniu i ona nawet nie
        wie, ze to jest szkola :)

        Kiedys robilysmy spelling lessons, ale dalam spokoj. Szkoda czasu na formalne
        uczenie sie listy 20 slowek. To takie sztuczne. Ona i tak wiekszosc znala, bo
        jest molem ksiazkowym i jak widziala dane slowo wiele razy to samo sie jakos
        uczy. Robimy wiec tylko nauke nieznanych slow z ksiazek lub jak w pisaniu robi
        bledy to zbieram np slowa z jej wypracowania i omawiamy pisownie.

        Matematyke tez mamy na codzien. Przy budowie kurnika dziewczyny mialy za
        zadanie mierzyc i obliczac. One robily rysunki i pomagaly w planowaniu.
        Zamiast pisac ile cali jest w tym czy tamtym na papierze w szkole, bylo to
        zajecie bardzo praktyczne i IMHO o wiele bardziej owocne. Raz zle wymierzyly i
        ja listwe zle ucielam. Od razu zobaczyly, ze nie pasuje i znalazly jaki
        popelnily blad! Lepsze to niz czerwony znak nauczycielki. Duzo takich zajec
        mamy: np gotowanie i pieczenie. specjalnie daje Nicole przepis za maly i ona
        musi wszystkie skladniki podwoic. Nie mowie, ze to szkola :)
        Ona chce pomoc przy pieczeniu, wiec prosze o pomoc w spisaniu wlasciwych
        skladnikow. Nasza rodzina jest duza, wiec trzeba przepis podwoic. I tak Nicole
        uczy sie jak jest 2 x 3/4 szklanki, 2x 1/2 lyzyki itp....

        Niedlugo zaczne z nia robic 2 1/2 razy cos tam. Jak przepis prosty czyli okrage
        liczby szklanek lub tylko polowki to podwojenie przepisu nalezy do Emily. Ona
        uczy sie juz jak jest 2x..... (2,3,4 itp)

        Jestem przeciwniczka siedzenia w lawce i wyznaczania godzin np 9-9:30 matematyka
        9:40-10:10 angielski itp.... Nie chce miec publicznej szkoly w domu, bo
        uwazam, ze nie jest to dobry system, wiec po kij bede ten sam system stosowala
        we wlasnym domu.

        Odpowiadajac na pytanie czy chcialam byc nauczycielka....on Nie!
        To ostatnia rzecz jaka chcialam w zyciu robic. Uczyc dzieci??!
        Ja nie mam cierpliwosci do obcych dzieci. Ogolnie za dziecmi nie przepadam
        dlatego nie nadaje sie na nauczycielke obcych dzieci. Ja mam anielska
        cierpliwosc tylko do swoich dzieci i nauka ich sprawia mi wielka przyjemnosc.
        Szczegolnie jak widze, ze one tez to lubia. Bardzo lubia sie razem bawic i
        lubia tez moje towarzystwo (jeszcze....ciekawet jak dlugo :)
        Najwieksza przyjemnosc sprawia mi jak jestem swiatkiem chwil typu "EUREKA".
        Nieraz az lezka w oku stanie jak widze jak sie ciesza z prostych odkryc. Np
        Emily jak "odkryla" dodawanie do 9.
        Nie mogla sie doczekac, az maz przyjdzie z pracy, zeby mu powiedziec o sztuczce
        :) Smieszne to troche, ale chodzilo o to, ze jak sie doda liczbe jakas do 9 to
        tak jakby dodawalo sie 10 tylko o jedna liczbe mniej. Jakie to jest
        niesamowite: 5+9 to jak 5+10 czyli 15, ale jedno miej czyli 14. To takie
        latwe!!!! To bylo jedno z pierwszych liczbowych odkryc Emily. Dumna byla z
        tego odkrycia i czula sie bardzo madra. W szkole by jej po prostu tego nauczyli
        i pozbawili tej radosci odkrycia.

