edytais
21.07.09, 07:21
Wracajac do starego tematu homeschooling.
Dumna pochwale sie rezultatami pierwszych testow, ktore byly na poczatku
kwietnia. Nicole jeszcze byla w 3 klasie.
Vocabulary,Reading Comprehension wyszla na 90 percentile i Grade Equivalent
5.1 (czyli 5 klasa)
Concepts & Estimation, problem solv. & data interpretation, math computation
99 percentile i Grade Equivalent 7 (czyli 7 klasa wiec 4 klasy do przodu!). Z
matematycznej czesci miala 100% z 6 czesci z mozliwych 7. Na jednej czesci
zrobila pare bledow i stad mniej niz 100%: multistep problem solving.
Wiekszosc matematyki nauczona przez rozne gry. Dziennie rozwiazuje jedno
zadanie na mnozenie np 3456 x 456 = Tylko po to, zeby wiedziala jak to sie
robi. Wiekszosc to liczenie w glowie i mnostwo gier (wlacznie z siostra
Emily) Wlasnie goscilismy znajomych zanim wyjada na pare lat do Tajlandii i
Nicole pierwszy raz grala w Monopol. Byla bankiem i wszystko wyliczala w
pamieci, a my jeszcze na zlosc dawalismy zle pieniadze (np zamiast 260 to
dawalismy 510). To byla 2 godzinna swietna lekcja matematyki, ale takich
rzeczy nie nazywa sie szkola (po co psuc zabawe ;)
Polecam gry RightStartMath.com jak kogos to interesuje. Nicole i Emily bardzo
je lubia i tak sie Nicole nauczyla mnozenia, dzielenia i ulamki. Czesto
Nicole i Emily razem graja matematyczne w stylu Go Fish (ale szuka sie par,
ktore po dodaniu tworza np.10, ktos ma 4 i prosi o 6 itp).
Do tej pory Nicole nie byla testowana i nie mialam zamiaru jej testowac gdyby
nie przymus. W Arkansas wymagane sa co roczne testy dopiero od 3 klasy.
Efekty nauki domowej wiec widac :)
Jak przyszly winiki testow, ja bardziej sie cieszylam niz Nicole :)
To tak jakbym ja dostala dobre stopnie w szkole. To chyba bardziej moja praca
niz Nicole, bo dla niej nauka to wiecej przyjemnosci a ja nieraz duzo czasu w
nocy spedzam przygotowujac nauke. Srednia to przyjemnosc :/ Raczej praca....
Dlaczego znowu o tym pisze?
Ponizszy tekst zainspirowal mnie do napisania tego watku:
Not only are homeschoolers free to choose what they teach their children, but
they are free to choose the amount of time devoted to each subject. A typical
public school student spends approximately 1,100 hours a year at the school,
but only twenty percent, or 220 hours, are spent “on task,” according to
Colfax (1988).
In contrast, the homeschooled child who spends only two hours a day, seven
days a week, year-round, on basics alone, logs over three times as many hours
‘on-task’ in a given year than does his public school counterpart. Moreover,
unlike the public school child, whose day is largely taken up by non-task
activities, the homeschooled child has ample time left each day to take part
in other activities—athletics, art, history, etc.—without having to sacrifice
other interests… (Colfax, 1988, p. 46)
------------------------
No wlasnie..... Niektorzy pytaja jak sie wyrabiamy ze wszystkimi zajeciami.
Jakby dzieci chodzily do szkoly to musialyby powaznie ograniczyc ilosc hobby.
Jedna z dziewczynek w Nicole druzynie gimnastycznej bardzo lubi plywac i tez
chcialaby byc w druzynie plywackiej, ale niestety gimnastyka jest dosyc
czasochlonna i nie zostaje zbyt duzo czasu na nic innego.
Nicole moze uprawiac gimnastyke, plywanie, chodzi na lekcje artystyczne (2-4
godzin tygodniowo), pianino, taniec, ma czas na szycie, haftowanie, mnostwo
czasu na zabawe i jeszcze nawet potrafi sie nudzic! W wielu szkolach sa coraz
bardziej ograniczane wszelkie zajecia muzyczne i artystyczne,a one ksztalca
tak samo jak lekcje matematyki czy czytania (jesli nie bardziej). Szczegolnie
sa wazne dla dzieci, ktorych dominujaca polkula mozgu jest prawa.
===========================================================
Tutaj jest caly tekst. Wprawdzie nie najnowszy, ale ja go dzisiaj znalazlam :)
ylcf.org/2003/03/homeschooling-quiet-revolution/
Mysle, ze sa tu osoby niezbyt zadowolone z edukacji swoich dzieci i komus sie
przyda motywacja do domowej nauki.
Wiem, ze wiele jest tu osob, ktore mialo szczescie trafic na dobre szkoly i
dzieci sa bardzo zadowolone i dobrze sie ucza, ale pewnie i sa tu takie osoby,
ktore chcialyby inaczej.
Ja zaczynalam domowa nauke dzieci z przekonaniem, ze to bedzie rozwiazanie
tylko na kilka poczatkowych lat, tymczasowe.
Im dluzej to robie tym bardziej przekonana jestem, ze podjelam dobra decyzje i
bardziej przechylam sie na strone uczenia w domu do samego konca (czyli do 12
klasy). Na pewno Intro to Chemistry moje dzieci beda mialy zaliczone dosyc
wczesnie i zanim pojda do collegu to czesc godzin sie bedzie liczylo podwojnie
(high school i college). Tak zrobilo wielu naszych znajomych. Dzieci mialy
dual enrollment i jak juz poszly na studia to 2 lata mialy zaliczone.
Maz juz edukuje dzieci z chemii. Raz nawet zdarzylo sie, ze narzekal na
odpowiedzi studentow na ostatnim egzaminie i Nicole sie wtracila z wlasciwa
odpowiedzia. Raz maz mial ochote powiedziec swoim studentom "My 8 year old
daughter knows this! Start studying!!!" :D