Pamiętacie szał z okazji ślubu Meghan i Harrego?
Jak wtedy uwielbiana była Meghan! Podziwiana, chwalona za styl, za niezalezność, wieszczono, że wreszcie powiew świeżego powietrza w nieco zapleśniałej rodzinie królewskiej...
No cóż. Najwyraźniej to wszystko jest już nieaktualne. Ledwie pół roku minęło, a już stała się "rozpuszczoną, szarogęszącą się rozwódką, która niszczy rodzinę królewską".
A z tego co mi wiadomo - nie zrobiła nic konkretnego, co by uzasadniało tą falę nienawiści.
Tutaj źródło:
www.theguardian.com/fashion/2018/nov/28/meghan-saviour-of-the-royal-family-or-the-ghost-of-wallis-simpson
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ? Najwyraźniej łaska ludu jeszcze bardziej

.