Kochane jesteście dusze i mądre, może coś mi poradzicie. Ostatnio kiepski mam okres w życiu, nadciąga menopauza, kłopoty, słabo sypiam. A piętro niżej - hałaśliwi sąsiedzi. W pokoju pod naszą sypialnią (nie jest to ich sypialnia) od 6 rano, codziennie, przesuwają z hurgotem jakieś meble, stół czy ciężkie krzesła. Przesuną wte i wewte, za chwilę znowu, za jakiś czas znów, potem jeszcze (albo nie) - różnie. Mojego męża to nie budzi, ale ja się budzę i nie mogę już zasnąć, chociaż czuję się strasznie zmęczona i niewyspana. Denerwuję się, nasłuchuję mimowolnie... A potem wstaję jak zombie.
Jestem po prostu nerwowa i, jak to mówią, wrażliwa. ("Ależ też pani jest wrażliwa!")
1. - Mogę iść do sąsiadów z podkładkami pod meble i pewnie w końcu to zrobię, ale bardzo niechętnie. Ludzie nie są fajni, mieliśmy już z nimi zatargi, bo naprawdę potrafią hałasować na dużą skalę. Teraz jest w miarę spokojnie, tylko te hurgoczące krzesła. Hurgoczą nimi w całym mieszkaniu, ale w dzień mi to nie przeszkadza, tzn. słyszę, ale wzruszam tylko ramionami. Nie wiem, na ile taka interwencja byłaby w ogóle skuteczna.
2. - Muszę popracować nas sobą, ale nie wiem, jak! Jak się rano odprężyć, mieć w nosie, ignorować, nie budzić się albo umieć ponownie zasnąć? Są na to jakieś techniki, czy coś można robić?
3. - Wspomagać się technologią? Zatyczki do uszu? Niestety użyłam zatyczek w życiu dwa razy i za każdym razem skończyło się koszmarnym bólem głowy, więc zrezygnowałam z tej metody. Może jakieś słuchawki, ale jakie? Wiem, że ktoś pisał na forum o wyciszających słuchawkach, tylko czy w tym da się spać w łóżku? Może szumisia sobie kupić?? Niestety ten hurgot jest dość potężny...
Będę wdzięczna za wszystkie podpowiedzi. Dzisiaj naprawdę mnie to zdołowało. Niestety jestem zdecydowaną sową i przestawienie się na wcześniejsze chodzenie spać jest trudne. Trudno mi zasnąć przed północą, choćbym w dzień się pokładała. A przy wczesnym wstawaniu czuję się cały dzień rozbita. Chciałabym umieć coś sobie przestawić w głowie.

Dzięki.