        Ale sie rozpisalam!
        Koncze bo maz zabiera dzieciaki na basen, a ja mam sie uczyc :)
        Pozdrawiam cieplo....
        • oliv2 Re: Homeschooling... 21.07.09, 20:49
          o rany, niesamowita jestes kobieto! dolaczam sie do grona podziwiajacych:)
          niestety tylko podziwiajacych obawiam sie.
          zastanawiam sie jeszcze jak to bedzie wygladac pozniej, na poziomie szkoly
          sredniej, obawiam sie ze nie bedzie mozna wielu rzeczy podciagnac pod zabawe. no
          i Ty musisz miec niezla wiedze na kazdym polu! calki czy zaawansowana fizyka
          (przynajmniej tak jak bylo u nas w liceum), hmmm, trzeba by bylo sie niezle
          doksztalcic w tym samemu najpierw. kiedy na to wszystko znalezc czas?
          inny problem to co jesli Ty np nie masz pasji do jakiegos przedmiotu, po prostu
          zwyczajnie go nie lubisz czy nie rozumiesz, jak przekazac wiedze i
          zainteresowanie dzieciom??
          tak czy owak baaardzo Cie podziwiam, mysle ze jest to niezly pomysl, ale pewnie
          najwiekszy minus dla wiekszosci mam to brak czasu dla siebie, brak motywacji? pasji?
          • bella41 Re: Homeschooling... 21.07.09, 22:44
            Edyta z fizyka czy calkami na pewno nie bedzie miala problemu z racji
            wyksztalcenia:)
            a swoja droga, edytais, podziwiam cie-wydaje mi sie, ze twoj dzien trwa ze 48
            godzin:)))zazdroszcze ci zaangazowania i organizacji pracy
            swoja droga chcialabym zobaczyc na zywo jak wyglada wasza nauka
            nie myslalas, zeby nagrac sciage dla nas:)
            mnie juz przeraza Patryka szkola, chociaz zaczyna dopiero za rok:)
            nie wiem, jak sobie poradze-dom, praca, moja szkola i Patrykowe homeworks-mam
            nadzieje, ze w realu bedzie lepiej niz w moich wyobrazeniach:)))
            a jak twoja nauka? skonczylas juz?
    • klaudona Re: Homeschooling... 21.07.09, 22:48
      Czy to znaczy, ze "przygoda" ze szkola publiczna zakonczona juz? Jak
      teraz godzisz studia z homeschooling?
      • oliv2 Re: Homeschooling... 21.07.09, 23:26
        calki to tylko taki przyklad:)tez akurat z tym bym miala najmniejszy problem:)
        zawsze jest jednak przedmiot ktory sie nie lubi/lubi sie duzo mniej, do ktorego
        nie ma sie "serca". nie wiem na jakim poziomie jest tutaj fizyka, chemia, matma
        itp w szkole sredniej, ale patrzac na jakim poziomie byla w Pl...po prostu
        jestem ciekawa jak to rozwiazac i przekazac tyle wiedzy z kazdego przedmiotu.
        przygotowywac sie najpierw samemu? doba by musiala trwac wiecznosc chyba.
        dlatego autorko jak to widzisz? pytam z ciekawosci, chyle czola, naprawde
    • kobraluca Re: Homeschooling... 22.07.09, 03:58
      edytais, bardzo duzo rozmyslalam o homeschooling, ale bardzo sie boje ze nie podolam. Nie boje sie tego,ze nie dam rady nauczyc dziecka niektorych przedmiotow, ponoc tylko pierwszy rok jest trudny,a pozniej jak czlowiek nabierze wprawy i sie zorganizuje to juz jest z gorki. Boje sie,ze z moim niedoskonalym angielskim i akcentem moge narobic wiecej szkody niz pozytku.Myslalm juz o tym,zeby ewentualnie zatrudnic kogos do nauki angielskiego,ale nie podoba mi sie to za bardzo. Poza tym mam inny dylemat, bardzo zalezy mi na tym,aby w domu mowic z dziecmi tylko po polsku, jesli zaczne je uczyc po angielsku nie dam rady sie tego trzymac. No chyba zebym wprwadzila ograniczenie angielskiego tylko do godzin szkolnych,ale byloby to takie sztuczne...
      • kobraluca Re: Homeschooling... 22.07.09, 04:00
        Za szybko wyslalam,a chcialam jeszcze sie zapytac z jakich materialow
        korzystasz. Uzywasz jakiegos gotowego curriculum i uzupelniasz swoimi
        pomyslami?
        • edytais Re: Homeschooling... 28.07.09, 01:34
          Sorry, dlugo nie odpisywalam, bo mialam na glowie 2 egzaminy. Wlasnie dzisiaj
          mam ostatni z glowy i musze tylko oddac jeszcze "projekt": ksiegowanie
          komputerowe dla virtualnego miasta Smithville. Najgorszy kurs jaki z
          ksiegowosci mialam to Government Accounting (ha ha takie to wszystko pogmatwane
          jak i finanse tego kraju!). Przyjemne to bylo jak leczenie kanalowe na zywca.
          Ufff ale juz praktycznie z glowy. Teraz musze dom dosprzatac i przygotowac sie
          do wakacji. Mnostwo spraw na glowie, ktore MUSZE zalatwic zanim pojedziemy
          m.in. papierki, zeby moc uczyc dzieci w domu (musze je dac do szkoly do 15
          sierpnia a my wyjedzamy juz w piatek). A nauki zostalo mi jeszcze 2 lata +/-
          semestr: 4 kursy ksiegowe i 4 kursy biznesowe (czyli 2 kursy na semestr i juz
          bedzie z glowy) Chyba, ze AICPA doda nastepne. Jeszcze w tamtym roku byly
          wymagane 24 cr.hours z biznesu a w styczniu zmienili na 30 (czyli dodali mi 2
          kursy :(((

          Ja zaczynalam homeschooling z roznymi programami, ale nigdy nie calosciowymi.
          Kupilam cos do spelling, matmy, science. Pierwszy rok byl dziwny, bo caloroczny
          kurs z matmy przerobilismy w ciagu miesiaca :( Potem wiec probowalam to i
          tamto i najwiecej uzupelnialam wlasnymi pomyslami i roznymi zajeciami
          sciagnietymi z internetu typu lapbooks.
          www.handsofachild.com (do kupienia i drukowania lub nawet mozna kupic juz
          wydrukowane) Co pol daja jedno za darmo. Jak sie zalogujesz to pojdz do
          Freebies, zobaczysz jak te lapbooks wygladaja.

          Tutaj pomysly za darmo do drukowania oraz masa roznych innych pomyslow:
          www.homeschoolshare.com/Lapbooks_at_HSS.php
          Tutaj cos z science (za darmo). Skorzystalismy sie kilku eksperymentow i
          dzieciom bardzo sie podobalo.
          www.msnucleus.org/curriculum/curriculum.html
          Pozniej bylo wiecej kupionych programow nauczania, ale w sumie gotowych bylo
          niewiele i raczej jako uzupelnienia i urozmaicenie niz cos glownego (np na
          amazon.com kupuje Evan Moore Grammar and Punctuation, Daily Language REview,
          Poetry, Science). Grammar and Puncuation to wlasnie nasza gramatyka. Nicole
          sama przerabia a ja tylko sprawdzam lub pomagam jak sa trudnosci. 99% nauki
          gramatyki to jej samodzielna nauka.

          Matma to Right Start Math. Saxon to byla wielka pomylka. Teraz wiem dlaczego,
          bo Nicole ma dominujaca prawa polkule mozgowa, a Saxon raczej jest dla tych z
          lewa. Right Start Math jest teraz jedynym curriculum, ale tez dosyc luzno do
          tego podchodzimy. Do tego kupilam Math Games i na tym opiera sie 50% naszej
          nauki matematyki. Robimy przekladaniec: lekcja RSMath i lekcja: gry.
          Dlatego jeszcze nie skonczylismy programu 3 klasy ;) ale ja uwazam takie
          odcinanie: 1, 2, 3 klasa jako bardzo sztuczne i raczej sie tym nie sugeruje.
          Idziemy w takim tempie w jakim Nicole sie dobrze uczy i ona ma material dobrze
          rozumiec zanim pojdziemy dalej. Dlatego dlugo siedzialysmy na ulamkach i
          tabliczce mnozenia, ale efekty sa super. Ona naprawde to rozumie (nie tylko ma
          zapamietane) Wie doskonale ile jest 28/3 = 9 i 1/3 i potrafi podzielic na rozne
          bardziej skomplikowane ulamki. Wie tez jak wybrnac jesli zapomni ile jest 8x7
          (wlasnie to najczesciej zapomina i sobie liczy sume 8x5 i 8x2).

          Z Emily po prostu liczymy wszystko co sie da. Dodajemy odejmujemy w zyciu
          codziennym. jej lekcje to tylko gry, inne sa takie wlasnie zakamuflazowane.
          Kupilam jej Right Start Math A, ale z calego programu przerobilam tylko kilka
          lekcji. Bardzo przypominaly nasze gry i to codzienne liczenie w rozny sposob
          wiec dalam spokoj z formalna lekcja.

          do czytania polecam Phonogram cards z kursu Spell to Read and Write.
          Zaczelam ten program z Nicole, ale lekcje zrobily sie nudne, bo ona wiekszosc
          slow znala bo duzo czyta. My zaczelysmy to w 2 klasie.
          Emily teraz uczy sie z kart tylko, ale nie piszemy jeszcze list slow i raczej
          predko nie bedziemy.

          W tym roku sprobuje chemie, biologie i fizyke z Nicole:
          www.arn.org/realscience/realscience_morabout.html
          Kupilam to za pare dolcow na yard sale pare lat temu, wiec we wrzesniu sprobujemy :)

          Polecam strone:
          www.homeschoolreviews.com/
          Ja tam czesto zagladalam jak szukalam.

          Reszta to cos jak unit study. Dziewczynki interesuja sie jakims tematem i wtedy
          szukamy ksiazek, prac recznych, zabaw, puzzli i krzyzowek i co tylko sie da.
          Nieraz mam stos caly na jakis temat, przerobimy polowe, poczytamy troche ksiazek
          i po kilku dniach juz sie nudzi. Wiec mam czesc niewykorzystana, niektore
          ksiazki z biblioteki nie przeczytane. Oddaje i szukamy czegos innego ciekawego
          do nauki :)
          Uwazam, ze w mlodym wieku najwazniejsze jest to, zeby dzieci uczac sie czytac i
          liczyc byly bardzo czyms zainteresowane i lubily sie tego uczyc. Jak beda
          starsze i juz zamilowanie do nauki bedzie we krwi, dopiero wtedy dodam
          przedmioty, ktore musza sie nauczyc, ale ktorych moga nie lubic.

          Przedmioty, ktorych nie bede w stanie nauczyc..... beda uczone przez
          korepetytorow. Narazie nie musze sie tym martwic.

          Minus ogromny nauki domowej jest to, ze angielski dominuje. U nas bylo krucho z
          polskim bo ja jedna jedyna, ktora mowi po polsku. Znajomych Polakow nie mam i
          do PL rzadko jezdzimy. Do mnie tez rzadko ktos z rodziny przyjezdza. Mama w
          ostatnich 6 latach byla tylko 2 razy. Polski u dzieci jest wlasciwie znikomy.
          Nicole jeszcze jako tako sobie radzi, ale Emily i Michael juz prawie wcale.

          Niemiecki u nich jest na dosyc dobrym poziomie dzieki tesciowej, ktora czesto i
          na dlugo przyjezdza. Mi szkoda, ale cos za cos, wiec jezyk polski poszedl pod noz.

          Na rynku programow jest mnostwo i czesto nie jest tak, ze jedno jest lepsze od
          drugiego. Dzieci sa po prostu rozne i roznie sie ucza, maja inne slabosci i
          mocne strony. Dobrze jest zaczac od K jak dziecko jest male, bo w tym wieku
          naprawde niewiele trzeba, zeby je uczyc (liczyc, czytac, poznawac litery i po
          prostu im czytac, rozmawiac o naturze, o sklepach, lekarzach, listonoszach i w
          ogole o zyciu). Nie musi to byc program. Przy takiej "drobnej" nauce poznaje
          sie wlasnie jak sie dziecko uczy i jak uczy sie szybciej i czego nie lubi i jaki
          sposob nauki po prostu jest strata czasu i powoduje frustracje. Poczatek to
          wlasciwie jest tylko poznawanie wlasnego stylu uczenia i dziecka. Dopiero w
          drugim czy trzecim roku mozna naprawde dobrze wybrac program. Bedziesz
          wiedziala co Wam odpowiada. niektorym dzieciom potrzebny jest rygorystyczny
          rozklad zajec i to lubia i w takim srodowisku dobrze sie rozwijaja. Inne
          dziecko bedzie tym zestresowane i bedzie sie zle uczylo.
          Wazne jest tez zeby nie bylo to wszystko to samo. Trzeba rozwijac rozne partie
          mozgu i probowac wielu roznych rzeczy. Kazde w jakis inny sposob rozwija.
          Muzyka pomaga w matematycznym mysleniu, rysunek w pisaniu itp...

          Moze tez skontaktuj sie z jakas grupa. Ja mialam okazje pozyczyc wiele
          materialow zanim kupilam. Najlepiej jest tak probowac.
          Na poczatek nie wydalabym duzej kasy na jakis program, bo wydajac kupe $$
          czulabym, ze musze akurat ten program skonczyc no i mnie np nie stac byloby
          kupic cos za $400 i zmieniac co miesiac jesli mojemu dziecku nie podpasuje.
          Czesto wlasnie niektorzy sie mecza z takim programem przez caly rok, bo budzet
          domowy na zmiany nie pozwala.

          Mam nadzieje, ze troche pomoglam :)
    • lilazw Re: Homeschooling... 23.07.09, 17:21
      A mnie jakos homeschooling nie zachwyca. Uwazam, ze wszelkie braki z
      publicznej szkoly mozna nadrabaiac w domu natomiast bardzo wazna
      wydaje mi sie umiejetnosc wspolzycia w spoleczenstwie nawet jesli
      nie jest ono takie jak bysmy sobie tego zyczyli. Poznalam wielu
      ludzi ktorzy zyjac w bance nie potrafili sie odnalezc jako dorosli
      w "swiecie rzeczywistym". Potrafie jeszcze zrozumiec homeschooling
      malych dzieci powiedzmy do 10 lat ale w pozniejszym wieku juz nie.
      Sama idea jest pewnie ambitna ale dla mnie pada pod gruzami
      rzeczywistosci.
      • agnihope Re: Homeschooling... 23.08.09, 01:11
        my musielismy polaczyc jedno z drugim.Moje dzieci-te starsze-oswiadczyly ze
        PRZENIGDY w Ameryce nie zostana.Chcac je miec troszke dla siebie musielismy
        przez kuratorium zalatwiac ze beda uczyc sie w domu bedac w Stanach.Poszlo
        latwo dzieki internetowi...a szkola skorzystala bo zgromadzilismy przy pomocy
        znajomych kilka komputerow dzieki czemu nauczyciele mieli "oko" na moje
        pociechy.Nie obeszlo sie bez 'Bicza";))) wystarczylo powiedziec ze jak nie
        bedzie wynikow to ida do amerykanskiej szkoly i nici z powrotu do polski;))
        BYLY BARDZO PILNE!!!dzisiaj Pati jest studentka pierwszego roku prawa ,Sebi
        jest w liceum mistrzostwa sportowego...Gniazdo puste nie zostalo bo jest mala
        Misia ktora uczy sie..jak uzywac pierwsze zabki:)))Edytko...ja rowniez naleze
        do Twoich fanek:)Gratuluje!!!.Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka